wtorek, 18 marca 2008

Jak Jacek Kurski zmontował prezydenta?

Agnieszka Kublik, Wojciech Czuchnowski
2008-03-19, ostatnia aktualizacja 2008-03-19 01:14

Dziwne było to prezydenckie orędzie. Podkład muzyczny z epoki Gierka i zdjęcia jak z tandetnego filmiku propagandowego. Kto to nakręcił? Kto puścił?

Zobacz powiekszenie
Fot. TVP
Prezydent Lech Kaczyńki podczas wygłaszania orędzia
Zobacz powiekszenie
Fot. Adam Kozak / AG
Poseł PiS Jacek Kurski
Zobacz powiekszenie
Fot. Sławomir Kamiński / AG
Patrycja Kotecka zaprzecza, że montowała orędzie prezydenta
Prezydent wygłosił w poniedziałek zastrzeżenia do ratyfikacji traktatu lizbońskiego. Zobaczyliśmy fragment o tym, że Niemcy mogą próbować odzyskać swoje pozostawione na ziemiach zachodnich mienie. Ilustrowany był wyciętą z "Wiadomości" TVP niemiecką kanclerz Angelą Merkel w uścisku z rewizjonistyczną posłanką do Bundestagu Eriką Steinbach. Po chwili pojawiła się mapa Niemiec złowieszczo czarnym kolorem obejmująca część Polski. Na koniec urocze, małe domki nad jeziorem, które miały uświadomić rodakom, co może wpaść z powrotem w niemieckie ręce.

- To obrzydliwe odgrzewanie resentymentów, które dawno przestały odgrywać w naszych społeczeństwach jakąkolwiek rolę. To, co zobaczyliśmy w poniedziałek, mogę wytłumaczyć sobie tylko jako atak paniki Lecha Kaczyńskiego spowodowany wielką popularnością rządu Donalda Tuska - komentował wczoraj oburzony Karl Georg Wellman, poseł CDU odpowiedzialny w partii za kontakty z Polską.

Widzieliśmy zdjęcie ze ślubu gejów Thomasa Millarasa i Brendona Faya. Miały uświadomić Polakom, że ratyfikowanie bez zastrzeżeń traktatu lizbońskiego może doprowadzić do legalizacji w Polsce małżeństw homoseksualnych. Sęk w tym, że pokazany ślub odbył się w nienależącej do Unii Europejskiej Kanadzie. Na dodatek jeden z małżonków powiedział Radiu ZET, że zamierza się poskarżyć na Lecha Kaczyńskiego za wykorzystanie jego wizerunku: - Jestem wściekły, że najszczęśliwszą chwilę naszego życia polski prezydent wykorzystuje, by siać nienawiść i nietolerancję.

Usłyszeliśmy muzykę ze słynnego w latach 70. serialu "Polskie drogie". Dlaczego akurat ten film? To przecież produkt z epoki Gierka. W pozytywnym świetle przedstawia uczestników komunistycznej konspiracji z Armii Ludowej i Gwardii Ludowej. Podziemie AK-owskie to w serialu nieufni i sfrustrowani obrońcy przegranej i niesłusznej sprawy. Nijak nie mieści się to w polityce historycznej braci Kaczyńskich. A może chodziło o to, że Andrzej Kurylewicz, zmarły przed rokiem autor muzyki, należał do honorowego komitetu poparcia Kaczyńskiego w wyborach prezydenckich 2005?

Jakby tego było mało, głowa państwa przemawiała obok polskiej flagi zawieszonej odwrotnie. Jak tłumaczy prof. Stefan Kuczyński, szef Polskiego Towarzystwa Heraldycznego, jeżeli flaga eksponowana jest pionowo, to czerwień powinna być bliżej prezydenta, a bliżej była biel. To tak jakby obok prezydenta wisiała flaga... Indonezji lub Monako.

Montażu orędzia w TVP pilnował Jacek Kurski (PiS) słynący z brutalnych politycznych kampanii. Jego najgłośniejszy atak to ten z kampanii prezydenckiej 2005 r.: dziadka Donalda Tuska oskarżył, że na ochotnika zgłosił się do Wehrmachtu.

- To Kancelaria Prezydenta wskazała Jacka Kurskiego jako swego przedstawiciela - tak obecność posła PiS przy stole montażowym w TVP tłumaczy "Gazecie" Jarosław Grzelak, szef Agencji Informacji. - Jacek Kurski telefonicznie został ustanowiony jako prezydencki pełnomocnik.

Przez kogo? Grzelak milknie, a po chwili: - Ja zostałem o tym poinformowany przez moich przełożonych. Tylko tyle mogę powiedzieć.

Przełożeni to zarząd TVP, czyli m.in. prezes Andrzej Urbański. Ten sam, który jako wiceprezydent Warszawy razem z Kurskim pracował nad kampanią Lecha Kaczyńskiego przed wyborami prezydenckimi w 2005 r.

Kurski w TVN tak opowiadał o swojej pracy przy orędziu: - Zawsze jestem do dyspozycji pana prezydenta. Byłem proszony o konsultacje. Z wrodzonej skromności nie będę tego komentował.

Grzelak: - To nie był program realizowany przez Agencję, lecz przez Pałac Prezydencki, to oni wystąpili do prezesa TVP Urbańskiego o zgodę na taką formę orędzia.

To co w takim razie razem z Kurskim przy stole montażowym robił pan, pana zastępczyni Patrycja Kotecka, wydawca i dziennikarze "Wiadomości"?

- Przygotowywali materiały.

To kto był producentem orędzia?

- No... producentem wykonawczym tego dzieła była Agencja Informacji, musiałem się przejęzyczyć. Ale muszę sprostować: pani Kotecka na 100 proc. nie siedziała przy montażu orędzia. Dwa razy tam zajrzała, bo jej obowiązkiem było przypilnować, żeby materiał był na czas i w określonym kształcie.

A pan nadzorował Kotecką?

- Ja tam byłem cztery-pięć minut. Interesuję się tym, co mnie otacza. Jak prezydent wygłasza orędzie, to chcę je zobaczyć, normalna ludzka sprawa. Nie wydawałem żadnych poleceń.

Kotecka w PAP tłumaczyła: - Ze względu na małą ilość czasu nie było możliwości przesłania orędzia do akceptacji przez Kancelarię, stąd obecność w TVP Jacka Kurskiego. Za co zresztą mu podziękowaliśmy.

A wieczorem w TVN 24 Jacek Kurski pogratulował prezydentowi bardzo dobrego orędzia.

Źródło: Gazeta Wyborcza

Brak komentarzy: