niedziela, 21 października 2007

Tusk: Dziś Polacy stanęli po jasnej stronie

az
2007-10-21, ostatnia aktualizacja 2007-10-22 08:30
Zobacz powiększenie
Sztab wyborczy PO
Fot. Wojciech Olkuonik / AG

- Platforma jest po to, żeby Polacy poczuli się w ojczyźnie lepiej niż do tej pory. Jesteśmy wdzięczni za to, że daliście to zwycięstwo, ale i nałożyliście na nas obowiązek.- powiedział Donald Tusk po ogłoszeniu wyników wyborów. Tusk podziękował Władysławowi Bartoszewskiemu i tym, "którzy glosowali na naszych konkurentów"

SERWISY


- Długo czekaliśmy. To był najdłuższy wieczór w moim życiu. Chciałbym podziękować tym wszystkim, którzy poszli wybrać swój lepszy los. Przez wiele tygodni przekonywaliśmy Polaków, że życie w Polsce może być lepsze, ze zasługują na przyzwoity, dobry rząd, że życie w Polsce może być lepsze - mówił Donald Tusk



- Dziękuję tym wszystkim,. którzy pokazali że w chwilach próby Polacy potrafią w sposób odpowiedzialny zadbać o własną ojczyznę, jesteśmy wzruszeni, że Polacy poszli do wyborów. To powinien być wieczór podziękowań dla tych, którzy obudzili w Polakach nadzieję, chciałbym podziękować, tym którzy bezinteresownie pomogli odbudować w Polakach nadzieję, a szczególnie wymienić jedno nazwisko: To nazwisko to Władysław Bartoszewski - mówił przewodniczący PO

- Panie profesorze, najpiękniejszy polski życiorys stał się świadectwem naszej dobrej energii. To pan pokazał Polakom i tym najmłodszym, i ich rodzicom i dziadkom, że można być przyzwoitym, przez cały czas. Mogę Panu zameldować: Panie profesorze, przyzwoitość wygrała i się opłaciła. Żeby sprawa była jasna, żeby te sprawę nazwać; my dobrze wiemy, że to nie jest zwycięstwo partii, że ludzie w Polsce poszli wybierać swój los i nałożyli na Platformę wielki obowiązek i służbę. Chcę powtórzyć słowa: Platforma jest po to, żeby Polacy poczuli się w ojczyźnie lepiej niż do tej pory. Jesteśmy wdzięczni za to, że daliście to zwycięstwo, ale i nałożyliście na nas obowiązek. Chcą podziękować tym, którzy głosowali na naszych konkurentów. Zrobimy wszystko, żeby Polska była naszym domem. - mówił Tusk.

- To dzisiejsze zwycięstwo, na które czekaliśmy tak długo, wykazaliście wielką cierpliwość, chcę powiedzieć coś, w co głęboko wierzę. Żeby ci ,co szukają szczęścia poza Polską, żeby wrócili do domu. Chciałbym żebyśmy od jutra ponieśli tą dobrą nowinę wszystkim bez wyjątku: "Jesteście u siebie". Tylko pojednanie i wspólna praca da nam szczęście. Jestem najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi, ale nie dlatego że po wielkim wysiłku udało nam się zwyciężyć, bo dzisiaj spotykałem moich rodaków uśmiechniętych i z wiarą w to, że jutro będzie lepiej. Ja mam w pamięci dzień sprzed dwóch lat, kiedy mówiłem, że najważniejsza jest nie władza a miłość. Dzisiaj Polacy postawili na jasną stronę. Polacy uwierzyli w to, że w naszej ukochanej Polsce można budować bez agresji. Miłość jest w życiu najważniejsza i wiem, że to wygrało. Dzisiaj macie prawo do satysfakcji. W Gdańsku widziałem bohatera moich czasów. Stał na bramie stoczni i mówił, "kochani dzisiaj wygraliśmy, a jutro bierzemy się do ciężkiej pracy". Wygraliśmy nie tylko te wybory ale i coś ważniejszego.

Premier Kaczyński: Nie daliśmy rady potężnemu frontowi

cheko
2007-10-21, ostatnia aktualizacja 2007-10-22 08:42
Zobacz powiększenie
Premier Jarosław Kaczyński podczas wieczoru wyborczego sztabu PiS
Fot. Bartosz Bobkowski / AG

- Drodzy państwo. Nie daliśmy rady potężnemu frontowi, ale musimy też pamiętać, że zdobyliśmy 5 mln głosów, więcej niż w poprzednich wyborach. To wszystko co uczyniliśmy dla Polski mimo ataku i agresji, dotarło do świadomości bardzo wielu ludzi. Chciałem im bardzo serdecznie podziękować - powiedział krótko po ogłoszeniu wyników wyborów premier Jarosław Kaczyński.

SERWISY


- Chciałem podziękować Polakom także za to, że wzięli udział w tych wyborach, niezależnie na kogo głosowali - kontynuował premier. - Polska demokracja jest dzisiaj silniejsza, bo wyższa frekwencja to silniejsza demokracja. Dziękuję wszystkim, którzy poszli na wybory.

- Zmieniliśmy Polskę, ale przerwano nam w połowie drogi - mówił Kaczyński. Według niego, PiS mogłby rządzić w pojedynkę, "gdyby chciało łamać zasady" i - jak powiedział premier - byłoby to łatwe. "Może kiedyś o tym napiszę" - dodał.

- Będziemy opozycją inną niż ta, z którą zetkneliśmy się przez ostatnie 2 lata. Będziemy także opozycją zdecydowaną i twardą, która rozlicza z obietnic, bo obiecano cud i niebywałe wręcz rzeczy w polskiej gospodarce i budżecie. Ja oczywiście życzę Tuskowi powodzenia i gratuluję mu, ale będziemy bardzo wnikliwie rozliczać wszystko to, co zostało powiedziane. W każdym razie, zawsze będziemy dobrze życzyli Polsce - podsumował premier.

"Rząd z PO nie wchodzi w grę"

Premier Kaczyński, kilka minut po oficjalnym przemówieniu powiedział, że rząd z PO "nie wchodzi w grę". Pytany przez dziennikarzy po wstępnych, niekorzystnych dla PiS sondażowych wynikach wyborów o dalsze losy PiS, odparł: "opozycja".



J.Kaczyński podkreślił, że PiS otrzymało około 5 mln głosów. Choć, jak zauważył, "zawsze lepiej wygrać niż przegrać".

- Rozwiązaniem najwłaściwszym jest władza jednej partii. Partia, która uzyskała wynik w wyborach powyżej 40 proc. powinna rządzić samodzielnie, wtedy jest jasna sytuacja, kto za co odpowiada - powiedział Kaczyński w TVN24.

- Polska potrzebuje władzy spokojnej, a nie takiej, że co chwila wybucha jakiś kryzys, ktoś wychodzi przed kamerę i mówi, że coś mu się nie podoba, a premier jest bezradny, bo jest w takiej sytuacji bezradny. Tak być nie powinno - zaznaczył premier.

Według niego, jeśli (PO) zabraknie kilku mandatów to trzeba będzie poszukać koalicjanta. "Ale było wielokrotnie deklarowane, że tym koalicjantem będzie PSL" - dodał J.Kaczyński.

"Wielka manipulacja się udała"

Według szefa rządu na wynik jego partii miało wpływ działanie "potężnego frontu" przeciwko niemu.

- Jak się okazało, byliśmy za słabi, wielka manipulacja się udała - podkreślił J.Kaczyński. Według niego, przyczyną zasadniczą, która wpłynęła na wynik uzyskany przez PiS była "dysproporcja sił medialnych", dzięki czemu sukcesy w polityce międzynarodowej oraz poprawa sytuacji gospodarczej i społecznej jaka - jak zaznaczył - miała miejsce za rządów jego partii, zostały "skutecznie pokazane jako lata katastrofy, strasznych wydarzeń, zagrożenia demokracji".

Premier przyznał jednocześnie, że PiS popełniło błędy w kampanii wyborczej. "Co do tego nie ma żadnych dwóch zdań, ale nie czas teraz to rozważać" - dodał. Jak mówił, "pewnie różne rzeczy można było rozegrać lepiej, być może trzeba było te wybory przeprowadzić wcześniej". "Co do tego nie ma wątpliwości, że musimy to bardzo dokładnie zanalizować" - zaznaczył J.Kaczyński.

Kwaśniewski: Skończyła się IV Rzeczpospolita

jas, PAP
2007-10-21, ostatnia aktualizacja 2007-10-22 01:45
Zobacz powiększenie
Wojciech Olejniczak i Aleksander Kwaśniewski na wieczorze wyborczym Lewicy i Demokratów
Fot. Sławomir Kamiński / AG

21 października skończyła się IV Rzeczpospolita - powiedział na wieczorze wyborczym Lewicy i Demokratów Aleksander Kwaśniewski.

SERWISY


- Trwała dwa lata, strat spowodowała wiele, ale werdykt wyborczy jest bezdyskusyjny - mówił Kwaśniewski. Podziękował wyborcom za "fantastyczną jak na polskie warunki frekwencję".

Były prezydent podziękował Polakom za frekwencję zaangażowanie w wyborach i za wynik, który odsunął PiS od władzy.

Podziękował też wyborcom LiD. Kwaśniewski powiedział, że Lewica i Demokraci spodziewali się, że będą trzecią siłą w parlamencie, choć jak zaznaczył, że liczyli na wyższy wynik. - Za ten wynik, lepszy od zeszłorocznego, ale gorszy od spodziewanego, biorę odpowiedzialność - dodał.

Według Kwaśniewskiego LiD to jedyny centrolewicowy projekt na politycznej mapie polski i określił go jako "rzeczywistą alternatywę" dla dwóch partii prawicowych. Kwaśniewski ocenił, że siła LiD-u tkwi w połączeniu młodości w osobie Wojciecha Olejniczaka i doświadczenia, które uosabiają np. Marek Borowski i Bogdan Lis.

Nowy Sejm bez Leppera i Giertycha

jg
2007-10-21, ostatnia aktualizacja 2007-10-22 05:02
Zobacz powiększenie
Lider Samoobrony Andrzej Lepper w siedzibie sztabu partii
fot. Robert Kowalewski / AG

Andrzej Lepper i Roman Giertych - to dwóch byłych wicepremierów nie zobaczymy w Sejmie nowej kadencji. Ich partie nie przekroczyły bowiem progu wyborczego. Zobacz, kogo ze znanych polityków zabraknie w Sejmie.

Zobacz powiekszenie
fot. Adam Kozak / AG
Roman Giertych opuszcza sztab wyborczy LPR
ZOBACZ WIDEO
GALERIA ZDJĘĆ
SERWISY
Sejm bez Samoobrony...



Porażka Samoobrony oznacza, że w Sejmie nie znajdzie się szef Samoobrony Andrzej Lepper. Dwukrotnie był wicepremierem i ministrem rolnictwa, wyrzucany z rządu przez Jarosława Kaczyńskiego, wracał do niego ponownie. Ostatni raz premier zdymisjonował go tłumacząc, że jest w kręgu podejrzeń w aferze związanej z odrolnieniem ziemi na Mazurach.

Posłanką nie będzie też Renata Beger, która zasłynęła ujawnieniem tzw. ''afery taśmowej". Za pomocą ukrytej kamery nagrała posłów PiS Adama Lipińskiego i Wojciecha Mojzesowicza, którzy proponowali jej różne korzyści za przejście do PiS. Beger była jedną z ulubionych bohaterek brukowców którym mówiła m.in. o "kurwikach w oczach" i zapewniała, że "lubi seks jak koń owies".

Do Sejmu nie wejdzie także Krzysztof Filipek jeden z najbliższych współpracowników Andrzeja Leppera, Danuta Hojarska, Janusz Maksymiuk (prawa ręka Andrzeja Leppera - w ostatniej kadencji cała Polska mogła go niemal codziennie oglądać w telewizji gdy tłumaczył poczynania swojej partii, to on był przez dziennikarzy wyrywany do odpowiedzi w sprawach m.in. seksafery, czy słynnych weksli podpisywanych przez działaczy Samoobrony).

Do parlamentu nie wejdzie także Sandra Lewandowska, która zasłynęła min. wspólnym pobytem w Egipcie z Januszem Maksymiukiem, gdzie przyłapano ich na wspólnym opalaniu topless i smarowaniu się olejkiem. Występowała m.in. w programie TVN "Taniec z gwiazdami".

W Sejmie na pewno zabraknie Stanisława Łyżwińskiego, któremu po ujawnieniu seksafery w Samoobronie postawiono siedem zarzutów, m.in. gwałtu i zmuszania do świadczenia usług seksualnych. Poseł podjął głodówkę, bo czuje się niewinny. Wykluczony z partii, ale nie z klubu parlamentarnego.

...i LPR

Porażka LPR oznacza, że do Sejmu nie wejdzie przewodniczący LPR Roman Giertych. W zeszłych wyborach w Warszawie otrzymał prawie 36 tys. głosów, w tych wyborach startował z Lublina. Jako minister edukacji zasłynął m.in. obowiązkowymi mundurkami w szkołach. Wprowadził także amnestię dla maturzystów, później zakwestionowaną przez Trybunał Konstytucyjny. Chciał, by w szkołach były lekcje patriotyzmu. Z listy lektur próbował wyrzucić Gombrowicza i zastąpić go m.in. Dobraczyńskim.

W Sejmie zabraknie też Krzysztofa Bosaka - najmłodszego posła LPR w zeszłej kadencji Sejmu oraz Mirosława Orzechowskiego, który w Ministerstwie Edukacji był zastępcą Romana Giertycha. Kontrowersje wzbudziły jego wypowiedzi negujące prawdziwość teorii Darwina oraz dotyczące nauczania w szkołach kreacjonizmu.

Nie dostał się także Wojciech Wierzejski, poseł słynny m.in. z homofobicznych wypowiedzi - twierdził m.in., że prawie wszyscy geje to pedofile. Przez pewien czas na drzwiach jego biura poselskiego widniała nawet kartka: "Pederastom i dziennikarzom "Gazety Wyborczej" wstęp wzbroniony".

Tłumy Polaków w kolejkach do urn na całym świecie

Andzior, Marlena, Ewa, Kamil Chechlacz, Tomek, profes79, robert, Margo, Janusz Dubiel, Penczek/Alert24.pl
2007-10-21, ostatnia aktualizacja 2007-10-22 07:48

Zobacz powiększenie
Martyna i Andrzej w drodze na wybory w Belfaście. Na tle plakatu: Nie głosujesz, nie decydujesz!
Martyna, Andrzej

Tłumy Polaków stały w kolejkach do głosowania na całym świecie. Dostaliśmy na Alert24.pl zdjęcia z niemal wszystkich stolic Europy, łącznie z Moskwą i Reykjavikiem, ale też z Kosowa, Edynburga oraz Szanghaju, Chicago, Los Angeles. Zobaczcie sami.

Zobacz powiekszenie
Karo Wiśniewska
Kolejka przed Konsulatem RP w Paryżu
Zobacz powiekszenie
Karo Wiśniewska
Kolejka przed konsulatem RP w Paryżu
Zobacz powiekszenie
Bartłomiej Gryndzia, Chicago
Tłumy w komisji wyborczej w Chicago.
Zobacz powiekszenie
Bartłomiej Gryndzia, Chicago
Komisja wyborcza w Chicago
Zobacz powiekszenie
Bartłomiej Gryndzia, Chicago
Przed komisją wyborczą w Chicago
Zobacz powiekszenie
Bartłomiej Gryndzia, Chicago
Komisja wyborcza w Chicago. Polacy zaglądają sobie przez ramię i doradzają na kogo głosować
W Konsulacie Generalnym RP w Brukseli około godz.11 na głosowanie trzeba było czekać w około 15-20 minutowej kolejce, która ciągnęła się 100 metrów poza budynek placówki - pisze Adzior. To jeden z dwóch istniejących obwodów wyborczych w Belgii (drugi znajduje się w Antwerpii). W kolejce widać było przede wszystkim ludzi młodych, sądząc z rozmów zarówno pracujących w Belgii, jak i studiujących (m.in. w pobliskim Leuven). Po wyborach część głosujących ruszyła na zakupy do znajdującego się w pobliżu polskiego sklepu.

Głosować w Kopenhadze nie problem, ale jak tam dojechać

Pisze Marlena: Dania, Kopenhaga, Polska Ambasada na Richellieus Alle. Do Ambasady dotarliśmy z mężem dość wcześnie, bo około godz. 12. Z dwójką małych, kaszlących dzieci - ale za to w doskonałych humorach. Przyjechaliśmy z Karlslunde pod Kopenhagą, by zagłosować! O tej godzinie nie było gigantycznej kolejki, ale w ambasadzie było dość tłoczno. Trzeba było chwilę poczekać, zanim urzędnik poprosił do stolika, odszukał nazwisko na liście i wręczył kartę. Jednak głosowanie przebiegało dość sprawnie, a przy urnach pojawili się zarówno przedstawiciele wieloletniej duńskiej Polonii, jak i tych, którzy przyjechali niedawno. W Danii ważny głos można było oddać tylko w Kopenhadze, która położona jest na wyspie Zelandii. Cóż jednak, skoro Królestwo Duńskie składa się z wielu wysp oraz półwyspu Jutlandzkiego - skąd podróż do Kopenhagi dla polskiego wyborcy mogła być bardzo trudna i kosztowna. Mam nadzieje, że dotarło wielu.

Jak Londyn porządkuje kolejkę

Tłum ludzi czeka w kolejce, by móc zagłosować - pisze Ewa z Londynu.- W kolejce ustawił się również premier Marcinkiewicz. Nie jak VIP, lecz jak jeden z nas stoi w długiej kolejce. Na dworze zimno, ale ludzie zadowoleni. Wszystko idzie szybko i sprawnie.

Robert z Londynu opisuje komiczną sytuację w Balham,okręg wyborczy nr 182: - Długa kolejka, a w zasadzie kolejki. Organizatorzy postanowili podzielić chętnych do głosowania na 5-6 grup wg klucza alfabetycznego np. od A do H itd.... Nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie fakt, że oznaczono to również literowo. Czyli jeśli nazwisko zaczynało się na Z należało udać się do kolejki D. Nazwisko na M było w kolejce C...Mimo tego chaosu alfabetycznego można było odnieść wrażenie ogólnego zadowolona. Mam nadzieję, że przełoży to się również na wyniki rozsądnego głosowania.

Frekwencja dopisuje w Birmingham - relacjonuje profes79. - Zarejestrowało się tam do wyborów około 3 tysięcy osób, komisja pracuje od 6 rano i już od 6 przychodzili pierwsi głosujący. Około 12 przed lokalem stała spora kolejka osób czekających na oddanie głos.

Dublin głosuje choćby i do poniedziałku

W Ambasadzie RP w Dublinie tłok. By otrzymać kartę do głosowania trzeba czekać kilka godzin. Polacy stłoczeni w kolejkach irytują się - dostajemy na Alert24 kolejnego SMS-a. Jego autor szacuje, że przez ten lokal wyborczy może się dziś przewinąć kilkadziesiąt tysięcy ludzi. W Wlk. Brytanii, gdzie jest porównywalna liczba rodaków, jest więcej lokali wyborczych - pisze.

Kamil Chechlacz donosi z Dublina: Sytuacja przed ambasada jest dość ciekawa, ale też budująca. Pojechaliśmy tam około 12.30 przeraziły nas korki i ilość ludzi stojących w kolejce. Postanowiliśmy wrócić pod wieczór. Koleżanka, która stanęła w kolejce do urny o godzinie drugiej właśnie zadzwoniła, że dopiero oddała głos. W kolejce przed ambasadą, która wcale się nie zmniejsza chodzą słuchy, że spodziewano się znacznie niższej frekwencji. Musimy się spieszyć, bo podobno jeśli zdążymy stanąć w kolejce przed 20 będzie nam dane oddać głos. Hasta La Victoria Siempre!

Według ostatnich doniesień z Dublina, kolejka jest tak długa, że głosowanie zakończy się prawdopodobnie dopiero przed północą.

Chicago, Sztokholm, Oslo, Kolonia

W Sztokholmie, w godz. 12-15 kolejki do urn jak w PRL za papierem toaletowym - pisze Przemysław Andrzejewski.

W Oslo czekałem 20 minut około godz.17. Głosowałem na PO. Wojtek

Chciałem zagłosować w konsulacie RP w Kolonii - napisał Tomek. - Po przyjechaniu na miejsce okazało się, że kolejka ma ok. 800 m i stale się powiększa. Ludzie stoją w deszczu. Wygląda na to, że organizatorzy nie byli przygotowani na dużą liczbę głosujących.

Polacy mieszkający w Chicago mogli oddać swój głos w jednym z dziewięciu lokali wyborczych. Do wyborów zarejestrowało się ponad 16 tysięcy osób. Frekwencja była wyjątkowo wysoka - ponad 80 proc. zarejestrowanych. Lokale wyborcze otwarte były już od godziny 8 i już o tej godzinie przed niektórymi lokalami ustawiały się kolejki wyborców.

W Ostrawie, Bukareszcie, Wiedniu - bez problemów

Wybory do polskiego parlamentu w Czechach przebywały bezproblemowo. Jedna pani sprawdzała, czy dane nazwisko jest na liście, a druga objaśniała, jak należy zagłosować, aby głos był ważny. Kolejek jak na godziny południowe nie było, ale na listach można było dojrzeć sporo nazwisk. Można było się zgłaszać e-mailem, telefonicznie i listownie - pisze Margo z Czech.

W Bukareszcie zarejestrowało się ponad 130 osób do głosowania. Pierwsza osoba pojawiła się już o 6:03. Bardzo dobra organizacja, mimo ulewnego deszczu w dobrych humorach stawiła się zarówno starszyzna rodowa jak i młode pokolenie Polaków będących w Rumunii - relacjonuje Janusz Dubiel.

W Wiedniu głosowanie przebiegało bez problemów - napisał Penczek. - Co prawda byłem tuż przed zamknięciem lokalu, więc nie wiem jak się sprawa miała w ciągu dnia.