Pokazywanie postów oznaczonych etykietą TENIS. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą TENIS. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 24 maja 2011

Łukasz Kubot: Dopóki walczysz - jesteś zwycięzcą

Marek Furjan, Paryż
2011-05-24, ostatnia aktualizacja 2011-05-24 19:18

24.05.2011, godzina 13:00

N.Almagro

2
3
  • 45 S6
  • 64 S7
  • 63 S7
  • 62 S2
  • 61 S3
Łukasz Kubot
Łukasz Kubot
Fot. GONZALO FUENTES REUTERS

Łukasz Kubot w wielkim stylu pokonał we wtorek dwunastego zawodnika światowego rankingu Nicolasa Almagro. - Zwycięstwo chciałbym zadedykować mojej rodzinie w Lubinie i Bolesławcu, którzy zawsze są ze mną, nie tylko w tych najlepszych chwilach - wyznał łamiącym głosem Kubot na konferencji prasowej po spotkaniu.

Pomeczowe spotkanie z dziennikarzami było pełne wzruszeń. Łukasz Kubot na korcie był zdecydowany i bezwzględny, jednak po spotkaniu udowodnił po raz kolejny, że jest nie tylko sportowcem, ale i człowiekiem, którego należy podziwiać.

Po serii stricte tenisowych pytań, Łukasz poprosił o "dwa słowa" od siebie. Zwycięstwo chciałbym zadedykować mojej rodzinie w Lubinie i Bolesławcu, którzy zawsze są ze mną, nie tylko w tych najlepszych chwilach. Wierzę, że dzięki nim uda mi się powrócić do TOP 100. Mam nadzieję, że zostanę tam na długo i będę mógł realizować swoje marzenia - wyznał łamiącym głosem.

Polak pokazał, że tenisista nie jest nadczłowiekiem i marzenia jego i jego bliskich nie oscylują wyłącznie wokół kortu podzielonego siatką. - Mamie chciałbym życzyć wytrwałości, Pauli [siostrze] aby skończyła studia, a tacie utrzymania z drużyną Kolejarz Stróże w I lidze - wyliczał kolejno Kubot.

Kolejarz Stróże gra w środę ważny mecz z Dolcanem Ząbki. Od tego spotkania mogą zależeć w jakiej klasie rozgrywkowej drużyna zagra w przyszłym sezonie. - Nasze motto na życie zawsze brzmiało "dopóki walczysz - jesteś zwycięzcą", więc chcę to wszystko im zadedykować i wierzę, że w następnym meczu też będę walczył do końca - zakończył ze łzami w oczach Kubot.

Podbił serca publiczności

Kubot mógł w meczu z Almagro liczyć na wsparcie publiczności. Polak swoją finezyjną grą podbił serca nie tylko polskich kibiców. "Allez Kubot"["Do boju Kubot"-fr.] dało się słyszeć w najważniejszych momentach spotkania. Polak dokonał czegoś wielkiego na korcie. Ale dzięki swojej nienagannej postawie i skromności, bez względu na jego dalsze losy na kortach Rolanda Garrosa, w naszych oczach powinien być wielkim, nie tylko sportowym, mistrzem.

Paryski kankan Łukasza Kubota »

niedziela, 5 grudnia 2010

Serbowie po raz pierwszy z Pucharem Davisa


Serbscy tenisiści zdobyli w niedzielę po raz pierwszy w historii Puchar Davisa. W debiutanckim występie w finale tych drużynowych rozgrywek pokonali na twardym korcie w hali Belgrad Arena Francję 3-2. Zwycięstwo zapewnił im Victor Troicki.

Serbowie z wywalczonym trofeum
Serbowie z wywalczonym trofeum /AFP

Początkowo w ostatnim meczu mieli się spotkać Janko Tipsarević i Gilles Simon, zawodnicy, którzy w piątek ponieśli porażki w swoich singlowych pojedynkach z pierwszymi rakietami obydwu krajów. Jednak kapitanowie w ostatniej chwili zdecydowali się na zmiany i w ekipie serbskiej wyszedł do gry Troicki oraz Michael Llodra.

24-letni Troicki zaskakująco łatwo uporał się z weteranem światowych kortów i wygrał z nim 6:2, 6:2, 6:3, wprowadzając blisko 17-tysięczną widownię w stan euforii. Kibice długo skandowali "Victor" i "Serbia".

- To najbardziej niesamowity dzień w moim życiu i historyczne wydarzenie dla naszej drużyny i naszego kraju - powiedział Troicki, który w sobotę wystąpił też w deblu.

Razem z Nenadem Zimonjiciem zdobyli dwa pierwsze sety, ale przegrali trzy następne z Arnaudem Clementem i Llodrą 6:3, 7:6 (7-3), 4:6, 5:7, 4:6. Po dwóch dniach bliżej trofeum byli więc Francuzi, jednak w niedzielę nie udało im się zdobyć decydującego punktu. Licząca blisko 1200 osób grupa francuskich kibiców zamilkła, podobnie jak i w sztabie reprezentacji prowadzonej przez kapitana Guya Forgeta.

- To bolesna porażka, bo byliśmy bardzo, ale to bardzo blisko celu. Nie spodziewałem się, że przegramy obydwa dzisiejsze mecze, jednak oni byli lepsi na wszystkich płaszczyznach - powiedział Forget.

W niedzielnym pojedynku z udziałem pierwszych rakiet obydwu zespołów, trzeci tenisista w rankingu ATP World Tour Novak Djoković łatwo uporał się z numerem 12. na świecie - Gaelem Monfilsem 6:2, 6:2, 6:4.

- Jesteśmy w stanie ich ograć. Jesteśmy lepsi. Musimy to tylko udowodnić dzisiaj i udowodnimy - mówił po wyrównaniu stanu rywalizacji na 2-2 Djokovic, który po raz szósty pokonał Monfilsa w ich szóstym pojedynku.

Po pierwszym dniu rywalizacji, dwóch pojedynkach singlowych, był remis 1:1. Prowadzenie objęli goście po tym, jak Monfils łatwo wygrał z Tipsareviciem 6:1, 7:6 (7-4), 6:0. Natomiast wieczorem wyrównał Djoković pokonując Simona 6:3, 6:1, 7:5.

Francuzi nie wykorzystali szansy na dziesiąty w historii triumf w Pucharze Davisa, a pierwszy od 2001 roku. Kolejną edycję rozgrywek rozpoczną w dniach 4-6 marca od wyjazdowego spotkania z Austrią. Natomiast Serbowie przystąpią do obrony trofeum podejmując drużynę Indii.

Serbia - Francja 3:2

piątek - gra pojedyncza

Janko Tipsarević - Gael Monfils 1:6, 6:7 (4-7), 0:6

Novak Djoković - Gilles Simon 6:3, 6:1, 7:5

-

sobota - gra podwójna

Nenad Zimonjić, Victor Troicki - Arnaud Clement, Michael Llodra 6:3, 7:6 (7-3), 4:6, 5:7, 4:6

-

niedziela - gra pojedyncza

Novak Djoković - Gael Monfils 6:2, 6:2, 6:4

Victor Troicki - Michael Llodra 6:2, 6:2, 6:3

wyniki finałów rozgrywek o Puchar Davisa:

1900 - USA - W.Brytania 3:0

1902 - USA - W.Brytania 3:2

1903 - W.Brytania - USA 4:1

1904 - W.Brytania - Belgia 5:0

1905 - W.Brytania - USA 5:0

1906 - W.Brytania - USA 5:0

1907 - Australia - W.Brytania 3:2

1908 - Australia - USA 3:2

1909 - Australia - USA 5:0

1911 - Australia - USA 5:0

1912 - W.Brytania - Australia 3:2

1913 - USA - W.Brytania 3:2

1914 - Australia - USA 3:2

1919 - Australia - W.Brytania 4:1

1920 - USA - Australia 5:0

1921 - USA - Japonia 5:0

1922 - USA - Australia 4:1

1923 - USA - Australia 4:1

1924 - USA - Australia 5:0

1925 - USA - Francja 5:0

1926 - USA - Francja 4:1

1927 - Francja - USA 3:2

1928 - Francja - USA 4:1

1929 - Francja - USA 3:2

1930 - Francja - USA 4:1

1931 - Francja - W.Brytania 3:2

1932 - Francja - USA 3:2

1933 - W.Brytania - Francja 3:2

1934 - W.Brytania - USA 4:1

1935 - W.Brytania - USA 5:0

1936 - W.Brytania - Australia 3:2

1937 - USA - W.Brytania 4:1

1938 - USA - Australia 3:2

1939 - Australia - USA 3:2

1946 - USA - Australia 5:0

1947 - USA - Australia 4:1

1948 - USA - Australia 5:0

1949 - USA - Australia 4:1

1950 - Australia - USA 4:1

1951 - Australia - USA 3:2

1952 - Australia - USA 4:1

1953 - Australia - USA 3:2

1954 - USA - Australia 3:2

1955 - Australia - USA 5:0

1956 - Australia - USA 5:0

1957 - Australia - USA 3:2

1958 - USA - Australia 3:2

1959 - Australia - USA 3:2

1960 - Australia - Włochy 4:1

1961 - Australia - Włochy 5:0

1962 - Australia - Meksyk 5:0

1963 - USA - Australia 3:2

1964 - Australia - USA 3:2

1965 - Australia - Hiszpania 4:1

1966 - Australia - Indie 4:1

1967 - Australia - Hiszpania 4:1

1968 - USA - Australia 4:1

1969 - USA - Rumunia 5:0

1970 - USA - Niemcy 5:0

1971 - USA - Rumunia 3:2

1972 - USA - Rumunia 3:2

1973 - Australia - USA 5:0

1974 - RPA - Indie (walkower)

1975 - Szwecja - Czechosłowacja 3:2

1976 - Włochy - Chile 4:1

1977 - Australia - Włochy 3:1

1978 - USA - W.Brytania 4:1

1979 - USA - Włochy 5:0

1980 - Czechosłowacja - Włochy 4:1

1981 - USA - Argentyna 3:1

1982 - USA - Francja 4:1

1983 - Australia - Szwecja 3:2

1984 - Szwecja - USA 4:1

1985 - Szwecja - Niemcy 3:2

1986 - Australia - Szwecja 3:2

1987 - Szwecja - Indie 5:0

1988 - Niemcy - Szwecja 4:1

1989 - Niemcy - Szwecja 3:2

1990 - USA - Australia 3:2

1991 - Francja - USA 3:1

1992 - USA - Szwajcaria 3:1

1993 - Niemcy - Australia 4:1

1994 - Szwecja - Rosja 4:1

1995 - USA - Rosja 3:2

1996 - Francja - Szwecja 3:2

1997 - Szwecja - USA 5:0

1998 - Szwecja - Włochy 4:1

1999 - Australia - Francja 3:2

2000 - Hiszpania - Australia 3:1

2001 - Francja - Australia 3:2

2002 - Rosja - Francja 3:2

2003 - Australia - Hiszpania 3:1

2004 - Hiszpania - USA 3:2

2005 - Chorwacja - Słowacja 3:2

2006 - Rosja - Argentyna 3:2

2007 - USA - Rosja 4:1

2008 - Hiszpania - Argentyna 3:1

2009 - Hiszpania - Czechy 5:0

2010 - Serbia - Francja 3:2

zdobywcy Pucharu Davisa według liczby zwycięstw:

32 - USA 1900, 1902, 1913, 1920-26, 1937-38, 1946-49, 1954, 1958, 1963, 1968-72, 1978-79, 1981-82, 1990, 1992, 1995, 2007

28 - Australia 1907-09, 1911, 1914, 1919, 1939, 1950-53, 1955-57, 1959-62, 1964-67, 1973, 1977, 1983, 1999, 2003

9 - Francja 1927-32, 1991, 1996, 2001

- W.Brytania 1903-06, 1912, 1933-36

6 - Szwecja 1975, 1984-85, 1987, 1994, 1997

3 - Niemcy 1988-89,1993

- Hiszpania 2000, 2004, 2008

2 - Rosja 2002, 2006

1 - Serbia 2010

- Chorwacja 2005

- Czechosłowacja 1980

- Włochy 1976

- RPA 1974

źródło informacji: INTERIA.PL/PAP

niedziela, 31 stycznia 2010

Australian Open. Roger Federer zwycięzcą

Sport.pl
2010-01-31, ostatnia aktualizacja 2010-01-31 12:46
Roger Federer
Roger Federer
Fot. Andrew Brownbill AP

Najlepszy tenisista ostatnich lat, Roger Federer, zdobył 16. w karierze wielkoszlemowy tytuł. W finale Australian Open pokonał w trzech setach Andego Murraya 6:3, 6:4, 7:6.
Andy Murray
Fot. Mark Baker AP
Andy Murray
Roger Federer
Fot. Andy Wong AP
Roger Federer
SERWISY
Odśwież
37
To był niewiarygodny mecz w wykonaniu Federera. Grał przez pierwsze dwa sety wręcz perfekcyjnie. Swoje podanie wygrywał bez większych problemów, a przy serwisie Murraya do końca nie było wiadomo, kto wygra gema.

W tym czasie Murray grał apatycznie, miał mało piłek wygrywających, zawodził go też serwis. Za to Federer, nawet mając problemy, potrafił jednym asem wybić Szkotowi z głowy myśl o przełamaniu.

Emocje przyniósł dopiero trzeci set, zakończony tiebreakiem. Federer zbytnio się rozluźnił i nim się zorientował, przegrywał już 2:5. Wtedy zaczął grać bezbłędnie, wzmocnił serwis, zaatakował przy siatce i doprowadził do dramatycznego tiebreaka.

W nim obaj tenisiści wznieśli się na wyżyny swoich umiejętności, a że te wciąż wyższe ma Szwajcar, mecz zakończył się w trzech setach.

Tak relacjonowalismy mecz na żywo:
Trzeci set:
7:6 Federer mistrzem! Cóż to był za tiebreak! Federer wygrał 13:11, ale w międzyczasie obronił przynajmniej 5 piłek setowych. Murray też wybronił kilka meczboli i do końca nie była wiadomo, kto wygra. Federer nie potrafił wykorzsytać szansy nawet mając piłkę na rakiecie 2 metry od siatki. Ale w końcu błąd Murraya, który nie wytrzymał presji, dał zwycięstwo Szwajcarowi.
6:6 Nie myli się Szwajcar przy własnym podaniu. Będzie tiebreak.


5:6 Wydawało się, że Federer zwęszył słabość Murraya i tego gema przechyli na swoją korzyść. Szkot jednak podniósł się, pokazał kilka ciekawych uderzeń, wzmocnił serwis i wyszedł na prowadzenie.


5:5 Wszystko wraca do normy. Federer po raz kolejny wygrywa swojego gema. Było w nim kilka ładnych wymian, zakończonych w większości zwyciestwem Szwajcara.


4:5 Murray traci swoje podanie! Miał szansę zakończyć seta, a teraz będzie musial bic się o przetrwanie. Federer odradza się, zagrał agresywnie, a co najważniejsze bezbłędnie.


3:5 Wreszcie wygrywa Szwajcar. Przy swoim podaniu nie dał szans Murrayowi. Brytyjczyk musi uważać, jedno przełamanie i Roger wraca do gry.


2:5 I kolejny gem dla Murraya. Coraz bliżej czwartego seta.


2:4 Mamy pzełamanie! Murray prowadził już 40:0, Federer wybronił się, jednak w ostatniej akcji przy siatce sprytniejszy okazał się pretendent.


2:3 Murray po wyrównanym gemie wychodzia na prowadzenie. Wydawało się, ze Brytyjczykowi przydarzyła się kontuzja nogi, ale już pod koniec gema nie było po niej śladu.


2:2 Łatwy gem Szwajcara. Murray nie ma recepty na świetnego dziś Federera. A będzie musiał go przełamać, jesli marzy o zwycięstwie.


1:2 Dobry gem Murraya. Zagrywał mocno i pewnie i spokojnie wyszedł na prowadzenie w secie trzecim.


1:1 Wszystko wraca do normy. Przy swoim serwisie Federer dzis tylko raz, na początku meczu, nie wygrał gema.


0:1 Mocne otwarcie Brytyjczyka. Oby nie było za późno na pogoń, bo Szwajcar nie zwykł wypuszczać z rąk takich okazji.


Drugi set:


6:4 Federer bez problemy wygrywa :gema-formalność" i 2/3 drogi do pierwszego w tym roku Wielkiego Szlema już za nim. Seta zakończył Szwajcar efektownym wolejem.


5:4 Tym razem Murray wygrywa do 15. Rozluźniony Federer będzie musiał mocno się postarać, by nie wypuścić seta z rąk.


5:3 Nie dał Federer rywalowi szans przy swoim serwisie. Jesli Murray myślał o walce w tym secie, to Szwajcar brutalnie sprowadził go na ziemię. Szczególnie tym niesamowitym backhandem.


4:3 Z 0:40 na początku seta udało się Murrayowi doprowadzić do równowagi. Po chwili Federer miał przewagę i wydawało się, że znów pogoń Brytyjczyka pójdzie na marne. Jednak dwa wygrywające zagrania Murraya dały mu trzeciego gema w drugim secie.


4:2 Świetny gem, godny finału wielkoszlemowego turnieju. Obaj tenisiści grali odważnie, precyzyjnie. Murray robił, co mógł, ale w w grze na przewagi lepszy okazał się Federer.


3:2 Murray przegrywał juz 15:40, ale wtedy zaczął funkcjonować serwis Brytyjczyka. Posłał dwa asy, dwa razy wyrzucił Federera daleko za kort i przedłużył swoje szanse w tym secie.


3:1 Znów gem dla Rogera. Ciężko spodziewać się sensacji. Wystarczy spojrzeć w statystyki, : wyraźna przewaga Szwajcara w piłkach wygranych i znacznie mniej błędów niz Murray.


2:1 Federer przełamał Murraya do zera! Coraz trudniej wygląda sytuacja Brytyjczyka: miał zmęczyć Szwajcara, a wygląda na to, że to rywal zamęczy jego.


1:1 Szwajcar swoje podanie wygrywa coraz pewniej. Uaktywnił też swój znakomity backhand i doprowadził do wyrównania.


0:1 Na reszcie aktywniejszy Murray. Ruszył od początku drugiego seta odważniej i opłacało się. Wygrał swego gema serwisowego nie dzięki błędom Federera, a dzięki własnej dobrej grze.


Pierwszy set:


6:3 Zadecydował serwis. Ostatni gem pierwszego seta Federer wygrał spokojnie, ani przez chwilę nie był zagrożony. Pierwszy set zatem 6:3 dla Szwajcara.


5:3 Przełamanie w kluczowym momencie seta. Murray wciąż nie potrafi zagrozić coraz lepiej grającemu Szwajcarowi serwisem. Federer popełnia coraz mniej błędów i źle to wróży mało aktywnemu Brytyjczykowi.


4:3 Kolejny wyrównany gem rozstrzygnęło podanie Szwajcara. Męczył się z Murrayem do stanu 30:30, popełnił nawet podwójny błąd serwisowy, ale w końcówce zagrał świetnie serwisem i wygrał gema.


3:3 Gem do 15 dla Murraya. Brytyjczyk gra dobrze taktycznie, rozrzuca Szwajcara po całym korcie, a ten popełnia blędy. Murray zaczął też lepiej serwować.


3:2 Federer przegrywał już 15:40, ale wreszcie zaczął serwować tak, jak do tego nas przyzwyczaił. Zagrał dwa asy i zdołał odwrócić losy gema. Ciężko idzie gra Szwajcarowi, to nie będzie łatwy mecz.


2:2 Gem błędów. Mniej popełnił ich Brytyjczyk i dzięki temu doprowadził do remisu. Na razie obaj tenisiści nie robią sobie krzywdy serwisem.


2:1 Murray wraca do gry. Dwa razy pięknie minął Federera, w tym raz po rewelacyjnej wymianie z obu stron. Nie popełnił też błędu i to wystarczyło, by wywalczyć przełamanie.


2:0 Federer od początku przejmuje inicjatywę. Murray nie zrobił mu krzywdy serwisem, Szwajcar zagrał raz piekny backhand, raz forehand i mamy pierwsze przelamanie.


1:0 Nerwowy początek Szwajcara przy własnym podaniu. Było juz 0:30, jednak potem dwa winnery Federara, dwa błędy Murraya i gem otwarcia dla Rogera.


Przed rywalizacją

Zwolennicy Federera w półfinale zobaczyli swojego mistrza w formie brylantowej - Szwajcar zmiażdżył Tsongę w niecałe półtorej godziny 6:2, 6:3, 6:2.

Rozstawiony z numerem piątym Murray w półfinale wygrał 3:6, 6:4, 6:4, 6:2 z Chorwatem Marinem Cilicem (nr 11.). 22 letni Szkot po raz drugi w karierze osiągnął finał w Wielkim Szlemie.

Co ciekawe, Murray ma do tej pory korzystny bilans spotkań ze Szwajcarem. Jednak w finale US Open 2008 górą był Federer.

sobota, 23 stycznia 2010

Wiatr, top-spin i zła taktyka - Radwańska odpada z Australian Open


Jakub Ciastoń, Melbourne

Francesca Schiavone nie dała szans Agnieszce Radwańskiej w III rundzie Australian Open wygrywając pewnie 6:2, 6:2. Polka nie wyciągnęła wniosków z poprzednich porażek z Włoszką i znów dała się zdominować niewygodnej rywalce. - Zagrała źle taktycznie - komentuje Tomasz Wiktorowski, kapitan polskiej reprezentacji w Pucharze Federacji.
Zobacz powiekszenie
Fot. Shuji Kajiyama AP
Australian Open 2010. Agnieszka Radwańska
Zobacz powiekszenie
Fot. Andrew Brownbill AP
Australian Open 2010. Agnieszka Radwańska po zwycięstwie z Tatianą Malek
Jakub Ciastoń bloguje z Australian Open »

Radwańska poległa na tym samym korcie numer dwa, gdzie rok wcześniej pokonała ją w I rundzie Ukrainka Katerina Bondarenko. Sceneria i warunki były zresztą niemal identyczne - ok. 3 tys. widzów na trybunach, silny wiatr, 30-stopniowy upał i niemrawe okrzyki "Aga, dawaj, Agaaaa!".

Ku rozczarowaniu kibiców, podobna do zeszłorocznej była jednak także gra Polki, która od początku zupełnie nie radziła sobie ze Schiavone, tak jak wtedy nie umiała znaleźć recepty na Bondarenko.

30-letnia Włoszka to wyjątkowo niewygodna dla Polki rywalka, bo gra bardzo defensywny tenis. Używa dużo top-spinu, przez co jest niezwykle regularna, trafia w kort zawsze, nawet w silnym wietrze. Zamęcza rywalki monotonnymi długimi wymianami. Radwańska nigdy ze Schiavone nie wygrała, ostatnią porażkę zanotowała w 2008 r. na igrzyskach w Pekinie. W sobotę uległa Włoszce po raz czwarty.

Scenariusz meczu był prosty - wiatr sprawił, że Agnieszka nie mogła wstrzelić się z serwisem, a w dłuższych wymianach była tłamszona przez rywalkę, która w końcówce tak się rozochociła, że zaczęła nawet chodzić do siatki. Schiavone zagrała po profesorsku, a Agnieszka sprawiała cały czas wrażenie, że nie ma pomysłu na grę.

- Tak grająca Agnieszka nie miała szans. Schiavone jest jedyną tenisistką w swoim rodzaju. Gra top-spinem z wysokim kozłem, w którym po odbiciu piłka jest martwa. Idzie wysoko w górę i niemal się zatrzymuje - opowiadał po meczu Sport.pl Tomasz Wiktorowski, kapitan polskiej reprezentacji w Pucharze Federacji. - Żeby zrobić krzywdę takiej rywalce, trzeba zrobić kilka kroków w przód i zaatakować. I to nie raz, ale trzy-cztery razy z rzędu - mówił Wiktorowski. - Agnieszka jest bardzo wszechstronną tenisistką, ale niestety taki atak martwej piłki z wysokiego kozła to jedyna rzecz, której nie umie zrobić. Dlatego zawsze przegrywa ze Schiavone i męczy się z innymi, podobnie grającymi, tenisistkami. Agnieszka najlepiej czuje się, gdy może grać z kontrataku, ma świetny timing, umie znaleźć kąty przy płaskich zagraniach - opowiadał Wiktorowski.

W trwającym 80 minut spotkaniu ze Schiavone z kontry grać się jednak nie dało i Polka zanotowała ledwie dziewięć "winnerów" i aż 20 niewymuszonych błędów. - Bo dała się zepchnąć Schiavone za linię końcową. Nawet, gdy miała na rakiecie woleja, to nie umiała skończyć, tylko przebijała piłkę na drugą stronę - komentował kapitan reprezentacji Polski, która 6-7 lutego w Bydgoszczy zmierzy się z Belgią z Kim Clijsters w składzie.

Zdaniem Wiktorowskiego Radwańska ze Schiavone powinna zagrać tak, jak inna Belgijka Yanina Wickmayer z Hiszpanką Lourdes Dominges Lino w kwalifikacjach do Australian Open. - Lino to trochę gorsza kopia Schiavone, a Wickmayer zgasiła ją momentalnie wchodząc głęboko w kort i atakując - stwierdził. Wynik tamtego meczu to 6:0, 6:0.

- To, co się stało, nie jest jednak w żadnym razie winą Piotrka [Radwańskiego]. Nie chodzi mi przecież o taktykę ustaloną przed meczem, ale taktykę Agnieszki w danym momencie na korcie. Piotrek cały czas popychał Agnieszkę do przodu, ale ona nie była wstanie, czy nie umiała, tego zmienić - zakończył Wiktorowski, który przez cały mecz siedział właśnie obok trenera Radwańskiego.

Z samym coachem nie udało się porozmawiać, bo szybko i chyba celowo rozpłynął się gdzieś w tłumie kibiców.

Agnieszka miała przyjść na konferencję prasową dopiero po swoim meczu deblowym, który zaplanowano na późne popołudnie czasu lokalnego.

- Nam została tylko Schiavone, a wam został jeszcze Kubot, więc niech trwa przyjaźń polsko-włoska - uśmiechał się do nas na pocieszenie Ubaldo Scanagatta, bardzo znany włoski dziennikarz i komentator, obecnie pracujący w "La Nazione".

Specjalny tenisowy serwis o Australian Open 2010 »

środa, 20 stycznia 2010

Chętnie zagram z mężczyzną

Tomasz Lorek 19-01-2010, ostatnia aktualizacja 19-01-2010 16:38

Chcąc wygrać taki turniej trzeba zagrać siedem dobrych meczów. A to duża sztuka - podkreśla Agnieszka Radwańska, która chciałaby wygrać turniej wielkoszlemowy

Agnieszka Radwańska
autor zdjęcia: Piotr Nowak
źródło: Fotorzepa
Agnieszka Radwańska

Serena Williams nazwała pani siostrę twardą sztuką. Przyznała też, że młodsze siostry chcą udowodnić starszym swoją klasę. Czy Urszula może awansować do pierwszej dziesiątki rankingu?

Agnieszka Radwańska: Trudno przewidzieć, czy ktoś będzie w pierwszej dziesiątce, piątce czy zostanie numerem jeden. Mam nadzieję, że Ula mnie dogoni i razem będziemy w czołówce.

Myśli pani, że siostra może być wyżej od pani w rankingu?

Mam nadzieję, że tak. Gdy ona wygrywa, cieszę się tak samo jak z moich zwycięstw. Życzę jej tego z całego serca. Trochę meczów trzeba rozegrać, żeby złapać do tenisa właściwy dystans. Żeby być w czołówce, musisz mieć wszystkiego po trochu. Nie będziesz wysoko w rankingu, jeśli oprzesz się na jednym dobrym elemencie czy jednym dobrym uderzeniu. Cały rok trzeba zdobywać punkty i utrzymywać równą formę. Wydaje mi się, że ja nie schodzę już poniżej pewnego poziomu.

Jest pani zadowolona, że tak szybko poradziła sobie z pierwszą przeszkodą?

Cieszę się, bo wiadomo, że długi mecz sprawia, że droga do finału jest trudniejsza. Trzeba starać się, aby nie przebywać za długo na korcie. Rachunek sił jest ważny.

Serena Williams, Justine Henin, Kim Clijsters, Jelena Dementiewa - to zdaniem ekspertów faworytki do zwycięstwa w turnieju. Nie przeszkadza pani, że jest rzadko wymieniana w gronie pretendentek do wygranej?

Chcąc wygrać taki turniej trzeba zagrać siedem dobrych meczów. A to duża sztuka. Mam nadzieję, że kiedyś nadejdzie taki moment w moim życiu i wygram turniej wielkoszlemowy.

Lubi pani grać na Antypodach?

Generalnie bardzo lubię Australię. Lubię grać dla tej publiczności. Niezależnie od tego, czy występuje w Sydney czy w Melbourne. Pogoda jak na razie dopisuje, bo nie jest tak gorąco jak zazwyczaj. Deszcz jest najgorszą rzeczą, jaka może nas spotkać, potęguje nerwowe oczekiwanie na mecz. Nie wiesz, czy zagrasz czy nie. Oczekiwanie do jedenastej w nocy czy nawet do północy na harmonogram gier też nie jest dla nas dobre. Jak na razie jednak nie narzekam.

Siostry Radwańskie, Łukasz Kubot, Mariusz Fyrstenberg z Marcinem Matkowskim – to dobre symptomy w polskim tenisie.

Tenis jest w Polsce bardziej popularny niż 4 czy 5 lat temu. Im więcej Polaków, tym lepiej. Cieszę się, że jest już jakaś paczka i wreszcie podczas turnieju można się odezwać do kogoś po polsku. Łukasz bardzo dobrze gra w singlu. Ma też dobre losowanie. Mam nadzieję, że wykorzysta swoją szansę. Ale nie próbujmy jeszcze się porównywać do grupy Rosjanek czy Francuzów.

Na początku lutego zagracie trudny mecz w Pucharze Federacji z Belgią. Do Bydgoszczy przyjedzie prawdopodobnie Kim Clijsters. Cieszy się pani, że Polska zmierzy się z tak wymagającym rywalem?

Będzie bardzo ciężko, bo Clijsters i Yanina Wickmayer to solidne firmy. Zamierzam dać z siebie wszystko i jednocześnie dobrze się bawić. To nie są spotkania o wielkim obciążeniu psychicznym, nie walczę o punkty w rankingu jak w Wielkim Szlemie. Mam nadzieję, że wygramy.

Nawet jeśli Polska przegra, może być to świetna promocja dla tenisa w kraju.

Oczywiście. Ważne, że gramy u siebie. Chcemy pokazać dobry tenis. Uwielbiam występy w reprezentacji. Sama świadomość, że mam wyszyty napis Polska na dresie, już napawa mnie dumą.

Z jednej strony ma pani prawo czuć sentyment do Australii, bo tu po raz pierwszy osiągnęła ćwiećfinał w Szlemie. Z drugiej strony pojawiają się demony z ubiegłorocznego turnieju i porażka w I rundzie z Kateryną Bondarenko.

Lubię australijską publiczność. Odróżniam sympatię do kraju od doświadczeń z kortu. Nie rozpamiętuję tego, co było przed rokiem czy dwoma laty. To już dawno za nami i teraz nie ma znaczenia. Jak na razie punktów mam troszeczkę na plus.

Jest pani przyjaciółką Karoliny Woźniackiej. Nie zazdrości jej pani, że ona grała już w finale US Open?

To nie ma znaczenia. Trzeba oddzielić dwa światy. Jest granica między życiem prywatnym a zawodowym. Na korcie jesteśmy rywalkami, ale po meczu zawsze podajemy sobie ręce i przyjaźń trwa dalej. Gdybyśmy nie potrafiły tego oddzielić, tobyśmy rozstrzelały się na korcie. I nikt by nie przeżył. Wiadomo, że jeszcze będziemy spotykać się ładnych parę lat na turniejach. Odpukać, jeśli będą omijać nas kontuzje.

Ręka jeszcze boli?

Taka dolegliwość nie znika nagle. Operacja to poważna sprawa. Blizna będzie się goić około pół roku. Gdybym grała trzy sety, odczuwałabym większy ból.

Śledzi pani rywalizację mężczyzn?

Bardzo lubię oglądać męski tenis. Mimo że spędzamy z Ulą cały dzień na kortach, to po powrocie do hotelu patrzymy też, jaką radzą sobie inni. To już taka choroba. W poniedziałek oglądałyśmy spotkanie Nadala. Tenis już chyba zawsze będzie wypełniał nam czas.

Serena Williams lubi przypominać o swoim zwycięstwie nad Andym Roddickiem. Miała wtedy 11 lat, a on był mniejszy, słabszy fizycznie. Chciałaby pani zagrać kiedyś z mężczyzną, choćby pokazówkę?

Szczerze? Pewnie, że tak. Mnie to nie zaszkodzi. Nawet jakbym przegrała, nic by się nie stało. Wielu szans bym pewnie nie miała. Chociaż gdyby wyłączyć serwis, bo to jednak męska broń, to myślę, że nie stałabym na straconej pozycji. Jestem za tym, aby zagrać taki mecz. Czemu nie?

-rozmawiał w Melbourne Tomasz Lorek

Rzeczpospolita

środa, 23 września 2009

Henin Announces Comeback

September 22, 2009 Average rating: 4 stars

Justine Henin

On May 14, 2008, just weeks before she would have gone for a fourth straight French Open title, Justine Henin dropped a bombshell on the Sony Ericsson WTA Tour: she was done. For the first time, a reigning world No.1 retired from the sport. On Tuesday, September 22, 2009 - 16 months and one week later - the Belgian announced her comeback.

"I've been able to recharge my batteries, emotionally as well," Henin said on Tuesday. "Subconsciously, [Kim Clijsters winning the US Open] might have had an impact, but it certainly was not the most important reason.

"The fire within burns again. I want to come back in January."

"Justine Henin is one of the great champions in the history of women's tennis, and we, along with millions of her fans around the globe, are thrilled with her announcement today," said Tour CEO Stacey Allaster. "Justine was that rare athlete who decided to step away from the game at the height of her powers, and no doubt she will be a force to be reckoned with from the get go. Her career was marked by so many amazing moments, and a new chapter begins today."

Despite her small frame Henin was one of the most dangerous players ever in the women's game. During the first phase of her Tour career she compiled quite the list of milestones - the following are just a few of them:
- Won 41 singles titles and two doubles titles on the Tour.
- Won seven Grand Slam titles: one Australian Open (2004), four French Opens (2003, 2005, 2006, 2007) and two US Opens (2003, 2007).
- Won two season-ending Sony Ericsson Championships (2006, 2007), one Olympic gold (2004) and leading Belgium to its first Fed Cup title (2001).
- Finished three seasons ranked No.1 in the world (2003, 2006, 2007).
- Spent 117 non-consecutive weeks at No.1, sixth all-time (after Steffi Graf, Martina Navratilova, Chris Evert, Martina Hingis, Monica Seles).
- Became first female athlete to pass $5 million in single season prize money (2007 - $5,429,586).

Tell us your thoughts on Justine and her comeback on Facebook and Twitter!

Henin Announces Comeback

September 22, 2009 Average rating: 4 stars

Justine Henin

On May 14, 2008, just weeks before she would have gone for a fourth straight French Open title, Justine Henin dropped a bombshell on the Sony Ericsson WTA Tour: she was done. For the first time, a reigning world No.1 retired from the sport. On Tuesday, September 22, 2009 - 16 months and one week later - the Belgian announced her comeback.

"I've been able to recharge my batteries, emotionally as well," Henin said on Tuesday. "Subconsciously, [Kim Clijsters winning the US Open] might have had an impact, but it certainly was not the most important reason.

"The fire within burns again. I want to come back in January."

"Justine Henin is one of the great champions in the history of women's tennis, and we, along with millions of her fans around the globe, are thrilled with her announcement today," said Tour CEO Stacey Allaster. "Justine was that rare athlete who decided to step away from the game at the height of her powers, and no doubt she will be a force to be reckoned with from the get go. Her career was marked by so many amazing moments, and a new chapter begins today."

Despite her small frame Henin was one of the most dangerous players ever in the women's game. During the first phase of her Tour career she compiled quite the list of milestones - the following are just a few of them:
- Won 41 singles titles and two doubles titles on the Tour.
- Won seven Grand Slam titles: one Australian Open (2004), four French Opens (2003, 2005, 2006, 2007) and two US Opens (2003, 2007).
- Won two season-ending Sony Ericsson Championships (2006, 2007), one Olympic gold (2004) and leading Belgium to its first Fed Cup title (2001).
- Finished three seasons ranked No.1 in the world (2003, 2006, 2007).
- Spent 117 non-consecutive weeks at No.1, sixth all-time (after Steffi Graf, Martina Navratilova, Chris Evert, Martina Hingis, Monica Seles).
- Became first female athlete to pass $5 million in single season prize money (2007 - $5,429,586).

Tell us your thoughts on Justine and her comeback on Facebook and Twitter!

poniedziałek, 21 września 2009

Puchar Davisa. Polska pokonała Wielką Brytanię

tka
2009-09-20, ostatnia aktualizacja 2009-09-20 19:05
Daniel Evans
Daniel Evans

Michał Przysiężny pokonał znacznie wyżej notowanego Daniela Evansa 6:2, 6:1, 7:5 w ostatnim meczu spotkania Pucharu Davisa z Wielką Brytanią. Oznacza to, że Polacy wygrali cały mecz 3:2 i utrzymali się w I grupie euroafrykańskiej, a Brytyjczycy z Andy Murray'em w składzie spadli do drugiej.

Michał Przysiężny
fot.Damian Kramski / Agencja Gazeta
Michał Przysiężny
Andy Murray
Fot. Kirsty Wigglesworth AP
Andy Murray
Jerzy Janiowicz
Jerzy Janiowicz
SERWISY
Dla Wielkiej Brytanii rywalizacja w Pucharze Davisa ma tak duże znaczenie, że do składu powołany został Andy Murray. Polacy liczyli jednak, że uda się wygrać dwa pozostałe mecze singlowe i debla, i wygrać spotkanie 3:2. Właśnie tak się stało.

W pierwszy dniu Brytyjczycy objęli prowadzenie 1:0 po tym jak Murray wygrał z Michałem Przysiężnym 6:4, 6:2, 6:4. Do wyrównania doprowadził Jerzy Janowicz, pokonując 6:3, 6:3, 7:6 (7-5) Daniela Evansa.

Prowadzenie przywrócili Polakom w sobotę Mariusz Fyrstenberg i Marcin Matkowski po zwycięstwie 7:5, 3:6, 6:3, 6:2, z Andy Murrayem i Rossem Hutchinsem. Relacja z wczorajszego debla na blogu Fyrstenberga i Matkowskiego »

W czwartym spotkaniu Andy Murray pokonał Jerzego Janowicza 6:3, 6:4, 6:3 wyrównując stan pojedynku na 2:2. O wszystkim zadecydował więc mecz Przysiężny - Evans. W aktualnym rankingu ATP Brytyjczyk jest 303, a Polak 678. 25- letni Przysiężny spadł w rankingu przez liczne kontuzje. Na korcie pokazał, że ranking często myli.

- Ostatnio nie miałem świetnych wyników, ale na Puchar Davisa koncentruję się szczególnie - zapewniał przed zawodami » Michał Przysiężny.

Mocny serwis kluczem do sukcesu

Pierwszego seta Przysiężny zaczął od piorunujących serwisów. W żadnym z jego gemów serwisowych Brytyjczyk nie miał szansy na przełamanie. Tymczasem Polak przełamał rywala w czwartym i ósmym gemie wygrywając pierwszego seta 6:2.

W drugiej partii dominacja Polaka nie ulegała wątpliwości. Przysięzny bombardował rywala serwisami, po czym udanie kończył wymiany przy siatce. Drugiego seta wygrał 6:1.

W trzeciej, jak się później okazało ostatniej części meczu zaczęły się emocje. Evans przyciśnięty do ściany zdołał dwukrotnie przełamać serwis Polaka. Przy stanie 4:2 był o krok od wygrania kolejnego gema.

Przysiężny dopingowany przez Janowicza i resztę polskiej ekipy pokonał nerwy, a wkrótce potem rywala. Konsekwentna gra i niesłabnący serwis pomogły mu doprowadzić do stanu 5:5, i po kolejnych dwóch gemach zakończyć mecz.

Wygrana z Wielką Brytanią oznacza, że Polacy zostaną w pierwszej grupie euroafrykanskiej na kolejny rok. Rywale spadają do drugiej, gdzie w przyszłym roku zmierzy się z Egiptem, Irlandią i Litwą. Dla Brytyjczyków to prawdziwe upokorzenie »

wtorek, 15 września 2009

US Open: Sensacja w Nowym Jorku! Roger Federer pokonany!

misza
Rozstawiony z numerem szóstym Juan Martin del Potro pokonał najwyżej rozstawionego Rogera Federera w finale US Open (pula nagród 21,6 mln dol.) 3:6. 7:6 (7-5), 4:6, 7:6 (7-4), 6:2. Mecz trwał 246 minut
Zobacz powiekszenie
Fot. DAVID GRAY REUTERS
Juan Martin del Potro i Roger Federer
Zobacz powiekszenie
Fot. Elise Amendola AP Zobacz powiekszenie
Fot. Darron Cummings AP Zobacz powiekszenie
Fot. Charles Krupa AP Zobacz powiekszenie
Fot. Elise Amendola AP Zobacz powiekszenie
Fot. Charles Krupa AP
SERWISY
Szwajcar miał szanse na szósty triumf z rzędu w Nowym Jorku i 16 w karierze. Szwajcar bardzo dobrze zaczął mecz z del Potro, łatwo wygrał pierwszego seta, ale w drugim lepszy okazał się jego rywal. Im później tym Federer grał gorzej, aż w końcu przegrał z 21-letnim Argentyńczykiem.

Del Potro wywalczył pierwszy wielkoszlemowy tytuł w karierze. Wcześniej jego największym sukcesem był półfinał French Open.

Argentyńczyk jest pierwszym od 32 lat tenisistą z Ameryki Południowej, który triumfował w US Open. W 1977 r. wygrał Guillermo Vilas.

Relacja set po secie


V set


2:6 Koniec

2:5 del Potro brakuje jednego gema do pierwszego wielkoszlemowego triumfu w karierze.

2:4 Federer wygrywa własne podanie.

1:4 del Potro o krok od wygranej.

1:3 Federer zdobywa pierwszy punkt w piątym secie, ale do nadal musi zrobić wiele, by wydostać się z kłopotów.

0:3 Federer nie daje rady. del Potro prowadzi już 3:0. W tym sezonie Szwajcar popełnił już sześć niewymuszonych błędów, a jego rywal ledwie dwa.

0:2 Przełamanie. Prowadzi del Potro.

0:1 del Potro prowadzi. W poprzednim secie Argentyńczyk zaliczył tylko jednego asa. Federer cztery.

IV set


6:7 del Potro wygrywa 7:4 i doprowadza do piątego seta.

6:6 4:2 dla del Potro, za chwilę może się zacząć piąty set.

6:6 del Potro prowadzi w tie breaku 3:0.

6:6 O zwycięstwie w czwartym secie zadecyduje tie break.

6:5 Mecz trwa już 3 godziny i 18 minut. W tej chwili w lepszej sytuacji jest Federer, ale by wygrać spotkanie musi teraz zdobyć punkt, przy serwisie Argentyńczyka.

5:5 Miał kłopoty del Potro, ale wybronił się i znów mamy remis.

5:4 Federer wychodzi na prowadzenie i lada chwila może być po meczu.

4:4 Szwajcar odrabia straty i znowu mamy remis.

3:4 Federer walczy. Serwuje i bez problemu zdobywa punkt.

2:4 Gdy wydawało się, że Federer potrzebuje niewiele do zwycięstwa, Argentyńczyk zabrał się do roboty. Wygrał dwa gemy z rzędu i to on jest bliżej zwycięstwa w meczu.

2:3 Przy własnym serwisie Federer nie wygrał ani jednej piłki. del Potro przełamuje i prowadzi.

2:2 del Potro jeszcze raz wybronił się przed przełamaniem. Federer zaliczył w meczu już 10 asów. Argentyńczyk tylko 7. Serwuje Szwajcar.

2:1 Tylko jedną piłkę przegrał Szwajcar w tym gemie.

1:1 Było już 40:15 dla Federera, ale del Potro się obronił i jest remis.

1:0 Federer bez problemu wygrywa swoje podanie, a w drugim gemie, przy serwisie Argentyńczyka jest remis 15:15.

III set


6:4 del Potro kończy seta dwoma podwójnymi błędami serwisowymi. Federer prowadzi 2:1 i do 16. tytułu wielkoszlemowego potrzebuje jednego seta.

5:4 Federer wygrywa. Ale, żeby zwyciężyć w drugim secie będzie musiał zdobyć punkt przy serwisie Argentyńczyka.

4:4 Przełamanie! del Potro serwował i przegrywał już 0:40. Doprowadził do równowagi, ale nie dał rady zrobić nic więcej.

3:4 Jest pierwsze przełamanie! Federer prowadził już 40:30, ale kolejne piłki przegrał i Argentyńczyk wychodzi na prowadzenie.

3:3 W tym secie grają bez przełamań. Co więcej, żaden z nich nie miał jeszcze na nie szansy.

3:2 Federer zdobywa punkt. W meczu zaliczył już osiem asów. Argentyńczyk ma jednego mniej.

2:2 W tym secie tenisiści wygrywają własne podania. Za chwilę kolej na Federera.

2:1 del Potro miał szansę na punkt, ale Federer się wybronił i to on prowadzi. Szwajcar popełnił już w tym meczu siedem podwójnych błędów serwisowych. Argentyńczyk tylko cztery.

1:1 del Potro zdobywa pierwszy punkt równie łatwo jak Federer.

1:0 Federer serwuje i bez straty piłki zdobywa pierwszy punkt w trzecim secie.

II set


6:7 del Potro wygrywa i w setach jest remis 1:1.

6:6 6:3 dla del Potro i ma trzy piłki setowe.

6:6 W tie breaku remis 2:2.

6:6 Będzie tie break. Długo wydawało się, że del Potro może nawet wygrać, ale w końcówce lepszy Federer.

5:6 Pierwszy raz del Potro prowadzi. Przełamanie dodało mu nowych sił, bez problemu zdobył punkt przy własnym serwisie.

5:5 Pierwszy punkt del Potro przy serwisie Federera. Argentyńczyk zdobył gol dwoma trafieniami w linię.

5:4 Jeden z najkrótszych gemów w tym meczu. Ale zaraz serwował będzie Federer. I ma wielką szansę, by wygrać drugiego seta.

5:3 Długa wymiana, ale del Potro znowu nie udaje się przełamać Federera.

4:3 del Porto wygrywa własne podanie. Argentyńczyk zaliczył już siedem asów. Federer ma tylko cztery.

4:2 Żeby mieć szansę na zwycięstwo del Potro musi wygrywać piłki przy serwisie Federera. W meczu jeszcze mu się to nie udało.

3:2 Kolejny długi gem, Federer walczył, ale nie dał rady. Argentyńczyk zdobywa drugi punkt w secie.

3:1 Zanosiło się na pierwszy punkt del Potro wywalczony przy serwisie Federera. Argentyńczyk prowadził już 40:15, ale Szwajcar stratę odrobił. Długo trwała walka na przewagi, ale w końcu wygrał Federer.

2:1 W końcu coś się del Potro udało. Przy własnym serwisie wygrywa gema. Na razie Argentyńczyk zaliczył więcej asów (5:2), a mniej podwójnych błędów (3:4)

2:0 Federer nie zwalnia tempa, choć cały czas ma problemy z serwisem. W tym gemie zaliczył piąty podwójny błąd serwisowy.

1:0 Drugi set zaczyna się od przełamania. del Potro wygrał ledwie jedną piłkę.

I set


6:3 Gdy Szwajcar serwuje, del Potro nie ma już nic do powiedzenia. Federer wygrywa pierwszego seta i brakuje mu dwóch do zwycięstwa w turnieju.

5:3 Federer prowadził już 40:0, ale del Potro wygrał cztery piłki z rzędu i jest 5:3.

5:2 Federer przegrywał już tego gema 0:30, ale wygrał cztery piłki z rzędu i jest bliski zwycięstwa w secie.

4:2 Argentyńczyk zalicza podwójny błąd serwisowy, ale następne dwie piłki wygrywa i jest 4:2.

4:1 Na razie del Potro nie ma żadnego pomysłu na serwis Szwajcara. Lekko, łatwo i przyjemnie Federer mknie po 16. zwycięstwo w Wielkim Szlemie.

3:1 Jest pierwszy punkt del Potro. Co ciekawe Argentyńczyk na razie serwuje mocnej. Piłka po pierwszym serwisie leci nawet z prędkością 140 mil na godzinę. Federer z trudem dochodzi do 120.

3:0 Nie minął kwadrans, a Federer prowadzi już 3:0. Argentyńczyk ma bodaj ostatnią szansę na uratowanie tego seta.

2:0 Niesamowita wymiana! Del Potro robił co mógł, ale Szwajcarowi udało się zmieścić piłkę w korcie. Przełamanie!

2:0 Serwuje del Potro. Każda piłka kosztuje go mnóstwo wysiłku. Federer był już blisko przełamania, ale Argentyńczykowi udało się wybronić. Równowaga.

1:0 Zaczęli. Serwuje Federer. Potężnie. Jest nie do powstrzymania. Szybko zdobywa pierwszy punkt

Przed meczem


22.14 Przedostatnia piłka półfinału Federer - Djoković na blogu Kuby Ciastonia . Federer twierdzi, że to najlepsze zagranie w jego życiu

22.07 Tenisiści rozgrzewają się. Kilkanaście minut temu zakończył się finał debla kobiet. Serena i Venus Williams pokonały Cara Black i Liezel Huber (Zimbabwe/USA, 1) 6:2, 6:2.

Jeśli Szwajcar wygra odniesie rekordowe 16. zwycięstwo w Wielkim Szlemie, a szóste z rzędu w Nowym Jorku. Federer wystąpi w finale turnieju wielkoszlemowego 21. raz. Wygrał 15 z nich, przegrał pięć, wszystkie z Hiszpanem Rafaelem Nadalem.

W półfinałach Federer wygrał pokonał 7:6 (7-3), 7:5, 7:5 Serba Novaka Djokovica, a Argentyńczyk łatwo wyeliminował w niedzielę Rafaela Nadala (nr 3.) 6:2, 6:2, 6:2.

poniedziałek, 14 września 2009

Kim won US Open 2009

Winning family
Winning family

Kiss the cup
Kiss the cup

Wozniacki Reacts
Wozniacki Reacts

Comeback Queen Mom: Clijsters Wins US Open
By Matt Cronin
Sunday, September 13, 2009

In an extraordinary chapter to a delicious comeback to competition, new mother Kim Clijsters won her second US Open title with a decisive 7-5, 6-3 victory over Caroline Wozniacki on Sunday.

Battling swirling winds and an ambitious 19-year-old opponent, the 26-year-old Clijsters continued to go for her shots, dominated off the forehand side, stood strong in incredibly athletic rallies and grabbed the points that mattered the most.

Clijsters, who also won the 2005 US Open title, came into the match far more experienced and on a roll, having knocked off former champion Venus and Serena Williams en route to the final. Even though she had taken more than two years off to get married and have a child, Clijsters returned with the same weapons, just as quick, more mature and with a better understanding of her possibilities on the court.

“At that time I didn't look at it that way,” Clijsters said. “But maybe now I've become a lot more understanding of myself, how to deal when different emotions (that) come up.

"Maybe that's something when you're young and you get nervous. As an example, beating Venus a few rounds ago. Maybe in the past I would have been influenced a little bit about good results and then had the lack of that focus a little bit in the next round. So even the situation with Serena, those are things when you're 18, 19, can have a big impact on you. Now I have the experience of knowing how to deal with it and knowing myself a little bit better. I think that's the biggest difference, is that I know myself a lot better than I did a few years ago.”

Clijsters broke the Dane to go ahead 2-0 in the first set in a backhand crosscourt winner and it appeared that she might cruise to victory, but Wozniacki dug in, at times dictating play with her vicious backhand, running just as fast and hard as Clijsters and delighting in their crosscourt rallies.

Wozniacki broke Clijsters twice and went ahead 4-2, but the Belgian stormed back, and broke back to 4-4 when her foe double faulted. But the ninth seeded Wozniacki, who had won New Haven the week before the Open and who had upset Roland Garros champion Svetlana Kuznetsova en route to the final, broke again to 5-4 when she won a huge scramble point that had Clijsters sprinting back and forth chasing short balls and swerving lobs.

However, Clijsters wouldn't go away, and ran off three straight games to win the set, taking it when she got a ball into her wheelhouse and nailed her favored inside out forehand into the corner.

The wind calmed down in the second set and both women held serve to 3-2, but then Clijsters broke in the next game when Wozniacki erred on a backhand.

Clijsters appeared to grow a little nervous in the final few games but served intelligently, stayed steady and whenever she got an opportunity, banged heavy crosscourt forehands into Wozniacki's weaker side.

“The first couple of games I wanted to get into the match,” said Wozniacki, who was playing in her first major final. “I wanted to just know what I'm up against, and I fast found out that I'm up against a really strong player that doesn't give away any free points. I really had to fight for it. She played really well. She played aggressive. She just played better than me.”

The Belgian won the match when she put away a simple overhead and she became the first mother since Evonne Goolagong at 1980 Wimbledon to win a major.

Clijsters dropped to the ground in celebration and began to weep for joy.

Later, she would climb into the Friends' Box to hug her husband, New Jersey's Brian Lynch, as well as her coach, Wim Fisette, her trainer and friends.

Fisette knew once they began practicing at the beginning of the year that she'd have a shot at climbing back to the top, because Clijsters got stronger, was more relaxed as a happy mother to her 18-month-old daughter, Jada, and she began to further trust her weapons.

"It's a surprise, but the level isn't a surprise because she's such a big talent who doesn't need a year to get to her best level," he said. “She needed a few matches, but I knew she could do it at the Open. She went every day to practice and then to play with Jada and she didn't have the time to think about that she had to play Serena or a final tonight, because she was busy with Jada. It was perfect for her mind."

Right after the trophy presentation ended, Jada came down to the court, pranced around and played with the trophy. Clijsters said that she was happy to play the role as hero for working mothers.

“This is something that in my wildest dreams could never imagine happening,” she said. “So I kind of have to get used to the situation. I look forward to having that role a little bit maybe. It's something that I think as a woman and as a woman who has a family and being an athlete, I think it's possible. I think there are other athletes out there. Obviously in tennis we have Sybille Bammer, and she's doing really good, as well. But to win a Grand Slam now I think is obviously a big deal in women's tennis, and the history of women's tennis.”



Match Facts
- Clijsters won her second US Open title of her career.
- Clijsters had 36 winners (including service) to Wozniacki's 10.
- Clijsters had 3 aces; Wozniacki had zero.