niedziela, 26 czerwca 2011

LŚ: wielka Brazylia pokonana, awans USA blisko


dzisiaj, 08:38 PL / Onet.pl
Reprezentanci USA
fot. AFP

Reprezentacja USA wzięła rewanż za piątkową porażkę z Brazylią i wygrała z mistrzami świata w meczu 10. serii spotkań Ligi Światowej siatkarzy 3:1 (25:20, 25:23, 23:25, 25:23). Taki wynik sprawia, że Amerykanie są bardzo blisko zajęcia drugiego miejsca w "polskiej" grupie A i awansu do turnieju finałowego, który odbędzie się właśnie w kraju nad Wisłą.

W tej chwili USA zajmuje trzecie miejsce w grupie A, mając taki sam dorobek punktowy jak druga Polska (18 "oczek"). Amerykanie są jednak w lepszej sytuacji od Biało-Czerwonych. W dwóch ostatnich meczach fazy eliminacyjnej spotkają się bowiem z Portoryko, najsłabszą drużyną w grupie i jednocześnie jedyną w całej serii, która zanotowała do tej pory komplet porażek. Jeśli outsider nie "urwie" punktów swoim najbliższym rywalom, a Polska straci jakiekolwiek "oczko" w starciu z wielką Brazylią, to właśnie USA zajmą drugie miejsce w grupie. To może dać awans. W turnieju finałowym zagrają bowiem drużyny z pierwszych i drugich pozycji, a w przypadku zajęcia przez Polskę (gospodarza) trzeciej lokaty - zwycięzcy grup oraz trzy najlepsze ekipy z drugich miejsc.

W samym spotkaniu USA - Brazylia trudno wyróżnić tylko jednego z Amerykanów. Podobne odczucia można mieć patrząc na statystyki: aż czterech reprezentantów gospodarzy zdobyło pokaźną ilość punktów - William Priddy 17, Clayton Stanley 16, Matthew Anderson 15, a David Lee 14.

USA - Brazylia 3:1 (25:20, 25:23, 23:25, 25:23)

Finał Gold Cup: Meksyk pokonał USA i obronił tytuł


dzisiaj, 09:14 PL / ASInfo
Giovani Dos Santos (P) i Andres Guardado (L) ze Złotym Pucharem CONCACAF
fot. PAP/EPA

W wielkim finale CONCACAF Gold Cup ponownie doszło do rywalizacji odwiecznych rywali - Meksyku oraz USA. Tym razem, podobnie jak w poprzednim finale, lepsi okazali się ci pierwsi, którzy pokonali przeciwników na stadionie Rose Bowl w Pasadenie 4:2 (2:2).

Od samego początku Meksykanie szukali gola, a najbliżej trafienia do siatki USA był napastnik Manchesteru United, Javier Hernandez. Na listę strzelców mógł w tym czasie równie dobrze wpisać się Giovani Dos Santos, jednak to Amerykanie pierwsi znaleźli drogę do siatki. Podawał z rzutu rożnego Freddy Adu, a piłkę głową do bramki Alfredo Talavery skierował Michael Bradley. Piłkarze USA nie poprzestali na tym i do siatki trafili drugi raz, po podaniu Clinta Dempseya na listę strzelców wpisał się Landon Donovan.

Wówczas obudzili się Meksykanie - Hernandez oszukał obrońców USA, wyłożył futbolówkę Pablo Barrerze, a ten nie popełnił błędu. Zegar pokazywał wówczas 29 minutę, a już 7 minut później na tablicy wyników widniał rezultat 2:2. Tym razem sprytem w polu karnym USA popisał się Andres Guardado. Po zmianie stron do śmiałych ataków ruszyli Meksykanie i w krótkim czasie ich starania przyniosły rezultat - z prawego skrzydła piłkę dośrodkował Guardado, a Barrera strzelił gola na 3:2 dla Meksyku. Swoje szanse następnie mieli Amerykanie, jednak ani Donovan, ani też Carlos Bocanegra nie potrafili skierować piłki do bramki. Kropkę nad "i" w tej sytuacji postawił rozgrywający wspaniałe zawody Dos Santos, który dryblingiem oszukał defensywę USA i ładnym strzałem pod poprzeczkę ustalił wynik spotkania na 4:2 dla Meksyku.

USA - Meksyk 2:4 (2:2)


Bramki: Michael Bradley (8), Landon Donovan (23) - Pablo Barrera (29, 50), Andres Guardado (36), Giovani Dos Santos (76).

GP Wielkiej Brytanii: Hancock triumfuje, pogrom Biało-Czerwonych


wczoraj, 21:02 TN / Onet.pl
Greg Hancock
fot. Newspix

Greg Hancock wygrał GP Wielkiej Brytanii na Millenium Stadium w Cardiff i został nowym liderem cyklu GP. Wszyscy reprezentanci Polski - z mistrzem świata Tomaszem Gollobem i wicemistrzem świata - Jarosławem Hampelem - odpadli w fazie zasadniczej. Podobny los spotkał Janusza Kołodzieja i Rune Holtę.

Tor w Cardiff był w swoisty sposób twierdzą nie do zdobycia dla polskich zawodników. Od 2001 roku na tym torze żaden z polskich zawodników nie zdołał wygrać GP Wielkiej Brytanii, a najlepszym rezultatem było trzecie miejsce (Tomasz Gollob - 2001, Jarosław Hampel - 2006, 2010). Ale takiego obrotu spraw nikt się nie spodziewał - żadnemu z Biało-Czerwonych nie udało się awansować do półfinału.

Po trzech seriach niespodziewanie najlepszym polskim zawodnikiem był Janusz Kołodziej. "Koldi" po trzech wyścigach zgromadził na swoim koncie siedem "oczek", gorzej natomiast wiodło się pozostałym naszym reprezentantom. Gollob po zwycięstwie w pierwszym biegu, w dwóch kolejnych przywiózł tylko jeden punkt, Hampel na swoim koncie miał dwa (defekt w trzeciej swojej gonitwie), a Holta jeden (dodatkowo jeden upadek). Jednak stawka była tak spłaszczona, że niemal każdy mógł wystąpić w półfinale.

W czwartej serii gonitw GP Wielkiej Brytanii spotkali się w jednym biegu Hampel i Gollob - górą był ten drugi, ale był to pojedynek zaledwie o jeden punkt (lepsi okazali się Chris Holder, ubiegłorocozny zwycięzca, który po dwóch seriach miał spore kłopoty ze zdobywaniem punktów, i Scott Nicholls). Ostatecznie "Mały" pożegnał się z marzeniami o półfinał honorowym zwycięstwem (5 "oczek" na koniec), Rune Holta zakończył zawody z zaledwie jednym punktem.

Dopiero ostatnia seria przyniosła odpowiedź na pytanie czy w półfinale pojadą Tomasz Gollob i Janusz Kołodziej. Gollob po fascynującej walce przegrał z Andreasem Jonssonem, z kolei Kołodziej uległ Chrisowi Harrisowi. Ostatecznie "Profesor Speedwaya" i "Koldi" Cardiff opuścili z 7 punktami na koncie.

W fazie zasadniczej GP Wielkiej Brytanii najlepiej spisywał się Nicki Pedersen. Szybki Duńczyk na swoim koncie zgromadził 10 punktów w czterech seriach, ale w ostatnim wyścigu wjechał w taśmę i zdołał wyprzedzić go Greg Hancock (12 "oczek"). Niezależnie od postawy w półfinałach i finale - Amerykanin już wtedy zapewnił sobie powrót na fotel lidera cyklu GP.

Klasyfikacja generalna GP

W półfinałach zmierzyli się Jason Crump z Gregiem Hancockiem, Emilem Sajfutdinowem i Andreasem Jonssonem oraz Magnus "Zorro" Zetterstroem (który w ostatniej chwili pojawił się w zawodach za Artioma Łagutę. Rosjanin nie dostał wizy na wjazd do W. Brytanii i jego miejsce zajął rezerwowy Szwed), Kenneth Bjerre, Chris Holder i Nicki Pedersen. W pierwszym półfinale triumfowała "Rosyjska Torpeda" przed Gregiem Hancockiem, w drugim nerwów nie powstrzymał Bjerre i wjechał w taśmę. W powtórce pewnie na prowadzenie wysunął się Chris Holder, a za jego plecami trzykrotny mistrz świata Nicki Pedersen pokonał Zetterstroema. Kangur zwycięstwo dowiózł do mety, "Zorro" ambitnie atakował, ale nie zdołał dogonić Duńczyka.

W finale zmierzyli się zatem Chris Holder (kask niebieski) - ubiegłoroczny triumfator, Emil Sajfutdinow (kask biały), Greg Hancock (kask żółty) i Nicki Pedersen (kask czerwony). W pierwszej odsłonie finału wydawało się, że polski sędzia Wojciech Grodzki przerwie wyścig, bowiem start "ukradł" Sajfutdinow. Polak pozwolił na jazdę - przez co doszło do kolizji na pierwszym łuku. Chris Holder trącił Rosjanina, a ten skończył na dmuchanej bandzie. Nie do końca jasna decyzja polskiego arbitra wykluczyła z powtórki Sajfutdinowa.

W powtórzonym wyścigu finałowym doszło do pięknej, fascynującej walki pomiędzy pozostałymi trzema zawodnikami. W pewnym momencie wszyscy jechali na przestrzeni kilkudziesięciu centymetrów, ale z tej walki po mistrzowsku przy bandzie wyszedł doświadczony Greg Hancock. Jankes wysforował się od przodu, a Nicki Pedersen pokonał Chrisa Holdera. To drugie zwycięstwo Amerykanina w tym sezonie, trzecie w GP Wielkiej Brytanii, trzynaste w cyklu GP - a w przejściowej klasyfikacji generalnej "Herbie" wraca na pozycję lidera i ma aż 12 punktów przewagi nad drugim Tomaszem Gollobem.

Teraz żużlowców czeka przerwa do 30 lipca, gdy zmierzą się w GP Włoch w Terenzano. W międzyczasie zawodników czeka rywalizacja w Drużynowym Pucharze Świata. Złotego medalu będzie bronić reprezentacja Polski.

Finał:
1. Nicki Pedersen (Dania) - 4
2. Chris Holder (Australia) - 2
3. Emil Sajfutdinow (Rosja) - 0 (wykl.)
4. Greg Hancock (USA) - 6

Półfinały:

1. Jason Crump (Australia) - 0
2. Greg Hancock (USA) - 2
3. Emil Sajfutdinow (Rosja) - 3
4. Andreas Jonsson (Szwecja) - 1

1. Magnus Zetterstroem (Szwecja) - 1
2. Kenneth Bjerre (Dania) - 0 (wykl./taśma)
3. Chris Holder (Australia) - 3
4. Nicki Pedersen (Dania) - 2

GP Wielkiej Brytanii - zapis relacji "bieg po biegu"

Końcowa kolejność GP Wielkiej Brytanii:

1. Greg Hancock (USA)               20 (2,3,1,3,3,2,6)  2. Nicki Pedersen (Dania)           16 (3,2,3,2,t,2,4)  3. Chris Holder (Australia)         15 (0,1,3,3,3,3,2)  4. Emil Sajfutdinow (Rosja)         13 (0,2,3,3,2,3,w)  5. Kenneth Bjerre (Dania)           11 (1,3,2,3,2,t)  6. Andreas Jonsson (Szwecja)        10 (2,2,1,1,3,1)  7. Magnus Zetterstroem (Szwecja)     9 (2,3,0,2,1,1)  8. Jason Crump (Australia)           8 (3,0,2,2,1,0)  9. Janusz Kołodziej (Polska)         7 (2,3,2,0,0)  10. Tomasz Gollob (Polska)           7 (3,0,1,1,2)  11. Chris Harris (Wielka Brytania)   6 (1,0,3,1,1)  12. Jarosław Hampel (Polska)         5 (1,1,w,0,3)  13. Scott Nicholls (Wielka Brytania) 5 (0,2,0,2,1)  14. Fredrik Lindgren (Szwecja)       5 (1,1,2,1,w)  15. Antonio Lindbaeck (Szwecja)      3 (3,0,0,0,0)  16. Tai Woffinden (Wielka Brytania)  2 (2)  17. Rune Holta (Polska)              1 (0,1,w,0,0)  18. Ben Barker (Wielka Brytania)     nie sklasyfikowany 

Jan Kułakowski nie żyje

kid
2011-06-25, ostatnia aktualizacja 2011-06-25 23:52

Główny negocjator wstąpienia Polski do Unii Europejskiej zmarł po ciężkiej chorobie w sobotę około 19 w szpitalu MSWiA w Warszawie. Miał 81 lat

Był kawalerem Orderu Orła Białego, najwyższego polskiego odznaczenia, w kadencji 2004-2009 posłem do Parlamentu Europejskiego (Unia Wolności).

Jako chłopak był łącznikiem i sanitariuszem w pułku AK "Baszta" w Powstaniu Warszawskim. Po wojnie, która zabrała mu ojca i siostrę, wyjechał z matką do Belgii. Choć matka była Belgijką, kochała Polskę. - Nie było rozdwojenia jaźni. W domu mówiliśmy zawsze po polsku. Byliśmy Polakami i koniec - wspominał kiedyś w wywiadzie dla "Gazety". Matka nigdy nie wróciła do belgijskiego obywatelstwa. Zmarła w kraju ojczystym jako polski uchodźca polityczny.

W Belgii studiował zyskując tytuł doktora prawa. W latach 50 związany był z Międzynarodową Konferencją Chrześcijańskich Związków Zawodowych, negocjował z autorytarnymi rządami w celu uwolnienia z więzień osób represjonowanych za działalność związkową.

Od 1974 do 1988 r. pełnił funkcję sekretarza generalnego Światowej Konfederacji Pracy.

Od 1990 r. był nadzwyczajnym ambasadorem i szefem misji RP w Brukseli. W rządzie Jerzego Buzka został ministrem i pełnomocnikiem ds. negocjacji Polski z Unią Europejską. Zgromadził zespół młodych ludzi, którzy od niego uczyli się, a później jako pierwsi reprezentowali Polskę w unijnych instytucjach. Sam nie dokończył negocjacji. Zrobiła to już nowa ekipa Leszka Millera.

Buzek: Odszedł wielki Polak

Jerzy Buzek, b. premier, dziś szef Parlamentu Europejskiego napisał w oświadczeniu po śmierci Kułakowskiego: - Odszedł od nas wielki Polak. Szanowany w Belgii, Polsce i całej Europie. Choć spędził wiele lat na emigracji to w sercu zawsze miał Polskę, której służył z poświęceniem. Był jednym z architektów wejścia Polski do Unii Europejskiej. Wielka przygoda wejścia naszego kraju do Unii Europejskiej zaczęła się właśnie od niego. Był naszym pierwszym unijnym nauczycielem.

I dalej: - To wielka szkoda, że nie mógł dożyć rozpoczęcia polskiej prezydencji. Bez jego wysiłku i energii w negocjacjach nie moglibyśmy się dzisiaj cieszyć się z naszych sukcesów w Unii. Dbał z wielką starannością o jak najlepsze warunki akcesji dla Polski. Żegnamy go ze smutkiem, ale nie zapomnimy co zrobił dla Polski.

Mazowiecki: Polska mu wiele zawdzięcza, to mój najbliższy przyjaciel

- Był w rządzie Jerzego Buzka pierwszym, głównym negocjatorem i położył wielkie zasługi w integracji europejskiej Polski. Określił ramy, kierunek, sposób negocjowania i przeprowadził te negocjacje - wspomina b. premier Tadeusz Mazowiecki. - Był to człowiek głęboko mądry o bardzo wielkim międzynarodowym doświadczeniu, szanowany przez wielu wybitnych ludzi, z którymi osobiście się znał. I to wszystko służyło Polsce w czasie tych negocjacji.

Mazowiecki: - Od dwóch lat już był złożony chorobą. Nie mógł się poruszać. A ostatnie pięć miesięcy spędził już nieprzytomny po kolejnym ataku udaru. To był człowiek, któremu Polska wiele zawdzięcza, a dla mnie najbliższy przyjaciel.

Więcej o Janie Kułakowskim:

Jan Negocjator - tekst na 80. urodziny

Jeżeli chodzi o szprotki - tekst z 2001 r.

Źródło: Gazeta Wyborcza