czwartek, 28 lutego 2008

Maciej Zientarski po wypadku ciężko ranny w szpitalu

Łukasz Krajewski, ulast, alx
2008-02-28, ostatnia aktualizacja 24 minuty temu

Zobacz powiększenie
Szczątki samochodu Ferrari
Fot. Radek Pietruszka PAP

Nie wiadomo kto prowadził ferrari, które rozbiło się na ulicy Puławskiej w Warszawie. - Stan samochodu jest taki, że biegli będą musieli ustalić czy za kierownicą siedział Maciej Zientarski czy Jarosław Zabiega - mówi portalowi "Gazeta.pl" Mariusz Mrozek z Komendy Stołecznej Policji. Biegli będą też musieli ustalić czy obaj dziennikarze mieli zapięte pasy bezpieczeństwa.

Zobacz powiekszenie
Fot. Alina Gajdamowicz / AG
Maciej Zientarski
Zobacz powiekszenie
Fot. Radek Pietruszka PAP
Szczątki samochodu ferrari, które stanęło w płomieniach kilka chwil po wypadku


- W tymi miejscu gdzie doszło do wypadku nie ma kamer monitoringu miejskiego - mówi "Gazecie.pl" Wojciech Pasieczny ze stołecznej drogówki. - Policjanci na pewno będą sprawdzać zapisy z innych kamer monitoringu, żeby odtworzyć jak ferrari jechało wcześniej i ewentualnie kto siedział za kierownicą.

Maciej Zientarski walczy o życie

Stan Macieja Zientarskiego jest bardzo ciężki, ale stabilny - poinformował lekarz Andrzej Chmura ze Szpitala Klinicznego im. Dzieciątka Jezus w Warszawie, gdzie Zientarski przeszedł operację. Z zeznań świadków wynika, że samochód jechał ok. 200 km/h. Na miejscu zginął pasażer samochodu, dziennikarz "Superexpressu" Jarosław Zabiega.

Lekarz podkreślił, że poszkodowany "cały czas znajduje się w stanie zagrażającym życiu". Aktualnie przechodzi badania i prawdopodobnie w piątek czeka go jeszcze jedna operacja, po której lekarze zamierzają wydać kolejne oświadczenie o stanie zdrowia chorego.

"Pan Zientarski, przyjęty do nas wczoraj po urazie wielonarządowym w bardzo ciężkim stanie, był operowany. Jest w tej chwili w stanie stabilnym, ale nadal bardzo ciężkim. Uraz dotyczy głowy, klatki piersiowej, brzucha, kończyn i kręgosłupa" - poinformował docent Chmura.

Wyjaśnił, że medyczny termin "stan bardzo ciężki-stabilny" oznacza, że "w każdej chwili może nastąpić jakiś przełom w jedną lub drugą stronę i niestety tutaj nie jesteśmy w stanie przewidzieć, co będzie".

"Robimy szereg badań, jutro rano będzie kolejna operacja. Wtedy będziemy wiedzieć więcej, będzie można też określić, czy w tej operacji udało się wszystko zrobić, czy też będzie potrzebna kolejna" - dodał Chmura.

Świadkowie: Ferrari jechało ponad 200 km/h

Do tragicznego wypadku doszło tuż przed godz. 22.00 na ul. Puławskiej w Warszawie. Kierowca ferrari pędził ul. Puławską w kierunku Piaseczna. Według wstępnych ustaleń za skrzyżowaniem z Wałbrzyską samochód jechał z prędkością ok. 200 km na godzinę (przy ograniczeniu do 50 km/h).

Samochód podskoczył na muldzie i z ogromną prędkością uderzył w filar wiaduktu biegnącego z Ursynowa. Auto rozpadło się na dwie części. Jedna z nich doszczętne spłonęła.

Maciej Zientarski został wyrzucony z samochodu. Pasażer Jarosław Zabiega, zginął na miejscu. Jego ciało znaleziono spalone obok samochodu.

Jak informuje radio RMF FM mężczyźni mieli niezapięte pasy. Jest to jednak niepotwierdzona informacja. Nawet z zapiętymi pasami przy prędkości, którą jechali, mogli zostać wyrzuceni z samochodu razem z fotelami.

Kim jest Maciej Zientarski

Maciej jest synem Włodzimierza Zientarskiego, legendy polskiego światka motoryzacyjnego. W 2007 roku Maciej Zientarski, znany z zamiłowania do szybkiej jazdy, uległ wypadkowi motocyklowemu, z którego jednak wyszedł bez poważniejszych obrażeń.

Nierozłączny ojciec z synem prowadzą wspólnie radiową audycję "Antymotolista" w Antyradiu i program "Pasjonaci" w telewizji Polsat. Wraz z Maciejem Pruszyńskim Zientarski prowadzi też program "V Max" w telewizji TV4, w którym przedstawia luksusowe i sportowe samochody różnych marek.

W tym miejscu były wypadki

Już kilkakrotnie w tym miejscu dochodziło do wypadków. Dwa lata temu w ciągu kilku dni zginęły tu trzy osoby. Jeden z młodych chłopaków zginął wtedy, zapalając znicz na miejscu śmierci kolegi. Ich wspólni znajomi i bliscy zablokowali wówczas na kilkadziesiąt minut pas ruchu. Zarząd Dróg Miejskich obiecał wtedy, że zlikwiduje nierówność jezdni. Jak widać, słowa nie dotrzymał.



Antyradio, w którym pracuje Maciej Zientarski, apeluje o oddawanie krwi A Rh+. Krew jak informuje radio najlepiej oddawać w szpitalu na ul. Lindleya.

Samochód nie na polskie drogi

Uwielbiane przez miłośników motoryzacji i szybkiej jazdy ferrari, to samochody zupełnie nieprzystosowane do poruszania się po polskich drogach. Zostały zaprojektowane do jazdy po gładkiej nawierzchni autostrady lub wyścigowego toru, a nie do slalomu pomiędzy dziurami i muldami. Wystarczy niewielka nierówność, drobny błąd kierowcy lub kopnięcie gazu by samochód trafił do rowu.

Najtragiczniejsze wypadki znanych Polaków


Wielu znanych Polaków miało tragiczne wypadki na polskich drogach

Janusz Kulig, Władysław Komar, Arkadiusz Gołaś. Te nazwiska można wymieniać w nieskończoność. Polskie drogi znane są już na świecie ze swego tragicznego stanu. Informacje o ludziach ginących każdego dnia w wypadkach nie robią już na nas wielkiego wrażenia. Wstrząsu doznajemy dopiero wtedy, gdy w wypadku ginie lub doznaje ciężkich obrażeń ktoś bliski lub bardzo znany...

Otylia Jędrzejczak
Polska pływaczka i zdobywczyni złotego medalu, Otylia Jędrzejczak, miała w 2005 roku wypadek samochodowy pod Miączynem niedaleko Płońska na drodze nr 62.

Sportsmenka wyprzedzała swoim Chryslerem kolumnę ciężarówek. Kiedy już była na lewym pasie, zauważyła jadący z naprzeciwka samochód osobowy marki Fiat Uno. Aby uniknąć zderzenia czołowego, Jędrzejczak zjechała na pobocze, wpadła do do rowu, którym przejechała kilkadziesiąt metrów, a na końcu uderzyła w przydrożne drzewo.

W wypadku zginął 19-letni brat Otylii - Szymon. Ona sama trafiła do szpitala.

Władysław Komar i Tadeusz Ślusarski
Znakomici polscy olimpijczycy zginęli 17 sierpnia 1998 w wypadku samochodowym pod Ostromicami na trasie DK3. W tej tragedii - oprócz mistrzów olimpijskich w pchnięciu kulą i skoku o tyczce - życie stracił również Jarosław Marzec - także olimpijczyk, reprezentant Polski w biegu na 400 metrów.

Janusz Kulig
Znakomity polski rajdowiec zginął w 2004 roku wypadku na strzeżonym przejeździe kolejowym w Rzezawie w Małopolsce. W fiata stilo, którym jechał, uderzył pociąg ekspresowy. Dróżniczka nie zamknęła wtedy szlabanów i nie włączyła sygnalizacji ostrzegającej o zbliżającym się pociągu.

Rok po śmierci Janusza Kuliga, w niedzielę 13 lutego 2005 roku, w Rzezawie odsłonięto tablicę upamiętniającą jego śmierć.

Arkadiusz Gołaś
Świetny polski siatkarz, reprezentant kraju. Pochodzący z Ostrołęki Arkadiusz Gołaś zginął 16 września 2005 roku w wypadku samochodowym na austriackiej autostradzie A2 w Griffen koło Klagenfurtu. Siatkarz jechał do włoskiego klubu Lube Banca Macerata, z którym miał podpisany od początku czerwca kontrakt na trzy lata.

Tragedia rozegrała się wcześnie rano. Samochód prowadziła jego żona. Nagle auto gwałtownie skręciło w prawo i uderzyło w betonową podstawę ściany dźwiękochłonnej autostrady A2.

Andrzej Kurek i Zdzisław Kamiński
Słynni autorzy niezwykle popularnego programu telewizyjnego "Sonda" emitowanego w TVP od 1977 do 1989 roku. Obaj zginęli 29 września 1989 roku w wypadku drogowym koło Raciborza na Śląsku. Jechali do Zakładu Elektrod Węglowych, by nagrać swoją kolejną audycję. Kierowca samochodu, którym jechali, wyprzedzał na wąskiej i krętej trasie. To było zaledwie kilka kilometrów od celu ich podróży.

W tym miejscu do tej pory codziennie stoją świeże kwiaty i palą się znicze. Raciborzanie wciąż pamiętają o dwóch znakomitych autorach "Sondy".

Marek i Wacek
Przed laty Marek Tomaszewski i Wacław Kisielewski tworzy bardzo popularny duet pianistów. Niestety, 12 lutego 1986 roku tragiczny wypadek samochodowy przerwał życie Wacława Kisielewskiego. Tego dnia muzyk zmarł w wyszkowskim szpitalu, gdzie trafił z ciężkimi obrażeniami po zderzeniu na drodze.

Po śmierci Kisielewskiego, jego muzyczny partner zakończył działalność zespołu.

Ferrari, które spłonęło, kierował Maciej Zientarski

Łukasz Krajewski, ulast
2008-02-28, ostatnia aktualizacja 2008-02-28 09:58

Zobacz powiększenie
Rozpędzone ferrari uderzyło w podporę wiaduktu i spłonęło
Fot. Gazeta.pl

Samochodem Ferrari, który rozbił się wieczorem w Warszawie kierował Maciej Zientarski - informuje RMF FM. Znany dziennikarz motoryzacyjny wypadek przeżył, ale jest w stanie krytycznym. Jego pasażer, który zginął na miejscu, to dziennikarz "Super Expressu", Jarosław Zabiega.

Zobacz powiekszenie
Fot. Radosław Jóźwiak / AG
Maciej Zientarski z ojcem Włodzimierzem, z którym często tworzą duet dziennikarzy motoryzacyjnych
Do tragicznego wypadku doszło tuż przed godz. 22.00 na ul. Puławskiej w Warszawie. Kierowca ferrari pędził ul. Puławską w kierunku Piaseczna. Według wstępnych ustaleń za skrzyżowaniem z Wałbrzyską, jadąc grubo ponad 100 km/godz., samochód podskoczył na muldzie i z ogromną prędkością uderzył w filar wiaduktu biegnącego z Ursynowa. Według świadków obaj kierowcy mieli niezapięte pasy.

Auto stanęło w płomieniach. Kierowca ferrari zdołał wyczołgać się z samochodu. Jego pasażer spłonął w pojeździe. Maciej Zientarski w ciężkim stanie trafił do szpitala, gdzie obecnie walczy o życie.

Kim jest Maciej Zientarski

Zientarski to znany dziennikarz motoryzacyjny; wraz z ojcem Włodzimierzem prowadzi telewizyjny program "Pasjonaci" w telewizji Polsat, oraz audycję "Antymotolista" w Antyradiu.

W tym miejscu były wypadki

Już kilkakrotnie w tym miejscu dochodziło do wypadków. Dwa lata temu w ciągu kilku dni zginęły tu trzy osoby. Jeden z młodych chłopaków zginął wtedy, zapalając znicz na miejscu śmierci kolegi. Ich wspólni znajomi i bliscy zablokowali wówczas na kilkadziesiąt minut pas ruchu. Zarząd Dróg Miejskich obiecał wtedy, że zlikwiduje nierówność jezdni. Jak widać, słowa nie dotrzymał.

Źródło: Gazeta Wyborcza Stołeczna