Pokazywanie postów oznaczonych etykietą RAJDY. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą RAJDY. Pokaż wszystkie posty

sobota, 17 stycznia 2009

Rafał Sonik najlepszy w Rajdzie Dakar

Szymon Opryszek
2009-01-18, ostatnia aktualizacja 2009-01-18 19:35

Zobacz powiększenie
Rafał Sonik na quadzie
Archiwum ATV Polska

Jadący quadem Rafał Sonik zakończył Rajd Dakar na trzecim miejscu. To najlepszy wynik w historii polskich startów w tej prestiżowej imprezie

SERWISY
Przed wylotem do Ameryki Południowej 42-letni krakowianin zaznaczał, że ma dwa cele do zrealizowania: dotarcie do mety i promocję sportu quadowego w Polsce.

Misja 1. Szybciej niż Dąbrowski

Nic nie zapowiadało sukcesu. Sonik to debiutant; nie znalazł się w Orlen Teamie, a wyjazd sponsorował sobie sam. Tymczasem z powodu zagrożenia atakami terrorystycznymi tegoroczny Rajd Dakar przeniesiono z Afryki do Argentyny i Chile. Koszty poszły w górę, a proporcjonalnie z nimi poziom imprezy.

- To nadal morderczy rajd, podczas którego człowiek walczy z maszyną, samym sobą i naturą. O trudności trasy świadczy fakt, że organizatorzy raz po raz skracali odcinki - twierdzi Andrzej Koper, który w 1990 roku jako pierwszy polski kierowca dotarł do mety Rajdu Dakar.

Na starcie stanęło 25 zawodników, ale do mety dotarło już tylko 13 (siódme miejsce zajęła Francuzka Elisabeth Kraft). Już na drugim odcinku spalił się silnik w quadzie Sonika. Gdy inni wymieniali napęd w połowie trasy, Sonik przez 12 etapów musiał oszczędzać swój pojazd.

- Silnik ledwo zipał, niezbyt dobrze było ze skrzynią biegów, więc jechałem wolno. Robienie wyniku dnia mogłoby okazać się samobójcze. Uznałem, że najważniejsze jest zachowanie ostrożności i dotarcie do mety - relacjonował na swoim blogu po 13. etapie.

Ostatni odcinek z Cordoby do Buenos Aires pokonał bez problemów i nie stracił przewagi nad rywalami. Ostatecznie Polak zajął trzecie miejsce, tuż za Czechem Janem Machaczkiem oraz Argentyńczykiem Marcosem Patronellim.

To najlepszy Polski wynik w Rajdzie Dakar. Dotychczas najlepszy był Marek Dąbrowski, który w 2003 roku zajął dziewiąte miejsce. Jego wynik spadł jednak na trzecią lokatę, bo w tym roku na piątej pozycji wyścig ukończył Krzysztof Hołowczyc.

- Rafałowi taki sukces się należał, bo zaangażował się w quady całym sercem. Dbał nawet o dietę niczym skoczek narciarski - uśmiecha się Bogusław Sonik, eurodeputowany i kuzyn kierowcy.

Misja 2. Lepiej niż Kaczyński

Quadowcy startują w Rajdzie Dakar dopiero od dziewięciu lat, tymczasem w Polsce kojarzeni są głównie z aktami wandalizmu. Dlatego w 2001 roku Sonik założył stowarzyszenie ATV Polska, które łączy amatorów tego sportu i daje im możliwość jazdy na torach oraz w profesjonalnie zorganizowanych imprezach.

Trzecie miejsce Sonika to największa szansa na promocję tego sportu. Dotychczas media poświęcały quadom niewiele uwagi. Nieświadomie sport rozpropagował były premier Jarosław Kaczyński, który zdaniem "Polityki" miał jeździć w lasach w okolicach prezydenckiego ośrodka na Helu, co zresztą potwierdził ówczesny rzecznik rządu.

Kaczyński łamał przepisy, bo do jazdy quadem potrzebne jest prawo jazdy kategorii A, poza tym za wjazd do lasu grozi spora grzywna. Jacek Bujański, współzałożyciel ATV Polska, ma nadzieję, że dzięki sukcesowi Sonika problem quadów zauważą ustawodawcy.

- Quady to wciąż egzotyczne pojazdy w Polsce, a tak uniwersalne. Mamy kilka torów. W USA się dało. W parkach narodowych wytyczono ścieżki dla quadowców i można łączyć pożyteczne z przyjemnym - twierdzi.

Na razie w Polsce quadowcy natrafiają na same miny. Sukcesu Sonika nie można było zobaczyć w telewizji, bo TVP swoje transmisje przeznaczała na relacjonowanie zmagań wyłącznie Orlen Teamu. Stowarzyszenie ATV wystosowało do TVP list otwarty w tej sprawie. Sukces Sonika zauważono, gdy schodził z podium w Buenos Aires.

Źródło: Gazeta Wyborcza Kraków

Rajd Dakar: Udany eksperyment


Terenowo.pl
2009-01-18, ostatnia aktualizacja 2009-01-18 17:17
Zobacz powiększenie
Fot. STR REUTERS

Rok temu, gdy odwołano "Dakar" w Afryce, przyszłość rajdu stanęła pod znakiem zapytania. Imprezę przeniesiono jednak do Ameryki Południowej, która przywitała ją tłumem rozentuzjazmowanych kibiców. Tegoroczne zawody ponownie zgromadziły największych off-roaderów świata i skupiły na sobie uwagę mediów. 31. rajd Dakar to wielkie zwycięstwa zespołów Volkswagena, KTM-a i Kamaza, ale także triumf francuskich organizatorów, którzy nie dali za wygraną i przygotowali imprezę nie gorszą od poprzednich edycji.

Hołowczyc: Pojechałem jak dakarowiec »

Zgodnie z przewidywaniami ostatni, finałowy etap z Cordoby do Buenos Aires niewiele już zmienił w czołówce klasyfikacji końcowej rajdu. Pojedynki toczyły się co najwyżej o dalsze miejsca - na przykład motocyklista Pal Anders Ullevalseter, który po trzynastu etapach zajmował szóstą lokatę, starał się za wszelką cenę przegonić Heldera Rodriguesa, plasującego się na piątym miejscu, do którego tracił tylko 44 sekundy. Rodrigues bronił się, atakując - na każdym z punktów kontroli czasu zajmował pierwsze miejsce i ostatecznie jako pierwszy też dojechał do mety, zachowując miejsce w czołowej piątce..

Zwycięstwo w rajdzie już dawno zapewnił sobie Marc Coma (na finałowym etapie szósty), który tym samym powtórzył swój sukces z 2006 roku. - Trudno opisać to uczucie - mówił ze łzami w oczach na mecie. - Jestem naprawdę bardzo szczęśliwy. To był bardzo ciężki rajd. Nie znaliśmy zbyt dobrze terenu i dlatego ciężko było opracować jakąkolwiek strategię. Chciałbym podziękować całemu mojemu teamowi za wspaniałą robotę.

Drugie miejsce przypadło Cyrilowi Despresowi, który miał bardzo pechowy początek rajdu, kiedy zmagał się z awariami kół, ale potem z etapu na etap odrabiał straty. Marc Coma był jednak już poza jego zasięgiem. - Kolejny Dakar i kolejne podium. Ale niestety nie kolejne zwycięstwo - komentował Despres. - Dla mnie to jednak osobista wygrana. Po trzech dniach rajdu znajdowałem się na dalekiej 22. pozycji. Ale byłem zdeterminowany, by dalej walczyć, a nie tylko jechać w kierunku mety. Rajdy motocyklowe to sport dla egoistów. Dakar to również szkoła życia, która uczy, że aby otrzymywać, trzeba również dawać. Dziś chciałbym podziękować całemu mojemu zespołowi, rodzinie i przyjaciołom za wsparcie, które dało mi siłę, by walczyć do samego końca. Gratulacje dla Marka za wspaniały rajd!

Ostatnie miejsce na podium przypadło Davidowi Fretigne, który nie był zaliczany do grona głównych faworytów ze względu na silnik jego Yamahy 450 o stosunkowo niewielkiej pojemności. Najlepszym z polskich motocyklistów był Jakub Przygoński, który - choć był debiutantem - wywalczył ostatecznie doskonałe jedenaste miejsce. - Bardzo dziękuję Jackowi (Czachorowi) i Markowi (Dąbrowskiemu). Ten sukces jest w dużej części ich zasługą - mówił na mecie. - Obaj włożyli wiele pracy w moją osobę. Uczyli mnie jak mam jechać. Mało który zawodnik otrzymuje takie wsparcie.

Kto wie, czy 24-latek z Orlen Teamu swoją postawę nie zwróci na siebie uwagi szefów fabrycznego zespołu KTM-a. Wynik przerósł chyba najśmielsze jego marzenia - na starcie deklarował, że chciałby przede wszystkim ukończyć rajd, nawet jeśli jego menedżer twierdził, że ma zadatki na pierwszą dwudziestkę.

Kapitan Orlen Teamu, Jacek Czachor, który słynie z tego, że zawsze dojeżdża do mety Dakaru, a na początku rajdu plasował się nawet w pierwszej piątce zawodników, tym razem po ciężkich bojach zajął ostatecznie 20. lokatę. Krzysztof Jarmuż - zawodnik zespołu Honda Dakar Rally Team - był niewiele gorszy i uplasował się na 22. pozycji. Z powodu bolesnej kontuzji ramienia rajdu nie ukończył Marek Dąbrowski.

W klasie samochodów najważniejsze rozstrzygnięcia także zapadły już wcześniej. Awarie i choroby wyeliminowały z jazdy wielu faworytów: Masuokę, Al-Attiyaha, Peterhansela, Alphanda, a na koniec - niemal pewnego już końcowego triumfu - Sainza. Na dwa dni przed końcem rajdu, w wyniku dachowania samochodu "El Matadora", liderem niespodziewanie został kierowca Volkswagena Giniel de Villiers, który sam był zaskoczony takim obrotem rzeczy. Zawodnikowi z RPA nie pozostawało już nic, jak tylko dowieźć zwycięstwo do mety. Jedynym, kto mógł jeszcze rywalizować z nim o pierwszą lokatę był... jego kolega z zespołu VW - Mark Miller. Trzeci w klasyfikacji Robby Gordon nie dość, że miał do lidera blisko godzinę straty, to jeszcze na ostatnich etapach zaczęły go trapić problemy. A to drobna awaria mechaniczna, a to przebita opona...

- To po prostu niesamowite! Nigdy tak się nie czułem... - mówił na mecie uszczęśliwiony De Villiers, który już 2006 roku był bliski zwycięstwa w Dakarze, ale o kilkanaście minut przegrał z Alphandem. - Byłem bardzo zdenerwowany na ostatnich kilometrach. Nieustannie spoglądałem, ile dzieli nas jeszcze do mety. Cały czas miałem przed oczami Stephane'a Peterhansela, który w 2003 roku zaprzepaścił zwycięstwo na dzień przed metą. Ale udało się! Muszę powiedzieć, że to niesamowite uczucie. Ogromnie cieszę się z sukcesu całego teamu Volkswagena, który wspierał nas przez pięć lat, aby wreszcie wywalczyć to zwycięstwo.

Drugie miejsce zajął Mark Miller, który zaakceptował fakt, że priorytetem było zwycięstwo Volkswagena. - Rajd z pewnością można porównać z edycjami afrykańskimi - był ekstremalnie ciężki - mówił. - Etapu z Fiambalá do Rioja długo nie zapomnę. To był najtrudniejszy odcinek specjalny, jaki kiedykolwiek przejechałem. Zespół zwyciężył i to był nasz cel. Drugie miejsce jest wspaniałe. To mógł być zarówno Giniel (De Villiers) jak i ja. Tak jest na rajdzie. Wciąż jestem młody i będę miał jeszcze wiele możliwości, by zwyciężyć ten rajd.

Po raz pierwszy w historii Dakaru bardzo głośno było również o polskiej załodze samochodowej, która - jak równy z równym - walczyła z najlepszymi zespołami fabrycznymi. Krzysztof Hołowczyc pilotowany przez Belga Jean-Marca Fortina zajął w klasyfikacji generalnej piąte miejsce - najlepsze w historii startów polskich załóg w Dakarze! Na ostatnich dwóch etapach Polak na dodatek dojeżdżał do mety na drugiej i trzeciej pozycji, co również było rekordowym osiągnięciem. Na mecie "Hołek" promieniał: - Marzyłem o pierwszej dziesiątce, a zrobiła się pierwsza piątka! Mamy ogromną satysfakcję. To był piękny rajd, ale też niezwykle trudny. Wymagał od nas wielkiej kondycji, dużego zaangażowania i myślenia. Wszyscy, którzy myśleli na trasie, zajęli wysokie miejsca. Dziękujemy naszemu sponsorowi, który przez lata wierzył w nasz sukces, oraz wszystkim naszym wiernym kibicom! Cały czas czuliśmy Wasz doping i wiarę w nasz sukces!

Do mety w Buenos Aires nie dotarła niestety druga z polskich załóg - Aleksander Sachanbiński i Arkadiusz Rabiega, których wyeliminowała awaria Land Rovera.

Długo z trasą Dakaru zmagała się polska załoga ciężarowa: Grzegorz Baran, Izabela Szwagrzyk i Grzegorz Simon. Wywrotka ich MAN-a na jednej z wydm i awaria silnika zaprzepaściła niestety ich wielodniowy wysiłek. Klasę ciężką zwyciężył ostatecznie, już po raz drugi w karierze, Rosjanin Firdaus Kabirov. Jego kolega z zespołu Kamaza, Vladmir Chagin, który Dakar wygrywał już pięciokrotnie, tym razem zadowolił się drugą lokatą. Trzecie miejsce na podium zajął Gerard De Rooy.

Obok Hołowczyca spektakularny sukces w rajdzie Dakar odniósł również kierowca quada - Rafał Sonik, który jako pierwszy Polak stanął na Dakarowym podium! Wielokrotny Mistrz Polski w rajdach enduro w klasie quadów z napędem na jedną oś, uczestnik nieoficjalnych Mistrzostw Świata w Pont de Vaux, był naszym pierwszym reprezentantem w tej klasie i - choć debiutował w Dakarze - pozwolił się pokonać tylko słynnemu Josefowi Machackowi z Czech, dla którego było to już piąte zwycięstwo w rajdzie, oraz Argentyńczykowi Marcosowi Patronelliemu.

Południowoamerykański Dakar był eksperymentem. Nikt - zarówno organizatorzy, jak i zawodnicy, kibice czy dziennikarze - nie wiedzieli, czego się mogą po nim spodziewać. Rajd nikogo jednak nie zawiódł i choć nie wiadomo jeszcze, czy kolejna edycja odbędzie się w Ameryce czy powróci do Afryki, pewne jest, że nawet przeniesiona do Azji okaże się sukcesem.

Rajd Dakar: Popis Hołowczyca

Terenowo.pl
2009-01-17, ostatnia aktualizacja 2009-01-17 14:55
Zobacz powiększenie
fot. Orlen Team

Na koniec rajdu Krzysztof Hołowczyc sprawił polskim kibicom niesamowity prezent, zdobywając drugie miejsce na przedostatnim etapie. To najlepszy wynik etapowy polskiej załogi samochodowej w rajdzie Dakar. W sobotę Polak ma niemal stuprocentową szansę zapisać się na stałe w historii najtrudniejszego maratonu terenowego na świecie - zajmie piąte miejsce w klasyfikacji generalnej rajdu.

SERWISY
Przedostatni etap miał być jednym z najdłuższych w tegorocznej edycji rajdu - jego trasa liczyła pierwotnie aż 753 km, a odcinek specjalny - 545. Dla zawodników walczących o wyższe miejsca była to niemal ostatnia szansa, aby jeszcze odrobić straty. Niestety z powodu ulewnych deszczów część trasy stała się nieprzejezdna, a odcinek został skrócony do 220 km.

Po piekielnie trudnych dniach trzynasty etap pozwolił więc zawodnikom nareszcie odetchnąć. Trasa była krótka i łatwa, a swą charakterystyka przypominała szutrowe rajdy płaskie. Nic dziwnego, że "Hołek" czuł się na niej jak ryba w wodzie. - Niesamowite uczucie zająć drugie miejsce na etapie Rajdu Dakar - mówił rozpromieniony na mecie. - Przyznam, że mieliśmy trochę przewagi nad innymi zawodnikami, bo to są nasze odcinki. To było nasze WRC. Dwa kawałki z Rajdu Argentyny, które pamiętaliśmy z Jean-Markiem. Bardzo nie szaleliśmy, bo jednak musimy pilnować wyniku. Jechaliśmy czysto, spokojnie, ale szybko, bo jak jedzie się powoli, można stracić koncentrację. Wynik sam się zrobił. Nani Roma bardzo szalał, bo liczył, że coś odrobi. My z premedytacją pojechaliśmy dosyć szybko, żeby mieć pewność, że jutro nas nie dogoni. Ostatni etap będzie spokojny. Musimy go po prostu bezbłędnie przejechać i będzie wielkie szczęście, bo nie marzyłem, że będę w pierwszej piątce Rajdu Dakar.

Krzysztof Hołowczyc zajmuje obecnie piąte miejsce z ponad półgodzinna stratą do Norwego Ivara Toleffsena i blisko dwugodzinną przewagą nad Dieterem Deppingiem. Na trzynastym etapie kierowca Orlen Teamu pokonał zresztą całą koalicję zawodowców z teamu Volkswagena, którzy jednak nie starali się bardzo, by osiągnąć dobry rezultat i większość odcinka przejechali... w kolumnie. - Naszym priorytetem jest teraz bezpieczne dotarcie do mety, zwłaszcza w sytuacji gdy wczoraj straciliśmy samochód - wyjaśniał lider rajdu Giniel de Villiers, mając na myśli pechowy wypadek Carlosa Sainza. - Nasz szef chciał, abyśmy tak dziś pojechali, a my spełniliśmy życzenie teamu. Dla Volkswagena to bardzo ważne ukończyć Dakar na pierwszym i drugim miejscu. Nie chcemy już więcej ryzykować. To nie miałoby sensu. Ciężko pracowaliśmy, by to osiągnąć i zaprzepaszczenie tego na ostatnich dwóch etapach nie byłoby zbyt mądre. Jak na razie jestem zadowolony z mojego Dakaru. Ale mógł być jeszcze lepszy...

Przedostatni etap wygrał ostatecznie Nani Roma, który o ponad 7 minut wyprzedził Hołowczyca i Chicherita z BMW. W klasyfikacji generalnej sytuacja już jest klarowna. Liderem jest Giniel De Villiers, któremu na pewno nie będzie chciał zaszkodzić jego kolega z zespołu Mark Miller. Robby Gordon zajmuje bezpieczną trzecią lokatę. Rywalizacja w klasie motocykli na trzynastym etapie była zupełnie pozbawiona emocji. Płaskie, szerokie szutrówki nie stanowiły dla zawodników żadnej trudności. - Czuliśmy się jak na WRC, tylko że ścigaliśmy, stojąc na podnóżkach motocykli - mówił zwycięzca oesu Cyril Despres. - Z powodu skróconego odcinka nie było nawet miejsca, by powalczyć o zniwelowanie strat.

Etap bez historii wygrał Cyril Despres przed Markiem Comą (+ 1.45) i Davidem Fretigne (+2.37). Liderem niezmiennie jest Coma, z dużą przewagą nad Despresem i Fretigne. Jakub Przygoński zajął 17. miejsce ze stratą 14 minut i 29 sekund do zwycięskiego Despresa. Czachor był 27. (+19.29), a Jarmuż 40. (26.33). W "generalce" Przygoński jest jedenasty, Czachor dwudziesty pierwszy, a Jarmuż dwudziesty drugi.

- Cieszę się, że ten etap był krótszy, bo bardzo źle się czuje po wczorajszym wypadku - komentował Jakub Przygoński. - Wczoraj upadłem na głowę, która mnie boli. Jechałem ostrożnie, by nie popełnić błędu, nie wywrócić się i żeby nic mi się nie stało. Kontrolowałem czasy, wiedząc kto jest przede mną i kto jest za mną. Jechałem tak, by nie stracić mojej pozycji.

Emocji nie było również w klasie quadów. Swoje pierwsze w karierze zwycięstwo na dakarowym oesie odniósł Carlos Avendano, który o 2 min. 12 sek. wyprzedził Josefa Machacka i 2 min. 49 sek. Huberta Deltrieu. Rafał Sonik dotarł do mety na siódmym miejscu ze stratą 16 min. 10 sek. W klasyfikacji generalnej oczywiście bez zmian - Machacek przed Patronellim i Sonikiem.

Wśród ciężarowców zwyciężył Firdaus Kabirov, drugie miejsce zajął Gerard De Rooy, a trzecie Franz Echter. Chagin był piąty. Liderem znów został Kabirov, Chagin spadł na drugie miejsce (strata tylko 3 minut), a De Rooy ze sporą stratą jest trzeci.

Finałowy etap rajdu najpewniej nic już nie zmieni w czołówce klasyfikacji generalnej. Paradoksalnie emocjonujący może być jedynie... bratobójczy pojedynek kierowców Kamaza o pierwsze miejsce wśród załóg ciężarowych. A może tym razem "Hołek" pokusi się o etapowe zwycięstwo?

Hołowczyc piąty a Sonik trzeci na mecie Rajdu Dakar


mk, PAP
2009-01-17, ostatnia aktualizacja 2009-01-17 20:11
Zobacz powiększenie
Fot. STR REUTERS

Krzysztof Hołowczyc (Nissan Navara) był trzeci na ostatnim etapie 30. Rajdu Dakar z Cordoby do Buenos Aires o długości 792 km, w tym 227 km odcinka specjalnego, i w klasyfikacji generalnej zajął piąte miejsce. Jeszcze lepiej wypadł jadący quadem Rafał Sonik, który ukończył rajd na trzeciej pozycji i stanął w Buenos Aires na podium

Zobacz powiekszenie
Fot. Christophe Ena AP
Dobrze wypadli także motocykliści Orlen Teamu - Jakub Przygoński został sklasyfikowany na 11. pozycji, Jacek Czachor na 20. Krzysztof Jarmuż zajął 22. miejsce.

Na ostatnim etapie Sonik przyjechał na metę na 10. pozycji, ale miał tak dużą przewagę, że obronił swoje trzecie miejsce w klasyfikacji generalnej. Etap wygrał Hiszpan Jose Maria Pena, drugi ze startą 8 sekund był triumfator rajdu wśród kierowców quadów Czech Josef Machacek.

Trzecie miejsce debiutującego w imprezie Sonika jest najlepszym rezultatem uzyskanym przez Polaka w historii startów w Rajdzie Dakar. Sonik, który ma w dorobku sześć tytułów mistrza Polski był drugi po dwóch etapach, później stale utrzymywał się w czołowej trójce.

W czwartym swoim starcie w Rajdzie Dakar Krzysztof Hołowczyc z pilotem Jeanem-Marcem Fortinem zajęli 5. miejsce. To najlepszy w historii rezultat wśród kierowców samochodów. W dwóch poprzednich startach Hołowczyc nie dojechał do mety, w debiucie w 2005 roku został sklasyfikowany na 60. pozycji po ogromnych problemach technicznych z samochodem.

Zwycięzca rajdu wśród kierowców samochodów Giniel de Villiers jest pierwszym zawodnikiem z RPA triumfującym w tej imprezie.

Wśród motocyklistów debiutujący w imprezie zawodnik Orlen Teamu Jakub Przygoński zajął wysokie 11. miejsce, kapitan zespołu Jacek Czachor był 20. Rajdu z powodu problemów zdrowotnych nie ukończył Marek Dąbrowski.

Na dobrym 22. miejscu w klasyfikacji generalnej został sklasyfikowany Krzysztof Jarmuż jadący prywatnym motocyklem.

Wyniki końcowe 30. Rajdu Dakar:

quady:

LP:Zawodnik (kraj):Wynik:
1Josef Machacek (Czechy/Yamaha 700 Raptor)68:22.06
2Marcos Patronelli (Argentyna/Can-Am 800)strata 2:34.00
3Rafał Sonik (Polska/Yamaha 700 Raptor)7:42.34
4Hubert Deltrieu (Francja/Polaris Outlaw 525)11:13.31
5Oldrich Brazina (Czechy/Yamaha 660 Raptor)15:59.51
6Carlos Avendano (Hiszpania/Suzuki LTR 450)16:44.15
7Eric Carlini (Francja/Polaris Outlaw 525)25:10.45
8Elisabeth Kraft (Francja/Polaris Outlaw 525)26:12.39
9Olivier Pottier (Francja/Can-Am DS 650)40:20.38
10Jose Maria Pena (Hiszpania/Yamaha 700 Raptor)46:46.05

samochody:

LP:Zawodnik (kraj):Wynik:
1Giniel de Villiers (RPA/Volkswagen Touareg)48:10.57
2Mark Miller (USA/Volkswagen Touareg)strata 8.59
3Robby Gordon (USA/Hummer H3)1:46.15
4Ivar Tollefsen (Norwegia/Nissan Navara)6:04.34
5Krzysztof Hołowczyc (Polska/Nissan Navara)6:37.49
6Dieter Depping (Niemcy/Volkswagen Touareg)8:43.29
7Miroslav Zapletal (Czechy/Mitsubishi L200)11:03.08
8Leonid Nowickij (Rosja/BMW X3)13:15.13
9Guerlain Chicherit (Francja/BMW X3)14:14.49
10Nani Roma (Hiszpania/Mitsubishi Lancer)17:27.46

motocykle:

LP:Zawodnik (kraj):Wynik:
1Marc Coma (Hiszpania/KTM 690)52:14.33
2Cyril Despres (Francja/KTM 690)strata 1:25.38
3David Fretigne (Francja/Yamaha WRF 450)1:38.56
4David Casteu (Francja/KTM 690)2:17.54
5Helder Rodrigues (Portugaliaia/KTM 690)2:22.11
6Pal Anders Ullevalseter (Norwegia/KTM 690)2:25.02
7Jordi Viladoms (Hiszpania/KTM 690)2:28.29
8Frans Verhoeven (Holandia/KTM 690)2:50.39
9Henk Knuiman (Holandia/KTM 690)3:22.41
10Paulo Goncalves (Portugaliaia/Honda CRF 450X)4:12.42
11Jakub Przygoński (Polska/KTM 690)4:38.31
20Jacek Czachor (Polska/KTM 690)11:00.48
22Krzysztof Jarmuż (Polska/Honda CRF 450X)11:25.05

ciężarówki:

LP:Zawodnik (kraj):Wynik:
1Firdaus Kabirow (Rosja/Kamaz 4326-9)49:34.36
2Władimir Czagin (Rosja/Kamaz 4326-9)strata 3.39
3Gerard de Rooy (Holandia/Ginaf X2223)59.56
4Ilgizar Mardiejew (Rosja/Kamaz 4326-9)6:46.30
5Franz Echter (Niemcy/MAN TGS)7:19.41
6Andre de Azevedo (Brazylia/Tatra 815)9:31.18
7Pep Vila (Hiszpania/Mercedes 1844 AK)16:06.40
8Jordi Juvanteny (Hiszpania/MAN TGS)19:53.45
9Zoltan Szaller (Węgry/MAN M2000)20:27.01
10Marcel van Vliet (Holandia/Ginaf X2222)21:33.10