Maciej Samcik
2008-01-16, ostatnia aktualizacja 2008-01-16 20:58
Kilka miliardów złotych wypłacili Polacy w ostatnich dniach z funduszy inwestycyjnych. Setki tysięcy oszczędzających drży o swe topniejące pieniądze. Radzimy co zrobić z oszczędnościami w tych trudnych dniach.
AP
Spadki na giełdach
Nieprzespane noce ma za sobą kilkaset tysięcy inwestorów giełdowych oraz ponad trzy miliony osób oszczędzających w funduszach inwestycyjnych. Tylko w ciągu ostatnich dwóch tygodni ceny akcji na warszawskiej giełdzie spadły średnio o 15 proc., a jeśli ktoś inwestował w małe i średnie spółki, mógł stracić w tym czasie nawet jedną czwartą pieniędzy!
Szturm inwestorów przeżywają zwłaszcza
fundusze inwestycyjne, w których jeszcze niedawno trzymaliśmy 145 mld zł. Mniej więcej połowę z tej góry pieniędzy fundusze ulokowały na giełdzie, która właśnie przeżywa najgorsze chwile od lat. W ostatnich dniach tysiące przerażonych stratami klientów funduszy zgłosiło się po swoje pieniądze.
W centralach telefonicznych funduszy od kilku dni urywają się telefony ze zleceniami sprzedaży, a zarządzający pracują pełną parą, by zdobyć pieniądze na wypłaty. Stąd właśnie wielkie spadki giełdowych indeksów. - Na rynku nie ma popytu. Akcji nie kupują fundusze emerytalne, nie ma też kapitału zagranicznego - tłumaczy Zbigniew Jagiełło, prezes
TFI Pioneer
Pekao. Według nieoficjalnych szacunków powierników w styczniu Polacy wycofają z funduszy 4-5 mld zł. Już po dwóch tygodniach z funduszy wyparował ponad 1 mld zł.
W zeszłym roku tłumy nowych klientów napędziły funduszom agresywne kampanie reklamowe eksponujące ich wysokie, ale historyczne zyski. O ryzyku inwestycyjnym w reklamówkach pisano tak małą czcionką, że Komisja Nadzoru Finansowego zakazała emisji niektórych reklam. Opisywaliśmy to w "Gazecie".
Poza tym banki, łakome prowizji i opłat za sprzedaż jednostek funduszy, przekonywały do zamiany zwykłych lokat na fundusze, kusząc mirażami zysków. - Niech się pani nie martwi, jak spadło, to znowu urośnie - tak lipcu zeszłego roku pracownik jednego z czołowych polskich banków przekonywał klientkę zaniepokojoną spadkami wartości funduszu po pierwszych tąpnięciach na giełdzie.
Teraz niedoświadczeni inwestorzy poznali gorzki smak ryzyka, jakie towarzyszy inwestycjom na giełdzie. A przedstawiciele funduszy zaczynają się zastanawiać, czy nie dojdzie do najczarniejszego scenariusza - kłopotów z wypłatami pieniędzy. Większość funduszy zastrzega sobie możliwość zawieszenia wypłat, jeśli w ciągu dwóch tygodni klienci wycofają więcej niż co dziesiątą złotówkę. W przypadku niektórych, zwłaszcza tych inwestujących w małe i średnie spółki, ten limit może lada dzień "pęknąć".
Powiernicy zapewniają, że do tego nie dopuszczą. - Gdyby jakiś fundusz zawiesił wypłaty, to wywołałby efekt domina i spotęgowałoby panikę - ostrzega prezes Jagiełło. - Większość towarzystw ma linie kredytowe w bankach. Jeśli zabraknie im gotówki na wypłaty, a akcji nie będzie można sprzedać, to można uruchomić kredyt - mówi przedstawicielka innego TFI.
Kiedy klienci zaczną wracać do funduszy? - Dopiero za kilka miesięcy. Po zakończeniu spadków giełda nie ruszy od razu w górę. Przez jakiś czas kursy akcji będą się utrzymywały na niskim poziomie, zniechęcając klientów funduszy do wpłacania pieniędzy. Dopiero po 10-15 procentowym wzroście można będzie liczyć na powrót zainteresowania inwestorów funduszami. Nie sądzę, żeby nastąpiło to w pierwszym kwartale 2008 r. - mówi Jagiełło.
PORADNIK "GAZETY": TRACISZ PIENIĄDZE? CO ROBIĆ?
1. Sprawdź, na czym stoisz
Każdy inwestor jest w innej sytuacji, bo każdy wszedł na rynek w innym momencie. Zapewne należysz do jednej z trzech grup inwestorów:
(Wyjadacz na plusie. Jeśli zainwestowałeś dwa lata temu lub wcześniej, to zapewne możesz mówić co najwyżej o utopieniu dużej części zysków. Wśród funduszy akcji tylko nieliczne w dwóch ostatnich latach zanotowały straty. Przeciętny fundusz jest ok. 20 proc. na plusie.
(Nowicjusz - trochę stratny. Zainwestowałeś w fundusze lub akcje spółek około roku temu. Przy odrobinie szczęścia może jeszcze jesteś na plusie (w ostatnim roku 45 funduszy akcyjnych zanotowało straty, ale 25 ma jeszcze dodatni wynik). A nawet jeśli straciłeś, to pewnie nie więcej, niż kilka-kilkanaście procent pieniędzy. To boli, ale wiele osób jest w dużo gorszej sytuacji.
(Nowicjusz pechowiec. W najgorszej sytuacji są osoby, które weszły na rynek dopiero kilka miesięcy temu. Jeśli np. wszystkie pieniądze włożyłeś w fundusze akcji małych i średnich spółek, to mogłeś stracić prawie połowę pieniędzy.
2. Spójrz w przyszłość
Zanim zdecydujesz, co robić ze swoimi pieniędzmi, musisz chłodno przeanalizować sytuację na rynku. Jeśli zostawisz swoje inwestycje w spokoju, a rynek będzie nadal spadał - popełnisz błąd. Wycofasz się mimo strat i sprzedasz w dołku koniunktury - też niedobrze.
(Wariant optymistyczny.
WIG wrócił do poziomu z jesieni 2006 r. Spadki zjadły już jedną trzecią zysków z całej pięcioletniej hossy. Spadki w segmencie małych i średnich spółek pochłonęły już ponad połowę wzrostów z lat hossy. Czy może być gorzej? Gospodarka w Polsce i całej Europie Środkowej rozwija się szybciej niż w dojrzałych krajach i tak pozostanie przez następne lata. Po okresie zawieruchy zagraniczni inwestorzy znów zaczną chętnie inwestować na naszej giełdzie. Poza tym spadki z ostatniego półrocza są już tak głębokie, że powinniśmy być już blisko dna.
(Wariant pesymistyczny. Wchodzimy w recesję. Niewypłacalność wielu kredytobiorców w USA sprawiła, że tamtejsze banki będą w przyszłości dużo ostrożniej udzielać kredytów. Amerykanie będą mieli w portfelach mniej pieniędzy, co rykoszetem uderzy w inne kraje. Recesja rozleje się na cały świat. Trudny okres gospodarki światowej może potrwać nawet kilka lat. A akcje jeszcze potanieją. W latach 2000-03, po pęknięciu tzw. bańki internetowej, indeks amerykańskich spółek S&P stracił na wartości ponad 60 proc. Nasz
WIG od szczytu stracił niecałe 35 proc.
W zależności od tego, jak oceniasz perspektywy, spójrz na swoje inwestycje i na nowo określ, ile pieniędzy warto trzymać w akcjach lub funduszach agresywnych, a ile ulokować bezpiecznie.
3. Nie daj się ponieść emocjom
Co się stało, to się nie odstanie - to staropolskie powiedzenie dobrze pasuje do inwestycji giełdowych. Rozpamiętywanie strat nic nie pomoże. Potraktuj je jako przykrą nauczkę, z której trzeba wyciągnąć wnioski i przekuć je na inwestycyjne sukcesy w przyszłości.
Najprościej oczywiście zamknąć oczy i sprzedać wszystko bez względu na ceny, zanosząc resztki pieniędzy z powrotem do banku. Ale w ten sposób pozbawisz się możliwości odkucia się w przyszłości.
W czasie giełdowego krachu w 1994 r. posiadacze akcji i jednostek funduszy stracili dwie trzecie pieniędzy, ale jeśli wtedy nie spanikowali i nie uciekli do lokat - od tamtego czasu do dziś (nawet doliczając ostatnie spadki) ich majątek urósł ośmiokrotnie.
4. Zrób plan dla swoich pieniędzy
Zapomnij na chwilę o stratach i policz, ile pieniędzy masz w akcjach i funduszach, a ile trzymasz w bankach i obligacjach. I na nowo skonstruuj portfel. Powinien być ustawiony tak, by utrzymał wartość nawet w przypadku kilkuletniej bessy.
Jak to zrobić? Załóżmy, że masz 100 tys. zł. Jeśli ulokujesz z tej kwoty np. 30 tys. zł w fundusze agresywne, zaś 70 tys. zł w banku, to na bezpiecznej części portfela będziesz zarabiał ok. 3,5 tys. zł rocznie (oprocentowanie 6 proc. minus podatek Belki). W ciągu czterech lat da to 14-15 tys. zł.
Te pieniądze będą dla ciebie "polisą" na wypadek strat na ryzykownej części portfela. Zakładając najczarniejszy scenariusz, że akcje spadną o połowę, z ulokowanych 30 tys. zł stracisz 15 tys. zł. Zatem twój portfel nawet w najgorszym razie nie stopnieje. Jednocześnie nie tracisz szansy na zarobek, gdyby okazało się, że w ciągu czterech lat giełda jednak odbuduje swą potęgę.
4. Zmieniaj z głową
Jeśli już wiesz, jak powinien wyglądać twój portfel, to czas zabrać się do jego naprawiania. Pamiętaj o trzech zasadach: (Nie wkładaj wszystkich jajek do jednego koszyka (rozbij inwestycje na kilka części). (Nie inwestuj wszystkich pieniędzy naraz. Każdy zakup rozbij na dwie-trzy tury. Nie ryzykujesz, że trafisz na zły moment dla swojej inwestycji. (Inwestuj na różnych rynkach. Polska nie jest pępkiem świata. Włóż część pieniędzy do funduszu działającego nie tylko na naszej giełdzie, ale też np. w całej Europie Środkowej.
Jeśli w ramach przebudowy portfela musisz sprzedać trochę akcji lub udziałów w funduszach, bądź rozważny. Po spadku cen o kilkadziesiąt procent akcje polskich spółek mogą wkrótce odbić się od dna, choćby na jakiś czas. Nie sprzedawaj wszystkiego już teraz, z częścią pieniędzy poczekaj na wzrost cen.
A co z bezpieczną częścią portfela? Pamiętaj, że ważny jest każdy złoty. Jeśli w twoim banku lokata jest oprocentowana np. na 4,25 proc., a u konkurencji na 5 proc., nie ma się co zastanawiać. Wyciskaj soki z ulokowanych bezpiecznie pieniędzy. Do wyboru masz: (lokaty bankowe (wybieraj raczej te o zmiennym oprocentowaniu, unikaj tych dłuższych niż rok - w tym czasie mogą pojawić się lepsze alternatywy); (
konta oszczędnościowe; (obligacje skarbowe (piszemy o nich dziś w dodatku "Pieniądze"); (lokaty strukturyzowane (dają szansę zarabiania na giełdach, a jednocześnie gwarantują ochronę wniesionego kapitału - ale potencjalne zyski rzadko przekraczają 10 proc. rocznie).