Pokazywanie postów oznaczonych etykietą HOKEJ. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą HOKEJ. Pokaż wszystkie posty

sobota, 2 stycznia 2010

NHL. Bruins wygrywają na otwartym stadionie, Niemiec bohaterem

PAP, tka
2010-01-01, ostatnia aktualizacja 2010-01-02 09:09
Fot. Elise Amendola AP

Boston Bruins wygrali z Philadelphia Flyers po dogrywce 2:1 w meczu ligi hokejowej NHL, który rozegrano w Nowy Rok na otwartym stadionie Fenway Park w Bostonie. Na trybunach, mimo mrozu, zasiadł komplet publiczności - 38 112 widzów. Wielu z nich obejrzało mecz na stojąco.


Fot. Elise Amendola AP
Fot. Charles Krupa AP
Bohaterami spotkania byli Niemiec Marco Sturm, który w drugiej minucie dogrywki strzelił zwycięskiego gola, i fantastycznie interweniujący bramkarz "Niedźwiadków" Tim Thomas.

Mark Recchi dał prowadzenie gospodarzom już w drugiej minucie. Wyrównał w 25. Danny Syvret.

niedziela, 18 maja 2008

Heatley najlepszym graczem MŚ w hokeju na lodzie

pp, PAP
2008-05-18, ostatnia aktualizacja 2008-05-18 23:46
Zobacz powiększenie
Dany Heatley z Kanady cieszy się z bramki zdobytej w meczu z Finlandią
Fot. PAUL DARROW REUTERS

Hokeiści kanadyjscy i rosyjscy zebrali najważniejsze trofea 72. mistrzostw świata elity. Najlepszym zawodnikiem mistrzostw został uznany Kanadyjczyk Daniel Heatley, który był również najskuteczniejszym graczem i najlepszym strzelcem.

SERWISY
Najlepsi gracze mistrzostw, według dyrektoriatu MŚ:

najlepszy bramkarz: Jewgienij Nabokow (Rosja) najlepszy obrońca: Brent Burns (Kanada), najlepszy napastnik: Daniel Heatley (Kanada), najlepszy gracz turnieju: Daniel Heatley (Kanada)

Zespół All Star: Jewgenij Nabokow (Rosja) - Mike Green (Kanada), Tomas Kaberle (Czechy) - Rick Nash (Kanada), Daniel Heatley (Kanada), Aleksander Owieczkin (Rosja)

Najskuteczniejsi (punktacja kanadyjska):

1. Heatley 9 meczów - 20 pkt - 12 bramek - 8 asyst
2. Ryan Getzlaf (Kanada) 9 - 14 - 3 - 11
3. Nash i Aleksander Siomin (Rosja) - 9 - 13 - 6 - 7

1. Heatley 12 bramek
2. Patrik Elias (Czechy), Patric Hoernqvist (Szwecja), Phil Kessel (USA), Nash, Owieczkin, Siomin - po 6.

Dramat w finale marzeń: Rosja wydarła złoto Kanadzie

Wojciech Todur
2008-05-18, ostatnia aktualizacja 2008-05-18 22:16
Zobacz powiększenie
Fot. Ryan Remiorz CANADIAN PRESS

To był finał marzeń w hokejowych mistrzostwach świata. Reprezentacja Rosji po pasjonującym meczu i "złotemu golowi" w dogrywce wywalczyła swoje 24. mistrzostwo świata i w liczbie tytułów zrównała się z Kanadą.

Zobacz powiekszenie
Fot. Jacques Boissinot AP Zobacz powiekszenie
Fot. CHRISTINNE MUSCHI REUTERS
SERWISY
Rosjanie są znów najlepsi na świecie po 15 latach przerwy! Kanadyjczykom nie pomógł niesamowity Dany Heatley, który w dziewięciu turniejowych spotkaniach strzelił 12 bramek.

Rosjanie mieli ambitny plan chcieli zgarnąć złoto sprzed nosa faworytów i to jeszcze na ich terenie, w kolebce hokeja - bo to właśnie w kanadyjskim Ontario, 153 lata temu grupa angielskim żołnierzy wymyśliła pasjonującą grę.

Kanadyjczycy kroczyli jednak - na lodowiskach w Quebecu i Halifaksie - od wygranej do wygranej. Przed niedzielnym finałem zwyciężyli w kolejnych 17 mistrzowskich spotkaniach!

Zanim zawodnicy wyjechali na lód, dociekliwi statystycy wyliczyli, że łączna wartość obu drużyn to prawie 100 milionów dolarów! Jednak tak naprawdę tacy zawodnicy jak Heatley czy Aleksander Owieczkin i Ewgieni Nabokow byli w niedzielę dla swoich drużyn bezcenni.

Nazwisko Nabokowa było od dwóch tygodni odmieniane na wszystkie możliwe sposoby we wszystkich rosyjskich gazetach! Rosjanie nie raz odpadali z walki o medale z powodu braku klasowego bramkarza, gdy więc już na początku mistrzostw - w meczu z Czechami - poważnego urazu nabawił się Aleksandr Jeriomienko, hokeiści "Sbornej" wpadli w popłoch.

Rosjanie poprosili się więc Międzynarodową Federację Hokeja na Lodzie (IIHF) o zgodę na potwierdzenie do gry Nabokowa, którego San Jose Sharks zostali właśnie wyeliminowani z walki o Puchar Stanleya, czyli mistrzostwo NHL, najlepszej ligi świata.

IIHF wyraziła zgodę, zresztą podobnie jak w kolejnych 22 tego typu przypadkach. Gdy rozpoczynała się rywalizacja na kanadyjskich lodowiskach, w składach szesnastu drużyn mających nadzieje na złoto było w sumie 93 hokeistów z NHL. Gdy zawody dobiegały końca, ta liczba wzrosła do 115. Jednak o żadnym z nich nie mówiło i nie pisało się tyle, co o urodzonym w Kazachstanie (grał w młodzieżowej reprezentacji tego kraju) Nabokowie.

Gdy 33-letni zawodnik z Kamieniogorska stanął między słupkami, na internetowej stronie IIHF pojawiła się informacja, że rosyjska reprezentacja znalazła "ostatni brakujący puzzle do zwycięskiej układanki".

- To moje pierwsze mistrzostwa świata! Presja? Towarzyszy mi od zawsze, to część mojej pracy - mówił przed finałem Nabokow. Zanim hokeiści rozpoczęli walkę o złoto fachowcy powtarzali, że Rosjanie czekali na tej klasy fachowca od łapania i odbijania krążków w turnieju mistrzowskim od roku... 1983, gdy w bramce ZSRR stał legendarny Władysław Trietiak, dziś szef Rosyjskiej Federacji Hokeja na Lodzie.

Kto mógł jednak złamać Nabokowa jak nie Kanadyjczycy, który ostatni raz przegrali mecz na mistrzostwach świata w 2006 roku, gdy w pojedynku o brąz ograła ich Finlandia? Potem już tylko zwyciężali, zdobywając po drodze - w ubiegłym roku w Moskwie - mistrzostwo świata.

Zespół z Ameryki Północnej pchał do kolejnych zwycięstw niesamowity pierwszy atak: Rick Nash - Ryan Getzlaf - Dany Heatley - który już przed finałem miał łącznie 54 punkty w klasyfikacji bramek i asyst. W tej statystyce ze wspomnianym trio nie mogła się równać żadna formacja biorąca udział w mistrzostwach.

Świetny turniej zaliczył szczególnie 27-letni Heatley. Urodzony we Freiburgu lewoskrzydłowy (jego mama Karin jest Niemką) strzelił aż 12 goli, do których dołożył osiem asyst. Za każdym razem, gdy zawodnik Ottawa Senators trafiał do siatki uśmiechał się szeroko i pokazywał, że na przedzie brakuje mu jednego zęba. Warto dodać, że pięć lat temu kariera niezwykle utalentowanego hokeisty wisiała na włosku. Heatley spowodował wypadek samochodowy (prowadził Ferrari 360 Modena), w którym zginął jego kolega z drużyny. On sam trafił do szpitala z obrażeniami płuc i wątroby, pękniętym kolanem, szczęką oraz zerwanymi mięśniami lewego barku... W niedzielę Heatley wywijał lewą ręką tak sprawnie i uderzał krążek tak mocno, że guma syczała z bólu! Kanadyjski poeta Al Purdy uważa, że hokej to mariaż zbrodni i baletu - Heatley na pewno zalicza się do tych, którzy świadczą o tej złej twarzy tak widowiskowej dyscypliny.

Wiaczesław Bykow, trener "Sbornej", który w 1993 roku był w składzie zespołu, który zdobył dla Rosji ostatnie mistrzostwo świata (jeszcze pod szyldem Wspólnoty Państw Niepodległych) powtarzał przed finałem, że kluczem do wygranej będzie dyscyplina. Jego zawodnicy grali jednak skoncentrowali ledwie przez kilkadziesiąt sekund - po szybko zdobytym golu dali się zepchnąć do rozpaczliwej defensywy. Zasypany krążkami Nabokow (w strzałach po pierwszych 20 minutach było 15-5) klęknął w pierwszej tercji aż trzy razy. Ale od czego są liderzy rosyjskiej drużyny: Owieczkin, Aleksander Semin i Siergiej Fiedorow.

- Gdy oni są w formie, podrywają do walki innych zawodników. Jesteśmy wtedy jak nabierająca rozpędu kula śniegu - mówił Nabokow.

I ta kula z każdą minutą mknęła coraz szybciej. Niesamowitemu Seminowi - miał udział przy trzech golach dla Rosji - pomógł w końcu Ilja Kowalczuk i na pięć minut przed końcem Rosja doprowadziła do wyrównania! To jednak nie był koniec - w dogrywce "sborna" (Kowalczuk!) sprawiła, że hokejowa Kanada zalała się łzami!

Dodajmy, że z okazji 100-lecia powstania federacja IIHF ogłosił drużynę marzeń, w skład której weszło aż czterech Rosjan - napastnicy Walery Charłamow, Siergiej Makarow, obrońca Wiaczesław Fetisow i bramkarz Władisław Trietiak - a także kanadyjski napastnik Wayne Gretzky i szwedzki obrońca Borje Salming.

Za najważniejsze wydarzenie w historii tego sportu uznano tzw. "cud w Lake Placid" - chodzi o półfinał turnieju olimpijskiego w 1980 roku. Złożona z amatorów reprezentacja USA sprawiła wtedy wielką niespodziankę, wygrywając z ekipą Związku Radzieckiego 4:3, a później zdobywając złoty medal.

Kanada - Rosja 4:5 (3:1, 1:1, 0:2; 0:1)

Bramki: Brent Burns (4, 15-pp), Chris Kunitz (10), Dany Heatley (30) - Siergiej Siemin (2, 22-pp), Aleksiej Tierieszczenko (49), Ilja Kowalczuk (55, 63).

piątek, 16 maja 2008

MŚ: finał marzeń!

TK/inf. własna /08:01
AFP
Kanadyjczycy, gospodarze mistrzostw świata w hokeju na lodzie, 24-krotni mistrzowie świata, zostali drugimi finalistami tej imprezy. Ich rywalem w walce o "złoto" będzie Rosja, która w światowym czempionacie triumfowała 23 razy. Mamy zatem finał marzeń. Po raz ostatni te dwie drużyny walczyły ze sobą o złoty medal podczas igrzysk olimpijskich w Albertville (1992), wówczas Rosjanie występowali pod flagą Wspólnoty Niepodległych Państw.
Półfinałowy mecz Kanady ze Szwecją (5:4) stał na bardzo wysokim poziomie, a kibicom mogła przypaść do gustu zwłaszcza druga tercja, w której padło aż sześć bramek.

Gospodarze prowadzenie objęli już w 6. minucie po strzale niezawodnego Dany'ego Heatley. Kiedy wydawało się, że pierwsza tercja zakończy się wygraną Kanadyjczyków, na 45 sekund przed jej końcem do wyrównania doprowadził Stralman.
W drugiej tercji kibice obejrzeli prawdziwy festiwal strzelecki. Najpierw prowadzenie dał Szwedom Wallin, a za moment do wyrównania doprowadził Getzlaf, wykorzystując po raz drugi w tym meczu okres gry w przewadze. Na siedem sekund przed zakończeniem drugiej tercji Kanadyjczycy grali w podwójnej przewadze, co skwapliwie wykorzystał Green.

W ostatnich 20 minutach padła tylko jedna bramka, autorstwa Warga. Kluczem do zwycięstwa gospodarzy była ich skuteczna w okresach gry w przewadze. Spośród siedmiu takich możliwości wykorzystali oni trzy.

We wcześniej rozegranym półfinale hokeiści Rosji, 23-krotni mistrzowie świata, rozbili Finów 4:0 (1:0, 1:0, 2:0).

Przewaga Rosjan w tym spotkaniu nie podlegała dyskusji. Wynik meczu otworzył w 14. minucie Siergiej Fedorow. Kolejne trafienie w 24. minucie dołożył Danis Zaripow. Aleksij Morozow i Maksim Suszyński w ostatniej tercji dobili rywala.

Dzięki tej wygranej Rosjanie zrewanżowali się Finlandii za półfinałową porażkę z ubiegłych mistrzostw świata.

Dla Rosjan będzie to pierwszy występ w finale MŚ od 2002 roku.

- O naszym sukcesie zadecydowała zdyscyplinowana gra - skomentował wynik trener rosyjskiej drużyny, Wiaczesław Bykow. - Byli solidni w obronie i wykorzystali w pierwszych dwóch tercjach nasze błędy - powiedział po meczu Fin Saku Koivu, gracz Montreal Canadiens.

Kanadyjczycy kontynuują wspaniałą serię - w piątek odnotowali 17. zwycięstwo z rzędu w mistrzostwach świata. Tym razem ich ofiarami stali się Szwedzi, którym nie udał się rewanż za półfinałową porażkę w Moskwie (1:4).

- To był bardzo emocjonujący mecz, a ja jeszcze teraz podziwiam determinację Szwedów. Ale to jednak my podgrzewaliśmy temperaturę na trybunach, potrafiliśmy znajdować środki na ich sposób gry - powiedział trener reprezentacji Kanady, Ken Hitchcock. Te sposoby - to zapewne skuteczna gra tercetu: Rick Nash (Columbus Blue Jackets) - Ryan Getzlaf (Anaheim Ducks) - Daniel Heatley (Ottawa Senators). Formacja ta strzeliła trzy z pięciu kanadyjskich bramek.

- To fantastyczna drużyna, znakomici gracze - komplementował rywali Szwed Tony Martensson, na co dzień grający w drużynie Linkoepings HC. - Bez względu na to, co działo się na lodzie, zawsze sprawiali, że byliśmy krok za nimi.

Mecz Finałowy Kanada - Rosja poprowadzi duet sędziów szwedzkich Christer Larking i Marcus Vinnerborg. Na liniach: Peter Feola (USA) i Stefan Fonselius (Finlandia).

Obsada sędziowska meczu o trzecie miejsce: Szwecja - Finlandia: sędziowie główni - Guy Pellerin (Kanada), Daniel Piechaczek (Niemcy), liniowi: Sylvain Losier (Kanada) i Jurij Oskirko (Rosja).

Wyniki półfinałów:

Kanada - Szwecja 5:4 (1:1, 4:2, 0:1)
Bramki: Dany Heatley (6-pp), Ryan Getzlaf (24-pp), Jamal Mayers (29), Rick Nash (33), Mike Green (40-pp) - Anton Stralman (20, 32), Niclas Wallin (23), Fredrik Warg (55).
Kary: 8 min. - 14 min.

Rosja - Finlandia 4:0 (1:0, 1:0, 2:0)
Bramki: Siergiej Fedorow (14), Danis Zaripow (24), Aleksij Morozow (53), Maksim Suszyński (58)
Kary: Rosja - 10; Finlandia - 14 minut
Widzów: 11 150.

poniedziałek, 12 maja 2008

Skandal na MŚ w hokeju: Gol, którego nie było i 202 minuty kar

kris, reuters
2008-05-12, ostatnia aktualizacja 2008-05-12 13:41
Zobacz powiększenie
Bójka po meczu Finlandia - USA
Fot. PAUL DARROW REUTERS

Skandalem zakończył się mecz między Finlandią i USA podczas hokejowych MŚ w Kanadzie. Finowie wygrali 3:2 dzięki bramce, której nie było, a spotkanie zakończyło się wielką bójką i rekordową liczbą kar.

SERWISY
Czołowy polski hokeista nie chce grać w kraju

Po dwóch tercjach meczu w Halifax wydawało się, że mecz pewnie wygrają Amerykanie. Drużyna USA prowadziła 2:0 po bramkach Toma Gilberta i Phila Kessela.

Ostatnia część gry zaczęła się od kary dla dwóch zawodników Amerykanów. Grająca w przewadze drużyna "Suomi" zdołała umieścić krążek w bramce USA, ale bramka nie powinna zostać uznana ponieważ... krążek po uderzeniu Ville Koistinena wpadł przez zewnętrzną część bramki. Część Finów uniosła ręce w geście radości, ale sam strzelec stał jak wryty. Wątpliwości czy bramka padła mieli też sędziowie główni meczu - Rosjanie Wiaczesław Bułanow i Aleksandr Polakow. Postanowili zasięgnąć rady sędziego technicznego, odpowiedzialnego za analizę zapisu wideo. Ten uznał, że bramka padła!

- To było frustrujące dla nas, jednak sami zasłużyliśmy na ten los - powiedział po meczu trener reprezentacji USA John Tortorella. - Ale na co do diabła oni się przyglądali? - grzmiał po meczu.

Przedstawiciele hokejowych władz stwierdzili, że sędzia niesłusznie uznał bramkę, ale Międzynarodowa Federacja Hokeja na Lodzie (IIHF) nie zmieniła wyniku. "Gol widmo" zwiększył ciśnienie meczu odmienił losy spotkania.

Już bez pomocy arbitra Finowie strzelili jeszcze dwie bramki po strzałach Teemu Selanne oraz Mikko Koivu i pokonali reprezentację USA 3:2. To jednak nie był koniec emocji w tym spotkaniu.

Ostatnie minuty meczu były prawdziwym festiwalem brutalnych zagrań, bójek i starć zawodników. Tuż po końcowym gwizdku rozpętała się bitwa, którą Anssi Salmela zakończył z zakrwawionym nosem.

Ostateczny bilans meczu to 202 minuty kar dla zawodników (96 dla Finów i 106 dla Amerykanów) oraz aż sześć kar meczu. W spotkaniu z Kanadą, decydującym o pierwszym miejscu w grupie Finowie będą musieli radzić sobie bez Olli Jokinena i Anssiego Salmeli.

Zawieszony został też sędzia techniczny (jego nazwiska nie podano). Do końca mistrzostw nie będzie już pełnił swojej funkcji.

Wyniki niedzielnych meczów:

Grupa E:

Szwecja - Czechy 5:3 (0:0, 2:2, 3:1)

Bramki: dla Szwecji - Stralman (27), Nilson (34, 60), Weinhandl (42), Hornqvist (56); dla Czech - Elias (31), Kotalik (39), Fleischmann (50).

Szwajcaria - Dania 7:2 (2:0, 3:0, 2:2)

Bramki: dla Szwajcarii - Ambuehl (3), Jeannin (4), Reichert (21), Paterlini (32), Di Pietro (34), Furrer, (42), Forster (47); dla Danii - Madsen (44), Staal (46).

Tabela:

lp. M Z P bramki pkt

1. Rosja44016:1010
2. Szwajcaria43113:109
3. Szwecja53223:169
4. Czechy53220:149
5. Białoruś40411:152
6. Dania4046:240
Grupa F (Halifax)

Łotwa - Norwegia 4:1 (2:1, 1:0, 1:0)

Bramki: dla Łotwy - Cipulis (12), Vasiljevs (18), Redlihs (23), Darzins (60); dla Norwegii - Spets (13).

Finlandia - USA 3:2 (0:0, 0:2, 3:0)

Bramki: dla Finlandii - Koistinen (43), Selanne (51), M. Koivu (57); dla USA - Gilbert (22), Kessel (40).

Tabela:

lp. M Z P bramki pkt

1. Kanada44024:612
2. Finlandia44013:611
3. USA42216:126
4. Norwegia4137:114
5. Łotwa4135:143
6. Niemcy4048:240

sobota, 19 kwietnia 2008

MŚ w hokeju: Węgrzy po 70 latach w elicie

pm, PAP
2008-04-19, ostatnia aktualizacja 2008-04-19 17:44

Hokeiści Węgier awansowali do przyszłorocznych mistrzostw świata elity. W decydującym o awansie meczu w mistrzostwach świata dywizji 1 (grupa B) w Sapporo Węgry wygrały z Ukrainą 4:2. Dywizję 1 opuszczają hokeiści Estonii.

Poprzednio hokeiści węgierscy występowali w światowej czołówce niemal 70 lat temu. Wówczas to w mistrzostwach świata w Szwajcarii w 1939 roku zostali sklasyfikowani na siódmym miejscu.

Wyniki ostatniego dnia MŚ w Sapporo:

Litwa - Chorwacja 4:3 (0:2, 1:0, 3:1)

Bramki - dla Litwy: Davydas Kulevicius - dwie (22, 46), Mindaugas Kieras (45), Darius Lelenas (59), dla Chorwacji: Tomislav Cinko (15), Veljko Zibret (16), Kresimir Svigir (48). Kary: Litwa - 10, Chorwacja - 33, w tym Michael Novak kara meczu (5+20). Sędzia główny: Paweł Meszyński

Japonia - Estonia 7:3 (4:2, 1:0, 2:1)

Bramki - dla Japonii: Takeshi Saito - dwie (3, 42), Darcy Mitani - dwie (12, 22), Aaron Keller (4), Daisuke Obara (7), Yosuke Kon (45), dla Estonii: Maksim Iwanow (1), Andrej Makrow (10), Aleksiej Sibircew (49). Kary: Japonia - 28, w tym Takahito Suzuki - 10 min, Estonia - 36, w tym Andrej makrow - 10 min.

Ukraina - Węgry 2:4 (0:2, 2:1, 0:1)

Bramki - dla Ukrainy: Oleg Błagoj (38), Witelij Semenczenko (38), dla Węgier: Janos Vas (11), Krisztian Palkivics (20), Imre Peterdi (22), Marton Vas (60). Kary: Ukraina - 44, w tym Sergij Warłamow . 34 min, Węgry - 10 min.

Końcowa tabela:

1. Węgry51522- 7
2. Ukraina51118- 8
3. Japonia51019-10
4. Litwa5 6 9-21
5. Chorwacja5 2 5-15
6. Estonia5 1 9-21

MŚ w hokeju: Austria rozgromiła Polskę

pm, PAP
2008-04-20, ostatnia aktualizacja 2008-04-20 00:09
Zobacz powiększenie
Fot. DOMINIC EBENBICHLER REUTERS

Hokeiści Austrii awansowali do przyszłorocznych mistrzostw świata elity w Szwajcarii. W meczu decydującym o awansie, Austria wygrała z Polską 7:3 (1:1, 5:0, 1:2).

Drużyna austriacka wygrała mistrzostwa świata dywizji 1 (grupa A) w Innsbrucku bez straty punktu. Drugie miejsce zajął Kazachstan, a trzecie Polska. Polacy mieli szansę awansu do światowej elity, pod warunkiem, że w sobotę wygrają z Austriakami w trzech tercjach.

Dramat drużyny polskiej nastąpił w 24 minucie meczu. Wówczas to Austriacy, w okresie 23 sekund, zdobyli dwie bramki i z wyniku 1:1 zrobiło się 3:1 dla gospodarzy turnieju. A potem, w drugiej tercji było już tylko gorzej...

Od początku meczu gospodarze mistrzostw starali się narzucić warunki gry. Już w pierwszej tercji to im się udało, często zagrażali bramce Rafała Radziszewskiego. Jednak efektem ich poczynań była tylko jedna bramka, którą zdobył naturalizowany Kanadyjczyk, Jeremy Rebek.

Polacy jednak szybko, po 1.29 min zrewanżowali się golem Marcina Kolusza, który wykorzystał niemrawą interwencję austriackiego bramkarza Bernda Brucklera, nie jedyną w tym meczu.

Istotny wpływ na utratę bramek na początku drugiej tercji miała obecność na ławce kar polskich hokeistów - Jarosława Kłysa i Mateusza Rompkowskiego. Po stracie dwóch goli, polskich hokeistów jakby opuściła wiara w sukces. Wykorzystali to rywale, którzy zdobyli kolejne trzy bramki.

Trzecia odsłona to austriacka gra na dotrwanie - sprawa awansu została bowiem rozstrzygnięta. Polakom na pocieszenie zostały dwie bramki, które zdobyli - pięknym strzałem Maciej Urbanowicz i Adrian Labryga.

Austria - Polska 7:3 (1:1, 5:0, 1:2)

Bramki: dla Austrii: Dieter Kalt - dwie (24, 27), Gerhard Unterluggauer - dwie (24, 51), Jeremy Rebek (12), Daniel Welser (27), Philipp Lukas (40), dla Polski: Marcin Kolusz (13), Maciej Urbanowicz (46), Adrian Labryga (52)

Kary: Austria - 8, Polska - 14 min.

Austria: Bruckler (rez. Penker - nie grał) - Werenka, Unterluggauer, Kalt, Koch, Vanek - Rebek, Ulrich, Setzinger, Lukas, Brandner - Lakos, Lukas, Welser, Kaspitz, Trattnig - Gruber, Oraze, Peintner, Pewal, Raffl.

Polska: Radziszewski (od 40 min. Odrobny) - Noworyta, Kłys, Leszek Laszkiewicz, Słaboń, Bagiński - Mateusz Rompkowski, Labryga, Różański, Zapała, Kolusz - Borzęcki, Piekarski, Michał Piotrowski, Pasiut, Dołęga - Bartłomiej Piotrowski, Dronia, Jaros, Kowalówka, Urbanowicz.

Widzów 3.200. Sędziował Tommy Soestumoen (Norwegia).

Wyniki sobotnich spotkań:

Holandia - Korea Płd. 6:5 (2:1, 2:3, 1:1, 1:0) po dogrywce
Kazachstan - W. Brytania 3:1 (1:1, 0:0, 2:0)
Austria - Polska 7:3 (1:1, 5:0, 1:2)

Tabela:

1. Austria51534-12
2. Kazachstan51121-12
3. Polska5918-17
4. W. Brytania5719-17
5. Holandia5215-30
6. Korea Płd.518-27

piątek, 18 kwietnia 2008

MŚ w hokeju: Kazachstan - Austria 3:4

pm, PAP
2008-04-19, ostatnia aktualizacja 2008-04-19 00:02

W ostatnim piątkowym meczu mistrzostw świata dywizji 1 (grupa A) w Innsbrucku hokeiści Kazachstanu przegrali z Austrią 3:4 (1:1, 1:2, 1:1). Wynik ten nie pozbawia szans awansu drużyny polskiej do przyszłorocznych mistrzostw świata elity.

Mecz bardzo ciekawy, emocjonujący, na niezłym poziomie. Austriacy zdobyli dwie bramki grając w liczebnym osłabieniu - Dieter Kalt i Daniel Welsel.

Kazachstan - Austria 3:4 (1:1, 1:2, 1:1)

Bramki - dla Kazachstanu: Lew Krutochwostow (14), Andrej Ogorodnikow (31), Władysław Kolesnikow (47), dla Austrii: Martin Ulrich (2), Dieter Kalt (31), Daniel Welsel (36), Christoph Brandner (57). Kary: Kazachstan 10, Austria - 12.

środa, 16 kwietnia 2008

Polscy hokeiści tracą szanse na awans

2008-04-16, ostatnia aktualizacja 2008-04-16 20:17
Zobacz powiększenie
Fot. DOMINIC EBENBICHLER REUTERS

Dopiero jedenasta seria rzutów karnych zadecydowała o porażce naszej reprezentacji z drużyną Kazachstanu.

W przeciągu ostatnich szesnastu lat Polacy grali w elicie tylko raz (w roku 2002 w Szwecji). Na turniej Dywizji I (druga liga) w Innsbrucku nasz zespół jechał z nadzieją na powtórzenie tamtego sukcesu.

Niestety "biało-czerwoni" zatrzymali się jednak już na pierwszej poważnej przeszkodzie - ekipie z byłego Związku Radzieckiego. Drugą będą Austriacy, z którymi zagramy na zakończenie mistrzostw.

Po dwóch tercjach środowego meczu wydawało się, że nasz zespół odda punkty bez walki.

Polacy fatalnie prezentowali się wtedy w czasie okresów gry w przewadze, które tak naprawdę świadczą o klasie drużyny. Mało strzelali. W drugiej tercji raptem dwa razy - to tak jakby piłkarze oddali jeden strzał w pięciu meczach.

Kazachowie, którzy wygrali z nami po raz dziewiąty na jedenaście rozegranych spotkań przewyższali nasz zespół nie tylko skutecznością, ale również techniką i jazdą na łyżwach.

W ostatnich dwudziestu minutach ambitnie grający Polacy jednak odrobili straty! Polegliśmy dopiero po rzutach karnych. Wynik spotkania rozstrzygnęła dopiero jedenasta seria. Dla naszej drużyny trafili Damian Słaboń, Leszek Laszkiewicz i Marcin Jaros, ale rywal okazał się jedno trafienie lepszy.

Polacy mają jeszcze teoretyczne szanse na awans, ale nie dość, że muszą ograć faworyzowaną Austrię, to jeszcze punkty muszą pogubić Kzachowie (też grają z Austriakami).

Polska - Kazachstan 3:4 (0:1, 0:1, 3:1, 0:0)

Bramki: 0:1 Gawrilin (10.), 0:2 Spiridonow (23.), 1:2 Zapała (41.), 1:3 Uszkow (45.) 2:3 L.Laszkiewicz (49.), 3:3 Jaros (57.)
Polscy hokeiści przegrali po horrorze

Horror - tak można określić hokejowy mecz Polska - Kazachstan, który odbył się dziś, podczas mistrzostw świata I dywizji. Niestety, po tej porażce, o której przesądził rzut karny wykorzystany w jedenastej serii, Polacy mają nikłe szanse na awans do światowej elity.

"Biało - Czerwoni" walczyli w Innsbrucku naprawdę dzielnie. Po regulaminowym czasie gry i dogrywce remisowali z silnym Kazachstanem 3:3. Rozpoczęła się pierwsza seria rzutów karnych.

Na jednej się nie skończyło, konieczne były dodatkowe serie. Wszystko dzięki fantastycznej postawie bramkarzy obu zespołów, którzy ratowali swoje reprezentacje raz za razem.

W szóstej serii Krutochwostow pokonał Rafała Radziszewskiego. Po chwili fantastycznie odpowiedział Damian Słaboń - informuje onet.pl.

Wynik został ustalony w 11. serii karnych. Niestety, to Kazachowie mogą cieszyć się z wygranej.

Polska - Kazachstan 3:4 (0:1, 0:1, 3:1; 0:0, k. 3:4 )

poniedziałek, 14 kwietnia 2008

Kolejne zwycięstwo hokeistów

Polscy hokeiści mistrzostwa świata pierwszej dywizji zaczęli bardzo niemrawo, ale z każdym spotkaniem radzą sobie coraz lepiej. W poniedziałek "biało-czerwoni" pokonali Holandię 6:4. Ich kolejnym rywalem będą Kazachowie.

O zwycięstwie Polaków zadecydowała trzecia tercja, którą zespół Rudolfa Rohaczka wygrał 3:1. Graczem meczu uznano strzelca dwóch goli dla reprezentacji Polski - Leszka Laszkiewicza.

To druga wygrana Polaków w turnieju rozgrywanym w Innsbrucku. W niedzielę nasi hokeiści ograli po rzutach karnych ekipę Wielkiej Brytanii.

Polska - Holandia 6:4 (2:2, 1:1, 3:1)

Bramki - dla Polski: Leszek Laszkiewicz - dwie (4, 25), Marcin Kolusz (12), Adrian Labryga (41), Maciej Urbanowicz (43), Adam Borzęcki (52); dla Holandii: Nick de Jong (11), Mats Korthuis (20), Douglas Stienstra (28, karny), Bradley Smulders (60, karny)

niedziela, 13 kwietnia 2008

MŚ: Polscy hokeiści pokonali Wlk. Brytanię

mk, PAP
2008-04-13, ostatnia aktualizacja 2008-04-13 21:13

Od wygranej nad W. Brytanią 2:1 rozpoczęli polscy hokeiści swój występ w mistrzostwach świata dywizji 1 (grupa A) w Innsbrucku. Zwycięstwo nie przyszło łatwo - o zdobyciu dwóch punktów przez polski zespół zadecydował celny strzał Krzysztofa Zapały w serii rzutów karnych.

ZOBACZ TAKŻE
SERWISY
Mecz po dogrywce zakończył się remisem 1:1. Prowadzenie objęli Polacy - a na listę strzelców został wpisany Maciej Urbanowicz, w 16. min. Wyrównał w 27. min Greg Chambers.

Po pierwszej tercji wydawało się, że polscy hokeiści nie będą mieli problemów z pokonaniem rywali. Grali nieźle, szybko, a w 16. min zdobyli bramkę, kiedy to po akcji Adama Borzęckiego i strzale Grzegorza Pasiuta - Urbanowicz pokonał Stevie Lyle'a.

Przełomową była 27. minuta spotkania. Urbanowicz nie wykorzystał doskonałej sytuacji do podwyższenia wyniku, co natychmiast przyniosło powodzenie rywalom, którzy po kontrze zdobyli wyrównującą bramkę. W tej samej minucie, w rewanżu - strzał Leszka Laszkiewicza z dogodnej sytuacji trafił w słupek.

Gol wyraźnie zachęcił Brytyjczyków do bardziej dynamicznej gry i zdeprymował polskich hokeistów, którzy zaczęli grać nieprecyzyjnie, popełniać błędy. Rywale byli bliscy strzelenia drugiego gola, szczególnie w dogrywce, która toczyła się pod ich dyktando (na ławce kar był Michał Piotrowski) - jednak w polskiej bramce skutecznie grał Rafał Radziszewski: obronił 21 strzałów, a statystycy obliczyli jego skuteczność na 95,45 procent.

Polscy hokeiści także mieli możliwość poprawy rezultatu. Skuteczności szczególnie zabrakło Laszkiewiczowi, który - po kontrze grającej w osłabieniu drużyny polskiej - w 44. min nie wykorzystał okazji będąc sam na sam z Lyle'em.

Serię strzelania karnych (najazdy na bramkę rywali odbywały się na zmianę) rozpoczęli Brytyjczycy. Szans jednak nie wykorzystali - Chambers, David Clarke, David Longstaff. Pierwszy najazd polskiego zawodnika - Jarosława Różańskiego był nieskuteczny, natomiast Zapała zmylił Lyle'a i zapewnił wygraną drużynie polskiej.

W. Brytania - Polska - po rzutach karnych 1:2, po dogrywce 1:1 (0:1, 1:0, 0:0, 0:0), karne 0:1

Bramki - dla W. Brytanii: Greg Chambers (27), dla Polski: Maciej Urbanowicz (16). Decydujący gol w serii karnych - Krzysztof Zapała. Sędziował Miroslav Jebavy (Czechy). Kary: W. Brytania - 8, Polska - 10 min. Widzów 2.490.

W. Brytania: Lyle (rez. Murphy - nie grał) - Weaver, David Phillips, Chambers, Owen, Ashley Tait - Horne, Meyers, Cowley, Towe, Longstaff - Jameson, Walton, David Clarke, Myers, Jonathan Phillips - Pease, Boothroyd, Gary Clarke, Watkins, Warren Tait

Polska: Radziszewski (rez. Odrobny - nie grał) - Noworyta, Kłys, Leszek Laszkiewicz, Słaboń, Bagiński - Mateusz Rompkowski, Labryga, Różański, Zapała, Kolusz - Borzęcki, Piekarski, Michał Piotrowski, Pasiut, Dołęga - Bartłomiej Piotrowski, Dronia, Jaros, Kowalówka, Urbanowicz.

USA mistrzem świata w hokeju kobiet

PAP
2008-04-12, ostatnia aktualizacja 2008-04-12 19:26
Zobacz powiększenie
Szczęśliwe Amerykanki
Fot. Robert F. Bukaty AP

Po raz drugi w historii mistrzostw świata złote medale zdobyły hokeistki USA. W sobotę w meczu finałowym mistrzostw w Harbinie Amerykanki pokonały broniące tytułu reprezentantki Kanady 4:3 (2:1, 2:0, 0:2).

To drugi w historii tytuł mistrzowski hokeistek USA, poprzedni zdobyły w 2005 r. Wcześniej wszystkie tytuły przypadły Kanadyjkom.

Brązowy medal mistrzostw zdobyły reprezentantki Finlandii po zwycięstwie nad Szwajcarią 4:1. Zdegradowane zostały hokeistki Niemiec.

USA - Kanada 4:3 (2:1, 2:0, 0:2)

Bramki - dla USA: Jenny Potter - dwie (9, 31), Natalie Darwitz - dwie (18, 39), dla Kanady: Sarah Vaillancourt (2), Katie Waetherston (49), Jennifer Botterill (50). Kary: USA - 22, Kanada - 26 min.

Końcowa kolejność: 1. USA, 2. Kanada, 3. Finlandia, 4. Szwajcaria, 5. Szwecja, 6. Rosja, 7. Japonia, 8. Chiny, 9. Niemcy.

Brązowy medal Finek w MŚ w hokeju

mk, PAP
2008-04-12, ostatnia aktualizacja 2008-04-12 16:12
Zobacz powiększenie
Reprezentantki Finlandii po zajęciu 3. miejsca
Fot. DAVID GRAY REUTERS

Hokeistki Finlandii zdobyły w Harbinie (Chiny) brązowy medal mistrzostw świata. W meczu decydującym o trzecim miejscu pokonały Szwajcarki 4:1 (0:1, 1:0, 3:0).

To ósmy brązowy medal Finek w mistrzostwach świata, a zarazem pierwszy od 2004 roku. Szwajcarki po raz pierwszy walczyły o tak wysoką stawkę - zazwyczaj sprawa brązowego medalu MŚ rozstrzygała się między hokeistkami Finlandii i Szwecji.

W finale USA spotka się z Kanadą.

Finlandia - Szwajcaria 4:1 (0:1, 1:0, 3:0)

Bramki - dla Finlandii: Mari Pehkonen (26), Mari Saarinen (42), Nina Tikkinen (47), Jenni Hiirikoski (55), dla Szwajcarii: Kathrin Lehmann (6).

Kary: Finlandia - 8, Szwajcaria - 12 min.

poniedziałek, 24 marca 2008

Cracovia mistrzem w hokeja

Zakończyły się finały w polskiej lidze

Cracovia wygrała hokejowe play-offs

Hej, heja, heja, Cracovia mistrzem w hokeja - śpiewają fani krakowskiej drużyny. Hokeiści z Krakowa po raz szósty w historii sięgnęli po mistrzowskie insygnia. Podopieczni Rudolfa Rohacka zwyciężyli po morderczej serii sześciu spotkań. Ostatecznie wynik starcia z GKS-em Tychy to 4:2 dla "Pasów".

Cracovia miała łatwiej, bo przed dzisiejszym meczem prowadziła 3:2. A do tego grała przed własną publicznością. I wygrała. W ostatnim finałowym spotkaniu "Craksa" pokonała GKS 2:0 (0:0, 1:0, 1:0). Gole zdobywali: Jarosław Kłys (28) i Vladimir Buril (59).

Atmosfera była gorąca także "dzięki" sędziom. Ci kompletnie się gubili, nakładając kary, a potem... wycofując się ze swoich decyzji. Na tafli było więc nerwowo, a zawodnicy bez pardonu się faulowali.

W drugiej i trzeciej tercji lepsi byli już gospodarze, którzy strzelali w każdej z tych partii po jednej bramce.

GKS na pewno jest zawiedziony, ale hokeiści tego klubu dali z siebie wszystko. Finały stały na bardzo wysokim poziomie.

niedziela, 10 lutego 2008

Cenna lekcja dla reprezentacji Polski w hokeja

Bartosz Wiśniewski, Sanok
2008-02-10, ostatnia aktualizacja 2008-02-10 19:41

Polscy hokeiści turniej Euro Ice Hockey Challenge zakończyli na ostatnim miejscu. - Ale to będzie dla nas cenna lekcja - podkreśla selekcjoner Rudolf Rohaczek. Na koniec jego podopieczni wygrali z Austrią 2:0

Zwycięstwo cieszy, tym bardziej że za trzy miesiące biało-czerwoni zmierzą się z tym rywalem na mistrzostwach świata. - Wtedy nasz skład będzie wyglądał inaczej. Do Sanoka nie przyjechali najlepsi zawodnicy, których nie muszę sprawdzać, oraz hokeiści z lig zagranicznych. Ale Polska na pewno nie będzie łatwym przeciwnikiem - stwierdził Lars Bergstroem, trener Austriaków.

Zapora nie do przejścia

W sobotę między słupkami polskiej bramki stanął Rafał Radziszewski. Bronił pewnie, a Austriacy ani razu nie znaleźli na niego sposobu. - W tym turnieju wszyscy nasi bramkarze zagrali dobrze. Cieszę się, że zanotowałem czyste konto. Gdyby nie dobra gra w tyłach, miałbym zdecydowanie więcej pracy - mówił bramkarz Cracovii.

Radziszewski został wybrany najlepszym zawodnikiem meczu w polskiej ekipie. - Można powiedzieć, że budowę zespołu rozpoczyna się od tytułu. Bramkarze spisali się dobrze - mówił Rohaczek.

Mecz z Austrią do udanych będzie mógł także zaliczyć inny zawodnik Cracovii - Filip Drzewiecki. Jego bramka otworzyła wynik meczu. - Daliśmy z siebie wszystko. Przyszło nam się spotkać z wymagającymi rywalami. Taki sprawdzian był nam bardzo potrzebny, a zwycięstwo z Austrią mocno nas podbudowało - zaznaczył Drzewiecki. Drugą bramkę po wycofaniu austriackiego bramkarza na kilkanaście sekund przed końcem meczu zdobył Marcin Jaros.

Trener Rohaczek po turnieju był zadowolony. - Taktycznie szło nam całkiem nieźle. Bramki traciliśmy po indywidualnych błędach. Chciałbym jednak pochwalić wszystkich zawodników. Nikt mnie nie zawiódł. Każdy dawał z siebie wszystko i widać, że chłopcy chcą walczyć o miejsce w składzie na mistrzostwa świata - komentował trener kadry, na co dzień szkoleniowiec Cracovii.

Hajduga rekomenduje następcę

Przed spotkaniem z Austrią Zenon Hajduga, urzędujący prezes PZHL-u, rekomendował na swojego następcę Zdzisława Ingielewicza. Ingielewicz do tej pory był przewodniczącym Rady Patronackiej PZHL-u, która doradza związkowi w ważnych decyzjach. W latach 1998-2005 był prezesem spółki Dwory S.A., która przyczyniła się do sukcesów Unii Oświęcim. - To dobry kandydat. W obawie o stan polskiego hokeja uważam, że najlepszy z możliwych - mówił Hajduga.

- Jeśli na walnym zebraniu związku padnie propozycja, żeby objął stery w związku, mocno się nad tym zastanowię. Jestem niezależny finansowo, dlatego na pewno nie będę pobierał za to wynagrodzenia - zaznaczył Ingielewicz.

Na spotkaniu z dziennikarzami Hajduga zdradził także, że na zgrupowaniu w Sanoku rozmawiał z zawodnikami. - Mieliśmy wspólne spotkanie. Powiedzieli, że chcieliby większe nagrody za występy w reprezentacji. Wcale im się nie dziwię. Dlatego trzeba szukać pieniędzy - stwierdził prezes PZHL-u.

Polska - Austria 2:1

Tercje: 1:0, 0:0, 1:0.

Bramki: 1:0 Drzewiecki (16., - Batkiewicz - Urbanowicz), 2:0 Jaros (60. do pustej bramki).

Polska: Radziszewski - Kłys (2), P. Noworyta (2); Michał Radwański, Bagiński (8), Jaros - Mejka, Piekarski; Drzewiecki, S. Kowalówka, M. Piotrowski - Dąbkowski, Rompkowski; Mermer, Rzeszutko, Jankowski - Dronia (2), Galant; Dołęga (2), Urbanowicz, Batkiewicz.

Kary: 16 i 16 minut. Widzów: 2500.

W pierwszym meczu: Włochy - Łotwa 3:4 po karnych (1:0, 1:2, 1:1; 0:0). Karne: 0-1.

Klasyfikacja końcowa turnieju:

1. Łotwa3711:7
2. Austria346:8
3. Włochy347:8
4. Polska334:5
Źródło: Gazeta Wyborcza Kraków