sobota, 1 marca 2008

Miller podarł raport Ziobry. "To propagandowy gniot"

mig, PAP
2008-03-01, ostatnia aktualizacja 2008-03-01 15:09

Były premier Leszek Miller chce, by marszałek Sejmu Bronisław Komorowski unieważnił raport autorstwa Zbigniewa Ziobry (PiS), który podsumowywał pracę tzw. komisji Rywina.

Zobacz powiekszenie
Fot. Radosław Jóźwiak / AG
Leszek Miller
Miller domaga się tego w związku z tym, że pod koniec stycznia białostocka prokuratura formalnie umorzyła śledztwo w sprawie tzw. grupy trzymającej władzę, czyli próby ustalenia osób, które miały wysłać Lwa Rywina z korupcyjną propozycją do Agory. Taka grupa, w skład której miał wchodzić m.in. Miller, została opisana w raporcie Ziobry przyjętym przez Sejm.

Miller chce unieważnienia uchwały Sejmu



B. premier podczas konferencji prasowej rwał kartki z zarzutami, które stawiał mu Ziobro i wrzucał je do kosza. Później określił jego raport jako "propagandowy gniot" i również wrzucił go do pojemnika na śmieci.

"W pierwszym kroku zwrócę się do marszałka Sejmu o unieważnienie uchwały Sejmu czyniącej raport Zbigniewa Ziobry stanowiskiem Sejmu. Nie idzie tylko o to, że zawiera ona kłamstwa obalone przez prokuraturę, co już samo w sobie ośmiesza wysoką izbę" - oświadczył.

Jego zdaniem, uchwała ta jest nielegalna, bo nie została przyjęta przez Sejm w regulaminowym trybie. Projekt uchwały - mówił - nie stanowił oddzielnego druku sejmowego, nie miał swojego reprezentanta, uzasadnienia. "Nie był przedmiotem pierwszego, ani drugiego czytania" - dodał.

"Nie może być w uchwale Sejmu zarzutów natury prawnej, które zostały zdyskwalifikowane przez prokuraturę" - argumentował Miller.

Jeśli marszałek Sejmu nie podejmie stosownych decyzji Miller chce zwrócić się do instytucji międzynarodowych. Dopytywany, nie wyjaśnił jednak, jakie instytucje ma na myśli.

Grupa trzymająca władzę

W opinii Millera, decyzja prokuratury jest ukłonem w stosunku do raportu, jaki przygotowała posłanka SLD Anita Błochowiak i który został przyjęty przez komisję. Według tego sprawozdania komisji, Lew Rywin sam był autorem korupcyjnej propozycji, nie był posłańcem, lecz twórcą i wykonawcą własnego planu. Jednak w głosowaniach sejmowych dokument ten nie uzyskał większości i ostatecznie to raport Ziobry został przegłosowany jako sprawozdanie komisji.

Według niego, tzw. grupa trzymająca władzę to: Miller, Aleksandra Jakubowska, Lech Nikolski, Włodzimierz Czarzasty i Robert Kwiatkowski. Oni sami zaprzeczają.

Pierwsza część śledztwa w tej sprawie zakończyła się oskarżeniem czterech osób, w tym byłej wiceminister kultury Aleksandry Jakubowskiej oraz byłych urzędników KRRiT i Ministerstwa Kultury.

Postawiono im zarzuty dotyczące bezprawnego przerobienia nowelizacji ustawy, do czego się nie przyznali. Proces w tej sprawie zakończył się przed sądem w Warszawie, skazana została na karę więzienia w zawieszeniu jedynie b. szefowa departamentu prawnego KRRiT, pozostałe trzy osoby sąd uniewinnił. Prokuratura zapowiedziała apelację.

Lew Rywin, skazany na dwa lata więzienia za pomocnictwo w płatnej protekcji wobec Agory, na początku ubiegłego roku przedterminowo opuścił zakład karny.

Ustawa za łapówkę

Pod koniec grudnia 2002 roku "Gazeta Wyborcza" napisała w artykule "Ustawa za łapówkę, czyli przychodzi Rywin do Michnika" m.in. o tym, że Rywin miał powoływać się na swoje wpływy u premiera Leszka Millera i oferować, że załatwi Agorze korzystne dla niej zmiany w ustawie o rtv. W zamian miał żądać 17,5 mln dolarów i dyrektorskiego stanowiska w telewizji Polsat, którą Agora miałaby kupić.

Adam Michnik rozmowę z Rywinem nagrywał, a potem doprowadził do konfrontacji Rywina z Millerem, który oświadczył, że do niczego Rywina nie upoważniał. Po publikacji prokuratura wszczęła śledztwo i oskarżyła Rywina o płatną protekcję.

W 2004 r. Sąd Apelacyjny w Warszawie skazał Rywina za pomocnictwo w płatnej protekcji wobec Agory ze strony nieustalonej grupy osób. Właśnie tej grupy osób dotyczyło białostockie śledztwo.

Jarosław Kaczyński: musimy bić głową w mur

alx, PAP
2008-03-01, ostatnia aktualizacja 2008-03-02 01:50

O sposobach "przełamania kryzysu polskiej inteligencji" dyskutowali w sobotę uczestnicy zorganizowanej przez PiS konferencji intelektualistów. Prezes PS Jarosław Kaczyński wzywał do "zburzenia murów" i nadania inteligencji nowej formuły. Zapowiedział też zwołanie "wielkiego kongresu inteligencji" - również pod auspicjami jego partii.

Zobacz powiekszenie
Fot. Wojciech Olkuśnik / AG
Jarosław Kaczyński przemawia w trakcie konferencji


- To jest początek, dobry początek - powiedział po zakończeniu sobotnich obrad J.Kaczyński.- To jest nasze zaplecze, które będziemy rozbudowywać, będą kolejne konferencje i - jak Bóg da - mniej więcej za rok, może za półtora będzie wielki kongres inteligencji polskiej - mówił dziennikarzom.

Konferencja "Polska inteligencja a życie publiczne po wyborach 2007" odbywała się w warszawskiej Akademii Muzycznej. Została przygotowana przez sekretarza stanu w Kancelarii Prezydenta, b. ministra edukacji w rządzie PiS prof. Ryszarda Legutkę oraz senatora PiS prof. Ryszarda Terleckiego. Zgromadziła w warszawskiej Akademii Muzycznej kilkaset osób. Obecni byli także czołowi politycy PiS

Nowa formuła polskiej inteligencji

Jak mówił prezes PiS, trzeba przedstawić nową formułę polskiej inteligencji. - To bardzo trudne zadanie, ale my uważamy, że ten kryzys inteligencji polskiej trzeba przełamać takimi metodami jakie są dostępne. Dać jakiś znak, jakiś sygnał, pierwsze pchnięcie, które doprowadzi, że bardzo wielu polskich inteligentów zrozumie, że można myśleć inaczej, niż to jest w tej chwili powszechnie przyjęte, narzucane - mówił.

Jak wyjaśnił, chodzi o "różne mechanizmy wymuszania, różne ostracyzmy, które powodują, że każdy, kto myśli i mówi inaczej, może się spodziewać różnych negatywnych konsekwencji".

Kaczyński podkreślił, że sobotnia konferencja nie jest działalnością sensu stricto partyjną, ale PiS będzie brało w niej udział, będzie chciało ją "w możliwym zakresie animować, w żadnym razie nie próbując zawłaszczyć".

- My nie chcemy czynić z tego czegoś, czym partia będzie się chwaliła w kampanii wyborczej, chcemy by doszło do pewnych zmian, bez tych zmian budowa IV RP będzie bardzo trudna -dodał.

Kryzys polonizmu

W swoim wystąpieniu w trakcie debaty prezes PiS przekonywał, że formuła III RP jest właśnie wynikiem kryzysu polskiej inteligencji, a ten jest wynikiem kryzysu polonizmu, czyli poczucia przynależności narodowej.

Jego zdaniem, kryzys polonizmu jest w dużym stopniu konstruowany przez "suflowanie" niewłaściwego stosunku do narodu i tradycji przez środowisko lewicowej inteligencji. Podkreślił jednak, że przyczyny są znacznie głębsze i wynikają z uwarunkowań historycznych. Jego zdaniem, większą szkodę dla poczucia przynależności narodowej niż okupacja niemiecka i nawet komunizm przyniosła naszemu społeczeństwu postawa służalczości wobec narzuconej władzy. Jego zdaniem, w wolnej Polsce zaskutkowała ona syndromem inteligencji "obsługującej interesy establishmentu".

Prezes PiS apelował do inteligencji o odwagę cywilną. - Musimy próbować złamać, zburzyć pewne mury, podjąć wielki wysiłek - powiedział. - Nie mamy wielkich środków, ale mamy głowy - dodał i zacytował marszałka Józefa Piłsudskiego, który mawiał, że jeśli "nie ma czym bić w mur, to trzeba bić głową". To bijmy głową, może go rozbijemy.

J.Kaczyński przekonywał, że sobotnia konferencja "może mieć ogromne znaczenie i może być wspominana przez historyków, jeśli będzie zaczynem pewnego przedsięwzięcia, które będzie zmierzało do tego by przedłożyć polskiej inteligencji nową formułę". Prezes PiS przekonywał, że warto spróbować to zrobić, "przełamując przy tym różnego rodzaju ograniczenia i tabu, które ograniczają dyskurs publiczny".

Przeciw uzurpacji

Przed konferencją prof. Legutko powiedział, że "w ciągu ostatnich dwóch lat doszło do swoistej uzurpacji słowa "inteligencja" i faktycznie pewna część tego środowiska uznała się za jedynych i wyłącznych przedstawicieli tego środowiska inteligencji polskiej i zakrzyczała - mówiąc brutalnie - resztę. Zakrzyczeni już mieli dość i postanowili się spotkać". Wśród kilkuset uczestników konferencji - według niego - przeważają "akademicy, profesorowie, adiunkci wyższych uczelni". - Zainteresowanie jest ogromne, nawet nie przypuszczaliśmy że będzie tak wielkie - ocenił.

Według Legutki, konferencja jest "początkiem czegoś, co można by nazwać długofalowym projektem namysłu nad Rzeczpospolitą".

- To nie tylko spotkania, ale również zespoły analityczne, koncepcyjne, które mam nadzieję z tego spotkania się wyłonią -powiedział.

Otwierając konferencję Legutko powiedział z kolei, że przed polską inteligencją nadal stoi zadanie stworzenia nowej formuły państwa, alternatywnej dla tej panującej po 1989 roku. Według niego, poprzednia koncepcja została skompromitowana w roku 2005 roku i od tego czasu nie stało się nic, co unieważniałoby tę diagnozę. W jego opinii, ostatnie wybory nie przyniosły żadnego nowego bodźca rozpoczętym dwa lata wcześniej (po wygranej PiS) zmianom. I dlatego - jak mówił - zadanie, które realnie stanęło przed polską inteligencją w roku 2005, nadal czeka na realizację.