Antoni Macierewicz jednoznacznie stwierdził, że Rosjanie fałszowali zapisy czarnych skrzynek. Dodał, że strona polska otrzymała kopie bez ostatnich kilkunastu sekund nagrania i na otrzymanych materiałach brakowało kluczowej komendy "odchodzimy".
- Zapisy zostały tak zaszumione, że eksperci nie są w stanie opublikować raportu z badania tych nagrań. Brakowało kilkunastu sekund. Wpisano inne słowa, niż te, które zostały wypowiedziane w kluczowym momencie. Kapitan Protasiuk, widząc, że znalazł się w pułapce podał komendę "odchodzimy" i podjął próbę ratowania samolotu. Ten zapis został sfałszowany - mówił.
Kończąc serię pytań od zagranicznych dziennikarzy, którzy za pomocą telemostu brali udział w konferencji, Adam Hofman zaapelował do nich, by "odkłamywali" to, co w swoim raporcie napisał MAK i odbudowali reputację Polski, którą Rosja, jego zdaniem, "zniszczyła".
Dopytywany przez polskich dziennikarzy, czy zespół dysponuje innymi zapisami czarnych skrzynek, Antoni Macierewicz zaprzeczył i podkreślił, że jest czymś "oczywistym", że takimi materiałami nie dysponuje. Dodał, że wszelkie wnioski zawarte w raporcie powstały w oparciu o bardzo staranne analizy "wszystkich informacji, które są publicznie dostępne". Poseł PiS podkreślił również, że dziwią go rozstrzygnięcia komisji ministra Millera w sytuacji, gdy nie ma jeszcze "kluczowych raportów".
Szef zespołu parlamentarnego dodał również, że obecnie wraz z ekspertami koncentruje się nad badaniem przebiegu ostatnich 15-20 sekund lotu prezydenckiego Tupolewa. - Ta analiza pozwoli nam odpowiedzieć, jaka była natura tragedii, która wydarzyła się w powietrzu, 15 metrów nad poziomem pasa. Aby odpowiedzieć na pytanie, jaki był ciąg przyczynowo-skutkowy, nasi eksperci prowadzą jeszcze bardzo szczegółowe i żmudne analizy - zaznaczył.
- Być może w ciągu miesiąca będziemy w stanie przedstawić państwu wynik tych analiz. To tego czasu wstrzymujemy się z ostatecznymi wnioskami - podkreślił na konferencji poseł PiS.
Kaczyński: raport MAK jest nieprawdziwy, szkaluje Polaków i Polskę
- Mamy dziś jedyny funkcjonujący w obiegu międzynarodowym raport (autorstwa MAK - red.), który w naszym przekonaniu jest nieprawdziwy, szkaluje Polaków i Polskę i wprowadza w błąd międzynarodowe opinię publiczną. Jest obowiązkiem każdego państwa chronić swoich obywateli, szczególnie tych, którzy tragicznie odeszli. Niestety, ten obowiązek nie jest wykonywany przez obecnie rządzących - powiedział na rozpoczęcie konferencji prasowej prezes PiS Jarosław Kaczyński.
Konferencja zatytułowana "Nasza odpowiedź na raport MAK. Biała księga w części dotyczącej Federacji Rosyjskiej - telemost do Brukseli" odbywa się w Centrum Prasowym Foksal. Wzięli w niej prezes PiS Jarosław Kaczyński, szef zespołu parlamentarnego ds. katastrofy Tu-154M Antoni Macierewicz oraz rzecznik prasowy tej partii, Adam Hofman.
Na samym początku poseł Hofman podkreślił, że takich charakter tej konferencji ma sprawić, by jak najszersze grono zagranicznych dziennikarzy mogło zapoznać się z odpowiedzią na "nieprawdziwy i szkalujący Polskę" raport MAK.
- Wypełniamy swoją funkcję jako opozycja - dodał.
Rosjanie ukrywali fakt wizyty Lecha Kaczyńskiego w Katyniu
Pierwszym zarzutem, jaki w swoim raporcie postawili politycy PiS stronie rosyjskiej jest to, że mieli oni ukrywać fakt, że wiedzą o tym, iż Lech Kaczyński zamierza jechać do Katynia. Zdaniem Antoniego Macierewicza była to "ewidentna gra ze strony Rosji" ponieważ ambasador Władimir Grinin otrzymał w tej sprawie dokumentny. - Ambasador atakował prezydenta, kpił z władzy, co nie spotkało się z reakcją rządu Donalda Tuska - dodał poseł PiS.
Szef zespołu powiedział również, że po "bezprecendsowym" remoncie samolotu Tu-154M, który został przeprowadzony w zakładach należących do "przyjaciela Władimira Putina" Olega Dieripaski wystąpiły "liczne awarie i niesprawności". Według Macierewicza awarie autopilota i urządzeń do łączności satelitarnej, mogły być poźniej jedną z przyczyn "dramatu, który rozegrał się nad Smoleńskiem".
Polska nie otrzymała kluczowych dokumentów
Macierewicz podkreślił, że Polska strona nie otrzymała kluczowych dokumentów, o które prosiła. - Zwłaszcza tych, które dotyczą parametrów lotniska i zasad jakie obowiązują w Rosji. Po dzień dzisiejszy tych dokumentów nie ma – mówił szef zespołu parlamentarnego badającego przyczyny katastrofy smoleńskiej.
Polityk PiS ostro skrytykował także Rosję za to, że do dziś nie przekazała Polsce wraku Tupolewa. - Przepisy międzynarodowe na które się powołuje strona rosyjska, nie umożliwiają tak bezprecedensowego i bezprawnego, będącego jedynie wynikiem narzucenia własnej woli, działania – mówił Macierewicz. - Samolot Tu-154 jest własnością Polski, resztki urządzeń elektronicznych są własnością Polski. Do dzisiaj Rosja nie oddała tego Polsce uniemożliwiając skuteczne prowadzenie śledztwa. Dopóki nie będzie w Polsce czarnych skrzynek, dopóty będziemy obracali się w sferze hipotez i żadna propaganda tego nie zmieni – dodał.
Macierewicz: to najbardziej haniebny elemt
- To najbardziej haniebny element, moment w relacjach po tym dramacie i to był straszliwy cios. Następnym straszliwym ciosem jest próba zrzucenia odpowiedzialności na polskiego prezydenta, polskiego generała i polskich pilotów – ocenił Macierewicz. Jego zdaniem dokonano tego "z premedytacją podczas konferencji prasowej MAK pani Anodiny". - Po dzień dzisiejszy te kłamstwa nie spotkały się ze skutecznym odporem. Kapitan Protasiuk nie lądował. Kapitan Protasiuk usiłował wyrwać się ze śmiertelnej pułapki – mówił szef zespołu parlamentarnego badającego przyczyny katastrofy smoleńskiej.
Jak powiedział Macierewicz "przez miesiąc upowszechniano informację, że do dramatu doszło o godzinie 10.56". - Co więcej protokoły mówiące o zgonie wielu ofiar noszą informacje, że zgon nastąpił o 8.56, 8.57. Pytamy więc stronę rosyjską co się działo z tymi ludźmi od 8:41 (od godziny katastrofy – red.) do 8.55 i dlaczego upowszechniano fałszywą informację dotyczącą katastrofy – mówił Macierewicz.
Antoni Macierewicz miażdży Raport MAK – zgadzasz się?