poniedziałek, 17 grudnia 2007

Prezydent pod ścianą ws. wycofania wojsk z Iraku

strem, jas
2007-12-16, ostatnia aktualizacja 2007-12-16 13:48
Zobacz powiększenie
Michał Kamiński
Fot. Wojciech Olkuonik / AG

Kolejny konflikt pomiędzy premierem a prezydentem. Lech Kaczyński nie podpisze zgody na wycofanie polskich wojsk z Iraku do końca października 2008, czego chce Tusk. Reakcja premiera jest szybka: - Jeśli Lech Kaczyński powie "nie" to bierze na siebie odpowiedzialność za wycofanie polskich wojsk w ciągu kilku dni, do 31 grudnia.

Zobacz powiekszenie
Fot. Wojciech Surdziel / AG
Kiedy polskie wojska powinny wyjść z Iraku? - zagłosuj

- Mandat naszych wojsk w Iraku kończy się z końcem grudnia; by nasi żołnierze mogli dalej pełnić swoją misję, choćby jeden dzień dłużej po 31 grudnia, to ten mandat musi być odnowiony - podkreślił premier w programie "Kawa na ławę". - Jeśli prezydent odmówi podpisania wniosku, to powinniśmy wycofać polskie wojska z dniem 31 grudnia, to jest niemożliwe ze względów technicznych, logistycznych - mówił Tusk.

Dodał, że jest przekonany, że prezydent zda sobie sprawę z konsekwencji swojego ewentualnego sprzeciwu wobec propozycji rządu. Zaznaczył, że jeśli Lech Kaczyński mimo tego powie "nie" to bierze na siebie odpowiedzialność za wycofanie polskich wojsk w ciągu kilku dni. - Jeśli prezydent nie zamierza podpisać mandatu, to musiałby mi dać gwarancję, że poprzedni rząd przygotował naszą misję do szybkiego, w ciągu kilku dni, wycofania, wiemy że tak nie jest - mówił premier. - Stawia pan prezydenta pod ścianą? - zapytał premiera Bogdan Rymanowski. - W jakimś sensie tak - odpowiedział premier.

Rząd ustalił termin - październik 2008

Wczoraj premier Tusk zapowiedział, że chce, żeby właśnie do końca października przyszłego roku do kraju wrócili wszyscy Polscy żołnierze z stacjonujący w Iraku. Zbigniew Chlebowski powiedział dziś w Radiu ZET, że wniosek premiera Tuska będzie miał datę końcową 31 października 2008 r., ale "premierowi zależy by tak naprawdę wycofywanie rozpoczęło się już pod koniec pierwszego półrocza 2008 r.".

Prezydent i prezes PiS są przeciw

Już wczoraj Jarosław Kaczyński, stwierdził, że wycofanie wojsk z Iraku w 2008 roku to błąd, z którego "nic nie będziemy mieli". Lech Kaczyński podziela zdanie brata. - Prezydent jest przeciwny wycofaniu polskich wojsk z Iraku do października 2008 roku. Nie sądzę, żeby podpisał taką zgodę - powiedział Michał Kamiński. Minister Kancelarii Prezydenta dodał, że Prezydent jest zwierzchnikiem Sił Zbrojnych i ma prawo oczekiwać, że będzie uczestniczył w dyskusji na ten temat - powiedział Kamiński. Minister Kancelarii Prezydenta zapewniał, że pomiędzy prezydentem a premierem nie było takich rozmów. Jego słowom zaprzeczał Zbigniew Chlebowski z PO, który twierdzi, że termin wycofania polskich wojsk z Iraku był tematem jednego ze spotkań Lecha Kaczyńskiego z Donaldem Tuskiem.

Koniec konfliktu prezydent - premier ws. wycofania wojsk z Iraku?

met
2007-12-17, ostatnia aktualizacja 2007-12-17 10:41

Jest bliżej do porozumienia między premierem i prezydentem w sprawie terminu wycofania wojsk z Iraku - powiedział po spotkaniu z szefem MON, Władysław Stasiak. Szef BBN nie chciał jednak konkretnie powiedzieć, kiedy wojska zostaną wycofane z Iraku. Jak podkreślił - zależy to między innymi od jutrzejszego posiedzenia rządu i od tego jaki wniosek od rządu dostanie prezydent.

Zobacz powiekszenie
Fot. Sławomir Kamiński / AG
Włodzimierz Stasiak
Stasiak dodał, że dzisiejsze spotkanie to zażegnanie konfliktu, który przez ostatnie dni był na linii premier-prezydent, po wypowiedziach dotyczących końca irackiej misji.

Wcześniej Stasiak mówił w Radiu Zet, że prezydent jest gotów rozmawiać o wycofaniu wojsk z Iraku w 2008 roku. Chciałby jednak mieć pewność, że jest to uzgodnione z naszymi partnerami. Trzeba to zrobić porządnie - dodał.

Władysław Stasiak powiedział, że nie chciałby, żeby nasze wycofanie się z Iraku nie było ucieczką. Prezydent chce, żeby rozmowa nt. wycofania się z Iraku zawierała wszystkie elementy wycofania się. Powinien poznać stan uzgodnień ws. wyjścia Polski z Iraku, np. wymogów bezpieczeństwa, stanu uzgodnień z naszymi partnerami.

Wczoraj premier potwierdził, że rząd chce wycofania wojsk z Iraku do końca października 2008 roku i taki wniosek przedstawi prezydentowi. W odpowiedzi na to minister w Kancelarii Prezydenta Michał Kamiński mówił: - Prezydent jest przeciwny wycofaniu polskich wojsk z Iraku do października 2008 roku. Nie sądzę, żeby podpisał taką zgodę - powiedział Michał Kamiński. Minister Kancelarii Prezydenta dodał, że Prezydent jest zwierzchnikiem Sił Zbrojnych i ma prawo oczekiwać, że będzie uczestniczył w dyskusji na ten temat - powiedział Kamiński.

Premier przypomniał, że mandat polskich wojsk w Iraku kończy się 31 grudnia. Jeśli prezydent nie podpisze wniosku o przedłużenie mandatu do końca października, wojska będą musiały zostać ewakuowane do końca grudnia br.

Wałęsa: Kaczyńscy uczestniczyli w układzie

man
2007-12-17, ostatnia aktualizacja 2007-12-17 10:01

- Kaczyński mówi bzdury. To on z bratem podkładał nogę i przeszkadzał w rozliczeniach. Trzeba oddać hołd, ale w bzdurach uczestniczyć nie wolno - tak Lech Wałęsa, gość Kontrwywiadu RMF FM, tłumaczy swoją nieobecność na dzisiejszych uroczystościach Grudnia '70 w Gdyni. "Bzdury" odnoszą się do porannego wystąpienia Lecha Kaczyńskiego, który stwierdził, że zbrodnia grudniowa nie została rozliczona, gdyż przeszkodził w tym układ.

Zobacz powiekszenie
Fot. Dominik Sadowski / AG
Lech Wałęsa
Mianem Grudnia 1970 określa się bunt robotniczy, który wybuchł po podwyżkach cen produktów mięsnych. Bilans grudniowych represji po protestach był tragiczny: ponad 1100 osób rannych, co najmniej 44 osoby zabite, 3 tysiące zatrzymanych.

Prezydent Lech Kaczyński gada bzdury

Uroczystości upamiętniające wydarzenia Grudnia '70 rozpoczął o 6.00 Apel Poległych, który odbył się przy pomniku obok gdyńskiej stoczni. Obecny był prezydent Lech Kaczyński. Nie pojawił się natomiast Lech Wałęsa. - Gdybym miał uczestniczyć w obchodach z obecnym prezydentem, który mówi, że jakieś układy przeszkodziły w rozliczeniu Grudnia, to przecież szkoda słów - wyjaśnił.

Były prezydent dodał, że "nie znosi, gdy ktoś takie bzdury opowiada". - Nie potrafiliśmy i nie mieliśmy siły rozliczyć i to są fakty, a nie bzdury, które opowiada prezydent. Jeśli jakieś układy przeszkadzały, to chyba takie, w których Kaczyńscy uczestniczyli. Bo oni podkładali nogę i przeszkadzali w rozliczeniu - zaznaczył.

- Trzeba oddać hołd, powiedzieć że czegoś się nie zrobiło, bo nie było odwagi. I to jest prawda. A jak on takie bzdury opowiada, to jak można w tym uczestniczyć? - kontynuował Lech Wałęsa.

Nie należy wycofywać się z Iraku za szybko

Lech Wałęsa na antenie RMF FM ocenił też sytuację w Iraku i możliwość wycofania wojsk polskich z tego kraju. Jego zdaniem nie należy wycofywać naszych żołnierzy z Iraku tak szybko, jak tylko się da. - To byłaby następna zbrodnia, jakiej byśmy tam dokonali. Dlatego, że tak daleko tam się skłócili, krew się przelała w każdej rodzinie, że po wyjściu i zdjęciu wszystkich kontroli, dopiero tam się zacznie jatka - ocenił były prezydent.

Prezydent wyjaśnił, że nasz kontyngent "nie powinien walczyć, wdawać się w bijatyki, ale pomóc w ostudzeniu nastroju, wytłumaczyć, że każda następna krew to jeszcze większa krzywda". - I dopiero po uspokojeniu wycofać się - wyjaśnił.

Wałęsa europejskim mędrcem?

Ponadto Lech Wałęsa odniósł się do powołania przez Unię Europejską tzw. Rady Mędrców, która miałaby wpływać na rozwój Wspólnoty Europejskiej. Były prezydent przyznał, że oficjalnie nikt jeszcze nie zaproponował mu wejścia do tej grupy. Wałęsa zaznaczył jednak, że tego typu Rada odzwierciedla jego wizję Europy. - Pamiętajmy o tym, że ja o tym mówiłem 25 lat temu, że trzeba przygotować Europę, że Europa powinna być budowana na innych zasadach. To są moje pomysły, np. mówiłem, że będziemy jednoczyć Europę i że będzie potrzebny prezydent. Wtedy wszyscy się śmiali - powiedział w RMF FM.

Dodał, że jeśli padnie propozycja włączenia go do wspomnianej Rady Mędrców - przyjmie ją. Lech Wałęsa ma bowiem już wizję swojej pracy w tym charakterze. - Sytuację doprowadziliśmy technicznie i bezpiecznie tak daleko, jeśli chodzi o możliwości, że w tym pokoleniu musimy powiększyć struktury. Oczywiście, nie wszystkie, a te niezbędne, by czuć się bezpiecznie, by mądrzej, lepiej i szczęśliwiej żyć. Musimy to zrobić dla dalszego rozwoju - podkreślił były prezydent.

Port Rydzyka

Piotr Głuchowski, Marcin Kowalski
2007-12-17, ostatnia aktualizacja 2007-12-17 08:35

Zobacz powiększenie
Budynki szkoły o. Rydzyka stoją na brzegach Wisły przy zatoce zwanej Portem Drzewnym
Fot. Jerzy Gumowski / AG

-Redemptoryści byli jedynymi chętnymi do wydzierżawienia działki w toruńskim Porcie Drzewnym - twierdzi prezes Krajowego Zarządu Gospodarki Wodnej. Idodaje, że cena dzierżawy była komercyjna. Podwójna nieprawda

Zobacz powiekszenie
Fot. Grzegorz Kwołek / AG
Ojciec Tadeusz Rydzyk


W sobotę ujawniliśmy, że w ostatnich dniach rządu PiS Krajowy Zarząd Gospodarki Wodnej podległy Ministerstwu Środowiska wydzierżawił ojcom redemptorystom -po cenie kilka razy niższej niż rynkowa - 1,3-hektarową działkę nad Wisłą w Toruniu. Krzysztof Gajda, prezes Krajowego Zarządu Gospodarki Wodnej, zwołał w sobotę konferencję prasową i przekonywał: -Redemptoryści byli jedynymi w tym czasie chętnymi do dzierżawy działki. Stawka, jaką płacą, jest taka jak dla dzierżawcy komercyjnego.

W obu zdaniach mija się z prawdą. Przykład? Yacht Klub Toruń ubiegał się o dzierżawę działki od 2005r. Dwukrotnie występował o to w2007r. W piśmie z 25kwietnia argumentował: "Dzierżawa działki 120/2 [to ta działka] jest jedyną możliwością utrzymania naszej obecności w Porcie Drzewnym".

Prezes Gajda musiał się też przejęzyczyć, mówiąc, że o. Rydzyk został potraktowany na równi z dzierżawcą komercyjnym. Dzierżawa 1,3-hektarowej działki pod komercyjną działalność gospodarczą - zgodnie z wewnętrznymi przepisami samego RZGW w Gdańsku- to ponad 1 mln zł rocznie. Redemptoryści płacą nieco ponad 40 tys. A działka jest dla o. Rydzyka bezcenna. Leży między jego posiadłościami w centrum portu. Ksiądz starał się o nią od 2004 r. Urzędnicy odmawiali, bo grunt należy do tzw. strefy zalewowej.

-Wydając decyzję o przekazaniu na cele budowlane działki, która jest terenem zalewowym, urzędnicy przekroczyli uprawnienia - oceniła w sobotę min. Julia Pitera z kancelarii premiera. - Jeśli została wydana z naruszeniem prawa, musi zostać uchylona. Wsparł ją szef Klubu Parlamentarnego PO Zbigniew Chlebowski. -Wszystkie niejasne inwestycje o. Rydzyka zostaną sprawdzone i tam, gdzie złamano prawo, zostaną wyciągnięte konsekwencje wobec urzędników, jeśli popełnili jakiekolwiek błędy -mówił wczoraj w Radiu ZET. Swoje oświadczenie wydali też redemptoryści. O. Jan Król przeczytał je w Radiu Maryja: „Tekst » Gazety «i wypowiedzi minister Julii Pitery traktujemy jako kolejny atak na niezależne media -Radio Maryja, TV Trwam -oraz osobę o. Tadeusza Rydzyka, jako próbę budowania demokracji dla wybranych i wolności słowa dla niektórych, a także odwracanie uwagi od prawdziwych problemów społecznych, które domagają się szybkiego rozwiązania”. Jednocześnie o. Król przyznał, że wszystkie informacje o działce 120/2 podane w sobotniej „Gazecie” są prawdziwe. Niestety.




Jak o. Rydzyk port w Toruniu dzierżawił


• 30 marca „Super Express” pisze, że o. Rydzyk chce wydzierżawić wszystkie możliwe grunty w Porcie Drzewnym.

• 12 czerwca planom wydzierżawieniu centrum portu przez o. Tadeusza poświęcony był w dużej części program „Teraz My” w TVN. Dziennikarze zdobyli kserokopie dokumentów dotyczących tej sprawy.

• 15 czerwca szczegóły negocjowanej umowy redemptoryści - Zarząd Gospodarki Wodnej opisaliśmy w toruńskim wydaniu „Gazety Wyborczej”.

• 29 listopada dziennikarze „Teraz My” przekazali min. Julii Piterze z kancelarii premiera zebrane dokumenty o szykowanej umowie.

• 2 grudnia ktoś podpalił samochód min. Pitery, w którym akurat miała te papiery.

• 7 grudnia Julia Pitera mówi w TVN 24, że w spalonym aucie były materiały o sprawie Rydzyka.

• 12 grudnia dziennikarze „Gazety” rozmawiają z Julią Piterą. Minister przekazuje nam dokumenty otrzymane od „Teraz My”.

• Idziemy tym tropem. 13 grudnia otrzymujemy z Krajowego Zarządu Gospodarki Wodnej potwierdzenie, że umowa z o. Rydzykiem została zawarta 23 października. Dowiadujemy się, na jakich warunkach.

• 15 grudnia „Gazeta” pisze na pierwszej stronie: „Rydzyk bierze port”. Opisujemy szczegóły umowy dzierżawy.

Zabrakło niestety odwołania do śledczych zasług dziennikarzy z "Super Expressu" i zwłaszcza TVN. Nadrabiamy ten brak




O. Rydzyk: Mam czyste sumienie, Bóg mi świadkiem

Nie będę odnosił się do niczego, bo i po co - mówił w niedzielę o. Tadeusz Rydzyk w kazaniu w kościele św. Stanisława Biskupa i Męczennika w Chicago. - Mam czyste sumienie, Bóg mi świadkiem - zapewniał.

Zobacz powiekszenie
Fot. Jerzy Gumowski / AG
Ojciec Tadeusz Rydzyk
Z kontekstu wynikało, że o. Rydzyk miał na myśli głośną sprawę wydzierżawienia działki nad Wisłą w Toruniu przez Zgromadzenie Redemptorystów od Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej w Gdańsku. Radio Maryja przeprowadziło transmisję z części mszy świętej, włączając się w trakcie homilii.

- Powinniście widzieć tu złodzieja, bandytę, potwora. Sami oceniajcie. Tak przedstawiają. Ba, podpalacza pewnie samochodów. Tylko, że te papiery nie spłonęły w tym ogniu. A jakież to papiery? Bóg jest mi świadkiem, że mam czyste sumienie. Bóg jest mi świadkiem, czyste sumienie mają wszyscy posługujący w tych mediach, posługujący Bogu, Kościołowi i ojczyźnie jak wierne psy" - powiedział dyrektor Radia Maryja.

- Ale żeby człowieka wprowadzić w niewolę potrzeba mediów. Oni to wiedzą, dlatego mają prawie wszystkie media. Kłamcy to wiedzą. Szatan jest dobrze zorganizowany. Ale katolicy też nie mając wiele, mają serce, mają Boga, wkładają wszystkie siły w budowanie, w budowanie również Telewizji Trwam, Radia Maryja, Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej i innych dzieł - dodał duchowny.

Pobyt o. Rydzyka w Chicago był związany z zawarciem porozumienia pomiędzy WSKSiM w Toruniu i amerykańską fundacją Westen Civilization w sprawie studiów na odległość dla osób spoza Europy. Kształcenie będzie prowadzone z wykorzystaniem internetu, a w czasie wakacji studenci będą przyjeżdżać na miesiąc do Torunia.

"Gazeta Wyborcza" w sobotę napisała, że 23 października Zgromadzeniu Redemptorystów wydzierżawiono 1,35 ha ziemi nad Wisłą w pobliżu WSKSiM. Jak podano, działka należy do państwa reprezentowanego przez gdański Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej. Według gazety zgromadzenie płaci 3 złote za metr kwadratowy rocznie, podczas gdy w Toruniu ceny zaczynają się od 15 zł złotych za metr.




PO sprawdzi "niejasne" inwestycje o. Rydzyka; PiS: to atak na Radio Maryja
jas, PAP
2007-12-16, ostatnia aktualizacja 2007-12-16 11:58
Zobacz powiększenie
Budynki szkoły o. Rydzyka stoją na brzegach Wisły przy zatoce zwanej Portem Drzewnym
Fot. Jerzy Gumowski / AG

Szef klubu parlamentarnego PO zapowiedział w niedzielę, że "wszystkie niejasne inwestycje" o. Tadeusza Rydzyka zostaną sprawdzone. Według prezydenckiego ministra Michała Kamińskiego (PiS), rząd PO "czyści sobie sytuację medialną", atakując Radio Maryja.

Zobacz powiekszenie
Fot. Lukasz Giza / AG
Zbigniew Chlebowski
ZOBACZ TAKŻE
W sobotę "Gazeta Wyborcza" podała, że Zarząd Gospodarki Wodnej wydzierżawił redemptorystom należącą do państwa działkę (1,35 ha) nieopodal Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej o.Rydzyka zaraz po wyborach parlamentarnych - 23 października. Według gazety, zgromadzenie płaci 3 złote za metr kwadratowy rocznie, podczas gdy w Toruniu ceny zaczynają się od 15 złotych za metr. Sprawę, na wniosek pełnomocnik rządu do walki z korupcją Julii Pitery, wyjaśnić ma minister środowiska.

Chlebowski: Niejasne inwestycje zostaną sprawdzone

Chlebowski zapowiedział w programie "Siódmy dzień tygodnia" w Radiu Zet, że "tam gdzie pojawiają się pieniądze z budżetu państwa na przedsięwzięcia o.Rydzyka (...), od tej pory będzie jasno stosowane prawo i przestrzegana dyscyplina".

- Wszystkie niejasne inwestycje o.Rydzyka na pewno zostaną sprawdzone i tam gdzie złamano prawo, zostaną wyciągnięte konsekwencje, przede wszystkim wobec urzędników, jeśli popełnili jakiekolwiek błędy - zapowiedział Chlebowski. Dodał, że w przypadku gruntów w Toruniu, są "bardzo wyraźne sygnały, że zaniedbania były naprawdę ogromne".

- Jeśli urzędnicy Zarządu Gospodarki Wodnej w Toruniu złamali prawo, poniosą konsekwencje - podkreślił Chlebowski. Zastrzegł, że nie będzie mowy "o jakiejkolwiek ingerencji" w inwestycje finansowane z dobrowolnych składek.

Żelichowski: Dziwi mnie decyzja o dzierżawie tego gruntu

Szef klubu PSL Stanisław Żelichowski, b.minister środowiska zwrócił uwagę, że dzierżawa działki w Toruniu przez o.Rydzyka może grozić tym, że trzeba będzie wypłacić dyr. Radia Maryja odszkodowanie.

Jak tłumaczył, nadszedł czas podejmowania decyzji w sprawie umocnienia tamy na Wiśle we Włocławku. - Trzeba podjąć decyzję, czy budować tamę, która umocni tamę we Włocławku, czy też ją rozebrać - powiedział. Jak dodał, jeśli nowa tama zostanie wybudowana, to działka dzierżawiona przez Rydzyka zostanie zatopiona.

Dodał, że dziwi go decyzja w sprawie wydzierżawienia tego gruntu.

Kamiński: GW robi z igły widły

Michał Kamiński uważa, że "rząd PO czyści sobie sytuację medialną, ma zgodny chór mediów, które go popierają i musi iść atak". - To zgodne z logiką każdej władzy, która nie lubi krytyki, by atakować media, która są nieprzychylne - dodał.

- Jeden z ministrów w tym rządzie o wyborcach PiS-u, czyli też o słuchaczach Radia Maryja, powiedział: "bydło" - . powiedział Kamiński, nawiązując do listopadowej wypowiedzi Władysława Bartoszewskiego dla "Dziennika".

Kamiński powiedział, że nie zawsze zgadza się ze wszystkim co jest na antenie, ale Radio Maryja i działalność o.Rydzyka "jest jakimś fenomenem w Polsce". Według niego, "Gazeta Wyborcza" "ma tendecje do robienia z igły wideł".

Minister powiedział, że nie przekonuje go argumentacja Żelichowskiego. - Tworzenie dziwnej atmosfery jest oczywistą próbą nacisku, prześladowania medium opozycyjnego wobec obecnej władzy - dodał.

Gosiewski: Dyskryminacja Radia Maryja

Szef klubu PiS Przemysław Gosiewski ocenił, że projekty i inwestycje Radia Maryja są atakowane tylko dlatego, że "wnioskodawcą jest ojciec Rydzyk". Dodał, że jest to dyskryminacja.

Przewodniczący SLD Wojciech Olejniczak uważa, że ojciec Rydzyk, podejmując działalność medialną, powinien się tylko do niej ograniczyć. "Jeśli ktoś decyduje się na prowadzenie radia, telewizji, to powinien ograniczyć swą działalność biznesową do tych zagadnień" - uważa Olejniczak.

Według niego, "ktoś, kto ma antenę, miliony słuchaczy może na władzy tą anteną pewne decyzje wymuszać". Olejniczak ocenił, że gdyby o.Rydzyk nie miał radia, nikt nie wydzierżawiłby mu działki, która ma zostać zatopiona i "ewentualnie państwo będzie musiało wypłacić odszkodowanie".

Radio Maryja: Kolejny atak na niezależne media

W wydanym w sobotę późnym wieczorem oświadczeniu Radio Maryja podkreśliło, że umowę na dzierżawę terenu w Toruniu podpisała Prowincja Warszawska Redemptorystów, a nie o.Rydzyk. - Wniosek przeszedł całą procedurę zgodnie z obowiązującym w tym zakresie prawem - napisano.

W oświadczeniu podpisanym przez o. Jana Króla zaznaczono, że cena dzierżawy została ustalona "zgodnie z obowiązującymi w tym zakresie przepisami".

Redemptoryści zapowiadają, że "w innym miejscu i trybie" odniosą się do doniesień "Gazety Wyborczej" o tym, że dokumenty dotyczące dzierżawy gruntów w Toruniu znaleziono w spalonym aucie Julii Pitery.

- Tekst "Gazety Wyborczej" i wypowiedzi minister Julii Pitery traktujemy jako kolejny atak na niezależne media Radio Maryja, TV Trwam oraz osobę o.Tadeusza Rydzyka, jako próbę budowania demokracji dla wybranych i wolności słowa dla niektórych, a także odwracanie uwagi od prawdziwych problemów społecznych, które domagają się szybkiego rozwiązania - podkreślono w oświadczeniu.

Współpracownik dyrektora Radia Maryja o. Jan Król powiedział w sobotę, że Zgromadzenie Redemptorystów wydzierżawiło tereny w Toruniu zgodnie z prawem.

Zobacz powiekszenie
Fot. Andrzej Goiński / AG
O. Tadeusz Rydzyk i o.Jan Król
Redemptorysta odniósł się do artykułu w sobotniej "Gazecie Wyborczej" pt. "Rydzyk bierze port" dot. wydzierżawienia 23 października działki 1,35 ha nad Wisłą w pobliżu Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu. Jak napisała "GW", ziemia należy do państwa reprezentowanego przez gdański Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej. Według gazety zgromadzenie płaci 3 złote za metr kwadratowy rocznie, podczas gdy w Toruniu ceny zaczynają się od 15 zł złotych za metr.

- Wydzierżawiony grunt leży blisko terenów, które już wcześniej Zgromadzenie Najświętszego Odkupiciela nabyło (Zgromadzenie Redemptorystów). Wszystko odbyło się zgodnie z prawem; ponieważ jest to dzierżawa, więc Zgromadzenie za tę dzierżawę płaci wyznaczoną kwotę. Oczywiście, tę kwotę nie myśmy wyznaczyli, ale taka kwota została nam zaproponowana" - powiedział w sobotę o. Król w Radiu Maryja.

Zarząd Gospodarki Wodnej: Działka wydzierżawiona redemptorystom legalnie

Działka nad brzegiem Wisły w Toruniu została wydzierżawiona Prowincji Ojców Redemptorystów przez Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej w Gdańsku legalnie - zapewnia prezes Krajowego Zarządu Gospodarki Wodnej Mariusz Gajda.

Podczas sobotniej konferencji prasowej Gajda poinformował, że redemptoryści byli jedynymi w tym czasie chętnymi do dzierżawy działki w Porcie Drzewnym, oraz że stawka, jaką płacą za dzierżawę jej, jest zgodna z obowiązującymi przepisami i taka, jak dla dzierżawcy komercyjnego.

Kempa chce publikacji podsłuchów CBA ze sprawy doktora G.

ulast, awe
2007-12-16, ostatnia aktualizacja 2007-12-17 09:04

B. wiceminister sprawiedliwości Beata Kempa będzie się domagać publikacji treści jej rozmów z b. dyrektorem szpitala MSWiA w Warszawie, nagranych przez CBA w postępowaniu, dotyczącym kardiochirurga Mirosława G.

Zobacz powiekszenie
Beata Kempa (PiS)
Według najnowszego tygodnika "Newsweek", CBA nagrało rozmowę, w której Kempa - dziś posłanka PiS - mówi do ówczesnego dyrektora szpitala Marka Durlika: "ustawimy prokuratorów i sprawę się umorzy". Miało to być na miesiąc przed zatrzymaniem przez Biuro Mirosława G.

W przesłanym w poniedziałek PAP oświadczeniu Kempa nazywa te doniesienia pomówieniami i insynuacjami. Przyznaje, że kontaktowała się z Durlikiem, bo w tym czasie w szpitalu MSWiA leczona była jej matka. Sam Durlik również potwierdził "Newsweekowi", że rozmawiał z ówczesną wiceminister o jej matce i przy okazji spytał ją, co CBA robi w szpitalu.

Beata Kempa nazywa łączenie jej osoby ze sprawą Mirosława G. "haniebnym i nieuprawnionym atakiem" oraz próbą powstrzymania jej przed głoszeniem poglądów, dotyczących m.in. krytycznej oceny obecnej działalności ministerstwa sprawiedliwości.

Zdaniem Kempy, minister Zbigniew Ćwiąkalski uwikłał się w kolejny konflikt interesów. Jak pisze posłanka, z doniesień mediów wynika, że nowy rząd zmienił stanowisko wobec skargi, złożone przez Mirosława G. w Trybunale w Strasburgu. Beata Kempa wskazuje, że za G. osobiście poręczył prof. Andrzej Zoll, którego posłanka nazywa w swoim oświadczeniu "doradcą" ministra Ćwiąkalskiego.

- Działania CBA w sprawie Mirosława G., w tym również w zakresie podsłuchów uważam za prawidłowe i w pełni się z nimi zgadzam - zaznacza b. wiceminister w oświadczeniu.

Kempa: Nie było interwencji w prokuraturze

Wersję Durlika - obecnie ordynatora chirurgii szpitala MSWiA potwierdza posłanka PiS. - Rozmawiałam z nim wielokrotnie, ale w sprawie mamy - tłumaczy. - Owszem, pan Durlik wspominał, że jakieś postępowanie się toczy, ale ja powiedziałam wyraźnie, że jeżeli prowadzi je taki organ jak CBA, to coś jest na rzeczy. I tyle - powiedziała Kempa "Newsweekowi". Kategorycznie zaprzeczyła, by poruszali wątek ewentualnego umorzenia sprawy. - To nie wchodzi w rachubę, bo nie ja nadzorowałam prokuratury, a po drugie, nawet gdyby prosił, a taka prośba nie padła, to nigdy by się ode mnie żadnej interwencji nie doczekał - twierdzi. Według dziennikarzy "Newsweeka" nagranie rozmowy stało się podstawą do wszczęcia śledztwa, czy nie doszło do ujawnienia tajemnicy państwowej o działaniach CBA i prokuratury.

Prokuratura Krajowa wróciła do badania wątku rozmowy Kempy z Durlikiem dopiero po zmianie ministra sprawiedliwości - twierdzi "Newsweek".