piątek, 25 lutego 2011

Wspólnota mieszkaniowa - odpowiedzialność za zobowiązania

2010-09-03
Drukuj ten artykuł
Wspólnota mieszkaniowa - odpowiedzialność za zobowiązania
Wspólnota mieszkaniowa w ramach przyznanej jej zdolności prawnej może nabywać prawa i zaciągać zobowiązania, pozywać i być pozywaną. W przypadku procesu pojawia się jednak pytanie czy stroną pozwaną winna być jedynie wspólnota mieszkaniowa czy może także właściciele lokali.



Wspólnota mieszkaniowa jako osoba ustawowa

Wspólnotę mieszkaniową tworzy zgodnie z art. 6 zd. pierwszym ustawy z dnia 24 czerwca 1994 r. o własności lokali (tekst jedn.: Dz. U. z 2000 r. Nr 80, poz. 903 ze zm.), zwana dalej u.w.l ogół właścicieli, których lokale wchodzą w skład określonej nieruchomości

. Stanowi ona jednostkę organizacyjną niebędącą osobą prawną, której u.w.l. przyznaje zdolność prawną i sądową, stanowiąc, że wspólnota mieszkaniowa może nabywać prawa i zaciągać zobowiązania, pozywać i być pozywaną. Do wspólnoty mieszkaniowej zwykło się odnosić zatem pojęcie języka prawniczego „osoba ustawowa” („ułomna osoba prawna”), którym określa się podmioty o których mowa w art. 331 K.C.

Przedstawiony pogląd znajduje potwierdzenie w uchwale Sądu Najwyższego Składu Siedmiu Sędziów z dnia 21 grudnia 2007 r., sygn. III CZP 65/2007 zgodnie z którą wspólnota mieszkaniowa, działając wramach

przyznanej jej zdolności prawnej, może nabywać prawa i obowiązki do własnego majątku. (Choć warto w tym miejscu wspomnieć zdanie odrębne Sędziego SN Krzysztofa Pietrzykowskiego, który nie podziela stanowiska, że wspólnota mieszkaniowa jest ustawową osobą prawną.)

Odpowiedzialność wspólnoty i właścicieli lokali

Na podstawie nieaktualnego już stanu prawnego właściciele lokali odpowiadali za zobowiązania związane ze wspólną nieruchomością na zasadach odpowiedzialności solidarnej. Zgodnie bowiem z art. 370 KC jeżeli kilka osób zaciągnęło zobowiązanie dotyczące ich wspólnego mienia, są one zobowiązane solidarnie. Obecnie żaden przepis nie przewiduje jednak solidarności, a zatem w myśl art. 369 KC, który odpowiedzialność solidarną uzależnia od stosownego przepisu ustawy lub odpowiedniej czynności prawnej, odpowiedzialność wspólnoty i właścicieli lokali nie polega na solidarności. Oznacza to, że wierzyciel wspólnoty nie może zażądać całości lub części świadczenia od wszystkich dłużników łącznie, od kilku z nich lub od każdego z osobna (art. 366 KC).

Odpowiedzialność za zobowiązania dotyczące nieruchomości wspólnej mieszkaniowej (uregulowana w art. 17 u.w.l.) jest natomiast skonstruowana w ten sposób, że wierzyciel wspólnoty może dochodzić od niej całej wierzytelności bez ograniczeń ( bez względu na jej wysokość), jednakże od poszczególnych właścicieli lokali będzie mógł żądać i egzekwować swoją należność tylko w częściach proporcjonalnych do wielkości ich udziałów w nieruchomości wspólnej.

Takie ukształtowanie tej odpowiedzialności w doktrynie i w orzecznictwie określa się jako odpowiedzialność in solidum (inaczej solidarnością ułomną) Oznacza ona, że jeżeli jeden z dłużników zaspokoi dług, to drugi staje się wolny od obowiązku jego zaspokojenia w odpowiednim zakresie. Dzięki temu majętniejsi właściciele lokali nie będą narażeni na nieograniczoną odpowiedzialność za zobowiązania związane z utrzymaniem nieruchomości wspólnej.

Legitymacja bierna

Z punktu widzenia praktyki ważką kwestią pozostaje zagadnienie legitymacji biernej w procesie wspólnoty mieszkaniowej. W piśmiennictwie dominuje pogląd, iż należy pozwać do sądu wspólnotę mieszkaniową reprezentowaną przez jej zarząd. W wypadku gdyby powód-wierzyciel po wygraniu procesu ze wspólnotą mieszkaniową nie zaspokoił swej należności z jej majątku, będzie zmuszony wytoczyć nowy proces przeciwko wybranemu właścicielowi lokalu, aby mogła ziścić się odpowiedzialność z art. 17 u.w.l.

Warto zwrócić uwagę na potwierdzające ten pogląd orzeczeniu Sądu Apelacyjnego w Katowicach z dnia 26 czerwca 2008r. V ACa 196/08 stwierdza, że to wspólnota, a nie jej członkowie, może nabywać prawa i zaciągać zobowiązanie, pozywać i być pozywaną, co oznacza również, że członkowie wspólnoty w żadnym wypadku nie mogą mieć pozycji strony pozwanej w procesie.



Źródła:

1.G. Bieniek, Z. Marmaj, Własność lokali. Komentarz, Warszawa 2005

2.Ewa Bończak-Kucharczyk, Odpowiedzialność finansowa właścicieli lokali względem wspólnoty mieszkaniowej

3.E. Bończak-Kucharczyk, Własność lokali i wspólnota mieszkaniowa. Komentarz, Warszawa 2010

4.A. Doliwa, Komentarz do ustawy o własności lokali, Warszawa 2006

5.A. Gola, J. Suchecki, Najem i własność lokali. Przepisy i komentarz, Warszawa 1999

6.R. Strzelczyk, A. Turlej, Własność lokali. Komentarz, Warszawa 2007

Autor: Anna Ślęzak- Studentka prawa i arabistyki w ramach Kolegium MISH na Uniwersytecie Warszawskim

czwartek, 24 lutego 2011

Oszustwo nigeryjskie

(fot. www.sxc.hu)
Strona 1 z 2

Czy znaleźliście na swojej skrzynce pocztowej informację z prośbą o pomoc w odzyskaniu pieniędzy z zablokowanego konta uchodźcy, zaproszenie do pomocy w inwestowaniu pieniędzy czy o spadku otrzymanym po nieznanym krewnym? Jeśli tak, to mieliście okazje spotkać się z coraz powszechniejszym rodzajem przestępstwa - tzw. oszustwem nigeryjskim (znanym tez jako „nigeryjski szwindel" lub „przestępstwo 419").



Przestępstwo polega na wysyłaniu drogą elektroniczną wiadomości, która najczęściej jest napisana w języku angielskim, w celu wciągnięcia odbiorcy w grę psychologiczną. Jej fabuła - oparta na fikcyjnym transferze dużej kwoty pieniężnej z jednego z krajów afrykańskich (choć coraz częściej w grę wchodzą także inne państwa, np. Wielka Brytania czy Hiszpania) - ma na celu wyłudzenie pieniędzy.

Wyróżnia się kilka rodzajów oszustw nigeryjskich:

  • Na uchodźcę politycznego". W tym przypadku skontaktuje się z nami dziedzic ogromnej fortuny lub syn jednego z obalonych przywódców. Będzie prosił o wsparcie finansowe konieczne do założenia firmy czy przekupienia urzędników itp. Oferowane przez niego sumy często będą sięgać nawet 30 mln dolarów, przy czym osoba decydująca się na pomoc w załatwieniu spraw „uchodźcy" może liczyć na połowę tej kwoty. W rzeczywistości wpłacane pieniądze trafiają na konta oszustów.

  • Na inwestora". Tutaj oszust szuka chętnych do pomocy w zainwestowaniu ogromnego majątku swojego przyjaciela, ojca itp., którzy z różnych przyczyn nie mogą tego zrobić sami. Dalszy przebieg działań jest analogiczny jak w poprzednim modelu.

  • Na wygraną na loterii". Często może się zdarzyć, że otrzymamy wiadomość o wygranej dużej sumy pieniędzy na jednej z zagranicznych loterii (najczęściej odbywającej się w Hiszpanii, Wielkiej Brytanii czy Włoszech). Kwota wygranej jest jednak dużo niższa niż w klasycznym oszustwie nigeryjskim, tak żeby bardziej odpowiadała realnym wygranym na loteriach. Standardowo już konieczne będzie wniesienie stosownych opłat, np. za wystawienie dokumentów, za pomoc prawnika, opłacenie podatku itp.

  • Na konto w banku". W tym przypadku oszust podszywa się pod pracownika banku, który informuje, że jeden z klientów zmarł pozostawiając ogromną kwotę na rachunku nie wskazując jednak spadkobierców. Otrzymamy też dokumenty potwierdzające wysokość zgromadzonych środków, a jedyne co, to musimy opłacić koszty bankowe, pomoc prawną itp. Oszuści, w celu uwiarygodnienia historii, często podawać będą nazwiska prawdziwych dyrektorów banków, jednak już telefony czy adresy mailowe do tych placówek będą różnić się od tych rzeczywistych.

  • Na spadek". Potencjalna ofiara otrzymuje wiadomość, że jest jedynym spadkobiercą po dalekim „krewnym". Aby przejąć pieniądze pozostawione w spadku należy tradycyjnie dopełnić kilku formalności. Charakterystyczną cechą tego rodzaju oszustwa jest wyższy poziom j. angielskiego niż w pozostałych przypadkach.

  • Na aukcję internetową". Coraz powszechniejszym zjawiskiem jest nawiązywanie kontaktów z osobami wystawiającymi towary na portalach aukcyjnych. Oszustowi tak bardzo zależy na szybkim zakończeniu transakcji, że oferuje za to sumę nawet dwukrotnie wyższą od tej, jakiej żąda sprzedający. W wiadomości potwierdzającej dokonanie wpłaty często pojawia się prośba o szybkie wysłanie rzeczy, która jako prezent musi dojść na czas do celu. Oszust zwykle grozi konsekwencjami finansowymi za zerwanie umowy lub zawiadomieniem odpowiednich organów ścigania w przypadku nie wysłania towaru we wskazanym czasie. W rzeczywistości żadna opłata za wysłany towar nie trafia na nasze konto.


Ofiarami oszustów mogą padać także firmy. Mogą one otrzymać bardzo korzystne oferty współpracy, najczęściej duże zamówienia handlowe od dopiero co poznanego kontrahenta. Tradycyjnie firma musi dokonać transferu dużej sumy pieniędzy lub przesłać określoną partię towaru.

Przestępstwo nigeryjskie jest ścigane przez polskie prawo. Jest to klasyczne oszustwo, o którym mowa w art. 286 kodeksu karnego: „Kto - w celu osiągnięcia korzyści majątkowej - doprowadza inną osobę do niekorzystnego rozporządzenia własnym lub cudzym mieniem za pomocą wprowadzenia jej w błąd albo wyzyskania błędu lub niezdolności do należytego pojmowania swojego działania, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do 8 lat". Niestety, skuteczność ścigania takich przestępstw jest bardzo niska. Często samo dotarcie do oszustów jest niezwykle trudne, a odzyskanie wyłudzonych pieniędzy praktycznie niemożliwe. Problemy najczęściej pojawiają się już na etapie ustalenia skąd tak naprawdę wysyłane były wiadomości. Jedynym wyjściem jest zachowanie czujności w opisanych sytuacjach. Nie należy pod żadnym pozorem przesyłać swoich danych osobowych, numerów kont bankowych, druków firmowych. Nadal często odnaleźć można grupę osób chętnych na łatwy i szybki zarobek, którzy później padają ofiarami oszustów internetowych.

Hazard w Internecie na celowniku fiskusa

30.12.2010

Interpelacja nr 19328 do ministra finansów w sprawie podjęcia działań zmierzających do nowelizacji ustawy o grach hazardowych w zakresie objęcia nią także gier w Internecie

W ostatnim czasie ukazały się artykuły dotyczące gier hazardowych w tzw. kioskach hazardowych. W ten sposób sprytni przedstawiciele branży hazardowej próbują ominąć uregulowania nowej ustawy, która weszła w życie w styczniu br.

Pytamy więc Pana Ministra: Czy Ministerstwo Finansów zamierza podjąć działania zmierzające do nowelizacji ustawy z dnia 19 listopada 2009 r. (Dz. U. 2009 Nr 201, poz. 1540) o grach hazardowych w zakresie objęcia nią także gier w Internecie?



Uzasadnienie

Mija właśnie rok od czasu, kiedy rząd RP podjął walkę przeciwko rozszerzaniu się działalności hazardowej. W efekcie powstała dość radykalna ustawa zawierająca uregulowania zmierzające do stopniowej delegalizacji automatów do gier stojących w barach, restauracjach, stacjach benzynowych, centrach handlowych itp. Trzykrotnie także podwyższano podatek, tzn. miesięczny ryczałt od jednej maszyny. Ustawa weszła w życie w miesiącu styczniu br. i w I połowie 2010 r. spowodowała wycofanie z rynku połowy automatów do gier. Zamiast nich zaczęły pojawiać się nowe terminale umożliwiające gry w sieci w tzw. kioskach internetowych, gdzie pieniądze z wygranej wypłaca np. barman czy właściciel lokalu. Sprzedawcy terminali ogłaszają się w sieci, a swoją ofertę kierują do tych samych odbiorców, w których funkcjonowały automaty. Terminal nie jest automatem i na jego wstawienie nie potrzeba zezwolenia. Granie w Internecie nie jest zakazane. Nielegalna jest jedynie wypłata wygranych.

Kontrole celne wykazały, że do Polski sprowadza się nadal automaty i terminale, a ok. 300 z nich skonfiskowano. Problem polega jednak na świadomym obchodzeniu uregulowań ustawy poprzez umożliwienie gier hazardowych w inny sposób. Skutek jest jednak dokładnie taki sam, gdyż poprzez Internet hazardem zatruwane są dzieci, młodzież i dorośli, którzy wpadają w pułapkę uzależnienia.

W tym stanie rzeczy konieczna jest niezwłoczna nowelizacja ww. ustawy, która zdelegalizuje ogólnodostępny hazard w Polsce.

Działając na podstawie art. 14 ust. 1 pkt 7 ustawy o wykonywaniu mandatu posła i senatora z dnia 9 maja 1996 r. (t.j. Dz. U. z 2003 r. Nr 221, poz. 2199), realizując uprawnienia posłów RP, uprzejmie prosimy o odpowiedź na niniejszą interpelację.

Z wyrazami szacunku

Poseł Arkady Fiedler oraz grupa posłów

Poznań, dnia 26 października 2010 r.

Odpowiedź: Jacek Kapica - podsekretarz stanu w Ministerstwie Finansów

Szanowny Panie Marszałku! W odpowiedzi na interpelację posłów: Arkadego Fiedlera, Tomasza Piotra Nowaka i Aldony Młyńczak z dnia 26 października 2010 r. dotyczącą działań Ministerstwa Finansów w sprawie nowelizacji ustawy z dnia 19 listopada 2009 r. o grach hazardowych (Dz. U. Nr 201, poz. 1540, z późn. zm.) w zakresie objęcia tą ustawą gier w Internecie, którą to interpelację przesłano do Ministerstwa Finansów za pismem nr SPS-023-19328/10 z dnia 12 listopada 2009 r. (data wpływu dnia 17 listopada 2010 r.), uprzejmie informuję, co następuje.

Opisane w interpelacji próby omijania uregulowań ustawy z dnia 19 listopada 2009 r. o grach hazardowych poprzez urządzanie przez podmioty gier hazardowych z wykorzystaniem sieci Internet (tzw. kioski hazardowe) są na bieżąco monitorowane przez organy Służby Celnej. Z dokonanych ustaleń wynika, że wspomniane kioski hazardowe, zwane też kioskami internetowymi lub terminalami, stanowią swego rodzaju odpowiedniki automatów do gier. Jednak prowadzone w ten sposób gry naruszają przepisy prawa. Zgodnie bowiem z art. 3 ww. ustawy urządzanie i prowadzenie działalności w zakresie gier na automatach jest dozwolone wyłącznie na zasadach określonych w ustawie. Oznacza to, że ww. działalność może być prowadzona jedynie na podstawie udzielonej koncesji na prowadzenie kasyna gry i wyłącznie w formie spółki akcyjnej lub spółki z ograniczoną odpowiedzialnością, mającej siedzibę na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej (art. 6 ust. 1 i 4 ustawy). Ponadto w przepisach przejściowych ustawy z dnia 19 listopada 2009 r. o grach hazardowych została zawarta regulacja art. 129, według której działalność w zakresie gier na automatach o niskich wygranych oraz gier na automatach urządzanych w salonach gier na automatach na podstawie zezwoleń udzielonych przed dniem wejścia w życie ustawy jest prowadzona, do czasu wygaśnięcia tych zezwoleń, przez podmioty, którym ich udzielono, według przepisów dotychczasowych, o ile ustawa nie stanowi inaczej.

Naruszenie ww. uregulowań zostało spenalizowane w art. 107 ustawy z dnia 10 września 1999 r. Kodeks karny skarbowy (Dz. U. z 2007 r. Nr 111, poz. 765, z późn. zm.), zgodnie z którym karalne jest urządzanie lub prowadzenie gry losowej, gry na automacie lub zakładu wzajemnego wbrew przepisom ustawy lub warunkom koncesji lub zezwolenia.

Z powyższego wynika więc, że niedozwolone jest na terytorium Polski urządzanie gier na automatach poza kasynami gry i salonami gier na automatach oraz urządzanie gier na automatach o niskich wygranych poza punktami gier na tych automatach. Za niedozwolone należy również uznać urządzanie ww. gier poprzez sieć Internet w tzw. kioskach hazardowych.

Odnosząc się do pytania zawartego w interpelacji, uprzejmie informuję, że w Ministerstwie Finansów został przygotowany projekt ustawy o zmianie ustawy o grach hazardowych oraz niektórych innych ustaw, który wprowadza generalny zakaz organizowania gier hazardowych w sieci Internet i uczestnictwa w grach hazardowych urządzanych w sieci Internet (z wyjątkiem urządzania zakładów wzajemnych przez sieć Internet). Ponadto przedmiotowy projekt przyznaje Służbie Celnej uprawnienia mające przyczynić się do egzekwowania powyższego zakazu poprzez kontrolę organizowania gier w sieci Internet i dokonanych transakcji finansowych, a także ściganie osób organizujących nielegalne gry (w szczególności przez zmiany w ustawie z dnia 27 sierpnia 2009 r. o Służbie Celnej, ustawie z dnia 16 lipca 2004 r. Prawo telekomunikacyjne oraz ustawie z dnia 18 lipca 2002 r. o świadczeniu usług drogą elektroniczną).

Projekt ustawy o zmianie ustawy o grach hazardowych oraz niektórych innych ustaw został przekazany Komisji Europejskiej do notyfikacji. Po zakończeniu procesu notyfikacyjnego projekt zostanie przekazany do Sejmu RP. Mam nadzieję, że powyższe wyjaśnienia stanowią wyczerpującą odpowiedź na złożoną interpelację i spotkają się z uprzejmą akceptacją Pana Marszałka.

Z poważaniem

Jacek Kapica - podsekretarz stanu w Ministerstwie Finansów


Uprawiasz hazard w Internecie? Grozi Ci wysoka grzywna

13.08.2010

Zapytanie nr 7205 do ministra finansów w sprawie niezgodności przepisów karnoskarbowych z orzeczeniami ETS oraz ustawą o podatku dochodowym od osób fizycznych

Szanowny Panie Ministrze!

Do mojego biura poselskiego zgłosił się petent w sprawie legalności gier przez Internet w tzw. e-kasynach. Przedstawił on informację, że on-line dostępnych jest wiele e-kasyn polskojęzycznych (zarejestrowanych m.in. w Anglii), które oferują gry losowe.



Zgodnie z Kodeksem karnym skarbowym art. 107, kto na terytorium RP uczestniczy w zagranicznej grze losowej, zakładzie wzajemnym, podlega karze grzywny do 720 stawek dziennych albo karze pozbawienia wolności do lat 3, albo obu tym karom łącznie.


Tymczasem zgodnie z orzecznictwem Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości w sprawach Gambelli (C-243/01) oraz Placanica, Palazzese, Sorricchio (C-338, 359, 360/04) ETS uznał, że legalnym firmom zagranicznym, działającym na podstawie licencji wydanej w innym kraju Unii Europejskiej, nie można zakazywać działalności w zakresie gier losowych bądź karać ich za prowadzenie działalności bez koncesji lub zezwolenia wydanych przez dane państwo członkowskie. Podobnie, stosownie do wyroku ETS z dnia 6 marca 2007 r. w połączonych sprawach Massimiliano Placanica (C338/04), Christiana Palazzese (C359/ 04), Angelo Sorricchio (C 360/04), uregulowania krajowe zakazujące prowadzenia działalności w zakresie zbierania, przyjmowania, rejestracji i przekazywania ofert zakładów wzajemnych, w szczególności na imprezy sportowe, bez koncesji lub zezwolenia policji wydawanego przez dane państwo członkowskie stanowią ograniczenie swobody przedsiębiorczości i swobody świadczenia usług, o których mowa w art. 43 WE i art. 49 WE (...) Artykuły 43 WE i 49 WE należy interpretować w ten sposób, że pozostają one w sprzeczności z takimi uregulowaniami krajowymi, które przewidują zastosowanie sankcji karnych w razie podejmowania bez wymaganej przez ustawodawstwo krajowe koncesji lub zezwolenia policji zorganizowanej działalności w zakresie zbierania zakładów wzajemnych, jeśli osoby te nie mogły uzyskać wspomnianej koncesji lub zezwolenia policji z powodu odmowy jej udzielenia przez to państwo członkowskie, której to odmowy dokonano z naruszeniem prawa wspólnotowego.


Również ustawa o PIT w art. 21 ust. 1 pkt 6 i 6a traktuje jako legalne dochody z niniejszych gier, zwalniając je z opodatkowania.


W związku z powyższym pytam Pana Ministra:


1. Czy gry w polskojęzycznych e-kasynach zarejestrowanych poza granicami Polski wypełniają znamiona art. 107 K.k.s., a jeżeli tak, to jak się to ma do orzecznictwa ETS?


2. Dlaczego brak jest spójności w przepisach ustawy karnoskarbowej z ustawą o PIT oraz orzeczeniami ETS?


3. Jeżeli działalność takich e-kasyn jest nielegalna, to jak organy skarbowe ścigają użytkowników tych portali i z jakimi wynikami? Proszę o podanie dokładnej liczby wszczętych postępowań karnoskarbowych przeciwko osobom korzystającym z e-kasyn, a także wskazanie, z jakim skutkiem się one zakończyły?


Z poważaniem


Poseł Anna Sobecka


Toruń, dnia 9 czerwca 2010 r.



Odpowiedź podsekretarza stanu w Ministerstwie Finansów - z upoważnienia ministra - na zapytanie nr 7205 w sprawie niezgodności przepisów karnoskarbowych z orzeczeniami ETS oraz ustawą o podatku dochodowym od osób fizycznych


Szanowny Panie Marszałku! W odpowiedzi na zapytanie poselskie pani poseł Anny Sobeckiej z dnia 9 czerwca 2010 r. w sprawie zgodności przepisów karnych skarbowych z krajowymi przepisami podatkowymi i orzecznictwem Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości, przekazane do Ministerstwa Finansów za pismem nr SPS-024-7205/10 z dnia 16 czerwca 2010 r., uprzejmie informuję, co następuje.


Będący przedmiotem zapytania art. 107 § 2 ustawy z dnia 10 września 1999 r. Kodeks karny skarbowy (Dz. U. z 2007 r. Nr 111, poz. 765, z późn. zm.) penalizuje zachowanie polegające na uczestnictwie na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej w zagranicznej grze losowej lub zagranicznym zakładzie wzajemnym, do których należy zaliczyć również te, które są organizowane na platformach internetowych działających za granicą. Przepis ten nie wprowadza żadnych wyłączeń ze względu na formę urządzania gier losowych i zakładów wzajemnych. Odpowiadając zatem twierdząco na część pierwszą pytania nr 1, należy zauważyć, iż odpowiedzialność karna skarbowa na gruncie prawa krajowego nie stoi w sprzeczności z przywołanym orzecznictwem Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, gdyż orzecznictwo Trybunału w przytoczonych sprawach dotyczy swobody przedsiębiorczości i świadczenia usług (obecnie art. 49 i 56 Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej, Dz. Urz. UE C 83/47 z 30.03.2010), w szczególności koncesjonowania oraz prowadzenia działalności w zakresie gier hazardowych, nie zaś uczestnictwa obywateli w grach hazardowych oraz ich ewentualnej odpowiedzialności.


Ponadto należy wskazać, że przepis art. 107 § 2 K.k.s. pozornie wydaje się restrykcyjny w stosunku do osoby uczestnika, bowiem dobrem prawnym podlegającym ochronie jest w istocie jego mienie jako klienta przedsiębiorcy hazardowego. W szerszym aspekcie chroniony jest także porządek publiczny w sytuacji, gdy większa grupa obywateli może być poddana niekorzystnemu rozporządzeniu swym majątkiem, albo też narażona na penetrację zorganizowanych struktur przestępczych, tradycyjnie zainteresowanych lokowaniem środków uzyskanych w drodze przestępczej w działalności hazardowej.


Zatem w zakresie pytań nr 1 i 2 można wskazać, że nie zachodzi kolizja krajowego przepisu karnego z orzecznictwem TS.


Natomiast w zakresie relacji między krajowymi przepisami karnymi a podatkowymi, o której mowa w pytaniu nr 2, uprzejmie wyjaśniam, co następuje.


Ustawa z dnia 26 lipca 1991 r. o podatku dochodowym od osób fizycznych (Dz. U. z 2010 r. Nr 51, poz. 307, z późn. zm.) reguluje zasady opodatkowania podatkiem dochodowym dochodów osób fizycznych, którego podstawową zasadą jest zasada powszechności opodatkowania wynikająca z treści art. 9 ust. 1 ustawy. Stanowi on, iż opodatkowaniu podatkiem dochodowym podlegają wszelkiego rodzaju dochody, z wyjątkiem dochodów wymienionych w art. 21, 52, 52a i art. 52c, oraz dochodów, od których na podstawie przepisów Ordynacji podatkowej zaniechano poboru podatku. Katalog zwolnień przedmiotowych określony w art. 21 ww. ustawy zwalnia między innymi z opodatkowania:


- wygrane w kasynach gry, wideoloteriach, grach na automatach, grach na automatach o niskich wygranych oraz grach w bingo pieniężne i fantowe urządzanych i prowadzonych przez uprawniony podmiot na podstawie przepisów o grach i zakładach wzajemnych obowiązujących w państwie członkowskim Unii Europejskiej lub w innym państwie należącym do Europejskiego Obszaru Gospodarczego (art. 21 ust. 1 pkt 6),


- wygrane w grach liczbowych, loteriach pieniężnych, grze telebingo, zakładach wzajemnych, loteriach promocyjnych, loteriach audioteksowych i loteriach fantowych, jeżeli jednorazowa wartość tych wygranych nie przekracza 2280 zł, urządzanych i prowadzonych przez uprawniony podmiot na podstawie przepisów o grach hazardowych obowiązujących w państwie członkowskim Unii Europejskiej lub w innym państwie należącym do Europejskiego Obszaru Gospodarczego (art. 21 ust. 1 pkt 6a).


Powołane zwolnienia przedmiotowe dotyczą wygranych, w przypadku gdy zostały one uzyskane również podczas pobytu uczestnika gry za granicą, zgodnie z przepisami regulującymi urządzanie gier hazardowych w danym kraju. Natomiast do znamion przestępstwa skarbowego z art. 107 § 2 K.k.s. należy uczestnictwo na terytorium Polski w zagranicznej grze losowej lub zagranicznym zakładzie wzajemnym. W związku z tym należy uznać, iż ustawa o podatku dochodowym od osób fizycznych nie stoi w sprzeczności z przepisami K.k.s., gdyż zakres przedmiotowy tych ustaw jest odmienny.


W odpowiedzi na pytanie nr 3 uprzejmie wyjaśniam, iż z informacji posiadanych przez Ministerstwo Finansów wynika, że w ostatnich latach toczyły się pojedyncze postępowania w sprawach z art. 107 § 2 K.k.s. Nie było to spowodowane brakiem zaangażowania organów podatkowych, kontroli skarbowej czy też celnych, lecz specyfiką tego przepisu karnego. Przepis art. 107 § 1 K.k.s. dotyczy zachowań przedsiębiorców działających niezgodnie z prawem lub innych osób organizujących nielegalnie gry hazardowe, zaś adresatem normy z art. 107 § 2 K.k.s. jest osoba fizyczna, która w grze hazardowej uczestniczyć może w okolicznościach podlegających szczególnej ochronie ze względu na wolności obywatelskie, zatem w domu i przy użyciu różnych środków komunikacji - podlegającej ochronie korespondencji tradycyjnej albo elektronicznym środkom przekazu, chronionym przez tajemnicę telekomunikacyjną i przepisy o ochronie danych osobowych. Służba Celna objęła całościowy nadzór nad rynkiem gier hazardowych i tym samym uzyskała uprawnienia do prowadzenia postępowań przygotowawczych w sprawach o przestępstwa skarbowe z art. 107 § 2 K.k.s. dopiero od wejścia w życie ustawy z dnia 27 sierpnia 2009 r. o Służbie Celnej (Dz. U. Nr 168, poz. 1323, z późn. zm.), tj. od dnia 31 października 2009 r.


Kontroli Służby Celnej nie podlegają osoby fizyczne biorące udział w grach hazardowych. Nie istnieją również prawne możliwości sprawowania przez Służbę Celną monitoringu sieci informatycznych w celu uzyskania w ten sposób wiadomości o uczestnictwie na terytorium RP w zagranicznej grze losowej lub zagranicznym zakładzie wzajemnym, gdyż Służba Celna nie posiada uprawnień do prowadzenia czynności operacyjno-rozpoznawczych. Należy zwrócić uwagę, iż tego rodzaju uprawnienia w ramach czynności operacyjno-rozpoznawczych posiadają inne służby państwowe, lecz zastrzeżono je tylko dla najcięższych kategorii przestępstw. Służba Celna musi zatem otrzymywać informacje o podejrzeniu popełnieniu przestępstwa skarbowego z art. 107 § 2 K.k.s. ze źródeł zewnętrznych.


Wskazane powyżej uwarunkowania faktyczne oraz brak odpowiednich instrumentów prawnych stanowią o ograniczonej skuteczności ścigania sprawców przestępstw skarbowych z art. 107 § 2 K.k.s., a w związku z tym o niewielkiej ilości postępowań w takich sprawach. Sytuacja może ulec poprawie po wejściu w życie nowelizacji ustawy o grach hazardowych i wprowadzeniu nowych instrumentów prawnych w zakresie ścigania nielegalnego hazardu. Projekt ustawy zmieniającej ustawę o grach hazardowych został przyjęty przez Radę Ministrów i skierowany do procedury notyfikacji.


Wyrażam nadzieję, że powyższe wyjaśnienia stanowią wyczerpującą odpowiedź na złożone zapytanie i spotkają się z uprzejmą akceptacją.


Z poważaniem


Podsekretarz stanu Jacek Kapica


Warszawa, dnia 6 lipca 2010 r.


Bukmacherzy a ustawa hazardowa

26.12.2010, 00:11

Bukmacherzy a ustawa hazardowa

Bukmacherzy a ustawa hazardowa

W 2009 roku ok. 700 tys. Polaków skorzystało z usług firm nielegalnie oferujących gry hazardowe i zakłady wzajemne - podaje raport Stowarzyszenia Pracodawców i Pracowników Firm Bukmacherskich, w którym analizie poddano wpływ ustawy hazardowej z 2009 roku na branżę bukmacherską.

Charakterystyka rynku bukmacherskiego w Polsce

Jak czytamy w raporcie, na polskim rynku działa legalnie 7 podmiotów prowadzących działalność gospodarczą w obszarze zakładów wzajemnych. Rynek ten dzieli się na dwa segmenty: bukmacherstwo i totalizatory. Do firm, które uzyskały zezwolenie Ministra Finansów na prowadzenie zakładów bukmacherskich zaliczają się:
  • Betako Sp. z o.o.
  • Fortuna zakłady bukmacherskie Sp. z o.o.
  • Star-Typ Sport - Zakłady Wzajemne Sp. z o.o.
  • Tipsport PL Sp. z o.o.
  • Totolotek S.A.
  • Wzajemne Zakłady Bukmacherskie Milenium Sp. z o.o.

Wymienione firmy zrzeszone są w Stowarzyszeniu Pracodawców i Pracowników Firm Bukmacherskich (SPiPFB). Działalność gospodarczą w obszarze totalizatorów prowadzą Totalizator Sportowy Sp. z o.o. oraz Totolotek SA.

Obecnie działa w Polsce 1716 punktów bukmacherskich, w których zatrudnionych jest około 4,5 tysiąca pracowników. Przychody brutto rynku wyniosły po trzech kwartałach 2010 roku 587 607 966 złotych.

Zgodnie z ustawą o grach hazardowych z 19 listopada 2010 roku w Polsce niedozwolone jest prowadzenie gier losowych i zakładów wzajemnych przez Internet. Nielegalne obstawianie zakładów wzajemnych przez Internet w Polsce oferuje w tej chwili kilkanaście firm, które są zarejestrowane za granicą (m.in. na Malcie, Cyprze, Gibraltarze). Firmy te najczęściej oferują zarówno zakłady wzajemne, jak i gry hazardowe.

Z raportu wynika, że liczba osób obstawiających zakłady wzajemne i biorących udział w grach hazardowych przez Internet systematycznie wzrasta. W 2009 ok. 700 tys. Polaków skorzystało z usług firm nielegalnie oferujących gry hazardowe i zakłady wzajemne. Oznacza to, że już 5 % polskich użytkowników Internetu w 2009 roku uprawiało hazard przez Internet. Dynamiczny wzrost liczby Polaków uprawiających e-hazard obrazują informacje, że tylko w przypadku pokera online, w 2010 roku udział w grach wzięło co najmniej 800 tysięcy osób.

Zgodnie z szacunkowymi danymi wzrastają jednocześnie przychody firm oferujących gry hazardowe i zakłady wzajemne przez Internet. W 2009 roku przychody te szacowane były ok. 3,2 miliarda złotych. Prognozy wskazują, że w 2010 przychody te mogą przekroczyć 4 miliardy złotych. Dla porównania przychody bukmacherów naziemnych w roku 2010 wyniosą ok. 758 mln złotych. Z uwagi na fakt, iż zgodnie z polskim prawem internetowe gry hazardowe i zakłady wzajemne są nielegalne, a organizatorami są firmy zarejestrowane za granicą, to firmy te nie odprowadzają w naszym kraju żadnych podatków. Brak opodatkowania przychodów powoduje, że firmy oferujące zakłady wzajemne przez Internet są w stanie zaoferować wyższe wygrane, niż firmy prowadzące zakłady wzajemne w punktach naziemnych. Konsekwencją tego stanu rzeczy jest rosnąca liczba graczy, którzy rezygnują z obstawiania zakładów wzajemnych w naziemnych punktach bukmacherskich na rzecz zakładów internetowych.

Autorzy raportu podają, że serwisy internetowe oferujące zakłady bukmacherskie są ogólnodostępne dla wszystkich użytkowników (w tym osób niepełnoletnich). Dane właścicieli tych serwisów (firmy zarejestrowane na obszarze Unii Europejskie) są jawne i można ustalić je również przez Internet. Z kolei obowiązujące w Unii Europejskiej rozwiązania prawne pozwalają na skuteczne ściganie przestępstw popełnianych na jej terytorium oraz sprawców pozostających na terenie państw członkowskich. Zgodnie z polskim prawem organizowanie zakładów wzajemnych jest przestępstwem. Argumenty zagranicznych firm bukmacherskich wskazujące, że polskie prawo narusza w tym zakresie artykuł 49 Traktatu ustanawiającego Wspólnotę Europejską, nie znajdują uzasadnienia w obliczu wyroku Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości (ETS) z dnia 3 czerwca 2010 roku. Artykuł 49, wymaga zniesienia jakichkolwiek ograniczeń swobodnego świadczenia usług, nawet gdy ograniczenia te stosowane są zarówno w stosunku do podmiotów krajowych, jak i podmiotów z innych państw członkowskich. ETS w orzeczeniu do połączonych spraw C-203/08 i 258/08 oraz w odpowiedzi na pytania prejudycjalne, z którymi zwróciły się holenderski sąd oraz rada stanu stwierdził, że ograniczenia te mogą być uzasadnione ochroną konsumentów, przeciwdziałaniu oszustwom i nakłanianiu obywateli do nadmiernych wydatków związanych z grą, a także względami zapobiegania zakłóceniom porządku publicznego. Oznacza to, że sektor gier i zakładów wzajemnych nie jest przedmiotem harmonizacji regulacji unijnych i w związku z tym każde z państw członkowskich może wprowadzać indywidualne ograniczenia i rozwiązania prawne na swoim terytorium. Dlatego polskie przepisy zakazujące organizowania zakładów wzajemnych w Internecie nie naruszają w tym zakresie prawa wspólnotowego.

Pomimo możliwości ustalenia organizatorów zakładów wzajemnych w Internecie, którzy łamią polskie prawo oraz mimo dostępności odpowiednich instrumentów prawnych, Służba Celna nie podejmuje żadnych działań mających na celu zwalczanie łamania prawa w zakresie zakładów wzajemnych w Internecie. Bierność Służby Celnej oraz niewystarczające przepisy powodują, że zagraniczne firmy bukmacherskie mogą oferować usługi internetowe graczom na terenie Polski nie narażając się na sankcje karno – skarbowe. W efekcie Budżet Państwa traci rocznie kilkaset milionów złotych. Straty ponoszone są nie tylko z tytułu nie opłaconych podatków, ale również zmniejszenia podstawy opodatkowania legalnie działających firm bukmacherskich. Zmniejszające się przychody (podstawa opodatkowania) polskich firm bukmacherskich spowodowane jest opisanym wyżej zjawiskiem przechodzenia graczy z punktów naziemnych do obstawiania zakładów przez Internet.

Wyniki finansowe naziemnego rynku bukmacherskiego

Z raportu wynika, że w trzech pierwszych kwartałach 2010 roku przychody brutto naziemnego rynku bukmacherskiego wyniosły 587 607 966 PLN. W stosunku do analogicznego okresu w 2009 roku, przychody brutto spadły o 11% (w zeszłym roku wyniosły 660 736 821 PLN).
Kliknij aby powiększyć
Kliknij aby powiększyć

Dynamika przychodu za trzy kwartały 2010 w złotych



Kliknij aby powiększyć
Kliknij aby powiększyć

Dynamika przychodów z zakładów bukmacherskich 2006-2010

Jak czytamy w raporcie, do końca 2009 roku roczne przychody z zakładów wzajemnych systematycznie wzrastały. Od początku 2010 roku firmy bukmacherskie odnotowały zdecydowany spadek przychodów w kolejnych kwartałach. Spadek przychodów utrzymuje się do chwili obecnej (dane za trzy kwartały 2010). Spowodowany jest on zjawiskiem przechodzenia graczy z naziemnych punktów przyjmowania zakładów wzajemnych do nielegalnych zakładów oferowanych w Internecie. Drugą istotną przyczyną jest obowiązująca od stycznia 2010 roku podwyższona stawka podatkowa od zakładów wzajemnych, która zwiększyła koszty usług bukmacherskich, a tym samym zmniejszyła wysokość wygranych w zakładach wzajemnych. Zmniejszenie wysokości wygranych wzmocniło nasilenie zjawiska przechodzenia graczy z naziemnych punktów bukmacherskich do obstawiania. Brak możliwości obstawiania rozgrywek Ekstraklasy spowodował ponadto dodatkowy spadek przychodów brutto w III kwartale 2010.

Podniesienie stawki podatkowej od zakładów wzajemnych z 10% do 12% przyczyniło się do spadku dochodów w branży bukmacherskiej. Podwyżka opodatkowania przyczyniła się do wzrostu kosztu oferowanych usług, a tym samym do zmniejszenia kursów wygranych Zmniejszenie potencjalnej wygranej przyczyniło się z kolei do nasilenia się zjawiska przechodzenia graczy z legalnych, punktów naziemnych punktów bukmacherskich do szarej strefy w Internecie. Ponieważ firmy, które nielegalnie oferują możliwość obstawiania zakładów przez Internet nie płacą żadnych podatków ani opłat związanych z prowadzeniem działalności gospodarczej na terenie Polski, mogą zaoferować przez to swoim klientom wyższe wygrane. Spadek przychodów firm bukmacherskich oznacza w dłuższej perspektywie zmniejszenie wpływów do budżetu z podatków od zakładów wzajemnych.

Podstawę opodatkowania w podatku od zakładów wzajemnych stanowi przychód, czyli wartość wpłaconych przez klientów stawek. Ustawa o grach hazardowych z 19 listopada 2009 roku podniosła stawkę podatkową z 10 % do 12 %. Zgodnie z informacjami przedstawionymi przez Ministerstwo Finansów w Informacji o realizacji ustawy o grach hazardowych w I półroczu 2010 roku, wpływy do Budżetu z podatku od zakładów wzajemnych wzrosły o 6 % w stosunku do analogicznego okresu w 2009 roku. Wzrost ten spowodowany jest podwyżką stawki podatkowej od zakładów wzajemnych. Jednocześnie dane Ministerstwa Finansów pokazują spadek podstawy opodatkowania w I półroczu 2010 w stosunku do tego samego okresu w roku 2009. Według danych Ministerstwa Finansów spadek wyniósł 9 %. Biorąc pod uwagę postępujący spadek przychodów brutto (podstawy opodatkowania) firm bukmacherskich w Polsce należy przypuszczać, że przełoży się on na zmniejszenie wpływów do budżetu w następnych okresach rozliczeniowych.

www.bukmacherzyrazem.pl

Kapica chce ścigać graczy po dokonywanych przelewach

11.01.11

Reklama zakładów bukmacherskich będzie dozwolona (tylko bukmacherzy z licencją od MF i tylko sponsoring i informowanie o sponsoringu), poker i kasyno w internecie nie. W resorcie finansów jest już opinia Komisji Europejskiej niezbędna do uchwalenia przepisów blokujących hazard w internecie - dowiedział się reporter RMF FM. Z informacji reportera wynika, że do resortu finansów przyszło kilkanaście pytań o doprecyzowanie przepisów. Odpowiedzialny za ustawę minister jacek Kapica zapowiada wymagane doprezycowanie przepisów, dzięki czemy proces notyfikacji będzie mógł być zakończony i projekt skierowany do Sejmu jeszcze w styczniu 2011r.

Po tym jak Komisja Europejska wyśmiała pomysł blokowanie serwerów bukmacherów i stron bukmacherskim, nowym pomysłem resortu finansów na walkę z hazardem internetowym jest ściganie graczy na podstawie wykonywanych przez nich przelewów do/z bukmachera internetowego: "Po tej burzliwej dyskusji nie ma intencji blokowania serwerów, będziemy skupiali się na tym, żeby identyfikować osoby, które grają nielegalnie, po dokonywanych przelewach" - zapowiada Kapica.

Gdy projekt zostanie uchwalony, będą mogły znowu pojawiać się reklamy firm bukmacherskich, ale tylko tych które mają zarejestrowaną działność w Polsce, mają tu placówki, płacą podatek od sumy wpłaconych stawek 12%, utrzymują serwery na terenie Polski (do wglądu Służby Celnej) i spełniają pozostałe warunki przewidziane ustawą. Przepisy takie są nie do zaakceptowania dla legalnych bukmacherów internetowych, którzy już płacą podatki w kraju, w którym są zarejestrowani obecnie. Jeśli zapowiadana ustawa wejdzie w życie, bukmacherzy internetowy najprawdopodobniej rozpoczną szeroką promocję innych form płatności niż przelew bankowy. W ten sposób, gracze nie będa narażeni na spotkanie ze Służbą Celną czy Policją.

PS: Polecamy najnowszy artykuł w dziale ARTYKUŁY: Rok 2010, czyli zamach na polski hazard!

Rok 2010, czyli zamach na polski hazard!

Rok 2010, czyli zamach na polski hazard! 2011-01-03

Minął rok od kiedy zaczęła obowiązywać nowa ustawa hazardowa. Jacek Kapica, wiceminister finansów, któremu podlega m.in. rynek hazardu nie ukrywa, co było jej celem:

Założeniem ustawy o grach hazardowych było ograniczenie możliwości i skłonności Polaków do wydawania pieniędzy na tego rodzaju rozrywkę. Spadek przychodów firm zajmujących się taką działalnością wpisuje się w cel, jaki postawiliśmy sobie, pracując nad zmianami w prawie. Liczyliśmy, że na początku obowiązywania nowych przepisów będą wyższe wpływy podatkowe, bo podnieśliśmy podatki dla branży, ale z czasem, wraz z ograniczeniami hazardu, także wpływy do budżetu państwa z tego tytułu będą niższe. Jest oczywiste, że ten ubytek nastąpi, ale jeśli ludzie zamiast na hazard wydadzą pieniądze na inne usługi lub towary, to do budżetu państwa wpłyną podatki płacone przez inne firmy np. z tytułu VAT. Per saldo budżet nie straci. (źródło: rp.pl)

Według najnowszych szacunków "Pulsu biznesu", wydatki Polaków na gry i zakłady zmniejszyły się w 2010r. aż o 1/4 z rekordowych 20,4mld zł (2009r.) do 15,3mld zł (2010r.).

Ustawa wprowadziła zasadę, że gra na automatach, tzw. jednorękich bandytach, możliwa będzie tylko w kasynach, a w najbliższych pięciu latach (2010-2015r.) automaty będą stopniowo – wraz z wygaszaniem pozwoleń – znikać z punktów gier, barów i stacji benzynowych. Ustawa zwiększyła też zryczałtowaną opłatę miesiączną z 720zł (180EUR) nad 2,000zł. za jeden automat. Na koniec 2009r. AoNW było 52 410 sztuk. Średnia za okres pierwszego półrocza 2010r. to 27 056 maszyn, a na koniec trzeciego kwartału 2010r. już tylko 21,3 tys. Obecnie w Polsce działa ok.20tys automatów o niskich wygranych (AoNW). Przychody tego, niezmiennie największego sektora hazardu w Polsce, zmiejszyły się z 11,6mld zł (2009.r) do nieco ponad 7mld. (2010r.)

Zmniejsza się też liczba punktów przyjmowania zakładów wzajemnych. Obroty sektora bukmacherskiego spadły w zeszłym roku o ponad 15% z ponad 890mln zł do 760mln zł. Mateusz Juroszek z zarządu firmy bukmacherskiej STS przyznaje, że wszystkich 6 bukmacherów naziemnych zamyka swoje punkty i zwalnia setki ludzi. Jego zdaniem niektóre z tych firm są na granicy bankructwa, a to efekt przede wszystkim zwiększenia podatku płaconego od przychodu 10%-12%. Branża domaga się, by rząd zmienił zasady opodatkowania zakładów wzajemnych i zamiast podatku od przychodów chcą płacić od dochodów, czyli tego, co zostanie firmie po wypłacie wygranych klientom. Poza tym, lobby bukmacherów naziemnych naciska aby umożliwiono im przyjmowania zakładów przez Internet przy jednoczesnych zakazie takich praktyk firmom obecnie działającym w sieci (z licencjami na Malcie i innych krajach UE). W wywiadzie z 22 grudnia 2010r. dla "Gazety Prawnej" wiceminister finansów Jacek Kapica zapewnia, że takie są właśnie zamierzenia Rządu:

Pyt: Czy nastąpią zmiany w zakresie hazardu prowadzonego w internecie?
Kapica: Kluczowa jest tu nowelizacja ustawy hazardowej, która obecnie jest w notyfikacji. Przewiduje ona możliwość legalnej organizacji zakładów wzajemnych w Polsce poprzez internet. Liczymy, że na początku roku projekt nowelizacji trafi do parlamentu. W maju lub czerwcu mógłby wejść w życie. Będzie to dobry, wystarczający czas na przygotowanie się operatorów do organizacji zakładów wzajemnych przed mistrzostwami Euro 2012."Ważnym elementem w tej nowelizacji jest również jasno określona właściwość miejscowa dla urządzania gier poprzez internet. Obecnie trudno było zidentyfikować, gdzie się odbywa gra. Nie było określone w przepisach, czy tam, gdzie jest terminal dostępowy, czy tam, gdzie jest serwer. Nowela ustala, że jest to miejsce dostępu do internetu. To pozwoli ograniczyć urządzanie nielegalnych gier przez internet w Polsce i nielegalną konkurencję dla tych, którzy organizują gry legalnie.

Oznacza to nie mniej ni więcej, że Służba Celna chce karać wszystkich, którzy będą obstawiać przez Internet u bukmacherów innych niż wspomniana szóstka obecnie "dołujących" bukmacherów naziemnych. Obecnie skarga na notyfikację przewidującą takie rozwiązanie jest rozpatrywana przez Komisję Europejską, a sama ustawa z listopada 2009r. została zaskarżona do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości (ETS). Jeśli będą zastrzeżenia tych europejskich organów (a były już na szczęście sygnały, że tak może być), to taki plan może być trudny do wprowadzenia. Oby ETS i Komisja Europejska skutecznie ostudziała głowy ministra Kapicy i jego kolegów lobbystów!

Kto najwięcej skorzysta(ł) na nowej ustawie hazardowej? Niejaki Zbigniew Benbenek z grupy ZPR wciąż uzyskuje nowe licencje na prowadzenie kasyn i obecnie kontroluje 20 z 33 polskich kasyn. Mimo wysokiego podatku (50%) jest on pewny siebie mówiąc: "Liczę, że jak za kilka lat zniknie większość AoNW i salonów gier, nasze kasyna staną się bardzo rentowne". Trudno się z nim nie zgodzić. Mimo spadku przychodów (-15% na 2,7mld zł) nie załamuje rąk także Totalizator Sportowy. Być może dlatego, że w lipcu 2010r. spółka podpisała nową 7-letnią umowę ze swoim amerykanskim partnerem GTech . GTech zobowiązał się w niej m.in. do dostarczenia technologii umożliwiającej grę przez internet. Dzięki tej współpracy Totalizator Sportowy jest także w każdej chwili gotowy do wprowadzenia w swoich punktach videoloterii...ale to dopiero po 2015r?!! Wtedy przecież znikną wszystkie AoNW kontrolowane obecnie przez prywatnych przedsiębiorców, a do których nie ma teraz dostępu ta "polityczna mafia"! Stało się to, co wszyscy powinni już dawno zauważyć. Rząd PO-PSL, udając przeciwników hazardu, przeprowadza własnie wielką operację zmiany kieszeni, do której wpadną miliardy!

Ustawa hazardowa ułatwi fiskusowi kontrolę kont

20 lis 09, 03:00
fot. Stock Photo

Zobacz także

Automaty do oszukiwania fiskusa

Każdy z 400 zajętych przez prokuraturę i CBA automatów do niskich wygranych, należących do każdej z... Zobacz więcej 22 cze 10, 06:03 | PAP (przegląd prasy)
Napiwki mogą być zmorą dla kasyn
Jeśli fiskus nie ustąpi, najwięksi operatorzy kasyn zapłacą po kilkadziesiąt milionów złotych podatków.... Zobacz więcej 2 lut 10, 06:08 | PAP (przegląd prasy)

Służba Celna sprawdzi podatników korzystających z hazardu internetowego. Skontrolowane będą konta bankowe, co pozwoli na sprawdzenie nie tylko przelewów z gier. Fiskus otrzyma więc informacje np. o darowiznach, które powinny być opodatkowane.

Już w przyszłym roku osoba, która będzie korzystać z hazardu internetowego, zostanie sprawdzona przez kontrolę celną i skarbową. Głównymi informacjami dla fiskusa o transakcjach podatnika będą jego przelewy bankowe. Takie przepisy zawiera projekt nowej ustawy hazardowej i projekt jej nowelizacji.

– Zamierzamy monitorować przelewy bankowe na konta organizatorów gier w internecie i z tych kont na konta uczestników gier – podkreśla Jacek Kapica, wiceminister finansów odpowiedzialny za nową ustawę hazardową.

Jak zapewnia Ministerstwo Finansów, kontrola w tym zakresie ma być szczegółowa, co ma pozwolić na szybkie wykrywanie nieprawidłowości. Zdaniem ekspertów taka procedura może spowodować, że nie tylko będą wykrywani hazardziści, ale również podatnicy dokonujący innych transakcji, np. darowizn między rodziną (zwolniona jest z podatku najbliższa rodzina, ale trzeba taką darowiznę zgłosić do urzędu skarbowego) czy znajomymi, którzy nie zgłaszają ich do opodatkowania. Fiskus dostanie więc świetne narzędzie do wykrywania różnych działań podatników, które powinny skutkować odprowadzaniem podatków.

Nowe uprawnienia

Rządowy projekt ustawy o grach hazardowych zakłada istotne rozszerzenie uprawnień operacyjnych przysługujących funkcjonariuszom Służby Celnej poprzez nałożenie na głównego inspektora kontroli skarbowej (GIKS) obowiązku współdziałania ze Służbą Celną w zakresie zwalczania przestępstw skarbowych przeciwko przepisom nowej ustawy o grach hazardowych. Jak tłumaczy Szymon Daszuta, doradca podatkowy w kancelarii Salans, projekt ustawy przewiduje też nowelizację ustawy o kontroli skarbowej poprzez rozszerzenie definicji czynności wywiadu skarbowego o działania polegające na uzyskiwaniu, gromadzeniu, przetwarzaniu i wykorzystywaniu informacji o podmiotach, co do których zachodzi uzasadnione podejrzenie popełnienia przestępstwa skarbowego przeciwko przepisom nowej ustawy o grach hazardowych. Wprowadzenie proponowanych zmian pozwoli wywiadowi skarbowemu na podejmowanie czynności operacyjnych wobec podmiotów podejrzewanych o popełnienie przestępstw skarbowych.

– Zgromadzone w omawianym trybie dowody będą mogły być przekazywane funkcjonariuszom Służby Celnej w celu zwalczania przestępstw skarbowych polegających na nielegalnym urządzaniu lub prowadzeniu gier losowych, gier na automacie lub zakładów wzajemnych – stwierdza Szymon Daszuta.

Dodaje też, że niezależnie od tych uprawnień, mocą ustawy o grach hazardowych funkcjonariusze Służby Celnej w toku czynności podejmowanych w celu ustalenia sprawców oraz uzyskania dowodów przestępstw lub przestępstw skarbowych będą mogli obserwować i rejestrować czynności przy użyciu środków technicznych.

Fiskus dostanie narzędzie

Projekt ustawy hazardowej nie przyznaje nowych uprawnień niż te, które znane są już w polskim systemie skarbowym. Tomasz Piekielnik, doradca podatkowy, partner w spółce doradztwa podatkowego Piekielnik i Partnerzy, wskazuje, że już obecnie, zgodnie z ustawą o kontroli skarbowej oraz ustawie o Służbie Celnej, urzędy kontroli skarbowej oraz celne mają np. możliwość wystąpienia do banku z wnioskiem o informacje o rachunku bankowym oraz jego obrotach – jednak co do zasady wyłącznie w związku z wszczętym postępowaniem o przestępstwo i wykroczenia (skarbowe) lub gdy w trakcie postępowania kontrolnego osoba kontrolowana nie udostępni takich danych z własnej woli.

– Z drugiej strony tropienie hazardu internetowego poprzez sprawdzanie przelewów bankowych oznaczać będzie szerszy krąg badanych rachunków bankowych oraz transakcji. Wykrywanie większych przelewów i opodatkowanie ich jako darowizny może rzeczywiście wystąpić jako efekt uboczny lub tzw. efekt skali – więcej kontrolowanych rachunków oznacza większe prawdopodobieństwo wykrycia nieprawidłowości – stwierdza Tomasz Piekielnik.

Z kolei Marek Kolibski, doradca podatkowy, wspólnik w kancelarii KNDP Kolibski Nikończyk Dec & Partnerzy, podkreśla, że w tym roku widać zwiększoną aktywność organów podatkowych w zakresie postępowań z nieujawnionych źródeł. Dla urzędników podstawowe znaczenie ma tu typowanie podatników do kontroli. Takie typowanie najczęściej opiera się na aktach notarialnych przesyłanych przez notariuszy do urzędów skarbowych. Dzięki temu urzędy skarbowe wiedzą, jakie nieruchomości nabywał podatnik. Organy podatkowe nie mają jednak łatwego dostępu do operacji na rachunkach bankowych podatników typowanych do kontroli w zakresie nieujawnionych źródeł.

– Poszerzenie uprawnień fiskusa w zakresie takich danych może, z jednej strony, zapobiec niepotrzebnym postępowaniom, jako że np. organ podatkowy od razu będzie wiedział, że nieruchomość była kupiona na kredyt. W innych przypadkach sytuacja podatników ulegnie pogorszeniu, gdyż fiskus wcześniej będzie mógł uzyskać informację o zakupie przez podatnika udziałów w spółce lub o niezgłoszonej pożyczce czy innych nienazwanych w tytułach przelewów rozliczeniach między podatnikami – wymienia Marek Kolibski.

Trudności w praktyce

Arkadiusz Michaliszyn, partner, doradca podatkowy w CMS Cameron McKenna, uważa, że władze polskie nie mają możliwości kontroli internetowych firm hazardowych z siedzibą w różnych egzotycznych jurysdykcjach, dlatego sankcja karna zostanie nałożona na uczestnika takiej gry. Wyciąg z rachunku bankowego jest jedynym łącznikiem pomiędzy uczestnikiem gry a internetowym bukmacherem oraz jedynym dowodem uczestnictwa w nielegalnym przedsięwzięciu. Czy organom uda się w ten sposób wytropić kilkaset tysięcy Polaków grających przez internet?

– Szczerze w to wątpię. Urząd musiałby: zidentyfikować gracza, zidentyfikować jego rachunek bankowy, wykazać, że dany przelew dokonany jest w związku z nielegalną grą hazardową – podsumowuje Arkadiusz Michaliszyn.


Ewa Matyszewska

Źródło: Gazeta Prawna

niedziela, 20 lutego 2011

"Jest prawna możliwość dot. postawienia zarzutów Rosjanom"

dzisiaj, 07:06Jacek Nizinkiewicz / Onet.pl
Krzysztof Kwiatkowski, fot. Wojciech Surdziel / Agencja Gazeta
Krzysztof Kwiatkowski, fot. Wojciech Surdziel / Agencja Gazeta

- Istnieje prawna możliwość wydania postanowienia o postawieniu zarzutów także Rosjanom. O tym, czy tak się stanie zadecydują prokuratorzy prowadzący to postępowanie. To od ewentualnych zarzutów zależy ewentualny wymiar kary. Na tym etapie postępowania trudno więc wyrażać jednoznaczne sądy - powiedział w pierwszej części rozmowy z Onet.pl Krzysztof Kwiatkowski, minister sprawiedliwości. "Wyobrażam sobie. Zwłaszcza, że jak zapowiedział minister Jerzy Miller, raport jego komisji będzie także mówił o winie leżącej po polskiej stronie", odpowiedział minister sprawiedliwości na pytanie czy wyobraża sobie, że ewentualni winni przyczyn katastrofy smoleńskiej również po stronie polskiej zostaną ukarani.

Z Krzysztofem Kwiatkowskim, ministrem sprawiedliwości, senatorem PO rozmawia Jacek Nizinkiewicz.

Jacek Nizinkiewicz: czy Rosjanie wymierzyli nam drugi policzek ponownie obarczając winą za katastrofę smoleńską stronę polską?

Krzysztof Kwiatkowski: Nie damy się spoliczkować przez nikogo, wyjaśniając przyczyny katastrofy smoleńskiej. Przez nikogo nie damy się także sprowokować, a przede wszystkim przez tych, którzy nie zajmują się wyjaśnianiem tej katastrofy. A to tacy "eksperci", którzy nie wchodzą w skład żadnej z komisji wyjaśniającej przyczyny tej tragedii, zorganizowali w ostatni czwartek konferencję, na której wydawali jednoznaczne i powiedzmy wprost – miejscami bulwersujące - sądy. Polska prokuratura prowadzi niezależne postępowanie w tej sprawie. Kierowana przez Ministra Jerzego Millera komisja prowadzi swoje działania. I to tym instytucjom i poczynionym przez nich ustaleniom należy ufać w szczególności. Rzetelne wyjaśnienie każdej sprawy wymaga czasu i skrupulatności. Podsycanie emocji nie jest pomocne. Bardziej od czwartkowej konferencji zainteresowała mnie inna wiadomość, która także pojawiła się tego dnia – o tym, że polscy prokuratorzy wrócili z Moskwy, gdzie przesłuchali kolejnych świadków.

- Po konferencji MAK i słowach Tatiany Anodiny ponownie usłyszeliśmy mocne słowa pod adresem strony polskiej. Czy na pański stan wiedzy, strona rosyjska rzeczywiście nie może sobie nic zarzucić?

- Każda katastrofa lotnicza jest spowodowana nie jedną, ale wieloma jednocześnie występującymi przyczynami i towarzyszącymi im okolicznościami. Co przyczyniło się do katastrofy smoleńskiej, kto zawinił? – na te pytania odpowie prokuratura. Wiele wniesie raport komisji ministra Millera. Jednak już teraz znamy wiele faktów, które dają nam możliwość wyrobienia sobie wstępnego zdania co do przyczyn i okoliczności tego tragicznego zdarzenia. I chyba nikt nie odważy się stwierdzić, że przyczyny te leżą tylko i wyłącznie po jednej, polskiej stronie. I choćby rosyjscy eksperci organizowali konferencje codziennie, a na każdej z nich pokazywali coraz to bardziej szczegółowe prezentacje, winni nie uciekną od ewentualnej odpowiedzialności. Kto jest winny – o tym zadecyduje – podkreślę jeszcze raz - prokuratura, a później niezawisły sąd. Wyroków nie wydaje się na konferencjach prasowych.

- "Nawet gdyby w wieży kontroli lotów siedział szympans i bełkotem podawał informacje, to nie przyczyniłoby się to do tragedii", a systemy samolotu zostały opracowane tak, by mogli nimi latać "nawet idioci"- m.in. takimi słowami rosyjscy eksperci odsunęli podejrzenia od kontrolerów lotu w całej rozciągłości obwiniając za katastrofę pilotów samolotu rządowego. Przyczynami katastrofy wg ekspertów były: wady w przygotowaniu lotu, formowaniu i treningach załogi, brak treningów na symulatorze, nieznajomość lotniska oraz ogólne nieprzygotowanie polskiego 36. specpułku, a strona polska powinna była zbadać, czy była wywierana presja psychiczna na pilotów, gdyż czynniki psychiczne są często powodem katastrof. W odpowiedzi na konferencję Rosjan przedstawiciele polskiej komisji badającej przyczyny katastrofy stwierdzili, że Rosjanie manipulują opinią publiczną. Rzeczywiście tak jest i którymi informacjami Rosjanie manipulują?

- Abstrahując od terminu, a także od tego, że ta rzekomo ekspercka konferencja odbyła się bez udziału specjalistów zajmujących się wyjaśnianiem katastrofy smoleńskiej, nigdy nie zgodzę się na to, aby ktokolwiek w taki sposób mówił o którymkolwiek z pasażerów prezydenckiego Tupolewa. To bulwersujące słowa. I nie dziwię się nikomu, kto im się sprzeciwia. Konferencja, na którą zaproszenia wysyłane są w nocy, która odbywa się w dniu powrotu polskich prokuratorów z Moskwy i w przeddzień ich konferencji, budzi zasadne podejrzenia o chęć manipulacji opinią publiczną. Od 10 kwietnia niemal każdego dnia wypowiadają się w tej sprawie mniej lub bardziej doświadczeni "eksperci". Dla mnie najważniejsze ustalenia to te, które poczyni prokuratura i komisja ministra Millera. Nie dajmy się zmanipulować, poczekajmy na ustalenia prawdziwych i niezależnych ekspertów, którzy już od prawie roku zajmują się wyjaśnianiem tej tragedii.

- Mówił pan w RMF FM: "Nie mam żadnych wątpliwości, że kontrolerzy z wieży nawigacyjnej lotniska Siewiernyj nie postępowali w zgodzie z procedurami. I tego nie znaleźliśmy w raporcie MAK-u, dlatego od początku strona polska mówi, że jest niepełny" i dodał Pan że istnieje prawna możliwość postawienia zarzutów rosyjskim kontrolerom. Czy dzisiaj zmienia pan zdanie? To jest jeszcze możliwe?

- Nie zmieniam zdania. Tak jak powiedziałem znamy już część poczynionych ustaleń – to m.in. prezentacja komisji ministra Millera, zaprezentowana w odpowiedzi na raport MAK. Nie trzeba być ekspertem lotnictwa wojskowego, aby mieć wątpliwości co do słuszności postępowania kontrolerów z wieży na lotnisku Smoleńsk - Siewiernyj. To ich zeznania mogą mieć szczególne znaczenie dla prac polskiej prokuratury. Tym bardziej cieszy fakt, że polskim śledczym udało się w ostatnich dniach tych zeznań wysłuchać. To prokuratura zadecyduje komu w tej sprawie postawi zarzuty i czego będą dotyczyły. Polski Kodeks Karny przewiduje możliwość wydania postanowienia o postawieniu zarzutów obywatelom innego kraju. O tym czy tak się stanie zadecyduje prokurator prowadzący to postępowanie.


- O rosyjskich kontrolerach z wieży stwierdził pan, że przy lądowaniu Jaka-40 kontrolerzy też popełnili błędy i dodał pan, że wieża kontroli lotów przy pogodzie, jaka panowała 10 kwietnia w Smoleńsku, powinna była zakazać lądowania. Tymczasem rosyjscy eksperci podczas konferencji zadali kłam pańskim stwierdzeniom mówiąc, że zachowanie kontrolerów było bez zarzutu i nie mogli zamknąć lotniska. Kto nie ma racji: pan, czy rosyjscy eksperci?

- Nie zamierzam wchodzić w polemikę z ekspertami, co do fachowości, których nie tylko ja, ale przede wszystkim doświadczeni znawcy tematyki lotniczej, mają wątpliwości. Warunki pogodowe jakie 10 kwietnia 2010 r. rano panowały nad smoleńskim lotniskiem były bardzo trudne. Na krótko przed katastrofą naszego samolotu, próbował tam wylądować rosyjski Ił. Wtedy nieomal doszło do tragedii. Polskiemu Jak-owi szczęśliwie udało się wylądować, ale nie bez problemów. Mimo to lotnisko nie zostało zamknięte.

- Jak pan ocenia współpracę strony rosyjskiej i polskiej przy wyjaśnianiu przyczyn katastrofy smoleńskiej, bo mówił pan niedawno, że współpraca ze stroną rosyjską jest niewystarczająca?

- Cieszy wypowiedziany w piątek opinia Naczelnego Prokuratora Wojskowego, który stwierdził, że między polską a rosyjską prokuraturą klimat do współpracy został odbudowany. Rzeczywiście, w polsko-rosyjskich kontaktach w związku z wyjaśnianiem tej katastrofy mogliśmy zaobserwować tygodnie naprawdę rzeczowej współpracy, ale i czas w którym relacje z rosyjskimi partnerami określiłbym jako trudne. Efektem tych trudności były np. opóźnienia w przekazywaniu nam pewnych dokumentów związanych z wydarzeniami z 10 kwietnia. Teraz już wiemy, że ponad 30 kolejnych tomów akt trafi do naszych śledczych, że ich wizyta w Moskwie przyniosła pozytywne efekty. Życzę polskim prokuratorom, aby ich stosunki ze śledczymi z Rosji były tak udane jak moje z moim rosyjskim odpowiednikiem – Ministrem Sprawiedliwości Federacji Rosyjskiej. Efektem naszej współpracy są m.in. bardzo już zaawansowane negocjacje na temat dwustronnych umów. Pierwsza z nich – umowa o współpracy w sprawach cywilnych - ułatwi życie przedsiębiorcom. Druga umowa – o współpracy w sprawach karnych – umożliwi powoływanie w przyszłości polsko-rosyjskich zespołów śledczych. Co więcej, po wejściu w życie tej umowy, polscy prokuratorzy nie będą musieli jeździć np. do Moskwy, by przesłuchać rosyjskich świadków. Takie przesłuchania będzie można przeprowadzać za pomocą wideokonferencji. Kolejną turę negocjacji przeprowadzimy już w maju. Wtedy kolejny raz wybieram się do Rosji. W trakcie spotkania z ministrem Aleksandrem Konowałowem na pewno będziemy także rozmawiać o polsko-rosyjskiej współpracy przy wyjaśnianiu katastrofy. Chciałbym jednocześnie zapewnić, że polski rząd podejmuje wszystkie możliwe kroki, w tym dyplomatyczne, aby współpraca z Rosjanami w tym kontekście układała się możliwie najlepiej.

- "Nasz Dziennik" napisał, że "Rada Międzynarodowej Organizacji Lotnictwa Cywilnego (ICAO) może zweryfikować Międzypaństwowy Komitet Lotniczy (MAK) pod kątem zamieszczenia na jego stronie internetowej dokumentacji sekcyjnej gen. Andrzeja Błasika. Takiej możliwości nie przewiduje w ogóle załącznik 13 do konwencji chicagowskiej, według którego miało przebiegać badanie przyczyn katastrofy smoleńskiej". Czy to prawda i czy Rosjanie złamali postanowienia aneksu 13 do konwencji chicagowskiej? Czy strona polska zwróci się z takim zapytaniem do Rady ICAO?

- Decyzja o tym, jakie dalsze kroki będziemy jako rząd podejmowali na arenie międzynarodowej w celu wyjaśnienia zdarzeń z 10 kwietnia zapadnie po publikacji raportu komisji ministra Jerzego Millera. A ten zapewne zostanie opublikowany już po pierwszej rocznicy katastrofy. Podejmiemy wszystkie możliwe i przewidziane prawem kroki, które przybliżą nas do prawdy o tym, co przyczyniło się do tego, że 10 kwietnia w Smoleńsku zginęła 96-osobowa delegacja z Polski, z Prezydentem i jego małżonką na czele.

- Kiedy dokładnie wrak Tu-154M przyjedzie do Polski? Czy strona polska będzie się domagała informacji dlaczego doszło do defragmentaryzacji wraku i czy nie była ona niszczeniem dowodu?

- O możliwie jak najszybszym terminie przekazania wraku Tu-154M o numerze bocznym 101 niejednokrotnie rozmawiałem z rosyjskim ministrem sprawiedliwości. Zaznaczam, że minister Konowałow podobnie jak ja, nie jest prokuratorem generalnym w swoim kraju. Mimo to otrzymałem zapewnienie, że strona rosyjska dołoży wszelkich starań, aby wrak polskiego samolotu trafił do nas jak najszybciej. Przypomnę, że zakończenie prac przez Międzypaństwową Komisję Badania Wypadków Lotniczych (MAK), ma na to wpływ zasadniczy. Rosyjscy prokuratorzy mogli już rozpocząć czynności związane z badaniem wraku, ponieważ prace te zakończył MAK. Dlatego liczę, że wrak trafi do Polski w możliwie jak najkrótszym czasie. Jest to dla nas ważne i symboliczne. Co do rozcinania szczątków Tupolewa, to jak wiemy Prokuratura Okręgowa w Warszawie wszczęła już postępowanie w tej sprawie. Poczekajmy na jej ustalenia.

- Czy minister sprawiedliwości doradzał premierowi przyjęcie konwencji chicagowskiej? Opozycja uważa, że przyjęcie konwencji chicagowskiej było błędem, chociażby dlatego, że polski rząd nie będzie mógł stosować zapowiadanych procedur odwoławczych.

- Minister Sprawiedliwości nie odpowiada za prawo lotnicze oraz odnoszące się do niego regulacje międzynarodowe. Przypomnę, że przewodniczący Komisji Badania Wypadków Lotniczych w tej i poprzedniej kadencji Komisji – płk. Edmund Klich – od początku był przekonany, co do celowości wykorzystania w tej sytuacji Załącznika numer 13 do Konwencji Chicagowskiej. Uznając go jako najbardziej właściwy i funkcjonalny do wyjaśnienia katastrofy lotniczej. Wielokrotnie jako ekspert podkreślał, że szczegółowa procedura określona w Załączniku daje narzędzie – polskiemu akredytowanemu przedstawicielowi – do uczestniczenia w badaniu przyczyn katastrofy przez Rosjan. Pan Edmund Klich jako osoba wyjaśniająca wcześniej dużą liczbę katastrof lotniczych, został przez polską stronę wskazany jako nasz akredytowany przedstawiciel przy MAK. On też do tej pory uważa, że to co prawda nie jedyna możliwa do wyboru regulacja, ale zdecydowanie najlepsza i najskuteczniejsza. Jego zdaniem wybór jakiegokolwiek innego aktu nie wpłynąłby zasadniczo na szybsze, czy bardziej dogłębne wyjaśnianie tych zdarzeń.

- Czy jeśli strona polska udowodni winę lub współwinę za katastrofę rosyjskich kontrolerów, to czy w ogóle jakiekolwiek konsekwencje prawne względem nich mogą zostać wyciągnięte, a jeśli tak, to jakie?

- Tak jak wspomniałem istnieje prawna możliwość wydania postanowienia o postawieniu zarzutów także Rosjanom. O tym, czy tak się stanie zadecydują prokuratorzy prowadzący to postępowanie. To od ewentualnych zarzutów zależy ewentualny wymiar kary. Na tym etapie postępowania trudno więc wyrażać jednoznaczne sądy.

- A wyobraża pan sobie, że winni po stronie polskiej również zostaną ukarani?

- Wyobrażam sobie. Zwłaszcza, że jak zapowiedział minister Jerzy Miller, raport jego komisji będzie także mówił o winie leżącej po polskiej stronie.

- Polska powinna zabiegać o międzynarodową pomoc prawną przy wyjaśnieniu katastrofy smoleńskiej, jak chcą posłowie PiS?

- Tak jak już wspominałem, polski rząd podejmuje wszystkie możliwe kroki, w tym dyplomatyczne i te mniej formalne, po to aby międzynarodowa współpraca przy wyjaśnianiu katastrofy smoleńskiej układała się możliwie jak najlepiej. I tak jak wspomniałem po publikacji raportu komisji ministra Millera zapadnie decyzja o ewentualnych kolejnych międzynarodowych krokach, które podejmiemy. Przypomnę, że osobiście występowałem do Prokuratora Generalnego o rozważenie możliwości powołania polsko-rosyjskiego zespołu śledczego w tej sprawie. Jak poinformował mnie Prokurator Generalny uważa, że nie jest to możliwe.

- Zmieńmy temat. Czy po 34 latach od śmierci Stanisława Pyjasa można orzec na podstawie szczątków ciała, że jego śmierć była wypadkiem i nie przyczyniły się do niej osoby trzecie?

- Z tego co wiemy Instytut Pamięci Narodowej dysponuje już opiniami biegłych medyków sądowych, którzy badali szczątki Stanisława Pyjasa, ale ciągle jeszcze nie przedstawiono nam oficjalnych wniosków wypływających z tych opinii. Oczekiwałbym, aby ta sprawa po tylu latach została ostatecznie wyjaśniona.

- Z którego miejsca z Łodzi wystartuje pan w wyborach do Sejmu?

- Istotne jest dla mnie nie miejsce na liście, ale ocena mojej pracy przez wyborców. Przez ostanie prawie trzy lata dzięki zaufaniu jakim mnie obdarzyli, wykonuję obowiązki łódzkiego senatora. W tym czasie, pomimo pracy w rządzie, udało mi się za pomocą oświadczeń senackich, podjąć najwięcej interwencji w sprawach obywateli ze wszystkich senatorów. Wiele spośród tych interwencji było skutecznych. Często udawało mi się rozwiązywać problemy poszczególnych osób, ale i całych grup obywateli. Jesienią będę prosił o ocenę tej pracy przez wszystkich mieszkańców Łodzi, co umożliwia mi start do sejmu.

- A Mirosław Drzewiecki powinien wystartować z listo PO do Sejmu?

- Decyzję w tej sprawie podejmie zarząd regionu wraz z władzami krajowymi. Nie jestem ich członkiem. Nie chcę narzucać swojego stanowiska tym, którzy będą podejmowali tę decyzję. Oczywiście, jeżeli mnie zapytają, przedstawię swoją opinię.

Koniec części pierwszej.

Rozmawiał: Jacek Nizinkiewicz

piątek, 18 lutego 2011

Jestem germanistką. Za 5 zł sklejam pudełka

wysłuchała Anita Karwowska
2011-02-16, ostatnia aktualizacja 2011-02-16 18:14

W urzędzie pracy byłam na 19 spotkaniach. Dwudziesty raz będę w marcu. Na czarno dorabiam w drukarni. Po ośmiu godzinach układania 20-kilogramowych paczek mam gąbkę zamiast mózgu



Od redakcji: A jeśli to nie jest wina Ewy?

Ewy rozsądny plan na życie: skończyć studia licencjackie, iść do pracy, zarobione pieniądze wydać na magisterium.

Od dwóch i pół roku nie może znaleźć pracy. Pierwsza, ósma, dziewiętnasta rozmowa kwalifikacyjna. I wciąż te same, bezsensowne oferty dla akwizytorów. Na magisterium nie odłoży, jedynie na bilet na wyjazd z kraju.

Jest świadoma swoich wad, ale i mocnych stron (potrafi przekonująco się „sprzedać”).

Jednak od pracodawców i w urzędach pracy słyszy: nie masz pracy? Sama jesteś temu winna.

No bo jakże to, że młoda, inteligentna, wykształcona osoba nie może sobie poradzić w 300-tysięcznym mieście? Przecież Polska do Zielona Wyspa.

A jeśli takich osób jak Ewa jest znacznie więcej? Przecież - wskazują na to statystyki - dla coraz większej liczby absolwentów jest coraz mniej etatów, a pozostają im co najwyżej kiepskie fuchy?

Jak planować swoje życie, nie mogąc myśleć o choćby minimalnej stabilizacji?

Opowieść Ewy

Na pomoc rodziców nie można wciąż liczyć

- Naprawdę chcesz posłuchać historii bezrobotnej licencjatki? Mam 25 lat, mieszkam pod Białymstokiem, w średniozamożnej rodzinie. Mama od ponad 30 lat zajmuje się domem, nie pracuje. Tata, wolny duch, harleyowiec. Robi i naprawia motocykle. Raz pieniądze są, raz nie ma. Starsza siostra ma sklep.

Ja wybierałam się na studia, do Warszawy czy Torunia, ale policzyliśmy i wyszło, że za mieszkanie, przyjazdy i utrzymanie zapłacę więcej niż za prywatną uczelnię w Białymstoku. Zrobiłam więc licencjat z filologii germańskiej w Wyższej Szkole Finansów i Zarządzania. Rok studiów dziennych za 4 tys. zł. Ojciec szarpnął się i sfinansuje studia. Stwierdził: studiuj na serio, na pracę będziesz miała czas.

W tym czasie udzielałam korepetycji z niemieckiego. Zdarzało się, że miesięcznie zarabiałam tysiąc złotych. Ale były miesiące bez pieniędzy. Po licencjacie, w lipcu 2008 r., zdecydowałam, że dopóki nie znajdę pracy, nie ma mowy o dalszych studiach.

Ogłaszałam się w portalach rekrutacyjnych, w prasie, odpowiadałam na każde ogłoszenia. Nie chciałam pracować jako nauczycielka, bo nie mam do tego predyspozycji.

Z bazaru do biura? To niemożliwe

Pracy szukałam w Białymstoku i okolicznych miastach. Byłam na kilkudziesięciu rozmowach kwalifikacyjnych, choć zwykle zainteresowanie pracodawców kończyło się po rozmowie telefonicznej. Wszyscy szukają osób z doświadczeniem. A jakie ja mam doświadczenie? Handel ciuchami na rynku w wakacje? Pracę w galerii handlowej? Kiedyś wpisałam to w CV i oczywiście usłyszałam: z bazaru do biura? A czy to hańba? Przecież na sekretarkę mogliby mnie przyjąć. Znam niemiecki i angielski, Office'a, programy pocztowe, internet, jestem zorganizowana. Ale w Białymstoku to za mało.

A mojej córce się udało

Niedawno byłam na rozmowie o staż w bibliotece uniwersyteckiej. Wysłał mnie urząd pracy. Ustawiłam się w kilkunastoosobowej kolejce, choć wolne było jedno miejsce. Kobietę, która ze mną rozmawiała, dziwiło wszystko.

Po pierwsze: dlaczego urząd pracy mnie do nich przysłał, bo oni chcą nie filologa, tylko bibliotekoznawcę. Po drugie: dlaczego nie mam żadnego doświadczenia i jedynie licencjat.

Nie chciałam jej opowiadać o moich problemach finansowych. Bibliotekarka stwierdziła, że jej córka po anglistyce takich problemów z pracą jak ja nie ma. Znów poczułam się głupio.

Po jelenie to do lasu

W portalach internetowych jest mnóstwo ogłoszeń do pracy biurowej. Ale zwykle okazuje się, że to akwizycja. Kiedyś się na to nabierałam. Na moje ogłoszenie odpowiedział mężczyzna, który oferował pracę w promocji artykułów przemysłowych w markecie w Białymstoku. Zaprosił do biura, wszystko wyglądało jak trzeba. Umówił się ze mną i kilkoma innymi dziewczynami na konkretną datę, obiecywał umowy. Gdy spotkałyśmy się z nim, okazało się, że o żadnym markecie nie ma mowy. Zawiózł nas do Suwałk. Tam okazało się, że mamy na ulicy wciskać ludziom lipne perfumy. Powiedziałam gościowi: - Po jelenie to do lasu. Wsiadałam w PKS i wróciłam do domu. Inne dziewczyny zostały. Ten facet do dziś działa w naszym mieście i poluje na ofiary.

Psujesz mi wizerunek

Próbowałam też w sklepie z ubraniami w galerii handlowej. Właściciel zasugerował mi, że jako komunikatywna i konkretna zostanę kierowniczką. Zaczęłyśmy od sprzątania. Miałyśmy dostać 10 zł za godzinę. Czekałyśmy na umowy dwa tygodnie. A właściciel wciąż zwodził, że najpierw musi przyjrzeć się jak pracujemy. W tym czasie robiłam wszystko: obsługa klienta, układanie ubrań, obsługa kasy, rozpakowywanie towaru. Podpadłam dwukrotnie. Pierwszy raz, gdy ciągnęłam po podłodze 60-kilogramowy karton z towarem z windy. Sama ważę 45 kg, nie mogłam go podnieść. Szef burknął:, że psuję wizerunek sklepu, bo wygląda na to, że jestem wykorzystywana. Drugi raz podpadłam, gdy nie chciałam wejść na zepsutą drabinę. Bez ubezpieczenia i umowy nie chciałam ryzykować. Następnego dnia dostałam 600 zł za trzy tygodnie pracy. Oczywiście pod stołem.

Urzędnik wysłucha i doda otuchy

Zarejestrowałam się w pośredniaku w październiku 2008 r. Byłam na 19 spotkaniach. Dwudziesty raz będę w marcu. Dziś już nic mnie tam nie dziwi, ale na początku miałam poczucie absurdu. Białostocki urząd pracy funkcjonuje w ten sposób, że gdy nie ma propozycji pracy, to wpisuje w papiery formułkę: "Sklep: Oferta". Oznacza to, że bezrobotny ma zgłosić się do filii urzędu pracy. Poszłam tam raz. Urzędniczka przy biurku gapiła się na tablice, na których wisiały oferty wycięte z gazet.

Teraz więc chodzę do urzędu tylko po to, żeby mieć pieczątkę w książeczce ubezpieczeniowej. Do kolejek już się przyzwyczaiłam, znam twarze urzędniczek. Te młodsze są przychylniejsze, starsze mną gardzą. Ostatnio urzędniczka obsługując mnie jednocześnie rozmawiała przez telefon ze swoim dzieckiem. Nie poświęciła mi jednej chwili.

Po co nam pani?

Kiedyś urząd wysłał mnie na staż do Ochotniczych Hufców Pracy. Na dzień dobry pytanie, czy jestem zainteresowana, czy tylko po pieczątkę. Chciałam staż. - A co pani wie o OHP? - spytali mnie. - Nic, ale przyszłam się dowiedzieć. No i dowiedziałam się: - Pomagamy młodym ludziom w trudnej sytuacji i nie potrzebujemy dodatkowego balastu. Znów poczułam się jak idiotka.

W urzędzie wysyłają też na szkolenia. Mi proponowali dwutygodniowy kurs obsługi kasy fiskalnej, choć już to umiem czy podstawy obsługi komputera - choć całe życie pracuję z komputerem, o czym powiedziałam urzędniczce. Usłyszałam: - To żadne wytłumaczenie.

Dostępny był jeszcze kurs ze stylizacji paznokci. Następnym razem się zapiszę.

Teraz dorabiam w drukarni obok domu. Praca na czarno. Zaczynam o siódmej rano. Po pracy mam gąbkę zamiast mózgu. Układam 20-kilogramowe paczki i sklejam opakowania. Mam pistolecik na klej albo pędzelek i jadę tak przez osiem godzin dziennie. Rzadko gadam z ludźmi. Mało z kim mam wspólne tematy. Zarabiam 5 zł za godzinę, ale nie narzekam, bo 40 zł dniówki to już coś. Taki już nasz polski kapitalizm. Po południu siadam do korepetycji. Miesięcznie wyciągam połowę tego, co w drukarni.

Chcę iść na swoje

Chciałabym zarabiać 2 tys. zł, aby nie jeść tylko chleba z masłem i kilka lat chodzić w jednej kurtce. Czuję się dorosła, mogłabym mieszkać sama. Rodzice też by chcieli. Odkąd skończyłam studia, przyjęli strategię: dostaniesz jeść i dach nad głową, ale musisz radzić sobie sama. Wszystko, co mam na sobie, kosmetyki i książki kupuję za swoje. Czuję, że zawiodłam rodziców, bo jest im przykro, że się marnuję. Rozumiem ich. Mają swoje lata, chcą odetchnąć, pobyć sami.

Myślę o rodzinie, ale przecież skoro sama nie mogę się utrzymać, to co mówić o dziecku. Koleżankom, które mają dzieci, jest jeszcze trudniej. Mnóstwo pracodawców nie rozumie, że trzeba dziecko odebrać z przedszkola albo posiedzieć z nim, gdy jest chore.

Niech inni też coś mają

Mam też jedno ciche marzenie: założyć prywatne przedszkole. Profesjonalne, z sercem do dzieci. Ale nie mam pieniędzy, aby starać się o dofinansowanie, poza tym trudno ruszyć z biznesem w Białymstoku. Lubię kino i literaturę skandynawską. Uwielbiam czytać. Książki są drogie, ale nie mogę oprzeć się i je kupuję. Jak trochę nazbieram, to niosę je do osiedlowej biblioteki. Niech inni też coś mają.

System kopie w d...

Nie myślę już o umowie o pracę. Chcę się tylko rozwijać. Znam języki, a nigdy nie byłam za granicą. Powoli odkładam na wyjazd do Finlandii. Na jesień. Mam tam znajomych, pomogą.

I wiesz co? Już nie wstydzę się, że jestem bezrobotna. To nie moja wina, tylko chorego systemu, który takich jak ja kopie w d...

Dla młodych Polaków pracy nie ma*

demografia

• 2008: młodych w wieku 20-24 lata: 3,076 mln

• 2009: młodych w wieku 20-24 lata: 2,97 mln

• 2010: młodych w wieku 20-24 lata: 2,9 mln

absolwenci szkół wyższych

• absolwenci szkół wyższych 2007/2008: 420 tys.

• absolwenci szkół wyższych 2008/2009: 440 tys.

nowe miejsca pracy

• styczeń 2007: 237 tys.

• styczeń 2008: 178 tys.

• styczeń 2009: 151 tys.

• styczeń 2010: 182 tys., czerwiec: 132 tys.

młodzi bezrobotni

(czerwiec 2008: bezrobotni do 25 roku życia - 276 tys.;

(czerwiec 2009: bezrobotni do 25 roku życia: 358 tys.

(czerwiec: 2010: bezrobotni do 25 roku życia: 372 tys., grudzień - 428 tys.

*dane GUS