Jean-Luc Douin, "Le Monde" z 1 kwietnia
2009-04-14, ostatnia aktualizacja 2009-04-14 13:48
Fragmenty recenzji
ZOBACZ TAKŻE
- Wajda: Francja potrafi osądzić (14-04-09, 14:34)
- Michnik: Narodowość pluszowego misia (14-04-09, 12:00)
(...) Katyń jest jednym z najbardziej poruszających filmów, jakie zrealizował Wajda. 83-letni reżyser pokazał po raz kolejny swą niezwykłą żywotność artystyczną. Pomimo to film zasługuje na dwie uwagi krytyczne.
Po pierwsze, Wajda w równym stopniu obciąża odpowiedzialnością za złupienie i wyniszczenie Polski i Polaków zarówno nazistów, jak i Sowietów. Podobnie jak "Człowiek z marmuru" film ten zrealizowany jest w kontekście konsensusu politycznego [tak w oryginale - red.] i jest prawdziwą antysowiecką bombą: Politbiuro skazuje na obóz pracy kobietę badacza Uniwersytetu Jagiellońskiego, polskie wojsko jest jawnie utożsamiane z podziemnym ruchem oporu, gdzie było tyluż naukowców, profesorów, inżynierów, prawników, artystów, co zawodowych żołnierzy.
Victor Zaslavsky w książce "Le massacre de Katyn" tłumaczy, że Sowieci istotnie zaprogramowali zbrodnię polskich oficerów i wywózkę ich rodzin do obozów. Uważali ich za "obiektywnych wrogów", burżuazyjną inteligencję, potencjalny zalążek ruchu oporu. Masowe egzekucje były "czystkami klasowymi".
Po wtóre, Wajda dopuszcza się dziwnego pomieszania zbrodni katyńskiej z zagładą Żydów. Otóż w filmie nie ma nawet najmniejszej aluzji do eksterminacji Żydów. Ale są sceny łapanek i prześladowania rodzin polskich oficerów, tak jakby chodziło o deportację Żydów do obozów zagłady. Jest też zadziwiający szczegół: przyszłe ofiary zbrodni okazują głębokie emocjonalne przywiązanie do maskotki - pluszowego misia, który został uznany przez Yad Vashem za symbol męczeństwa narodu żydowskiego - eksterminacji dzieci żydowskich.
Żona polskiego generała przymuszana jest przez Niemców do obciążenia Sowietów odpowiedzialnością za zbrodnię. Grozi jej deportacja do Auschwitz Wszystko i bez przerwy nawiązuje w filmie do eksterminacji Żydów, choć słowo to nie pada ani razu. Żydów w tym filmie po prostu nie ma. Ofiarą drugiej wojny światowej jest Polak.
Dlaczego to przemilczenie, skąd to pomieszanie? Wajda miał z tym problem od początku swojej kariery. Jego pierwszy film "Pokolenie" (1955) - traktujący o ruchu oporu przeciwko nazistom - już wtedy pomijał tę zasadniczą kwestię. Ale jest też prawdą, że dwuznaczny sposób przedstawiania przez polskie kino problemu żydowskiego nie dotyczy tylko samego Wajdy.
tłum. Jolanta Kawa


Włoska gazeta "La Repubblica" opublikowała na swoich łamach rażący błąd... 
Kolejny incydent u wybrzeży Somalii. Tym razem piraci przypuścili atak na...
Przetrzymywany przez somalijskich piratów kapitan kontenerowca "Maersk...
- "Inka" to kobieta, która posiada to "coś". Gdyby wędrowała ulicą, wiele...
Właśnie skończyły się zdjęcia do filmu "Izolator", obrazu opartego na...
"Inka", jedyny żyjący współsprawca zabójstwa Jacka Dębskiego, po 8 latach... 



więcej zdjęć





