az, mar, AP, AFP, PAP
2007-09-16, ostatnia aktualizacja 2007-09-16 19:10
- W katastrofie lotniczej na wyspie Phuket zginęło co najmniej 88 osób, co najmniej 43 osób przeżyło, a reszta to zaginieni - potwierdził gubernator prowincji Phuket. Na pokładzie było 130 osób, najpewniej nie było Polaków. Do katastrofy doszło przy lądowaniu na lotnisku w południowej części wyspy. Przyczyną była najprawdopodobniej słaba widoczność, którą spowodował ulewny deszcz.

Fot. STRINGER/THAILAND REUTERS
Samolot rozpadł się na dwie części - mówią świadkowie

Fot. STRINGER/THAILAND REUTERS
Samolot wystąpił o zgodę na lądowanie, ale z powodu złej pogody

Fot. STRINGER/THAILAND REUTERS
Samolot zjechał z pasa startowego, uderzając w drzewa i przełamując się na dwie części, a następnie tylna część kadłuba i skrzydła stanęły w płomieniach

Fot. Daily News AP
Wśród pasażerów najpewniej nie było Polaków

Fot. AP
Strażacy i ratownicy na miejscu tragedii
Według informacji ze szpitala w Phuket, spośród 32 przewiezionych tam rannych pasażerów 24 to obcokrajowcy. Wśród nich jest 8 Brytyjczyków, 5 Niemców, 5 Irańczyków, dwóch Izraelczyków oraz po co najmniej jednym Australijczyku, Irlandczyku i Kanadyjczyku. Stan co najmniej pięciu osób jest ciężki.
MSZ: Najpewniej nie było tam Polaków
- Na liście pasażerów nie było nikogo o polsko brzmiącym nazwisku. Wśród około 43 rannych też nie ma Polaków - powiedział rzecznik prasowy MSZ Robert Szaniawski. Zastrzegł, że są to jeszcze informacje nieoficjalne.
W samolocie znajdowało się łącznie 130 ludzi - 123 pasażerów i siedmiu członków załogi. Wcześniejsze doniesienia mówiły o pięciu członkach załogi. Według przedstawiciela tajlandzkiej administracji lotniczej, 78 pasażerów było cudzoziemcami (urlopowicze z zagranicy, przede wszystkim z Europy), a pozostali to Tajowie. Według informacji ze szpitala w Phuket, katastrofę przeżyło między innymi 8 Brytyjczyków, 7 Tajów i dwóch Australijczyków.
Deszcz przyczyną tragedii
Lecąca z Bangkoku do Phuket maszyna McDonnel Douglas 80 tanich tajlandzkich linii lotniczych One-Two-Go rozbiła się ok. godz. 15.35 czasu lokalnego (10.35 czasu polskiego), podchodząc do lądowania w deszczu. Samolot zjechał z pasa startowego, uderzając w drzewa i przełamując się na dwie części, a następnie tylna część kadłuba i skrzydła stanęły w płomieniach.
Prawdopodobną przyczyną katastrofy był padający w tym czasie ulewny deszcz. - W momencie podchodzenia do lądowania widoczność była bardzo słaba. Samolot stracił stabilność i rozbił się - powiedział. - Praktycznie rozpadł się na dwie części - dodał.
Ruch na lotnisku zawieszony do poniedziałku
- Samolot wystąpił o zgodę na lądowanie, ale z powodu złej pogody - silnego wiatru i ulewnego deszczu - pilot zapewne nie widział dobrze pasa - oświadczył dyrektor generalny tajlandzkiego lotnictwa cywilnego Chiasak Angkauwan.
Tajlandzka telewizja przekazała obrazy potrzaskanego i dymiącego samolotu, otoczonego wozami strażackimi i karetkami pogotowia. Części maszyny widać było również na okolicznych drzewach.
W następstwie wypadku ruch na lotnisku w Phuket został zawieszony do poniedziałku rano czasu lokalnego. Odwołano cztery loty - trzy do Bangkoku i jeden do Hongkongu - co zatrzymało na miejscu około tysiąca podróżnych.


więcej zdjęć




