Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ONZ. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ONZ. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 7 grudnia 2008

Dania szykuje się na szczyt klimatyczny w 2009 roku

Karolina Baca 07-12-2008, ostatnia aktualizacja 07-12-2008 00:25

Chociaż konferencja klimatyczna w Poznaniu jest dopiero na półmetku, Duńczycy mają już właściwie gotowy plan przyszłorocznego COP 15 w Kopenhadze. Przedstawią go w poniedziałek - pisze Karolina Baca z Kopenhagi

Inauguracja COP14 w Poznaniu z udziałem premiera Danii Andersa Fogha Rasmussena
autor zdjęcia: Bartosz Jankowski
źródło: Fotorzepa
Inauguracja COP14 w Poznaniu z udziałem premiera Danii Andersa Fogha Rasmussena

Według powołanego w czerwcu Climate Consortium odpowiedzialnego za przygotowania, w COP 15 udział weźmie przynajmniej 15 tys. delegatów (w Poznaniu 9 tys.) ze 192 krajów. Jednak konsorcjum nie tylko przygotowuje kolejny szczyt, na którym Duńczycy — gospodarze i reszta UE będą namawiać m.in. Chiny, USA i Indie do przyjęcia programu redukcji emisji CO2.

– Do czasu COP 15 naszym zadaniem jest przekonanie duńskiego biznesu do czystych technologii i redukcji emisji gazów cieplarnianych. Dlatego m.in. organizujemy wykłady i wystawę o zmianach klimatu, a także przygotowujemy filmy dokumentalne m.in. o czystej energii — wylicza Kristian Olesen z Climate Consortium.

Szczegóły przygotowań do COP 15 Ambasada Królestwa Danii przedstawi w Poznaniu w poniedziałek. Z informacji „Rz” wynika, że w środę dojdzie w Poznaniu do podpisania polsko-duńskiego porozumienia w ramach tzw. Wspólnych Wdrożeń (join implementation), które umożliwi handel jednostkami emisji gazów cieplarnianych. Polska podpisała już podobną umowę z Japonią, kolejną negocjuje z Hiszpanią. Minister środowiska prof. Maciej Nowicki nie wykluczył, że kolejnym partnerem do rozmów będzie Irlandia. Z jego szacunków wynika, że dzięki takim umowom polski rząd mógłby pozyskać w latach 2008-2012 ok. 2 mld zł na handlu emisjami.

Dania już dziś ma się czym pochwalić na polu czystej energii. Jedna piąta wykorzystywanej w kraju energii produkowanej jest z wiatru, zaś duńskie turbiny wiatrowe Vestas są używane w połowie wszystkich elektrowni wiatrowych na świecie.

Do działań na rzecz klimatu przyłączają się też duńskie firmy. Velux, znany z produkcji okien, postawił ostatnio na kolektory słoneczne i budowę samowystarczalnych domów (m. in. z ogrzewaniem solarnym). Niebawem taki modelowy dom stanie we Wrocławiu. Zaś produkujący m.in. materiały izolacyjne Rockwool przebudował swoją siedzibę tak, że nie używa klimatyzacji (cyrkulacja powietrza następuje za pomocą okien zamontowanych w specjalny sposób).

– Naszym priorytetem przed COP 15 jest namówienie Chin do redukcji CO2 — mówi Steffen Smidt, ambasador ds. zmian klimatu przy duńskim MSZ. — Możemy nawiązać współpracę pokazując elastyczne rozwiązania do zastosowania w różnych, także rozwijających się krajach. Poznański COP 14 wyznacza dalszą drogę tych działań — uważa.

Przed COP 15 szeroko zaprezentowany zostanie również „Project Zero” miasta Sonderborg (76 tys. mieszkańców), które do 2030 r. ma osiągnąć zerowy bilans emisji i redukcji CO2 (www.projectzero.dk), by stać się tzw. miastem neutralnym. Uda się to osiągnąć m.in. dzięki temu, że nowobudowane w mieście obiekty będą niskoemisyjne (w tej chwili ponad 40 proc. emisji pochodzi właśnie z budynków). Przedstawiciele projektu szacują, że Sonderborg, mimo redukcji emisji odnotuje wzrost gospodarczy (spowolnienia gospodarki z powodu redukcji obawiają się kraje, które nie podpisały protokołu z Kioto), a także zostanie stworzonych przynajmniej 5 tys. nowych miejsc pracy.

"Rz" Online

wtorek, 23 września 2008

Prezydent Kaczyński na 63. sesji Zgromadzenia Ogólnego Narodów Zjednoczonych

2008-09-23
63. sesja Zgromadzenia Ogólnego Narodów Zjednoczonych w Nowym Jorku

23 września 2008 r. Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Lech Kaczyński wraz z Małżonką udał się do Nowego Jorku, gdzie wziął udział w 63. sesji Zgromadzenia Ogólnego Narodów Zjednoczonych.

Po przybyciu na miejsce Prezydent RP uczestniczył w spotkaniu organizowanym przez Prezydentów USA i Iraku na cześć państw-członków Sił Wielonarodowych w Iraku (MNF-I) oraz w oficjalnym obiedzie wydawanym przez Sekretarza Generalnego ONZ dla szefów delegacji przybyłych na 63. sesję Zgromadzenia ONZ.

24 września w środę odbyły się spotkania Prezydenta Lecha Kaczyńskiego z Prezydentem Słowenii i Prezydentem Serbii. Następnie rozpoczęło się spotkanie szefów delegacji państw „Trójki Klimatycznej” oraz Sekretarza Generalnego ONZ. Po spotkaniu odbyła się wspólna konferencja prasowa.

Po południu odbyło się spotkanie Prezydenta RP z Sekretarzem Generalnym ONZ oraz z Prezydentem Albanii.

Prezydent RP Lech Kaczyński przemawiał również podczas debaty generalnej 63. sesji Zgromadzenia Ogólnego Narodów Zjednoczonych.

Tekst przemówienia Prezydenta RP:

„Na wstępie pragnę przekazać wyrazy szacunku i podziękowań dla Przewodniczącego poprzedniej sesji Zgromadzenia Ogólnego NZ, Pana Srgjana Kerima, którego inicjatywy przyczyniły się do wzbogacenia agendy i usprawnienia prac Zgromadzenia Ogólnego. Jego następcy, Panu Miguelowi D’Escoto Brockmanowi wybranemu na funkcję Przewodniczącego 63-ej sesji Zgromadzenia Ogólnego składam gratulacje i życzenia owocnej pracy.

W ciągu ostatniego roku pojawiło się wiele nowych wyzwań i problemów, z którymi musi radzić sobie wspólnota międzynarodowa. Reagując na te problemy i szukając najlepszych rozwiązań, po raz kolejny przekonaliśmy się, że pokonywanie różnorakich kryzysów nie może powieść się bez odwołania do takich uniwersalnych wartości jak demokracja, wolność i solidarność.

Jednym z największych wyzwań jest obecnie kryzys żywnościowy i jego konsekwencje. Decyzja, aby tematem przewodnim tegorocznej sesji Zgromadzenia Ogólnego Narodów Zjednoczonych była ta tematyka, dowodzi szczególnej roli ONZ jako forum debaty poświęconej najważniejszym wyzwaniom globalnym.

Polska docenia decyzję, aby debatę na temat kryzysu żywnościowego połączyć z rozważaniami nad potrzebą demokratyzacji Narodów Zjednoczonych. Tylko demokratyczna i sprawnie funkcjonująca ONZ jest bowiem w stanie sprostać globalnym wyzwaniom eliminacji głodu i ubóstwa, czy zapewnienia stabilnego rozwoju państw najuboższych. Dlatego też jesteśmy przekonani, że proces reformy ONZ powinien być kontynuowany.

Jedną z podstaw demokratycznego sposobu zarządzania ONZ jest zasada „jedno państwo jeden głos”. Każde państwo powinno mieć możliwość decydowania o kierunku, w jakim będzie podążać ONZ. Najważniejszym forum takiej demokratycznej debaty pozostaje wciąż Zgromadzenie Ogólne. W tym kontekście szczególnie istotne staje się usprawnienie mechanizmu podejmowania decyzji.

Opowiadamy się za przyspieszeniem tempa prac – trwających zresztą już od wielu lat - nad reformą Rady Bezpieczeństwa. Należy zwiększyć liczbę niestałych członków Rady, co pozwoli odzwierciedlić obraz współczesnego świata. Pamiętajmy, że pewne reguły w tym zakresie zostały ustalone w świecie niezwykle wręcz odmiennym od współczesnego.

„Każdy człowiek ma prawo do poziomu życia zapewniającego zdrowie i dobrobyt jemu i jego rodzinie, w tym do wyżywienia, odzieży, mieszkania, opieki lekarskiej i koniecznych świadczeń społecznych” - to postulaty Deklaracji Praw Człowieka, która w tym roku obchodzi 60-lecie. Jako wspólnota międzynarodowa ponosimy odpowiedzialność, aby doprowadzić do ich wypełnienia.

Walka z głodem i ubóstwem to jeden z Milenijnych Celów Rozwoju. Mija 8 lat od czasu ich wyznaczenia przez wspólnotę międzynarodową. Pomimo wielu deklaracji i zobowiązań wciąż nie zbliżyliśmy się do ich terminowego wypełnienia. Wyjście z obecnego kryzysu w realizacji polityki rozwojowej nie będzie możliwe bez przyjęcia indywidualnej odpowiedzialności, - co chciałem szczególnie podkreślić i podkreślam nie po raz pierwszy na tym forum – przez konkretne państwa, jeżeli chodzi o działania mające na celu dokonanie bilansu dotychczasowej realizacji naszych obietnic i zobowiązań.

We wspólnym wysiłku powinniśmy dążyć do ożywienia globalnego programu rozwoju, którego podstawę stanowią Milenijne Cele Rozwoju. Z tym przekonaniem Polska przyłączyła się do Deklaracji owych Milenijnych Celów ogłoszonej z inicjatywy Premiera Wielkiej Brytanii, Pana Gordona Browna. Mamy nadzieję, że Deklaracja, będąca wyrazem szerokiego porozumienia państw oraz przedstawicieli świata biznesu, organizacji pozarządowych i wyznaniowych przyczyni się do pełnej realizacji Milenijnych Celów Rozwoju. Liczymy, że Spotkanie Wysokiego Szczebla ws. Milenijnych Celów Rozwoju, które odbędzie się 25 września, przyniesie konkretne zobowiązania, które będą terminowo realizowane. Terminowość ma tutaj szczególnie duże znaczenie.

Analizując przyczyny kryzysu żywnościowego oraz szukając skutecznych recept na walkę z ubóstwem i głodem, zauważamy, jak duży wpływ na te zjawiska mają nasilone zmiany klimatyczne. I choć konsekwencje zmian klimatu będą miały zasięg globalny, to jednak najdotkliwiej odczują je najbiedniejsi. Bez poczucia solidarnej odpowiedzialności oraz wzmocnienia wzajemnej współpracy, kraje rozwijające się nie będą w stanie urzeczywistnić swoich zobowiązań co do redukcji emisji gazów cieplarnianych i skutecznie przystosować się do zmian klimatycznych. To jest sprawa dla każdego kto choćby trochę zna nasz świat, całkowicie oczywista. Ona wymaga pewnej zmiany filozofii, wymaga – mówiąc w pewnym skrócie – dużo większego wysiłku ze strony Północy na rzecz Południa. To, co mówię jest oczywiście jedynie pewnym myślowym skrótem. Bogaci muszą dużo bardziej zaangażować się w pomoc biedniejszym. Organizacja Narodów Zjednoczonych jest jeżeli nie jedyną to na pewno główną organizacją, która owe cele może realizować.

Polska chce być aktywnym partnerem w działaniach wspólnoty międzynarodowej w tym zakresie. Z tym przekonaniem będziemy gościć w Poznaniu – jednym z największych miast mojego kraju - w grudniu tego roku, 14-stą sesję Konferencji Stron Ramowej Konwencji Narodów Zjednoczonych w sprawie Zmian Klimatu oraz 4-tą sesję Stron tzw. Protokołu z Kioto. Jednym z najważniejszych wyzwań tegorocznej konferencji jest wypracowanie rozwiązań oraz mechanizmów je wspierających, które przyniosą rzeczywiste zmiany systemowe w krajach rozwijających się, szczególnie istotne jest zapewnienie finansowania dla inwestycji, które służyć będą modernizacji gospodarek państw, w celi redukcji emisji CO2 oraz przystosowania się do zmian klimatu. Raz jeszcze chciałem powtórzyć, że nie ma żadnej możliwości realizacji tych celów bez znacznej zmiany sposobu myślenia, przede wszystkim w tych państwach, które w skali świata dysponują największymi środkami.

Mamy nadzieję, że tegoroczna Konferencja w Poznaniu stworzy mocne podstawy dla osiągnięcia nowego porozumienia w grudniu przyszłego roku w Kopenhadze – chodzi o zastąpienie Protokołu z Kioto. Polska, jako Przewodniczący Konferencji Stron, będzie dążyć do maksymalnego zbliżenia stanowisk pomiędzy najważniejszymi grupami państw tak, aby doprowadzić do znaczącego postępu w trakcie Konferencji w Poznaniu. Liczymy na współpracę i wsparcie ze strony naszych międzynarodowych partnerów i przyjaciół. Niezwykle cenimy sobie głębokie zaangażowanie Sekretarza Generalnego NZ w realizację tych celów. Wprowadzenie nowych, bardziej przyjaznych klimatowi technologii powinno iść w parze z poprawą bezpieczeństwa energetycznego i dywersyfikacją dostaw energii. Ponieważ nie wprowadzono jeszcze mechanizmów gwarantujących solidarność wszystkich państw członkowskich – tym razem mówię o Unii Europejskiej, ale dotyczy to wszystkich pozostałych państw świata. W przypadku kryzysu energetycznego, kwestia bezpieczeństwa energetycznego staje się dla nas sprawą priorytetową.

Polska z niepokojem śledzi rozwój wydarzeń w Gruzji. Stoimy na stanowisku, że prowadzenie dialogu, a także solidarność i konsekwencja w realizacji polityki energetycznej powinna stać się priorytetem dla wszystkich państw europejskich, w szczególności dla państw Unii Europejskiej. W tym kontekście można jedynie zapewnić Europie bezpieczeństwo energetyczne. Wobec całkowitej nieprzewidywalności działań obecnych, głównych dostarczycieli energii – mówię w tym przypadku o Europie - niepokój Polski budzi wykorzystywanie przez niektóre państwa, w szczególności przez jedno, bardzo potężne państwo dostaw energii jako narzędzia osiągania celów politycznych w stosunkach z sąsiadami, a także z wszystkimi państwami, które korzystają z dostaw energii owego państwa.

Dlatego też, zasadnicze znaczenie ma doprowadzenie do zróżnicowania źródeł dostaw, wprowadzenie przejrzystych reguł w obrocie surowcami energetycznymi - w Europie, ale także w skali świata - oraz rozbudowa infrastruktury transportowej, w szczególności utworzenie alternatywnych dróg prowadzących do Europy, w tym Unii Europejskiej, głównie z regionów państw Morza Kaspijskiego, Azji Centralnej, ale także Bliskiego Wschodu. Może to w bardzo znaczący sposób przyczynić się do szybszego rozwoju tych państw, a także zwiększenia ich możliwości, jeżeli chodzi o globalną solidarność.

Wspomniałem już o Gruzji w kontekście bezpieczeństwa energetycznego. Jednak sytuacja w tym kraju jest dużo poważniejsza. Na naszych oczach , niewiele tygodni temu dokonała się bezprawna agresja militarna i podział kraju. Była to agresja na niezależne państwo. Zostały złamane podstawowe zasady prawa międzynarodowego: nienaruszalność granic i poszanowanie integralności terytorialnej. Bez poszanowania tych zasad nasz świat będzie miejscem nie jednego, a setek konfliktów. Nie możemy pozwolić na relatywizację tego, co stanowi prawo międzynarodowe. Nie możemy przyjąć tego, że prawo międzynarodowe to jest coś, co dotyczy słabych, a nie obowiązuje silnych. W takiej sytuacji bowiem to prawo nie ma żadnego, pozytywnego znaczenia. W szczególności dotyczy to zasady integralności terytorialnej. Nie możemy przyjąć zasady, przeciwko której przed sześćdziesięcioma trzema laty powstała Organizacja Narodów Zjednoczonych jako konsekwencja II wojny światowej, jako konsekwencja bankructwa Ligi Narodów. Tą zasadą, przeciwko której powstało ONZ – to zasada siły przed prawem. Nie wszyscy z Państwa, tu na tej sali są przedstawicielami krajów, które leżą blisko Gruzji, czy blisko Europy, ale problem Gruzji jest problemem nas wszystkich. Jest problemem każdego kraju, który boryka się z problemem związanym z integralnością terytorialną, czy przewagą silniejszych sąsiadów, a to jest większość krajów świata.

Ład międzynarodowy powinien opierać się na bezwzględnym interpretowaniu Karty Narodów Zjednoczonych przez wszystkie podmioty prawa międzynarodowego, a więc w pierwszym rzędzie przez wszystkie państwa oraz wspólnej odpowiedzialności za losy tych krajów, które same nie potrafią zapewnić sobie bezpieczeństwa. Te właśnie zasady kierowały moimi działaniami jako Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej w Gruzji Kierowały tez działaniami Prezydentów Litwy, Łotwy, Estonii, Prezydenta Ukrainy. Chciałbym podkreślić, że bezwzględne wykonywanie planu pokojowego, który powinien też obejmować sprawę integralności terytorialnej Gruzji jest warunkiem dla dalszej dyskusji na temat Kaukazu, która odbędzie się w październiku w Genewie, a także przyszłości stosunków między Unią Europejską, której mój kraj jest istotnym członkiem, bo na 27 krajów jest na miejscu szóstym, a Rosją. Te stosunki mogą być stosunkami poprawnymi, wzajemnymi tylko w ramach przestrzegania prawa międzynarodowego przez obydwie strony i nie tylko w relacjach wzajemnych, także w relacji do stron trzecich.

Wyrazem zaangażowania Polski w bezpieczeństwo międzynarodowe jest udział w koalicji antyterrorystycznej w wielu zapalnych regionach świata. Dziś w silach pokojowych i stabilizacyjnych na całym świecie służy ponad 3,5 tysiąca polskich żołnierzy i policjantów. Od Afryki przez Bałkany, Bliski Wschód i Azję. Takim miejscem był również Irak. Polska przez 5 lat obecności w Iraku starała się pomóc naszym irackim przyjaciołom i sojusznikom w umocnieniu bezpieczeństwa wewnętrznego i zewnętrznego. Nasza misja, której ważny etap kończy się w tym roku, jest niewątpliwym sukcesem – Irak jest dziś bezpieczniejszy i bardziej stabilny niż kilka lat temu - wbrew olbrzymim wątpliwościom wyrażanym przez niektórych w tym zakresie. Natomiast wyzwaniem w dalszym ciągu pozostaje Afganistan. Wierzymy głęboko, że misja w Afganistanie, w której Polska bierze również istotny udział zakończy się sukcesem. Musi zakończyć się sukcesem nie tylko militarnym w walce z terroryzmem, ale także sukcesem narodów Afganistanu, jeżeli chodzi o poprawę ich codziennego bytu, bowiem działaniom militarnym powinny i muszą towarzyszyć także działania o charakterze gospodarczym – stabilizującym gospodarkę, poprawiającym stan bezpieczeństwa wewnętrznego, a także pozwalającym na coraz szybszy rozwój. Jestem przekonany, a w każdym bądź razie chciałbym być głęboko przekonany, że ta misja zakończy się powodzeniem.

Wciąż niestabilna jest sytuacja na Bliskim Wschodzie, co wywołuje zaniepokojenie prawie wszystkich krajów świata, powtarzam niestety prawie wszystkich, w tym także Polski. Długoletni proces budowy niezależnego Państwa Palestyńskiego powinien zostać jak najszybciej zakończony – dla dobra Palestyńczyków, ale także dla dobra Izraelczyków. Polska jest krajem zaprzyjaźnionym i z jednymi i z drugimi. Życzymy narodowi palestyńskiemu pełnego sukcesu w walce o niezależne państwo. Izraelowi, z którym wiążą nas wielkie związki historyczne ze względu na pochodzenie wielu jego obywateli – życzymy sukcesów i pokoju, który jest mu niezwykle potrzebny. Nadzieje – co chciałem podkreślić z wielką radością – rodzi sytuacja w Libanie. Polska jest głęboko przekonana, że wybory, nowy prezydent to może dać stabilizację i pokój na które naród libański czeka – o ile dobrze pamiętam - od 34 lat, od roku 1974, a i wcześniej sytuacja była niejednokrotnie trudna. Nowym władzom Libanu i narodowi libańskiemu życzymy sukcesów. Jesteśmy i będziemy zaangażowani w tym regionie świata w imię międzynarodowej solidarności, w imię naszych historycznych związków.

Wymienione wyżej problemy nie mogą być rozwiązane przez pojedyncze państwa, bądź grupy państw. Wyraźnie to dzisiaj dostrzegamy – potrzebne jest wspólne działanie wszystkich krajów: tych biedniejszych i tych bogatszych, tych ze wschodu i z zachodu, ale w dzisiejszym świecie gdzie podział na wschód i zachód nie ma już tego znaczenia co kiedyś - potrzebna jest przede wszystkim solidarność między północą, a południem, potrzebna jest pomoc tym – o czym już wspominałem – którzy potrzebują pomocy. Potrzebna jest promocja demokracji, oczywiście dostosowanej do warunków kulturowych, do tradycji danego państwa, bo niezależnie od jej wad, to w historii ludzkości nie było ustroju bardziej przyjaznego człowiekowi. Aby sprostać zadaniom, jakie stoją dzisiaj przed światem powinniśmy działać wspólnie i solidarnie, najlepiej poprzez sprawnie działające struktury międzynarodowe. Organizacja Narodów Zjednoczonych, a także jej agendy jest organizacją o zasięgu globalnym – pod tym względem nie ma w świecie konkurentów. Słusznie mówi jej Sekretarz Ban Ki-moon, że między tymi agendami należy prowadzić głębszą koordynację niż była dotąd, niezależnie od wielkich sukcesów, które w historii ostatnich dziesięcioleci odniosły organizacje afiliowane przy ONZ. Najważniejsze jest jednak, aby powszechnie szanowane były podstawowe zasady prawa międzynarodowego i prawa człowieka, o których wspomniałem i podstawowe wolności. Wyrażam nadzieję, że gdy za rok spotkamy się na 64. sesji Zgromadzenia Ogólnego Narodów Zjednoczonych, świat będzie nieco bezpieczniejszy i nieco bliższy tym zasadom, o których miałem przed chwilą zaszczyt do Państwa mówić. Dziękuję bardzo Panie Przewodniczący, dziękuję bardzo Panie Sekretarzu Generalny. Dziękuję serdecznie”.

piątek, 18 kwietnia 2008

Benedykt XVI w ONZ: Brońcie praw człowieka

mar, PAP
2008-04-18, ostatnia aktualizacja 2008-04-18 19:15
Zobacz powiększenie
Benedykt XVI na forum Zgromadzenia Ogólnego ONZ
Fot. RAY STUBBLEBINE REUTERS

Promowanie praw człowieka to nadal "najskuteczniejsza strategia wykorzeniania nierówności" między grupami społecznymi i zapewnienia bezpieczeństwa na świecie - powiedział Benedykt XVI w siedzibie ONZ. Jak podkreślił, są przypadki, gdy społeczność międzynarodowa "ma obowiązek interweniować", gdy prawa człowieka są łamane.

Zobacz powiekszenie
Fot. Julie Jacobson AP
Benedykt XVI w siedzibie ONZ
Zobacz powiekszenie
Fot. Craig Ruttle AP
Benedykt XVI i sekretarz generalny ONZ Ban Ki-moon
Zobacz powiekszenie
Fot. BRENDAN MCDERMID REUTERS
Papież: Promowanie praw człowieka to najskuteczniejsza strategia w walce z nierównościami
GALERIA ZDJĘĆ
Nawiązując do przypadającej w tym roku 60. rocznicy ogłoszenia Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka, papież ostrzegł przed występującą obecnie tendencją sprowadzania praw człowieka, "zakorzenionych głównie w sprawiedliwości", do "nędznego wymiaru utylitarystycznego". Nie wolno zapominać, że prawa człowieka opierają się głównie na "solidarności członków społeczeństwa" - dodał.

Papież: Są przypadki, gdy interwencja jest konieczna

Jeśli państwa "nie są w stanie zagwarantować praw człowieka", społeczność międzynarodowa "ma obowiązek interweniować środkami prawnymi przewidzianymi w Karcie Narodów Zjednoczonych i za pomocą innych instrumentów międzynarodowych" - powiedział Benedykt XVI.

Jeśli jej interwencja jest oparta na zasadach stanowiących podstawę ładu międzynarodowego, "nie powinna być traktowana jako ograniczanie czyjejś suwerenności" - dodał papież.

Podkreślił jednak, że w obliczu konfliktu należy przede wszystkim wykorzystać "wszelkie możliwości" dyplomacji. - Tym, czego potrzebujemy jest jak najsolidniejsze poszukiwanie środków zapobiegania konfliktom i kontrolowania ich przy wykorzystaniu wszelkich możliwych dróg dyplomatycznych - powiedział Benedykt XVI.

- Należy przy tym zwracać uwagę na najlżejsze nawet sygnały świadczące o możliwości dialogu i pragnienia pojednania oraz stwarzać dla nich zachętę - zaznaczył.

Benedykt XVI nawiązuje do słów Jana Pawła II

W swym wystąpieniu nawiązał do wypowiedzi Jana Pawła II na forum ONZ z 1995 roku i nazwał Organizację Narodów Zjednoczonych "centrum moralnym, w którym wszystkie narody czują się jak u siebie w domu".

Mówiąc o roli ONZ w rozwiązywaniu konfliktów powstających w społeczności światowej, nawiązał też we wstępie przemówienia do wielkiej encykliki społecznej swego poprzednika "Solicitudo rei socialis". - Kwestie bezpieczeństwa, cele rozwoju, zmniejszanie lokalnych i globalnych nierówności, ochrona środowiska, zasobów ziemskich i klimatu wymagają, aby wszyscy odpowiedzialni za sytuację międzynarodową działali wspólnie - powiedział Benedykt XVI, zachęcając polityków aby "wykazywali dobrą wolę" i "solidarność z najsłabszymi regionami planety". - Myślę zwłaszcza o tych, którzy pozostają na marginesie autentycznego integralnego rozwoju i narażeni są przez to na ryzyko, że odczują tylko negatywne efekty globalizacji - podkreślił.

- Moja obecność na tym Zgromadzeniu (Ogólnym NZ) jest świadectwem mego uznania dla Narodów Zjednoczonych i wyrazem nadziei, że Organizacja będzie w coraz większym stopniu służyła jako symbol jedności między państwami, jako instrument służący całej ludzkiej rodzini" - podkreślił papież.

- Obecność ta manifestuje także wolę Kościoła katolickiego wniesienia własnego wkładu w budowanie stosunków międzynarodowych - wskazał Benedykt XVI.

poniedziałek, 10 marca 2008

Spotkanie premiera Tuska z sekretarzem generalnym ONZ

eb 11-03-2008, ostatnia aktualizacja 11-03-2008 04:59

Sytuację polityczną na świecie i najważniejsze problemy zapewnienia pokoju i bezpieczeństwa międzynarodowego omówił premier Donald Tusk z sekretarzem generalnym ONZ Ban Ki Munem podczas poniedziałkowego spotkania na 38 piętrze gmachu głównej siedziby ONZ w Nowym Jorku.

Podczas spotkania, które trwało pół godziny dłużej niż planowano, Ban Ki Mun z uznaniem wyrażał się o udziale Polski w misjach pokojowych, realizowanych pod auspicjami ONZ.

Premier Tusk wyraził gotowość dalszego wspierania przez Polskę działań ONZ.

Rozmowa dotyczyła również rosnącej roli Polski jako kraju udzielającego pomocy państwom rozwijającym się.

Wspomniano też o międzynarodowej konferencji na temat zmian klimatycznych, która odbędzie się w Poznaniu w grudniu 2008 r.

Źródło : PAP

piątek, 7 marca 2008

RB ONZ nie potępiła zamachu w Jerozolimie wobec sprzeciwu Libii

awe, PAP
2008-03-07, ostatnia aktualizacja 2008-03-07 11:03
Członkowie Rady Bezpieczeństwa ONZ nie doszli do konsensusu w sprawie wspólnego oświadczenia potępiającego jako "atak terrorystyczny" zamach na szkołę religijną w Jerozolimie, ponieważ sprzeciwiła się temu Libia.


* Władze Izraela: Zamach nie przerwie rozmów z Palestyńczykami (07-03-08, 10:32)

Palestyński zamachowiec wtargnął do jesziwy Merkaz HaRaw w zachodniej Jerozolimie, gdzie zabił osiem osób i co najmniej dziewięć ranił. W nocy z czwartku na piątek (czasu polskiego) ONZ zwołała w związku z tym incydentem nadzwyczajne posiedzenie Rady Bezpieczeństwa, na którym USA przedstawiły szkic oświadczenia potępiającego zamach.

Waszyngton spodziewał się, że liczący 15 członków najwyższy organ ONZ jednomyślnie projekt przyjmie. Tymczasem na drodze do wspólnego oświadczenia stanęła Libia - jeden z rotujących członków tego gremium.

Jak wyjaśnił amerykański ambasador przy ONZ Zalmay Khalilzad, Trypolis nie zgodził się na potępienie wyłącznie tego aktu przemocy, domagając się skrytykowania w tym samym komunikacie także zakończonej w niedzielę izraelskiej ofensywy w Strefie Gazy, w której śmierć poniosło ponad 120 Palestyńczyków, wśród nich wielu cywilów.

Zarówno USA jak i Rosja odrzuciły żądania Libii, wyjaśniając, że umyślne zabicie uczniów w szkole, nie jest porównywalne z przypadkowym zabójstwem cywilów.

Reprezentant Rosji Witalij Czurkin wyraził po posiedzeniu swoje ubolewanie, że RB nie była w stanie zgodnie potępić zamachu. Z kolei izraelski ambasador przy ONZ Dan Gillerman podsumował dwugodzinne spotkanie stwierdzeniem, że Rada Bezpieczeństwa została opanowana przez terrorystów.

Wcześniej zamach na szkołę religijną w Jerozolimie potępił sekretarz generalny ONZ Ban Ki Mun. Wyraził swe zaniepokojenie, że przemoc oraz terroryzm zahamują proces pokojowy na Bliskim Wschodzie. Ubolewanie wyraził również prezydent USA George W. Bush oraz szefowie MSZ Francji i Niemiec.

niedziela, 2 marca 2008

ONZ potępiła izraelskie naloty na Gazę

tan, PAP
2008-03-02, ostatnia aktualizacja 2008-03-02 08:18

Rada Bezpieczeństwa ONZ potępiła w niedzielę wzrost przemocy między Palestyńczykami i Izraelczykami oraz podjęła decyzję o ponownym zebraniu się w poniedziałek w celu omówienia sytuacji na Bliskim Wschodzie.

Zobacz powiekszenie
Fot. MOTI MILROD AP
Dym wznosi się nad Gazą po uderzeniu izraelskiego lotnictwa.
- Członkowie Rady są głęboko zaniepokojeni śmiercią cywilów na południu Izraela i w Strefie Gazy i potępiają obecną eskalację przemocy - oświadczył ambasador Rosji przy ONZ Witalij Czurkin, którego kraj sprawuje rotacyjne przewodnictwo w Radzie Bezpieczeństwa.

Podczas nadzwyczajnego posiedzenia Rada rozpatrywała zgłoszony przez Libię w imieniu państw arabskich projekt rezolucji potępiającej ataki izraelskie i wzywającej do natychmiastowego zaprzestania przemocy.

W proponowanym tekście, który będzie analizowany także w poniedziałek, apeluje się też o wstrzymanie ataków rakietowych na Izrael i "przestrzeganie przez wszystkie strony zawieszenia broni".

Podobne rezolucje nie były wcześniej przyjmowane przez Radę, gdyż USA i państwa europejskie uważały, że w swoim potępieniu nie są one w wystarczającym stopniu wyważone. Ambasador USA Zalmay Khalilzad powiedział dziennikarzom, że także ta rezolucja "z pewnością nie jest wyważona".

Wcześniej sekretarz generalny ONZ Ban Ki Mun powiedział, że potępia użycie siły przez Izrael w Strefie Gazy, które określił jako "nadmierne i nieproporcjonalne". Potępił również palestyńskie ataki rakietowe na południe Izraela.

Rada zebrała się w Nowym Jorku w sobotę wieczorem (czasu lokalnego), by omówić sytuację w Strefie Gazy, gdzie w sobotę w izraelskiej operacji zbrojnej zginęło 61 Palestyńczyków. Służby medyczne oceniają, że połowę ofiar stanowili cywile. Izrael stracił dwóch żołnierzy.

Z wnioskiem o zwołanie Rady Bezpieczeństwa wystąpiła Libia w imieniu Ligi Arabskiej. Poprosił o to również prezydent Autonomii Palestyńskiej Mahmud Abbas.

Ofensywa izraelska w Strefie Gazy trwa od środy i do niedzieli zginęło w niej łącznie 96 Palestyńczyków. Izrael uzasadnia działania zbrojne w Strefie narastającymi palestyńskimi atakami rakietowymi na swoje terytorium.

piątek, 22 lutego 2008

Rada Bezpieczeństwa potępiła atak na ambasadę USA

cheko, asz, PAP, IAR, AP, Reuters
2008-02-21, ostatnia aktualizacja 2008-02-22 09:44
Zobacz powiększenie
Manifestacja w Belgradzie, 21.02.2008 r.
Fot. DARKO VOJINOVIC AP

Rada Bezpieczeństwa ONZ potępiła w czwartek wieczorem (w nocy z czwartku na piątek czasu polskiego) "ataki tłumu" na ambasadę USA i inne ambasady w stolicy Serbii Belgradzie, do których doszło tego dnia w trakcie demonstracji przeciwko niepodległości Kosowa. W czwartek w Belgradzie 200-tysięczny tłum skandował "Kosowo jest nasze!", a około tysiąca osób zaatakowała ambasady USA, Wielkiej Brytanii, Chorwacji, Niemiec i Turcji. W podpalonej ambasadzie USA znaleziono zwęglone ciało.

Zobacz powiekszenie
Fot. NIKOLA SOLIC REUTERS
W Belgradzie zgromadziły się setki tysięcy demonstrantów
Zobacz powiekszenie
Fot. AP
Protestujący podpalili gmach ambasady USA
Zobacz powiekszenie
Fot. NIKOLA SOLIC REUTERS
Organizatorzy liczą nawet na milion osób
Serbowie w Bośni też chcą secesji



Wielka demonstracja i atak na ambasady: zobacz zdjęcia

W deklaracji przedstawionej dziennikarzom składająca się z 15 państw Rada przypomniała też zasadę nienaruszalności misji dyplomatycznych, obowiązującą zgodnie z konwencjami międzynarodowymi, ale jednocześnie powitała z zadowoleniem kroki podjęte przez władze serbskie w celu przywrócenia porządku.

Jednomyślne oświadczenie zostało przyjęte na wniosek przedstawiciela Stanów Zjednoczonych ambasadora Zalmaya Khalilzada, który wyraził oburzenie z powodu ataków i wezwał do ich potępienia.

- Członkowie Rady Bezpieczeństwa potępiają w najostrzejszy sposób ataki tłumu na ambasady w Belgradzie, które doprowadziły do zniszczeń w siedzibach ambasad i do zagrożenia personelu dyplomatycznego - napisano w oświadczeniu.

Oświadczenie jest łagodniejsze w tonie od wstępnego projektu, w którym użyto terminu "oburzenie" i sugerowano, że rząd Serbii nie wywiązał się z obowiązków, jakie spoczywają na nim na mocy Konwencji Wiedeńskiej.

Demonstracja

- Czy jest jakiś inny naród na Ziemi, od którego (mocarstwa) żądają rezygnacji ze swej tożsamości i opuszczenia braci w Kosowie? - mówił na początku demonstracji premier Serbii Vojislav Kosztunica przed serbskim parlamentem. Wielokrotnie prosił, by protestujący zachowali umiar i "godnie manifestowali sprzeciw".

Ciało w ambasadzie

Później grupa tysiąca pseudokibiców oderwała się od głównej demonstracji i ruszyła w stronę ulicy Kneza Milosza, przy której stoi budynek ambasady USA. Szalikowcy dostali się na teren placówki, która była zamknięta i niechroniona przez policję. Wyważono drzwi, podpalono je i ustawiono w oknach. Budynek podpalono, z wnętrza wydobywał się czarny dym. Demonstrujący wyrzucali przez okna papiery i meble. Jeden z protestujących wszedł na piętro, zerwał z masztu amerykańską flagę i na chwilę wstawił w to miejsce flagę serbską.

Późnym wieczorem w budynku amerykańskiej ambasady znaleziono zwęglone ciało. Władze USA oświadczyły, że wszyscy pracownicy placówki są bezpieczni. Według serbskiej telewizji, która powołuje się na źródła policyjne, ciało należało do jednego z demonstrujących. Atak na ambasadę jest nie do przyjęcia - oświadczyły władze USA.

Policja użyła gazu łzawiącego

Serbska telewizja podała, że kamieniami obrzucone zostały również ambasady Turcji, Chorwacji, Belgii, Niemiec i Wlk. Brytanii. Manifestujący powybijali także szyby w okolicznych bankach m.in. w oddziale Raiffeisen Bank. Podpalono 20 samochodów osobowych, tramwaj i pięć autobusów miejskich. Splądrowany został dom towarowy, zdemolowana restauracja McDonald's. Policja, która na miejsce zajść przybyła dość późno, użyła gazu łzawiącego.

90 osób zostało rannych

W zamieszkach rannych zostało 90 osób, w tym 30 policjantów. Zastępca dyrektora kliniki pomocy doraźnej w Belgradzie Duszan Jovanović poinformował jednak, że były to tylko lekkie obrażenia. Dodał, że większość rannych demonstrantów była "bardzo pijana".

Zastępca ambasadora RP w Belgradzie Paweł Czerwiński zapewnił w rozmowie z TVN 24, że polska ambasada nie została zaatakowana. - W okolicy naszej placówki panuje spokój - powiedział Czerwiński.

Prezydent Serbii Boris Tadić, przebywający z wizytą w Rumunii, zaapelował o spokój i wezwał demonstrantów do zaprzestania ataków na ambasady. Podkreślał, że akty przemocy niweczą "wysiłki Serbii w obronie Kosowa".

wtorek, 29 stycznia 2008

Misja w Czadzie zaklepana

Dominika Pszczółkowska, Bruksela
2008-01-29, ostatnia aktualizacja 2008-01-28 17:04

Unia podjęła wreszcie decyzję o wysłaniu sił pokojowych do Czadu, w której wezmą też udział Polacy. Operacja ma być gotowa w marcu, lecz pierwsi żołnierze wyruszą lada chwila.

Zobacz powiekszenie
Fot. STUART PRICE AP
30 września, miasteczko Haskanita, Darfur. Bazę wojsk Unii Afrykańskiej zaatakowali partyzanci. Dziesięciu żołnierzy misji pokojowej zginęło. Ranni musieli czekać półtora dnia na pomoc drogą lądową. Helikopter (na zdjęciu) zabrał tylko najciężej rannych żołnierzy
- Wysyłamy 400 żołnierzy i dwa helikoptery. Będziemy drugim największym kontyngentem [po Francuzach] - mówił w Brukseli minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski. Nie wiadomo jeszcze dokładnie, kiedy nasi żołnierze znajdą się na miejscu. Najpierw przygotowaniem operacji zajmą się Francuzi, którzy mają już siły na miejscu, oraz Irlandczycy i Włosi.

Francuscy, polscy, irlandzcy i inni żołnierze - w sumie ok. 4 tys. - mają w Czadzie, a także w sąsiedniej Republice Środkowoafrykańskiej chronić ludność cywilną i uchodźców z sąsiedniego Sudanu. Operacja, na której szczególnie zależy Francuzom, miała się rozpocząć już w listopadzie, potem mówiono o grudniu, później o początku roku. Kraje UE cały czas ociągały się jednak z deklarowaniem niezbędnych sił, w szczególności helikopterów. Rząd premiera Donalda Tuska początkowo uzależniał polskie uczestnictwo w operacji od tego, czy inni zapewnią nam logistykę.

Operacją dowodził będzie z centrum dowodzenia pod Paryżem irlandzki generał Patrick Nash. Jego zastępcą będzie Polak generał Bogusław Pacek.