sobota, 13 października 2007

Polska - Kazachstan 3:1


Bramki:

Smolarek (56. z podania Krzynówka, 64. z podania Bąka, 66. z podania Żurawskiego)

Kartki:

-

Skład:

1-Artur Boruc - 14-Michał Żewłakow (46. Wasilewski), 6-Jacek Bąk, 2-Mariusz Jop, 3-Grzegorz Bronowicki - 15-Wojciech Łobodziński (79. Kosowski), 4-Dariusz Dudka, 18-Mariusz Lewandowski, 8-Jacek Krzynówek -7-Euzebiusz Smolarek, 10-Marek Saganowski (46. Żurawski)

Trener: Leo Beenhakker


3 : 1

0
:
1


13 października 2007 godz. 20:30
Stadion przy Łazienkowskiej
Sędzia: Espen Berntsen
Widzów: 13000

Bramki:

Biakow (21.)

Kartki:

Liapkin - żółta

Skład:

1-Dawid Łorija - 2-Dmitrij Liapkin, 3-Aleksandr Kuczma, 4-Samat Smakow, 5-Kajrat Nurdauletow - 6-Siergiej Skorych (81. Karpowich), 8-Rusłan Bałtijew, 7-Siergiej Łarin (72. Suyumagambetow), 10-Nurboł Żumaskalijew - 9- Siergiej Ostapienko, 11-Dmitrij Biakow (85. Ashirbekow)

Trener: Arno Pijpers



Hat-trick Ebiego. Polska pokonała Kazachstan 3:1
Robert Błoński, Dariusz Wołowski
Ebi raz!!! Ebi dwa!!! Ebi trzy!!! Między 55. a 65. minutą Euzebiusz Smolarek spowodował, że zapomnieliśmy o tym co na Łazienkowskiej działo się wcześniej. Polska pokonała Kazachstan i jest o trzy punkty od historycznego awansu do Euro. Teraz wystarczy tylko wygrać 17 listopada z Belgią w Chorzowie.
Relacja Z Czuba



1. Polska122420-10
2. Portugalia112021-9
3. Finlandia122011-6
4. Serbia111713-8
5. Belgia111210-14
6. Armenia994-8
7. Kazachstan1179-18
8. Azerbejdżan954-19
Ileż nerwów kosztowało wszystkich to spotkanie! Ileż dostarczyło emocji, ileż wrażeń. Najważniejsze, że skończyło się fantastycznie. O pierwszej połowie trzeba zapomnieć. Była tak słaba w wykonaniu Polaków, że szkoda mówić. Zespół Leo Beenhakkera popełnił tyle błędów, że aż szkoda pisać. Szkoda, bo to co później zrobił Smolarek przyćmiło wszystko. Ale, nim było pięknie, było tragicznie.

Bo w 17. min rozśpiewany stadion Legii zamarł. Bronowicki stracił piłkę na swojej połowie, nie dogonił Nurboła Żumaskalijewa, który świetnie dośrodkował w pole karne. Piłka doleciała do stojącego samotnie Dmitrija Biakowa, a ten wpakował ją do siatki z kilku metrów. Szok! Przerażenie! Sensacja! Niewiarygodne, ale prawdzie - Polska przegrywała 0:1 zze 159. drużyną w rankingu FIFA, który ostatni mecz na wyjeździe wygrała w 2001 roku z... Makau! Chwilę po stracie gola, goście mogli prowadzić 2:0, ale Artur Boruc zdołał wybić piłkę na rzut rożny.

Gol był jak nokaut, a Polacy grali jak sparaliżowani. Bez zacięcia, pasji, werwy, zapału. Nic im się nie udawało. Tracili piłkę. Byli bezradni i nerwowi. Tymczasem Leo Beenhakker niemal całą pierwszą połowę przesiedział na ławce! Wstał tylko raz, by coś pokazać zawodnikom i wrócił na krzesełko. Jakby swoim opanowaniem, pewnością chciał pokazać zawodnikom, że gole w końcu padną. Nie było w nim cienia paniki czy nerwowości.

Maciej Żurawski zaczął rozgrzewać się dopiero w przerwie - jasnym było, że zmieni słabego Saganowskiego. Michał Żewłakow zszedł, bo był kontuzjowany. Nim jednak zaczął się popis Smolarka, na 20 minut mecz został przerwany. Na Łazienkowskie zgasło światło, nie było wiadomo, co będzie. Awarię usunięto i... się zaczęło! Polacy zaatakowali i było jasnym, że gole padną. W 49. min Beenhakker jednak nie wytrzymał, ale to co zrobił Dariusz Dudka poderwałoby najbardziej spokojnego człowieka. Otóż pomocnik Wisły strzelił z... prawie 40 m! Piłka ledwo doleciała do bramki.

Chwilę później wszyscy o tym zapomnieli, bo swoje dziesięć minut miał Ebi. Napastnik Racingu Santander wprawił kilkanaście tysięcy zniecierpliwionych, ale wierzących kibiców w ekstazę. Strzelił trzy piękne gole.

Pierwszego - po świetnym podaniu Jacka Krzynówka. Drugiego - po kapitalnej, przytomnej, dokładnej asyście Jacka Bąka (podanie na nos). I trzeciego - po ładnym zagraniu Macieja Żurawskiego. Smolarek dostał owację na stojąco. "Ebi, Ebi, Ebi - niosło się po Warszawie. To jego dziewiąte, dziesiąte i jedenaste trafienie w kadrze. Jego gol dał Polsce wygraną w Kazachstanie, dwie bramki - triumf nad Portugalią w Chorzowie i wreszcie to on - w Baku - doprowadził do remisu w pojedynku z Azerbejdżanem. Później Krzynówek dołożył dwa gole i Polska wygrała 3:1.

- Najtrudniejsze są te dwa-trzy ostatnie kroki - mówili przed spotkaniem polscy piłkarze. Po wielkich nerwach pokonali Kazachów. Aż ciężko sobie wyobrazić, co czeka kibiców za miesiąc, kiedy do Chorzowa przyjadą Belgowie. To będzie pierwsza piłka meczowa dla ekipy Beenhakkera. Jeśli biało-czerwoni wygrają nikt i nic nie odbierze im awansu do przyszłorocznego Euro. A wtedy ostatni mecz eliminacji - z Serbią w Belgradzie 21 listopada - nie będzie miał znaczenia.

A z meczu z Kazachstanem należy zapamiętać tylko fenomenalny hat-trick Euzebiusza Smolarka.



Fot. PETER ANDREWS REUTERS
Piłka nożna>>Grupa 1, elim. Euro 2008>>Grupa 1
DataDrużynyWynik
16.08.06 18:00BEL - KAZ0:0
02.09.06 20:15SER - AZR1:0
02.09.06 20:30POL - FIN1:3
06.09.06 16:00AZR - KAZ1:1
06.09.06 18:00ARM - BEL0:1
06.09.06 19:00FIN - POR1:1
06.09.06 20:30POL - SER1:1
07.10.06 17:00KAZ - POL0:1
07.10.06 18:00ARM - FIN0:0
07.10.06 20:15SER - BEL1:0
07.10.06 22:00POR - AZR3:0
11.10.06 18:00KAZ - FIN0:2
11.10.06 20:15BEL - AZR3:0
11.10.06 20:15SER - ARM3:0
11.10.06 20:30POL - POR2:1
15.11.06 18:00FIN - ARM1:0
15.11.06 20:30BEL - POL0:1
15.11.06 22:00POR - KAZ3:0
24.03.07 14:00KAZ - SER2:1
24.03.07 18:00POL - AZR5:0
24.03.07 22:00POR - BEL4:0
28.03.07 17:00AZR - FIN1:0
28.03.07 20:30POL - ARM1:0
28.03.07 20:30SER - POR1:1
02.06.07 14:00KAZ - ARM1:2
02.06.07 18:00AZR - POL1:3
02.06.07 18:15FIN - SER0:2
02.06.07 20:45BEL - POR1:2
06.06.07 15:00KAZ - AZR1:1
06.06.07 17:30ARM - POL1:0
06.06.07 19:15FIN - BEL2:0
22.08.07 18:00ARM - POR1:1
22.08.07 18:00FIN - KAZ2:1
22.08.07 20:45BEL - SER3:2
07.09.07 00:00Azerbejdżan - Armenia
08.09.07 20:15Serbia - Finlandia0:0
08.09.07 22:00Portugalia - Polska2:2
12.09.07 00:00ARM - AZR
12.09.07 17:00KAZ - BEL2:2
12.09.07 18:00FIN - POL0:0
12.09.07 22:00POR - SER1:1
13.10.07 17:00ARM - SER0:0
13.10.07 18:00AZR - POR0:2
13.10.07 20:30POL - KAZ3:1
13.10.07 20:45BEL - FIN0:0
17.10.07 00:00AZR - SER
17.10.07 00:00BEL - ARM
17.10.07 00:00KAZ - POR
17.11.07 00:00FIN - AZR
17.11.07 00:00POL - BEL
17.11.07 00:00POR - ARM
17.11.07 00:00SER - KAZ
21.11.07 00:00ARM - KAZ
21.11.07 00:00AZR - BEL
21.11.07 00:00POR - FIN
21.11.07 00:00SER - POL
Grupa 1
lp. Drużyna Mecze Pkt Br Z R P
1 Polska 12 24 20-10 7 3 2
2 Portugalia 11 20 21-9 5 5 1
3 Finlandia 12 20 11-6 5 5 2
4 Serbia 11 17 13-8 4 5 2
5 Belgia 11 12 10-14 3 3 5
6 Armenia 9 9 4-8 2 3 4
7 Kazachstan 10 7 8-15 1 4 5
8 Azerbejdżan 9 5 4-19 1 2 6

Majewski oczyścił z brudów kampanię wyborczą

zaw
2007-10-15, ostatnia aktualizacja 2007-10-15 10:05

Zobacz powiększenie
Szymon Majewski, a raczej jego alter-ego Ędward Ącki
fot. Robert Kowalewski / AG

Pod hasłem "Wypierzmy Polskę!" odbył się w sobotę pod Pałacem Kultury i Nauki w Warszawie happening partii "ĘĄ", której liderem jest Ędward Ącki, alter ego showmana Szymona Majewskiego.

W sobotę pod Pałacem Kultury i Nauki zawisły sznury z praniem, a fontanny wypełniły się mydlaną pianą. Ludzie z miskami do prania wypełnili przestrzeń obok Dworca Śródmieście.

Ze sceny Ędward Ącki, alter ego satyryka Szymona Majewskiego, zachęcał do wyprania brudów kampanii wyborczej. Wspierali go Ewelina Flinta i Ivan Komarenko.

Happening zakończył barwną kampanię wyborczą partii ĘĄ, która nie zarejestrowała komitetu wyborczego z powodu zlikwidowania nieistniejącego autobusu 518. Ale showman zapowiedział, że będzie cierniem w życiu polityków przyszłego parlamentu.- Polityka jest beznadziejna, gdyby Szymon dostał się do Sejmu to przynajmniej byłoby wesoło - powiedziały "Gazecie" Martyna i Kasia, studentki UW. Wielu ich znajomych głosowałoby na Majewskiego. Na dowód poparcia dziewczyny przyniosły wielką balię i pudełko proszku do prania.



Odkażanie u Kwaśniewskiego

Akcja dziennikarzy w obliczu epidemii
2007-10-13 01:03

Niecodzienna akcja "Faktu". Przebrani w kombinezony dziennikarze bulwarówki sprawdzili, czy wokół mieszkania Aleksandra Kwaśniewskiego rzeczywiście istnieje zagrożenie epidemiologiczne. I - na wszelki wypadek - odkazili całą okolicę. Łącznie z psami i... gosposią byłego prezydenta. Oto relacja gazety.

"Z chorobą nie ma żartów! A tym bardziej z tropikalną zarazą! Gdy Aleksander Kwaśniewski ogłosił, że przywlókł z Filipin jakieś świństwo, "Fakt" wziął sprawy w swoje ręce. Odkaziliśmy apartamentowiec, w którym mieszkają państwo Kwaśniewscy, psy i gosposię byłej prezydenckiej pary. Wszystko po to, by zapobiec ewentualnej epidemii. Teraz, wraz z sanepidem, możemy ogłosić: koniec alarmu epidemiologicznego dla całej Polski!

Lepiej dmuchać na zimne. Dlatego postanowiliśmy nie czekać na efekty śledztwa sanepidu, który ustalał, co za świństwo przywlókł z Filipin były prezydent. Wiadomo przecież: urzędnicze decyzje wloką się niemiłosiernie. A gdy w grę wchodzi jakieś tropikalne paskudztwo, trzeba działać błyskawicznie. Tym bardziej że choroba, na którą powoływał się były prezydent, wydawała się naprawdę groźna. Objawy były bardzo niepokojące: bełkotliwa mowa, senność, mętny wzrok, a nawet problemy z równowagą.

Inspektorzy "Faktu" już o świcie stawili się przed apartamentowcem prezydenckiej pary w warszawskim Wilanowie. Ubrani w ochronne kombinezony skrupulatnie przebadali okolice rezydencji Kwaśniewskich. Wjazd do prywatnego garażu prezydenckiej pary został dokładnie zdezynfekowany. Inspektorzy zabezpieczyli także wejście na klatkę schodową. Na tym jednak nie koniec kontroli.

Badaniom została poddana gosposia Kwaśniewskich i ich psy: Cir i Falka. Efekt? Zadowalający. Psy spoglądały prosto przed siebie, szczek miały łagodny, a łapy stawiały równo na ziemi. Z początku zdawały się być nieco przegrzane. Ale, jak się okazało, to efekt zbyt ciepłych kubraczków, w które są odziewane przed wyjściem na spacer. Odetchnęliśmy więc z ulgą.

Prezydencka gosposia nie chciała odpowiadać na pytania o kontakty z chorym. Mówiła jednak do inspektorów płynnie i pewnym krokiem stąpała po chodniku. Nasi inspektorzy ocenili, że nie wymaga kwarantanny.

Zapobiegawczo przebadano również osoby mające kontakt z prezydencką parą. "Nie byłam na Filipinach i czuję się świetnie" - odparła Monika Ryńczak, ekspedientka z pobliskiego sklepu. Jako dowód pokazała nam język. Był zdrowy.

Test równowagi bez problemu przeszły też sąsiadki Kwaśniewskich. Podstawowe badanie, czyli stosowaną przez policjantów jaskółkę ( stanie na jednej nodze z zamkniętymi oczami), wypadło celująco.

Inspektorzy "Faktu" z ulgą stwierdzili, że ochroniarze, strzegący rezydencji byłej prezydenckiej pary, również nie uskarżali się na objawy filipińskiej zarazy. Nie mieli zawrotów głowy, nie drżały im ręce, a panowie posługiwali się płynną polszczyzną.

Co ważne - gdy nasza inspekcja dobiegała końca, jej ustalenia potwierdził także lekarz Kwaśniewskiego. Ogłosił, że były prezydent nie jest chory na żadną groźną tropikalną chorobę. "Lekarz pana Aleksandra Kwaśniewskiego poinformował nas, iż jego pacjent nie cierpi na chorobę zakaźną. Dla nas jest to koniec tej sprawy" - tłumaczy Wiesław Rozbicki z mazowieckiego sanepidu.

Jak mówi, były prezydent po powrocie z Filipin czuł się wprawdzie kiepsko i został przebadany przez lekarzy z warszawskiego szpitala na Szaserów, ale okazało się, że ma problemy żołądkowo-gastryczne.

Uff! Zadowoleni możemy więc ogłosić: koniec alarmu dla całej Polski. Nie ma epidemii i polskie matki znów bez obaw mogą wypuszczać swoje dzieci z domów" - z triumfem ogłasza bulwarówka.

Miller: Filipińska choroba zaburza trzeźwość opinii

Były premier kpi z byłego prezydenta
2007-10-13 08:40 Aktualizacja: 2007-10-13 08:58

Leszek Miller nie oszczędza w swoim blogu byłego prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego. "Symptomy filipińskiej choroby widziałem już wcześniej, w Charkowie i Katyniu, obecnie można, co najwyżej mówić o złośliwej mutacji od dawna już zadomowionego wirusa" - stwierdza były premier.

"Aleksander Kwaśniewski z poruszającym wdziękiem człowieka ciężko chorego wyraził radość z pozbycia się z SLD największego liberała - czyli mnie. Dość to zaskakujące wyznanie w ustach faceta, który zapisał Sojusz Lewicy Demokratycznej do Unii Wolności, ale wstydliwa choroba przywleczona przez ex-prezydenta z Filipin zaburza trzeźwość jego opinii w wielu sprawach" - kpi z byłego prezydenta Leszek Miller, kandydujący aktualnie do parlamentu z list Samoobrony.

Według bylego premiera Aleksander Kwaśniewski musi się wreszcie nauczyć, że "przyszedł czas, w którym będzie ponosił odpowiedzialność za własne czyny i słowa".

W internetowym blogu dostało się także szefowi SLD Wojciechowi Olejniczakowi. "Nie bez pewnego współczucia obserwuję rozpaczliwe wysiłki, z jakimi kibic Pelikana Łowicz, który mianował się fanem łódzkiego Widzewa, czyli W. Olejniczak usiłuje utrzymać na powierzchni swój największy polityczny atut" - komentuje były premier.

Zdaniem Leszka Millera zachowanie Olejniczaka, który domagał się odwołania ze stanowiska Głównego Inspektora Sanitarnego, "przypomina zachowanie dygnitarza, który zatrzymany za jazdę po pijanemu zwalnia z pracy policjantów - i jest równie skuteczne".

Ewa Sonnet szuka chłopaka

Panowie, ona czuje się samotna!
2007-10-13 01:18

Ewa Sonnet - piosenkarka, którą mężczyźni podziwiają za ogromne piersi - nie ma chłopaka. "Fakt" próbuje rozpalić wyobraźnię męskiego grona czytelników. Gazeta donosi dziś bowiem, że dziewczyna czuje się samotna!

"Fakt" rozczula się nad samotnym losem 22-letniej Ewy Sonnet. Gazeta zastanawia się, jak to możliwe, że piosenkarka nie ma chłopaka. "Ewa Sonnet nie tylko jest zaradną i bardzo zdolną piosenkarką o anielskim głosie. Gwiazda ma jeszcze coś, czego każda dziewczyna może jej pozazdrościć - piękny biust. Jak to możliwe, że taka urocza istota nie ma przy sobie męskiego ramienia" - głowi się "Fakt".

Bulwarówka pociesza mężczyzn, że Ewa czuje się samotna. By ośmielić potencjalnych adoratorów, gazeta pisze na zachętę, że piosenkarka jest bardzo skromna. "Fakt" dodaje jednak, że piosenkarka przestaje być skromna, gdy decyduje się na rozbierane sesje do kolorowych pisemek dla panów.

Z artykułu dowiadujemy się także, że rozmiar biustu Ewy Sonnet to 70 F. Tymczasem przeciętna Polka ma biust w rozmiarze B.

Światowe media o debacie: Premier się potknął

asz, PAP
2007-10-13, ostatnia aktualizacja 2007-10-13 07:41

Zagraniczne media relacjonują debatę między premierem Jarosławem Kaczyńskim i Donaldem Tuskiem, skłaniając się w większości do przyznania zwycięstwa liderowi PO. - Polski premier potknął się na kluczowej debacie ze swym konkurentem - tytułuje swą relację Reuters.

Zobacz powiekszenie
''Panie Donaldku'' - mówił Kaczyński do Tuska, ''Panie Jareczku'' mówił Tusk do Kaczyńskiego
ZOBACZ TAKŻE
- Premier Jarosław Kaczyński przegrał - jak się wydaje - bezpośrednią debatę ze swym głównym rywalem w nadchodzących wyborach parlamentarnych, co jest ciosem dla jego dążeń do pozostania przy władzy - pisze Reuters. - Kaczyński, wypowiadający się ostro bojownik przeciwko korupcji, był faworytem - ocenia korespondentka Reutera. - Jednak podczas godzinnej debaty zachowywał się nerwowo i mimo kwitnącego stanu gospodarki nie zdołał przedstawić osiągnięć swego rządu.

W relacji Reutersa, a także w relacjach innych agencji, przytaczane są opinie polskich ekspertów i politologów, którzy w większości wskazują na Tuska jako na zwycięzcę pojedynku. Agencje informują o sondażu w portalu gazeta.pl, w którym 90 procent respondentów przyznało zwycięstwo Tuskowi.

W relacjach wskazuje się też na newralgiczne kierunki ataku Tuska, które - jak spektakularne pytanie o obiecane przez rząd Prawa i Sprawiedliwości 3 mln mieszkań - zapewniły psychologiczną przewagę opozycyjnemu politykowi.

O zwycięstwie Tuska piszą hiszpańska agencja EFE i czeska agencja CTK. Natomiast mająca zasięg światowy amerykańska agencja Associated Press zachowuje większą ostrożność w ocenach i nie wskazuje wyraźnego zwycięzcy.

Amerykańska agencja wybija krytyczną ocenę Tuska dotyczącą obecności Polski w Iraku, będącej - w jego ocenie - wynikiem silnego sojuszu obecnego rządu z USA, który daje krajowi zbyt mało korzyści. AP podkreśla, że sprawa pomocy Polski dla USA w Iraku, a także ocena exodusu Polaków na Wyspy Brytyjskie i potrzeby jego powstrzymania, wywoływały podczas debaty szczególnie ożywione spory.

Tusk: Pan premier był zmęczony i nieprzygotowany

strem
2007-10-12, ostatnia aktualizacja 53 minuty temu

- Pan premier był trochę zmęczony i nieprzygotowany - skomentował przebieg debaty zaraz po wyjściu ze studia Donald Tusk. Zapytany, czy czuje się zwycięzcą, powiedział: - Sądzę, że plan wykonałem.

Zobacz powiekszenie
Fot. Krzysztof Miller / AG
Donald Tusk wychodzi z siedziby Platformy Obywatelskiej na debatę z Jarosławem Kaczyńskim
Gorący komentarz Tomasza Lisa na www.cozpolska.pl



- To było realne starcie - mówił Donald Tusk. - Argumenty pana premiera mnie przygnębiały. Premier chce wmówić, że w statystykach jesteśmy bogatym krajem, a jest inaczej - tłumaczył Tusk.

- Mam nadzieję, że przekonałem ludzi - komentował lider PO. - Jeszcze więcej wiary u młodych i możemy to wygrać - mówił o wyniku wyborów.