Wicelider z Krakowa bez problemów rozbił jedną z najsłabszych drużyn ekstraklasy. - Ten wynik odzwierciedla, ile dzieli oba kluby - przyznał Dariusz Fornalak, trener Polonii Bytom
Jego drużyna ostatnia dwa spotkania przegrała po 0:4, a gola nie strzeliła od trzeciej kolejki. Okazało się, że może być jeszcze gorzej. Pierwsze pół godziny nie zapowiadało jednak takiego pogromu bytomian. A gdyby sędzia Leszek Gawron miał więcej odwagi, od 11. minuty Wisła grałaby w osłabieniu. Cleber tuż przed polem karnym sfaulował bowiem wychodzącego na czysta pozycję Grzegorza Podstawka, ale zobaczył tylko żółta kartkę.- Myślałem, że przepisy są jasne i jednoznaczne, a skoro nie są, to nie powinno się ich stosować. Jeśli interpretacja tego typu sytuacji jest dowolna, to jest to niedopuszczalne - mówił trener Fornalak.
Szkoleniowiec Wisły nie chciał komentować tej sytuacji. - Mam w pamięci rzut karny z meczu z Górnikiem Zabrze, którego sędzia nie powinien odgwizdać. Zostało to tak wyeksponowane w mediach, że później sędziowie bali się dyktować jedenastki dla nas - tłumaczył.
Polonii sił na obronę starczyło na 30 minut. Wcześniej Wisłą grała niemrawo, prawie że na stojąco. Po meczu gospodarze narzekali na porę rozgrywania spotkania. - Chciałbym, by Legia też miała taką możliwość rozgrywania meczu o godz. 14.30 w słońcu - stwierdził Maciej Skorża, trener Wisły.
W niedzielę w Wiśle był dzień debiutów i pierwszych goli. W wyjściowym składzie pierwszy raz wyszedł Marcin Juszczyk. Bramkarz Wisły zagrał na zero, ale pierwszy strzał złapał w 78 minucie. Kamil Kosowski zdobył pierwszego gola w lidze od 19 kwietnia 2003 roku, a dla Rafała Boguskiego trafienie tuż po przerwie było premierowym od kiedy jest zawodnikiem Wisły.
Najlepsze wrażenie wywarł jednak Dudu Omagbemi. Były król strzelców ligi indyjskiej potrzebował zaledwie siedmiu minut, by zdobyć pierwszego gola w polskiej ekstraklasie. W sytuacji sam na sam z bramkarzem 90 proc. napastników od razu by strzelało. Nigeryjczyk spokojnie położył Marcina Suchańskiego i ustalił wynik spotkania. Później trafił jeszcze w poprzeczkę. Według trenera Skorży, Dudu dostał szansę, by pokazać, że Wiśle niepotrzebny jest Tomasz Frankowski. - Jeśli napastnik w debiucie zdobywa gola, to więcej chyba wymagać nie można - uważa Skorża. - Cieszę się z kilku powodów, że wygraliśmy najwyżej w tym sezonie, że nie straciliśmy gola, a także, że topnieje nasz dystans do Legii.
Mimo że Wisła zdobyła aż pięć bramek, ani razu nie trafił Paweł Brożek, najlepszy strzelec ekstraklasy. - Bardziej martwi mnie zachowanie kibiców, którzy źle traktują Pawła. Kiedy strzelał, to było super. A kiedy teraz mu nie idzie, nie chcą mu pomóc - dodał Skorża.
Dzień premier
W wyjściowym składzie Wisły pierwszy raz wyszedł Marcin Juszczyk, Kamil Kosowski zdobył pierwszego gola w lidze od 19 kwietnia 2003 roku, a dla Rafała Boguskiego trafienie tuż po przerwie było premierowym w Wiśle.























