niedziela, 23 września 2007

Wisła już tylko punkt od Legii

Wisła Kraków - Polonia Bytom 5:0

Wicelider z Krakowa bez problemów rozbił jedną z najsłabszych drużyn ekstraklasy. - Ten wynik odzwierciedla, ile dzieli oba kluby - przyznał Dariusz Fornalak, trener Polonii Bytom
Jego drużyna ostatnia dwa spotkania przegrała po 0:4, a gola nie strzeliła od trzeciej kolejki. Okazało się, że może być jeszcze gorzej. Pierwsze pół godziny nie zapowiadało jednak takiego pogromu bytomian. A gdyby sędzia Leszek Gawron miał więcej odwagi, od 11. minuty Wisła grałaby w osłabieniu. Cleber tuż przed polem karnym sfaulował bowiem wychodzącego na czysta pozycję Grzegorza Podstawka, ale zobaczył tylko żółta kartkę.

- Myślałem, że przepisy są jasne i jednoznaczne, a skoro nie są, to nie powinno się ich stosować. Jeśli interpretacja tego typu sytuacji jest dowolna, to jest to niedopuszczalne - mówił trener Fornalak.

Szkoleniowiec Wisły nie chciał komentować tej sytuacji. - Mam w pamięci rzut karny z meczu z Górnikiem Zabrze, którego sędzia nie powinien odgwizdać. Zostało to tak wyeksponowane w mediach, że później sędziowie bali się dyktować jedenastki dla nas - tłumaczył.

Polonii sił na obronę starczyło na 30 minut. Wcześniej Wisłą grała niemrawo, prawie że na stojąco. Po meczu gospodarze narzekali na porę rozgrywania spotkania. - Chciałbym, by Legia też miała taką możliwość rozgrywania meczu o godz. 14.30 w słońcu - stwierdził Maciej Skorża, trener Wisły.

W niedzielę w Wiśle był dzień debiutów i pierwszych goli. W wyjściowym składzie pierwszy raz wyszedł Marcin Juszczyk. Bramkarz Wisły zagrał na zero, ale pierwszy strzał złapał w 78 minucie. Kamil Kosowski zdobył pierwszego gola w lidze od 19 kwietnia 2003 roku, a dla Rafała Boguskiego trafienie tuż po przerwie było premierowym od kiedy jest zawodnikiem Wisły.

Najlepsze wrażenie wywarł jednak Dudu Omagbemi. Były król strzelców ligi indyjskiej potrzebował zaledwie siedmiu minut, by zdobyć pierwszego gola w polskiej ekstraklasie. W sytuacji sam na sam z bramkarzem 90 proc. napastników od razu by strzelało. Nigeryjczyk spokojnie położył Marcina Suchańskiego i ustalił wynik spotkania. Później trafił jeszcze w poprzeczkę. Według trenera Skorży, Dudu dostał szansę, by pokazać, że Wiśle niepotrzebny jest Tomasz Frankowski. - Jeśli napastnik w debiucie zdobywa gola, to więcej chyba wymagać nie można - uważa Skorża. - Cieszę się z kilku powodów, że wygraliśmy najwyżej w tym sezonie, że nie straciliśmy gola, a także, że topnieje nasz dystans do Legii.

Mimo że Wisła zdobyła aż pięć bramek, ani razu nie trafił Paweł Brożek, najlepszy strzelec ekstraklasy. - Bardziej martwi mnie zachowanie kibiców, którzy źle traktują Pawła. Kiedy strzelał, to było super. A kiedy teraz mu nie idzie, nie chcą mu pomóc - dodał Skorża.

Dzień premier
W wyjściowym składzie Wisły pierwszy raz wyszedł Marcin Juszczyk, Kamil Kosowski zdobył pierwszego gola w lidze od 19 kwietnia 2003 roku, a dla Rafała Boguskiego trafienie tuż po przerwie było premierowym w Wiśle.

Oleksy i Zbyrowska nie wystartują z list Samoobrony

jg, PAP
2007-09-23, ostatnia aktualizacja 2007-09-23 17:45

Józef Oleksy nie będzie startował z list Samoobrony - powiedział na konferencji prasowej szef partii Andrzej Lepper. Dodał, że były premier będzie doradzał Samoobronie w sprawach polityki zagranicznej. Szef Samoobrony poinformował także, że pozwie premiera Jarosława Kaczyńskiego do sądu za jego wypowiedzi dotyczące okoliczności odwołania Leppera z rządu.

Zobacz powiekszenie
Fot. Kamil Wróblewski / TOK FM
Józef Oleksy
Zobacz powiekszenie
Fot. Waldemar Sosnowski / AG
Maria Zbyrowska
- Byłbym zadowolony, gdyby Oleksy kandydował, ale jego argumentacja, że nie jest to dziś wskazane, przekonała mnie - mówił Lepper. - Spotykaliśmy się nieraz, rozmawialiśmy o różnych sprawach. Nadal jako Oleksy, obywatel RP jest gotowy współpracować z Samoobroną i doradzać w sprawach polityki zagranicznej - dodał szef Samoobrony.

Lepper mówił, że cieszy się ze współpracy z Oleksym, zapowiedział też, że Oleksy nie wstępuje w szeregi jego partii. - SLD potraktowało Oleksego bardzo brutalnie. Obojętnie jakie były przesłanki i argumenty. Swoimi zasługami nie zasłużył na takie traktowanie - mówił Lepper.

Oleksy: nie kandyduję, bo nie podjąłem decyzji o aktywizacji w polityce

B. premier Józef Oleksy powiedział, że nie zdecydował się kandydować w wyborach, gdyż "nie podjął decyzji o aktywizacji w życiu politycznym". Oleksy podkreślił, że Lepper "w bardzo elegancki i życzliwy" sposób przedstawił mu propozycję kandydowania. "W grę wchodził start z pierwszego miejsca na listach w jednym z dużych województw" - dodał. "Nie podjąłem decyzji o kandydowaniu, gdyż w ogóle nie podjąłem decyzji o aktywizacji w życiu politycznym" - argumentował b. szef rządu. Jak zaznaczył, "przez ostatnich kilkanaście lat został mocna poturbowany i dlatego nie chce wchodzić do polityki, która obecnie przypomina bagno". Oleksy zastrzegł, że "to nie jest tak", że nie może żyć bez polityki. "Nie przebieram do niej nogami" - podkreślił.

Nie wykluczył jednak, że "będzie służył Polsce". "Krystalizują się moje plany. Polsce można służyć nie tylko w ławach sejmowych. Jestem otwarty na wykorzystanie mojego dorobku" - powiedział Oleksy.

Oleksy, który w marcu odszedł z SLD, obecnie jest profesorem i dziekanem Wydziału Stosunków Międzynarodowych Akademii Finansów i SGH.

Zbyrowska nie będzie kandydować

Lepper poinformował też, że z list Samoobrony nie będzie kandydować liderka tej partii na Podkarpaciu Maria Zbyrowska. To reakcja na jej krytyczne wobec władz Samoobrony wypowiedzi, po tym, gdy okazało się, że na listach numerem jeden na podkarpackiej liście partii będzie Zygmunt Wrzodak.

Lepper: podam premiera do sądu w trybie cywilnym

Lepper zapowiedział, że zamierza podać do sądu w trybie cywilnym premiera Jarosława Kaczyńskiego za jego wypowiedzi dotyczące okoliczności odwołania z rządu Andrzeja Leppera.

Szef Samoobrony został odwołany z funkcji premiera i ministra rolnictwa na początku września w związku z akcją CBA w resorcie rolnictwa. Premier Jarosław Kaczyński mówił wtedy m.in., że z materiałów, z którymi się zapoznał, wynika, iż "Andrzej Lepper jest w kręgu podejrzanych" i że chodzi o "bardzo dużą łapówkę liczoną w milionach złotych".

Lepper zaapelował na niedzielnej konferencji prasowej w Sejmie, by premier powtórzył te twierdzenia. "Panie Kaczyński, proszę niech pan to potwierdzi, jestem gotowy pójść do sądu w trybie wyborczym" - mówił Lepper.

Szef Samoobrony wezwał także w niedzielę ministra sprawiedliwosći Zbigniewa Ziobrę, "aby usiadł do wspólnej debaty z prawnikami tych osób, które zostały dotknięte przez wymiar sprawiedliwości, pokrzywdzone".

Lepper powiedział, że Ziobro powinien stanąć do debaty w związku z wyrokiem Sądu Najwyższego, który uznał w czwartek, że nie można stawiać zarzutu fałszywych zeznań komuś, kto przesłuchany jako świadek w śledztwie dotyczącym innego przestępstwa może usłyszeć zarzut popełnienia tego przestępstwa.

To orzeczenie SN może mieć znaczenie także dla dalszych losów śledztwa warszawskiej prokuratury, która zarzuciła Januszowi Kaczmarkowi utrudnianie śledztwa przez złożenie fałszywych zeznań, a także planuje uczynić to samo wobec Ryszarda Krauzego.

W ocenie Leppera, Ziobro może sobie na tych zeznaniach "nagotować zupy i napchać się nimi".

Lepper: złożyłem pozew w sprawie wypowiedzi Olejniczaka

Andrzej Lepper powiedział także, że w trybie wyborczym pozwał lidera SLD Wojciecha Olejniczaka za wypowiedź, że jako wicepremier, szef Samoobrony przyzwalał na działania służb specjalnych, które doprowadziły do śmierci Barbary Blidy.

"Wczoraj pozew został złożony" - powiedział Lepper w niedzielę w programie "Kawa na ławę" TVN.

"Przewodniczący Olejniczak sobie pozwolił zbyt dużo w tej sprawie i chcę oświadczyć, że spotkamy się w sądzie, i to w trybie wyborczym w tej sprawie, że mnie posądził, że jestem współwinny w sprawie śmierci pani Barbary Blidy" - mówił lider Samoobrony.

Chodzi o czwartkowe słowa Olejniczaka, który komentując start byłego premiera Leszka Millera z list Samoobrony w Łodzi, powiedział, że jeśli Miller będzie "grał Barbarą Blidą", będzie to oznaczało, że jest "potrójnym cynikiem". "Mówię z całą stanowczością do Leszka Millera - nie wolno tego robić. Barbara Blida zginęła, m.in. dlatego, że Andrzej Lepper był w rządzie i na to wszystko pozwalał" - powiedział szef SLD

Konwencja LiD: "Olek, mordo ty nasza"

jg
2007-09-23, ostatnia aktualizacja 58 minut temu

"Olek, mordo ty nasza" - powiedział do Aleksandra Kwaśniewskiego szef SdPl Marek Borowski, podczas konwencji LiD w Kielcach. Prosił go, żeby ograniczył wizyty na Ukrainie, bo "ich gościnność jest nie do wytrzymania". Kwaśniewski mówił z kolei, że dla wprowadzenia Ukrainy do UE trzeba ryzykować sobą i własnym zdrowiem.

Zobacz powiekszenie
Fot. Paweł Małecki / AG

Było to nawiązanie do pokazanego wczoraj przez "Fakty" TVN i "Wiadomości" nagrania wykładu b. prezydenta dla studentów Uniwersytetu im. Tarasa Szewczenki w Kijowie. Na nagraniach widać, jak b. prezydent chwieje się i ma kłopoty z mówieniem.

- Może wypiłem jeden kieliszek wina, a może dziesięć. Mam prawo robić co chcę, jestem wolnym człowiekiem - oświadczył wczoraj Kwaśniewski "Faktom" TVN, komentując nagranie.

- Nikomu nie jest przyjemnie jak się pokazują takie obrazki jak się pokazują. Ale wprowadzanie Ukrainy do Unii Europejskiej wymaga niemałego zdrowia i poświęcenia. Któregoś dnia nasi bracia znajdą się w UE. Nieraz będzie trzeba zaryzykować sobą i własnym zdrowiem - mówił dziś na konwencji LiD Kwaśniewski.

Wcześniej Marek Borowski zwracał się do Kwaśniewskiego "Olek, mordo ty nasza", dodając "jesteśmy z tobą".



Borowski powiedział, że ma tylko "jedną ma prośbę". "Do 21 żadnych wizyt na Ukrainie i w Rosji, bo ich gościnność jest nie do wytrzymania" - mówił z uśmiechem lider LiD.

Zobacz wykład Kwaśniewskiego w Kijowie

Fragment pokazany przez "Fakty" TVN



Fragment pokazany przez "Wiadomości" TVP



Jak politycy komentowali wystąpienie Kwaśniewskiego w Kijowie


"Katyń" Andrzeja Wajdy będzie polskim kandydatem do Oscara

cheko, PAP
2007-09-23, ostatnia aktualizacja 2007-09-23 17:46
Zobacz powiększenie
Kadr z filmu ''Katyń''

Film "Katyń" Andrzeja Wajdy będzie polskim kandydatem do Oscara - poinformował w niedzielę Grzegorz Wojtowicz z Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej.


Wyjaśnił, że decyzję w tej sprawie podjął jednogłośnie w sobotę w Gdyni Komitet Selekcyjny pod przewodnictwem Janusza Majewskiego. Dodał, że decyzja ta zapadła po rozpatrzeniu 16 filmów.

- Andrzej Wajda jest już laureatem Oscara. To czyni z tego reżysera osobę rozpoznawalną dla członków Amerykańskiej Akademii Filmowej - podkreślił Wojtowicz.

- Nazwisko reżysera jest już atutem. Drugą rzeczą jest temat, który ten film podejmuje. Temat niezwykle ważny, do tej pory niezrealizowany przez żaden film fabularny. Waga tematu plus nazwisko reżysera powodują, że film ten ma realne szanse, by być zauważony - wyjaśnił.

Według regulaminu Amerykańskiej Akademii Filmowej kandydatem danego kraju do Oscara w kategorii najlepszy film nieanglojęzyczny może być film, który w ciągu minionego roku (1 października 2006 - 30 września 2007) wyświetlany był oficjalnie w kinach przez siedem dni na płatnych pokazach.

Premier: Oponenci PiS chcą powrotu do Polski "przedrywinowskiej"

az, jg, PAP
2007-09-23, ostatnia aktualizacja 2007-09-23 14:00
Zobacz powiększenie
Elżbieta Kruk, Jarosław Kaczyński, Joanna Kluzik-Rostkowska
Fot. Jakub Orzechowski / AGENCJA GAZE

Premier Jarosław Kaczyński przekonywał podczas niedzielnej konwencji wyborczej PiS w Lublinie, że według politycznych oponentów PiS, IV RP i walka z patologią ,"to Wschód, a III RP to Zachód". Zdaniem premiera, przeciwnicy PiS chcą powrotu Polski do epoki "przedrywinowskiej". Budowę IV RP szef PiS porównał do "zrzucenia worka kamieni".

Zobacz powiekszenie
Fot. Jakub Orzechowski / AGENCJA GAZE
Jarosław Kaczyński z bukietem kwiatów
Zobacz powiekszenie
Fot. Jakub Orzechowski / AGENCJA GAZE
Konwencja wyborcza lubelskiej PiS odbywała się w hali sportowej ''Globus''
Zobacz powiekszenie
Fot. Jakub Orzechowski / AGENCJA GAZE
Prezes PiS w trakcie przemówienia na kongresie PSL PIAST

- Mamy przed sobą bardzo ważne wybory, alternatywa, która stoi przed narodem jest bardzo ostro zarysowana - mówił premier. - My chcemy budować IV RP, walczyć z patologią w życiu społecznym publicznym, nasi przeciwnicy chcą prowadzić Polskę w drugą stronę, chcą wracać - przekonywał. Oponenci PiS - mówił - chcą powrotu Polski do epoki "przedrywinowskiej", "ale w bardziej agresywnym wydaniu".

W ocenie premiera, spór w Polsce "dotyczy jednej sprawy - władzy demokratycznej i jej uprawnień". - Chodzi o to, czy "władza demokratyczna może ograniczyć przywileje, czy może działać w interesie tej większości, która przywilejów nie ma, czy ma prawo weryfikować zastane podziały? - pytał premier. - Twierdzi się, że to jest nieuprawnione, i o to jesteśmy atakowani - powiedział.

Kto broni przywilejów systemu korupcyjno-korporacyjnego?

- Dzisiaj systemu przywilejów, systemu korupcyjno-korporacyjnego ze "szczególną zaciekłością" broni LiD - powiedział Kaczyński. "W Polsce funkcjonuje swego rodzaju nieformalny, ale skuteczny immunitet dla grup uprzywilejowanych. Immunitet, którego nie ma w żadnych przepisach, ale który wyraźnie w decyzjach sądów istnieje. I ten immunitet i cała ta praktyka nie jest oderwana od społecznej struktury, od społecznego układu sił. (...) Te immunitety dotyczą silnych" - mówił premier.

Przywołał trzy przykłady - korporacji prawniczych, lustracji uczelni i sprawę dr. G. - Korporacje ograniczają prawo innych do awansu, ograniczają przez wysokie ceny prawo do usług prawniczych. Są z punktu widzenia większości czymś niedobrym, społeczną anomalią. Próbowaliśmy to zmienić, ale na przeszkodzie stanęło orzeczenie TK, oparte na pewnych przepisach konstytucji. W naszym zdaniem powinno się je interpretować inaczej, ale przesłanka była - mówił szef PiS. - W przypadku lustracji uczelni spotkaliśmy się ze sprzeciwem korporacji i znów mamy orzeczenie TK. Tylko w tym wypadku orzeczenie nie miało podstaw w jakimś konkretnym przepisie prawa. Według tej praktyki sądy mogą wywodzić prawa ochraniające korporacje czy inne przywileje nie z konkretnych przepisów lecz z niejasnych i nieprecyzyjnych zasad - tłumaczył Jarosław Kaczyński.

Sprawę kardiochirurga dr. G. Kaczyński przedstawiał jako przykład walki z korupcją w służbie zdrowia. - Co się dzieje, gdy dr. G. zostaje aresztowany? - pytał Kaczyńki. - Mamy do czynienia z ostrym atakiem medialnym, adoracją doktora G., a następnie z decyzjami sądów, które odbiegają od normy. Niejeden człowiek oskarżony o lżejszy przypadek korupcji musi spędzać więcej czasu w areszcie. Decyzje dotyczące zajętych przedmiotów też bywają ostrzejsze. Z tego przykładu można wyciągnąć wniosek. W Polsce funkcjonuje nieformalny ale skuteczny immunitet dla grup uprzywilejowanych. Nie jest on oderwany od społecznego układu sił. Ta łagodność, adoracje, immunitety dotyczą silnych - mówił szef PiS.

"Trzeba zrzucić worek kamieni"

System korporacyjno-korupcyjny Kaczyński porównywał do worka kamieni. - Każdy kraj , który się rozwija jest jak człowiek, który pnie się do góry. My Polacy niesiemy na plecach ten worek kamieni. Budowa IV Rzeczpospolitej to nic innego jak zrzucenie tego worka. Z całą pewnością zrzucenie worka nie przeszkadza temu, co rzekomo nie jest czynione, ale co trwa, choć zostało przerwane w połowie drogi, czyli reformie polskiego państwa. Zrzucenie worka kamieni jest warunkiem innych zmian. W tym chorym systemie nie jesteśmy w stanie dobrze służyć Polsce, nie możemy służyć młodzieży.

"Największe kłamstwo ostatniego 20-lecia"

- Wróciliśmy do tradycji "Solidarności", która w ówczesnych trudnych warunkach próbowała doprowadzić do zmiany naszego życia - mówił szef PiS. - Wtedy te zmiany zablokowano siłą. Dziś siły nikt używać nie będzie, ale jeśli wspomniałem wczoraj o 13 grudnia, to dlatego, że funkcja sojuszu LiD-u i PO może być podobna. Może być zablokowaniem zmiany na wiele lat. Zablokowaniem w imię interesu uwłaszczonej nomenklatury, interesów oligarchii, a przeciw interesom ogromnej większości narodu. Dlatego te wybory są takie ważne. Dlatego tendencja, która ostatnio pojawiła się dla Polski w sposób tak oczywisty jest tak groźna. To, że mechanizmy społeczne III RP muszą być odrzucone, jest oczywiste dla każdego, kto chce polskiego dobra. A w sojuszu z LiD-em, z premierem Kwaśniewskim tego nie zrobimy i nikt tego nie zrobi. Niech nikt nie wmawia, że idąc ku takiemu sojuszowi chce w Polce budować Zachód, bo to największe kłamstwo ostatniego 20-lecia. Będziemy kontynuować tą dyskusję, będziemy przekonywać do tego, by zdecydowali się na IV RP a to oznacza dziś jedno - głosować na PiS - zakończył swoje przemówienie.

Premier: Podnoszę rękawicę rzuconą przez Kwaśniewskiego

jg, PAP
2007-09-23, ostatnia aktualizacja 2007-09-23 15:00

Kwaśniewski rzucił mi rękawicę, wyzwał mnie do dyskusji. Kiedyś wyzywało się na szable lub pistolety, dziś wyzywa się do telewizji. Ja przyjmuję to wyzwanie - powiedział premier Jarosław Kaczyński. Oznacza to, że możemy spodziewać się telewizyjnej debaty między premierem a byłym prezydentem.

Zobacz powiekszenie
Fot. Franciszek Mazur / AG
Premier Jarosław Kaczyński przemawia podczas regionalnej konwencji PiS w Rzeszowie
Zobacz powiekszenie
Fot. Sławomir Kamiński / AG
"Bombą" konwencji LiD było ogłoszenie kandydatury ALeksandra Kwasniewskiego na premiera


Jarosława Kaczyńskiego Kwaśniewski wezwał do debaty podczas konwencji LiD w Kielcach. - Naszym rodakom należy się szczera, otwarta nienapastliwa dyskusja o Polsce, o Polakach, o tym co powinniśmy czynić w najbliższych latach. Moja obawa jest taka - tracimy czas. Tracimy wielkie możliwości jakie stoją przed Polską. Zwolennicy Kaczyńskiego są odmiennego zdania. Zderzmy te poglądy. Jestem gotowy do debaty w każdym miejscu, w każdym terminie. Taka debata wam drodzy wyborcy i obywatele Rzeczpospolitej się należy.

Premier: LiD to kontynuacja PZPR

J.Kaczyński podkreślał, że PiS ma w tej kampanii "licznych przeciwników, ale można powiedzieć najjaśniej swoje racje przedstawia formacja, która ma nową nazwę, chociaż tak naprawdę jest to formacja bardzo stara i wszystkim nam, może poza najmłodszymi, ze swojej historii doskonale znana".

Premier przekonywał, że "LiD to nic innego jak poprzez SdRP i SLD kontynuacja PZPR". Lewica i Demokraci - jak mówił - "swój program "retro" w istocie nieustannie Polsce przedstawia, "sufluje" go, myśli, że zdoła wrócić do lat 90-tych, tej wielkiej udanej manipulacji, której wtedy dokonano".

"Jestem głęboko przekonany, że się to nie uda" - oświadczył premier.

Premier, który odpowiedział na wezwanie Kwaśniewskiego w wystąpieniu na kongresie PSL Piast przyrzekł, że w dyskusji z byłym prezydentem będzie "bronił także interesów polskiej wsi, bo na wieś pod władzą Aleksandra Kwaśniewskiego też podnoszono rękę".

"Podnoszono, jestem o tym przekonany, już po raz ostatni" - mówił premier.

W ocenie szefa rządu, trwająca kampania wyborcza "powinna być intensywna, powinniśmy w niej uczestniczyć wszyscy, i ci którzy kandydują i ci, którzy ich na różne sposoby wspomagają".

"Każdy głos jest ważny, każdy kto zdecyduje się głosować jest na wagę złota" - mówił premier Kaczyński.

Kwaśniewski kandydatem LiD na premiera

az, PAP
2007-09-23, ostatnia aktualizacja 2007-09-23 15:21
Zobacz powiększenie
"Bombą" konwencji LiD było ogłoszenie kandydatury ALeksandra Kwasniewskiego na premiera
Fot. Sławomir Kamiński / AG

Aleksander Kwaśniewski jest naszym kandydatem na premiera - powiedział szef SLD Wojciech Olejniczak podczas niedzielnej konwencji Lewicy i Demokratów w Kielcach. Aleksander Kwaśniewski powiedział, że Polska pod rządami PiS przeżywa 2 lata nieudanego eksperymentu. Były prezydent wezwał też do debaty premiera Jarosława Kaczyńskiego.


Podczas konwencji LiD w Kielcach Kwaśniewski mówił, że najważniejsze przesłanie przed wyborami 21 października brzmi "Polska musi się zmienić". - Polska przeżywa 2 lata nieudanego eksperymentu. Przez tych, którzy poza niebezpiecznymi hasłami niczego nam nie byli w stanie zaproponować. Premier Kaczyński zajmował się innymi sprawami. Ten czas kończy się i wierzymy, że zaczyna się czas Lewicy i Demokratów - mówił Kwaśniewski.

- Słyszymy w ostatnich dniach twierdzenia, że mamy alternatywę. Sprowadza się ono do podziału na Polskę, gdzie my jesteśmy tam gdzie jesteśmy, a inni tam gdzie stało ZOMO, że ludzi wykształconych nazywa się wykształciuchami. Mówi się o walce z korupcja nie wspominając, że za III Rzeczpospolitej byliśmy w walce z korupcją skuteczniejsi - mówił Kwaśniewski. - Zasadnicza różnica między LiD a PiS jest taka, że my ufamy ludziom, lubimy ludzi, uważamy, że obywatele najskuteczniej mogą decydować o swoich losach. My wierzymy w polskiego obywatela chcemy dla niego tworzyć to państwo, podporządkować wszystkie struktury dal jego dobra i godności - mówi Kwaśniewski.

"Jestem gotowy do debaty w każdym terminie"

Były prezydent Aleksander Kwaśniewski wezwał do debaty premiera Jarosława Kaczyńskiego. - Naszym rodakom należy się szczera, otwarta nienapastliwa dyskusja o Polsce, o Polakach, o tym co powinniśmy czynić w najbliższych latach. Moja obawa jest taka - tracimy czas. Tracimy wielkie możliwości jakie stoją przed Polską. Zwolennicy Kaczyńskiego są odmiennego zdania. Zderzmy te poglądy. Jestem gotowy do debaty w każdym miejscu, w każdym terminie. Taka debata wam drodzy wyborcy i obywatele Rzeczpospolitej się należy.

Olejniczak: To rząd PiS tworzy patologie

Jak powiedział Olejniczak, w nadchodzących wyborach Polacy odpowiedzą na pytanie, czy chcą PiS i Jarosława Kaczyńskiego, czy LiD i Aleksandra Kwaśniewskiego.

Szef Sojuszu wezwał także, by J.Kaczyński zmierzył się w debacie z kandydatem LiD na premiera Aleksandrem Kwaśniewskim. Olejniczak przekonywał, że b. prezydent "ma kompetencje i doświadczenie i chce dalej pracować dla Polski"

Jest alternatywa dla PiS-u. Jest nią LiD - powiedział na konwencji w Kielcach lider Lewicy i Demokratów Wojciech Olejniczak. Przypomniał on hasło "LiD to hit a PiS to kit"

Olejniczak przekonywał, że trzeba przybliżyć wschodnie regiony Polski do Europy. Temu ma służyć członkostwo w Unii Europejskiej, dobra polityka zagraniczna. - To ze jesteśmy w Unii Europejskiej to zasługa centrolewicy - powiedział. Według niego należy pracować nad tym aby fundusze unijne miały jak największy wpływ na życie codzienne obywateli.

Olejniczak przyznał, ze LiD chce walczyć z patologiami przez edukację. i dobre przykłady. - Ministrowie posądzani o korupcję i koalicjancji posadzani o gwałty to jest patologia IV RP - powiedział Olejniczak. - To wy (PiS - red) wprowadziliście patologie na salony władzy - dodał. Zapewnił, że w rządzie LiD do takich sytuacji nie będzie dochodziło. - Dość tej obłudy i kłamstwa z wieców Jarosława Kaczyńskiego - powiedział. Olejniczak zapewniał, ze jego partia chce normalności a nie patologii. To te patologie przyczyniły się jego zdaniem do śmierci Barbary Blidy, do prowadzenia podsłuchów. - To nie jest sposób na walkę z korupcją - mówił.

Tusk: Co premier wypił w Rzeszowie i ile?

az
2007-09-23, ostatnia aktualizacja 2007-09-23 17:17
Zobacz powiększenie
Donald Tusk na konwencji PO w Szczecinie
Fot. Cezary Aszkiełowicz / AG

- Panie premierze, co pan wypił w Rzeszowie, jeśli pan twierdził, że zwycięstwo Platformy to kolejny 13 grudnia - pytał Jarosława Kaczyńskiego lider PO na konwencji w Szczecinie. Donald Tusk zaapelował do premiera, aby powiedział, co on robił w dniu wprowadzenia stanu wojennego.

Zobacz powiekszenie
Fot. Cezary Aszkiełowicz / AG
- Panie premierze, niech pan powie, co robił 13 grudnia - wzywał Donald Tusk
Zobacz powiekszenie
Fot. Cezary Aszkiełowicz / AG
Konwencja PO w Szczecinie
Zobacz powiekszenie
Fot. Cezary Aszkiełowicz / AG
- Chcemy wygrać, żeby nie było już w Polsce 13 grudnia - mówił Tusk.

Jeśli wiesz, co premier robił 13 grudnia 1981 r. i w pierwszych dniach po wprowadzeniu stanu wojennego napisz do nas

- Chciałbym, aby tu ze Szczecina wyszedł sygnał, że wszyscy możemy być wygrani. Sygnał - ludzie, opamiętajcie się, zróbcie sukces jak tu w Szczecinie - powiedział Donald Tusk. Jego zdaniem takie słowa giną jednak w tumulcie wrzasku. Tusk stwierdził, że wczoraj Polska była świadkiem dwóch scen, w których straszyły dwie twarze polityków. Mówiąc o zachowaniu Kwaśniewskiego w Kijowie stwierdził, że "po raz kolejny przyniósł on wstyd Polsce". Drugą twarz zaprezentował zdaniem Tuska Jarosław Kaczyński. Według niego słowa premiera zabrzmiały równie dziwnie jak gesty i mimika Kwaśniewskiego. - Co on wypił w Rzeszowie i ile, jeśli twierdził, że zwycięstwo Platformy to13 grudnia? Co dano mu do posiłku, że mówił takie rzeczy - dopytywał się Tusk. - Tego nie da się wytłumaczyć dziesięcioma kieliszkami wina - dodał.

"Co Pan robił 13 grudnia?"

W trakcie wystąpienia Tusk przeczytał fragment listu, jaki przed wejściem na konwencję w Szczecinie wręczył mu szczeciński działacz Solidarności. W 1981 r. zakładał on komitet strajkowy. - Panie premierze, z butą i arogancją powiedział Pan, że zwycięstwo opozycji to będzie kolejny 13 grudnia. Co Pan robił w tamtym dniu? Jak Pan wypełniał swój obowiązek wobec związku - napisał w liście szczecinianin. - Powiedzmy tym kłamstwom "dość"!- wezwał Tusk. Powtórzył też pytanie do premiera "Kto Panu daje prawo obrażania obywateli tamtego czasu. Niech Pan powie, co Pan robił tego dnia". Lider PO podkreślił, że "trzeba wreszcie zetrzeć kłamstwo z życia publicznego. Zdaniem Tuska prawdziwy dramat 13 grudnia 1981 roku to rzesze młodych, wartościowych Polaków, którzy masowo emigrowali z Polski. - Jeśli PiS wygra, to ten dramat będzie trwał nadal - stwierdził. - Dzisiaj ten dramat się powtarza. Chcemy wygrać, żeby nie było już w Polsce 13 grudnia - dodał.

"Platforma jest po jasnej stronie"

Tusk odniósł się również do zarzutów, że PO dąży po wyborach do koalicji z LiD. Stwierdził, ze jeśli jego partia chciałaby zawiązać taką koalicję, to zrobiłaby to już w Sejmie. - Żeby zmieniać władzę trzeba odwołać się do woli wyborców a nie robić "szacher - macher" w Sejmie - powiedział. Tusk przekonywał, jak ważne jest zwycięstwo PO. - Dźwigamy na sobie naprawdę poważną odpowiedzialność"- mówił lider PO.

- Co zrobić, żeby powstrzymać nietrzeźwą lewicę w powrocie do władzy i nieodpowiedzialny rząd, radykałów, którzy na czele z panem Benderem, Macierewiczem, z panią Sobecką i Jarosławem Kaczyńskim, chcą dalej zatruwać polskie życie publiczne. Ja wiem, co trzeba zrobić. Trzeba wygrać te wybory - podkreślił. - Platforma jest w Polsce po jasnej stronie - podsumował Tusk.

Kutz przeciw Polaczkowi

Przemysław Jedlecki
2007-09-23, ostatnia aktualizacja 2007-09-23 19:12

Partie już ustaliły nazwiska liderów swoich list wyborczych. Najciekawszy pojedynek zapowiada się w Katowicach i Gliwicach. Tu o mandat będzie musiał się mocno postarać Jędrzej Jędrych z PiS-u. Dwa lata temu był pierwszy na liście, teraz jest dopiero trzeci

W środę o północy minie termin zgłaszania kandydatów w październikowych wyborach parlamentarnych. Już jednak wiadomo, kto zostanie liderem poszczególnych list.

Wszystko wskazuje na to, że najciekawsza walka odbędzie się w Katowicach. PO na pierwszym miejscu wystawia reżysera i dotychczasowego senatora Kazimierza Kutza, który słynie z ostrego krytykowania PiS-u. Listę tej partii otworzy Jerzy Polaczek, minister transportu z PiS-u, tuż za nim jest "lokomotywa wyborcza" PO sprzed dwóch lat, czyli Andrzej Sośnierz, szef NFZ-etu.

Ale na sukces liczy też PSL. Tu liderem listy będzie Leszek Piotrowski, pełnomocnik rodziny Barbary Blidy w śledztwie dotyczącym jej samobójstwa. Lewica i Demokraci mają wystawić byłego działacza Komitetu Obrony Robotników i Unii Demokratycznej Andrzeja Celińskiego z SdPl-u. Nie chcą o tym słyszeć lokalni działacze LiD-u, ale w nieoficjalnych rozmowach przyznają, że mają niewielki wpływ na kształt list i raczej się z tym pogodzą.

W Gliwicach zwycięstwa jest pewny PiS. Liderem listy jest minister zdrowia Zbigniew Religa. PO, choć miała do dyspozycji prezydenta Gliwic Zygmunta Frankiewicza, wolała postawić na posła Andrzeja Gałażewskiego. Frankiewicz zaś w ogóle nie kandyduje. LiD będzie reprezentował Wacław Martyniuk z SLD, a liderem listy PSL-u ma być Zygmunt Wilk, radny sejmiku.

Dopiero z trzeciego miejsca listy PiS-u kandyduje poseł Jędrzej Jędrych, choć dwa lata temu był na "jedynce". Z trzech źródeł w PiS-ie usłyszeliśmy, że Jędrychowi mogły zaszkodzić jego wypowiedzi związane ze sprawą odwołania z MSWiA Janusza Kaczmarka. Jędrych mówił, że Kaczmarek w większości nie przedstawiał dowodów na nieprawidłowości, a jedynie swoje opinie i informacje "korytarzowe". Przyznał jednak, że gdyby okazały się one prawdziwe, oznaczałoby to, że państwo nie funkcjonowało właściwie.

W Sosnowcu liderem listy PiS-u jest - tak samo jak dwa lata temu - Ewa Malik, a PO - Grzegorz Dolniak. LiD stawia na Witolda Klepacza, byłego wiceprezydenta Sosnowca. W Sejmie mijającej kadencji zajął miejsce Zbigniewa Podrazy, który został w zeszłym roku prezydentem Dąbrowy Górniczej.

W Rybniku z pierwszych miejsc o mandaty poselskie będą starać się Henryk Siedlaczek (PO), Bolesław Piecha (PiS), Tadeusz Motowidło (LiD), a w Bielsku-Białej Tomasz Tomczykiewicz (PO), Stanisław Szwed (PiS), Marian Ormaniec (PSL) i Bożena Kotkowska (LiD).

Finał IAAF: Anna Jesień też zwycięża!

mm, PAP
2007-09-23, ostatnia aktualizacja 2007-09-23 18:20

Anna Jesień (AZS AWF Warszawa) zwyciężyła w biegu na 400 m przez płotki w 5. Światowym Finale IAAF w Stuttgarcie. Szymon Ziółkowski był ósmy w rzucie młotem

Zobacz powiekszenie
Fot. DYLAN MARTINEZ REUTERS

Brązowa medalistka mistrzostw świata uzyskała czas 54,17 i o dwie setne sekundy wyprzedziła złotą medalistkę z Osaki, Australijkę Janę Rawlinson.

Szymon Ziółkowski (AZS Poznań) rzutem młotem na odległość 74,54 zajął ósme miejsce. Zwyciężył mistrz świata Białorusin Iwan Tichon - 82,05.

Gole Polaków

Gol Jacka Bąka w lidze austriackiej

2007-09-23, ostatnia aktualizacja 2007-09-23 19:13
Zobacz powiększenie
Fot. Bartosz Bobkowski / AG Fot.

Jacek Bąk zdobył jedynego gola dla Austrii Wiedeń w wygranym 1:0 niedzielnym meczu ligowym ze Sturmem Graz. To jego pierwsze trafienie na austriackich boiskach.


Polski obrońca, który rozegrał całe spotkanie, wpisał się na listę strzelców w 16. minucie po uderzeniu głową. Został także ukarany żółtą kartką.

Według agencji prasowej APA, Bąk był jednym z najlepszych zawodników na boisku.

Po 11 ligowych kolejkach Austria z dorobkiem 22 pkt prowadzi w tabeli. Dwa punkty mniej ma zespół Lask Linz, w którym występuje Tomasz Wisio.

Błędy Boruca w lidze szkockiej

mm, PAP
2007-09-23, ostatnia aktualizacja 2007-09-23 19:08
Zobacz powiększenie
Artur Boruc
Fot. Tomasz Wawer /AG

Piłkarze Celtiku Glasgow doznali pierwszej ligowej porażki w obecnym sezonie. W niedzielę ulegli na wyjeździe Hibernianowi Edynburg 2:3, m.in. wskutek dwóch błędów Artura Boruca.

Polski bramkarz nie zaliczy tego meczu do udanych. Stacja BBC, jego interwencje przy pierwszej i trzeciej bramce dla gospodarzy określiła jako "fatalne błędy".

- Nigdy nie powinniśmy tutaj przegrać. Sami podarowaliśmy Hibernianowi zwycięstwo. Dwa błędy Boruca były brzemienne w skutkach - powiedział po meczu trener mistrzów Szkocji Gordon Strachan.

Goście dwukrotnie doprowadzali w tym spotkaniu do remisu, a trzeciego gola stracili w 87. minucie, kiedy Boruc nie zdołał złapać piłki po strzale Marokończyka Merouane'a Zemmamy i pozwolił skierować ją do siatki Deanowi Shielsowi.

Całe spotkanie na ławce rezerwowych spędził drugi z Polaków w barwach Celtiku - Maciej Żurawski.

Po porażce z "Hibs" Celtic spadł na drugą pozycję w tabeli. Wyprzedził go lokalny rywal - Rangers - pokonując Aberdeen 2:0 i ma obecnie dwa punkty więcej.