piątek, 27 marca 2009

Przystojny facet to przekleństwo kobiety

Rozkosz dla oczu czy mężczyzna wysokiego ryzyka?

Czy warto mieć przystojnego faceta?

Ludowa mądrość mówi: przystojny facet u boku to prezent dla koleżanek. Zakochać się w takim jest łatwo, żyć zaś znacznie trudniej. A może to bzdura powtarzana przez kobiety, dla których amantów zabrakło?

czytaj dalej...
REKLAMA

Wszystkie małe dziewczynki marzą o księciu z bajki. Ale gdy dorastają, tylko niektóre szukają go na męża. Kto najczęściej? Dziewczyny atrakcyjne, które - co naturalne - ciągną do ludzi na swoim poziomie. Także piękności niepewne siebie, potrzebujące męskiego trofeum - zwykle typu macho - dla pokazania światu, że są coś warte. Trzeci typ to szare myszki. Do nich garną się amanci z kompleksami, którzy chcą mieć absolutną przewagę w związku. Ale ilu przystojniaków, tyle historii partnerskich. Czy warto wiązać się z kimś, kto rozpala koleżanki, a nas wprawia w kompleksy? Wiele z nas chce się o tym przekonać...

IMPREZA Z NIM TO HORROR

Kalina, 30 lat, nauczycielka j. angielskiego, modelka amatorka, od kilku lat związana też z modelem

Koleżanki ją przestrzegały: "Nie bierz sobie modela. Taki facet to narcyz. Tak kocha się w sobie, że nie wystarczy mu uczucia dla ciebie". Ale serce nie sługa. Kalina zakochała się właśnie w modelu. Jak jest? Ciężko. "Nie mam pretensji, że inne kobiety oglądają Łukasza, gdy w samych slipach paraduje po wybiegu. Albo gdy on obejmuje czule jakąś ślicznotkę. To jego zawód. Rozumiem to, bo sama jestem jakoś w tej branży" - mówi.
Poznali się podczas sesji zdjęciowej. Coś zaiskrzyło. "Ale jest problem" - zauważa. "Skoro nasza namiętność zrodziła się w pracy, równie dobrze jutro może zaiskrzyć między nim a inną modelką" - martwi się Kalina. Prywatnie też nieciekawie. "Wyjść z nim na imprezę to horror. Powód? Tłum adoratorek. Najpierw jest gra wstępna, czyli przyciąganie go wzrokiem. Potem już wszystkie chwyty dozwolone, nawet siadanie na kolanach. Coraz trudniej to znoszę, powoli mam dość...".

GDYBY NIE TA PIEKIELNA ZAZDROŚĆ

Natalia, 29 lat, dziennikarka freelanserka

"Atrakcyjny facet? Czasem boska rozkosz, ale częściej koszmarne utrapienie" - przyznaje Natalia, od pięciu lat związana z zabójczo pięknym facetem. "Przyznaję, że w chwilach szału zazdrości mam go ochotę oszpecić. Na szczęście na tym poprzestaję. Jeszcze." - żartuje. Smak utrapienia poznała na ich pierwszej wspólnej imprezie. "Wszystkie baby lepiły się do niego. Myślałam, że im oczy wykłuję. A Kuba? Rozkwitał! Puszył się jak paw. Gdy mu wygarnęłam, spytał zdziwiony: "Wolałabyś, żeby adorowali mnie panowie" - opowiada. Cóż, jej wybranek lubi być w centrum kobiecej uwagi. Sęk w tym, że zapomina wtedy o istnieniu żony. "Kiedyś robiłam mu sceny, trzaskałam drzwiami, pakowałam walizki. Nie działało. Zazdrość mnie niszczyła" - przyznaje. "Metodą prób i błędów opracowałam skuteczniejszą metodę. Gdy tylko zauważam, że zaczyna flirtować z moimi koleżankami, porywam do tańca innego przystojniaka. Nie schodzę z parkietu tak długo, aż w moim facecie odezwie się samczy instynkt posiadania. Wtedy znów ma ochotę tylko na mnie" - zapewnia. Wciąż wymyśla nowe sztuczki. "Raz uwodziłam jego przyjaciela. Usiadłam blisko niego, patrzyłam mu w oczy, ścisnęłam go za rękę. Wieczorem, gdy wróciliśmy do domu, mąż powiedział: "Kochanie, już rozumiem, co czujesz, gdy flirtuję z innymi kobietami". Nasz seks tej nocy był obłędny.

MDLI MNIE, GDY GO DOTYKAJĄ

Barbara, 25 lat, stylistka

"Robert wyłonił się z wody jak młody bóg i od razu zdobył moje serce" - przyznaje Basia, od dwóch lat związana z tancerzem erotycznym. Poznała go... na basenie. "Tego samego dnia w szatni ktoś mu ukradł plecak. Potem żartował, że w jednej chwili coś stracił i kogoś zyskał. Zaprosił mnie na kawę i tak się zaczęło" - opowiada. Była dumna, że boski Apollo wybrał właśnie ją. Do czasu gdy w mieście zobaczyła wielki plakat: "Wieczorki panieńskie ze striptizerem". Obok było zdjęcie... jej faceta, w stringach! To był dla niej szok. "Przecież spotykałam się z magistrem geografii" - wspomina. Robert tłumaczył, że to tylko praca, dobrze płatna. Nic więcej. Nawet zabrał ją na jedną z imprez. Zobaczyła, jak wije się w namiętnym tańcu, zrzuca powoli garderobę, spryskuje ciało bitą śmietaną. "Panienki piszczały z zachwytu, chciały zlizywać z niego tę śmietanę. Jedna z nich, jęcząc z podniecenia, złapała go za krocze. Myślałam, że oszaleję z zazdrości" - opowiada. Koszmarem są SMS-y od jego licznych wielbicielek. Napalone kobiety piszą: "Koteczku, mam ochotę się z tobą zabawić". "W nasz związek wkrada się nieufność, choć on zapewnia, że jest mi wierny. Ale w każdy weekend znika, bo ma pokazy. W marcu wcale się nie widujemy, wtedy pracy ma najwięcej. Ponosi mnie wyobraźnia: może właśnie teraz jest z inną kobietą, a nie w pracy? Chyba już mam zszargane nerwy."

» SONDA
Czy przystojny mąż to przekleństwo kobiety?
CZY DA SIĘ PRZEŻYĆ Z PRZYSTOJNYM MĘŻEM?

Tak, pod warunkiem że przy jego wyborze kierowaliśmy się osobowością, a nie tylko wyglądem. Rozczarowanie takim partnerem odczuwają zwłaszcza te dziewczyny, które jego charakter uznały za drugorzędny, zachłysnęły się seksapilem. I mało wymagały dla siebie. Bywa tak, gdy ktoś kieruje się presją otoczenia ("musisz mieć pięknego męża") albo chęcią zaimponowania innym ("pokażę, na co mnie stać!"). Jak żyć z "pięknisiem"? Trzymanie go na krótkiej smyczy zwykle przynosi odwrotny skutek i utwierdza go w przekonaniu, że jest niezastąpiony. Nie kontroluj go! Miej własny świat, to zawsze dodaje atrakcyjności. Jeśli ciąży ci jego powodzenie, ustal z nim kilka reguł, jak ma się zachowywać w towarzystwie. Ale upewnij się, czy nie wymagasz za wiele!

A co Wy sądzicie na ten temat? Czy przystojny mąż lub partner to powód do dumy, czy może jednak same z nim kłopoty? Zapraszamy do dyskusji na forum.

PRZECZYTAJ TAKŻE:

>>> Czy mężczyźni naprawdę są z Marsa?
>>> Czy dla pieniędzy można się tak upodlić?
>>> Będą reklamować aborcję w telewizji
>>> Mężczyzna z gatunku beznadziejnych

Wszyscy jesteśmy fetyszystami

Lista fetyszów opracowana przez seksuologów

Szymona Majewskiego kręcą damskie stopy. A ciebie?

Jeszcze pamiętasz ten upojny wieczór, kiedy wszystkie doznania w sypialni były tak nowe i intensywne. Sama nie wiesz, dlaczego tego właśnie dnia namiętność tak wybuchła. Nie pomyślałabyś przecież, że to dlatego, że w tle sączył się przemiły głos prezentera radiowej audycji...

czytaj dalej...
REKLAMA

Szymon Majewski niejednokrotnie - czy w wywiadach, czy w swoim programie w TVN, przyznawał się do swojego wielkiego fetysza. Jest wielbicielem damskich stóp. Chcesz zauroczyć gwiazdora? Przeparaduj przed nim z gołymi stopami, najlepiej zadbanymi, świeżutko z pedicure... Ani chybi padnie na kolana i obdarzy je pocałunkami. Dobra, rozmarzyłyśmy się...

CO JEST, A CO NIE JEST FETYSZEM

Bo wszystko może być fetyszem. Nie tylko stereotypowo kojarzone z tym słowem pióra, lateksy i kabaretki. Fetysz to coś, co wzbudza twoje podniecenie. Niezależnie, czy jest to przedmiot, część ciała, kolor, dźwięk czy inna rzecz z długiej ich listy. A swoje fetysze warto odnaleźć. Bo to twoi wspólnicy w sypialni i współwinni twojej rozkoszy. Zapewne już wiesz, co powoduje twoje drżenie. Ale czy na tym koniec? Oto lista tych najpopularniejszych, opracowana przez seksuologów.

CZTERY LITERY

I nie chodzi tu o słowo "love"... Bo choć z pewnością największym wśród wszystkich fetyszy jest z pewnością uczucie do ukochanego, nie ma go w niniejszym zestawieniu. Zamiast tego, na szczytowej pozycji znajdują się męskie pośladki. Twarda, umięśniona, zaokrąglona męska pupa... Jeśli jeszcze nie odkryłaś jej uroków, zapoznaj się z nimi bliżej. Zarówno widok, jak i dotyk mogą przyprawić cię o dreszcze. Podkreślisz je, kupując mu w prezencie wygodne bokserki. Komfortowo leżąca, jedwabista w dotyku bielizna to coś, w czym on na pewno poczuje się świetnie. A ty będziesz mogła się rozkoszować widokiem i dotykiem.

ROZKOSZ W JEDNYM PALCU

... a właściwie w całej dłoni. Osiem na dziesięć kobiet przyznaje się do zwracania wielkiej uwagi na ręce mężczyzny. Jakie powinny być? Grube i sękate niczym dłonie drwala czy zapaśnika, a może smukłe i subtelne niczym dłonie skrzypka lub pianisty? Nie ma reguły. Ważne, by były zadbane. Sama wiesz, jak trudno zmusić go, by regularnie używał kremu do rąk... Zastosuj wybieg i sama go nasmaruj pod pretekstem relaksującego masażu dłoni. Taki masaż może się przedłużyć i ogarnąć całkiem nowe terytoria...

» SONDA
A na ciebie co najbardziej działa?
NAJLEPSZE PERFUMY ŚWIATA

To nie żaden z dostępnych w drogeriach markowych zapachów, ale jego własna markowa naturalna woń. To, że zapach ukochanego kobieta wyczuje wśród dziesiątek innych, udowodniono już dawno. Ostatnio jednak naukowcy dowiedli, że doskonale jesteśmy w stanie wywąchać jego podniecenie. Męski pot za sprawą hormonu zwanego androstadienonem zmienia zapach pod wpływem pobudzenia seksualnego. I ta woń jest najbardziej oszałamiającym z afrodyzjaków.

... I NAJLEPSZE SŁUCHOWISKO

Stara prawda: mężczyźni są wzrokowcami, kobiety - słuchowcami. On nie oprze się czerwonym szpilkom na zgrabnej nodze, ona - jego głębokiemu głosowi. Im niższy głos, tym wyższy poziom testosteronu jego posiadacza - a to jest dobrym prognostykiem dla miłosnych uciech. To dlatego taką dziwną słabość czujesz, rozmawiając z tym przemiłym telemarketerem i uwielbiasz aksamitne radiowe głosy. To dlatego uwielbiasz, jak szepcze ci namiętnie do samego ucha. Nie? Być może twój ukochany nadaje na wyższych rejestrach. No, ale od czego są te ballady albo nocne audycje radiowe...

Proces Dorn - Kaczyński utajniony; politycy nie podali sobie ręki


Jarosław Kaczyński i Ludwik Dorn na sali sejmowej, fot. Radek Pietruszka
PAP

Za zamkniętymi drzwiami ruszył proces cywilny, w którym były wicepremier, były marszałek Sejmu Ludwik Dorn żąda od Jarosława Kaczyńskiego przeprosin, złotówki dla siebie i 5 tys. zł na cel społeczny za jego sugestie, jakoby nie płacił alimentów. Prezes PiS chce oddalenia pozwu były partyjnego kolegi.
Przed Sądem Okręgowym w Warszawie stawili się zarówno powód, jak i pozwany - obaj nie wypowiadali się dla licznie zebranych dziennikarzy. Prawdopodobnie obaj będą przesłuchani przez sąd jako strony procesu. Reporterzy zwrócili uwagę, że nie podali sobie rąk.

Na początku rozprawy pełnomocnik J. Kaczyńskiego złożył wniosek o utajnienie procesu (uzasadniał to już za zamkniętymi drzwiami). Adwokat Dorna, mec. Agnieszka Metelska nie widziała powodów do utajnienia procesu, choć dopuściła utajnienie sprawy, gdyby mieli w niej zeznawać bliscy Dorna.

Sąd utajnił cały proces. Sędzia Halina Plasota powiedziała, że "strona pozwana wskazała na takie przesłanki, które ostatecznie strona powodowa zaakceptowała". Sędzia dodała, że jawność rozprawy jest wyłączana wtedy, gdyby mogłaby ujawniać "szczegóły życia rodzinnego". Sędzia podkreśliła, że nie może ujawnić szczegółów.

Z akt sprawy, do których w sądzie dotarła PAP, wynika, że Dorn w pozwie o ochronę dóbr osobistych z grudnia 2008 r. chce, by sąd nakazał J. Kaczyńskiemu przeprosiny na jego koszt w dzienniku "Polska" i w radiowych "Sygnałach Dnia" za "nieprawdziwe zarzuty dotyczące alimentacji", które doprowadziły do "zorganizowanej nagonki politycznej w mediach na Dorna i w konsekwencji usunięcia go z partii". Ponadto Dorn wnosi, by sąd zasądził mu od pozwanego symboliczną złotówkę zadośćuczynienia oraz nakazał wpłatę 5 tys. zł dla organizacji wdów i sierot po poległych policjantach.

Powód zarzuca pozwanemu "odzieranie go z prywatności" przez "świadome rozpowszechnianie" nieprawdziwej informacji, jakoby nie płacił alimentów dla trzech córek. Pozew podkreśla, że Dorn płaci alimenty i nigdy z nimi nie zalegał, o czym "pozwany wiedział z rozmów z powodem". Mec. Metelska przyznaje zaś, że wystąpił on o obniżenie alimentów - wobec faktu, że ponownie się ożenił i ma małe dziecko oraz wobec "dużych obciążeń alimentacyjnych i kredytowych". Podkreśla, że dochody jej klienta obniżyły się, gdy przestał być wicepremierem i szefem MSWiA, a potem marszałkiem Sejmu za rządów PiS - obecnie jest tylko posłem.

Według pozwu działając z "całą premedytacją", J. Kaczyński "uruchomił lawinę wypowiedzi polityków swej partii, a w konsekwencji doprowadził do usunięcia go z niej w aurze potępienia jako osoby uchylającej się od wypełniania podstawowych obowiązków rodzinnych". Do pozwu dołączono wypowiedzi medialne innych członków PiS o alimentach Dorna. Mec. Metelska zaznacza, że J. Kaczyński "nie podjął propozycji ugody, mimo prób porozumienia się ze strony atakowanego przez niego powoda".

W odpowiedzi na pozew pełnomocnik J. Kaczyńskiego mec. Bogusław Kosmus wniósł o jego oddalenie. Replikował, że wypowiedzi J. Kaczyńskiego "nie były niezgodne z prawdą", bo jego klient mówił w mediach, iż nie wie nic o tym, by Dorn uchylał się od płacenia alimentów, a podawał jedynie, że wystąpił on o ich obniżenie, co było "wypowiedzią oczywiście prawdziwą". Adwokat podkreślał, że pozwany "ograniczył się do sformułowań natury ogólnej o charakterze ocennym, które nie poddają się analizie na podstawie kryterium prawda/fałsz".

"Osoba, która angażuje się w politykę, powinna być gruboskórna i liczyć się nawet z nieeleganckimi atakami" - dowodzi mec. Kosmus, według którego "polityk nie może obrażać się na ciosy zadawane przez adwersarzy w ramach swoistego współzawodnictwa". "Powód ma tendencję do obarczania pozwanego odpowiedzialnością za wypowiedzi osób trzecich" - dodał mec. Kosmus. Argumentuje, że "to nie pozwany upublicznił problemy alimentacyjne powoda, lecz uczyniły to media" (adwokat załączył do akt sprawy artykuł "Super Expressu", który pierwszy napisał o sprawie).

Odnosząc się do argumentów Dorna o obniżeniu jego dochodów, pełnomocnik prezesa PiS pisał, że powód jest "osobą wykształconą, o błyskotliwej inteligencji i licznych talentach", a prawo nie zabrania mu jako posłowi "podjęcia pracy by wspomóc los najbliższych". Według adwokata J. Kaczyńskiego, wnosząc o obniżkę alimentów, Dorn "ciężar spłaty kredytu de facto usiłuje przerzucać na barki córek".

Mec. Kosmus wniósł do sądu, by jako świadek zeznawała b. żona Dorna, która apelowała do J. Kaczyńskiego w sprawie wniosku Dorna o obniżkę alimentów. Adwokat przedłożył też sądowi gruby plik projektów ustaw popieranych przez Dorna i jego wypowiedzi medialnych - dotyczących m.in. zapisów, by oświadczenia majątkowe osób publicznych obejmowały także ich partnerów życiowych oraz by zaostrzyć odpowiedzialność dłużników alimentacyjnych.

Odpowiadając na pismo mec. Kosmusa, mec. Metelska replikowała, że "nie jest tematem do publicznego roztrząsania kwestia kolejnych małżeństw powoda i kolejnych dzieci", a ujawnianie szczegółów z jego życia rodzinnego "jest sprzeczne z interesem dzieci". "Fakt, że polityk ma mieć +grubszą skórę+, nie oznacza automatycznego traktowania go jako worka do bicia wówczas, gdy przyjdzie komuś na to ochota" - dodała adwokat Dorna.

By nie przegrać procesu o ochronę dóbr osobistych, pozwany musi udowodnić, że mówił prawdę lub przynajmniej dowieść, że działał w interesie publicznym i dlatego jego działanie nie było bezprawne.