piątek, 3 sierpnia 2012

Prokuratura: ws. Katarzyny W. sąd uznał możliwość zabójstwa


Mimo de­cy­zji o zwol­nie­niu z aresz­tu Ka­ta­rzy­ny W., po­dej­rza­nej o za­bój­stwo swej pół­rocz­nej córki Magdy, sąd po­dzie­lił prze­ko­na­nie śled­czych, że ist­nie­je duże praw­do­po­do­bień­stwo po­peł­nie­nia przez nią tego czynu – oświad­czy­ła ka­to­wic­ka pro­ku­ra­tu­ra.

W oświad­cze­niu rzecz­nicz­ka Pro­ku­ra­tu­ry Okrę­go­wej w Ka­to­wi­cach prok. Marta Za­wa­da-Dy­bek od­nio­sła się do "wy­ra­ża­nych pu­blicz­nie opi­nii" su­ge­ru­ją­cych, ja­ko­by śro­do­wa de­cy­zja sądu wska­zy­wa­ła na brak pod­staw do­wo­do­wych uza­sad­nia­ją­cych za­rzu­ce­nie Ka­ta­rzy­nie W. za­bój­stwa.

O uchy­le­niu aresz­to­wa­nia Ka­ta­rzy­ny W. Sąd Okrę­go­wy w Ka­to­wi­cach zde­cy­do­wał w środę. W to miej­sce za­sto­so­wał zakaz opusz­cza­nia kraju i dozór po­li­cji. W uza­sad­nie­niu wska­zał m.​in., że nie ma obawy utrud­nia­nia przez po­dej­rza­ną śledz­twa, a gro­żą­ca jej su­ro­wa kara nie jest wy­star­cza­ją­cą prze­słan­ką do aresz­to­wa­nia. Sąd zwró­cił też m.​in. uwagę na sprzecz­no­ści w ze­bra­nych przez pro­ku­ra­tu­rę opi­niach bie­głych uzna­jąc, że wy­ma­ga­ją one we­ry­fi­ka­cji.

- Sąd (…) po­dzie­lił prze­ko­na­nie Pro­ku­ra­tu­ry, że ist­nie­je duże praw­do­po­do­bień­stwo po­peł­nie­nia przez po­dej­rza­ną tego czynu. Sąd dał temu wyraz za­rów­no w uza­sad­nie­niu swego orze­cze­nia, jak i po­dej­mu­jąc de­cy­zję o za­sto­so­wa­niu wobec po­dej­rza­nej in­nych środ­ków za­po­bie­gaw­czych w miej­sce tym­cza­so­we­go aresz­to­wa­nia – wska­za­ła Za­wa­da- Dybek.

Rzecz­nicz­ka za­zna­czy­ła, że gdyby sąd miał inne zda­nie w tej kwe­stii, nie mógł­by - zgod­nie z pra­wem - za­sto­so­wać żad­nych środ­ków za­po­bie­gaw­czych. - Za­war­te w uza­sad­nie­niu orze­cze­nia Sądu (…) su­ge­stie co do war­to­ści do­wo­do­wej zgro­ma­dzo­ne­go w śledz­twie ma­te­ria­łu do­wo­do­we­go nie miały wpły­wu na treść de­cy­zji sądu (o uchy­le­niu aresz­tu – red.) – na­pi­sa­ła Za­wa­da-Dy­bek.

Do­da­ła też, że pro­ku­ra­tu­ra nie za­mie­rza zaj­mo­wać sta­no­wi­ska wobec uwag sądu uzna­jąc, że wła­ści­wym miej­scem do ich ana­li­zo­wa­nia jest roz­pra­wa są­do­wa. Pod­kre­śli­ła, że pro­ku­ra­tu­ra re­spek­tu­je śro­do­we roz­strzy­gnię­cie jak każde inne pra­wo­moc­ne orze­cze­nia.

Sąd Okrę­go­wy w Ka­to­wi­cach w środę roz­po­zna­wał za­ża­le­nie obro­ny na sto­so­wa­nie aresz­tu wobec 22-let­niej Ka­ta­rzy­ny W. Ko­bie­ta prze­by­wa­ła w nim od 13 lipca, kiedy pro­ku­ra­tu­ra za­rzu­ci­ła jej za­bój­stwo. Pro­ku­ra­tu­ra mo­ty­wo­wa­ła aresz­to­wa­nie obawą utrud­nia­nia przez po­dej­rza­ną śledz­twa oraz gro­żą­cą jej su­ro­wą karą.

Ka­ta­rzy­nie W. za­rzu­co­no za­bój­stwo po uzy­ska­niu opi­nii bie­głych z Za­kła­du Me­dy­cy­ny Są­do­wej Ślą­skie­go Uni­wer­sy­te­tu Me­dycz­ne­go w Ka­to­wi­cach. Po szcze­gó­ło­wych ba­da­niach hi­sto­pa­to­lo­gicz­nych i tok­sy­ko­lo­gicz­nych bie­gli wska­za­li, że śmierć dziec­ka miała cha­rak­ter nagły i gwał­tow­ny.

W uza­sad­nie­niu śro­do­we­go orze­cze­nia sę­dzia To­masz Sa­lach­na mówił m.​in. o sprzecz­no­ściach w opi­niach bie­głych, uzna­jąc, że wy­ma­ga­ją one we­ry­fi­ka­cji. Pierw­sza opi­nia, wy­ko­na­na po sek­cji zwłok, wska­zy­wa­ła, że przy­czy­ną zgonu dziec­ka był uraz głowy. Po­twier­dza­ło to wer­sję matki, która mó­wi­ła, że có­recz­ka wy­pa­dła jej z rąk. W toku do­dat­ko­wych zle­co­nych przez pro­ku­ra­tu­rę badań bie­gli uzna­li jed­nak, że przy­czy­ną śmier­ci dziec­ka było nie ude­rze­nie w głowę, ale gwał­tow­ne udu­sze­nie. We­dług śled­czych, po wy­ko­na­niu tych badań nie ma już wąt­pli­wo­ści, że dziec­ko zmar­ło wła­śnie na sku­tek udu­sze­nia.

Sę­dzia ak­cen­to­wał, że areszt nie jest nie­zbęd­ny do za­bez­pie­cze­nia pra­wi­dło­we­go toku śledz­twa, w któ­rym zgro­ma­dzo­no już naj­waż­niej­sze do­wo­dy. Dodał też, że po­dej­mu­jąc de­cy­zję w spra­wie aresz­tu nie mógł kie­ro­wać się ocze­ki­wa­nia­mi spo­łecz­ny­mi opar­ty­mi na emo­cjo­nal­nym prze­ka­zie me­dial­nym, a je­dy­nie ma­te­ria­łem do­wo­do­wym.

Po ogło­sze­niu uza­sad­nie­nia pro­wa­dzą­cy śledz­two w spra­wie Ka­ta­rzy­ny W. prok. Ma­riusz Łącz­ny mówił dzien­ni­ka­rzom m.​in., że pro­ku­ra­tu­ra ina­czej oce­nia ze­bra­ne do­wo­dy niż sąd. Pod­trzy­mał sta­no­wi­sko, że Ka­ta­rzy­na W. ma­ta­czy­ła i w dal­szym ciągu może utrud­niać śledz­two.

Poza za­bój­stwem ko­bie­cie za­rzu­ca się za­wia­do­mie­nie or­ga­nów ści­ga­nia o nie­po­peł­nio­nym prze­stęp­stwie oraz two­rze­nie fał­szy­wych do­wo­dów, by skie­ro­wać po­stę­po­wa­nie prze­ciw­ko innej oso­bie. W ra­mach to­czą­ce­go się śledz­twa, w lutym Ka­ta­rzy­na W. była już aresz­to­wa­na przez kil­ka­na­ście dni - wów­czas także wy­szła na wol­ność dzię­ki de­cy­zji sądu okrę­go­we­go.

Za­gi­nię­cie małej Magdy zgło­szo­no 24 stycz­nia tego roku. Po­cząt­ko­wo jej matka utrzy­my­wa­ła, że dziew­czyn­kę po­rwa­no. Potem po­da­ła, że dziec­ko zgi­nę­ło w wy­ni­ku nie­szczę­śli­we­go wy­pad­ku i wska­za­ła miej­sce ukry­cia zwłok.

(JS)

Woodstock do biskupa Pieronka: Kościół nam podpadł!

Łukasz Woźnicki
02.08.2012 , aktualizacja: 02.08.2012 23:10
A A A Drukuj
Biskup Tadeusz Pieronek Na Przystanku

Biskup Tadeusz Pieronek Na Przystanku (Fot. Łukasz Woznicki / Agencja Gazeta)

Biskup Tadeusz Pieronek usłyszał w Kostrzynie, że Kościół zamiótł pod dywan sprawę księży pedofilów. - Pokazał, że zamiast troszczyć się o wiernych, woli troszczyć się o swoich - mówił woodstockowicz. - Kościół nie jest od potępiania, ale od przebaczania. Pedofilów trzeba leczyć. Nie można robić wszystkiego, aby ich zdeptać - odpowiedział biskup
Biskup Tadeusz Pieronek, profesor kanonicznego prawa procesowego i były sekretarz generalny Komisji Episkopatu Polski, komentował w Kostrzynie sprawy, które ostatnio rozpalają wyobraźnię Polaków. W Akademii Sztuk Przepięknych Przystanku Woodstock słuchało go kilkuset uczestników festiwalu.

- Kościół instytucjonalny podpadł nam, wiernym, w sprawie pedofilii. Zamiatał takie sprawy pod dywan, przenosił księży pedofilów do innych parafii, zamiast współpracować z organami ścigania. Pokazał, że nie troszczy się o wiernych, ale o swoich - księży. To wielka wina Kościoła - mówił do biskupa Pieronka 40-letni woodstockowicz.

- Nie słyszałem, aby Kościół pochwalał pedofilię. Ale nie jest też od potępiania, ale od przebaczania. Pedofilia to choroba i trzeba ją leczyć. Nie można ustawiać całego świata, tak aby tych ludzi zniszczyć, zdeptać, pozbawić możliwości pozostania ludźmi - mówił bp Pieronek.

- Jak mamy zaufać księżom, gdy słyszymy, że jakiś ksiądz spłodził dziecko i nie pozwalał na jego urodzenie? Jak mamy zaufać, gdy Kościół zachowuje się jak firma, chociażby pobierając opłaty za pochówki? - pytał Marek z Bydgoszczy.

- Janowi Pawłowi II też ktoś kiedyś powiedział, że co drugi ksiądz ma dziecko. Papież mówi wtedy do Dziwisza: "Stasiu, to ty czy ja?". Ale nie ironizując. To jest problem nie tylko ludzi, którzy żyją w kapłaństwie. Przecież zdarzają się ludzie, którzy mają dzieci poza małżeństwem. Człowiek jest słaby, grzeszny i księża nie są spod tego wyjęci - mówił biskup i dodawał: - Gorzej jest z chciwością. Są księża chciwi, ale są też biedni, którzy jeszcze się w tej biedzie podzielą. Można robić z tego problem, ale można też popatrzeć na wszystkich, na siebie i zobaczyć, że ludzie są podobni.

- Kościół za bardzo miesza się do polityki. Czy nie uważa ksiądz, że powinno się odgrodzić Kościół od polityki grubą kreską? Może warto zgodzić się na in vitro, eutanazję, pozwolić, aby ludzie kierowali się sumieniem - ciągnął Krzysztof z Wrocławia.

- Duchowni nie powinni uprawiać polityki. Kościół zaleca to od 50 lat, a mimo to jest upolityczniony. To jego słabość i powód częstych gaf. Ksiądz nie może popierać jakiejkolwiek partii. Jego zadaniem jest głoszenie Ewangelii, a nie wyróżnianie innych i pomijanie drugich. To wbrew zasadzie powszechności Kościoła - odpowiadał biskup. - Ale Kościołowi często zarzuca się, że miesza się do polityki, gdy głosi zasady, które ma obowiązek głosić. Ale nie ma prawa niczego narzucać. Jeśli ktoś je przyjmie, chwała Bogu, jeśli nie, trudno - mówił Tadeusz Pieronek, a woodstockowicze nagrodzili go brawami.

Biskup opowiadał także o swoim podejściu do in vitro. - Z punktu widzenia etyki chrześcijańskiej in vitro jest niedopuszczalne, m.in. dlatego, że nie jest procesem naturalnym. Ingerencja ludzka za pomocą narzędzi medycznych zastępuje rodzicielstwo. Poza tym nowe życie rodzi się kosztem wielu innych istnień. Ale nie możemy wykluczyć, że w przyszłości powołanie życia w probówce będzie możliwe bez uśmiercania innych istnień ludzkich. Wtedy sytuacja byłaby do rozważenia - mówił biskup Pieronek.

Odniósł się także do związków partnerskich: - Można dać ludziom możliwość zawierania takich związków zarówno na podstawie istniejącego prawa, jak i tworząc nowe dotyczące na przykład dziedziczenia czy wspólnego rozliczania podatków. Ale nie można zrównywać związków partnerskich z małżeństwem. Żaden związek partnerski nigdy małżeństwem nie będzie - mówił.