Pokazywanie postów oznaczonych etykietą KOMENTARZE. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą KOMENTARZE. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 13 września 2009

Leszczyński: Porażka to nie wina Beenhakkera

Leszczyński: Porażka to nie wina Beenhakkera

Po meczu polskiej reprezentacji ze Słowenią Leo Beenhakker pożegnał się ze swoją dotychczasową pracą. Ma jednak pretensje do prezesa PZPN Wyrównaj z obu stronGrzegorza Lato, że ten ogłosił nowinę w telewizji, a nie podczas rozmowy w cztery oczy. Czy to był na pewno dobry sposób? "Trener wiedział o tym, że po tym meczu będzie musiał pożegnać się z reprezentacją" - mówi DZIENNIKOWI dziennikarz Robert Leszczyński.

>>>Lato zwolnił Beenhakkera. Na boisku

Nie jestem fanem prezesa Laty, natomiast uważam, że istnieje coś takiego jak wrażliwośc telewidzów, kibiców, którzy dzięki jego wypowiedzi przed kamerami mogli się dowiedzieć o pożegnaniu się trenera Beenhakkera z reprezentacją. Dlatego uważam, że zarzuty selekcjonera są w tym przypadku niesłuszne. Gdyby Lato po meczu powiedział, że podejmiemy decyzję za jakiś czas, ludzie mogliby poczuć, że po prostu się miga. Nie było dobrego rozwiązania tej sytuacji.

Trener wiedział o tym, że po tym meczu będzie musiał pożegnać się z reprezentacją. To nie było zwolnienie zaskakujące. Chodziło tylko i wyłącznie o czyste formy. Fajnie, że pojawiła się informacja, że prezes PZPN podejmuje natychmiastową decyzję. Nie jest to może zręczna forma, ale w tej sytuacji była OK, dlatego że ludzie oczekiwali tego typu komunikatu ze strony władz związku.

To było do przewidzenia, że trener zostanie w końcu zwolniony. W Polsce żywot selekcjonera trwa nie dłużej niż 2-3 lata i zawsze dochodzi do zmiany. To tak samo oczywiste jak to, że po lecie przychodzi jesień, a potem zima.

W porażce reprezentacji nie widzę wielkiej winy selekcjonera. Polska reprezentacja gradokładnie tak samo jak polskie kluby. Nie przypominam sobie, żeby jacyś polscy zawodnicygrali zbyt często w topowych drużynach. Grali, a nie siedzieli na ławce rezerwowych.

Nie oczekujmy, że Beenhakker z całym swoim doświadczeniem, uczyni dobry zespół ze złych piłkarzy. Piłka nożna w Polsce jest obiektem naszej narodowej mitomanii, a mowienie, że drużyna przegrała przez selekcjonera jest po prostu bzdurą.

Nieobecność naszych piłkarzy na Mistrzostwach Świata sprawi, że nie nabiorą doświadczenia turniejowego, które przydałoby się dwa lata później podczas EURO 2012. Poza tym, nie będą brali udziału w żadnych eliminacjach. Wszystko zależy teraz od PZPN. Wstrząs po tych przegranych meczach może okazać się pożyteczny, choć nie sądzę, żeby spowodowało to jakieś oczyszczenie w polskiej piłce.


wtorek, 18 grudnia 2007

Szmajdziński: Rząd Tuska zawalił, nie wysyłając od razu wniosku do prezydenta

ulast
2007-12-18, ostatnia aktualizacja 16 minut temu

Rząd Tuska zawalił nie wysyłając od razu wniosku do prezydenta ws. wycofania wojsk z Iraku. Za 12 dni pobyt polskich wojsk w Iraku będzie nielegalny - powiedział w Radiu Zet były minister obrony narodowej Jerzy Szmajdziński.

Zobacz powiekszenie
Fot. Anna Bedyńska / AG
Jerzy Szmajdziński
Szmajdziński podkreślił, że decyzję ws. wycofania wojsk podejmuje rząd, tak jak w sprawie wysłania żołnierzy. Z tym, że kiedy wysyła się żołnierzy, bez zgody prezydenta tego zrobić się nie da. To prezydent ponosi największą odpowiedzialność za taką decyzję. Natomiast o wycofaniu żołnierzy decyduje MON i minister spraw zagranicznych.

Według byłego ministra obrony narodowej dziwne jest to, że rząd zwlekał przez miesiąc z wysłaniem wniosku do prezydenta o przedłużenie misji w Iraku, a potem spokojnie zająć się przygotowywaniem operacji wycofania się. - Rząd zawalił w tym sensie, że dziś jest już 18 grudnia i za 12 dni nasz pobyt w Iraku będzie nielegalny - mówił Szmajdziński.

Dziś rząd ma zająć się wnioskiem do prezydenta o przedłużenie polskiej misji wojskowej w Iraku do października 2008 roku. MON zakłada, że w tym terminie misja w Iraku zakończy się.

Kamiński: Prezydent będzie chciał rozmawiać z premierem nt. Iraku

Michał Kamiński, który był gościem Kontrwywiadu w RMF FM, nie chciał odpowiedzieć na pytanie, czy Lech Kaczyński podpisze wniosek. - Poczekajmy, aż wniosek trafi na biurko prezydenta, w tej sprawie z całą pewnością prezydent będzie chciał rozmawiać z premierem Donaldem Tuskiem - podkreślił minister.

- Nie może nam grozić sytuacja, w której wojska polskie przebywałyby za granicą nielegalnie i prezydent na pewno do tego nie dopuści" - dodał Kamiński, nawiązując do argumentów premiera, że niepodpisanie rządowego wniosku o przedłużenie polskiej misji w Iraku oznaczałoby konieczność wycofania żołnierzy do końca grudnia.

Kamiński zaznaczył, że Lech Kaczyński jest przeciwny zakończeniu polskiej misji w Iraku "przedwcześnie". Dopytywany, czy październik 2008 roku to termin zbyt wczesny, Kamiński odparł: "prezydent bardzo wyraźnie mówił o tym, że nie zgadza się na wycofanie wojsk z Iraku w pierwszej połowie 2008 roku".

poniedziałek, 17 grudnia 2007

Wałęsa: Kaczyńscy uczestniczyli w układzie

man
2007-12-17, ostatnia aktualizacja 2007-12-17 10:01

- Kaczyński mówi bzdury. To on z bratem podkładał nogę i przeszkadzał w rozliczeniach. Trzeba oddać hołd, ale w bzdurach uczestniczyć nie wolno - tak Lech Wałęsa, gość Kontrwywiadu RMF FM, tłumaczy swoją nieobecność na dzisiejszych uroczystościach Grudnia '70 w Gdyni. "Bzdury" odnoszą się do porannego wystąpienia Lecha Kaczyńskiego, który stwierdził, że zbrodnia grudniowa nie została rozliczona, gdyż przeszkodził w tym układ.

Zobacz powiekszenie
Fot. Dominik Sadowski / AG
Lech Wałęsa
Mianem Grudnia 1970 określa się bunt robotniczy, który wybuchł po podwyżkach cen produktów mięsnych. Bilans grudniowych represji po protestach był tragiczny: ponad 1100 osób rannych, co najmniej 44 osoby zabite, 3 tysiące zatrzymanych.

Prezydent Lech Kaczyński gada bzdury

Uroczystości upamiętniające wydarzenia Grudnia '70 rozpoczął o 6.00 Apel Poległych, który odbył się przy pomniku obok gdyńskiej stoczni. Obecny był prezydent Lech Kaczyński. Nie pojawił się natomiast Lech Wałęsa. - Gdybym miał uczestniczyć w obchodach z obecnym prezydentem, który mówi, że jakieś układy przeszkodziły w rozliczeniu Grudnia, to przecież szkoda słów - wyjaśnił.

Były prezydent dodał, że "nie znosi, gdy ktoś takie bzdury opowiada". - Nie potrafiliśmy i nie mieliśmy siły rozliczyć i to są fakty, a nie bzdury, które opowiada prezydent. Jeśli jakieś układy przeszkadzały, to chyba takie, w których Kaczyńscy uczestniczyli. Bo oni podkładali nogę i przeszkadzali w rozliczeniu - zaznaczył.

- Trzeba oddać hołd, powiedzieć że czegoś się nie zrobiło, bo nie było odwagi. I to jest prawda. A jak on takie bzdury opowiada, to jak można w tym uczestniczyć? - kontynuował Lech Wałęsa.

Nie należy wycofywać się z Iraku za szybko

Lech Wałęsa na antenie RMF FM ocenił też sytuację w Iraku i możliwość wycofania wojsk polskich z tego kraju. Jego zdaniem nie należy wycofywać naszych żołnierzy z Iraku tak szybko, jak tylko się da. - To byłaby następna zbrodnia, jakiej byśmy tam dokonali. Dlatego, że tak daleko tam się skłócili, krew się przelała w każdej rodzinie, że po wyjściu i zdjęciu wszystkich kontroli, dopiero tam się zacznie jatka - ocenił były prezydent.

Prezydent wyjaśnił, że nasz kontyngent "nie powinien walczyć, wdawać się w bijatyki, ale pomóc w ostudzeniu nastroju, wytłumaczyć, że każda następna krew to jeszcze większa krzywda". - I dopiero po uspokojeniu wycofać się - wyjaśnił.

Wałęsa europejskim mędrcem?

Ponadto Lech Wałęsa odniósł się do powołania przez Unię Europejską tzw. Rady Mędrców, która miałaby wpływać na rozwój Wspólnoty Europejskiej. Były prezydent przyznał, że oficjalnie nikt jeszcze nie zaproponował mu wejścia do tej grupy. Wałęsa zaznaczył jednak, że tego typu Rada odzwierciedla jego wizję Europy. - Pamiętajmy o tym, że ja o tym mówiłem 25 lat temu, że trzeba przygotować Europę, że Europa powinna być budowana na innych zasadach. To są moje pomysły, np. mówiłem, że będziemy jednoczyć Europę i że będzie potrzebny prezydent. Wtedy wszyscy się śmiali - powiedział w RMF FM.

Dodał, że jeśli padnie propozycja włączenia go do wspomnianej Rady Mędrców - przyjmie ją. Lech Wałęsa ma bowiem już wizję swojej pracy w tym charakterze. - Sytuację doprowadziliśmy technicznie i bezpiecznie tak daleko, jeśli chodzi o możliwości, że w tym pokoleniu musimy powiększyć struktury. Oczywiście, nie wszystkie, a te niezbędne, by czuć się bezpiecznie, by mądrzej, lepiej i szczęśliwiej żyć. Musimy to zrobić dla dalszego rozwoju - podkreślił były prezydent.

poniedziałek, 10 grudnia 2007

Superdemagog Kempa

Katarzyna Kolenda-Zaleska
2007-12-10, ostatnia aktualizacja 2007-12-09 17:21

Komentarz z cyklu "To był tydzień"

Posłanka PiS Beata Kempa nie cofnęła się przed niczym w sejmowej debacie o powołaniu komisji śledczej, która ma zbadać okoliczności samobójczej śmierci Barbary Blidy, i wypowiedziała oburzające słowa: presji nie wytrzymują przestępcy. To samo stwierdzenie można odnieść do niej samej - presji nie wytrzymują ci, którzy mają coś na sumieniu. Emocjonalne wystąpienie b. wiceminister sprawiedliwości dowodzi niezbicie, że poprzednia władza coś na sumieniu ma. Teoretycznie PiS jest za. Za komisją, za podniesioną kurtyną. Z wypowiedzi pani Kempy wynika jednak, że czegoś również się boi, bo to strach wywołuje tak wielkie emocje. Trudno nie oprzeć się wrażeniu, że najchętniej spuściłoby zasłonę milczenia na to, co wydarzyło się w domu Blidy. Jednak ani LiD, ani obecna koalicja nie odpuści, więc PiS przechodzi do ofensywy, wiedząc już, że musi atakiem odpowiedzieć choćby na zarzuty o ówczesne niejasne wyjaśnienia premiera i ministra sprawiedliwości.

Czy działanie przyszłej komisji, która na oczach opinii publicznej spróbuje wyjaśnić okoliczności tragedii, będzie skuteczne? Doświadczenia komisji ds. Orlenu, ds. PZU i bankowej są zniechęcające i nikt już nie pamięta, o co chodziło. Teraz powinno być inaczej. Zginął człowiek. Do tego nowa władza zapowiada nowy rozdział w stosunkach państwo - obywatel - oparty na wzajemnym zaufaniu, a nie na podejrzliwości i wszechogarniającej kontroli.

Komisja ds. Blidy nie może powstać tylko po to, by pognębić politycznych przeciwników i zemścić się na Ziobrze, ale przede wszystkim po to, aby na przyszłość wyeliminować z życia publicznego nieuczciwe i podporządkowane polityce praktyki funkcjonariuszy państwa - o ile do nich doszło. Nie ma wątpliwości, że działania ABW wobec Barbary Blidy zniszczyły w obywatelach poczucie zaufania co do sposobu funkcjonowania państwa. Strach przed porannymi wizytami oficerów zniszczył obywatelskie poczucie bezpieczeństwa i wzmógł przekonanie o nadużywaniu władzy.

Komisji ds. Rywina nie udało się przekonująco wskazać, kto wysłał Rywina do Michnika. Ale obnażyła ona niecne majstrowanie przy ustawach. "Lub czasopisma" na zawsze pozostanie synonimem nieczystej gry i podejrzanych kombinacji i od tego czasu - miejmy nadzieję - urzędnicy państwowi z większą ostrożnością tworzą prawo.

Dobrze by było, aby komisja ds. Blidy zmierzała ku podobnej konkluzji. Bo bardzo łatwo będzie z niej stworzyć oręż i bicz na Ziobrę, a chyba nie o to chodzi, tylko o to, by przywrócić elementarne zaufanie ludzi do własnego państwa. Na razie wiarygodność instytucji walczących z przestępczością jest niemal równa zera. Jest strach - przed niepopartymi dowodami oskarżeniami i rzucanymi publicznie insynuacjami.

Ta komisja musi przywrócić zaufanie - do państwa, jego instytucji i funkcjonariuszy. To jest kwestia odpowiedzialności nowej władzy. Posłowie koalicji powinni więc w komisji powściągać polityczne zacietrzewienie i pełnić funkcję strażników, a nie oskarżycieli. Emocje po stronie przedstawicieli LiD i PiS będą tak wielkie, że z pewnością przesłonią cel jej działalności.

Pani Kempa była też łaskawa wypowiedzieć słowa o moralnej odpowiedzialności SLD za śmierć Barbary Blidy. W SLD - i nie tylko - zawrzało. Cóż, pani Kempa szybko się uczy politycznej retoryki, i to - można powiedzieć - od najlepszych. Nie tak dawno Leszek Miller, wtedy w opozycji, zarzucał rządzącej AWS, że odpowiada - moralnie oczywiście - za śmierć porzucanych na śmietnikach noworodków. W politycznej demagogii Beata Kempa znacznie go przebiła.

*** Katarzyna Kolenda-Zaleska - "Fakty" TVN