Pokazywanie postów oznaczonych etykietą UKRAINA. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą UKRAINA. Pokaż wszystkie posty

sobota, 19 września 2009

Czy Ukraińcy walczyli z Rosjanami podczas wojny w Gruzji

Piotr Kościński , Tatiana Serwetnyk 18-09-2009, ostatnia aktualizacja 19-09-2009 02:56

„Ukraińcy pomagali Gruzinom zestrzeliwać rosyjskie samoloty podczas ubiegłorocznej wojny” – twierdzi kijowski dziennik „Siegodnia”

Rosyjskie wojsko 7 km od gruzińskiego Gori
źródło: AFP
Rosyjskie wojsko 7 km od gruzińskiego Gori

Według gazety specjaliści spod Charkowa obsługiwali w Gruzji sprzedane temu krajowi samobieżne zestawy rakietowe Buk-M1. Baterie te wystrzeliwują rakiety ziemia-powietrze mające zasięg do 30 km i mogące razić cele na wysokości 14 km.

„Ukraina nie tylko sprzedała Gruzji po zaniżonej cenie (rzekomo osiem razy taniej niż cena rynkowa – red.) zestawy rakietowe Buk-M1, ale też wysłała tam grupę cywilnych specjalistów z miasta Bałakleja. Obsługiwali oni zestawy, z pomocą których Gruzini ostrzeliwali rosyjskie samoloty” – cytuje „Siegodnia” anonimowych rozmówców z Prokuratury Generalnej. Znane są nawet nazwiska ekspertów, którzy mieli się znajdować w Gruzji od 5 do 13 sierpnia 2008 r., czyli podczas wojny z Rosją. Oni sami twierdzą, że nie brali udziału w działaniach wojennych, ale przyznają, że obsługiwali baterie.

Służba Bezpieczeństwa Uk- rainy (SBU) oświadczyła, że „twierdzenia o udziale Ukraińców w wojnie w Gruzji nie odpowiadają prawdzie”. Podobne stanowisko zajęło Ministerstwo Obrony.

Eksperci w Kijowie są zgodni: twierdzenia „Siegodnia” to kłamstwo mające na celu podważenie reputacji Ukrainy, a także destabilizację sytuacji wewnętrznej w kraju.

– Wobec Gruzji nie zastosowano żadnych sankcji dotyczących eksportu broni. A to, że broń trafiała tam z Ukrainy, nie jest tajemnicą – mówi „Rz” Serhij Zgurec, analityk kijowskiego Centrum Badań Wojskowych, Konwersji i Rozbrojeń. – Ukraińcy nie mogli obsługiwać rakiet w Gruzji. Nie było takiej potrzeby. Grupa gruzińskich wojskowych przeszła w naszym kraju specjalne szkolenie z obsługi buków – dodaje Zgurec.

Zdaniem Ołeksija Danylczuka z ukraińskiego Centrum Bezpieczeństwa Międzynarodowego i Badań Strategicznych po konflikcie na Kaukazie Rosja wykorzystuje krytykę pod adresem Ukrainy, by odzyskać pozycję na rynku zbrojeniowym. – To dla Rosji istotne, bo Ukraina produkuje podobne rodzaje broni – mówi „Rz”.

W piątek na kijowskim lotnisku Boryspol został zatrzymany operator rosyjskiej telewizji Rossija Igor Biełokopytow, jeden z twórców filmu „Swój-obcy”, który opowiada o udziale Ukraińców w wojnie rosyjsko- gruzińskiej. Jak twierdził, „został zatrzymany i przeszukany przez ukraińskich funkcjonariuszy granicznych”. – Powiedziano mi, że za kłamliwą propagandę przeciwko Ukrainie mam na pięć lat zakaz wjazdu do tego kraju – mówił. Wojska pograniczne Ukrainy podważają jego wersję wydarzeń . Z kolei rosyjskie MSZ zażądało w tej sprawie wyjaśnień.

Rzeczpospolita

wtorek, 3 lutego 2009

Sąd ustalił przebieg granicy morskiej między Ukrainą i Rumunią

awe, AFP, AP
2009-02-03, ostatnia aktualizacja 35 minut temu

Międzynarodowy Trybunał Sprawiedliwości w Hadze zdecydował o przebiegu granicy morskiej między Ukrainą a Rumunią. Decyzja sądu oznacza rozwiązanie wieloletniego konfliktu o dostęp obu krajów do bogatych w ropę obszarów na Morzu Czarnym

Zobacz powiekszenie
Fot. EVERT-JAN DANIELS AP
Trybunał w Hadze
Sąd wyznaczył granicę w połowie drogi między liniami brzegowymi obu krajów. Sprawa trafiła do sądu w 2004 r. O rozstrzygnięcie sporu wniosła Rumunia, po tym dwustronne negocjacje po raz szósty nie przyniosły efektu. Strony nie były w stanie ustalić przebiegu granic szelfu kontynentalnego na Morzu Czarnym. To było przyczyną wieloletniego konfliktu ekonomicznego między dwoma krajami.

We wrześniu sąd zbadał spór pomiędzy obu stronami. Dotyczył on praw własności do Wyspy Węży - małej wysepki na Morzy Czarnym, gdzie zgromadzone są największe złoża ropy i gazu zimnego. Kijów planował ustanowić specjalną strefę ekonomiczną w obrębie 17 hektarów wokół wyspy. Do 1948 r. wyspa należała do Rumunii. Władze tego kraju zrzekły się jednak własności na rzecz Związku Radzieckiego. Po upadku ZSRR wyspa formalnie stała się własnością Ukrainy.

Rumuńscy eksperci szacują, że na spornym terenie znajdują się złoża ponad 100 mld metrów sześciennych gazu. Oficjalnie jednak władze tego kraju utrzymują, że kamienista wyspa nie nadaje się do zasiedlenia i nie może tam powstać planowana przez Ukrainę strefa ekonomiczna.

Według legend na Wyspie Węży miał być pochowany Achilles.

sobota, 22 listopada 2008

75. rocznica Wielkiego Głodu. "Ten mord był ludobójstwem"

mar, PAP
2008-11-22, ostatnia aktualizacja 2008-11-22 19:07
Zobacz powiększenie
Uroczystości pod odsłoniętym dziś pomnikiem ofiar Wielkiego Głodu
Fot. Konstantin Chernichkin REUTERS

Na Ukrainie odbyły się uroczystości poświęcone 75. rocznicy Wielkiego Głodu lat 1932-33. Wiktor Juszczenko chce uznania Wielkiego Głód za ludobójstwo. Popiera go prezydent Polski. - Reprezentuję jeden z tych krajów, które uznają oczywistość - ten mord był ludobójstwem - oświadczył Lech Kaczyński.

Zobacz powiekszenie
Fot. Mykola Lazarenko AP
Lech Kaczyński przemawia w Kijowie na obchodach 75. rocznicy Wielkiego Głodu
Zobacz powiekszenie
Fot. POOL REUTERS
Wiktor Juszczenko na panichidzie w kościele św. Zofii w Kijowie
Zobacz powiekszenie
Fot. POOL REUTERS
Julia Tymoszenko na panichidzie w kościele św. Zofii w Kijowie
Zobacz powiekszenie
Fot. Mykola Lazarenko AP
Uroczystości pod odsłoniętym w sobotę pomnikiem ofiar Wielkiego Głodu
Obchody trwały cały tydzień, a ich kulminacją była międzynarodowa konferencja "Naród mój będzie istnieć wiecznie". "Wielki Głód był narzędziem upokorzenia ukraińskiego narodu. Jego celem było odsunięcie możliwości odzyskania niepodległości państwa ukraińskiego" - powiedział prezydent Wiktor Juszczenko, przemawiając do zgromadzonych w Operze Narodowej w Kijowie gości z 44 państw, w tym z Polski.

Według ukraińskich historyków sztucznie wywołany w czasach stalinowskich głód doprowadził do śmierci co najmniej 3,5 mln osób. Niektórzy naukowcy wymieniają liczbę 7, a nawet 10 mln ofiar.

Prezydent Juszczenko zabiega, by społeczność międzynarodowa uznała Wielki Głód za ludobójstwo. Dążenia te poparł obecny na sobotnich uroczystościach w Kijowie prezydent Polski, Lech Kaczyński. - 75 lat temu reżim komunistyczny dokonał na Ukrainie wielkiego mordu. Reprezentuję jeden z tych krajów, które uznają oczywistość - ten mord był ludobójstwem - oświadczył Lech Kaczyński.

Lech Kaczyński: Walka o pamięć jest potrzebna

Polski prezydent podkreślił, że na Ukrainie, nawet jak na ludobójstwo, doszło do rzeczy "wyjątkowo okrutnych". Zaznaczył, że dotknęły one też zamieszkałych na tych terenach Polaków, Kazachów i przedstawicieli innych narodów.

Kaczyński wskazał, że Ukraińcy sami teraz wybierają swoją drogę. Zaznaczył, że jest przekonany, iż "wiedzie ona na Zachód". Słowa te przerwano oklaskami. Podkreślił ponadto, że historia Ukrainy jest tak samo historią europejską, jak historia Francji, dlatego prawda o Wielkim Głodzie nie może pozostać ukryta. Przekonywał, że jest to ważne, aby już nigdy nie pojawił się na naszym kontynencie totalitaryzm. - Walka o pamięć jest potrzebna, ponieważ komunizm potrafił dokonywać mordów na największą skalę i zręcznie je ukrywać"- powiedział Lech Kaczyński.

Panichida i odsłonięcie pomnika

W uroczystościach uczestniczyli także prezydenci Litwy - Valdas Adamkus, Łotwy - Valdis Zatlers i Gruzji - Micheil Saakaszwili.

Wcześniej, w sobotę rano, w kijowskim soborze św. Zofii odprawiono panichidę, czyli nabożeństwo żałobne w intencji ofiar Wielkiego Głodu. Celebrowali je zwierzchnicy ukraińskich Kościołów, a za dusze zmarłych modlili się przedstawiciele władz z prezydentem Wiktorem Juszczenką i premier Julią Tymoszenko.

Późnym popołudniem w Kijowie odsłonięto pomnik ofiar głodu, a następnie ogólnonarodową minutą ciszy oddano hołd jego ofiarom. Po zapadnięciu zmroku w oknach ukraińskich domów zapłonęły świece.

Juszczenko do Rosjan: Razem byliśmy w tym piekle

Podczas uroczystości przy pomniku Juszczenko zaapelował do narodów świata, a przede wszystkim do Rosji, by wspólnie z Ukrainą przyłączyła się do potępienia zbrodni stalinizmu i Związku Radzieckiego. - Razem byliśmy w tym piekle - powiedział.

Apel ten był jeszcze jedną próbą przekonania Moskwy, iż dążenia Ukraińców do uznania Wielkiego Głodu za ludobójstwo nie są wymierzone w Rosjan. Ukraiński prezydent niejednokrotnie mówił, iż winę za tragedię ponosi system komunistyczny, a nie konkretny naród.

Miedwiediew: Tragedii nadaje się nacjonalistyczny podtekst

Rosja upiera się tymczasem, że głód dotknął nie tylko Ukrainę, lecz także inne republiki byłego ZSRR. Twierdzi, że nie pozwoli obarczyć winą za to Rosjan i że Juszczenko nie ma racji mówiąc, iż celem Wielkiego Głodu było m.in. poskromienie dążeń niepodległościowych Ukrainy.

Z powodu sporu prezydent Dmitrij Miedwiediew odrzucił zaproszenie Juszczenki na sobotnie forum w Kijowie. "Nie usprawiedliwiamy represji reżimu stalinowskiego wobec całego narodu radzieckiego, lecz twierdzenie, iż jego celem było zniszczenie Ukraińców, przeczy faktom i jest dążeniem do nadania nacjonalistycznego podtekstu tej wspólnej tragedii" - napisał Miedwiediew w liście do Juszczenki, wyjaśniając przyczyny nieobecności w Kijowie.

Młodzi nacjonaliści ofiarowują Rosjanom worek zboża

Uroczystości poświęcone 75. rocznicy Wielkiego Głodu odbyły się we wszystkich miastach Ukrainy. Ich mieszkańcy czcili pamięć ofiar, uczestnicząc m.in. w marszach na rzecz uznania głodu za ludobójstwo.

We Lwowie domagano się tego pod rosyjskim konsulatem. Kilkudziesięciu członków organizacji Młodzieżowy Kongres Nacjonalistyczny starało się przekazać rosyjskim dyplomatom worek ze zbożem, na którym widniał napis "Od żywicielki Europy dla głodnej Moskwy". "Przesyłki" nie przyjęto.

czwartek, 6 listopada 2008

Rosja: Ukraińska dziewczyna Bonda renegatką w oczach komunistów

ga PAP
2008-10-31, ostatnia aktualizacja 2008-10-31 18:17
Zobacz powiększenie
- Marnotrawna córo Ukrainy, która zdradziłaś świat słowiański - takim wezwaniem zaczyna się list otwarty rosyjskiej partii komunistycznej
Fot. DYLAN MARTINEZ REUTERS

Petersburski oddział partii komunistycznej uznał za renegatkę Olgę Kurylenko, urodzoną na Ukrainie modelkę, za to, że wcieliła się w boliwijską agentkę w najnowszym filmie o przygodach super-agenta Jamesa Bonda.

Zobacz powiekszenie
Fot. Karen Ballard Sony Pictures Entertainment
- Nikt nie spodziewał się, że dopuścisz się aktu intelektualnej i moralnej zdrady, że zostaniesz filmową dziewczyną Bonda, który w filmach zabija setki ludzi radzieckich i obywateli innych państw socjalistycznych: Kubańczyków, Wietnamczyków, Koreańczyków, Chińczyków i Nikaraguańczyków - napisali komuniści
Zobacz powiekszenie
Fot. LUKE MACGREGOR REUTERS
- Marnotrawna córo Ukrainy, która zdradziłaś świat słowiański - takim wezwaniem zaczyna się list otwarty rosyjskiej partii komunistycznej
Zobacz powiekszenie
Fot. DYLAN MARTINEZ REUTERS
- Marnotrawna córo Ukrainy, która zdradziłaś świat słowiański - takim wezwaniem zaczyna się list otwarty rosyjskiej partii komunistycznej
ZOBACZ TAKŻE
- Apelujemy w imieniu wszystkich komunistów, marnotrawna córo Ukrainy, która zdradziłaś świat słowiański - takim wezwaniem zaczyna się list otwarty umieszczony w piątek na stronie internetowej partii komunistycznej i datowany 21 października.

Komuniści z Petersburga wytykają Kurylenko, że Związek Radziecki dał jej bezpłatną edukację i darmową opiekę medyczną.

- Ale nikt nie spodziewał się, że dopuścisz się aktu intelektualnej i moralnej zdrady, że zostaniesz filmową dziewczyną Bonda, który w filmach zabija setki ludzi radzieckich i obywateli innych państw socjalistycznych: Kubańczyków, Wietnamczyków, Koreańczyków, Chińczyków i Nikaraguańczyków - grzmi partia z Petersburga, niezależna od Komunistycznej Partii Federacji Rosyjskiej (kontynuatorki Komunistycznej Partii RFSRR).

Szef regionalnej organizacji partyjnej Siergiej Malenkowicz ocenił, że najnowszy film o Bondzie jest "obrazą dla Rosjan" i elementem "wojny psychologicznej", ponieważ chciano w nim pokazać, że "ukraińska dziewczyna sypia z Amerykaninem".

Wcześniej petersburscy komuniści oburzali się na "Indianę Jonesa i Królestwo Kryształowej Czaszki", który według nich wykoślawiał historię i szkalował ideologię komunistyczną. W filmie tym złą agentkę KGB grała Cate Blanchett.Najnowszy film o agencie 007 "Quantum Of Solace" wchodzi za tydzień na ekrany polskich kin.

niedziela, 2 listopada 2008

Charków: Uroczystości w 68. rocznicę zbrodni popełnionej na polskich oficerach

ga PAP
2008-11-02, ostatnia aktualizacja 2008-11-02 16:00

- Rozstrzelani oficerowie kształtowali nasze postawy - powiedział marszałek Sejmu Bronisław Komorowski na cmentarzu w Charkowie podczas uroczystości 68. rocznicy zbrodni popełnionej na polskich oficerach.

Zobacz powiekszenie
Fot. Aleksander Prugar / AG
Fotografie zamordowanych oficerów znalezione w sowieckich grobach. Ze zbiorów Muzeum Katyńskiego w Warszawie
- Oni uczyli odróżniać honor od tchórzostwa, prawdę od kłamstwa, zło od dobra - podkreślał w Charkowie marszałek Sejmu.

- Do dnia dzisiejszego pytamy, dlaczego musieli zginąć, dlaczego musiała dokonać się tak straszliwa zbrodnia?" "Pytamy, dlaczego przez pół wieku skutecznie kłamano, oszukiwano, chowano prawdę, eksponowano kłamstwo zbrodni katyńskiej - mówił marszałek.

Na Cmentarzu Ofiar Totalitaryzmu odprawiono w niedzielę mszę św. ku pamięci polskich i ukraińskich oficerów zamordowanych przez NKWD. W modlitwach ekumenicznych uczestniczyli duchowni katoliccy, prawosławni, protestanccy i rabini.

W homilii biskup polowy Wojska Polskiego Tadeusz Płoski zwrócił uwagę, że "moralny spadkobierca odpowiedzialny za mord, reprezentowany przez rosyjski wymiar sprawiedliwości, oddalił zażalenie adwokatów rodzin ofiar uznając, że wśród pomordowanych w 1940 roku przez NKWD Polaków mogli być szpiedzy, dywersanci i terroryści".

- Niestety ciągle trzeba pokonywać opór ludzi i instytucji, które zasłaniają i deformują kształt prawdy. Ciągle przed wami rodziny katyńskie, bój o prawdę, której domagają się te mogiły, której domaga się cała Rzeczpospolita - mówił biskup Płoski.

Zdaniem Komorowskiego, "musi boleć i niepokoić sięganie po tylu latach do argumentów rodem z komunizmu".

- Odnoszę wrażenie, że władze rosyjskie czekały i chyba już się doczekały momentu, w którym ostatni bezpośredni wykonawcy zbrodni katyńskiej nie żyją -powiedział.

Marszałek Sejmu zwrócił także uwagę, że pozostała jeszcze jedna wielka prośba do przyjaciół ukraińskich - o upamiętnienie Bykowni koło Kijowa, gdzie także spoczywa duża grupa polskich jeńców rozstrzelanych obok Ukraińców.

Marszałkowi Sejmu podczas uroczystości towarzyszą przedstawiciele rodzin, których ojcowie czy dziadkowie zginęli w Charkowie.

Członkowie rodzin katyńskich, w alei pomiędzy polską a ukraińską częścią cmentarza, szukali tabliczek z nazwiskami swoich bliskich, zapalali znicze i składali kwiaty.

Barbara Greczner z Gorzowa Wielkopolskiego wspominała w rozmowie z dziennikarzami, że pierwsza kartka od ojca przyszła w grudniu 1940 roku i prosił w niej o ciepłą odzież i pastę do zębów. - A potem przychodziły dziwne telegramy: pisał, że zdrów i pisał, że powróci - powiedziała.

Anna Wolińska z Warszawy podkreślała, że nazwisk jej ojca i wuja nie było na listach katyńskich, a informacje o miejscu pochówku ojca uzyskała dopiero z dokumentów, jakie Michaił Gorbaczow przekazał Wojciechowi Jaruzelskiemu w 1990 roku.

Na dawnym gmachu NKWD odsłonięto pamiątkową tablicę poświęconą polskim oficerom pomordowanym przez NKWD w 1940 roku.

- W tych piwnicach strzałem w tył głowy został pozbawiony w wieku lat 40 mój ojciec kapt. Jakub Wajda - wspominał reżyser Andrzej Wajda. Dziękował też osobiście Wiktorowi Juszczence, że na tablicy pamiątkowej znalazł się podpis "Rodziny z Polski i Naród Ukraiński".

Jego żona Krystyna Zachwatowicz wspominała, że na tym budynku jeszcze do niedawna wisiała tablica z Feliksem Dzierżyńskim.

Minister służb bezpieczeństwa Ukrainy Walery Nalewajczenko zadeklarował z kolei, że zgodnie z decyzją prezydenta Juszczenki do końca tego roku zostaną udostępnione wszystkie archiwa i dokumenty dot. ofiar represji.

Marszałek Sejmu dziękował natomiast, że "razem możemy dokonać aktu przekreślenia złej przeszłości. Jest rzeczą ważną, abyśmy pamiętali - Ukraińcy i Polacy - że to przekreślenie złej, kłamliwej przeszłości jest możliwe w ramach niepodległej i niepodległej Polski" - dodał Komorowski.

Na mocy rozkazu Stalina strzałami w tył głowy NKWD uśmierciło w 1940 r. ok. 22 tys. polskich oficerów, policjantów, lekarzy, profesorów i duchownych wziętych do niewoli po napaści ZSRR na Polskę 17 września 1939 r.

Wśród nich 15 tys. stanowili więźniowie obozów w Kozielsku, Starobielsku i Ostaszkowie. Rozstrzeliwano ich wiosną 1940 r. w Katyniu, Charkowie i w Kalininie (dziś - Twer).

czwartek, 16 października 2008

Ukraina wpada w wir

Rafał Zasuń
2008-10-15, ostatnia aktualizacja 2008-10-15 21:15

Na Ukrainie kryzys jest coraz groźniejszy - część banków wprowadziła już limity na wypłaty z bankomatów. Kijów prosi o pomoc Międzynarodowy Fundusz Walutowy

Zobacz powiekszenie
Fot. Sergei Chuzavkov ASSOCIATED PRESS
Prezydent Ukrainy Wiktor Juszczenko
Misja MFW przyjechała na Ukrainę już w środę. Poprosił o to Narodowy Bank Ukrainy. Od dwóch tygodni próbuje on walczyć ze skutkami kryzysu finansowego na Ukrainie. Udało mu się powstrzymać spadek pikującej przez kilka dni ukraińskiej waluty - hrywny. Ale paniki wśród ludności powstrzymać się nie udało. W ciągu kilkunastu dni ciułacze nad Dnieprem wycofali z banków 3 mld dol. Kilka dni temu NBU zakazał bankom przedterminowego wypłacania pieniędzy z lokat terminowych. Wprowadził też zarząd komisaryczny w Prominwestbanku - szóstym co do wielkości banku Ukrainy. Zostanie on prawdopodobnie znacjonalizowany. Ale banki nadal mają potężne kłopoty z płynnością. Wczoraj część z nich wprowadziła ograniczenia w wypłacie gotówki z bankomatów. Najbardziej drastyczne są w banku Chreszczatyk - można wypłacić równowartość 350 dol. dziennie, ale trzeba to rozłożyć aż na 20 razy! Inne banki mają nieco wyższe limity jednorazowych wypłat - od 500 do 5 tys. hrywien czyli od 250 do 2500 tys. zł - To normalne, trzeba opanować panikę. Jak ktoś nie może czekać, niech chodzi i wypłaca tysiąc hrywien dziennie - powiedział dziennikowi "Kommiersant-Ukraina" prezes Stowarzyszenia Banków Ukraińskich Aleksandr Sugonjako.

Ukraina wymieniana jest w gronie krajów najbardziej zagrożonych kryzysem. Brytyjski dziennik "Daily Telegraph" określił wczoraj prawdopodobieństwo gospodarczej katastrofy na 80 proc. Lokomotywa gospodarki - metalurgia - dosłownie stanęła. Połowa ukraińskich pieców hutniczych została wygaszona. Indeks kijowskiej giełdy PFTS od początku roku stracił 76 proc.

Co gorsza, Ukraina jest w stanie totalnego chaosu politycznego. Prezydent Wiktor Juszczenko rozwiązał parlament i zarządził nowe wybory 7 grudnia, ale premier Julia Tymoszenko nie uznała jego dekretu.



Źródło: Gazeta Wyborcza

piątek, 5 września 2008

Juszczenko: Rosyjskie okręty nam zagrażają

Juszczenko: Rosyjskie okręty nam zagrażają

Stacjonująca na Krymie rosyjska Flota Czarnomorska coraz bardziej przeszkadza Ukrainie. Prezydent Wiktor Juszczenko mówi wprost: "To zagrożenie naszego bezpieczeństwa narodowego". Poskarżył się na Rosjan wiceprezydentowi USA Dickowi Cheneyowi, który odwiedza właśnie Ukrainę.

czytaj dalej...
REKLAMA

"Niepokoi nas wykorzystanie sił Floty Czarnomorskiej w konflikcie w Gruzji, dlatego że tego rodzaju mechanizm wciąga Ukrainę w takie sytuacje militarne. Nie odpowiada to naszym interesom narodowym" - stawia sprawę jasno Wiktor Juszczenko.

Ukrainę niepokoi wykorzystanie sił Floty Czarnomorskiej w konflikcie z Gruzją

Ukraiński prezydent nie kryje, że w konflikcie Rosji z Gruzją jest po gruzińskiej stronie. Razem z Lechem Kaczyńskim i przywódcami państw bałtyckich poleciał do Tbilisi, jeszcze przed zakończeniem wojny. Politycy na wiecu w stolicy Gruzji zapewniali wówczas prezydenta Micheila Saakaszwilego o swoim poparciu.

Teraz Wiktor Juszczenko dziękuje USA za wsparcie w tym konflikcie. Ale od razu zaznacza, że jego kraj będzie czuł się bezpieczniej, gdy zostanie włączony do NATO.

Amerykański wiceprezydent unikał jednak otwartych deklaracji co do przyjęcia Ukrainy w struktury Paktu Północnoatlantyckiego. Odnosząc się do niestabilnej sytuacji politycznej i rozpadu pomarańczowej koalicji Juszczenki, przypominał, że Ukraińcy powinni się jednoczyć wobec zagrożenia z zewnątrz.

niedziela, 17 sierpnia 2008

"Wojna Ukrainy z Rosją byłaby katastrofą"

Były minister obrony Ukrainy Anatolij Hrycenko powiedział w wywiadzie dla tygodnika "Dzerkało Tyżnia", że ewentualna wojna między Ukrainą a Rosją byłaby katastrofą dla Europy.- Konflikt zbrojny między Ukrainą i Rosją - dwoma największymi państwami Europy - stałby się prawdziwą katastrofą dla całego kontynentu we wszystkich aspektach: politycznym, gospodarczym, ekologicznym, energetycznym i innych. Powinniśmy wychodzić z założenia, że konflikt między Ukrainą i Rosją jest niedopuszczalny - podkreślił Hrycenko.

Wśród ukraińskich ekspertów pojawiły się opinie, że po zbrojnej interwencji Rosji w Gruzji w związku z konfliktem w Osetii Południowej, kolejnym celem Moskwy może być Ukraina, a jako pretekst zostanie wykorzystana sytuacja na Krymie, gdzie bardzo silne są nastroje prorosyjskie. Hrycenko, który kieruje obecnie parlamentarnym komitetem bezpieczeństwa narodowego i obrony zaznaczył, że ewentualne starcie między Rosją a Ukrainą, czyli między teoretycznie silniejszym i słabszym przeciwnikiem, niekoniecznie musi oznaczać zwycięstwo pierwszego.

- Wojny nie wygrywa ten, który ma więcej samolotów, okrętów i oddziałów wojskowych. Wygrywa ten, który może pochwalić się lepszą jednością w trójkącie władza-naród-armia" - powiedział deputowany.

W tym kontekście były minister skrytykował zdolności Ukraińców do prowadzenia walki z możliwym wrogiem. - W chwili obecnej Ukraina nie ma większych wrogów, niż my sami (Ukraińcy) - oświadczył.

Hrycenko ocenił przy tym, że reakcja ukraińskich polityków na wydarzenia w Gruzji była wyjątkowo nieskoordynowana.

- Nikt nie zorganizował skoordynowanej działalności (...) na poziomie międzyresortowym. Nie uporządkowano nadchodzących (z Gruzji) informacji operacyjnych, nie przeprowadzono systematycznej analizy uzyskiwanej informacji z podziałem na warianty możliwego rozwoju wydarzeń - powiedział.

Właśnie dlatego - zdaniem byłego ministra obrony - "w imieniu państwa publikowane są oświadczenia i postulaty, których państwo nie jest w stanie wykonać. Decyzje o niedopuszczeniu do powrotu do bazy w Sewastopolu okrętów Floty Czarnomorskiej Rosji można zrealizować na różne sposoby, ale czy gotów jest prezydent Ukrainy, który wydał taki rozkaz, do niesienia odpowiedzialności za prognozowane wyniki takiego kroku?" - pytał Hrycenko na łamach "Dzerkała Tyżnia".

Przed tygodniem ukraińskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych ostrzegło, że może nie wpuścić do bazy w Sewastopolu (Krym) rosyjskich okrętów biorących udział w gruzińskim konflikcie.

W środę prezydent Ukrainy Wiktor Juszczenko podpisał dekret, zgodnie z którym Flota Czarnomorska zobowiązana jest do informowania władz w Kijowie o zamiarze przekroczenia przez jej jednostki granic Ukrainy z co najmniej 72-godzinnym wyprzedzeniem. Rosjanie mają też przedstawiać Ukraińcom dane dotyczące przewożonych osób, broni i sprzętu.

W reakcji rosyjskie MSZ oznajmiło, że te zmiany mogą poważnie skomplikować praktyczną działalność Floty Czarnomorskiej. Zdaniem Rosji stoją one także w sprzeczności z rosyjsko-ukraińskim porozumieniem z 1997 roku dotyczącym stacjonowania Floty Czarnomorskiej na Krymie.

Zaostrzenie zasad przemieszczania jednostek morskich i lotniczych rosyjskiej marynarki wojennej jest związane z jej zaangażowaniem w konflikt gruzińsko-rosyjski. Kijów, który politycznie opowiedział się w nim po stronie Tbilisi, uważa, że wysyłając w rejon konfliktu stacjonujące na Ukrainie rosyjskie jednostki, Rosja wciąga Ukrainę w działania wojenne w Gruzji.

wtorek, 1 kwietnia 2008

Bush chce, aby Rosja przyłączyła się do projektu tarczy

cheko, PAP
2008-04-01, ostatnia aktualizacja 33 minuty temu
Zobacz powiększenie
George Bush
Fot. HO REUTERS

Prezydent USA George W. Bush chce, aby Rosja przyłączyła się do projektu budowy globalnej tarczy antyrakietowej.

Z takim apelem Bush wystąpi w środę na szczycie NATO w Bukareszcie - podał we wtorek Biały Dom, powołując się na fragmenty bukareszteńskiego przemówienia prezydenta.

Z fragmentów przemówienia wynika również, że zdaniem Busha, NATO powinno być otwarte dla "wszystkich europejskich demokracji, które chcą w nim uczestniczyć".

Spodziewana konfrontacja z Putinem

- Operacja NATO w Afganistanie będzie głównym tematem rozpoczynającego się w środę szczytu państw sojuszu w Bukareszcie - uważają komentatorzy prasy w USA.

- Nic w programie szczytu nie jest ważniejsze dla przyszłego spadku, jaki pozostawi po sobie Bush, niż zmiana na lepsze w Afganistanie - pisze "Washington Post".

Dziennik przypomina jednak, że tylko część państw NATO dostarczyła swoje wojska do misji w Afganistanie bez zastrzeżeń, że nie mogą one brać udziału w walkach ani stacjonować w najbardziej niebezpiecznych regionach kraju.

Zdaniem komentatorów, na szczycie w Bukareszcie można się też spodziewać konfrontacji prezydenta George'a Busha z przybywającym tam rosyjskim prezydentem Władimirem Putinem na tle amerykańskich planów rozszerzenia NATO o Gruzję i Ukrainę oraz budowy baz tarczy antyrakietowej w Polsce i Republice Czeskiej.

NATO nieprzejednane ws. Afganistanu?

Według wtorkowego "Los Angeles Times", prezydentowi Bushowi zależy, żeby sukces NATO w Afganistanie i rozszerzenie sojuszu, przez co zyskałby on na znaczeniu, stały się trwałym dorobkiem jego prezydentury. Zdaniem dziennika, nie uda się to jednak wskutek wewnętrznych rozbieżności w NATO.

- Bush będzie się starał przekonać NATO, aby spełniło swoje zobowiązania w Afganistanie i aby rozszerzyć sojusz na terytoria dawnego ZSRR. Nie ma jednak jednomyślności w tych sprawach, co sugeruje, że następna administracja USA stanie przed tymi samymi problemami zaraz po swojej inauguracji - pisze "Los Angeles Times".

- W zachodniej Europie zwłaszcza przywódcy rządów borykają się z politycznym sceptycyzmem co do sensu wojskowego zaangażowania w Afganistanie i stawiają pytania, czy wojna ta może być wygrana, co nasuwa wątpliwości co do ogólnej misji NATO. Niektórzy pytają, jak daleko rozszerzać sojusz na wschód - czytamy w artykule.

Bush: ''Chcemy Ukrainy w NATO''. Wbrew Rosji, Niemcom i Francji

tan, gazeta.pl, PAP
2008-04-01, ostatnia aktualizacja 2008-04-01 14:11

Stany Zjednoczone jednoznacznie popierają włączenie Ukrainy i Gruzji do Planu Działań na Rzecz Członkostwa w NATO (ang. MAP) i nie zrezygnują z tego nawet w zamian za zgodę Rosji na rozmieszczenie systemu antyrakietowego w Polsce iCzechach - oświadczył we wtorek w Kijowie prezydent USA George W. Bush.

Zobacz powiekszenie
Fot. GLEB GARANICH REUTERS
Wiktor Juszczenko i George Bush w Kijowie.
Zobacz powiekszenie
Fot. KEVIN LAMARQUE REUTERS
Siedziba prezydenta Ukrainy w Kijowie.
Zobacz powiekszenie
Fot. KEVIN LAMARQUE REUTERS
Konferencja prasowa obu prezydentów.
- Popieramy MAP dla Ukrainy i Gruzji. Będę przekonywał, by podobną decyzję podjęli inni członkowie NATO podczas szczytu w Bukareszcie (2-4 kwietnia) - oświadczył Bush podczas konferencji prasowej z prezydentem Ukrainy, Wiktorem Juszczenką.

Zdaniem amerykańskiego prezydenta członkostwo Ukrainy i Gruzji w NATO będzie dla Sojuszu Północnoatlantyckiego korzystne.

- Jestem przekonany, że członkostwo Ukrainy i Gruzji będzie korzystne dla NATO. Wszystko okaże się w Bukareszcie, ale moja wizyta tutaj w Kijowie, pokazuje, że robię to, co uważam za słuszne - powiedział.

Bush odniósł się w ten sposób do stanowiska Niemiec i Francji, które sprzeciwiają się przyjęciu dwóch byłych republik radzieckich do MAP, obawiając się pogorszenia stosunków z Rosją.

Rosja bez prawa głosu

Amerykański prezydent dodał, że Moskwa "nie będzie miała prawa weta" na szczycie NATO w Bukareszcie, który ma zdecydować, czy Ukraina i Gruzja zostaną kandydatami do NATO. Podkreślił także, że Rosja nie powinna "bać się" zbliżenia Kijowa z sojuszem.

- Ukraina i Gruzja powinny być włączone do MAP. Powiedziałem to (prezydentowi Rosji Władimirowi) Putinowi w rozmowie telefonicznej - oświadczył Bush.

Odnosząc się do kwestii amerykańskiej tarczy antyrakietowej w Polsce i Czechach, której budowie sprzeciwia się Rosja, Bush zauważył, że "jeszcze dużo pracy trzeba", by rozwiać zastrzeżenia Moskwy.

Zapytany, czy na spotkaniu Busha z Putinem w ten weekend w Soczi, może dojść do porozumienia w sprawie tarczy, prezydent USA odparł: "Nie wiem, czy w Soczi, ale szanse się zwiększają".

Ważna misja Polski

Prezydent Juszczenko wyraził we wtorek nadzieję, że "przyjaciele Ukrainy" w Unii Europejskiej, będący jednocześnie członkami NATO, zdołają przekonać przeciwników włączenia Kijowa do MAP do zmiany swego stanowiska.

To właśnie Polska jest i była jednym z głównych orędowników przyjęcia Ukrainy do struktur NATO. Zarówno obecny prezydent, jak i poprzedni, aktywnie działali na arenie europejskiej i międzynarodowej lobbując na rzecz włączenia Ukrainy w struktury Sojuszu.

- Mamy nadzieję, że podczas szczytu NATO w Bukareszcie odpowiedź na nasze starania będzie pozytywna - powiedział Juszczenko. Po raz kolejny podkreślił, że zbliżenie Ukrainy z NATO nie stanowi zagrożenia dla jakiegokolwiek państwa, w tym także Rosji. Zaznaczył, że ostateczna decyzja w sprawie członkostwa w NATO zapadnie w drodze referendum.

- Gdy wyjaśnimy narodowi misję bezpieczeństwa zbiorowego (...) i dlaczego powinniśmy się do niej przyłączyć, zapewniam was, że ukraiński naród podejmie pozytywną decyzję dotyczącą przyłączenia Ukrainy do NATO - podkreślił.

Rosja straszy kryzysem

Wejście Ukrainy do NATO wywołałoby "głęboki kryzys" w relacjach między Kijowem i Moskwą - oświadczył we wtorek rosyjski wiceminister spraw zagranicznych Grigorij Karasin.

- Wejście Ukrainy do NATO pociągnie za sobą głęboki kryzys w stosunkach rosyjsko-ukraińskich, co będzie miało negatywny wpływ na europejskie bezpieczeństwo - oświadczył Karasin w rosyjskim parlamencie.

- Przystąpienie Kijowa do NATO - jeśli do niego dojdzie - będzie wymagało zmiany priorytetów w realizacji naszej strategii bezpieczeństwa - dodał wiceminister, nie podając, czy reakcja Moskwy miałaby charakter dyplomatyczny, czy też wojskowy.

Także przewodniczący Dumy (niższej izby rosyjskiego parlamentu) Borys Gryzłow powiedział, że jest "przeciwny" wejściu Ukrainy do sojuszu atlantyckiego.

- Zbliżenie się NATO do naszych granic to sytuacja niedopuszczalna i zrobimy wszystko, by do tego nie doszło - ostrzegł Gryzłow. On także nie sprecyzował, jaka byłaby reakcja Moskwy.

sobota, 1 grudnia 2007

Kolejny wybuch w kopalni w Doniecku

cheko, PAP
2007-12-01, ostatnia aktualizacja 2007-12-01 12:40
Zobacz powiększenie
Kopalnia im. Zasiadki w Doniecku
Fot. SERGEI CHUZAVKOV AP

Zakończyła się ewakuacja górników z kopalni węgla kamiennego im. Zasiadki w Doniecku na wschodniej Ukrainie. W sobotę rano doszło tu do drugiego w ciągu dwóch tygodni wybuchu metanu. Ofiar śmiertelnych nie ma - podały służby prasowe administracji obwodowej w Doniecku.

ZOBACZ TAKŻE
Na powierzchnię wydobyto wszystkich 67 górników, którzy znajdowali się w strefie eksplozji. Ogółem z kopalni ewakuowano 385 osób pracujących w tym czasie pod ziemią.

45 osób z objawami zaczadzenia przewieziono do szpitali. Czterech górników, którzy ulegli najsilniejszemu zaczadzeniu, znajduje się na oddziale reanimacji, a trzech doznało obrażeń ciała różnego stopnia.

Wybuch w kopalni im. Zasiadki nastąpił w sobotę o godz. 5.00 czasu polskiego, na głębokości 1078 metrów. Dwa tygodnie temu w bezpośrednim sąsiedztwie tego miejsca wybuch metanu zabił 101 osób. Ciał dziesięciu z nich dotychczas nie odnaleziono.

Jak poinformowała ukraińska stacja telewizyjna 5.Kanał, nadzór górniczy odsunął w sobotę od wykonywania obowiązków głównego inżyniera kopalni Witalija Szewczenkę. Naruszył on zasady bezpieczeństwa, zgadzając się na pracę górników na niebezpiecznym odcinku kopalni - podano.

Należąca do Juchyma Zwiahilskiego, deputowanego rządzącej do niedawna Partii Regionów Ukrainy, kopalnia im. Zasiadki jest jedną z najbardziej niebezpiecznych kopalni na Ukrainie.

We wrześniu ubiegłego roku zginęło tam 13 osób. W 2001 roku, także wskutek wybuchu metanu, śmierć poniosło 55 górników. Każdego roku w ukraińskich kopalniach ginie ponad 300 osób.

Eksplozja w Doniecku dwa tygodnie temu była największą katastrofą w górnictwie tego kraju od czasu uzyskania niepodległości. Wcześniej za najtragiczniejszy w skutkach wypadek uważano wybuch pyłu węglowego w kopalni im. Barakowa w Krasnodonie w obwodzie ługańskim w roku 2000. Zginęło wówczas 80 osób.

sobota, 22 września 2007

"Kontrowersyjne" zachowanie Kwaśniewskiego na Ukrainie

jg, cheko, IAR
2007-09-22, ostatnia aktualizacja 18 minut temu

"Wiadomości" TVP oraz Fakty TVN wyemitowały nagranie z wykładu Aleksandra Kwaśniewskiego na Ukrainie. Były prezydent może na nim sprawiać wrażenie osoby pod wpływem alkoholu albo zmęczonej. Kwaśniewski oświadczył "Faktom", że może wypił jeden kieliszek wina, może dziesięć, ale to nie powinno nikogo obchodzić, bo jest wolnym człowiekiem.

Zobacz powiekszenie
Fot. PETER ANDREWS REUTERS
Aleksander Kwaśniewski
Według "Wiadomości" zachowanie Kwaśniewskiego i jego wypowiedzi wzbudziły wśród ukraińskich komentatorów "wiele kontrowersji".

Aleksander Kwaśniewski występował przed studentami jednej z kijowskich uczelni. Swój wykład poświęcił politycznej działalności w latach '90. Sala była wypełniona po brzegi. Dziennikarz Polskiego Radia relacjonował, że Kwaśniewski wchodzi na trybunę lekko chwiejnym krokiem. Później jednak bez większych problemów wygłasza wykład po angielsku i rosyjsku. Następnie, w rozmowie z dziennikarzami w tym ostatnim języku, Kwaśniewski mówił o powołaniu na Ukrainie szerokiej koalicji. Według dziennikarza Polskiego Radia wypowiedź była sprawna i nie widać na niej, aby był on nietrzeźwy.

W nagraniu pokazanym przez "Fakty" TVN Kwaśniewski bardziej przypomina osobę będącą pod wpływem alkoholu.

Fragment "Waidomości" TVP 1:



Kalisz: Nie komentuję

- Wyszło szydło z worka nie pierwszy raz - skomentował w TVN 24 wicemarszałek Senatu z PiS Krzysztof Putra. - To zachowanie niegodne głowy państwa.

Waldemar Dubaniowski, były szef kancelarii prezydenta Kwaśniewskiego powiedział portalowi Gazeta.pl, że sam nie widział pokazanych przez TVP1 i TVN filmów, ale dzień wcześniej Kwaśniewski wrócił z USA i mógł mieć kłopoty spowodowane różnicą czasów.

Ryszard Kalisz., jeden z liderów SLD odmówił nam komentarza w tej sprawie.

Poseł Jerzy Wenderlich dla TVN 24: - Nie jestem rzecznikiem Aleksandra Kwaśniewskiego. O ile wiem, Aleksander Kwaśniewski złożył w tej sprawie oświadczenie. Nie mam żadnych podstaw, żeby to zachowanie określać.

- Jestem poruszony - skomentował z kolei były poseł SLD Józef Oleksy. - Kwaśniewski mówił co prawda poprawnie po rosyjsku, ale nie rozumiem takiego incydentu. Z przyjaciółmi pije się jednak tak, by potem nie było tego widać, szczególnie w wystąpieniach publicznych. Myślę, że to forma odreagowania, może stresu. Niepotrzebny incydent, kolejny. To nie służy formacji, której Kwaśniewski lideruje, ale jak sam powiedział - może robić co chce. Poza wrażeniem, nie padły treści , które byłyby wynikiem takiej sytuacji.

Medialne wpadki Kwaśniewskiego

To drugi pokazany przez media film na którym widać Kwaśniewskiego wyglądającego na osobę będącą pod wpływem alkoholu. W 1999 roku pokazano jak chwiał się na nogach nad grobami polskich żołnierzy w Charkowie. Pierwotnie tłumaczył, że miał kłopoty z golenią, potem przyznał jednak, że pił w czasie tej wizyty alkohol.

Kilkanaście dni temu Kwaśniewski był atakowany za wywiad, którego udzielił niemieckiemu tygodnikowi "Vanity Fair". Sugerował w nim, że jeżeli Lech i Jarosław Kaczyńscy wygrają najbliższe wybory i będą kontynuowali dotychczasową politykę, wtedy Berlin powinien przemyśleć swoją powściągliwość wobec Polski i "reagować inaczej" na te ataki. Potem za wypowiedź przeprosił.

wtorek, 18 września 2007

Janukowycz i Tymoszenko o sobie: "krowa" i "cham"

mig, PAP
2007-09-18, ostatnia aktualizacja 2007-09-18 18:47

Główni rywale w wyborach parlamentarnych na Ukrainie, przywódca prorosyjskiej Partii Regionów Ukrainy Wiktor Janukowycz i stojąca na czele bloku swego imienia Julia Tymoszenko, obrzucili się niewybrednymi inwektywami.

Zobacz powiekszenie
Fot. Stephen Chuyko / AP
Wiktor Janukowycz

Janukowycz nazwał Tymoszenko "krową", w zamian za co ta odpłaciła mu słowem "cham".

Premier Janukowycz, spotykając się z wyborcami swojej partii w Winnicy (środkowa Ukraina) prosił, by nie ulegali populistycznym hasłom Bloku Julii Tymoszenko.

"Ona może jeździć na łyżwach, albo lepić garnki, ale nie potrafi zarządzać gospodarką" - powiedział Janukowycz, oceniając okres, kiedy Tymoszenko była premierem - od lutego do września 2005 r.

Zdaniem Janukowycza, kiedy Tymoszenko była szefem rządu, zachowywała się jak "krowa na lodzie".

Julia Tymoszenko nie zwlekała z odpowiedzią, chociaż i nie wdała się w osobistą dyskusję z Janukowyczem. Jej służba prasowa, w wydanym w godzinę po oświadczeniu premiera komunikacie napisała, że jego zachowanie nie dziwi.

"Prawie cały kraj wie, że więzienny pseudonim Janukowycza to "Cham". To wyjaśnia wszystko" - czytamy. W młodości Janukowycz był skazany za kradzież i pobicie.

Przed zaplanowanymi na 30 września wyborami parlamentarnymi Partia Regionów Ukrainy i Blok Julii Tymoszenko cieszą się największą sympatią ukraińskiego elektoratu. Według różnych sondaży ugrupowania te zdobędą w wyborach dwa pierwsze miejsca: na Partię Regionów gotowych jest zagłosować ok. 30 proc. wyborców, a Blok Tymoszenko poprze zapewne ok. 20 proc.

Promowany przez prezydenta Wiktora Juszczenkę blok Nasza Ukraina- Ludowa Samoobrona dostaje w badaniach przedwyborczych 8-10 proc. głosów.

Zdaniem komentatorów, pewna nerwowość polityków Partii Regionów spowodowana jest ekspansją bloku Tymoszenko we wschodniej Ukrainie, która była dotychczas bastionem ugrupowania Janukowycza.