Pokazywanie postów oznaczonych etykietą PIŁKA RĘCZNA. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą PIŁKA RĘCZNA. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 5 grudnia 2010

Vive Targi Kielce pokonały Chambery Savoie 31-25


Piłkarze ręczni Vive Targi Kielce wygrali we własnej hali z Chambery Savoie HB 31:25 (16:15) w meczu 7. kolejki Ligi Mistrzów.

Mirża Dżomba (Vive Targi, z prawej) zdobył sześć bramek/fot. Piotr Polak
Mirża Dżomba (Vive Targi, z prawej) zdobył sześć bramek/fot. Piotr Polak /PAP

Piłkarze Vive Targi tym zwycięstwem zwiększyli szanse na awans do następnej rundy LM. Najważniejsze, iż potwierdzili dobrą formę sprzed tygodnia z meczu w Barcelonie. W kolejnych spotkaniach w lutym będą szukać okazji do powiększenia dorobku punktowego.

Od początku oba zespoły uważnie pilnowały swych bramek, dobrze spisywali się bramkarze. W akcjach ofensywnych prowadzenie zmieniało się co chwilę.

Kielczanie nie popełniali błędów jak w poprzednich spotkaniach, umiejętnie rozgrywali akcje pod bramką gości, i co najważniejsze celnie strzelali. Znów pokazał swe duże możliwości Mateusz Zaremba.

Po przerwie obraz gry się nie zmienił. W 48. min piłkarze Vive Targi unoszeni dopingiem widzów, uzyskali przewagę trzech bramek. Gospodarze wykorzystali kilka błędów technicznych zawodników Chambery i przy świetnych interwencjach Kazimierza Kotlińskiego w bramce, zaświtała nadzieja na sukces w tym meczu.

Później grając nawet w osłabieniu, kielczanie zwiększali przewagę, rozstrzelał się Mirża Dżomba i ostatecznie wygrali różnicą sześciu bramek. Mimo zwycięstwa z czterema punktami nadal zajmują ostatnie miejsce w tabeli grupy A.

Następne spotkanie fazy grupowej kielczanie rozegrają 19 lutego w hali Celje Pivovarna Lasko w Słowenii.

Bogdan Wenta, trener Vive Targi Kielce: - Zespół zagrał bardzo dobrze, przez cały czas toczyła się walka. Chambery stworzył nam ogromne problemy; końcowy wynik może dawać złudzenie, że sukces był łatwy. Dobrze sisali się zmiennicy począwszy od Kazia Kotlińskiego, który zastąpił chorego Marcusa Cleverlyego; dojrzale zagrał Tomek Rosiński. Mateusz Zaremba znów jak w meczu w Barcelonie zaskoczył nas przebojowością i celnymi strzałami. Sprostał też zadaniom w obronie. Był to twardy, ale czysty mecz.

Phillippe Gardent, trener Chambery Savoie: - Rywale wygrali, bo byli bardziej zdyscyplinowani w ataku. Można było ustawić się na remis lub przegrać jedną bramką, ale wyszło tak jak na boisku bywa. Jesteśmy młodym zespołem, brakuje doświadczenia. Wojna zaczyna się od początku, zarówno my jak i Vive musimy szukać punktów, by zakwalifikować się do następnej rundy LM.

Grupa A (wyniki):

sobota

Rhein-Neckar Loewen - Celje Pivovarna Lasko 33-32 (14-16)

niedziela

KS Vive Kielce - Chambery Savoie HB 31-25 (16-15)

Vive Targi: Marcus Cleverly, Kazimierz Kotliński - Michał Jurecki 3, Patryk Kuchczyński 1, Mateusz Jachlewski, Tomasz Rosiński 6, Mariusz Jurasik 3, Rastko Stojković 6 oraz Piotr Grabarczyk, Kamil Krieger, Mirża Dżomba 6, Daniel Żołtak, Henrik Knudsen, Vitalij Nat 1, Paweł Podsiadło 1, Mateusz Zaremba 4.

Chambery: Nebojsa Grahovac, Cyril Dumoulin - Xavier Barachet, Karel Nocar 2, Bertrand Roine 3, Banjamin Gille 2, Edin Basic 8, Cedric Paty 4 oraz Laurent Busselier 5, Gregoire Detrez, Damir Bicanic, Guillame Saurina 1.

Kary: Vive Tragi - 4, Chambery - 8 minut. Sędziowie: Aleksandar Pandzić i Iwam Mosorinski (obaj Serbia). Widzów komplet 4000.

FC Barcelona - THW Kiel 32-29 (13-15)

                            M   Z  R  P  Bramki    Pkt
1. THW Kiel 7 4 2 1 219-197 10
2. Rhein-Neckar Loewen 7 4 2 1 213-195 10
3. FC Barcelona 7 3 2 2 221-202 8
4. Chambery Savoie HB 7 3 0 4 181-214 6
5. KS Vive Kielce 7 1 2 4 193-205 4
6. Celje Pivovarna Lasko 7 2 0 5 216-230 4

źródło informacji: INTERIA.PL/PAP

niedziela, 31 stycznia 2010

Piłka ręczna. Bogdan Wenta rzuca temat: Co dalej?

Rozmawiali w Innsbrucku Radosław Leniarski i Piotr Rozpara
2010-01-31, ostatnia aktualizacja 2010-01-30 22:13
Bogdan Wenta i norweski sędzia
Bogdan Wenta i norweski sędzia
Fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta

"Żądam, aby Związek Piłki Ręcznej w Polsce wraz z Polskim Komitetem Olimpijskim oraz wszystkimi władzami i przyjaciółmi piłki ręcznej zgłosił kandydaturę naszego kraju do organizacji mistrzostw świata lub Europy", pod takim apelem chętnie się podpiszę - mówi Bogdan Wenta, trener polskich piłkarzy ręcznych.

Polska
Fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta
Polska
Bogdan Wenta
Fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta
Bogdan Wenta
Polska
Fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta
Polska
Radosław Leniarski, Piotr Rozpara: Jaką widzi Pan przyszłość dla polskiej piłki ręcznej?

Bogdan Wenta: - Powinniśmy utrzymać linię pracy, którą sobie założyliśmy. I to abstrahując od tego, czy to ja będę trenerem, czy ktoś inny. Wczoraj wieczorem [rozmawialiśmy w piątek przed południem, kilkanaście godzin po przegranym grupowym meczu z Francją - red.] mówiliśmy między sobą, że natury nie przeskoczysz. Dzięki chirurgii czy kosmetyce plastycznej można sobie dziś sobie zrobić wiele, ale data w metryce urodzenia pozostaje ciągle ta sama. I przez głowę przechodzi pytanie: Co dalej? Może nie za rok czy za dwa, ale na przykład za pięć.

I co dalej?

- Trudno powiedzieć, bo staram się pracować z dnia na dzień. Natomiast to pytanie gdzieś tam co jakiś czas w głowie wraca. Choć z drugiej strony wystarczy spojrzeć na Francuzów. To także wiekowy zespół, a ciągle grają. Odszedł wprawdzie Joël Abati, ale to cały czas ta sama drużyna. A porównując ją do nas, jest duża starsza. Spojrzałem na średni wiek zespołów z naszej grupy. I okazało się, że razem ze Słowenią jesteśmy najstarszymi ekipami [średnia wieku w polskim zespole to 27,8, a w słoweńskim - 27,6 - red.]. Tylko że różnica do najmłodszych Niemców jest niewielka [średnia 26,3 - red.]. Dlatego rozmawiając o przyszłości można się cieszyć, że będę miał do dyspozycji tego, czy tamtego zawodnika, ale bardziej interesowałoby mniej, żebym takich Karolów Bieleckich miał jeszcze ze trzech. Szybsza zmiana generacji jest natomiast na przykład u Chorwatów. Ale, żeby to udało się u nas potrzebna jest solidna, codzienna praca w kraju.

Na podstawie słabej ligi da się zbudować potężną reprezentację?

- A skąd się bierze słaba liga? Kto ją robi? Związek ma monopol, ustala przepisy, system rozgrywek, czy się z tym zgadzasz czy nie. Pewien pomysł na zmiany chodzi mi po głowie. Pytanie tylko, czy my chcemy pewnych zmian. Wystarczy spojrzeć na inne nasze ligi. Jak wygląda piłka nożna? Za dwa lata mamy u siebie mistrzostwa Europy. I co z tego?

Siatkówka się wypromowała.

- W siatkówce chyba jest trochę łatwiej. Poza tym warto zwrócić uwagę, ilu w tej dyscyplinie jest u nas trenerów zagranicznych. Przecież pracuje kilka osób z ogromnym doświadczeniem. Ale czy to naprawdę jest jedyne wyjście, żeby mieć efekt? Nie wiem. Tym bardziej jeśli ktoś pracuje w Polsce pięć czy sześć lat, a ciągle mówi po angielsku. Uważam, że to nie jest w porządku. Bo mnie zawsze zmuszano, żebym nauczył się rozmawiać po niemiecku czy po hiszpańsku. W każdym razie mamy boom siatkarski w Polsce, ta dyscyplina jest popularna w Rosji i Włoszech, może też w Hiszpanii czy Niemczech, ale w reszcie Europy jej nie ma. Podobnie jest u nas z żużlem.

To jaki pomysł na zmiany chodzi Panu po głowie?

- Rzucam na razie temat. Bo ligę robią ludzie: prezydenci, prezesi, trenerzy i zawodnicy.

Nie ma tych ludzi, czy tym, którzy są po prostu się nie chce?

- Pan chce ode mnie wyciągnąć słowa krytyki na czyjś temat. Niech każdy odpowiada za swoją pracę. Ja na razie podsuwam temat. Wystarczy przeanalizować tabelę ekstraklasy, od góry do dołu.

Czy to, że mamy teraz drużynę narodową jaką mamy, to zasługa tylko moja, Daniela [Waszkiewicza, asystenta Wenty - red.], lekarza, masażysty i poszczególnych zawodników? Myślę, że nie. To jest zasługa nas wszystkich, że wspólnie znaleźliśmy gdzieś jakiś klucz. Począwszy od normalnych działań do tych, które nie dla wszystkich są przyjemne. Ale działań wspólnych. Bo to nie jest tak, że ja dziś panów wezmę i za miesiąc zrobię z panów zawodników.

Bardzo byśmy tak chcieli...

- Ja też bym tak bardzo chciał. Chciałbym móc nagle zobaczyć zawodnika i stwierdzić od ręki: bierzemy! Ale to niemożliwe. Tymczasem ja słyszę w kraju różne rzeczy, ale nie chcę rzucać nazwiskami. Są w Polsce ludzie, którzy siedzą w tym biznesie w tym biznesie od 20, 30 lat! [- Niestety - rzuca siedzący z nami dziennikarz Leszek Salva - red.].

O, i proszę to napisać! Wy dobrze wiecie, w czym to się kryje. Przecież rozmawiamy ze sobą już tyle lat. To system, który został narzucony wiele lat temu.

Ale mówi Pan między wierszami, a nie chce powiedzieć konkretnie co Pana boli w polskiej piłce ręcznej.

- Bo znowu pojawią się komentarze, że mi odbiło, że znowu coś zdobyliśmy i ja się odzywam. Dlatego bardzo chcę, żeby ta dyskusja wyszła od państwa. Wystarczy podpatrzyć jak to robią inni, mniej lub bardziej doświadczeni. Jesteśmy tu już kilka dni, jeździmy na treningi, ale podpatrujemy też zajęcia innych, a inni patrzą na nas. To samo robimy z Vive Targi Kielce grając w Lidze Mistrzów. I nikt nie robi z tego problemu, nikt nie ma przed tobą tajemnic.

A może organizacja w Polsce mistrzostw świata czy Europy byłaby takim kopem dla naszej piłki ręcznej.

- Piszcie panowie tłustym drukiem, że jeśli powstanie taki komitet organizacyjny, to całym sercem, od rana do wieczora, będę popierał tę inicjatywę. Bo to jest jedyna szansa, żeby zachować jakąś ciągłość. Podobna do tej, przed którą stanęli piłkarze dostając Euro w 2012. Tylko oczywiście wraca pytanie na jakiej bazie mielibyśmy zrobić takie mistrzostwa. Tylko na bazie tej narodowej euforii? Sam wynik sportowy nie wystarczy, żeby dobrze sprzedać w kraju taką imprezę.

Dlatego chętnie podpiszę się na przykład pod takim apelem: "Żądam, aby Związek Piłki Ręcznej w Polsce wraz z Polskim Komitetem Olimpijskim oraz wszystkimi władzami i przyjaciółmi piłki ręcznej zgłosił kandydaturę naszego kraju do organizacji mistrzostw świata i Europy".

To także dla Pana byłby komfort pracy.

- Chciałbym dożyć takich czasów, że mając w perspektywie jakieś mistrzostwa organizowane w Polsce będę miał komfort pracy przez dwa lata, bo nie trzeba będzie grać w eliminacjach. Mógłby wówczas stawiać na jakąś grupę zawodników, mimo że na początku pewnie nie będzie wychodziło. Tylko wtedy jest czas na eksperymenty. Ta te mistrzostwa Europy pokazują, że nowych twarzy w piłce ręcznej raczej nie widać.

Proszę zauważyć na jakiej fali grali tu Austriacy, przecież nie najmocniejsza drużyna. Inne imprezy również pokazały, że kibic we własnym kraju potrafi stworzyć niesamowitą atmosferę. A uwierzcie mi, że wówczas krew w żyłach płynie inaczej. Takim przedsmakiem wspólnej siły był u nas przedolimpijski turniej we Wrocławiu.

Taka impreza dla wielu pańskich zawodników byłaby pięknym ukoronowaniem kariery, bo po olimpiadzie w Londynie w 2012 roku pewnie będą myśleć o końcu kariery.

- Oczywiście, ale nie tylko ukoronowaniem kariery, lecz dla wielu z nich także wyzwaniem. Bo przeżyć coś takiego we własnym kraju byłoby czymś niesamowitym. A ci chłopcy chyba sobie na to zasłużyli. A mając taką imprezę u się być może łatwiej byłoby myśleć o przyszłości.

Bogdan Wenta

ur. 19 listopada 1961 r. w Szpęgawsku (woj. pomorskie). Piłkarz ręczny Wybrzeża Gdańsk, hiszpańskich Bidasoa Irun i Barcelony oraz niemieckich TuS Nettelstedt Lubecke i Flensburg Handewitt - m.in. 5-krotny mistrz Polski, dwukrotny finalista Pucharu Europy, zdobywca Pucharu Zdobywców Pucharów, 185 występów w reprezentacji Polski, 46 w kadrze Niemiec. Pracę jako szkoleniowiec rozpoczął we Flensburgu w 2000 roku, a siedem lat później z S.C. Magdeburg zdobył Puchar EHF. Od czerwca 2008 r. trener Vive Targi Kielce, z którym w ubiegłym roku zdobył mistrzostwo i Puchar Polski oraz awansował do Ligi Mistrzów. Szkoleniowiec reprezentacji Polski od października 2004 - wicemistrz świata (2007) i brązowy medalista mistrzostw świata (2009), zdobywca Superpucharu Europy (2007).


POL-CHO 21:24 Przerwany sen

Michał Kołodziejczyk 30-01-2010, ostatnia aktualizacja 31-01-2010 09:20

Polska - Chorwacja 21: 24. Koniec marzeń o złocie, drużyna Bogdana Wenty przegrywa w półfinale. W niedzielę o 15. zagra o brązowy medal z Islandią

autor zdjęcia: Bartek Sadowski
źródło: Fotorzepa
autor zdjęcia: Bartek Sadowski
źródło: Fotorzepa
autor zdjęcia: Bartek Sadowski
źródło: Fotorzepa

- Jeśli rywal wybija mi zęba i nie ma nawet faulu, to chyba coś jest nie tak. Norwescy sędziowie ukradli nam finał mistrzostw Europy - Marcin Lijewski nie owijał w bawełnę. Bogdan Wenta odmówił wyjścia z szatni do strefy, w której rozmawia się z dziennikarzami, mimo że ma taki obowiązek. - Jestem za bardzo zdenerwowany, to nie ma sensu - tłumaczył.

Emocje w obiektywie fotoreportera "Rz" Bartka Sadowskiego - obejrzyj zdjęcia

Wenta mógł być zdenerwowany, ale nie aż tak bardzo. Rzeczywiście trzy minuty przed końcem, kiedy Polacy przegrywali dwiema bramkami, jeden z Chorwatów blokował wybicie piłki przez Sławomira Szmala. Według przepisów są za to dwie minuty kary, ale sędzia Keneth Ambrahamsen przewinienia nie zauważył, a Wenta - w charakterystyczny dla siebie sposób zwrócił mu uwagę. Sędzia pokazał mu żółtą kartkę, a piłkę oddał Chorwatom. Ci za to nie oddali już prowadzenia i awansowali do finału.

Polacy zawiedli dopiero w drugiej połowie, pierwsza była bliska ideału. Widać było olbrzymią koncentrację i wolę walki. Polacy nie odpuszczali rywalowi żadnej piłki, swoje ataki wyprowadzali bardzo dokładnie i precyzyjnie, a Sławomir Szmal bronił w nieprawdopodobnych sytuacjach. Pod koniec pierwszej części drużyna Wenty prowadziła dwoma bramkami i zmarnowała dwie kolejne okazje, by ułożyć mecz po swojej myśli i wyprowadzić z równowagi przeciwnika. Chorwaci schodzili do szatni ubożsi tylko o jednego gola, a po przerwie zanim Polacy zorientowali się o co chodzi, zdążyli rzucić trzy z rzędu.

Okazja, by zrewanżować się im za ubiegłoroczny półfinał mistrzostw świata, była duża. Gwiazdy miały być bez formy i do tego skłócone z trenerem, ale jednak kiedy gra się nie układała Ivano Balić stawał się kapitanem z prawdziwego zdarzenia i dowodził swoim wojskiem tak inteligentnie, że Polacy nie byli w stanie przewidzieć następnego ruchu. Balić zdobył pięć goli, tyle samo Domagoj Duvnjak. W polskiej drużynie najskuteczniejszy był Michał Jurecki, który siedem razy pokonał Mirko Alilovicia - z czego pięć razy z rzędu w drugiej połowie, kiedy był jedynym polskim zawodnikiem potrafiącym przebić się przez chorwackiego zasieki. Na nic zdały się cuda, jakie w bramce wyczyniał Sławomir Szmal, który znowu obronił blisko 40 procent rzutów.

- Znowu okazali się lepsi, nie ma co zwalać winy na sędziów, chociaż rzeczywiście każdą sporną sytuację interpretowali na korzyść Chorwatów - mówił Mariusz Jurasik. Karol Bielecki był tak wściekły, że z nikim nie chciał rozmawiać, a konferencja prasowa z udziałem Wenty, Tomasza Tłuczyńskiego i Bartłomieja Jaszki - przygnębiająca. Trener Chorwatów Lino Cervar pocieszał Polaków przekonując ich, że jest pewny, iż w niedzielę wywalczą brązowy medal. Kiedy przetłumaczono mu wypowiedź Wenty o sędziach, wziął do ręki mikrofon, odczekał kilka sekund i zapytał: - To jakaś prowokacja?

W niedzielę o 15. Polacy zagrają o brązowy medal z Islandią, która w sobotę wyraźnie przegrała półfinał z Francją 28:36. - To niewygodny rywal, przegraliśmy z nimi na olimpiadzie. Nie chcemy wracać do domu z ananasem, musimy sprężyć się ostatni raz na tym turnieju i podnieść wysoko głowy - stwierdził Wenta. W finale o 17.30 Chorwacja zmierzy się z Francją.

Michał Kołodziejczyk z Wiednia

Powiedzieli po meczu:

Michał Jurecki: Walczyliśmy, staraliśmy się i przez długi czas realizowaliśmy wszystko zgodnie z planem. W przerwie postanowiliśmy niczego nie zmieniać, tylko grać jeszcze dokładniej, jednak Chorwaci zmienili taktykę. Przeszli z obrony 6-0 na 5-1, zanim się do tego przyzwyczailiśmy oni już prowadzili. Szkoda, bo wydaje mi się, że szansa na ich pokonanie była olbrzymia, bardzo zbliżyliśmy się do nich poziomem. O sędziach nie chcę się wypowiadać, bo gdybyśmy wygrali, nikt nie zwróciłby uwagi na ich złe decyzje.

Mariusz Jurasik: Nie wiem, co się z nami stało. Był to mecz walki, świetna pierwsza połowa w naszym wykonaniu i złe pierwsze pięć minut po przerwie. Sędziowie na pewno nam nie pomogli, ale nie ma co na nich zrzucać winy, byliśmy gorsi o te trzy gole. Zostawiliśmy na boisku serce, ale na dzisiaj Chorwaci są jednak od nas lepsi. Rozrzucili nas w drugiej połowie po całym boisku, często mieli przed sobą tylko Sławka Szmala.

Składy:

Polska: Szmal, Wyszomirski - Jaszka, K. Lijewski 1, Kuchczyński, Jachlewski, Bielecki 1, Siódmiak, Żółtak, B. Jurecki 1, Jurasik, M. Jurecki, Tłuczyński, Jurkiewicz, M. Lijewski, Rosiński

Chorwacja: Carapina, Alilović - Balić, Duvniak, Lacković, Zrnic, Kopljar, Vori, Gojun, Vuković, Bicanic, Buntić, Strlek, Cupić, Musa

rp.pl

wtorek, 27 stycznia 2009

MŚ: Polska zdana na łaskę rywali? Niezwykła sytuacja w grupie

pb /09:17
Niemiec Lars Kaufmann walczy z polskimi zawodnikami
W ostatnim spotkaniu fazy zasadniczej mistrzostw świata w piłce ręcznej Polska zmierzy się z Norwegią. W awansie polskiej reprezentacji do półfinału mogą przeszkodzić Niemcy i Duńczycy, którzy mogą wyeliminować z gry "biało-czerwonych", dzieląc się w decydującym spotkaniu punktami. Szanse na awans z "polskiej" grupy mają cztery zespoły.
Teoretycznie Niemcy i Duńczycy mogliby "umówić się" na remis, nie robiąc sobie krzywdy i zapewniając sobie awans. Jednak sytuacja jest nieco bardziej skomplikowana. O ile Duńczykom do awansu wystarczy zdobycie jednego punktu w ostatnim meczu, to Niemcom podział punktów w meczu z Danią niekoniecznie musi dać awans. Nasi zachodni sąsiedzi byliby bowiem uzależnieni od wyniku spotkania Polska - Norwegia. Ewentualny triumf Norwegów spowoduje, że to właśnie oni "wskoczyliby" na premiowane awansem miejsce. Dodatkowo mecz Niemców z Duńczykami rozgrywany jest wcześniej niż spotkanie Polski i Norwegii. Tak więc możemy być pewni, że Niemcy czyli aktualni mistrzowie świata, będą z pewnością walczyli o zwycięstwo.

To jednak nie koniec ciekawego układu w "polskiej" grupie. Ewentualna porażka Duńczyków spowoduje bowiem także, że o awansie będą mogli zapomnieć... Norwegowie. Czy po utracie szans na awans norweski zespół będzie stawiać opór polskim zawodnikom, którzy wyraźnie chwycili wiatr w żagle?
Także w spotkaniu dwóch ostatnich zespołów naszej tabeli nie powinno zabraknąć emocji. Serbia po ewentualnej wysokiej wygranej z Macedonią może znaleźć się w tabeli przed... Niemcami. Ewentualny spadek niemieckiego zespołu na czwartą lokatę byłby z pewnością za naszą zachodnią odczytywany jako blamaż.

Jednak wszystkie powyższe rozważania są niczym w przypadku, gdy aż cztery zespoły w naszej grupie zgromadzą po pięć punktów. Abyśmy mogli zaobserwować taką sytuację musiałoby zostać spełnionych kilka czynników - porażka Niemiec, remis Polski z Norwegami i wygrana Serbii. Po utworzeniu małej tabeli pomiędzy tymi czterema zespołami okaże się, że do półfinału awansują Niemcy, którzy wyprzedzą w tabeli Polskę zaledwie jedną bramką. Tym samym Serbia, która sprawiła niespodziankę remisując z Niemcami może w ostatnim spotkaniu "uratować" awans aktualnym mistrzom świata. Jak cała sytuacja się rozstrzygnie? Początek meczów o 15.30.

poniedziałek, 26 stycznia 2009

MŚ: Awans Polaków (prawie) w ich rękach!

tka
2009-01-25, ostatnia aktualizacja 2009-01-25 22:40
Zobacz powiększenie
z prawej Michał Jurecki
Fot. DAMIR SAGOLJ REUTERS

Przed Polakami ostatnie spotkanie drugiej rundy Mistrzostw Świataw piłce ręcznej. Jeśli nasi szczypiorniści pokonają Norwegów, awansują do półfinału. O ile tylko w meczu Niemcy - Dania nie padnie remis.

Gdy polscy piłkarze ręczni wyszli z grupy z zerowym dorobkiem punktowym ich szanse na awans do strefy medalowej wydawały się iluzoryczne. Po dwóch wygranych podopiecznych Bogdana Wenty i korzystnych wynikach innych spotkań, ich sytuacja zmieniła się diametralnie.

Wszystko rozstrzygnie się we wtorek

Poniedziałek jest dniem przerwy w imprezie. Ostatnie spotkania zostaną rozegrane we wtorek. By awansować Polacy muszą pokonać Norwegię. Będą wówczas mieli na koncie sześć punktów. Istotny jest też jednak wynik meczu Niemcy - Dania. Polacy będą w komfortowej sytuacji, gdyż wyjdą na boisko o 20.15. Mecz Niemcy - Dania zaplanowany jest na 17.30. Oznacza to że Polacy będą wiedzieli jakim wynikiem zakończyło się to spotkanie.

Rozważmy trzy warianty:

1. Polska pokonuję Norwegię, Niemcy wygrywają z Danią. Przy takim scenariuszu pierwsze miejsce w grupie zajmują Niemcy, którzy jako jedyni mają siedem punktów. Polacy i Duńczycy będą mieli po sześć "oczek" i o awansie Polaków zadecyduje nasze bezpośrednie zwycięstwo (32:28 w sobotę).

2. Polska pokonuje Norwegię, Dania Pokonuje Niemcy. W tym przypadku z pierwszego miejsca awansują Duńczycy (osiem punktów), Polacy przechodzą do półfinału (sześć punktów) a Niemcy (5 punktów) żegnają się z imprezą.

3. Polska pokonuje Norwegię, Dania remisuje z Niemcami. To najgorszy przypadek. Z Grupy awansuje Dania (7 punktów) i Niemcy (6 punktów). Polacy też mają na koncie 6 "oczek" ale przegrali bezpośredni pojedynek z Niemcami.

Jedno jest pewne. Niemcy nie mogą zagrać nie fair, i umówić się z Duńczykami na remis. Wówczas bowiem może się zdarzyć że Norwegia pokona pozbawionych nadziei na półfinał Polaków i... awansuje kosztem naszych zachodnich sąsiadów. W tej sytuacji: 1. Dania (7 pkt.) 2. Norwegia (6 pkt.) 3. Niemcy (6 pkt., ale porażka w meczu z Norwegami).

Z drugiej strony, jeśli Niemcy pokonają Danię, Norwegowie stracą szanse na awans, i mecz z Polakami nie będzie miał dla nich znaczenia.

Były trener dawał 5% szans...

W pierwszej fazie Polska zajęła trzecie miejsce w swojej grupie. Awansowała do drugiej rundy z bez punktów. Liczyły się bowiem tylko wyniki z drużynami grającymi dalej - a te Polacy przegrali (29:30 z Macedonią i 23:30 z Niemcami).

sobota, 24 stycznia 2009

Lijewski: Wygryźliśmy szansę na półfinał

Lijewski: Wygryźliśmy szansę na półfinał

Po porażkach z Macedonią i Niemcami entuzjazm polskich kibiców zmalał. Jednak po zwycięstwie 32:28 nad Danią znów możemy zdobyć medal mistrzostw świata. Polscy szczypiorniści pokazali, że nie wolno ich skreślać. "Wygryźliśmy szansę na półfinał i będziemy walczyć" - zapewnia rozgrywający naszej reprezentacji, Marcin Lijewski.

"Podchodzę teraz do tego z przymrużeniem oka. Dostaliśmy prezent od losu. Nie chcę psioczyć, ale do tej pory sędziowie naprawdę nie byli po naszej stronie, a w meczu z Danią naprawdę muszę wysoko ocenić arbitrów" - mówi Lijewski.

Polski rozgrywający po meczu chwalił swojego partnera z zespołu. "Jestem najbardziej dumny z Damiana Wleklaka, super prowadził nasz zespół, pokazał, że jest dojrzałym środkowym, a najbardziej cieszę się z tego, że ludzie obrzucają go gównem, a on im wszystkim pokazał, gdzie mogą sobie swoje brudne słowa wsadzić" - zakończył rozgrywający naszej kadry.

Tak bramki zdobywa nasz... bramkarz!

Tak bramki zdobywa nasz... bramkarz!

Sławomir Szmal już nie raz na mistrzostwach świata w Chorwacji udowodnił, że jest pewnym punktem polskiej reprezentacji. W meczu z Danią okazało się, że polski golkiper nie tylko potrafi świetnie bronić. Nasz bramkarz w końcówce spotkania przypieczętował zwycięstwo zdobywając gola. "Kasa" przerzucił całe boisko i umieścił piłkę w siatce rywali. Zobacz, jak to zrobił.

czytaj dalej...
REKLAMA

>>>Obejrzyj fantastycznego gola Sławomira Szmla w meczu z Danią

poniedziałek, 19 stycznia 2009

MŚ: dramatyczna końcówka. Polska - Macedonia 29-30


MM /17:04
Goran Gjorgonovski, Marcin Lijewski, Michal Jurecki
Polska przegrała z Macedonią 29:30 (15:16) w meczu grupy C mistrzostw świata piłkarzy ręcznych rozgrywanych w Chorwacji.
Wynik meczu z Macedończykami otworzył Damian Wleklak. Niestety w następnych akcjach było już trochę gorzej. Podobnie jak w początkowej fazie meczu z Rosjanami Polakom brakowało precyzji.

Mecz był bardzo wyrównany w tej fazie - żadnemu zespołowi nie udało się odskoczyć na więcej niż jeden punkt.

W polskim zespole świetnie spisywał się Marcin Lijewski, natomiast w zespole naszych przeciwników punktował Kiryl Lazarov.

Na pięć minut przed końcem pierwszej połowy na ławkę kar powędrował Mitko Stilov i graliśmy w przewadze. Na niewiele się to zdało - nadal gra była bardzo wyrównana (13:13).

Na trzy minuty przed końcem połowy trener Macedończyków poprosił o przerwę. Tuż po przerwie nasi przeciwnicy przeprowadzili efektowną akcję i przegrywaliśmy 13:14 a Bogdan Wenta poprosił o czas.

W następnej akcji Polacy popełnili błąd, ale kontrę Macedonii zatrzymał Sławomir Szmal. Chwilę później wyrównał Rafał Gliński (14:14). Niestety po chwili ponownie trafił Kiryl Lazarov i było 14:15. Na kilka sekund przed końcem wyrównał Marcin Lijewski, ale Macedończycy zdołali jeszcze przeprowadzić szybką akcję i trafić na 16:15.

Tuż po przerwie fatalny błąd popełnił Bartłomiej Jaszka, Macedończycy przeprowadzili kontrę i prowadzili już 17:15. W następnej akcji przestrzelił Marcin Lijewski. Chwilę później strzał Kiryla Lazorova wybronił Szmal, ale kontra Polaków nie przyniosła gola, bowiem M. Lijewski znów nie trafił.

Kolejną akcję Polaków wykończył Gliński i przegrywaliśmy 16:17. Dwie następne kontry Polaków nie przyniosły rezultatu, a Macedończycy zdobyli kolejny punkt - autorem był Lazarov (16:18). Rzut karny wykorzystany przez Tomasza Tłuczyńskiego pozwolił nam na dojście na 1 punkt, ale w następnej akcji Kiryl Lazarov znów pokonał Szmala (17:19). Chwilę później padł kolejny punkt dla Macedończyków i przegrywaliśmy już trzema punktami.

Następny gol dla "Biało-czerwonych" padł po rzucie Tłuczyńskiego z karnego, ale Kiryl Lazarov znów odpowiedział bramką. Kolejny punkt dla Polski zdobył Kuchczyński.

Na 11. minut przed końcem meczu, kiedy przegrywaliśmy 19:23 Wenta poprosił o czas. Tuż po wznowieniu gry trafił Bielecki. Niestety chwilę później odpowiedział Mojsovski (20:24), a następną akcję Polaków zatrzymał znakomicie spisujący się w bramce Macedonii Petar Angelov. Kolejny punkt dla naszych przeciwników, pomimo tego, że grali w osłabieniu, zdobył Kiryl Lazarov.

Następne dwie bramki dla Polski to dzieło Kuchczyńskiego i Bieleckiego (22:25), jednak błyskawicznie odpowiedział Filip Lazarov. Chwilę później rzut karny wykorzystał Kiryl Lazarov.

Ważną akcję Polaków, na 25:27 wykończył Marcin Lijewski. Niestety zabójcza forma Kiryla Lazarova znów dała znać o sobie - 25:28, a chwilę później podwyższył Mojsovski.

Trafienia Bieleckiego i Żółtaka pozwoliły Polakom dojść na 2 punkty. Na niespełna 3 minuty przed końcem przegrywaliśmy 28:29 po trafieniu Jurasika a trener naszych przeciwników poprosił o czas. W następnej akcji Macedończycy popełnili błąd, a znakomita kontra Marcina Lijewskiego pozwoliła nam wyrównać (29:29).

Na 20 sekund przed końcem trafili Macedończycy, a Polacy nie zdołali już wyrównać.

Polska - Macedonia 29:30 (15:16)
Polska: Sławomir Szmal, Adam Malcher - Marcin Lijewski 7, Karol Bielcki 7, Rafał Gliński 3, Damian Wleklak 1, Bartosz Jurecki, Michał Jurecki, Mariusz Jurasik 3, Daniel Żółtak 1, Mariusz Jurkiewicz, Bartłomiej Jaszka, Tomasz Tłuczyński 5, Patryk Kuchczyński 2.
Kary: Polska - 8, Macedonia - 8 min.
Sędziowali: Cacador i Nicolau (obaj Portugalia)

niedziela, 18 stycznia 2009

MŚ w piłce ręcznej: Polacy pokonują Rosję


qm
2009-01-18, ostatnia aktualizacja 2009-01-18 22:36
Zobacz powiększenie
Karol Bielecki rzuca na rosyjską bramkę
Fot. Axel Heimken AP

Dramatyczne spotkanie i wygrana z Rosją! Piłkarze Bogdana Wenty wygrali 24:22 dzięki niesamowitym obronom, w tym czterech rzutów karnych, Sławomira Szmala. Biało-czerwoni są liderami grupy. W sobotę Polacy pewnie pokonali Algierię.

MŚ: Polska - Rosja Z czuba i na żywo »

W ostatnich latach w ważnych turniejach Polacy grali z Rosjanami dwa razy: podczas mistrzostw świata w 2007 roku i na igrzyskach olimpijskich w Pekinie. W obu lepsi byli piłkarze Bogdana Wenty. Także i tym razem górą byli biało-czerwoni, choć początek spotkania nie zapowiadał szczęśliwego końca.

W pierwszych minutach Polacy popełniali błędy, które wykorzystywali rywale. Efekt? Już na początku spotkania Rosjanie prowadzili 6:1. Nie do zatrzymania był niezwykle szybki w kontrataku Timur Dibirow, a zza dziewiątego metra raz za razem trafiał Konstantin Igropulo. Gra Polaków wyglądała źle, choć wszyscy zawodnicy zdawali sobie sprawę, czym kończy się pozostawienie miejsca potężnym rozgrywającym Czechowskich Niedźwiedzi - w tym klubie grają niemal wszyscy zawodnicy sbornej.

Nie wytrzymał Bogdan Wenta, poprosił o czas. Polacy ochłonęli i z minuty na minutę zaczęli grać coraz lepiej. Najpierw trafił Tłuczyński, chwilę później Jurasik i w końcu potężnym rzutem (piłka leciała z prędkością 114 km/godz.) bramkarza Rosjan pokonał Karol Bielecki, który wcześnie dwukrotnie trafił w poprzeczkę.

- Karol dla tej reprezentacji jest ciągle ważny - podkreślał przed turniejem Wenta i zapewniał, że o Bieleckim jeszcze będzie głośno. - Jego forma naprawdę idzie w górę.

Było to widać już w wygranym przez Polaków meczu z Algierią i potwierdziło się w meczu z Rosją.

W drugiej połowie Polacy odrabiali straty, mimo że doskonale w bramce Rosjan spisywał się Aleksiej Kostygow, który bronił zarówno potężne rzuty Jurasika i Krzysztofa Lijewskiego, jak i także techniczne Tomasza Tłuczyńskiego i Damiana Wleklaka. Gdyby Rosjanie wygrali ten mecz, to przede wszystkim dzięki swemu bramkarzowi, bo w ataku z minuty na minutę grali coraz gorzej.

Decydującym momentem spotkania była czerwona kartka dla Aleksandra Czernoiwanowa, który był najmocniejszym punktem obrony rywali. Dopiero po 50 minutach gry Polacy objęli prowadzenie.

Od tego momentu Sławomir Szmal zaczął odgrywać rolę bohatera. Obronił cztery rzuty karne Rosjan, wygrywał pojedynki sam na sam z Dibirowem i Rastworcewem. W całym meczu polski bramkarz obronił 18 z 40 rzutów oddanych przez Rosjan i został wybrany na najlepszego zawodnika spotkania.

To było drugie zwycięstwo Polaków w mistrzostwach. W sobotnim meczu piłkarze Bogdana Wenty bez najmniejszych problemów uporali się z Algierią.

Pozostałe wyniki grupy C:

Macedonia - Algieria 32:19 (16:8)

Niemcy - Tunezja 26:24 (12:12)

Tabela:





DMZRPbramkipkt
1. Polska220063-444
2. Niemcy211052-503
3. Macedonia210156-442
4. Tunezja210149-502
5. Rosja201148-501
6. Algieria200241-710
Program poniedziałkowych meczów:

Polska - Macedonia (godz. 15.30)

Niemcy - Algieria (17.30)

Rosja - Tunezja (19.30)

MŚ: Niemcy w opałach


DB (inf. własna) /18.01.2009 19:02
Martin Strobel
AFP
W meczu grupy C rozgrywanych w Chorwacji mistrzostw świata w piłce ręcznej obrońcy tytułu, Niemcy, pokonali po bardzo zaciętym meczu Tunezję, 26:24 (12:12).
W sobotę Tunezyjczycy jedną bramką wygrali z Macedonią, zaś Niemcy zremisowali z Rosją.

Faworytem byli oczywiście mistrzowie świata. Mecz lepiej rozpoczęli jednak Tunezyjczycy, którzy prowadzili 2-3 golami. Do przerwy Niemcom udało się doprowadzić do remisu 12:12. Świetnie bronił golkiper reprezentacji Tunezji, Maroaune Magaiez.
Gdy wydawało się, że doświadczeni mistrzowie świata "odjadą" w końcu Tunezyjczykom, ci zaczęli grać lepiej. Dotrzymywali kroku Niemcom, a wynik oscylował w okolicach remisu.

Niemcy po raz pierwszy dwubramkowe prowadzenie (22:20) objęli w tym meczu w 50. minucie. Trzy minuty później był jednak ponownie remis.

Końcówka to jednak skuteczna gra doświadczonych mistrzów świata. Niemcy na półtorej minuty przed końcem meczu prowadzili 26:23 i spokojnie "dograli" ten mecz.

Spotkanie z Tunezją kosztowało mistrzów świata wiele nerwów. Niemiecka ławka rezerwowych odetchnęła dopiero w samej końcówce.

W pierwszym niedzielnym meczu Macedonia pokonała Algierię 32:19. W wieczornym meczu (początek o godz. 19:30) w hali w Varazdinie Polska zmierzy się z Rosją.

Tunezja - Niemcy 24:26 (12:12)

Rosja - Polska: 22-24 dreszczowiec z happy endem!


MM /18.01.2009 21:00
Rosja - Polska
AFP
Polscy szczypiorniści wygrali z Rosjanami 24:22 (11:14) w meczu grupy C mistrzostw świata piłkarzy ręcznych rozgrywanych w Chorwacji. Bohaterem spotkania był bramkarz reprezentacji Polski Sławomir Szmal.
Początek spotkania nie był udany dla Polaków. Nie dość, że Rosjanie szybko objęli prowadzenie, to jeszcze w 2. minucie na ławkę kar powędrował Krzysztof Lijewski. Kiedy Rosjanie prowadzili 3:0 pierwsza bramkę dla Polaków w tym meczu zdobył Bartosz Jurecki.

Niestety Polacy grali dość nerwowo w pierwszej fazie meczu, notując sporo strat, które Rosjanie skrzętnie wykorzystywali wyprowadzając szybkie kontry.
Kiedy Rosjanie prowadzili juz 5:1 Bogdan Wenta zdjął z boiska Bartłomieja Jaszkę i wprowadził Damiana Wleklaka. Po chwili polski szkoleniowiec poprosił o czas.

Po przerwie Polacy grali w przewadze i zaczęli stopniowo odrabiać straty (3:7). W końcu "obudził się" Karol Bielecki posyłając potężne bomby w stronę rosyjskiej bramki.

Kiedy strata Polaków zmalała do dwóch punktów (6:8) trener Rosjan poprosił o przerwę.

NIestety, kiedy Polacy byli juz blisko wyrównania Rosjanie ponownie zdobyli kilka punktów z rzędu i odskoczyli na 5 punktów (7:12).

I tym razem Polacy zdołali zmniejszyć stratę, ale utrzymywała się trzypunktowa przewaga "Sbornej". Polski zespół nie wykorzystywał znakomitych okazji do kontr - nasi szczypiorniści często przegrywali w sytuacjach sam - na sam z rosyjskim bramkarzem.

Świetnie w naszej bramce spisywał się Sławomir Szmal.

W początkach drugiej połowy Rosjanie grali w osłabieniu, bowiem w krótkim okresie czasu dwóch zawodników zostało odesłanych na ławkę kar. Niestety Polacy nie zdołali zdobyć nawet jednego punktu w tak korzystnej sytuacji. Rosyjska bramka była jak zaczarowana - znakomicie bronił Aleksiej Kostigow. Przez osiem minut drugiej połowy nie padła ani jedna bramka. Przełamał się dopiero Wleklak - Polacy przegrywali "tylko" 12:14. Chwilę później trafił Krzysztof Lijewski, ale i Rosjanie odpowiedzieli bramką.

Polakom w końcu udało się wyrównać - bramkę na 15:15 zdobył Bartosz Jurecki. Niestety i tym razem Rosjanie zdołali odskoczyć - dwie szybkie akcje i znów Polacy mieli do odrobienia dwie bramki (15:17).

Na dodatek na ławkę kar powędrował Bartosz Jurecki. Na nasze szczęście Rosjanie nie wykorzystali gry w przewadze.

W dalszej części gry utrzymywała się jednopunktowa przewaga Rosjan. Jednak na dziesięć minut przed końcem meczu Polacy wyrównali po rzucie Bieleckiego, a chwilę później świetnym strzałem Bartosz Jurecki dał "Biało-czerwonym" prowadzenie (21:20) po raz pierwszy w tym meczu. Rosjanie mogli natychmiast wyrównać, ale Szmal obronił rzut karny.

W końcówce meczu Polacy utrzymywali skromną przewagę - po raz kolejny Szmal obronił karnego na cztery minuty przed końcem meczu.

Na niespełna trzy minuty przed końcem meczu wyrównał Igropulo - 22:22, ale chwilę później Jurasik ponownie wyprowadził Polskę na prowadzenie. Głównie dzięki fenomenalnej formie Szmala nadal prowadziliśmy. Na minutę przed końcem prowadziliśmy 24:22 po bramce Tłuczyńskiego i taki wynik utrzymał się już do końca.

Rosjanom nie udał się rewanż za igrzyska olimpijskie, w których przegrali z ekipą Wenty w meczu o piąte miejsce. Podczas MŚ 2007 w ćwierćfinale także górą byli Polacy. Jak mówili przed tymi mistrzostwami polscy trenerzy i zawodnicy - do takich spotkań jak z Rosją, czy Niemcami nie trzeba ich dodatkowo motywować.

Rosja - Polska 22:24 (14:11)
Rosja: Aleksiej Kostigow, Oleg Grams - Wasilij Filipow 1, Dmitrij Kowaliew 3, Aleksander Czernoiwanow, Aleksiej Rastworcew 3, Aleksiej Kamanin, Roman Iwanow 1, Michaił Czipurin 2, Timur Dżibirow 5, Konstantin Igropulo 6, Witalij Iwanow 1.
Polska: Sławomir Szmal - Tomasz Tłuczyński 2, Karol Bielecki 4, Bartłomiej Jaszka, Bartosz Jurecki 4, Krzysztof Lijewski 4, Mariusz Jurasik 4, Damian Wleklak 2, Michał Jurecki 1, Marcin Lijewski 3, Daniel Żółtak, Patryk Kuchczyński, Rafał Gliński.
Kary: Polska - 14; Rosja - 20 min (czerwone kartki Czernoiwanow w 38. min i Kamanin w 59. za trzy kary dwuminutowe).
Sędziowali: Krstic i Ljubic (obaj Słowenia).
Widzów: 3 000.

sobota, 17 stycznia 2009

MŚ: Polacy gromią Algierię


MM /17.01.2009 16:55
Daniel Żółtak (L), Karol Bielecki (C), Abderrahim Berriah (P)
AFP
Reprezentacja Polski wygrała z Algierią 39:22 (17:8) w meczu grupy C mistrzostw świata w piłce ręcznej rozgrywanych w Chorwacji.
W początkowej fazie meczu Polacy, zdecydowani faworyci spotkania, mieli sporo kłopotów z "odskoczeniem" od rywali. Dodatkowo, nasi zawodnicy marnowali sporo szans na kontrę - bardzo dobrze spisywał się bramkarz Algierczyków Lamine Rabir.

Wraz z upływem czasu "Biało-czerwoni" zaczęli osiągać coraz większą przewagę. Kiedy przewaga naszych reprezentantów wzrosła do sześciu punktów trener Bogdan Wenta wprowadził zmiany, żeby dać pograć innym zawodnikom. Na boisku pojawił się m. in. Karol Bielecki.
W drugiej połowie Polacy już spokojnie kontrolowali przebieg gry. Wenta często dokonywał zmian, dając pograć innym zawodnikom - na parkiecie pojawili się m. in. Damian Wleklak, Rafał Gliński, a Sławomira Szmala zastąpił Adam Malcher.

"Biało-czerwoni" grając spokojnie sukcesywnie powiększali przewagę nad algierskim zespołem. Ostatecznie mecz zakończył się wysokim zwycięstwem wicemistrzów świata 39:22.

Najskuteczniejszymi zawodnikami w ekipie Polski byli Mariusz Jurasik i Tomasz Tłuczyński - obaj zdobyli po sześć punktów.

Łupem bramkowym podzielili się wszyscy występujący w sobotę zawodnicy drużyny wicemistrzów świata, która w niedzielę zmierzy się z Rosją (początek godz. 19.30). Będzie to rewanż za mecz o piąte miejsce w turnieju olimpijskim w Pekinie. Wówczas lepsi okazali się Polacy.

Polska - Algieria 39:22 (17:8)
Polska: Sławomir Szmal, Adam Malcher - Bartłomiej Jaszka 1, Krzysztof Lijewski 4, Patryk Kuchczyński 3, Karol Bielecki 2, Daniel Żółtak 2, Damian Wleklak 2, Bartosz Jurecki 4, Mariusz Jurasik 6, Michał Jurecki 5, Tomasz Tłuczyński 6, Marcin Lijewski 1, Rafał Gliński 3.
Najwięcej bramek dla Algierii: Omar Chehbour 6, Abderrahim Berriah 4.
Kary: Polska - 6, Algieria - 14 min.
Sędziowali: Opava i Alek (obaj Czechy).
Widzów 3,5 tys.

MŚ: remis potentatów w "polskiej" grupie


MM /17.01.2009 19:00
AFP
W drugim meczu grupy C mistrzostw świata piłkarzy ręcznych rozgrywanych w Chorwacji mistrzowie świata Niemcy zremisowali z Rosją 26:26 (15:14). W pierwszym meczu tej grupy Polacy pokonali Algierię 39:22.
Mecz był niesamowicie zacięty. Na niespełna pół minuty przed końcem spotkania Rosjanie przegrywali 25:26, ale udało im się wyrównać po rzucie karnym. Ostatnia akcja Niemców nie przyniosła rozstrzygnięcia, bowiem fantastyczną obroną popisał się bramkarz "Sbornej" Aleksiej Kostygow - jeden z bohaterów meczu.

W ostatnim meczu tej grupy Tunezja pokonała Macedonię 25:24.
Wyniki:

Niemcy - Rosja 26:26 (15:14)

Macedonia - Tunezja 24:25 (14:13)

niedziela, 30 marca 2008

Kwalifikacje IO: porażka Polek na zakończenie

mh (inf. wł.) /17:23
AFP
Polskie piłkarki ręczne przegrały swój trzeci mecz podczas rozgrywanego w Bukareszcie turnieju kwalifikacyjnym do igrzysk olimpijskich w Pekinie. Tym razem lepsze od podopiecznych Zenona Łakomego okazały się Rumunki. Nasze reprezentantki już wcześniej straciły szanse na awans do Pekinu.
Polki w meczu z wyżej notowanymi rywalkami zaskoczyły pozytywnie. Przez większość część spotkania podopieczne Zenona Łakomego były równorzędnymi rywalkami dla gospodyń turnieju kwalifikacyjnego. W emocjonującej końcówce nasze zawodniczki nie potrafiły utrzymać wypracowanej przewagi i ostatecznie "Biało-czerwone" musiały uznać wyższość rywalek, a mecz zakończył się naszą porażką 26:27.

Obok Rumunii awans do IO w Pekinie wywalczyły reprezentantki Węgier, które w niedzielę wygrały z Japonią 39:29 (20:14).

Rumunia - Polska 27:26 (16:13)

Wyniki Bukareszt
drużynadrużynawynik
Węgry Polska39:30 (17:18)
Rumunia Japonia44:21 (18:12)
Japonia Polska29:27 (14:8)
Rumunia Węgry31:29 (17:13)
Japonia Węgry29:39 (20:14)
Polska Rumunia26:27 (13:16)
lp.drużynam.bramkipkt.
1. Rumunia3102:766
2. Węgry3107:904
3. Japonia379:1102
4. Polska383:950