środa, 27 stycznia 2010

W ciele Olewnika brakuje kawałków kości?

Sprawdzi to biegły

W ciele Olewnika brakuje kawałków kości?
Czy w ciele zamordowanego Krzysztofa Olewnika brakuje fragmentów kości, na podstawie których w 2006 roku przeprowadzono identyfikację? Wyjaśni to biegły, który bada ekshumowane z płockiego cmentarza zwłoki - mówi "Dziennikowi Gazecie Prawnej" minister sprawiedliwości

MACIEJ DUDA: Jakie jest pierwsze zadanie biegłego, który bada zwłoki ekshumowane z płockiego cmentarza? Rodzina Krzysztofa Olewnika ma wątpliwości, czy to rzeczywiście ciało ich porwanego syna.

Krzysztof Kwiatkowski*: Biegły musi ustalić, czy w ekshumowanych zwłokach brakuje fragmentów kości, na podstawie których w 2006 r. przeprowadzono identyfikację. To pierwszy etap prowadzonych czynności. Sekcja zwłok rozpoczęła się już w dniu ekshumacji. Zaraz po przewiezieniu trumny ze zwłokami do Zakładu Medycyny Sądowej w Gdańsku biegli niezwłocznie przystąpili do przeprowadzania badań.

Brak tych kości to jednych z powodów, dla których prokuratura przypuszcza, że w 2006 roku nie odnaleziono szczątek Olewnika, tylko kogoś zupełnie innego. Jakie dowody ma prokuratura?

Gdańscy prokuratorzy ujawnili szereg bardzo poważnych nieprawidłowości. Ustalenia te mają oparcie w wielu dowodach, np.: zeznaniach świadków czy w dokumentach. Ponadto tezę o nieprawidłowościach potwierdza specjalistyczna opinia podważająca zrealizowaną w październiku 2006 r. ekspertyzę DNA.

O jakich nieprawidłowościach mowa?

Nie mogę zdradzić szczegółów ujawnionych nieprawidłowości, a jedynie wskazać ich ogólny zakres. Po pierwsze, stwierdzono brak właściwego udokumentowania pobrania materiału do badań genetycznych ze zwłok. Ten etap ma newralgiczny charakter i wszelkie zaniedbania mogą wpłynąć na zniekształcenie wyników całej analizy DNA. Po drugie, nieprawidłowości dotyczą przeprowadzenia samej ekspertyzy z zakresu DNA. Jak ustalono jeden z istotnych wycinków badań został przedstawiony inaczej, niż wyglądał w rzeczywistości. Po trzecie, jak się okazuje, dowody rzeczowe w postaci wycinków kości nie zostały przekazane do sądu i nie ustalono co się z nimi stało. Innymi słowy, dowody te znikęły. Tym samym nie można ponowić badań genetycznych w oparciu choćby o ten materiał.

Czy jest już potwierdzenie, że na cmentarzu w Płocku ekshumowano szczątki Krzysztofa Olewnika?

Taką pewność będziemy mieli dopiero po przeprowadzeniu szeregu badań. Jeden z najlepszych polskich ekspertów od badań DNA, prof. Ryszard Pawłowski, pobrał materiał do badania genetycznego już w trakcie wczorajszej sekcji. Na wyniki badań będziemy musieli jednak poczekać. Może to trwać dwa tygodnie, ale i dwa miesiące, a wszystko dlatego, że nie wiemy - co jest efektem upływu czasu - ilokrotnie będziemy musieli te badania powtarzać, aby mieć absolutną pewność wyników.

Co w pierwszej kolejności trzeba ustalić?

Przede wszystkim patomorfolodzy na nowo będą starali się odpowiedzieć na pytanie o przyczynę śmierci Krzysztofa Olewnika. Efekty ich badań potwierdzą, bądź podważą dotychczas podnoszone tezy dotyczące okoliczności tego tragicznego zdarzenia. Drugi zakres badań to wspomniane już badania genetyczne, dzięki którym dowiemy się czy ekshumowane zwłoki to naprawdę szczątki Krzysztofa Olewnika. Chciałbym wyraźnie zaznaczyć, że materia tych badań, które przeprowadza Instytut Ekspertyz Sądowych w Krakowie, jest niezwykle trudna i wymagająca czasu.

Kto i kiedy odpowie za skandaliczne błędy w trakcie sekcji w 2006 r. oraz braki w badaniu DNA Krzysztofa Olewnika?

Z uwagi na nieprawidłowości stwierdzone przez zespół prokuratorów w pracy laboratorium kryminalistycznym Komendy Wojewódzkiej w Olsztynie, skierowałem pismo w tej sprawie do nadzorującego policję wiceministra spraw wewnętrznych i administracji Adama Rapackiego, w celu wyciągnięcia odpowiednich wniosków.

* Krzysztof Kwiatkowski - minister sprawiedliwości

Błędy przy sekcji Olewnika nie do naprawienia

Jeżeli nie pojawią się nowe okoliczności, wyniki badań, które będą wykonywane w związku z przeprowadzoną sekcją zwłok Krzysztofa Olewnika, mogą być znane najpóźniej w ciągu dwóch miesięcy - poinformował wiceszef gdańskiej Prokuratury Apelacyjnej Zbigniew Niemczyk.
Niemczyk przyznał, iż wstępna sekcja zwłok Krzysztofa Olewnika, która odbyła się w zakładzie medycyny sądowej Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego, polegała m.in. na pozyskaniu kości do badań genetycznych.


- Pierwsze wyniki mogą być za dwa-trzy tygodnie, ale mogą być też za dwa miesiące. To jest taki przedział czasowy. Dolna granica to dwa, trzy tygodnie - najszybciej, a dwa miesiące - najdłużej. Chyba że powstaną jakieś dodatkowe okoliczności i trzeba będzie ten czas przedłużyć. Takie są dotychczasowe ustalenia - powiedział Niemczyk.

Powołując się na dobro prowadzonego śledztwa, Niemczyk uchylił się od odpowiedzi na pytanie, czy prokuratura planuje ponowne oględziny miejsca pochowania Krzysztofa Olewnika przez jego zabójców. - Takich informacji nie udzielam. Nie wypowiadam się na temat planowanych czynności - oświadczył Niemczyk.

W ocenie pełnomocnika rodziny Olewników, mecenasa Ireneusza Wilka, oględziny pierwszego miejsca spoczynku Krzysztofa Olewnika nie są wykluczone, zwłaszcza gdyby pojawiły się nowe, istotne okoliczności w sprawie, np. dotyczące tożsamości zwłok Krzysztofa Olewnika. - Nie można wykluczyć, iż z uwagi na ważne względy procesowe, być może także w kontekście badań zwłok Krzysztofa Olewnika, pojawi się taka konieczność - powiedział.

Wilk ocenił, iż niektóre z błędów popełnionych podczas wcześniejszej procedury związanej z identyfikacją zwłok Krzysztofa Olewnika, mogą być obecnie nie do naprawienia, przede wszystkim z powodu upływu czasu. - Niektóre czynności są niepowtarzalne. Pewne sprawy zostały zaprzepaszczone w sposób bezpowrotny - dodał. Uściślił, iż chodzi m.in. o brak ekspertyzy próbek gleby z miejsca, gdzie zwłoki Krzysztofa Olewnika zostały zakopane przez jego zabójców.

We wtorek na zabytkowym cmentarzu w Płocku ekshumowano zwłoki Krzysztofa Olewnika. Procedura ekshumacyjna, którą przeprowadzono z udziałem przedstawicieli gdańskiej Prokuratury Apelacyjnej, trwała około czterech godzin. Wydobyta z grobu trumna została przeniesiona do samochodu, który odjechał w eskorcie policyjnych wozów do zakładu medycyny sądowej GUMed.

Ekshumacja uprowadzonego w 2001 r. i zamordowanego dwa lata później Krzysztofa Olewnika ma posłużyć do ponownych badań genetycznych oraz ostatecznego ustalenia tożsamości szczątków znalezionych po pięciu latach od porwania.

Gdy w ubiegłym tygodniu ujawniono informację o planowanej ekshumacji zwłok Krzysztofa Olewnika, prokurator Niemczyk wyjaśniał, iż nie oznacza ona jednoznacznego zakwestionowania tożsamości szczątków, jednak jest konieczna z uwagi na ujawnione nieprawidłowości we wcześniejszej procedurze ich identyfikacji.

Do porwania Krzysztofa Olewnika doszło w październiku 2001 r. W lipcu 2003 r. okup w wysokości 300 tys. euro przekazano porywaczom, którzy jednak nie uwolnili uprowadzonego. Miesiąc po odebraniu okupu przez porywaczy Krzysztof Olewnik został zamordowany. Ciało ofiary znaleziono w październiku 2006 r., zakopane przez sprawców zabójstwa w lesie w miejscowości Różan (Mazowieckie).

Miejsce ukrycia zwłok Krzysztofa Olewnika wskazał Sławomir Kościuk, który pomagał Robertowi Pazikowi w uduszeniu ofiary.

W sprawie porwania i zabójstwa Krzysztofa Olewnika płocki Sąd Okręgowy 31 marca 2008 r. skazał 10 oskarżonych. Kary dożywocia wymierzył Sławomirowi Kościukowi i Robertowi Pazikowi, odpowiadającym bezpośrednio za zabójstwo. Obaj już nie żyją - zostali znalezieni powieszeni w celi płockiego Zakładu Karnego: Kościuk w kwietniu 2008 r., a Pazik w styczniu 2009 r. Dwa odrębne śledztwa w sprawie ich śmierci prowadzi Prokuratura Okręgowa w Ostrołęce.

Pozostałych ośmioro oskarżonych o udział w porwaniu bądź pomoc w przetrzymywaniu uprowadzonego sąd skazał na kary od roku w zawieszeniu na trzy lata do 15 lat pozbawienia wolności. Szef grupy porywaczy - Wojciech Franiewski - w czerwcu 2007 r. popełnił samobójstwo w Areszcie Śledczym w Olsztynie. Prokuratura zamierzała przypisać mu tzw. sprawstwo kierownicze.

W 2007 roku olsztyńska Prokuratura Okręgowa wszczęła śledztwo, w którym ustalane są nieznane okoliczności porwania i zabójstwa Krzysztofa Olewnika oraz badane nieprawidłowości przy dotychczasowych postępowaniach w tej sprawie. W maju 2008 r. sprawa została przeniesiona do Gdańska.

Władysław Bartoszewski: Ziemio, nie kryj mojej krwi, iżby mój krzyk nie ustawał

jagor, IAR, PAP
2010-01-27, ostatnia aktualizacja 2010-01-27 18:24
Obchody ścigają gości z całego świata
Obchody ścigają gości z całego świata
Fot. Czarek Sokolowski AP

- Dziś jeszcze tu obecni - więźniowie mają prawo wierzyć, że ich cierpienie i śmierć ich bliskich miały sens dla lepszej przyszłości wszystkich ludzi (...), bez względu na ich pochodzenie etniczne czy wyznanie religijne - mówił podczas uroczystości 65. rocznicy wyzwolenia Auschwitz-Birkenau były więzień, Władysław Bartoszewski.

Przemówienie Władysława Bartoszewskiego
Fot.Krzysztof Karolczyk / AG
Przemówienie Władysława Bartoszewskiego
Ocaleni z obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau
Fot. REUTERS/PETER ANDREWS
Ocaleni z obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau
Lech Kaczyński, Benjamin Netanyahu, Donald Tusk i Jerzy Buzek podczas uroczystości w Auschwitz
Fot. REUTERS/PETER ANDREWS
Lech Kaczyński, Benjamin Netanyahu, Donald Tusk i Jerzy Buzek podczas...
Co się dziś działo w obozie w Auschwitz? >>>

Dziś mija 65 lat od wyzwolenia jednego z największych miejsc męczeństwa i zagłady drugiej wojny światowej. Zginęło tam milion sto tysięcy osób, głównie Żydów, ale także przedstawicieli kilkudziesięciu innych narodów.

27 stycznia 1945. Groza Auschwitz>>>

W rocznicę wyzwolenia do obozu przyjechało ponad 150 byłych więźniów. Nie zwracają na to uwagi, bo - jak mówią - być tu 27 stycznia to obowiązek wobec siebie i kolegów, którzy nie przeżyli oraz wobec świata.

Przyjechali pierwszą klasą do piekła. Wspomnienia z Auschwitz


Byli więźniowie wspominali, że 65 lat temu mróz był silniejszy. Mówili, że w tamtego stycznia temperatury spadały w Oświęcimiu znacznie poniżej 20 stopni, dochodziły do -30 stopni.

"Ziemio, nie kryj mojej krwi, iżby mój krzyk nie ustawał"

- Nikt nie mógł wyobrazić sobie, że po raz pierwszy użycie cyklonu B na więźniach we wrześnie 1941 roku było tylko testem do masowego ludobójstwa - powiedział Władysław Bartoszewski, minister w Kancelarii Premiera, a przed laty więzień Auschwitz numer 4427.

- Ostatni tu obecni byli więźniowie mają prawo wierzyć, że ich cierpienie i śmierci i ich bliskim miały sens dla lepszej przyszłości dla wszystkich ludzi w Europie i nawet na świecie bez względu na ich pochodzenie etniczne czy wyznanie religijne - mówił Bartoszewski.

- Ile prawdy udało nam się przekazać młodszym pokoleniem? Myślę, że dużo, ale nie dość - stwierdził były więzień.

- Zakończę cytatem z księgi Hioba jednakowo ważnej dla żydów i chrześcijan - mówił Bartoszewski. - Ziemio, nie kryj mojej krwi, iżby mój krzyk nie ustawał.

Prezydent Kaczyński: Trzeba uczyć prawdy o zbrodniach

Prezydent Kaczyński: To ludzie ludziom...


Pamięć o Auschwitz jest potrzebna po to, by zbrodnie tam dokonane nie miały więcej miejsca - powiedział Lech Kaczyński. Prezydent podkreślił, że czas odejścia świadków tamtych wydarzeń nie jest odległy, ale - jak mówił - "pozostaje pamięć zapisana, nauczona, mówiona".

- Ta pamięć jest potrzebna po to, by uczynić wszystko, by zbrodnie takie jak w Birkenau, Auschwitz, ale nie tylko tu przecież (...), nie powtórzyły się więcej - podkreślił.

Jak mówił, trzeba uczyć prawdy. - Prawdy, która może niektórym silnym i wpływowym w dzisiejszym świecie się nie podobać, ale była to prawda - mówił prezydent.

Podkreślił, że to co stało się w Auschwitz, nie było łańcuchem kryminalnych czynów, ale czymś, co zostało zorganizowane przez ówczesne państwo niemieckie.

Premier Tusk: Musimy wracać i dawać świadectwo prawdzie

- Nikomu z nas znalezienie właściwych słów łatwo nie przychodzi. Być może trzeba się posłużyć słowami innych np. słowami Jana Karskiego, kuriera Polskiego Państwa Podziemnego: "Zagłada była czasem kiedy rozpadł się obraz człowieka stworzonego na podobieństwo Boga" - powiedział Donald Tusk. Premier zapytał, dlaczego świat, skoro wiedział o zbrodni, na nią pozwolił.

- Dla nas wszystkich to najtrudniejsze zadanie to tu w Auschwitz szukać śladów nadziei, żeby nikt z nas nie odszedł w poczuciu nieodwracalnej zapaści człowieczeństwa, zapaści kultury europejskiej. Dlatego musimy tu wracać - przekonywał premier. - Wracać, by dawać świadectwo prawdzie - mówił.

Tusk mówił, że zadaniem dla jego rządu jest zachowanie tego miejsca w całości z budynkami, ogrodzeniem i pamiątkami po więźniach. - Trzeba też zachować pamięć o tych, którzy przyszli tutaj wyzwolić obóz, o Armii Czerwonej. Dla nielicznych ocalonych, byli symbolem końca tej gehenny - powiedział Tusk.

Premier Izraela: Nie dopuśćmy do odrodzenia się antysemityzmu

Beniamin Netanjahu podkreślił, że Izrael nigdy nie zapomni tamtych wydarzeń i nie pozwoli o nich zapomnieć. I nigdy nie pozwoli, by znów doszło do ludobójstwa na jego obywatelach. Jego zdaniem, antysemityzm może się odradzać i nie należy do tego dopuścić.

Netanjahu wspominał Auschwitz jako największą tragedię w dziejach Żydów i największe ludobójstwo na świecie. Podziękował polskiemu rządowi za wysiłek upamiętnienia tej tragedii. Przypomniał też, że co trzecia osoba ratująca Żydów była Polakiem ryzykującym przez to życie swoje i swojej rodziny.

Buzek: Pamięć o Holokauście to nasz obowiązek

- Unia Europejska powstała po to, by koszmar wojny nigdy się nie powtórzył. A nazistowski obóz zagłady Auschwitz to także symbol dla Unii - mówił wcześniej szef Parlamentu Europejskiego Jerzy Buzek podczas III Międzynarodowego Forum Holokaustu w Krakowie.

- Stanie na straży pamięci Holokaustu, aby nikt nigdy nie próbował umniejszyć zbrodni Auschwitz, jest naszym wspólnym obowiązkiem. Dlatego jesteśmy tutaj, dlatego spotykamy się w Auschwitz - podkreślił przewodniczący PE.

Prezydent Izraela: wymierzcie im sprawiedliwość

- W państwie Izrael i na całym świecie ocalali z Holokaustu stopniowo odchodzą ze świata żywych - zaapelował prezydent Izraela Szimon Peres w niemieckim Bundestagu podczas uroczystości z okazji Międzynarodowego Dnia Pamięci o Holokauście.

- Jednocześnie mężczyźni i kobiety, którzy brali udział w najbardziej ohydnej zbrodni - ludobójstwie - nadal żyją na niemieckiej i europejskiej ziemi oraz w innych częściach świata. Proszę was: uczyńcie wszystko, by wymierzyć im sprawiedliwość - mówił.

Blisko 90 procent ofiar Auschwitz to Żydzi

Żydzi stanowili blisko 90 procent ofiar Auschwitz. Obóz był także miejscem zagłady Polaków - inteligencji, działaczy społecznych i politycznych, członków konspiracji oraz jeńców sowieckich, a także Cyganów.

27 stycznia 1945 roku Armia Czerwona uwolniła niespełna 8 tysięcy więźniów, w tym ponad 500 dzieci. Pozostałych więźniów, ponad 56 tysięcy, hitlerowcy ewakuowali wcześniej w głąb Niemiec w tak zwanym "marszu śmierci", w którym zginęło co najmniej 9 tysięcy osób.

W czerwcu 2007 roku Komitet Światowego Dziedzictwa UNESCO podjął decyzję o zmianie nazwy obiektów byłego obozu koncentracyjnego na: "Auschwitz-Birkenau. Niemiecki nazistowski obóz koncentracyjny i zagłady (1940-1945)".

Początki obozu: 14 czerwca 1940 roku

Za początek funkcjonowania Auschwitz-Birkenau uważa się 14 czerwca 1940 roku, dzień przywiezienia do obozu pierwszego transportu polskich więźniów politycznych. Początkowo w obozie byli więzieni i ginęli głównie Polacy. Później osadzano w nim również radzieckich jeńców wojennych, Cyganów oraz więźniów innych narodowości.

Od 1942 roku obóz stał się miejscem największego masowego mordu w dziejach ludzkości, dokonanego na europejskich Żydach w ramach hitlerowskiego planu całkowitej zagłady tego narodu. Większość z deportowanych do obozu Żydów - mężczyzn, kobiet i dzieci bezpośrednio po przywiezieniu kierowano na śmierć w komorach gazowych. Pozostali więźniowie ginęli wskutek niewolniczej pracy, głodu, tortur, egzekucji i pseudomedycznych eksperymentów.

Działające po II wojnie światowej komisje radzieckie i polskie, ustaliły, że w Auschwitz-Birkenau zginęły 4 miliony ludzi. Takie dane trafiły do podręczników historii. Dopiero po latach zrewidowano liczbę śmiertelnych ofiar i oszacowano na około milion sto tysięcy osób. Liczbę deportowanych do obozu szacuje się na milion 300 tysięcy osób.

Na terenie obozu zagłady znajduje się Państwowe Muzeum Auschwitz-Birkenau. W 1979 roku zostało wpisane na Listę Dziedzictwa Światowego UNESCO.

Nazwy Auschwitz i Birkenau są zniemczonymi przez hitlerowskich okupantów, odpowiednikami polskich nazw: Oświęcim i Brzezinka.

Tak wyglądały obchody 60. rocznicy wyzwolenia obozu:

Przestroga dla całego wolnego świata

Ewa Łosińska 27-01-2010, ostatnia aktualizacja 27-01-2010 17:33

Świadectwo o tym, co stało się w Auschwitz, dotrze także do kolejnych pokoleń – obiecali politycy w Oświęcimiu

O zbrodniach popełnianych w nazistowskim obozie świat zachodni długo nie chciał wiedzieć, ale podczas obchodów 65. rocznicy jego wyzwolenia politycy zapewniali, że wyciągnęli lekcję z czasów klęski kultury europejskiej, do jakiej tu doszło.

- Ludzie ludziom zgotowali ten los - mówił prezydent Lech Kaczyński. - I nawet jeśli wydaje się, że takie tendencje udało się przezwyciężyć Europie, nie przezwyciężył ich cały świat. Dlatego, jego zdaniem, zbrodnie, które już popełniono, mogą się powtórzyć.

Zobacz "Popołudniówkę" Agencji Fotograficznej Fotorzepa

- Co zrobić z wiedzą o człowieku, którą dał nam Auschwitz? – pytał premier Donald Tusk. - To w czasie zagłady rozpadł się obraz człowieka, stworzonego na podobieństwo Boga.

Mimo to i politycy, i przemawiający podczas uroczystości byli więźniowie wyrazili nadzieję, że pamięć o tym, co się tu wydarzyło, będzie wystarczającym memento na przyszłość. - I tu, w byłym obozie, da się szukać śladów nadziei – stwierdził szef rządu. Nie utraciliśmy wiary w człowieka – zapewniał Donald Tusk.

„Żadna ideologia, żaden totalizm nie potrafi wykorzenić pozytywnych cech ludzkości” – napisał prezydent Francji Nicolas Sarkozy do uczestników III międzynarodowego Forum Holokaustu „Let My People Live”, odbywającego się w Krakowie.

- Nawet kamienie stały się tu relikwiami pamięci narodów – przypomniał były więzień Auschwitz aktor August Kowalczyk, prowadzący uroczystości. Inny były więzień, Władysław Bartoszewski, dziś doradca premiera, pytał, ile prawdy o doświadczeniach totalitaryzmu udało się przekazać młodym pokoleniom? Dużo, ale nie dość – odpowiadał.

Poprawie tych „statystyk” służyć ma wczorajsza konferencja przedstawicieli resortów edukacji 35 krajów, którą zorganizowano w ramach obchodów wyzwolenia obozu. Dyskutowano na niej o konieczności mądrej edukacji o holokauście, by uwrażliwić młodych ludzi na poszanowanie praw człowieka. Jerzy Buzek, przewodniczący Parlamentu Europejskiego także mówił o trosce o prawa człowieka. Dlatego taka edukacja to w Europie sprawa najważniejsza - uznał.

„Jeśli jedno miejsce na świecie miałoby budzić nasze sumienia, to jest nim Auschwitz-Birkenau” - głosi przesłanie ministrów edukacji, które odczytano w trakcie uroczystości. „Pamięć ma stanowić impuls do odważnego wzięcia odpowiedzialności za losy świata szczególnie przez młode pokolenia”.

Premier Izraela Beniamin Netanyahu także dostrzegł w dbałości o pamięć o tym, co wydarzyło się w Auschwitz i edukacji kolejnych pokoleń nadzieję na „prawdę i przywoitość” dla całej ludzkości. Przypomniał też, że aż 1/3 wszystkich Sprawiedliwych wśród Narodów Świata, uhonoroanych przez Izrael stanowią Polacy. - Pamiętamy – zapewnił.

Byli więźniowie i dziennikarze byli tylko nieco rozczarowani skromną reprezentacją przywódców państw na uroczystościach. Wielu polityków nie dorosło do postawy więźniów Auschwitz, którzy mimo siarczystego mrozu stawili się na obchody – komentowali ich uczestnicy.

Zobacz też: "W Auschwitz czują dumę i triumf"

Co się zmieniło przez pięć lat, że tym razem nie ma Putina czy wiceprezydenta USA, jak to było w 2005 roku? - dociekała dziennikarka czeskiej agencji prasowej. Czy to wina polskich polityków, czy ignorowania rangi obchodów? - pytała.

Nieobecność prezydenta Miedwiediewa w Oświęcimiu to błąd – komentowali nawet niektórzy dziennikarze rosyjscy. Jakie spotkania z zagranicznymi goścmi mogą być ważniejsze dla prezydenta Rosji niż rocznica wyzwolenia Auschwitz – pytała też w artykule „Niezawisimaja Gazieta”.

Gdyby prezydent Rosji na obchody dotarł, usłyszałby szczere oklaski uczestników uroczystości, które rozległy się, gdy szef polskiego rządu przypomniał, że to żołnierze sowieccy wyzwolili obóz.

- Zaufanie i wzajemna pomoc pozwalają zaś przeciwstawić się zagrożeniom najbardziej niebezpiecznym - napisał tylko prezydent Rosji w orędziu adresowanym do uczestników obchodów.

Orędzie odczytał minister edukacji Federacji Rosyjskiej Andrej Fursenko.

To głównie byli więźniowie nie wyobrażają sobie jednak, by w rocznicę wyzwolenia nie było ich pod Pomnikiem Ofiar. Jak Maciej Niewiadomski, który już przed południem oddawał hołd ofiarom pod ścianą śmierci na dziedzińcu bloku 11. Jak mówił dziennikarzom, urodził się w obozie. Jego matkę wywieziono tu w transporcie z Warszawy podczas powstania.

W uroczystościach zabrakło głosu Romów. Były więzień polski Rom Edward Paczkowski miał wypadek - złamał nogę, a nie przewidziano zastępstwa. Nawet odczytanie jego przesłania okazało się niemożliwe – poinformował oburzony szef Stowarzyszenia Romów w Polsce Roman Kwiatkowski.

Rzeczpospolita