niedziela, 17 lutego 2008

Kosowo ogłosiło niepodległość

jg, awe, PAP
2008-02-17, ostatnia aktualizacja 53 minuty temu
Zobacz powiększenie
Albańskie dzieci w Kosowie cieszą się z proklamowania niepodległości
Fot. Bela Szandelszky AP

Parlament w Prisztinie ogłosił niepodległość Kosowa. Oznacza to odłączenie prowincji od Serbii. Prezydent Serbii Boris Tadić od razu zapowiedziała, że nigdy nie uzna niepodległości Kosowa, a Rosja zażądała pilnego zwołania Rady Bezpieczeństwa ONZ.

Zobacz powiekszenie
Fot. DAMIR SAGOLJ REUTERS
Premier Kosowa Hashim Thaçi przemawia w parlamencie. Na pierwszym planie tekst deklaracji niepodległości
Zobacz powiekszenie
Fot. Bela Szandelszky AP
Mężczyzna zatyka albańską flagę na dachu budynku w Kosowskiej Mitrowicy
ZOBACZ TAKŻE
Kosowo
Kosowo
Niepodległe Kosowo - raport specjalny

Komentuje Mariusz Zawadzki z "Gazety Wyborczej":



- Kosowo jest niepodległym, suwerennym i demokratycznym państwem - powiedział przewodniczący parlamentu Jakup Krasniqi tuz po przegłosowaniu przez deputowanych parlamentu w Prisztinie deklaracji niepodległości od Serbii. Za przyjęciem deklaracji zagłosowało 109 deputowanych. Nikt nie zagłosował przeciw. 11 deputowanych reprezentujących mniejszości etniczne w tym Serbów nie wzięło udziału w głosowaniu.

Wcześniej, podczas specjalnej sesji parlamentu premier Kosowa Hashim Thaçi oświadczył, że "od dziś Kosowo jest dumnym, niepodległym i wolnym" krajem. Dodał, że "Kosowo nigdy więcej nie będzie rządzone przez Belgrad". Podkreślił, że będzie demokratycznym i multietnicznym państwem.

Z kolei przewodniczący parlamentu Jakup Krasniqi oświadczył, że prowincja ta "otwiera nową kartę swojej historii".

Premier Thaçi wzywając do przyjęcia deklarację niepodległości mówił: "My przywódcy naszego narodu, wybrani demokratycznie, tą deklaracją ogłaszamy Kosowo niepodległym i suwerennym krajem". "Ta deklaracja odzwierciedla wolę ludzi" - powiedział premier.

Serbia: Nigdy nie uznamy niepodległości Kosowa

Prezydent Serbii Boris Tadić od razu zapowiedziała, że nigdy nie uzna niepodległości Kosowa. Serbski premier Vojislav Kostunica wyraził, ubolewanie nad rozpadem Serbii nazywając Kosowo "fałszywym państwem". Oświadczył, że ogłoszenie niepodległości przez Kosowo "łamie międzynarodowy porządek".

Oburzeniem zareagowała też Rosja, która zażądała natychmiastowego zwołania posiedzenia Rady Bezpieczeństwa ONZ. Żądanie to zawarte zostało w specjalnym oświadczeniu, wydanym przez rosyjskie MSZ. Deputowani do Dumy Państwowej, niższej izby parlamentu Rosji, potępili proklamowanie niepodległości przez Kosowo. Pierwszy wiceprzewodniczący izby Oleg Morozow oświadczył, że jest to wyjątkowo niepokojące wydarzenie dla ładu światowego, grożące gigantycznym niebezpieczeństwem.

Kosowscy Albańczycy, którzy dziś w regionie stanowią 90 proc. ludności, liczą jednak na to, że natychmiast powstanie Kosowa uznają Stany Zjednoczone i większość państw UE.

UE zareaguje na deklarację niepodległości Kosowa już w poniedziałek w Brukseli, gdzie zbiorą się ministrowie spraw zagranicznych "27". Jak ujawnili w piątek różni dyplomaci, UE przyjmie deklarację, "że przyjmuje do wiadomości ogłoszenie niepodległości", pozostawiając samo uznanie Kosowa w gestii poszczególnych państw unijnych zgodnie z zasadą indywidualnej "odpowiedzialności za stabilność w regionie". Przypomni jednak, że nie chodzi jeszcze o pełną niepodległość, ale "pod międzynarodowym nadzorem".

W deklaracji UE opowie się też za "demokratyczną" i "wieloetniczną" przyszłością Kosowa, co należy czytać jako sprzeciw wobec wydzielenia z Kosowa enklaw zamieszkanych przez Serbów.

Zdecydowana większość państw deklarowała wstępnie, że uzna "kontrolowaną" niepodległość tej zamieszkanej w 90 proc. przez Albańczyków dotychczas serbskiej prowincji, administrowanej od czasu zakończenia wojny w 1999 roku przez ONZ.

Prezydent USA George W. Bush oświadczył dziś, że popiera niepodległość Kosowa pod międzynarodowym nadzorem. Bush zapewnił, że Waszyngton będzie współpracował ze swymi sojusznikami, by nie doszło do przemocy. Amerykański prezydent powiedział, że USA wychodzą ze stanowiska, iż kwestia statusu Kosowa powinna zostać rozwiązana w taki sposób, by zapewnić stabilność na Bałkanach. Dodał, że napawają go otuchą zapewnienia rządu Kosowa o woli zagwarantowania praw ludności serbskiej.

Ekspert: Dojdzie najwyżej do lokalnych incydentów

Według eksperta Ośrodka Studiów Wschodnich Adama Balcera, ogłoszenie niepodległości przez Kosowo nie przyczyni się do gwałtownej destabilizacji sytuacji na Bałkanach. Jego zdaniem, dojdzie najwyżej do lokalnych incydentów.

"Na pewno nie dojdzie do interwencji zbrojnej Serbii w Kosowie. Wszystkie partie serbskie bez względu na opcję polityczną, nawet radykalne, uważają, że byłoby to szaleństwem" - powiedział Balcer. W opinii eksperta, w regionie może dojść najwyżej do incydentalnych, lokalnych zamieszek. "Władzom kosowskim także zależy, aby został zachowany spokój" - podkreśla Balcer.

Prof. Marek Waldenberg, autor książki "Rozbicie Jugosławii. Od separacji Słowenii do wojny kosowskiej" uważa, że decyzja o proklamacji niepodległości przez Kosowo w obecnej sytuacji jest błędna, ponieważ Kosowo nie jest przygotowane do samodzielnego funkcjonowania.

Według prof. Waldenberga, ogłoszenie niepodległości spowoduje szereg negatywnych zjawisk, np. Serbia nigdy nie uzna takiej decyzji. "Jeżeli tylko nadarzy się sposobność, zmieni się układ polityczny, to Serbia perswazją lub siłą spróbuje odebrać Kosowo" - powiedział prof. Historyk ocenił, że Kosowo jest nieprzygotowane ekonomicznie do samodzielnego funkcjonowania. Ponadto, jak dodał, brakuje kadr a w strukturach gospodarczych i administracyjnych "jest ogromna korupcja i wpływy mafii".

Jak zaznaczył prof. Waldenberg, lepszym rozwiązaniem byłoby przedłużenie międzynarodowego protektoratu o kolejnych 10 lub 20 lat i w tym czasie przeprowadzenie zmian w skorumpowanych organach administracji.

Ponadto według profesora, decyzja Kosowa wpłynie na szereg ruchów odśrodkowych na Bałkanach. "Mimo zapewnień Kosowa, trudno uwierzyć, aby nie dążyło do połączenia z Albanią" - podkreślił. Dodał, że takie połączenie zmieniłoby układ sił na Bałkanach, a zagrożona mogłaby się czuć Macedonia.

Jak wyjaśnił Waldenberg, na terenie Serbii i Czarnogóry jest wiele enklaw albańskich, które prawdopodobnie też będą teraz chciały łączyć się. "Będą wysiłki stworzenia wielkiej Albanii" - ostrzegł historyk.

Pod protektoratem ONZ

Kosowo od 1999 roku, gdy po nalotach NATO na Jugosławię zakończyły się walki Serbów i kosowskich Albańczyków, było międzynarodowym protektoratem ONZ. Teraz staje się niepodległym krajem, ale stopniowo. Nad jego powstawaniem przez najbliższe lata będzie czuwać ok. 2 tys. unijnych policjantów, prawników i innych urzędników, którzy przejmują zadania od ONZ. Największą misję w historii Unii Europejskiej nadal wspomagać będzie 17 tys. żołnierzy KFOR, dowodzonych przez NATO. Międzynarodowe wojska wcześniej współdziałały z misją Narodów Zjednoczonych.

Polacy wicemistrzami Europy

PAP /16:45
Hokeiści na trawie Pocztowca Poznań zdobyli tytuł halowego wicemistrza Starego Kontynentu. W finale halowego Pucharu Europy, rozgrywanego w szkockim Perth, Pocztowiec przegrał po dogrywce z niemieckim Crefelder HTC 2:3 (2:2, 2:2).
Poznaniakom nie udało się obronić mistrzowskiego tytułu wywalczonego przed rokiem we francuskim Lille. Hokeiści Pocztowca w finale stoczyli niezwykle dramatyczny pojedynek z mistrzem Niemiec, z któremu w fazie grupowej ulegli 3:7. Mecz rozstrzygnął się dopiero w dogrywce. W trzeciej minucie doliczonego czasu gry Matthias Witthaus z krótkiego rogu zdobył bramkę dla na wagę Pucharu Europy.

Mimo porażki w finale, trener Pocztowca Zbigniew Rachwalskiego był zadowolony z drugiej lokaty. "Na pewno jakiś mały niedosyt pozostał, bowiem w finale zabrakło nam trochę szczęścia. Niemcy, którzy łatwo z nami wygrali w grupie, byli zaszokowani nasza postawą w finale" - przyznał szkoleniowiec.
"Wicemistrzowski tytuł to jednak duży sukces, gdyż trzeba pamiętać, jak wyglądały przygotowania do turnieju. Jeszcze kilka dni przed wyjazdem do Perth miałem na treningu pięciu zawodników. Reszta dołączyła dopiero trzy dni przed turniejem. Nie była to na pewno komfortowa sytuacja" - dodał Rachwalski.

Pocztowiec w Perth potwierdził przynależność do europejskiej czołówki w halowej odmianie hokeja na trawie. Od 2001 roku poznaniacy po raz szósty wystąpili w finale halowego Pucharu Europy.

Brązowe medale przypadły hokeistom z Club de Campo Madryt, którzy pokonali szkocki Menzieshill. Z elitą europejską pożegnały sie angielski Canterbury i duński Orient Lyngby. Mistrzowie Anglii i Danii w następnym sezonie zagrają w tzw. drugiej dywizji halowego Pucharu Europy.

Superman Howard leci po triumf w konkursie wsadów

kris
2008-02-17, ostatnia aktualizacja 2008-02-17 13:06
Zobacz powiększenie
Superman leci po triumf
Fot. Eric Gay AP

Koszykarska Ameryka oniemiała po tym, co w sobotnim konkursie wsadów NBA pokazał Dwight Howard. Środkowy Orlando Magic wykonywał nieprawdopodobne wsady. A potem przebrał się w strój Supermana i zaczął... latać.

SERWISY
Więcej filmów z konkursu wsadów na blogu Supergigant Michała Rutkowskiego i Pawła Wujca.

Z czuba: Weekend spadających gwiazd

"Nasz bohater" - pisze ESPN.

"Popatrz w niebo. To ptak. To samolot. To Dwight Howard mistrz wsadów, nadaje konkursowi nowy wymiar!" - trawestuje słynny tekst z "Supermana" serwis "Sports Illustrated". Sportowa Ameryka naprawdę oniemiała po wsadach Howarda. Po wsadzie gwiazdora Orlando kamera wyłapała legendarnego Magica Johnsona, który wstał i z mieszanką zachwytu i szoku na twarzy, bił brawo zwycięzcy.

- W całej historii konkursu wsadów jeszcze nikt nie wykonał dwóch pomysłowych dunków w jednym konkursie. Howard? On wykonał trzy! - napisał komentator ESPN.

Przed tegorocznym konkursem wsadów eksperci zastanawiali się, czy sobotnie popisy dunkerów nie są ostatnimi w historii Weekendu Gwiazd. Byli przekonani, że do tej pory pokazano już wszystko.

Ale show jaki zrobił w Nowym Orleanie Dwight Howard przejdzie do historii. Zawodnik Orlando Magic wykazał się nie tylko wspaniałymi umiejętnościami, ale też pomysłowością. Zapytany po konkursie przez reportera, czy konkurs wsadów wraca, odpowiedział: - Tak myślę.

W konkursie, poza Howardem, wystąpili także Jamario Moon, Rudy Gay i obrońca tytułu sprzed roku, Gerald Green. To właśnie zawodnik Minnesota Timberwolves zmierzył się w finale z Howardem.

Środkowy Orlando był zdecydowanie największą gwiazdą wieczoru. Już w pierwszej próbie wykonał niesamowity wsad odbijając piłkę od tylnej części tablicy. Prawdziwy show zaczął się chwilę później, gdy Dwight Howard zdjął koszulkę Magic, pod którą miał na sobie strój Supermana.

Kostium superbohatera chyba dodał mu mocy, bo w następnej próbie Howard po długim locie zapakował do kosza piłkę podaną przez Jameera Nelsona.



W finale zdobył 78 punktów i pokonał Geralda Greena.

Zawodnik Minnesoty, zwycięzca sprzed roku, też miał swoje pięć minut. Wykonał efektowny wsad, przy którym zdmuchnął świeczkę na torciku umieszczonym na obręczy kosza.

W konkursie rzutów za trzy punkty wygrał Jason Kapono. Zawodnik Toronto Raptors pokonał w finale Daniela Gibsona z Cleveland Cavaliers, trafiając w finale 20 z 25 rzutów i zdobył 25 punktów, co jest nowym rekordem konkursu.

Konkurs umiejętności wygrał rozgrywający Utah Jazz, Deron Williams. Pokonał reprezentanta gospodarzy, Chrisa Paula, uzyskując czas 25,5 sekundy. Poprawił o 0.9 sekundy najlepszy wynik w historii tej dyscypliny. Rok temu Dwayne Wade wykonał wszystkie zadania w 26,4 sekundy.

W konkursie "rzucających gwiazd", w którym startują drużyny złożone z koszykarki WNBA, koszykarza drużyny NBA i byłej gwiazdy ligi najlepiej spisała się ekipa San Antonio Spurs w składzie: Becky Hammon, David Robinson, Tim Duncan.

Morgenstern triumfuje w PŚ, Małysz poza "10", kompromitacja Polaka

ws /17:39
Thomas Morgenstern
Niedzielny konkurs skoków w ramach Pucharu Świata w Willingen (HS 145) wygrał Norweg Bjoern Einar Romoeren, który skoczył 142 i 147,5 metra. Drugie miejsce zajął Słoweniec Jernej Damjan - 143 i 143,5 metra. Miejsce na podium wywalczył także Norweg Anders Bardal - 142 i 143,5 metra.
Triumf w klasyfikacji generalnej PŚ zapewnił sobie Austriak Thomas Morgenstern - 141 i 141,5 metra (5. miejsce). Do końca sezonu zostało jeszcze sześć konkursów, ale Morgenstern ma już 601 punktów przewagi nad drugim w klasyfikacji Gregorom Schlierenzauerem.

Jedyny Polak w drugiej serii Adam Małysz zajął 11. miejsce. Nasz najlepszy zawodnik skoczył 138,5 i 139 metrów. W klasyfikacji generalnej spadł na 13. miejsce.
Do drugiej serii nie weszli Maciej Kot - 126 metrów (36. miejsce) i Stefan Hula - 112,5 metra (ostatnie 50. miejsce).

Wyniki konkursu PŚ w Willingen (skocznia K-130):

1. Bjoern Einar Romoeren (Norwegia) 286,6 pkt (142,0 i 147,5 m)    
2. Jernej Damjan (Słowenia) 282,2 (143,0 i 143,5)
3. Anders Bardal (Norwegia) 279,9 (142,0 i 143,5)
4. Harri Olli (Finlandia) 276,2 (140,5 i 143,5)
5. Thomas Morgenstern (Austria) 273,5 (141,0 i 141,5)
6. Andreas Kofler (Austria) 272,6 (139,5 i 142,5)
7. Tom Hilde (Norwegia) 272,0 (142,0 i 140,5)
8. Gregor Schlierenzauer (Austria) 267,6 (139,0 i 140,5)
9. Janne Ahonen (Finlandia) 267,2 (136,0 i 143,0)
10. Anders Jacobsen (Norwegia) 266,5 (136,0 i 144,0)
11. Adam Małysz (Polska) 262,5 (138,5 i 139,0)
Simon Ammann (Szwajcaria) 262,5 (140,0 i 137,5)
...
36. Maciej Kot (Polska) 105,3 (126,0)
51. Stefan Hula (Polska) 74,5 (112,5)


1.Thomas MorgensternAustria1632
2.Gregor SchlierenzauerAustria1031
3.Janne AhonenFinlandia969
4.Tom HildeNorwegia917
5.Anders BardalNorwegia668
6.Wolfgang LoitzlAustria659
7.Andreas KuettelSzwajcaria640
8.Anders JacobsenNorwegia609
9.Simon AmmannSzwajcaria594
10.Bjoern Einar RomoerenNorwegia512
13.Adam MałyszPolska475
27.Kamil StochPolska144
69.Stefan HulaPolska10
74.Marcin BachledaPolska5

Premier Serbii potępił proklamowanie "fałszywego państwa"

tan, jg, PAP
2008-02-17, ostatnia aktualizacja 2008-02-17 16:31

Serbski premier Vojislav Kosztunica potępił decyzję kosowskiego parlamentu, określając ją jako proklamowanie "fałszywego państwa" w Kosowie. Prezydent tego kraju zapowiedział natomiast, że Serbia nigdy nie uzna niepodległości Kosowa.

Zobacz powiekszenie
Fot. CEDRIC JOUBERT AP
Serbski premier Vojislav Kosztunica
Zobacz powiekszenie
Fot. SRDJAN ILIC AP
Francuski żołnierz sił KFOR patroluje pieszy most nad rzeką Ibar. 17 lutego, Mitrowica.
Kosowo
Kosowo
Telewizja belgradzka zaczęła transmitować wystąpienie Kosztunicy dosłownie w parę minut po ogłoszeniu przez parlament w Prisztinie niepodległości Kosowa.

Szef rządu serbskiego nazwał akt proklamowania niepodległości "serbskiej prowincji" wynikiem bezprawnych działań Stanów Zjednoczonych, które "gotowe są dla swych interesów wojskowych łamać międzynarodowy porządek prawny"

Serbski minister ds. Kosowa Slobodan Samardzić oświadczył natomiast, że państwo serbskie "pozostanie w Kosowie" w takim stopniu, jak to będzie możliwe, i ponownie zapowiedział, że Belgrad odmówi współpracy z misją Unii Europejskiej, która zostanie wysłana do Kosowa w związku z ogłoszeniem przez nie niepodległości.

"Państwo serbskie pozostanie w Kosowie, aby pozwolić swym obywatelom, Serbom, i wszystkim, którzy są lojalni wobec Serbii, na prowadzenie normalnego życia" - powiedział Samardzić w Kosovskiej Mitrowicy. To 250-tysięczne miasto jest podzielone de facto na część zamieszkaną przez Albańczyków i przez Serbów.

Serbskie enklawy znajdują się również w kilku innych miejscach Kosowa. Liczbę Serbów pozostałych w Kosowie po wielkim exodusie spowodowanym bombardowaniami NATO z 1999 roku i późniejszymi działaniami odwetowymi kosowskich Albańczyków ocenia się na 120 tysięcy.

Serbska cerkiew apeluje: "mobilizujmy armię, Kosowo musi pozostać nasze"

- Deklaracja szefa sztabu generalnego generała Zdravko Ponosza, że armia nie będzie bronić Kosowa, to hańba - oznajmił w wypowiedzi dla dziennika "Glas Javnosti" biskup Artemije.- Serbia powinna kupić najnowocześniejszą broń od Rosji i innych państw oraz zaapelować do Rosji o przysłanie ochotników - powiedział biskup.

Artemije Radosavljević, przywódca serbskiej Cerkwi prawosławnej, zaznaczył, że Kosowo "nigdy nie przestanie być serbskie" nawet jeśli stanie się "czasowo okupowane", jak nazwał możliwość dzisiejszej proklamacji niepodległości.

- Wszystko przemija, przeminie więc także okupacja Kosowa - powiedział 73-letni duchowny.

- Możemy się spodziewać pełnych wściekłości komunikatów.(...) Zostanie obniżony poziom kontaktów dyplomatycznych z państwami, które uznają nowy kraj na Bałkanach - napisał Boszko Jakszić, komentator polityczny, w prorządowym serbskim dzienniku "Politika".

NATO w gotowości

W obawie przed realizacją apelu cerkwi NATO-wska misja pokojowa w Kosowie (KFOR) postawiła w stan gotowości cały swój kontyngent, dużą jego część rozmieszczając w Mitrowicy - rozdzielonym rzeką mieście serbsko-albańskim.

- Jesteśmy w stanie oczekiwania i mamy nadzieję, że wyperswadujemy obu stronom prowokowanie jakichkolwiek incydentów - powiedział belgijski adiutant Johnny Verwichte na kilka godzin przed rozpoczęciem specjalnej sesji parlamentu kosowskiego, który ma ogłosić niepodległość prowincji.

Kosowska Mitrowica jest przedzielona rzeką Ibar. Na północnym brzegu mieszka około 20 tys. Serbów, a na południowym około 80 tys. Albańczyków.

Przy jednym z dwóch głównych mostów w mieście Kfor zorganizował prowizoryczną bazę, w której stoi kilkadziesiąt pojazdów opancerzonych i znajdują się oddziały żołnierzy.

Na mostach zostały ustawione barykady. - Mamy nadzieję, że nie będziemy musieli ich wykorzystywać, ale jesteśmy gotowi do reakcji - powiedział Verwichte.

Rosjanie chcą milionów za wojskowe patenty

tan
2008-02-17, ostatnia aktualizacja 2008-02-17 14:33

Rząd powołał zespół z udziałem specjalistów z Bumara, byłego ambasadora w Moskwie Stanisława Cioska i kilku urzędników premiera, w celu przeciwdziałania rosyjskim roszczeniom w sprawie wojskowych licencji Związku Radzieckiego, z jakich wciąż korzysta polska armia - doniósł tygodnik "Newsweek". Chodzi o umowy podpisywane na 20 z ZSRR przez Polskę przed rokiem 89. Na radzieckiej licencji produkowany jest między innymi polski PT-91 Twardy.

Zobacz powiekszenie
Produkowany w gliwickim Bumarze czołg PT-91 Twardy
Sprawą moskiewskich roszczeń zajmą się, prócz byłego ambasadora Polski w Federacji Rosyjskiej i kilku urzędników Kancelarii Premiera, także wieloletni prezes Bumaru Roman Baczyński oraz szef Klubu Wschodniego Feliks Kulikowski.

"Newsweek" informuje, powołując się na nieznane źródła, że grupa już spotkała się z Rosjanami w tej sprawie - miało do tego dojść podczas wizyty delegacji polskiej, z premierem Tuskiem na czele, w Moskwie.

Rosja, jako spadkobierca Związku Radzieckiego, domaga się od polski opłat za korzystanie z radzieckich patentów, na wykorzystywanie których umowy zazwyczaj podpisywano na 20 lat. Chodzi o prawie wszystkie maszyny produkowane przez polski Bumar - między innymi polski "hit" PT-91 Twardy, który bazuje na radzieckiej konstrukcji czołgu T-72.

W czasach PRL przyjmowano, że po wygaśnięciu opisanych w umowie 20 lat automatycznie nabywamy prawa do produkcji, jednak Rosja w 2007 roku oficjalnie skierowała dyplomatyczne przypomnienie w sprawie "długów".

Spec-grupa walczy o pieniądze Według nieoficjalnych informacji "Newsweeka" zespół powołany przez premiera Tuska będzie się starał udowodnić, że modele wyprodukowane na bazie dokumentacji radzieckiej zostały przez nas tak dalece zmodernizowane, że nie musimy płacić Rosji za licencję. - Przygotujemy dokumentację techniczną zarówno pierwowzorów, jak i sprzętu produkowanego obecnie. Zebrane dane damy do oceny niezależnej firmie międzynarodowej. W grę wchodzą dwa koncerny - ujawnia jeden z członków komisji.

Abchazja i Osetia Płd. też chcą niepodległości, Rosja żąda zwołania Rady Bezpieczeństwa ONZ

jg, PAP, IAR
2008-02-17, ostatnia aktualizacja 8 minut temu

Abchazja i Osetia Południowa - dwie zbuntowane gruzińskie prowincje - zwrócą się do Rosji, Wspólnoty Niepodległych Państw i ONZ z prośbą o uznanie niepodległości. Poinformowały o tym rosyjskie media zaraz po doniesieniach z Prisztiny o ogłoszeniu niepodległości przez Kosowo. Rosja zażądała tymczasem natychmiastowego zwołania posiedzenia Rady Bezpieczeństwa ONZ dla oceny sytuacji powstałej po proklamowaniu przez Kosowo niepodległości.

Żądanie to zawarte zostało w specjalnym oświadczeniu, wydanym w niedzielę wieczorem przez rosyjskie MSZ.

MSZ Rosji wezwało też misję ONZ w Kosowie i siły KFOR do podjęcia niezwłocznych działań zmierzających do anulowania decyzji władz w Prisztinie.

Minister spraw zagranicznych Rosji Siergiej Ławrow wielokrotnie przestrzegł przed konsekwencjami jednostronnego proklamowania niepodległości Kosowa. Szef rosyjskiej dyplomacji mówił, że jednostronne ogłoszenie niezależności przez Kosowo da "świetny argument" innym separatystom, w tym także w pobliżu granic Rosji.

Minister Ławrow powiedział w zeszłym tygodniu, że zachęta wobec tendencji separatystycznych Kosowa stwarza problemy w innych regionach, a niepodległość Kosowa może stać się precedensem, bowiem różne nieuznawane na arenie międzynarodowej twory z uwagą śledzą, jak społeczność międzynarodowa zachowuje się w przypadku jednostronnego proklamowania przez Kosowo niezależności.

Ławrow uważa, że na świecie istnieje około 200 takich organizmów.

Serbska cerkiew apeluje: "mobilizujmy armie, Kosowo musi pozostać nasze"

tan
2008-02-17, ostatnia aktualizacja 25 minut temu

- Deklaracja szefa sztabu generalnego generała Zdravko Ponosza, że armia nie będzie bronić Kosowa, to hańba - oznajmił w wypowiedzi dla dziennika "Glas Javnosti" biskup Artemije.- Serbia powinna kupić najnowocześniejszą broń od Rosji i innych państw oraz zaapelować do Rosji o przysłanie ochotników - powiedział biskup.

Zobacz powiekszenie
Fot. SRDJAN ILIC AP
Francuski żołnierz sił KFOR patroluje pieszy most nad rzeką Ibar. 17 lutego, Mitrowica.
Zobacz powiekszenie
Fot. SRDJAN ILIC AP Zobacz powiekszenie
Fot. OGNEN TEOFILOVSKI REUTERS
Francuscy żołnierze ustawiają barykady na wschodnim moście.
Artemije Radosavljević, przywódca serbskiej Cerkwi prawosławnej, zaznaczył, że Kosowo "nigdy nie przestanie być serbskie" nawet jeśli stanie się "czasowo okupowane", jak nazwał możliwość dzisiejszej proklamacji niepodległości.

- Wszystko przemija, przeminie więc także okupacja Kosowa - powiedział 73-letni duchowny.

- Możemy się spodziewać pełnych wściekłości komunikatów.(...) Zostanie obniżony poziom kontaktów dyplomatycznych z państwami, które uznają nowy kraj na Bałkanach - napisał Boszko Jakszić, komentator polityczny, w prorządowym serbskim dzienniku "Politika".

Co się stanie po 15?

W obawie przed realizacją apelu cerkwi NATO-wska misja pokojowa w Kosowie (KFOR) postawiła w stan gotowości cały swój kontyngent, dużą jego część rozmieszczając w Mitrowicy - rozdzielonym rzeką mieście serbsko-albańskim.

- Jesteśmy w stanie oczekiwania i mamy nadzieję, że wyperswadujemy obu stronom prowokowanie jakichkolwiek incydentów - powiedział belgijski adiutant Johnny Verwichte na kilka godzin przed rozpoczęciem specjalnej sesji parlamentu kosowskiego, który ma ogłosić niepodległość prowincji.

Kosowska Mitrowica jest przedzielona rzeką Ibra. Na północnym brzegu mieszka około 40 tys. Serbów, a na południowym około 80 tys. Albańczyków.

Przy jednym z dwóch głównych mostów w mieście Kfor zorganizował prowizoryczną bazę, w której stoi kilkadziesiąt pojazdów opancerzonych i znajdują się oddziały żołnierzy.

Na mostach zostały ustawione barykady. - Mamy nadzieję, że nie będziemy musieli ich wykorzystywać, ale jesteśmy gotowi do reakcji - powiedział Verwichte.

O 15 odbędzie się specjalna sesja kosowskiego parlamentu, zwołana przez premiera Kosowa Thadića, która ma podać dokładną godzinę proklamowania niepodległości (ewentualnie dzień - nie jest pewne, czy stanie się to dziś).

Kandahar: Najkrwawszy zamach w historii Afganistanu

tan
2008-02-17, ostatnia aktualizacja 2008-02-17 13:52

Co najmniej 80 osób zginęło w zamachu, do jakiego doszło w niedzielę na przedmieściach Kandaharu - poinformował gubernator prowincji Asadullah Chalid. Policja poinformowała, że w mieście na południu Afganistanu odbywała się walka psów, gdy doszło do wybuchu pośród tłumu widzów.

Zobacz powiekszenie
Fot. Allauddin Khan AP
Afgańscy policjanci obok miejsca samobójczego ataku w na zachodnich przedmieściach Kandaharu. 17 lutego.
Zobacz powiekszenie
Fot. Allauddin Khan AP
Policjanci afgańscy na miejscu ataku badają zniszczony radiowóz. Przedmieścia Kandaharu, 17 lutego.
Zobacz powiekszenie
Fot. STRINGER/AFGHANISTAN REUTERS
Oficer policji afgańskiej pilnuje zabezpieczonego miejsca ataku. Kandahar, 17 lutego.
Zamach w Kandaharze - zobacz wideo

Chalid powiedział, że zginęło 80 osób. - Wielu ludzi odniosło obrażenia, ale ponieważ odwieziono ich do różnych szpitali, nie znamy na razie ich dokładnej liczby - powiedział. Rzecznik Ministerstwa Zdrowia poinformował natomiast, że jest 67 ofiar śmiertelnych i 90 rannych.

Zamachowiec-samobójca zdetonował ładunek wybuchowy, który miał na sobie, wśród kilkuset osób zebranych, by oglądać walki psów w zachodniej części miasta Kandahar. Wśród widzów było kilku funkcjonariuszy afgańskiej policji. Brat prezydenta Afganistanu Hamida Karzaja, Wali, powiedział, że celem zamachu był szef lokalnej policji Abdul Hakim Jan, który też zginął.

Według świadków, po wybuchu ochroniarze szefa policji otworzyli ogień do tłumu. Nie jest jasne, jaka część ofiar została zastrzelona. "Moim zdaniem po wybuchu nie było żadnych talibów, ale ochroniarze i tak strzelali" - oświadczył jeden z mieszkańców.

Chalid oświadczył, że zamach przeprowadzili "wrogowie Afganistanu". Tym terminem rząd określa zwykle rebeliantów talibskich i ich sojuszników z Al-Kaidy.

Rzecznik talibów Zabidullah Mudżahid odmówił jednak potwierdzenia, że zamach jest ich dziełem.

Jest to najkrwawszy zamach od upadku rządu talibów w 2001 r. Odgłos wybuchu było słychać w całym mieście. Zniszczonych zostało kilka wozów policyjnych.

Kiedy talibowie byli u władzy, wydali zakaz organizowania walk psów, uważali je bowiem - podobnie jak wszystkie walki zwierząt - za "antyislamskie".

Kandahar to jeden z największych w Afganistanie regionów produkujących opium.

Ważą się losy Musharrafa

tan, PAP
2008-02-18, ostatnia aktualizacja 2008-02-18 08:22
Zobacz powiększenie
Kobieta oddaje głos w Karaczi. 18 lutego.
Fot. ZAHID HUSSEIN REUTERS

O godz. 8.00 czasu lokalnego (4.00 naszego czasu) rozpoczęły się w poniedziałek w Pakistanie wybory parlamentarne, stanowiące ważny krok na drodze tego kraju ku demokracji i będące sprawdzianem poparcia dla prezydenta Perveza Musharrafa.

POSŁUCHAJ
W wyborach ok. 80 mln Pakistańczyków wybierze 272 deputowanych do izby niższej parlamentu federalnego - Zgromadzenia Narodowego - oraz do parlamentów czterech prowincji.

Lokale wyborcze zamknięte zostaną o godz. 17.00 (13.00 czasu warszawskiego). Wstępne wyniki oczekiwane są około północy (20.00 czasu polskiego), jednak oficjalne rezultaty pojawią się dopiero w środę.

Głosowanie początkowo miało odbyć się 8 stycznia - zostało jednak przełożone po śmiertelnym zamachu 27 grudnia ubiegłego roku na byłą premier i liderkę opozycji Benazir Bhutto.

Wybory, mające przywrócić system demokratyczny w Pakistanie po zamachu stanu, jakiego Musharraf dokonał w 1999 r., odbywają się w sytuacji przybierającej na sile rebelii islamskich radykałów na terenach graniczących z Afganistanem.

W całym kraju nad spokojnym przebiegiem elekcji czuwa 470 tys. policjantów i żołnierzy. Natomiast deklarację prezydenta Musharrafa, że wybory będą uczciwe, weryfikuje ponad tysiąc zagranicznych obserwatorów.

Przedwyborcze sondaże dają największe szanse na zwycięstwo Pakistańskiej Partii Ludowej (PPP), której przewodziła Bhutto.

Rządząca obecnie Pakistańska Liga Muzułmańska (PML-Q) wspierająca Perveza Musharrafa, musi liczyć się ze sporymi stratami, zarówno na rzecz PPP, jak i Pakistańskiej Ligi Muzułmańskiej Nawaz (PML-N), kierowanej przez byłego premiera Nawaza Sharifa.

Europejska prasa o Kosowie: Mamy problem

rik, PAP
2008-02-18, ostatnia aktualizacja 2008-02-18 12:26

Komentatorzy w prasie europejskiej witają nowe państwo. Pełni są też pytań o przyszłość Kosowa, ale i Europy. Według włoskiego dziennika La Repubblica to, co dzieje się w tych godzinach w Kosowie będzie miało większe konsekwencje dla przyszłości Starego Kontynentu niż dla tej małej bałkańskiej republiki.

Zobacz powiekszenie
Fot. OLEG POPOV REUTERS
Radość na ulicach Prisztiny po ogłoszeniu niepodległości
Niemcy. FAZ: Kosowu jeszcze daleko do tego, żeby być prawdziwym państwem

"Urzędowa flaga już jest, hymnu jeszcze nie ma. Ale i pomijając kwestię flagi, tej byłej serbskiej prowincji daleko jeszcze do tego, żeby być prawdziwym państwem, ze wszystkimi cechami suwerenności" - pisze dziś "Frankfurter Allgemeine Zeitung". "Niemniej jednak, kosowscy Albańczycy osiągnęli cel, do którego dążyli od dawna - kontynuuje FAZ. - Szybkie uznanie jednostronnej deklaracji niepodległości przez Stany Zjednoczone i większość państw członkowskich Unii Europejskiej nada decyzji kosowskiego parlamentu niezbędną wagę polityczną. Rozpad Jugosławii, któremu towarzyszyły wojny i wypędzenia, dokonał się chyba ostatecznie.

Droga Kosowa do prawdziwej samodzielności jest jeszcze daleka. Spór o to, kto ma rządzić w Kosowie bądź Kosowem, został wprawdzie rozstrzygnięty, ale nie udało się dokonać tego polubownie. Już w najbliższych dniach okaże się, na ile poważnie przeciwnicy niepodległości chcą kontynuować wczorajsze konflikty. Jednak mimo wielu gróźb, nie należy oczekiwać kryzysu międzynarodowego.

Unia Europejska nie może się uchylać od odpowiedzialności za ten region w środku Europy. Tylko szansa na członkostwo w UE daje nowemu państwu, a także Serbii, perspektywę, ponieważ wiążą się z tym obietnice wielkiej pomocy, a granice, także te świeżo wytyczone, stracą swe znaczenie" - wskazuje na zakończenie "Frankfurter Allgemeine Zeitung".

Wielka Brytania. Guardian: Flagi to nie wszystko

Brytyjska prasa ocenia dziś, że ogłoszenie niepodległości przez Kosowo będzie dla Unii Europejskiej testem jedności.Gazety przypominają, że niektóre kraje członkowskie są niechętne nowemu państwu. "Jedność europejska będzie wystawiona na próbę. Zdolność UE do wdrożenia planu militarnego czy politycznego wobec tego nowego kraju nie jest pewna (...)" - zauważa Guardian w artykule zatytułowanym "Flagi to nie wszystko". "Europa już teraz jest podzielona w sprawie uznania (Kosowa) i nawet dla krajów poza Bałkanami, jak Hiszpania, istnieją niewygodne analogie w kwestii sporów z tamtejszymi separatystami" - kontynuuje dziennik. Guardian zauważa też, że mało zrobiono dla pojednania społeczności serbskiej i albańskiej w Kosowie.

"Jedną z pierwszych trudności, z jaką zmierzy się Kosowo, będzie niejasny status misji Unii Europejskiej ze względu na brak mandatu ONZ" - ocenia Financial Times. "Pozycja Unii Europejskiej jest daleka od doskonałości, ale jej linia polityczna jest popierana przez najważniejszych członków, jak W. Brytania, Francja i Niemcy. Unia Europejska musi się upewnić, że droga prowadząca do przystąpienia Kosowa do UE musi pozostać otwarta tak jak dla krajów zachodnich Bałkanów, w tym Serbii" - dodaje londyński dziennik.

Z kolei zdaniem Timesa, "na arenie międzynarodowej to najmłodsze państwo Europy podzieliło Unię Europejską i da Rosji okazję zgłoszenia swojego weta, by Kosowo nie zostało uznane w ONZ".Dziennik przypomina, że Hiszpania obawia się, by przypadek Kosowa nie stworzył precedensu dla Kraju Basków. "Grecja, Rumunia, Bułgaria i Cypr dzielą z Serbią prawosławne dziedzictwo i boją się umocnienia własnych secesjonistów" - przypomina Times.

Francja. Liberation: Europa stworzyła precedens

Komentując niedzielne ogłoszenie niepodległości Kosowa, prasa francuska z jednej strony zwraca uwagę na wiarogodność Unii Europejskiejw tej kwestii, a z drugiej -

na niebezpieczeństwo wzmocnienia ruchów separatystycznych. Dziennik Liberation zaznacza, iż bez względu na to, jakie długofalowe rozwiązania Unia Europejska zaproponuje mieszkańcom Kosowa, "Europa stworzyła jednocześnie precedens - zarówno Flamandowie, Katalończycy, Baskowie czy Korsykańczycy domagać się będą mierzenia ich problemu tą samą miarą". "Utworzenie tego rodzaju mikropaństwa, w praktyce nie posiadającego żadnej gospodarki i nadzwyczaj zdemoralizowanego, stwarza groźbę destabilizacji" - zaznacza Liberation.

Natomiast Le Figaro przedstawia optymistyczny pogląd, wskazując, że w szeregach Unii Europejskiej, mimo fundamentalnych różnic poglądów w kwestii kosowskiej, różnice te "są kontrolowane". "Nadszedł czas, by Europa w końcu pokazała, iż jest w stanie przyczynić się do stabilizacji Bałkanów" - zaznacza Le Figaro.

Z kolei Le Parisien ostrzega, że deklarując niepodległość Kosowa, premier Hashim Thaci i jego kosowscy sojusznicy "w rzeczywistości otworzyli puszkę Pandory, uruchamiając podwójne niebezpieczeństwo: z jednej strony wybuchu bałkańskiej beczki prochu, a z drugiej - nasilenia żądań separatystów na całym świecie".

Włochy. Corriere della Sera: Proklamowanie niepodległości wywołuje dreszcze na świecie

"Święto i wściekłość" - tak włoska prasa podsumowuje dziś atmosferę po ogłoszeniu niepodległości przez Kosowo. Gazety zwracają uwagę na brak jednoznacznego stanowiska Unii Europejskiej i wyrażane powszechnie zaniepokojenie możliwymi politycznymi konsekwencjami wydarzeń w Prisztinie. Corriere della Sera pisze obrazowo, że proklamowanie niepodległości w lodowatym wietrze, mrożącym całe Bałkany "ochładza dyplomację i wywołuje dreszcze na świecie".

Według dziennika La Repubblica to, co dzieje się w tych godzinach w Kosowie - o ile, jak dodaje, nie dojdzie do wybuchu przemocy etnicznej - będzie miało większe konsekwencje dla przyszłości Europy niż dla tej małej bałkańskiej republiki. Zdaniem publicysty rzymskiej gazety deklaracja niepodległości "oznacza przejście od sytuacji ograniczonej suwerenności pod flagą Narodów Zjednoczonych do analogicznej sytuacji ograniczonej suwerenności pod flagą Unii Europejskiej".

Tymczasem La Stampa kładzie nacisk właśnie na brak zdecydowania Europy w sprawie niepodległości Kosowa. Przytacza słowa amerykańskiego politologa polskiego pochodzenia Richarda Pipesa: "Będzie ciężko, ale musimy popierać ten kraj". Komentator turyńskiej gazety zarzuca europejskim politykom "umysłowe lenistwo" i "lekceważenie faktów". Przypomina jednocześnie, że Kosowo pozostanie priorytetem dla Władimira Putina i jego - jak to ujmuje - "bronią taktyczną".

Prawicowe Il Giornale odnosząc się do napiętej sytuacji między Serbią a Kosowem pisze o "wichrach wojny na granicy Europy" i wyraża przekonanie, że jednostronne proklamowanie niepodległości niesie za sobą groźbę destabilizacji. Jednocześnie dziennik przestrzega przed ciemnym scenariuszem powrotu nacjonalizmów, jaki może być reakcją na wydarzenia w Prisztinie.

Hiszpania/ El Mundo: Niepodległość Kosowa otwiera puszkę Pandory

Według hiszpańskiego dziennika El Mundo, "deklaracja niepodległości Kosowa otwiera puszkę Pandory, gdyż oznacza groźbę destabilizacji na Bałkanach i poza tym regionem". Dziennik przyznaje w poniedziałek, że prawo międzynarodowe jest po stronie Serbii, ale - jak twierdzi - "wiele lat temu represje i przemoc serbskiego reżimu odebrały mu autorytet moralny wobec większości kosowskich Albańczyków". EL Mundo rozważa możliwy rozwój sytuacji. "Jeżeli Serbia zerwie stosunki z krajami, które uznają Kosowo, i narzuci sankcje, tym samym niebezpiecznie odizoluje się od Europy i będzie zmuszona rzucić się w ramiona Rosji. Tymczasem Rosja kontrolująca serbską ropę naftową będzie bardzo zadowolona z otwarcia permanentnej bazy wojskowej na Bałkanach" - ostrzega gazeta.

Dziennik zastanawia się też, jakie środki mogą podjąć Serbia i Rosja przeciwko Kosowu. Może to być "zamknięcie granic, embargo handlowe, nieuznawanie kosowskich paszportów, a także odcięcie dostaw ropy, gazu, wody, elektryczności, połączeń telefonicznych i internetowych". "Prawdopodobne jest, że rządząca w Belgradzie koalicja rozpadnie się w ciągu następnych tygodni, a wtedy prezydent Boris Tadić będzie musiał przyspieszyć wybory (planowane w 2011 roku). Głosowanie przekształci się w referendum na temat przyszłości kraju, który ponownie będzie musiał opowiedzieć się za UE lub Rosją. Prawdopodobne zwycięstwo partii radykalnej oddali Serbię od UE" - przewiduje dziennik.

"Kosowo: godzina zero" - tak tytułuje artykuł na temat niepodległości Kosowa El Pais. Według tego dziennika, niepodległość dawnej prowincji serbskiej oznacza ogromne wyzwanie dla Europy.

Chodzi o to, aby "w krótkim czasie nowe państwo nie stało się tylko jego nieudaną próbą". "Na 11 tys. km kwadratowych Kosowa trzeba zrobić wszystko - uzasadnia dziennik. - Trzeba zaprowadzić prawo i porządek tam, gdzie korupcja i zorganizowana przestępczość są powszechne, a bezrobocie przekracza 50 proc".

Według El Pais, Kosowo nie będzie mogło istnieć samodzielnie przez wiele lat. "Misja UE i pomoc międzynarodowa będą tu kluczowe. Żołnierze ONZ będą kręgosłupem bezpieczeństwa i stabilizacji tego kraju" - prognozuje dziennik.

El Pais przewiduje też, że Serbia z pomocą Rosji będą chciały utrudnić życie mieszkańcom Kosowa. "Putin gra teraz rolę obrońcy prawa międzynarodowego, ale to jego oportunizm przekształcił Kosowo w punkt zapalny między Zachodem a Rosją" - pisze dziennik. "Dla Serbii secesja Kosowa to traumatyczne doświadczenie i Europa powinna przekonać Belgrad, aby zbliżył się do UE" - konkluduje El Pais.

Bułgaria. Standard: Wolność nadeszła, bieda pozostała

Dzisiejsza prasa bułgarska ocenia, że wraz z ogłoszeniem niezależności Kosowa, jego problemy nie zostały rozwiązane - otworzono natomiast drzwi do kolejnych żądań separatystycznych. Gazety podkreślają ostrożne stanowisko dyplomacji bułgarskiej w sprawie Kosowa oraz piszą o konieczności realizacji przez nowe władze kosowskie zobowiązań, dotyczących zapewnienia praw ok. 30- tysięczniej bułgarskiej mniejszości.

W wywiadzie dla dziennika "Monitor" minister spraw zagranicznych Iwajło Kałfin mówił o licznych zagrożeniach, jakie stwarza ogłoszenie niezależności Kosowa. Najważniejsze z nich to "destabilizacja Bałkanów i powrót krwawych konfliktów". Istnieje też groźba zaostrzenia kolejnych, zamrożonych obecnie konfliktów, np. na Cyprze, w Naddniestru, Górskim Karabachu, Abchazji czy Osetii Południowej. Dla Bułgarii, dodaje Kałfin, groźne jest również zamknięcie granic między Kosowem i Serbią i ewentualna fala uchodźców.

"Wolność nadeszła, bieda pozostała" - pisze "Standart". "W najbliższej przyszłości Kosowo będzie musiało poradzić sobie z licznymi ekonomicznymi i społecznymi problemami.