Pokazywanie postów oznaczonych etykietą AUSTRIA. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą AUSTRIA. Pokaż wszystkie posty

sobota, 11 października 2008

Joerg Haider nie żyje

tan, PAP, AP, dpa, IAR.
2008-10-11, ostatnia aktualizacja 37 minut temu
Zobacz powiększenie
Samochód Jorga Haidera po wypadku
Fot. DANIEL RAUNIG REUTERS

Lider austriackiej prawicy Joerg Haider zginął w sobotę w nocy w wypadku samochodowym na południu kraju - poinformowała austriacka policja.

Zobacz powiekszenie
Fot. DANIEL RAUNIG REUTERS
Samochód Jorga Haidera po wypadku
Zobacz powiekszenie
Fot. LEONHARD FOEGER REUTERS
22 września. Haider przemawia na wiecu wyborczym w Wiedniu

Sukces skrajnej prawicy w wyborach w Austrii



Do wypadku doszło około godz. 01.30 w nocy, nieopodal Klagenfurtu na południu Austrii. Haider zmierzał do swojej posiadłości w Baerental, gdzie zamierzał wraz z rodziną świętować 90. urodziny swojej matki - powiedział jego rzecznik oraz zastępca Stefan Petzner. - To dla nas niczym koniec świata - dodał Petzner.

Podczas wyprzedzania z dużą prędkością służbowy Volksvagen Phaeton spadł z nasypu i przewrócił się na dach. Auto zostało niemal całkowicie zmiażdżone. Haider zmarł na miejscu wypadku wskutek ciężkich obrażeń głowy i klatki piersiowej.

Idol prawicy



58-letni doktor praw był najbardziej kontrowersyjnym politykiem w Austrii, idolem części młodzieży i radykalnej inteligencji. Sportowy styl życia, szybka jazda samochodem i opalona sylwetka wyróżniały Haidera z grona innych przywódców politycznych. Kiedy w 1986 roku stanął na czele Austriackiej Partii Wolności jej elektorat liczył zaledwie 3% wyborców. W roku 1995 uzyskała już 22%. Pod twardą ręką Haidera stała się skrajnie prawicową, nacjonalistyczną, największą siłą opozycji.

Haider protestował przeciw rozszerzeniu Unii o nowe kraje członkowskie, domagał się zakazu pracy dla imigrantów. Chwalił politykę zatrudnienia III Rzeszy. Nie krył się ze swoimi poglądami antysemickimi, żądał wyrzucenia muzułmanów z kraju. W roku 1999 jego ugrupowanie weszło w skład prawicowej koalicji kanclerza Wolfganga Schussela co doprowadziło do sankcji Unii Europejskiej. W roku 2008 Haider założył nowe ugrupowanie Partię dla Przyszłości Austrii (BZO). We wrześniowych wyborach parlamentarnych osiągnął ponownie sukces uzyskując 11 procentowe poparcie.

poniedziałek, 5 maja 2008

Austriacka policja: Fritzl planował swoją zbrodnię latami

alx, PAP
2008-05-05, ostatnia aktualizacja 2008-05-05 16:51

Zdaniem austriackiej policji Josef Fritzl planował swoją zbrodnię latami, a pierwsze przygotowania poczynił, już w trakcie kopania fundamentów pod swój nowy dom. To właśnie wtedy powstało miejsce, w którym przez 24 lata więził swoją córkę. W chwili gdy jej ojciec budował ukryte więzienie Elizabeth miała 12 lat.

Zobacz powiekszenie
Fot. HO REUTERS
Łazienka jaką zbudował w więzieniu swojej córki Josef Fritzl
- Jesteśmy pewni, że już podczas prowadzenia prac projektowych, był zamiar aby wybudować w tym budynku piwnicę, która byłaby niewidoczna i tajna. Sekretna dla osób postronnych - powiedział w trakcie konferencji prasowej przedstawiciel austriackiej policji kryminalnej - Mamy tutaj pomieszczenie, które pierwotnie nie było wykorzystywane, ale ewidentnie już podczas robienia wykopów pod fundamenty zostało przygotowane - tłumaczył zgromadzonym dziennikarzom.

- Wszystkie drzwi na najniższym poziomie domu były wyposażane w bardzo dobre zamki, by było je trudniej otworzyć. By dostać się do lochu trzeba by otworzyć w sumie 8 par drzwi a ostatnie drzwi były zabezpieczone kodem dostępu. To było prawdziwe więzienie - tłumaczył przedstawiciel policji.

Zdaniem rzecznika, Fritzl dał radę ukryć budowę podziemnego lochu dzięki temu, że do zakupionego przez siebie, starego budynku dobudowywał nowy - Na pierwszy rzut oka mogło się wydawać, że powstaje zwykły dom, okazało się jednak że było inaczej - tłumaczył.

Czynności śledcze w domu Fritzla mają być zakończone w tym tygodniu. W najbliższych dniach będą się też odbywać przesłuchania ponad 100 ludzi mieszkających w sąsiedztwie. Policja i prokuratura postawiły sobie za cel zrekonstruowanie "całego życia" Fritzla.

Stan chorej dziewczyny nieznacznie się poprawił

Poprawił się stan najstarszej córki Fritzla z kazirodczego związku, 19-letniej Kerstin, która 19 kwietnia bardzo ciężko chora trafiła do szpitala w Amstetten. W poniedziałek lekarze określili jej stan jako nadal poważny, ale nie stwarzający bezpośredniego zagrożenia dla życia. Odmówili podania choćby orientacyjnego czasu, jaki potrwa jeszcze terapia.

To właśnie ciężka choroba Kerstin skłoniła ojca i dziadka zarazem do zawiezienia jej do szpitala i doprowadziła w efekcie do ujawnienia dramatu jego córki Elizabeth.

Ofiary stopniowo wracają do normalnego życia

Żona Fritzla, córka, którą więził i gwałcił, oraz dzieci z tego kazirodczego związku są pod opieką psychiatrów. Zapewniono im skuteczną ochronę przed mediami. Lekarze podkreślają, że poprawia się stan zdrowia ofiar, które Fritzl więził w piwnicy; matka i trójka jej dzieci zaczynają się przyzwyczajać do światła słonecznego. Zwłaszcza najmłodsze z dzieci - pięcioletni chłopiec - czyni duże postępy.

Troje dzieci ze swego kazirodczego związku Fritzl zaadoptował, twierdząc, że "podrzuciła" je Elizabeth, która odeszła "do sekty". Te dzieci - w odróżnieniu od rodzeństwa zamkniętego w piwnicy - prowadziły względnie normalne życie.

Lekarze ujawnili, że Elizabeth wymusiła na ojcu podawanie jej i dzieciom preparatów witaminowych oraz dostarczenie lampy ultrafioletowej, co mogło nieco złagodzić zdrowotne konsekwencje wieloletniego uwięzienia w piwnicy.

środa, 30 kwietnia 2008

Sprawa Fritzla zatacza coraz szersze kręgi

Szymon Gebert
2008-04-30, ostatnia aktualizacja 2008-04-30 14:51
Zobacz powiększenie
Mieszkańcy Amstetten spotykają się na placu, aby wyrazić solidarność z rodziną Fritzlów.
Fot. HEINZ-PETER BADER REUTERS

Nowe wątki pojawiły się w sprawie Josefa Fritzla, ujawniają austriackie media: śledczy badają, czy ma on związek z zabójstwem 17-latki Martiny Posch, której ciało znaleziono nad jeziorem Mondsee. Do prowadzących sprawę zgłosiła się też kobieta, która zeznała, że "jest pewna" iż Fritzl zgwałcił ją w jej własnym domu w 1967 roku.

Zobacz powiekszenie
Fot. HO REUTERS
Josef Fritzl
Zobacz powiekszenie
Fot. HEINZ-PETER BADER REUTERS
Dzieci trzymają świece podczas spotkania solidarności z rodziną Fritzlów. Amstetten, 29 kwietnia.
Zobacz powiekszenie
Fot. HEINZ-PETER BADER REUTERS
Mieszkańcy Amstetten spotykają się na placu, aby wyrazić solidarność z rodziną Fritzlów.
Zobacz powiekszenie
Fot. HO REUTERS
Wąskie korytarzyki w więzieniu w piwnicy
Występująca anonimowo mieszkanka Linzu oskarżyła, na łamach "Oberoesterreichische Nachrichten", Fritzla o to, że zgwałcił ją w 1967 roku.

- Kiedy zobaczyłam w telewizji jego zdjęcie, wiedziałam: "Tak, to on. Te oczy. Po nich go poznałam" - mówiła.

- Owinął ścierkę do naczyń wokół rączki kuchennego noża. Jedno i drugie wziął z mojej kuchni. Przyłożył mi nóż do gardła i powiedział: "Jeśli będziesz krzyczeć, to cię zabiję. Potem mnie zgwałcił. Zanim sobie poszedł, zagroził jeszcze, że mnie zabije, jeśli cokolwiek powiem.

Kobieta wniosła jednak skargę i odbył się proces - informuje agencja APA. Brak jednak informacji o wyroku, szczegółach rozprawy itp. Brak też oficjalnego potwierdzenia słów kobiety. Już wcześniej prokurator prowincji Poelten ujawnił, że akta tej sprawy zostały zniszczone i, że jest to rutynowa procedura po tylu latach. Dodał jednak, że śledczy poszukują zapisów tego procesu w innych dokumentach: sądowych i prokuratorskich.

Fritzl mordercą?

Z kolei agencja Associated Press dowiedziała się w komendzie głównej policji w Górnej Austrii, że ta sprawdza, czy Fritzl mógł mieć coś wspólnego z zabójstwem 17-letniej Martiny Posch, której zwłoki znaleziono nad jeziorem Mondsee. Jedna z gazet austriackich ustaliła, że żona Fritzla miała wtedy gospodę na przeciwległym brzegu jeziora.

Pierwsze spotkanie rodziny

- Rodzina Fritzlów spotkała się razem w naszym szpitalu, gdzie odwiedzili Elisabeth - poinformowała we wtorek wieczorem klinika, w której przebywa córka Josefa Fritzla. Tego samego wieczoru setki mieszkańców małego Amstetten zebrało się na miejskim placu, aby za pomocą świec, wspólnej modlitwy czy po prostu obecności wyrazić solidarność z rodziną, której ojciec przez 24 lata ukrywał, że w piwnicy domu więził własną córkę. Przez cały czas gwałcił ją, urodziła mu siedmioro dzieci.

Członkowie rodziny terroryzowanej przez dekady spotkali się po raz pierwszy w życiu w klinice, gdzie psychiatrzy próbują pomóc im dojść do zdrowia - podają lokalne władze.

Szczegóły tego spotkania pojawiły się w nocy z wtorku na środę podczas konferencji prasowej. Policja oinformowała na niej, że na podstawie testów DNA potwierdzono, że Josef Fritzl jest ojcem swoich wnuków. Emerytowany elektryk przyznał się zresztą do tych zarzutów i współpracuje z policją, gdyż - jak informowała w relacji z sali sądowej austriacka telewizja ORF - "chce dokonać odkupienia grzechów".

- Zadziwiające, jak łatwo udało się dzieciom spotkać i równie zadziwiające, że matka i babcia także mogły ze sobą rozmawiać - powiedział agencji Associated Press dyrektor kliniki Berthold Kepplinger.

Troje dzieci przez lata było więzionych wraz ze swoją matką (a zarazem siostrą) w podziemnym labiryncie i aż do wczoraj nigdy nie spotkało ani trójki swego rodzeństwa, ani babci, którzy mieszkali piętro wyżej. Psychiatrzy z kliniki poinformowali, że piątka dzieci oraz Rosemarie (żona Fritzla) spotkali się po raz pierwszy w niedzielę, gdzie odwiedzili w szpitalu Elisabeth - córkę Josefa Fritzla i matkę jego dzieci.

42-letnia dziś Elisabeth została uwięziona w podziemnym aneksie, który jej ojciec zbudował w rodzinnym domu w Amstetten (małym robotniczym mieście położonym 115 kilometrów na zachód od Wiednia), gdy miała 18 lat.

Testy DNA potwierdziły ponad wszelką wątpliwość, że Fritzl jest ojcem siódemki dzieci, które urodziła w piwnicy Elisabeth. Jedno z nich nie przeżyło porodu - Josef spalił zwłoki w piecu do utylizacji śmieci.

Żona nie była zamieszana

Śledczy poinformowali, że "wstępnie wykluczają" popularną wśród austriackich mediów wersję, zgodnie z którą Rosemarie wiedziała o wszystkim, co działo się w podziemnym labiryncie. Według policji, Rosemarie nie była w żaden sposób zamieszana w koszmarną historię i nie wiedziała o tym, co jej mąż robi każdej w nocy, schodząc do piwnicy.

Rosemarie rozmawiała przed laty ze swoją przyjaciółką Gertudą Baumgarten o dziecku porzuconym w progu jej drzwi. - Powiedziała, że myślała że dziecko jest owocem związku jej córki Elisabeth z kimś z sekty i ona sama nie może się nim zająć, więc Rosemarie zrobiła to za nią. - relacjonowała wcześniejszą rozmowę Baumgarten. Dodała, że pamięta słowa Rosemarie, która miała powiedzieć: "Co możemy zrobić? Musimy przyjąć to dziecko".

- Nigdy nie wiedziała o koszmarze, który rozgrywał się w tym czasie- powiedziała, dodając, że "wierzy, że najwłaściwiej byłoby wziąć linę i powiesić go". - Co za świnia! - powiedziała.

Empatia Amstetten

Poruszona historią z Austrii jest opinia publiczna na całym świecie, ale najbardziej oczywiście samo Amstetten - małe miasto, którego mieszkańcy żyli w przekonaniu, że Fritzlowie to zwykła, dobra rodzina dotknięta tragiczną historią porwanej przez sektę córki. Taką bowiem wersję przez 24 lata przedstawiał ojciec rodziny, który zmusił Elisabeth do napisania kilku listów (jakie następnie przedstawiał mediom), w których ona sama mówi o swoim pobycie wśród sekty.

Mieszkańcy miasta, często znajomi i sąsiedzi Fritzlów, zebrali się w geście solidarności z rodziną na placu w miasteczku, gdzie zapalili setki zniczów i świec.

wtorek, 29 kwietnia 2008

Testy DNA potwierdziły: Fritzl jest ojcem swoich wnuków

tan
2008-04-29, ostatnia aktualizacja 2008-04-29 19:26

Testy DNA potwierdziły, że Josef Fritzl jest ojcem szóstki dzieci, zaś matką jest jego córka Elisabeth. Fritzl przetrzymywał i regularnie gwałcił swoją córkę przez 24 lata w piwnicy - grozi mu za to jednak najwyżej 15 lat. Zgodnie z austriackim prawem sędzia może go skazać tylko na tyle.

Zobacz powiekszenie
Fot. HO REUTERS
Josef Fritzl
Zobacz powiekszenie
Fot. Anonymous AP
Ukryty pokój w domu rodziny Fritzlów w Amstetten
Austria: Ojciec więził i gwałcił swoją córkę przez 24 lata


Dziś rozpoczęło się postępowanie przed sądem - zapadnie decyzja, czy Fritzl ma pozostać w areszcie tymczasowym. Ochrzczony "Potworem" Fritzl przyznał się do wszystkich zarzutów i powiedział, że "chce dokonać odkupienia" - według relacji Sabrine Arndt, reporterki z austriackiej stacji Pro7/Sat1 TV.

Zgodnie z jej opisem Fritzl na sali sądowej pozostawał spokojny, a wręcz nie okazywał żadnych emocji w ogóle.

Austriackie media obecne na sali sądowej donoszą, że pani sędzia zapowiedziała, że Fritzl pozostanie w areszcie, jednak nie wiadomo jak długo.

W poniedziałek "potwór" został przewieziony z rodzinnego Amstetten (gdzie przetrzymywał swoją córkę i sześcioro dzieci-wnucząt) do sądu w pobliskim St. Poelten.

Thomas Birgfellner, reporter austriackiej telewizji ORF, powiedział że mało kto wierzy, iż Fritzl - który zamontował elektroniczny system ochrony w drzwiach - mógł działać sam.

- Każdy na sali sądowej mówił, że on nie mógł tego zrobić sam. Nie zainstalowałby tego sam, a teraz sprawdzają (śledczy - red.) czy ktoś mu w tym pomagał - powiedział Birgfellner amerykańskiej CNN.

Co wspólnego ze sprawą Kampusch?

Phil Black, reporter CNN, donosi z kolei że austriacka policja sprawdza czy istnieją podobieństwa między sprawą "potwora" Fritzla a uprowadzeniem i przetrzymywaniem Nataschy Kampusch, która 18 miesięcy temu uciekła z piwnicy w domu w pobliżu Wiednia w którym była przetrzymywana odkąd skończyła 10 lat.

- Istnieją powierzchowne podobieństwa, jednak policja twierdzi że ta sprawa jest o wiele gorsza i, że nie wierzą iż w Austrii, albo gdziekolwiek indziej na świecie, może istnieć mroczniejsza historia - donosił Black.

Policja bada teraz jak to możliwe, że Fritzl tak długo zwodził policję, władze i sąsiadów.

Wpadł przez kartkę

Policja trafiła do piwnicy Fritzla, dzięki przyczepionej do ubrania jego wnuczki kartce. Po tym jak dziewczyna zasłabła, dziadek postanowił zabrać ją do szpitala. Nie wiedział jednak, że matka przyszyła do ubrania córki skrawek papieru z prośbą o pomoc.

Lekarze wezwali policję, gdy badania DNA dziewczyny wykazały, że Fritzl jest jednocześnie jej dziadkiem i ojcem. Funkcjonariusze przybyli na miejsce i uwolnili uwięzionych - Tam są rzeczy, których nie chcecie widzieć. Im mniej macie w głowie obrazów z tego miejsca, tym lepiej - powiedział po akcji jeden z funkcjonariuszy, którzy brali udział w przeszukiwaniu piwnicy.


poniedziałek, 28 kwietnia 2008

Urządził córce i dzieciom profesjonalne więzienie

tan
2008-04-28, ostatnia aktualizacja 2008-04-28 15:37

Wygląd piwnicy wskazuje, że Josef Fritzl profesjonalnie przygotowywał porwanie córki. Więzienie, w którym przetrzymywana była Elisabeth składało się z kilku ciasnych, pozbawionych okien pomieszczeń. Wejście do nich ukryte było za regałem i zabezpieczone kodem, który znał jedynie Josef.

Zobacz powiekszenie
Fot. HO REUTERS
Łazienka jaką zbudował w więzieniu swojej córki Josef Fritzl
Tak wyglądało domowe więzienie - zobacz zdjęcia



Trzy klitki i korytarz, z sufitem na wysokości 1,70 m - w takich warunkach spędziła 24 lata uwięziona w piwnicy przez ojca Elisabeth Friztl i trójka z siódemki ich dzieci. W regularnie rozbudowywanych, umeblowanych pomieszczeniach była łazienka i aneks kuchenny. Był tam również telewizor. - Wszystko jest bardzo wąskie, a wejście - bardzo małe. Trzeba się schylić. Żeby tam wejść - opisywał szef wydziału kryminalnego lokalnej policji Franz Polzer.

Żona Fritzla utrzymuje, że ani ona, ani wnuki przez nią adoptowane, nigdy nie schodzili do piwnicy.

Nie widzieli słońca

Dwóch synów - jeden pięcio, drugi osiemnastoletni, nigdy wcześniej nie opuściło piwnicy. Gdy ojciec ich uwolnił w sobotę po raz pierwszy w życiu zobaczyli światło słoneczne. Nigdy wcześniej nie wyszli z piwnicy - nie byli w szkole, nie byli u lekarza, nigdy z nikim nie rozmawiali. Przebadani dziś przez lekarzy okazują się być w zadziwiająco dobrym zdrowiu.

42-letnia dziś Elisabeth Friztl miała ze swym ojcem siedmioro dzieci, lecz jedno z nich zmarło niedługo po porodzie. Troje z nich - dwie dziewczynki i jeden chłopiec - mieszkało z Josefem i jego 69-letnią żoną Rosemarie, pozostała trójka - w piwnicy ze swoją matką.

Trójka dzieci, która wychowywała się z babcią i ojcem-dziadkiem, została podrzucona na progu domu w niemowlęctwie. Dzieci miały kartki napisane ręką Elisabeth, w których pisała, że nie ma warunków, by je wychować. Małżeństwo zeznało, że znaleźli dwie dziewczynki i chłopca na progu domu w latach 1993, 1994 i 1997. Bez problemów uzyskali zgodę na adopcję.


Gazety o skandalu w Austrii: Zbrodnia potwora

mt, PAP
2008-04-28, ostatnia aktualizacja 2008-04-28 19:07
Zobacz powiększenie
Sprawa Fritzla zdominowała pierwsze strony austriackich gazet

Austriacka opinia publiczna jest wstrząśnięta. "Zbrodnia potwora", "Najgorsza zbrodnia wszech czasów", "24 lata przetrzymywana w piwnicy" - wołają gazety wielkimi tytułami na pierwszych stronach i zastanawiają się, jak sąsiedzi Fritzla i przedstawiciele lokalnych władz mogli nie zauważyć, co działo się w tym "domu grozy".

Zobacz pierwsze strony austriackich gazet

"24 lata gwałcona w lochu. Nikt nie wiedział o tym horrorze" pisze "Salzburger Nachrichten". Na jej łamach rzecznik policja mówi, że to najobrzydliwszy przypadek kryminalny w historii Drugiej Republiki".

"Ciężki przypadek kazirodctwa w Dolnej Austrii" - pisze na pierwszej stronie "Der Standard". "Społeczność Amstetten powinna spalić się ze wstydu. (...) Sąsiedzi przymykali oko. Cały kraj musi zadać sobie pytanie, co jest z gruntu nie w porządku" - dodaje gazeta.

Przy okazji odkrycia wieloletniej gehenny Elizabeth Fritzl, media przypominają historię Nataschy Kampusch, która przez osiem lat była więziona w piwnicy przez porywacza na przedmieściach Wiednia. Udało jej się uciec w sierpniu 2006 roku.

niedziela, 27 kwietnia 2008

24 lata przetrzymywał własną córkę, z którą miał siedmioro dzieci

tan, PAP, tvn24.pl, BBC
2008-04-27, ostatnia aktualizacja 2008-04-28 18:35

Makabryczna historii w Austrii: 73-letni Josef Fritzl przyznał się do przetrzymywania w swojej piwnicy własnej córki. Gdy miała 18 lat uprowadził ją i nie wypuścił przez następne 24 lata. Przez cały czas gwałcił ją. Siedmiokrotnie zaszła w ciążę, jedno z dzieci (bliźniak) zmarło po porodzie. Wówczas ojciec-dziadek spalił noworodka w piekarniku. Policja potwierdza wszystkie wcześniejsze spekulacje w tej sprawie i odpowiada dziennikarzom: "tej historii nie chcecie znać".

Zobacz powiekszenie
Fot. HO REUTERS
Łazienka jaką zbudował w więzieniu swojej córki Josef Fritzl
Zobacz powiekszenie
Fot. Anonymous AP
Ukryty pokój w domu rodziny Fritzlów w Amstetten
Zobacz powiekszenie
Fot. Helmut Stamberg AP
W tym domu w Amstetten Josef F. 24 lata przetrzymywał swoją córkę
Zobacz powiekszenie
Fot. Ronald Zak AP
Policjant opuszcza ogródek przy domu, w którym dokonała się tragedia.
Zobacz powiekszenie
Fot. HO REUTERS
Josef Fritzl
Zobacz powiekszenie
Fot. Anonymous AP
Josef Fritzl w biurze prokuratora
Gazety o skandalu w Austrii: "Zbrodnia potwora"



- Tam są rzeczy, których nie chcecie widzieć. Im mniej macie w głowie obrazów z tego miejsca, tym lepiej - relacjonuje austriackiej telewizji ORF funkcjonariusz, który brał udział w przeszukiwaniu piwnicy, gdzie więziono kobietę. Trzy klitki i korytarz, z sufitem na wysokości 1,70 m - w takich warunkach spędziła 24 lata uwięziona w piwnicy przez ojca Elisabeth Friztl i trójka z siódemki ich dzieci. Jedno zmarło tuż po urodzeniu. Powodem był brak właściwej opieki. Zwłoki zabrał i spalił ojciec noworodka.

Tragiczna tajemnica Josefa Fritzla wyszła na jaw w sobotę. Wcześniej, przez 24 lata, nikt nie poddał w wątpliwość tezy obojga rodziców: nasza córka została uprowadzona przez sektę. Josef i jego żona Rosemarie wielokrotnie występowali w mediach, między innymi pokazując list od córki, w którym ona sugeruje, że została uprowadza przez religijną grupę. To prawdopodobnie jej ojciec zmusił ją do napisania listu.

Austrii brak jest słów

Cały kraj żyje tylko jednym pytaniem: Jak to mogło się stać? Dlaczego przez 24 lata nikt: ani sąsiedzi mimo, że Fritzl systematycznie powiększał piwnicę w której przetrzymywał swoją córkę, ani szkoła, do której chodziły dzieci pochodzące z kazirodczego związku, ani rodzina, ani policja która przez cały ten czas poszukiwała zaginionej dziewczyny nie sprawdził jak wygląda sytuacja w domu? - Stoimy w obliczu z niczym nie porównywalnej zbrodni. - powiedział minister spraw wewnętrznych Guenther Platter. - To, co się tam wydarzyło, przechodzi ludzkie wyobrażenie - dodał.

Uratowana przez córkę

42-letnią dziś Elizabeth uratowała córka. Chorując. Gdy 19-letnia córka Elizabeth i Josefa trafiła do szpitala lekarze postanowili zbadać matkę, bo podejrzewali, że choroba może być genetyczna. Wtedy Josef zdecydował się wyprowadzić Elisabeth i dwoje pozostałych dzieci z piwnicy, a żonie oznajmił, że zaginiona córka postanowiła wrócić. W sobotę został zatrzymany wraz z Elisabeth nieopodal szpitala. Do domu Frtizlów wkroczyła policja.

Elisabeth jest w bardzo złym stanie psychicznym i znajduje się pod opieką specjalistów. Także jej matka i dzieci trafiły na obserwację do pobliskiego szpitala psychiatrycznego. Kobieta zgodziła się zeznawać dopiero gdy dostała zapewnienie od władz, że już nigdy więcej nie będzie kontaktowała się ze swoim ojcem. Władze zgodziły się i jednocześnie zgodzili się przekazać dzieci "pod właściwą opiekę".

Ma 18 lat. W sobotę pierwszy raz ujrzał słońce

Dwóch synów - jeden pięcio, drugi osiemnastoletni, nigdy wcześniej nie opuściło piwnicy. Gdy ojciec ich uwolnił w sobotę po raz pierwszy w życiu zobaczyli światło słoneczne. Nigdy wcześniej nie wyszli z piwnicy - nie byli w szkole, nie byli u lekarza, nigdy z nikim nie rozmawiali. Przebadani dziś przez lekarzy okazują się być w zadziwiająco dobrym zdrowiu.

42-letnia dziś Elisabeth Friztl miała ze swym ojcem siedmioro dzieci, lecz jedno z nich zmarło niedługo po porodzie. Troje z nich - dwie dziewczynki i jeden chłopiec - mieszkało z Josefem i jego 69-letnią żoną Rosemarie, pozostała trójka - w piwnicy ze swoją matką.

Trójka dzieci, która wychowywała się z babcią i ojcem-dziadkiem, została podrzucona na progu domu w niemowlęctwie. Dzieci miały kartki napisane ręką Elisabeth, w których pisała, że nie ma warunków, by je wychować. Małżeństwo zeznało, że znaleźli dwie dziewczynki i chłopca na progu domu w latach 1993, 1994 i 1997. Bez problemów uzyskali zgodę na adopcję.

Amstetten w centrum świata

Historia Elisabeth błyskawicznie obiegła cały świat. Do Amstetten zjechali reporterzy wszelakich mediów od CNN i BBC po Al Jazeerę. To nie pierwszy przypadek dramatu więzionych kobiet w Austrii. Blisko dwa lata temu media rozpisywały się na temat Nataschy Kampusch, która uciekła po ośmiu latach przetrzymywania w piwnicy domu porywacza. 10-letnia Natascha została uprowadzona w 1998 roku na przedmieściach Wiednia. Udało się jej uciec 23 sierpnia 2006 roku. Po ucieczce Nataschy porywacz popełnił samobójstwo rzucając się pod pociąg. Według policji dziewczyna odczuwała emocjonalną więź z przestępcą, znaną jako syndrom sztokholmski.

Dom, w którym przetrzymywana była Elizabeth i jej dzieci jest szary, niski, niczym się nie wyróżnia. W sobotni wieczór, gdy policja aresztowała Fritzla, pod jego domem zebrały się setki ciekawskich gapiów. Część z nich to byli najbliżsi sąsiedzi. Są zszokowani odkrytą tajemnicą. - Nie mieliśmy o niczym pojęcia. Nasze dzieci bawiły się z ich wnuczętami. Chodziły do tej samej szkoły - mówią. - To był bardzo dobry sąsiad. Zawsze pozdrawiał na przywitanie - mówi telewizji ORF jedne z sąsiadów. Ciepło wyrażają się także o żonie mężczyzny. - Bardzo miła starsza pani - mówią sąsiedzi.

Profesjonalne wiezienie

Wygląd piwnicy wskazuje, że Josef Fritzl profesjonalnie przygotowywał porwanie córki. Więzienie, w którym przetrzymywana była Elisabeth składało się z kilku ciasnych, pozbawionych okien pomieszczeń. Wejście do nich ukryte było za regałem i zabezpieczone kodem, który znał jedynie Josef. W regularnie rozbudowywanych, umeblowanych pomieszczeniach była łazienka i aneks kuchenny. Był tam również telewizor. - Wszystko jest bardzo wąskie, a wejście - bardzo małe. Trzeba się schylić. Żeby tam wejść - opisywał Polzer.

Żona Fritzla utrzymuje, że ani ona, ani wnuki przez nią adoptowane, nigdy nie schodzili do piwnicy.