Pokazywanie postów oznaczonych etykietą HISZPANIA-PORTUGALIA. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą HISZPANIA-PORTUGALIA. Pokaż wszystkie posty

środa, 20 sierpnia 2008

Tragedia na lotnisku w Madrycie

Beata Kopyt , kif , nat 20-08-2008, ostatnia aktualizacja 21-08-2008 04:00

153 osoby zginęły na madryckim lotnisku Barajas, gdy samolot stanął w płomieniach. To największa katastrofa lotnicza w Hiszpanii od ponad 20 lat. Doszło do niej wczoraj wczesnym popołudniem, kiedy samolot MD-82 hiszpańskich linii Spanair rozpędził się na pasie startowym i zaczął wznosić w powietrze.

źródło: Archiwum Rzeczpospolitej
Akcja ratownicza na lotnisku Barajas
źródło: Reuters
Akcja ratownicza na lotnisku Barajas
Lotnisko Barajas
autor zdjęcia: Filip Frydrykiewicz
źródło: Fotorzepa
Lotnisko Barajas

Samolot leciał do Las Palmas na Wyspach Kanaryjskich. Na pokładzie znajdowało się 166 pasażerów – głównie turystów – i dziewięciu członków załogi. Przeżyli ci, którym udało się wydobyć z płonącego wraku.

Niektórzy spośród rannych są w stanie krytycznym, więc liczba ofiar śmiertelnych może ulec zmianie.

Długo nie publikowano listy pasażerów, ale było wiadomo, że są wśród nich zagraniczni podróżni. Mówiło się o Niemcach (potem podano, że było ich czterech), Szwedach i Holendrach, nie było informacji o Polakach. Samolotem podróżowała dwójka małych dzieci. Pojawiły się pogłoski, że zginęły, wieczorem poinformowano jednak, że wprawdzie są poparzone, ale przeżyły.

Przeżyli ci, którym udało się wydobyć z płonącego wraku

Samolot startował o godzinie 14.30. Była to jego druga próba podejścia do lotu. Przy pierwszej, według dziennika „El Pais”, pilot zgłosił, że słyszy dziwny szum w silniku. Nie wykryto jednak żadnej usterki i po przeglądzie samolot dopuszczono do lotu.

Jeszcze podczas startu zapalił się jednak lewy silnik. Maszyna spadła zaraz za końcem pasa startowego z niewielkiej, kilkumetrowej wysokości i stanęła w płomieniach. Na ziemię rozlało się paliwo z dwóch pełnych baków. Samolot przełamał się na dwie części. W niebo wzbiły się gęste kłęby szarego dymu, które jeszcze przez kilka godzin unosiły się nad madryckim lotniskiem.

Na miejscu tragedii natychmiast pojawiło się 45 karetek pogotowia, 11 jednostek straży pożarnej, 230 sanitariuszy i 170 strażników miejskich. Strażacy próbowali gasić płonący wrak, a personel medyczny – ratować ludzi. Jeden z ratowników mówił później o „totalnej katastrofie”. Z relacji strażaków, lekarzy i sanitariuszy wynikało, że na miejscu zastali dziesiątki zwęglonych ciał.

– To nie wyglądało jak samolot. Wszystko się spaliło – opowiadał funkcjonariusz Gwardii Cywilnej. – Istne piekło. Ludzkie ciała dosłownie się gotowały. Próbowaliśmy je zbierać, ale poparzyliśmy sobie ręce – mówił.

Premier Jose Luis Rodriguez Zapatero natychmiast przerwał urlop i zwołał nadzwyczajne posiedzenie rządu. Najpierw jednak pojechał na lotnisko Barajas i spotkał się z bliskimi ofiar. Władze Madrytu ogłosiły trzydniową żałobę.

Wczorajsza katastrofa na lotnisku w Madrycie to najpoważniejszy tego rodzaju wypadek w Hiszpanii od ponad 20 lat. Najtragiczniejsza katastrofa lotnicza w historii tego kraju miała miejsce w 1977 roku, gdy dwa samoloty zderzyły się na lotnisku na Teneryfie. Zginęło wówczas 585 osób. Wtedy zawinił człowiek. Teraz jest jeszcze za wcześnie na ustalenie przyczyny wypadku: czy był nią błąd człowieka czy awaria maszyny. Minister rozwoju i przemysłu Magdalena Alvarez uważa, że pilot mógł popełnić błąd „przy manewrze startu”.

p. z.

Najtragiczniejsze katastrofy lotnicze w ostatnim czasie:

10 czerwca 2008 roku - na lotnisku w Chartumie rozbił się sudański samolot z 217 osobami na pokładzie. W katastrofie Airbusa A310, który zapalił się podczas lądowania, zginęło około 30 osób. Maszyna zjechała z pasa startowego i przełamała się na dwie części. Lądowanie odbywało się w złych warunkach atmosferycznych, podczas szalejącej burzy.

17 lipca 2007 roku - brazylijski Airbus A320 ze 176 osobami na pokładzie rozbił się w czasie ulewnego deszczu na lotnisku Congonhas w Sao Paulo. Po wylądowaniu samolot nie zdołał wyhamować na końcu pasa, przejechał przez zatłoczoną szosę i uderzył w stację paliwową, powodując wybuch jej zbiorników i olbrzymi pożar. Ze 170 pasażerów i sześciu członków załogi, znajdujących się na pokładzie, nikt się nie uratował. Na ziemi zabitych zostało co najmniej 15 osób.

5 maja 2007 roku - lecący z Duali w Kamerunie do stolicy Kenii Nairobi Boeing 737-800 kenijskiego towarzystwa Kenya Airways rozbił się wkrótce po starcie. Najprawdopodobniej nie przeżył nikt spośród łącznie 114 pasażerów i członków załogi.

1 stycznia 2007 roku - Boeing 737-400 indonezyjskiego towarzystwa AdamAir ze 101 osobami na pokładzie zaginął podczas lotu z Surabai do Manado na wyspie Sulawesi (dawny Celebes). Wraku samolotu nie odnaleziono; 25 stycznia okręt wojenny USA odebrał sygnały radiowe "czarnej skrzynki" w miejscu, gdzie głębokość morza przekracza 1000 metrów.

Oficjalna strona linii Spanair

www.spanair.com

Rzeczpospolita

wtorek, 10 czerwca 2008

Hiszpania walczy z amerykańską firmą o skarb wart 500 mln dolarów

mig, CNN
2008-06-09, ostatnia aktualizacja 2008-06-09 15:27
Zobacz powiększenie
Współwłaściel firmy Odyssey Marine Exploration Greg Stemm, przegląda monety znalezione u wybrzeży Hiszpanii. Hiszpania żąda zwrotu skarbu.
Fot. Odyssey Marine Exploration /NYT

W sądzie na Florydzie rozpoczął się proces między rządem hiszpańskim a amerykańską firmą zajmującą się wydobyciem zatopionych ładunków o prawa do skarbu wartego 500 mln dolarów.

Hiszpania domaga się zwrotu srebrnych i złotych monet wydobytych z dna Oceanu Atlantyckiego nieopodal jej wybrzeży, twierdząc, że pochodziły one z XIX-wiecznego hiszpańskiego statku zatopionego podczas bitwy morskiej. Oddaniu skarbu sprzeciwia się firma Odyssey Marine Exploration, która znalazła monety.

Spór o skarb rozpoczął się rok temu. Odyssey, po odkryciu monet, w sekrecie wysłała je samolotem z Gibraltaru na Florydę, a następnie ogłosiła, że znalazła skarb. Zasłaniając się względami bezpieczeństwa, nie ujawniła jednak miejsca znaleziska, nazwanego tajemniczo "Black Swan" (czarnym łabędziem), ani przyczyn, dlaczego tak duża ilość monet znalazła się na dnie morza.

Tymczasem, zdaniem Hiszpanów, rozwiązanie zagadki jest proste. Złote i srebrne monety były częścią ładunku hiszpańskiej fregaty Nuestra Senora de las Mercedes, która zatonęła u wybrzeży Hiszpanii w październiku 1804 roku. Mercedes, wraz z trzema innymi statkami płynęła z Peru do Hiszpanii. Dzień przed dotarciem do Półwyspu Iberyjskiego statki zostały zaatakowane przez flotę brytyjską, w wyniku czego wywiązała się bitwa morska pod Cape St. Mary (Przylądek Świętej Marii). Mercedes zatonęła po wybuchu w składzie prochu, a wraz z nią 200 Hiszpanów, żołnierzy i cywilów, oraz cały ładunek.

Hiszpania oskarża amerykańską firmę o splądrowanie stanowiącego jej dziedzictwo statku. Z kolei Odyssey zaprzecza jakoby znalazła monety na cmentarzysku hiszpańskiej floty, twierdząc, że w miejscu znaleziska nie było ani wraku statku, ani szczątków ludzkich.

Archeolog morski i specjalista ds. monet, wysłani na Florydę przez rząd Hiszpanii, po zbadaniu skarbu stwierdzili, że część monet zostało wybitych w 1803 roku w Limie, będącej wówczas kolonią hiszpańską, co stanowi niezbity dowód, że skarb należy się Hiszpanii.

Sprawę śledzi też rząd peruwiański. Gdyby okazało się, że monety rzeczywiście pochodzą z Peru, wówczas kraj ten mógłby zgłosić do nich pretensje. Hiszpańskie ministerstwo kultury oświadczyło już, że Hiszpania gotowa jest podzielić się skarbem z Peru, ale na zasadzie wspólnoty dziedzictwa kulturowego, a nie podziału łupów. Tymczasem o żadnych pertraktacjach z firmą Odyssey nie ma mowy.

niedziela, 20 kwietnia 2008

Dziewięcioro fińskich turystów zginęło w wypadku autobusu

PAP, jas
2008-04-20, ostatnia aktualizacja 2008-04-20 07:17
Zobacz powiększenie
Wypadek autokaru z turystami na południu Hiszpanii. Dziewięciu fińskich turystów zginęło. Benalmadena, 19.08.2008
Fot. JON NAZCA REUTERS

Dziewięć osób zginęło, a 22 odniosły poważne obrażenia w wypadku autobusu, do którego doszło w sobotę na południu Hiszpanii - podała hiszpańska policja

Zobacz powiekszenie
Fot. Sergio Torres AP
Wypadek autokaru z turystami na południu Hiszpanii. Dziewięciu fińskich turystów zginęło. Benalmadena, 19.08.2008
Wypadek miał miejsce na autostradzie AP-7 w Andaluzji, nieopodal nadmorskiego kurortu Banalmadena. Około 19.30 czasu lokalnego autobus z 44 fińskimi turystami wypadł z drogi wskutek bocznego zderzenia z nieprzepisowo wyprzedzającym samochodem terenowym, po czym się przewrócił

Jak wynika z doniesień policji, spośród 35 rannych pasażerów autobusu sześcioro jest w stanie krytycznym, 16 w ciężkim, zaś pozostałych 13 odniosło nieznaczne obrażenia

Służby ratunkowe utworzyły przy autostradzie szpital polowy, aby udzielić natychmiastowej pomocy poszkodowanym. Stamtąd zostaną przetransportowani do różnych szpitali turystycznego regionu Costa del Sol

Jak powiedziała rzeczniczka lokalnej policji, kierowca terenówki przeżył wypadek. Badanie wykazało, że był pod wpływem alkoholu.

Autobus zmierzał na lotnisko w Maladze, skąd kończąca urlop w Hiszpanii grupa Finów miała wrócić do kraju

Według niemieckiej agencji dpa, był to najgorszy wypadek autobusowy w Hiszpanii od ponad siedmiu lat.

poniedziałek, 18 lutego 2008

USA uznają niepodległość Kosowa. Hiszpania porównuje ją do inwazji na Irak

rik, jg, PAP
2008-02-18, ostatnia aktualizacja 2008-02-18 21:04
Zobacz powiększenie
Prezydent Kosowa Fatmir Sejdiu (z lewej) i premier Hashim Thaci prezentują nową flagę Kosowa na scpecjalnej konferencji prasowej
Fot. Darko Bandic AP

Francja jako pierwszy kraj Unii Europejskiej uznała oficjalnie Kosowo. Zrobiły to także Stany Zjednoczone. - USA uznały Kosowo za państwo "suwerenne i niepodległe" - oświadczyła sekretarz stanu USA Condoleezza Rice. Natomiast hiszpański minister spraw zagranicznych twierdzi, że "niepodległość Kosowa jest jak inwazja na Irak".

Zobacz powiekszenie
fot. Dominik Sadowski / AG
Tak świętowali wczoraj niepodległość Albańczycy w Kosowskiej Mitrovicy
Zobacz powiekszenie
Fot. Visar Kryeziu AP
Kosowski premier Hashim Thaci wśród tłumu w Prisztinie
Kosowo
Kosowo
Już w poniedziałek co najmniej 18 państw UE uznało lub zapowiedziało rychłe uznanie Kosowa. Są to: Francja, Wielka Brytania, Włochy, Niemcy, Polska, Austria, Finlandia, Dania, Belgia, Bułgaria, Holandia, Luksemburg, Słowenia, Szwecja, Węgry, Irlandia, Litwa, Łotwa, Estonia. Cypr, Rumunia, Hiszpania i Słowacja są przeciw niepodległości Kosowa, a Bułgaria i Czechy uznają nowy kraj warunkowo. Krajom UE udało się przyjąć dziś w Brukseli wspólne stanowisko. Daje ono członkom Unii wolną rękę w sprawie Kosowa.

Hiszpania: To nie ma międzynarodowych podstaw

Hiszpania już wcześniej deklarowała, że nie poprze niepodległości Kosowa. Dziś wieczorem hiszpański minister spraw zagranicznych Miguel Angel Moratinos nie tylko to potwierdził, lecz porównał proklamowanie niepodległości tej serbskiej prowincji do inwazji na Irak. "W jednym i w drugim przypadku nie ma rezolucji ONZ ani żadnego układu stron" - powiedział Moratinos.

"Rząd hiszpański zawsze stał na stanowisku poszanowania prawa międzynarodowego, zarówno wtedy, kiedy zdecydował o wycofaniu wojsk z Iraku, jak i teraz, kiedy dochodzi do secesji w państwie" - oświadczył.

Moratinos wyraził żal, że decyzja kosowskich Albańczyków doprowadziła do podziału społeczności międzynarodowej, do podziału w Radzie Bezpieczeństwa ONZ oraz w Unii Europejskiej.

Jednak, zdaniem dziennika "El Mundo", deklaracja rządu hiszpańskiego o nieuznaniu Kosowa, w odróżnieniu od wojny w Iraku, okaże się tylko "czasowym odrzuceniem", aby "później ustanowić relacje dwustronne". Według gazety Hiszpania, wcześniej czy później, uzna Kosowo.

Moratinos, zapytany w Brukseli, czy Madryt zaakceptuje "europejską perspektywę" Kosowa (eufemizm oznaczający, że kiedyś mogą rozpocząć się rozmowy o przystąpieniu nowego państwa do UE), odpowiedział: "Tak".

Słowacja "nie widzi możliwości" uznania niepodległości Kosowa - oświadczył w Brukseli minister spraw zagranicznych Słowacji Jan Kubisz.

Bułgaria uzależnia swoje stanowisko w sprawie Kosowa przede wszystkim od tego, jak władze kosowskie będą realizować plan wysłannika ONZ Marttiego Ahtisaariego, budować instytucje i przestrzegać praw mniejszości narodowych - oświadczył prezydent Georgi Pyrwanow. - Należy uważnie śledzić postawę władz Prisztiny wobec "ryzyka i wyzwań w naszym regionie" - powiedział. Dodał, że stanowisko Bułgarii "powinno nadal wyrażać przywiązanie do wysiłków UE, będącej czynnikiem stabilności w Kosowie".

Rząd Mołdawii, która stoi w obliczu separatyzmu Naddniestrza, uznał proklamację niepodległości przez Kosowo za "czynnik destabilizacji w Europie". "Pomimo wyjątkowego charakteru problemu Kosowa, rezolucja ta jest nie tylko celowym pogwałceniem integralności terytorialnej Serbii, ale również poważnym czynnikiem destabilizacji w Europie, który stymuluje tendencje separatystyczne we wszystkich strefach konfliktu" - oświadczył rząd Mołdawii

Francja: To koniec bałkańskich kłopotów

Przyjęta deklaracja krajów UE głosi, że "każdy kraj, w zgodzie ze swoją narodową praktyką i zasadami prawa, a także prawem międzynarodowym, może nawiązać stosunki z Kosowem jako niepodległym krajem pod międzynarodowym nadzorem". - Byli tacy, którzy mówili, że UE nie będzie w stanie uzyskać kompromisu, ale udało się nam dojść do porozumienia w sprawie Kosowa - cieszył się szef słoweńskiej dyplomacji Dimitrij Rupel.

Jako pierwszy z krajów UE niepodległość Kosowa uznała Francja. Decyzję ogłosił minister spraw zagranicznych Francji Bernard Kouchner. Minister powiedział, że prezydent Francji Nicolas Sarkozy wystosował do prezydenta Kosowa list, w którym poinformował o oficjalnym uznaniu jego kraju przez Francję. - To koniec bałkańskich kłopotów. Mam nadzieję, że skończyły się na dobre. Teraz potrzebujemy pojednania, chociaż wiem, że zajmie to dużo czasu - oświadczył na konferencji prasowej.

Bush: Kosowianie są już niepodlegli

USA George W. Bush powiedział dziś, że mieszkańcy Kosowa są już niepodlegli, chociaż nie poinformował o formalnym uznaniu przez USA niepodległości tego państwa. Zdecydowanie przeciwko powstaniu Kosowa opowiada się Rosja - naturalny sojusznik Serbii.

- Będziemy obserwować, jak potoczą się dziś wydarzenia - powiedział Bush w wywiadzie na żywo dla sieci telewizyjnej NBC z Tanzanii, gdzie przebywa z wizytą. - Kosowianie są już niepodlegli. Od dawna opowiadałem się za tym wraz z amerykańskim rządem". Dodał, że uznanie Kosowa jako państwa przez Stany Zjednoczone byłoby zgodne z ONZ Marttiego Ahtisaariego.

Dla Węgrów Kosowo to delikatna sprawa

Cypr, Grecja i Rumunia zapowiadały, że nie uznają młodego państwa. Tłumaczy się to po części obawą o własne ruchy separatystyczne, a po części obawą o stabilność regionu. Potwierdza to stanowisko przedstawicieli mniejszości węgierskiej za granicą, którzy uważają, że niepodległość Kosowa może posłużyć im za precedens - Sprawa statusu Kosowa jest dla Węgier bardzo delikatna z uwagi na węgierską mniejszość za granicą, m.in. w serbskiej Wojwodinie - powiedział dziś spotkaniu z dziennikarzami nowy ambasador Węgier w Polsce Robert Kiss. Przyznał, że podnoszą się głosy, iż proklamowanie niepodległości Kosowa może skomplikować sytuację Węgrów za granicą - np. na Słowacji i w Rumunii, które obawiają się, że przykład Kosowa może być zachęcający dla tamtejszej mniejszości.

Czeczeni są zadowoleni

Rebelianci czeczeńscy walczący o oderwanie się od Rosji z zadowoleniem przyjęli proklamowanie niepodległości przez Kosowo, porównując kosowskie starania o uzyskanie niezależności z własną walką przeciwko Rosji.