czwartek, 27 grudnia 2007

Eksperci o śmierci Bhutto: W Pakistanie szykują się zamieszki

man, IAR, PAP
2007-12-27, ostatnia aktualizacja 2007-12-27 16:56
Zobacz powiększenie
Po śmierci Benazir Bhutto w Pakistanie wybuchły zamieszki. 27 grudnia 2007
Fot. Shakil Adil AP

Profesor Janusz Danecki z Instytutu Orientalistyki UW jest przekonany, że po śmierci Benazir Bhutto w Pakistanie dojdzie do rozruchów. Opinię zdają się potwierdzać - ekspert do spraw terroryzmu Krzysztof Karolczak, były ambasador w Indiach Krzysztof Mroziewicz i orientalista profesor Piotr Kłodkowski. Karolczak wraz z Mroziewiczem uważają, że możliwe jest ponowne wprowadzenie stanu wyjątkowego w Pakistanie, podczas gdy Kłodkowski dodał, że to tragiczne wydarzenie oznacza, iż w Pakistanie do głosu znów doszli radykałowie.

Zobacz powiekszenie
Fot. B.K.Bangash AP
Benazir Bhutto przemawia na swoim ostatnim wiecu - 27 grudnia 2007.
- Przywódca Pakistanu może w tej sytuacji ponownie wprowadzić stan wyjątkowy i przesunąć wybory, które miały się odbyć za 2 tygodnie - zauważył Karolczak.

Pakistan zaleje fala przemocy?

Ekspert dodał, że nie można jednoznacznie powiedzieć, komu zależało na śmierci Benazir Bhutto Jego zdaniem za zamachem może stać zarówno prezydent Musharraf jak i fundamentaliści islamscy. - W Pakistanie istnieje bowiem bardzo silny jest ruch fundamentalistyczny, któremu Bhutto ostro się sprzeciwiała - zaznaczył.

Według Karolczaka, po śmierci byłej premier rozwój sytuacji w Pakistanie może mieć różny przebieg. Jego zdaniem zamach może na zasadzie domina wywołać kolejne ataki na przeciwników politycznych. Fundamentaliści mogą bowiem dążyć do destabilizacji pozornego porządku w kraju. Z drugiej strony liczni zwolennicy Bhutto mogą też rozpocząć protesty, co tylko zaostrzy i tak napiętą już sytuację w tym kraju. Zdaniem eksperta fala przemocy może być porównywalna do tej, jaką możemy zaobserwować w Iraku.

Bhutto męczennikiem

Tymczasem orientalista profesor Piotr Kłodkowski uważa, że śmierć Benazir Bhutto oznacza, iż w pakistańskiej polityce zatriumfował radykalizm. Jego zdaniem z byłą premier tego kraju wiązano nadzieje na demokratyzację państwa. Zdaniem eksperta Benazir Bhutto, podobnie jak jej ojciec, który został skazany na śmierć, stanie się więc symbolem męczeństwa w obronie demokracji.

Profesor Kłodkowski zauważa, że w najbliższym czasie może dojść do rozruchów, jednak powinny one zostać opanowane przez armię. Politolog zaznacza, że Benazir Bhutto miała wielu wrogów zarówno w otoczeniu prezydenta Perweza Musharrafa, jak i muzułmańskich ekstremistów.

W opinii profesora Kłodkowskiego zamachu nie dokonał jednak nikt z otoczenia prezydenta. Orientalista zaznacza, że przeciwnikami Bhutto byli także członkowie opozycji, którzy nie pogodzili się z tym, iż zawarła ona porozumienie z prezydentem Pervezem Musharrafem. Wrogów byłej premier mogły też przysporzyć uznawanie jej za zwolenniczkę liberalnego islamu, czy podejrzenia, iż jest ona szyitką, co mogło być poważnym problemem dla sunnickich muzułmanów.

Zamieszki w Pakistanie nieuniknione

Profesor Janusz Danecki z Instytutu Orientalistyki UW również jest zdania, po śmierci Bhutto dojdzie do zamieszek miedzy jej zwolennikami a islamskimi fundamentalistami. W jego opinii to właśnie islamscy radykałowie prawdopodobnie dokonali zamachu na Bhutto.

Prof. Danecki zaznaczył, że śmierć byłej premier to wydarzenie niekorzystne dla przyszłości zmian w Pakistanie. - Politycznie to bardzo niedobrze, bo Benazir Bhutto była osobą bardzo pozytywnie postrzeganą przez wszystkie siły liberalne, demokratyczne, dążące do demokracji. Była taką szansą na pokojowe przekształcenie się tego wątpliwego reżimu (gen. Perveza) Musharrafa w demokratyczną republikę Pakistanu - ocenił ekspert Uniwersytetu Warszawskiego. W jego ocenie, w Pakistanie nie ma w tej chwili nikogo, kto mógłby zastąpić Benazir Bhutto.

Orientalista zwrócił jednocześnie uwagę, że była premier miała wielu przeciwników w swoim kraju, głównie wśród radykalnych grup islamskich. - Ona zawsze reprezentowała ten nurt prozachodni, w sensie reform skierowanych ku Europie, do tego była kobietą, więc osobą szczególną na tym stanowisku. To oczywiście takim skrajnym grupom fundamentalistycznym nigdy się nie podobało - zaznaczył Danecki. Profesor spodziewa się, że w najbliższym czasie na pewno dojdzie do wystąpień zwolenników byłej premier i starć z fundamentalistami islamskimi. - Na pewno dojdzie do zamieszek - podkreślił Danecki.

"Ogień" może się rozszerzyć na Indie

Zdaniem byłego ambasadora Polski w Indiach Krzysztofa Mroziewicza, prezydent Pakistanu Pervez Musharraf "jest ostatnią osoba, która byłaby zainteresowana tym, aby zgładzić" byłą premier Pakistanu Benazir Bhutto. Mroziewicz nie wyklucza, że po śmierci Bhutto w Pakistanie zostanie wprowadzony stan wyjątkowy. - Najprawdopodobniej Musharraf w tej chwili koncentruje władzę, bo to jest jedyne co można tam zrobić. Ogłosi zapewne jakieś szczególne uprawnienia, których udzieli armii, a zwłaszcza tym jednostkom, które są wobec niego lojalne, czyli komandosom - przewiduje Mroziewicz.

Ekspert nie wykluczył, że "zostaną zarządzone jakieś ekstra stany wyjątkowe". - Należy się obawiać pogromów i zamieszek na wielką skalę, przede wszystkim w Karaczi - w rejonie, z którego pochodzi rodzina Bhuttów. Tam będzie najtrudniej i najgroźniej - powiedział. Jego zdaniem, może tam nawet dojść "do powszechnego niszczenia wszystkiego, co jest związane z władzą centralną".

Mroziewicz zwrócił także uwagę, że Bhutto dwukrotnie oskarżała siły specjalne Musharrafa o to, że próbowały ją zgładzić. - Niewykluczone, że coś z tego oskarżenia przebije się do wiadomości publicznej - dodał. - Jej śmierć nie działa jednak na korzyść prezydenta Musharrafa, ale na korzyść Navaza Shariffa (byłego premiera Pakistanu, obalonego w wyniku przewrotu dokonanego przez Musharrafa), który reprezentował interesy oligarchii wojskowej penjabskiej - zaznaczył komentator. Dopytywany komu mogłoby zależeć na śmierci Bhutto, Mroziewicz wskazał Shariffa oraz islamistów czyli - jak podkreślił - "50 proc. społeczeństwa Pakistanu".

Mroziewicz przewiduje także, że Indie "zachowają się bardzo taktownie i dyplomatycznie". - Będą się starały działać wszelkimi sposobami, aby ten konflikt wewnętrzny dało się uśmierzyć, bo w innym wypadku jest to bardzo duże zagrożenie dla Indii. Jeśli ten "ogień" zacząłby się szerzyć, to od razu zagraża stabilności Indii - podkreślił.

Skuteczny zamach na byłą premier

Jak podało pakistańskie MSW, była premier Pakistanu, przywódczyni największej partii opozycyjnej w tym kraju, zmarła w czwartek w wyniku ran odniesionych w zamachu samobójczym w Rawalpindi. Doradca ds. bezpieczeństwa Bhutto oświadczył, że została ona postrzelona w szyję i klatkę piersiową, gdy wsiadała do samochodu. Następnie zamachowiec wysadził się w powietrze. W zamachu, do jakiego doszło na dwa tygodnie przed wyborami parlamentarnymi w Pakistanie, zginęło co najmniej 16 osób. Zamachowiec zaatakował podczas wiecu zwolenników Pakistańskiej Partii Ludowej, której przewodziła Bhutto.

Reakcje świata na zamach na Benazir Bhutto

jas, met, PAP
2007-12-27, ostatnia aktualizacja 2007-12-27 18:08

Słowa potępienia dla zamachu na byłą premier Pakistanu Benazir Bhutto napływają z całego świata. Zamach na przywódczynię opozycji nazywany jest zamachem na demokrację. Rada Bezpieczeństwa ONZ zapowiedziała konsultacje.

Zobacz powiekszenie
Fot. B.K. Bangash AP
Benazir Bhutto (zdj. z roku 1988)
GALERIA ZDJĘĆ
Rada Bezpieczeństwa ONZ zapowiedziała przeprowadzenie jeszcze w czwartek konsultacji w związku z zamachem na przywódczynię pakistańskiej opozycji Benazir Bhutto w Rawalpindi.

Według kół dyplomatycznych w Nowym Jorku rezultatem konsultacji, prowadzonych przy drzwiach zamkniętych przez przedstawicieli wszystkich 15 państw członkowskich Rady, może być wydanie oświadczenia w sprawie zamachu na panią Bhutto.

Zbrodniczy ekstremiści próbują podważyć demokrację

Prezydent George W. Bush oświadczył, że Stany Zjednoczone surowo potępiają "ten tchórzliwy akt", jakim był czwartkowy zamach na przywódczynię opozycji pakistańskiej Benazir Bhutto w Rawalpindi.

Bush wezwał Pakistańczyków, by uczcili pamięć pani Bhutto, kontynuując proces demokratyczny w Pakistanie. Podkreślił też, że tym, którzy są odpowiedzialni za śmierć Bhutto musi zostać wymierzona sprawiedliwość.

O dokonanie zamachu Bush oskarżył "zbrodniczych ekstremistów, którzy próbują podważyć demokrację w Pakistanie".

Zamach na panią Bhutto potępił Biały Dom oraz Departament Stanu USA.

Republikański kandydat na prezydenta Rudy Giuliani - burmistrz Nowego Jorku, kiedy terroryści zaatakowali tam 11 września 2001 roku - oświadczył, że śmierć Bhutto " jest przypomnieniem, iż terroryzm - czy to w Nowym Jorku, Londynie, Tel Awiwie, czy Rawalpindi - jest wrogiem wolności. Giuliani wezwał do zdwojenia wysiłków w wojnie z terroryzmem.

Zamach wzbudzi falę terroryzmu

Komentując czwartkowy zamach w Pakistanie, którego ofiarą padła opozycyjna polityk Benazir Bhutto, rosyjski wiceminister spraw zagranicznych Aleksandr Łosiukow wyraził obawy, że zabójstwo to może wyzwolić falę aktów terroru.

- Zamach terrorystyczny to zła wróżba. Składamy z tej okazji kondolencje. Z pewnością wzbudzi on falę terroryzmu - powiedział Łosiukow. - Liczymy się z tym, że to groźne wydarzenie, do którego doszło w tak niestabilnej sytuacji, jaką mamy w Pakistanie w przeddzień wyborów, stanie się jeszcze jednym niebezpiecznym czynnikiem. Jesteśmy zaniepokojeni i przygnębieni tym aktem terroru - dodał wiceminister.

Oficjalny przedstawiciel MSZ Rosji Michaił Kamynin wyraził nadzieję, że władze Pakistanu zdołają zagwarantować spokój i bezpieczeństwo w kraju.

- W Moskwie niejednokrotnie zwracano uwagę na to, że władze Pakistanu powinny w tym kluczowym momencie (przed wyborami) uczynić wszystko co niezbędne dla zapewnienia stabilności państwa. Mamy nadzieję, że władze państwowe zapewnią stabilność i nie dopuszczą od ponownych aktów terroru. Zdecydowanie potępiamy to, co się stało, i wyrażamy nasze współczucie - oświadczył Kamynin.

Watykan: Przyłączamy się do bólu Pakistańczyków

"Tragiczną, straszną wiadomością" nazwał w czwartek rzecznik Watykanu ksiądz Federico Lombardi zamach na przywódczynię opozycji w Pakistanie, byłą premier Benazir Bhutto. Wyraził przekonanie, że zamach ten "oddala pokój".

- Przyłączamy się do bólu narodu pakistańskiego - podkreślił watykański rzecznik w rozmowie z agencją Ansa. - Dzisiejszy zamach pokazuje, jak skrajnie trudne jest przywrócenie pokoju w narodzie, tak bardzo udręczonym przez przemoc - dodał.

Ksiądz Lombardi powiedział, że papież Benedykt XVI został natychmiast poinformowany o zamachu na panią Bhutto.

To czas na powściągliwość i jedność

Szef brytyjskiej dyplomacji David Miliband oświadczył, że jest wstrząśnięty czwartkowym zamachem na Benazir Bhutto, i wezwał do "powściągliwości i jedności" w Pakistanie.

- Biorąc na cel Benazir Bhutto, ugrupowania ekstremistyczne mierzą we wszystkich tych, którzy są oddani procesowi demokratycznemu w Pakistanie - podkreślił Miliband i dodał, że nie wolno dopuścić, by ci ekstremiści odnieśli sukces. - To czas na powściągliwość, ale także na jedność - oświadczył Miliband.

Ból i oburzenie

Premier Włoch Romano Prodi potępił zamach na przywódczynię pakistańskiej opozycji Benazir Bhutto i wyraził w imieniu swego rządu ból i oburzenie.

- Benazir Bhutto chciała prowadzić do końca swą batalię przy za pomocą tylko jednego oręża - dialogu i politycznej konfrontacji - oświadczył szef włoskiego rządu.- Potępiam z oburzeniem ślepą wściekłość terroru, która doprowadziła do kolejnego przelewu krwi i bólu w Pakistanie, kraju i tak już umęczonym z powodu fanatyzmu- powiedział premier Prodi.

Podkreślił, że - trudna droga do pokoju i demokracji w tym regionie nie powinna zostać przerwana.

- Ofiara byłej premier Bhutto powinna być jeszcze silniejszym przykładem dla tych, którzy nie poddają się w obliczu terroryzmu - dodał włoski premier.

Zrobić wszystko dla stabilizacji Pakistanu

Szef dyplomacji Francji Bernard Kouchner potępił czwartkowy zamach na Benazir Bhutto w Rawalpindi, w wyniku którego była premier Pakistanu zmarła w szpitalu.

Kouchner nazwał samobójczy zamach, który kosztował życie Bhutto, "odrażającym czynem", i zaapelował do wspólnoty międzynarodowej, aby zrobić wszystko w celu zapewnienia Pakistanowi "stabilności".

Francuski minister spraw zagranicznych "potwierdza przywiązanie Francji do stabilności Pakistanu i jego demokracji, które powinny być w centrum uwagi całej międzynarodowej społeczności".

Kouchner przekazał kondolencje rodzinie pani Bhutto, ofiarom tego zamachu i narodowi pakistańskiemu

Żałoba narodowa po śmierci Benazir Bhutto

met, man, PAP
2007-12-27, ostatnia aktualizacja 2007-12-27 23:25
Zobacz powiększenie
Benazir Bhutto przemawia na swoim ostatnim wiecu - 27 grudnia 2007.
Fot. B.K.Bangash AP

Prezydent Pakistanu Pervez Musharraf ogłosił trzydniową żałobę narodową po śmierci Benazir Bhutto, byłej szefowej rządu i przywódczyni opozycji. Wezwał też do zachowania pokoju. Zamordowanie Bhutto wywołało gwałtowne protesty jej zwolenników. Pakistańskie siły bezpieczeństwa postawiono w stan najwyższej gotowości.

Zobacz powiekszenie
Fot. REUTERS TV REUTERS
Benazir Bhutto opuszcza wiec w Rawalpindi - 27 grudnia 2007
GALERIA ZDJĘĆ
Benazir Bhutto zginęła w zamachu - czytaj

Rząd Pakistanu ogłosił w czwartek późnym wieczorem, że wszystkie szkoły , banki i centra handlowe w kraju pozostaną zamknięte przez 3 dni na znak żałoby po byłej premier Benazir Bhutto, która zginęła tego dnia w zamachu.

Jednocześnie przedstawiciel pakistańskiego ministerstwa spraw wewnętrznych poinformował, że ciało zabitej kilka godzin wcześniej przywódczyni opozycji zostało przewiezione późnym wieczorem ze stolicy kraju Islamabadu do jej rodzinnej miejscowości Larkana na południu kraju na pokładzie specjalnego samolotu wojskowego.

W nadanym przez telewizję przemówieniu prezydent Pakistanu oświadczył, że zamachu na Bhutto dokonali terroryści. Obiecał podwojenie wysiłków z walce z nimi i zaapelował o poparcie dla siebie.

Musharraf wezwał też obywateli Pakistanu do zachowania spokoju. Z apelem tym wystąpił na nadzwyczajnym posiedzeniu rządu i władz wojskowych w Islamabadzie, zwołanym w kilka godzin po tym, gdy była premier Benazir Bhutto zmarła w następstwie zamachu.

Siły bezpieczeństwa w stanie najwyższej gotowości

Ponadto pakistańskie siły bezpieczeństwa, czyli oddziały paramilitarne i policja, zostały postawione w czwartek w stan najwyższej gotowości w całym kraju. Zamordowanie Bhutto wywołało bowiem gwałtowne protesty jej zwolenników.

- Ogłosiliśmy w kraju czerwony alert stawiając w stan gotowości siły paramilitarne w prowincjach, by mogły zapewnić bezpieczeństwo i spokój - powiedział rzecznik MSW Javed Cheema.

Partia Sharifa zbojkotuje styczniowe wybory

"PML-N [Pakistańska Liga Muzułmańska Nawaz] zbojkotuje wybory po śmierci Bhutto. Wolne wybory nie są możliwe przy obecności Musharrafa, który jest źródłem wszystkich problemów" - powiedział, odnosząc się do prezydenta Pakistanu Perveza Musharrafa.

Sharif zaapelował do prezydenta, aby podał się do dymisji w celu "ratowania kraju".

Były premier nawoływał też, aby w piątek w kraju przeprowadzony został strajk generalny.

Pokieruję waszą wojną

Były premier Pakistanu Nawaz Sharif przyrzekł w czwartek Pakistańczykom "pokierować ich wojną" po śmierci w następstwie zamachu Benazir Bhutto, byłej szefowej rządu i, tak jak on, przywódczyni opozycji. Prezydent Pakistanu

Sharif skierował te słowa do tłumu zgromadzonego przed szpitalem, gdzie 54-letnia Bhutto zmarła w czwartek od ran postrzałowych po zamachu samobójczym, w którym zginęło co najmniej 20 innych osób. Zamachu dokonano w trakcie spotkania przedwyborczego w Rawalpindi na przedmieściach Islamabadu.

- Przyrzekam wam, że od chwili obecnej poprowadzę waszą wojnę - powiedział, dodając, że - podziela ból zwolenników Bhutto i całego pakistańskiego narodu.

Eksperci: Będą zamieszki - czytaj

Kim była Benazir Bhutto

Wojciech Jagielski
2007-12-28, ostatnia aktualizacja 2007-12-27 18:50

Benazir Bhutto była pierwszą kobietą, która przejęła rządy w kraju muzułmańskim. Kiedy dosięgły jej kule zamachowca, sposobiła się właśnie, by zdobyć władzę po raz trzeci. W Pakistanie nikt wcześniej tego przed nią nie dokonał

Zobacz powiekszenie
Fot. B.K. Bangash AP
Benazir Bhutto (zdj. z roku 1988)
Wierzyła w swoją wyjątkowość i bardzo o nią dbała. Nawet jej imię "Benazir" w mowie urdu znaczy wyjątkowa, niezwykła.

Z dynastii Bhutto

Losy Benazir Bhutto przypominają scenariusz filmów, jakich mnóstwo kręci się w azjatyckiej fabryce snów w Bollywood, w Bombaju noszącym od niedawna nazwę Mumbaj. Pełno w nich pasji, dramatów, zdrad, krwi. W przeciwieństwie do tych filmów w opowieści o Benazir Bhutto nie ma jednak szczęśliwego zakończenia.

Przyszła na świat w politycznej dynastii. Polityką, gdy obecny Pakistan wchodził jeszcze w skład brytyjskich Indii kolonialnych, zajmował się jej dziadek, wielki posiadacz ziemski i południowego Sindhu. A jej ojciec Zulfikar Ali został premierem Pakistanu powstałego w 1947 r. z podziału brytyjskich Indii na dwa państwa - dla muzułmanów i hindusów.

Była ukochanym dzieckiem swojego ojca, który objął władzę w Pakistanie w 1971 r. Zapatrzony w socjalizm, a przede wszystkich zakochany bez reszty we władzy, do dziś jest wielbiony przez pakistańską biedotę. To on wybrał ją sobie na dziedziczkę, dbał o najlepszych nauczycieli, uczył rządzenia. - Jeśli córka Nehru może zostać premierem Indii, to dlaczego moja córka nie miałaby zostać premierem Pakistanu? - powiedział kiedyś.

Miała 24 lata, gdy w 1977 r. ojciec ściągnął ją z brytyjskiego Oksfordu, gdzie studiowała nauki polityczne, by pomogła mu w kampanii przed nowymi wyborami, a przy okazji przyjrzała się władzy z bliska. Do wyborów jednak nie doszło. Generałowie uważający rewolucjonistę Zulfikara za szaleńca dokonali zamachu stanu i odebrali mu władzę, wtrącili do więzienia, a następnie skazali na śmierć. Pakistańscy wojskowi pozostali głusi na prośby i groźby napływające z całego świata. W 1979 r. Zulfikar Ali Bhutti zawisł na szubienicy.

Wstrząśnięta Benazir, otrząsnąwszy się z żałoby, poprzysięgła generałom zemstę. Po latach więzienia i wygnania stała się sławną na cały świat, niekoronowaną królową pakistańskiej opozycji, dziedziczką legendy, młodą i piękną mścicielką, pakistańską Lady Dianą.

W 1986 r. wojskowy tyran Zia ul-Haq, jak dziś wojskowy prezydent Pervez Musharraf, naciskany przez zachodnich sojuszników zgodził się na wolne wybory. Pewny zwycięstwa pozwolił Benazir wrócić do kraju i stanąć do elekcji. Wygrała ją i w 1988 r. została pierwszą kobietą, która stanęła u władzy w muzułmańskim kraju. Smak zemsty zepsuła jej tylko śmierć generała, zabójcy ojca w katastrofie lotniczej. Zginął przed jej triumfem.

Jako premier okazała się jednak rozczarowaniem. Już w 1990 r. została zdymisjonowana pod zarzutami niekompetencji i korupcji. O tę ostatnią oskarżany był przede wszystkim jej mąż Ali Asif Zardari.

W 1993 r. po raz drugi wygrała wybory i wróciła do władzy. Jedynie po to, by w 1996 r. znów zostać zwolnioną, znów pod zarzutem korupcji. I znów głównym winowajcą okazał się jej mąż, który wykorzystując swoją uprzywilejowaną rolę, a potem także stanowiska w rządzie, pobierał prowizję od zamówień rządowych.

O ile za pierwszego panowania Benazir Bhutto przezywano go "Panem Dziesięć Procent", to podczas drugiej kadencji wołano już za nim "Pan Czterdzieści Procent". Po kolejnym wojskowym zamachu stanu w 1999 r., obawiając się uwięzienia, wyjechała z kraju. Za kratki trafił za to jej mąż.

Najważniejsza była władza

Gdyby nie kłopoty Amerykanów w Afganistanie oraz Amerykanów i Musharrafa w Pakistanie, zapewne nie wróciłaby już do polityki, władzy, a może nawet do Pakistanu. Szansą na powrót do wszystkich trzech rzeczy, które kochała ponad wszystko, stała się przedłużająca wojna w Afganistanie i polityczny kryzys, który wybuchł w Pakistanie. Powrót Benazir Bhutto i jej przymierze z Musharrafem miały wszystkiemu zaradzić.

Zginęła niedaleko wojskowego więzienia w Rawalpindi, gdzie przed laty został powieszony jej ojciec. Swoje ostatnie przemówienie wygłaszała z trybuny ozdobionej jego wielkim portretem. Wcześniej z powodu polityki zginęło także jej dwóch braci. Skłócony z nią Murtaza został zastrzelony w 1996 r. w Karaczi, gdy sprawowała rządy w Pakistanie. Rodzina do dziś oskarża o jego śmierć męża Benazir.

Drugi z braci Szahnawaz zginął na wygnaniu we Francji. Według jednych został zastrzelony, według innych - otruty. Jeszcze inni twierdzą, że sam odebrał sobie życie. Nawet indyjska dynastia Gandhich-Nehru, w której od kul zamachowców zginęli tylko Indira Gandhi i jej syn Radżiw, nie zapłaciła za przywilej pozostawania u władzy ceny wyższej niż Bhuttowie.

Niemal wszyscy, którzy ją znali, twierdzą, że władza była dla niej najważniejsza, nic więcej się nie liczyło. Uważała się za wybrankę. Jako córce Zulfikara Alego, ludowego bohatera, władza jej się po prostu należała. I gotowa była dla niej zrobić wszystko. Nawet oddać życie.

Odkąd w październiku wróciła z wygnania do Pakistanu, jej rodacy - i nie tylko - spodziewali się, że zginie. Prędzej czy później.

- Wszyscy się tego spodziewali - powiedziała Reutersowi Jennifer Harbison z londyńskiej firmy Control Risks. Ale jej śmierć nie oznacza, że w niebezpieczeństwie znalazł się cały Pakistan. To po prostu mord podczas kampanii wyborczej i tylko tak trzeba na to patrzeć.

Pakistan: Benazir Bhutto zginęła w zamachu

jas, PAP
2007-12-27, ostatnia aktualizacja 2007-12-27 15:59
Zobacz powiększenie
W krwawy zamachu w Rawalpindi oprócz byłej premier Pakistanu zginęli cywile
Fot. B.K.Bangash AP

Benazir Bhutto została postrzelona w szyję i klatkę piersiową, gdy wsiadała do samochodu; po tym zamachowiec wysadził się w powietrze - powiedział doradca ds. bezpieczeństwa zabitej w czwartkowym zamachu byłej premier Pakistanu. Oprócz niej kilkanaście - a według niektórych źródeł nawet 20 - osób zostało zabitych. Zgromadzeni na wiecu zwolennicy Bhutto wykrzykują hasła przeciwko prezydentowi Pervezowi Musharrafowi.

Zobacz powiekszenie
Fot. B.K.Bangash AP
Zrozpaczony zwolennik Benazir Bhutto po skutecznym zamachu na byłą premier
Zobacz powiekszenie
Fot. B.K.Bangash AP
Ratownicy niosą rannych po zamachu, w którym zginęła Benazir Bhutto
GALERIA ZDJĘĆ
Portret Benazir Bhutto - czytaj

Informację tę potwierdziło pakistańskie MSZ. Do zamachu doszło we czwartek w miejscowości Rawalpindi. Foxnews.com informuje, że Bhutto zmarła podczas zabiegu przeprowadzanego po zamachu.

Relacja wideo z Rawalpindi- obejrzyj

O tym, że Bhutto została ranna poinformował jako pierwszy Rehman Malik z jej partii. Wcześniej agencji Reutera informowała, że pani Bhutto jest bezpieczna. - Do wybuchu doszło, kiedy (Bhutto) opuściła wiec - powiedział agencji rzecznik byłej premier Jameel Soomro. Później jednak lawinowo posypały się doniesienia o tym, że była premier została poważnie ranna, przechodzi operację i w końcu, że zmarła.

Zwolennicy byłej premier Pakistanu Benazir Bhutto na wieść o śmierci swej przywódczyni zaczęli wykrzykiwać hasła przeciw pakistańskiemu prezydentowi Pervezowi Musharrafowi. - Pies, Musharraf - pies! - krzyczał tłum.

Zgromadzeni rozbili szklane drzwi w głównym wejściu szpitala, do którego w stanie krytycznym trafiła pani Bhutto po zamachu na wiecu swych zwolenników w Rawalpindi. Wielu ludzi, słysząc o zgonie byłej premier, wybuchało płaczem.

Była premier Pakistanu przeżyła już próbę zamachu na swe życie 18 października w Karaczi. Wówczas co najmniej 139 osób zginęło, a ponad 400 zostało rannych w dwóch eksplozjach w pobliżu konwoju wiozącego Bhutto, która tego dnia wróciła do kraju po ośmiu latach wygnania.

54-letnia Benazir Bhutto swego czasu została uznana w kraju i za granicą za symbol nowoczesności i demokracji. Większość kariery zajęła jej jednak walka z oskarżeniami o korupcję.

Benazir Bhutto na zdjęciach - zobacz

Pochodziła z zamożnej rodziny o wieloletnich tradycjach politycznych. Jej ojciec, Zulfikar Ali Bhutto, był założycielem Pakistańskiej Partii Ludowej (PPP) i na początku lat 70. pełnił funkcję premiera.

Pani Bhutto, która wykształcenie zdobywała na Harvardzie i Oksfordzie, od 1988 roku dwukrotnie pełniła funkcję premiera. W kwietniu roku 1999 została zaocznie skazana za korupcję. Ona sama określa te zarzuty jako "polityczne". W roku 1998 Bhutto opuściła Pakistan, powróciła do kraju 18 października tego roku.