rik, PAP
2011-09-08, ostatnia aktualizacja 17 minut temu
Pełne nagrania rozmów między wieżą kontrolną, pilotami i władzami wojskowymi podczas porwania czterech samolotów 11 września 2001 r. zostały po raz pierwszy opublikowane. Z wieży kontrolnej w Bostonie padła prośba o uruchomienie myśliwców F-16.
Na nagraniach słychać, jak kontrolerzy desperacko usiłują zrozumieć, co się dzieje, i odnaleźć samoloty, z którymi utracili kontakt, dowodząc zupełnego braku przygotowania USA do ataków na taką skalę.
W tym samym momencie słychać, jak niezidentyfikowany pilot pyta: "Ktoś wie, co to za dym nad Manhattanem?".
Na jednym z nagrań słychać głos Betty Ong z obsługi samolotu. Cichym głosem informuje ona, że ktoś został dźgnięty nożem w klasie biznes oraz, że piloci nie odbierają od niej telefonu. - Chyba zostaliśmy porwani - mówi przerażonym głosem stewardesa.
Na wieży kontrolnej w Bostonie, skąd odleciały dwa porwane samoloty, jeden z kontrolerów mówi: "Mamy problem, mamy samolot, który został porwany i kieruje się w stronę Nowego... Nowego Jorku. Potrzebujemy was, potrzebujemy samolotu F-16 albo czegoś innego, żeby z tego wybrnąć". Odpowiedź wskazuje na kompletne niedowierzanie: "To się dzieje naprawdę czy to tylko symulacja?".
Ta sama wieża usłyszała głosy samych porywaczy. "Mamy samoloty. Zachowujcie się spokojnie, a wszystko będzie OK. Wracamy na lotnisko". Kiedy kontroler pyta z kim ma do czynienia, słyszy tylko: "Nikt się nie rusza! Wszystko będzie w porządku. Jeśli ktoś się ruszy, narazi siebie i samolot na uszkodzenie. Po prostu bądźcie spokojni".




