piątek, 7 września 2007

Sejm może nadal pracować

Skrócenie kadencji Sejmu nie przerywa jego prac n Pełni on swoją funkcję do dnia poprzedzającego dzień zebrania się nowo wybranego Sejmu n Rada Ministrów będzie pełnić funkcje do momentu powołania jej nowego składu

Sejm po podjęciu uchwały o skróceniu kadencji nie zostanie zwolniony z obowiązków, jakie nakłada na parlament konstytucja. Tym bardziej powinien działać sprawnie i szybko, zwłaszcza jeśli chodzi o uchwalanie ustaw. Gdyby nie udało mu się uchwalić bieżących projektów ustaw, będą one musiały przejść jeszcze raz drogę legislacyjną od początku w czasie kadencji nowo wybranego Sejmu.

Dwa sposoby skrócenia kadencji

Zgodnie z konstytucją, Sejm może skrócić swoją kadencję uchwałą podjętą większością co najmniej 2/3 głosów ustawowej liczby posłów (czyli poprze go 307 posłów). Skrócenie kadencji Sejmu oznacza jednoczesne skrócenie kadencji Senatu.

Drugą drogą prowadzącą do skrócenia kadencji Sejmu może być decyzja prezydenta. Prezydent może to zrobić po zasięgnięciu opinii marszałków Sejmu i Senatu. Przesłanki uprawniające prezydenta do podjęcia takiej decyzji wskazane zostały w ustawie zasadniczej. Pierwsza z nich ma charakter obligatoryjny i dotyczy sytuacji, w której nie ma możliwości powołania rządu. Wówczas prezydent musi skrócić kadencję Sejmu. Druga natomiast ma charakter fakultatywny, co oznacza, że prezydent może, ale nie musi jej podjąć. Chodzi o przypadek nieuchwalenia ustawy budżetowej w przewidzianym przez konstytucję terminie.

Prezydent, decydując o skróceniu kadencji Sejmu, zarządza jednocześnie wybory do Sejmu i Senatu i wyznacza ich datę na dzień przypadający nie później niż w ciągu 45 dni od dnia zarządzenia skrócenia kadencji Sejmu.

- Prezydent powinien wyznaczyć datę wyborów jak najszybciej, bez nieuzasadnionej zwłoki. Jest to obowiązek prezydenta - tłumaczy doktor Ryszard Piotrowski, konstytucjonalista z Uniwersytetu Warszawskiego.

Dzień utraty uprawnień

Uchwała Sejmu o skróceniu kadencji lub odpowiednia decyzja prezydenta nie skutkują natychmiastową utratą mandatów przez posłów i senatorów. Ich uprawnienia wygasają bowiem dopiero z dniem poprzedzającym dzień pierwszego posiedzenia nowo wybranego Sejmu.

- W takim przypadku mamy do czynienia z sytuacją istnienia Sejmu, który formalnie dysponuje uprawnieniami, ale z punktu widzenia politycznego jego trwanie dobiega końca - mówi Ryszard Piotrowski.

Wówczas bowiem w Sejmie są reprezentowane ugrupowania, które niekoniecznie znajdą się w nim po wyborach, dodaje.

Pierwsze posiedzenie nowego Sejmu może się odbyć po uzyskaniu ostatecznych wyników wyborów do obu izb parlamentu. Zgodnie z konstytucją prezydent ma obowiązek zwołać je nie później niż 15 dnia po dniu przeprowadzenia wyborów. Do tego czasu obie izby parlamentu mogą funkcjonować tak jak gdyby ich kadencje nadal trwały. Powinny także wykonywać wszelkie funkcje nałożone na nie przez konstytucję.

- Ten parlament, którego kadencja dobiega końca, zachowuje pełnię swoich uprawnień aż do dnia poprzedzającego zebranie się Sejmu nowo wybranego na pierwszym posiedzeniu. Wobec tego wszystkie uprawnienia ustawodawcze oraz kontrolne Sejmu trwają nadal - tłumaczy Ryszard Piotrowski.

Wyjątki od zasady dyskontynuacji

Eksperci podkreślają, że bardzo ważne jest, aby parlament zajął się przede wszystkim kończeniem procedury uchwalania najważniejszych dla państwa ustaw. Gdyby bowiem mu się to nie udało - projekty ustaw, po rozpoczęciu kadencji nowo wybranego Sejmu, będą musiały przejść procedurę legislacyjną od nowa, jeśli zostaną wniesione do laski marszałkowskiej.

- Działa tutaj zasada dyskontynuacji. Wyjątki od niej dotyczą projektów ustaw wniesionych z inicjatywy społecznej - mówi Ryszard Piotrowski.

Wyjątek od zasady dyskontynuacji dotyczy też komisji śledczej. Jeśli komisja śledcza przyjmie sprawozdanie i przedstawi je marszałkowi Sejmu, to jej działalność wyłączona będzie spod funkcjonowania tej zasady.

- Jeśli sprawozdanie zostało przekazane marszałkowi, a Sejm nie rozpatrzył go do końca kadencji, może zostać rozpatrzone przez Sejm następnej kadencji - tłumaczy Ryszard Piotrowski.

Wyjątkiem jest także procedura pociągnięcia do odpowiedzialności konstytucyjnej. Jeżeli marszałek Sejmu nada bieg wnioskowi wstępnemu o pociągnięciu do odpowiedzialności konstytucyjnej, a kadencja Sejmu upłynie przed podjęciem przez niego uchwały o postawieniu w stan oskarżenia lub o pociągnięciu do odpowiedzialności przed Trybunałem Stanu, to postępowanie toczy się nadal po rozpoczęciu kadencji przez nowo wybrany Sejm.

Rząd będzie administrował

Działania rządu także muszą być kontynuowane do czasu powołania nowego składu Rady Ministrów. Premier wraz z rządem musi się podać do dymisji na pierwszym posiedzeniu nowo wybranego Sejmu. Prezydent powierza wówczas rządowi będącemu w stanie dymisji pełnienie obowiązków do czasu powołania nowego składu Rady Ministrów.

Konstytucjonaliści nie są zgodni co do wpływu, jaki skrócenie kadencji Sejmu bedzie mieć na prace rządu. Niektórzy twierdzą, że Rada Ministrów będąca w stanie dymisji zachowa wszelkie uprawnienia koniczne do sprawowania rządów w kraju.

- Pełniący obowiązki rząd wykonuje wszystkie swoje konstytucyjne funkcje - mówi Ryszard Piotrowski.

Dodaje jednak, że istnieje jedno ograniczenie wynikające z kultury prawnej. Mianowicie rząd będący w stanie dymisji powinien podejmować jedynie konieczne działania.

Inni są bardziej kategoryczni w swoich ocenach.

- Po podjęciu uchwały o skróceniu kadencji rząd zajmuje się właściwie już tylko administrowaniem, ponieważ podejmowanie najważniejszych decyzji zostaje mu odebrane - twierdzi prof. Marek Chmaj z Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego.

Rząd w tym czasie realizuje jedynie swoje wcześniejsze przedłożenia i plany - do- daje.

PRZYPADKI SKRÓCENIA KADENCJI SEJMU PO 1989 ROKU

  • Pierwszy przypadek samorozwiązania Sejmu nastąpił 30 października 1991 r. W związku ze zmianami ustrojowymi, które następowały w 1990 roku, taką decyzję podjęli posłowie tzw. sejmu kontraktowego (był on efektem porozumienia kończącego obrady Okrągłego Stołu).
  • Kolejny wybrany po raz pierwszy w wolnych wyborach parlament III RP przetrwał niecałe dwa lata. 31 maja 1993 r. weszło w życie zarządzenie Prezydenta RP Lecha Wałęsy rozwiązujące Sejm po uchwaleniu trzy dni wcześniej wotum nieufności dla rządu Hanny Suchockiej. Od 31 maja 1993 r. do 14 października 1993 r. nie funkcjonowały obie izby polskiego parlamentu.

JAKICH USTAW OCZEKUJĄ PRZEDSIĘBIORCY

Za najważniejszą ustawę, która powinna być przyjęta przez Sejm jeszcze przed końcem obecnej kadencji, przedsiębiorcy uznali ustawę o Euro 2012 (28 proc. spośród badanych). Niewiele mniej respondentów wskazywało, że istotne znaczenie dla prawidłowego funkcjonowania państwa ma także uchwalenie ustawy o finansach publicznych. Na dalszym miejscu znalazła się ustawa o swobodzie działalności gospodarczej, która wchodziła do pakietu Kluski. Respondenci uznali za ważną także regulację prawną odnoszącą się do wprowadzenia w Polsce systemu informacyjnego Schengen. Właściciele firm często wskazywali również na ustawę dotyczącą VAT w budownictwie mieszkaniowym. Znacznie mniej badanych, bo tylko 5,5 proc., uznało, iż istotne dla państwa będzie uchwalenie prawa o partnerstwie publiczno-prywatnym.

Ankieta została przeprowadzona przez Business Centre Club na grupie 2 tysięcy jej członków, głównie członków zarządów i właścicieli firm.

Doda otarła się o śmierć


Tir omal nie zmiażdżył jej samochodu
2007-09-07 17:20 Aktualizacja: 2007-09-07 18:00


Od śmierci dzieliły ją milimetry. Refleks kierowcy i ochroniarza Dody w ostatniej sekundzie pozwolił mu skręcić kierownicą. Samochód, którym jechała piosenkarka, odbił się od ściany tunelu. Z przeciwka, dosłownie na grubość lakieru, minął go potężny tir, który wymuszając pierwszeństwo, wjechał do tunelu. Wszyscy przeżyli - relacjonuje "Fakt".


Była głucha noc, godzina 3.45. Zmęczona piosenkarka i jej menedżerka drzemały w samochodzie, wracając z koncertu w Licheniu. Prowadził ochroniarz Przemek, który jest zawodowym kierowcą. Wracali najkrótszą trasą do Warszawy z Lichenia, gdzie godzinę wcześniej Rabczewska dała koncert w hotelu Magda - relacjonuje "Fakt".

Śpiącą na siedzeniu pasażera Dodę obudził trzask miażdżonej blachy i gwałtowne szarpnięcie. Mitsubishi Dody o milimetry minęło tira nadjeżdżającego z przeciwka. Auto, którym jechała Doda, przecisnęło się, trąc o betonową ścianę tunelu pod wiaduktem, i wyjechało na trasę. Kiedy Doda i Maja Sablewska wysiadły z auta, były wstrząśnięte. "To cud, że żyjemy. To było straszne" - mówi "Faktowi" menedżerka gwiazdy. "Na szczęście nic nam się nie stało. Doda czuje się dobrze i nie ma powodu, by odwoływać koncerty".

Co się wydarzyło? Samochód Dody dojeżdżał do zwęenia drogi w miejscowości Krępa koło Łowicza. Jezdnia zwęża się w tym miejscu, ponieważ prześwit pod wiaduktem jest zbyt wąski. Samochody przejeżdżają wahadłowo.

Samochód gwiazdy miał pierwszeństwo przejazdu pod wiaduktem. Z przeciwnej strony zbliżał się tir, który powinien mu ustąpić. Ale kilkudziesięciotonowy kolos tego nie zrobił. Kiedy mitsubishi znalazło się pod wiaduktem, kierowca Dody zorientował się, że potężne auto wcale nie stoi, tylko pędzi. Prosto na samochód piosenkarki! Gdyby nie refleks i umiejętności Przemka, auto zostałoby przez tira zmiażdżone. Żeby uniknąć najgorszego, kierowca odbił w prawo, ocierając pojazdem o ścianę tunelu. Samochód wbił się w mur, łamiąc przy tym koło.

Kierowca ciężarówki odjechał. Nie zainteresował się, czy w samochodzie nie ma ofiar. Teraz szuka go policja. "Policja wyjaśnia okoliczności tego wypadku" - mówi "Faktowi" Arnold Lorenc z biura prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Łodzi. Oprócz drogówki na miejsce wypadku przyjechało także pogotowie.

Doda i jej menedżerka innym samochodem dojechały do Warszawy. Piosenkarka wciąż jest w szoku.

Posłowie nie mieli czasu na zwrot akcyzy za auta

Andrzej Kublik
2007-09-07, ostatnia aktualizacja 2007-09-06 19:57
Kierowcy nie dostaną ustawy o zasadach zwrotu nadpłaconej akcyzy za sprowadzane do kraju używane auta. Sejm w tej kadencji już nie przyjmie tej ustawy, która w ferworze politycznych sporów utknęła w sejmowej komisji finansów publicznych. - Będzie bałagan - nie kryje Ministerstwo Finansów.
Na początku roku Europejski Trybunał Sprawiedliwości uznał, że uzależnienie stawek podatku od wieku sprowadzanego pojazdu jest niezgodne z przepisami UE.

Ustawa o zwrocie nadpłaconej akcyzy za samochody osobowe była jedną z tych pilnych ustaw, które zdaniem wicepremier i minister finansów Zyty Gilowskiej powinien przyjąć Sejm jeszcze do końca tej kadencji. Ten priorytet wicepremier Gilowska wyznaczyła już w połowie sierpnia, kiedy zaczęły się przymiarki do przedterminowych wyborów. I nic dziwnego, że sprawa jest priorytetowa, bo dotyczy kierowców, którzy od maja 2004 r. do grudnia 2006 r. sprowadzili prawie 2 mln używanych aut z Zachodu. W tym okresie stawki akcyzy na auta zależały od wieku pojazdu - im auto starsze, tym stawka była wyższa. Od nowego auta naliczano w zależności od pojemności silnika 3,1 lub 13,6 proc. podatku. A od starszych aut stawka podatku mogła wynieść nawet 65 proc. Na początku roku Europejski Trybunał Sprawiedliwości uznał, że uzależnienie stawek podatku od wieku pojazdu jest niezgodne z przepisami UE. I nakazał zwrot nadpłaty ponad kwotę należną przy obliczeniu podatku według stawek jak dla nowych aut. Rząd postanowił zaś uregulować zasady zwrotu nadpłaty w specjalnej ustawie, której projekt w połowie roku przesłano do Sejmu. Ministerstwo Finansów szacowało, że zwrot nadpłaconego podatku będzie kosztować budżet 580 mln zł.

Początkowo wydawało się, że już za kilka tygodni kierowcy będą wiedzieli, jak ubiegać się o zwrot nadpłaty. Pod koniec sierpnia Sejm przyjął projekt ustawy w pierwszym czytaniu i skierował do prac w sejmowej Komisji Finansów Publicznych. Była więc szansa, że Sejm na obecnym posiedzeniu uchwali ustawę

Ale w sejmowej komisji projekt spoczął na mieliźnie. Jeszcze pod koniec zeszłego tygodnia nie było go w harmonogramie prac komisji. W tym tygodniu postanowiono, że komisja zajmie się nim na posiedzeniu w środę. Ale posiedzenie nie odbyło się. Dlaczego?

- Powód był banalny. Przewodnicząca komisji Aleksandra Natalii-Świat nie chciała zwołać posiedzenia, bo bała się, że zostanie odwołana ze swojego stanowiska - powiedział nam Zbigniew Chlebowski (PO), wiceprzewodniczący sejmowej komisji finansów publicznych.

Aleksandra Natalii-Świat (PiS) zaprzecza. - Wcale nie zależy mi na stanowisku tak, jak twierdzą niektórzy koledzy. To prawda, że wpłynął wniosek o zmiany w prezydium komisji, ale można go rozpatrzyć na kolejnych posiedzeniach, które zwołałam na czwartek i piątek - powiedziała nam Natalii-Świat. Dlaczego zatem nie doszło do posiedzenia komisji? Aleksandra Natalii-Świat: - W atmosferze wyborczej, która panuje teraz w Sejmie trudno procedować, bo u wielu posłów chęć pokazania się przed wyborcami bierze górę nad rozsądkiem.

Ministerstwo Finansów ubolewa nad tą sytuacją. - Nie rozwiązano problemu zobowiązań, które Skarb Państwa ma od wyroku ETS. To także niekorzystne dla budżetu, bo będzie musiał doliczać odsetki za opóźnienia w wypłacie nadpłat - wylicza rzecznik Ministerstwa Finansów Jakub Lutyk.

Zdaniem Aleksandry Natalii-Świat brak ustawy nie jest jednak problemem, bo zwrotu nadpłaconej akcyzy można dokonywać w oparciu o ordynację podatkową i w tej sprawie są już wytyczne.

Dla Ministerstwa Finansów to zbyt optymistyczna wizja. - Nasi prawnicy uznali, że ordynacja podatkowa nie wystarczy i potrzebna jest specjalna ustawa. Kierowcy, którzy dostaną zwrot nadpłaty na podstawie ordynacji podatkowej, mogą uznać, że to arbitralna decyzja i zaskarżyć ją. Ale droga sądowa jest uciążliwa, a kwoty zwracanego podatku mogą być skromne. Zrobi się bałagan - ocenił Jakub Lutyk. Przyznał jednak, że Ministerstwo Finansów ma przygotować dla Izb Celnych zalecenie, by przy wypłacie nadpłaconej akcyzy kierować się zasadami przewidzianymi w projekcie nieuchwalonej ustawy.

Źródło: Gazeta Wyborcza