środa, 12 września 2007

Gra wstępna: porozmawiajmy o kobietach

2007-01-30, ostatnia aktualizacja 2006-07-26 16:44
Zobacz powiększenie

W tej kwestii kobiety są zgodne - gra wstępna to podstawa. Jest dla nich równie ważna jak sam stosunek, zwłaszcza że pieszczoty, które jej towarzyszą, mogą je doprowadzić na sam szczyt.

Jak sama nazwa wskazuje, celem gry wstępnej jest przygotowanie ciała i zmysłów do stosunku. Mężczyźni mówią czasem, że potrzebna jest przede wszystkim kobiecie. Cóż, biorąc pod uwagę to, że panom do osiągnięcia satysfakcji seksualnej wystarczą nawet dwie, trzy minuty, a paniom potrzeba średnio 20-30 minut, łatwo zrozumieć, dlaczego gra wstępna cieszy się u płci pięknej większym powodzeniem. Pieszczoty, które partner ofiarowuje kobiecie, mają wywołać u niej podniecenie, zwiększyć ukrwienie narządów płciowych i spowodować ich nawilżenie, dzięki czemu, gdy kochanek będzie w nią wnikał, nie sprawi jej bólu. Jednak ograniczanie pieszczot tylko do roli "przygotowawczej" zawęża możliwości, które za nimi idą.

Zmiana kolejności

Czasem podniecenie kochanków jest tak duże, że żadne pieszczoty przed stosunkiem nie są konieczne. Oboje pragną zbliżenia teraz, natychmiast. Nie zamierzają też przedłużać go w nieskończoność - krew w nich kipi, pożądanie pali i domaga się zaspokojenia. Rezygnują więc z gry wstępnej, za to po stosunku, gdy największe emocje już opadną, chętnie oddają się wzajemnym pieszczotom, które dają poczucie bliskości, pozwalają przedłużyć intymne chwile i jak najdłużej cieszyć się doznawaną rozkoszą. Pieszczoty po stosunku sprawdzają się też w innej sytuacji - kiedy finał u partnera nastąpił zbyt szybko i partnerka nie zdążyła przeżyć orgazmu. Umiejętnie pieszcząc łechtaczkę i pochwę, mężczyzna może doprowadzić kobietę do szczytowania.

Biały seks

Biegli w ars amandi kochankowie nierzadko traktują tzw. grę wstępną jako alternatywę dla tradycyjnego stosunku. Niektórzy nazywają to "białym seksem", gdyż nie towarzyszy mu penetracja, w każdym razie nie dokonywana penisem. Jednak wzajemne pieszczoty i miłość francuska dostarczają partnerom mocnych wrażeń i zapewniają satysfakcję. Nie oznacza to, że kochankowie zupełnie rezygnują z tradycyjnych stosunków - jedynie czasami, dla urozmaicenia współżycia, zastępują je inną formą stymulacji.

12 rad, aby rozkręcić grę

Rozwijaj zmysły

Masz ich pięć i każdy może ci dostarczyć mnóstwo przyjemności. Musisz tylko spróbować je wyostrzyć i dostarczać im odpowiedniej pożywki - patrzeć, słuchać, wdychać, dotykać i smakować. Niestety, codzienność nas ogłusza i otępia. Za dużo spraw do załatwienia, za mało czasu, ciągły pośpiech i stres. Staraj się jednak nie przenosić tego do sypialni. Gra wstępna nie znosi pośpiechu i bylejakości.

Pokonaj wstyd

Pozwól mu zająć się tobą w pełni. Nie wydzielaj stref dostępnych i zakazanych (chyba że chodzi o strefy zagrożone łaskotkami), nie kieruj się tym, które części swego ciała uważasz za atrakcyjne, a które nie. Nie rezygnuj z pieszczot piersi, które chce (na pewno!) ci ofiarować, dlatego że masz zastrzeżenia do ich wyglądu. Nie odwracaj się do niego zawsze przodem po to, by nie mógł przyjrzeć się twoim pośladkom, które ty (i tylko ty!) uważasz za zbyt obfite.

Dobrze poznaj sam siebie

Trudno, żebyś potrafiła pokierować partnerem, jeśli sama nie wiesz, czego ci potrzeba i co lubisz. Poznaniu własnych potrzeb służy masturbacja - jest naturalnym i ważnym elementem naszego rozwoju seksualnego, a potem uzupełnieniem lub substytutem życia erotycznego. Upewnij się, że nie zaniedbałaś tej lekcji erotycznej anatomii. Niestety, temat masturbacji jest dla wielu pań tematem wstydliwym. Niektóre za nic w świecie nie przyznałyby się do takich praktyk - gdy do orgazmu doprowadza je mężczyzna, są szczęśliwe i dumne, ale gdy robią to same, mają poczucie wstydu, upokorzenia, porażki własnej kobiecości. Niepotrzebnie.

Czekaj tak długo, jak potrzebujesz

To ty decydujesz o tym, kiedy ma dojść do stosunku. Nikt poza tobą nie wie bowiem, kiedy jesteś na niego naprawdę gotowa. Nie daj się więc pospieszać. Nawet jeśli on ma już wielką ochotę w ciebie wniknąć, powstrzymaj jego zapał, gdy czujesz, że to jeszcze nie jest właściwy moment. Naprawdę nic mu się nie stanie, jeśli poczeka jeszcze chwilę. Wręcz przeciwnie - czekanie wzmaga apetyt i sprawia, że danie - kiedy w końcu ma się okazję je skonsumować - smakuje znacznie lepiej. Naucz go cierpliwości, oboje na tym skorzystacie.

Podpowiadaj mu

Jeśli chcesz dostać to, co lubisz, udzielaj partnerowi wskazówek. Nie, nie obrazi się, raczej będzie wdzięczny za podpowiedź. Przecież nie jest jasnowidzem, nie wie, na co masz ochotę. Postaraj się tylko, by te wskazówki nie brzmiały jak komendy w czasie musztry wojskowej (chyba że akurat to was podnieca), np. "uklęknij", "dobrze, teraz wolniej", "źle, no co ty robisz?!". Za to czuły szept: "Jesteś cudowny, rób to jeszcze szybciej" doskonale podgrzeje atmosferę.

Pamiętaj, że gra wstępna to pieszczoty wzajemne

Jeśli chcesz, aby on lubił ten etap waszych miłosnych spotkań, spraw, aby były miłe również dla niego. Więcej o męskich potrzebach i sposobach sprawienia mu przyjemności opowiemy w kolejnej książeczce z naszego cyklu, już za miesiąc.

Nauczcie się rozmawiać o seksie

Jasno wyrażajcie swoje pragnienia i wątpliwości. Pozwoli wam to w przyszłości uniknąć wielu konfliktów wynikających z niedomówień. To, że kochankowie powinni się w łóżku rozumieć bez słów, w lot rozpoznawać swoje oczekiwania, to mit rodem z hollywoodzkich filmów. Jasne, że rozmowa nie jest łatwa, w dodatku język polski, z jego ubogim słownictwem seksualnym, wcale w tym nie pomaga - niestety, większość określeń z tej dziedziny brzmi albo medycznie, albo wulgarnie. Nie jest to jednak powód, by sprawy seksu przemilczać albo nie mówić o problemach, kiedy się pojawiają. Możecie przecież stworzyć swój własny intymny język, którym będziecie się komunikować wyłącznie między sobą. To nie tylko ułatwi wzajemne dopasowanie się w łóżku, ale też jeszcze bardziej zacieśni więź między wami.

Nie traktuj gry wstępnej jako zła koniecznego

Jak czegoś, przez co musisz po prostu przebrnąć, żeby przejść do "seksu właściwego", czyli penetracji. Kobieta od razu widzi - i czuje - czy "odwalasz" te pieszczoty, czy też się do nich przykładasz. Zresztą ciebie również może podczas gry wstępnej spotkać mnóstwo miłych rzeczy... Przekonaj się, że im bardziej powolne i urozmaicone jest miłosne preludium, tym większą ekstazę przynosi finał.

Stopniuj napięcie

Ogólna zasada brzmi: rozpoczynaj pieszczoty powoli i delikatnie, stopniowo zwiększając ich intensywność i tempo. Przyglądaj się reakcjom partnerki, a zobaczysz, na które karesy reaguje entuzjazmem, a które wywołują grymas niechęci. Uwaga: jeśli ona syczy i wyrywa się, zwykle oznacza to jednak, że sprawiasz jej ból, a nie prowadzisz na wyżyny rozkoszy.

Przygotuj się na zmiany

La donna e ` mobile - również w tej sferze zmiany upodobań są u kobiet zupełnie naturalne. Już zmiana fazy cyklu może sprawić, że twoja partnerka zapragnie innych pieszczot niż do tej pory. Tuż przed okresem jej piersi są bowiem nabrzmiałe, nawet bolesne, a całe ciało jest bardziej wrażliwe na dotyk. W tym czasie będzie więc oczekiwała od ciebie większej delikatności.

Wypróbuj najróżniejsze techniki

To zasadnicza różnica. W czasie gry wstępnej nie bądź agresorem, nie rzucaj się na partnerkę nachalnie z łapami, chwytając łapczywie co popadnie, tarmosząc na wszystkie strony. Spraw, żeby ona czuła, że robisz to dla niej, że chcesz sprawić jej przyjemność, a nie po prostu ją zawłaszczyć, zdobyć, posiąść.

Pieść, nie obmacuj

To zasadnicza różnica. W czasie gry wstępnej nie bądź agresorem, nie rzucaj się na partnerkę nachalnie z łapami, chwytając łapczywie co popadnie, tarmosząc na wszystkie strony. Spraw, żeby ona czuła, że robisz to dla niej, że chcesz sprawić jej przyjemność, a nie po prostu ją zawłaszczyć, zdobyć, posiąść.

Sikorski: Zawiodłem się na Kaczyńskim

Paweł Wroński
2007-09-13, ostatnia aktualizacja 2007-09-12 19:43
Okres partyjnych transferów w pełni. Były minister obrony w rządzie PiS będzie kandydował z Platformy Obywatelskiej do Sejmu. PO kolejną "polityczną bombę" zapowiada na sobotę.
Zobacz powiekszenie
Fot. Wojciech Olkuśnik / AG
Od lewej: Radosław Sikorski - przechodzi do Platformy,Bogdan Zdrojewski - szef klubu PO i Paweł Zalewski - na razie nie dołącza do tej dwójki

- Zawiodłem się na Jarosławie Kaczyńskim - powiedział wczoraj były minister obrony Radosław Sikorski. Senator klubu Prawa i Sprawiedliwości wystąpił w Sejmie na tle planszy PO. W nadchodzących wyborach wystartuje z bydgoskiej listy tej partii z pierwszego miejsca. A według szefa klubu PO Bogdana Zdrojewskiego Sikorski wstąpi do PO.

W krótkim oświadczeniu Sikorski przypomniał, że w poprzednich wyborach do senatu startował jako kandydat bezpartyjny poparty przez PiS. - Przyszedł czas na męską decyzję. Chciałem przeciąć spekulacje co do moich politycznych wyborów - oświadczył były szef MON. - Miałem później zaszczyt służyć w rządzie Kazimierza Marcinkiewicza. Przez pół roku obserwowałem z rosnącym zgorszeniem konwulsje obozu rządowego. Ja się nie zmieniłem, nadal chcę Polski silnej w Europie, nowoczesnej, uczciwej. Ale dzisiaj uważam, że tę wizję najlepiej zrealizuje Platforma - dodał.

To drugi po wybitnym działaczu podziemnej "Solidarności" Antonim Mężydle polityk, który w ostatnim czasie opuścił szeregi partii Jarosława Kaczyńskiego. Sikorski nie odpowiadał na pytania.

O możliwym przejściu Sikorskiego do PO politycy i dziennikarze spekulowali od kilku tygodni. W PiS nie ukrywali wczoraj zawodu. Wicemarszałek Senatu Krzysztof Putra mówił, że postępowanie Sikorskiego jest niehonorowe. - To był minister obrony, na sztandarach polskich żołnierzy widnieje napis: Bóg, Honor i Ojczyzna, ministrowi honoru zabrakło - rzucił. Ale zastrzegł, że nie rozpatruje tej decyzji w kategoriach zdrady. - Mamy demokrację i każdy polityk może podejmować samodzielne decyzje.

Premier komentował w Helsinkach, że Sikorski jest w niełatwej sytuacji jak każdy były minister. I dodał, że jego następca Aleksander Szczygło lepiej wykonuje swoje obowiązki.

Radosław Sikorski, absolwent Oxfordu - wiceminister obrony w rządzie Jana Olszewskiego i wiceminister MSZ w rządzie Jerzego Buzka - odszedł z MON po konflikcie z Antonim Macierewiczem (który wbrew jego woli został wiceministrem i likwidatorem WSI). W przeszłości Sikorski był cenionym dziennikarzem, korespondentem brytyjskiej prasy w Afganistanie (zdobył World Press Photo za jedno ze zdjęć), komentatorem m.in. dla CNN, Fox News, BBC World.

Sikorski zaprosił dziennikarzy na sobotnią konwencję Platformy Obywatelskiej w bliskim jego stron rodzinnych Gnieźnie. Tam - według szefa PO Donalda Tuska - ma wybuchnąć "bomba". Zostanie przedstawiony polityk z "centrum decyzyjnego PiS", który przejdzie do Platformy. Bogdan Zdrojewski mówił wczoraj, że Sikorski nie jest tą polityczną bombą. Zapewnił, że Platforma rozmawia jeszcze z kilkunastoma politykami PiS. - Oni również są zniechęceni do polityki PiS, ale nie każdemu jest łatwo wystąpić w barwach PO - tłumaczył.

Wśród polityków PiS wymienianych jako jeden z kandydatów do zmiany barw partyjnych od dłuższego czasu wymieniany jest zawieszony w prawach członka PiS Paweł Zalewski (wiceprzewodniczący partii i szef sejmowej komisji spraw zagranicznych). Zalewski w ostatnim czasie wykonał wiele gestów pojednawczych wobec PiS. We wtorek w Telewizji Trwam podkreślał aktualność programu wyborczego PiS. Wczoraj mówił, że nie ma propozycji kandydowania z żadnej innej partii.

Głośno mówi się też o możliwości startu z listy PO legendy "Solidarności" marszałka Senatu Bogdana Borusewicza (który w wyborach do Senatu startował z poparciem PiS). Z kolei jeden z założycieli Platformy Maciej Płażyński być może pojawi się na listach wyborczych partii Jarosława Kaczyńskiego.

Wczoraj także politycy SLD mówili, że i oni mogą sprawić niespodziankę. - Trwają rozmowy z pewnymi politykami PO - mówił, puszczając oko do dziennikarzy, Ryszard Kalisz, ale szczegółów nie chciał zdradzić.

Źródło: Gazeta Wyborcza

Ojciec Rydzyk jeździ autem za ćwierć miliona

Czy to przystoi duchownemu?

2007-09-12 00:19


Na każde jego słowo czekają miliony ludzi w Polsce. Jest dla nich duchowym ojcem i wzorem do naśladowania. Tymczasem okazuje się, że ojcu Tadeuszowi Rydzykowi nie są obce pokusy życia doczesnego - jeździ audi A6 za ćwierć miliona złotych. Czy to się godzi, księże dyrektorze? - pyta "Fakt".

Słuchacze Radia Maryja to głównie emeryci, którym niskie świadczenia ledwo starczają "do pierwszego". Czy będą jednak oburzać się na dyrektora swojego ukochanego radia za zakup drogiego audi A6? Niekoniecznie. Jeśli przyjrzeć się wyposażeniu tego samochodu, okazuje się, że jest on niemal skrojony na miarę toruńskiego redemptorysty - pisze "Fakt".

Podróżowanie po polskich drogach jest bardzo ryzykowne. Wciąż przewodzimy w statystykach wypadków drogowych. Tak ważna dla ludzi osoba jak ojciec Rydzyk, która często kursuje między Toruniem a Częstochową, nie powinna narażać pochopnie życia. Na szczęście więc, w audi jest aż sześć poduszek powietrznych i dodatkowe kurtyny, które w razie kraksy zwiększają znacznie szanse na przeżycie - ironizuje "Fakt".

Innym udogodnieniem, na które bez wątpienia zasługuje ojciec dyrektor, jest automatyczna klimatyzacja. Czy można się dziwić, że zakonnik, przyzwyczajony do miłego chłodu kościelnych naw, nie ma ochoty się pocić za kierownicą? Niech zazdrośnicy spróbują pokierować autem w grubej sutannie, gdy temperatura na zewnątrz przekracza trzydzieści stopni - śmieje się "Fakt".

I wreszcie najważniejsze. Ojciec Tadeusz nie może pozwolić sobie, by w czasie jazdy pomylić drogę. Oczekujący na niego wierni muszą mieć pewność, że zakonnik zawsze o czasie dotrze na miejsce i wygłosi wiele krzepiących słów. I właśnie po to w audi o. Rydzyka jest system nawigacji satelitarnej, który zawsze doprowadzi kierowcę do wyznaczonego celu - żartuje "Fakt".