środa, 24 października 2007

TK rozpatruje, czy asesorzy mogą orzekać jak sędziowie

kt, PAP
2007-10-24, ostatnia aktualizacja 2007-10-24 11:54

- Trybunał Konstytucyjny powinien orzec, że już z chwilą uznania instytucji asesorów za niezgodną z konstytucją, nie mogliby oni rozpatrywać wniosków o areszt - mówili w środę przed TK adwokaci autorów skarg konstytucyjnych w tej sprawie. TK bada, czy asesorzy, którzy są kandydatami na sędziów, mogą orzekać jak sędziowie. Według skarg konstytucyjnych, asesor, jako mianowany na okres próbny przez ministra sprawiedliwości, nie jest pełnoprawnym sędzią, gdyż brak gwarancji jego niezawisłości.

Zobacz powiekszenie
Fot. Krzysztof Karolczyk / AG
Czy asesorzy mogą orzekać jak sędziowie
GW: Jeśli Trybunał uzna dziś, że asesor nie może orzekać, to konsekwencje będą trudne do przewidzenia - czytaj >>

Przeciw wnioskowi adwokatów autorów skarg konstytucyjnych w tej sprawie opowiedział się przedstawiciel Prokuratora Generalnego. TK w pełnym składzie rozpatruje dwie skargi konstytucyjne dotyczące pozycji asesorów w polskim wymiarze sprawiedliwości.

Pełnomocnicy autorów dwóch skarg konstytucyjnych, którzy zaskarżyli przepisy o asesorach, podtrzymali w TK, że asesor nie może orzekać jak sędzia. Przyznali, że zapewne TK odroczy wejście w życie ewentualny wyrok o niekonstytucyjności asesorów. Wnieśli zarazem, by wówczas TK orzekł, że już od chwili opublikowania wyroku nie mogliby oni rozpatrywać wniosków o areszt.

Wiceprokurator generalny Przemysław Piątek wniósł o częściowe uznanie niekonstytucyjności instytucji asesorów. Opowiedział się za odroczeniem przez TK wejścia w życie takiego wyroku na maksymalny okres 18 miesięcy oraz przeciw wnioskowi, by asesorzy już od chwili wyroku nie mogli rozpatrywać wniosków o areszt.

Piątek dowodził, że nie można mówić o tym, by asesorzy byli "zawiśli", ale chodzi o to, ze nie ma prawnej gwarancji ich "niezawisłości". Podkreślił zarazem, że konsekwencje wyroku o niekonstytucyjności mogą być "bardzo niebezpieczne", bo od 30 do 50 proc. składów sądów rejonowych to asesorzy. Wyraził obawę o kwestionowanie orzeczeń wydanych już przez asesorów. - Strony procesów mogłyby domagać się wznawiania postępowań, w których orzekali asesorzy, co mogłoby spowodować paraliż orzeczniczy - argumentował Piątek. Wspomniał też o możliwych żądań odszkodowań.

Stanisław Trociuk z biura RPO poparł obie skargi.

Przepisy dotyczące asesorów niekonstytucyjne?

Obecnie asesorów - mających te same uprawnienia co sędziowie - jest w Polsce ok. 1600; załatwiają ok. 3 mln spraw rocznie. Ewentualne uznanie, że nie mogą oni orzekać jak sędziowie, mogłoby być niemałym problemem dla sądów rejonowych w Polsce, gdzie asesorzy stanowią nawet połowę kadry sędziowskiej. Zazwyczaj to oni sądzą większość drobnych spraw i decydują o stosowaniu aresztów. Uznanie przepisów co do asesorów za niekonstytucyjne mogłoby zrodzić niewiadome skutki dla ważności wyroków przez nich wydanych - zapewne TK wypowie się o tym.

Asesor to absolwent prawa po aplikacji sądowej, powołany do orzekania na okres próbny i to nie przez prezydenta, lecz przez ministra sprawiedliwości. Po kilkuletnim okresie próbnym, asesurę ocenia Krajowa Rada Sądownictwa i przedstawia kandydata prezydentowi do nominacji sędziowskiej, która ma charakter bezterminowy. Tymczasem konstytucja wśród najważniejszych atrybutów władzy sędziowskiej wymienia jej niezawisłość - stąd wątpliwość, czy asesor orzekający w procesach jak normalny sędzia, a nie będący powołanym przez prezydenta, lecz przez ministra sprawiedliwości - prokuratora generalnego, może być niezawisły.

Skargi na przepisy o asesorach

Już w październiku zeszłego roku TK skierował do parlamentu tzw. postanowienie sygnalizacyjne, że do TK wpływają skargi konstytucyjne na przepisy o asesorach i że istnieje prawdopodobieństwo uznania ich za niekonstytucyjne.

Pierwsza skarga dotyczy wydania decyzji o aresztowaniu Józefa W. przez asesora. Zdaniem skarżącego, jego sprawy nie rozstrzygnięto zgodnie z gwarancjami konstytucyjnymi, ponieważ usytuowanie asesora nie zapewnia konstytucyjnego prawo do sądu. - O pozbawieniu wolności decydował urzędnik, który nie spełnia warunków bezstronności, niezależności i niezawisłości właściwej sądom. Nie może więc być uznany za sąd - uważa prawnik Józefa W.

Podobnie uzasadnia wniosek do TK firma handlująca nieruchomościami. Gdy prokuratura umorzyła śledztwo co do przestępstw gospodarczych na szkodę tej spółki, złożyła ona na tę decyzję zażalenie do sądu rejonowego. Zażalenie oddalił asesor, który zdaniem firmy jest swego rodzaju urzędnikiem sądowym związanym stosunkiem służbowym z ministrem sprawiedliwości. "Sprawowanie wymiaru sprawiedliwości przez czynnik zależny od władzy wykonawczej stanowi zaprzeczenie konstytucyjnego prawa do sądu" - uważa spółka.

Rzecznik praw obywatelskich popiera zarzuty

Zarzuty skarg podzielają KRS i rzecznik praw obywatelskich Janusz Kochanowski, który w 2006 r. przyłączył się do jednej ze skarg. "Rzecznik stanął na stanowisku, że zakwestionowane przepisy ustawy Prawo o ustroju sądów powszechnych w zakresie, w jakim zrównują asesorów sądowych z sędziami, wyposażając ich w równe sędziom kompetencje orzecznicze w zakresie sprawowania wymiaru sprawiedliwości, godzą w konstytucyjne prawo do sądu" - głosi oświadczenie RPO. Według niego, usytuowanie urzędu asesora nie pozwala na przyjęcie, że zapewnia on pełne gwarancje bezstronności i niezależności, stanowiące integralne elementy konstytucyjnego prawa do sądu oraz, na powierzenie mu prawa decydowania o wolności człowieka.

Zmiany w prawie

W Sejmie w czerwcu ruszyły prace nad prezydenckim projektem zmian: przewidywał likwidację asesury, a zamiast tego prezydent miałby prawo do pierwszego powoływania sędziego na czas od 2 do 4 lat. Po tym okresie próbnym KRS weryfikowałaby pracę sędziego, po czym pełniłby on już funkcję bez ograniczeń czasowych. Projekt trafił jednak do kosza wobec niezakończenia prac nad nim przed końcem kadencji Sejmu. Prezydent może ponownie złożyć ten projekt w nowym Sejmie

wtorek, 23 października 2007

Parlament Show

Marcin Nowak, Gazeta.pl
2007-10-23, ostatnia aktualizacja 2007-10-23 16:05

Zwycięzca popularnego reality show Janusz Dzięcioł, wybitna kick-bokserka Iwona Guzowska, czy Antoni Piechniczek, brązowy medalista Mundialu - były selekcjoner reprezentacji Polski w piłce nożnej już wkrótce zasiądą w parlamencie.

Zobacz powiekszenie
agencja gazeta
Janusz Dzięcioł
Zobacz powiekszenie
Fot. Albert Zawada / AG
Tadeusz Ross
Zobacz powiekszenie
Fot. S3awomir Kaminski / AG
Jan Dziedziczak
Zobacz powiekszenie
Fot. Małgorzata Kujawka / AG
Antoni Piechniczek
Zobacz powiekszenie
Fot. Paweł Kozioł / AG
Leon Kieres
Zobacz powiekszenie
Fot. JUREK GUMOWSKI / AGENCJA GAZETA
Iwona Guzowska
Oprócz zawodowych polityków do Sejmu i Senatu z powodzeniem kandydowały osoby, które wprawdzie znamy z pierwszych stron gazet, ale pojawiały się tam w zupełnie innym charakterze.

Gwiazdy mediów, artyści i dziennikarze

I tak oto w Sejmie zasiądzie jedna z największych gwiazd kultury masowej w Polsce - Janusz Dzięcioł. Szef straży miejskiej w Świeciu nad Wisłą to zwycięzca pierwszej polskiej edycji Big Brothera - reality show, który w tygodniu oglądało średnio 4 i pół miliona ludzi. Janusz Dzięcioł miał być kandydatem na posła PO już podczas wyborów parlamentarnych dwa lata temu. Poparła go część działaczy lokalnych struktur partii. Wówczas nic z tego nie wyszło. Tym razem powtórzył jednak wyczyn Sebastiana Florka - innego uczestnika I edycji BB, który w 2001 roku dostał się do Sejmu z list SLD.

Większość mieszkańców domu Wielkiego Brata postanowiła robić karierę w showbiznesie - w świecie filmu, muzyki, czy dziennikarstwa. Okazuje się, że osoby związane z tego typu profesją również mogą zdobyć wysokie poparcie. PO raz kolejny do Senatu wybrano znaną dziennikarkę Krystynę Bochenek(wcześniej senatorka UW i PO). Startująca z list Platformy Bochenek to dziennikarka od lat zajmująca się upowszechnianiem kultury języka polskiego i popularyzacją zdrowia. Jest twórczynią ogólnopolskiego Dyktanda - największej w kraju imprezy promującej język polski.

Do Sejmu dostał się też z ramienia PO dotychczasowy senator Kazimierz Kutz, który zdobył 113 tys. głosów. To więcej niż zdobyli razem czterej kandydaci, którzy zdobyli mandaty z listy PiS. Kutz jest jednak przede wszystkim doświadczonym reżyserem filmowym - nakręcił między innymi "Pułkownika Kwiatkowskiego" z Markiem Kondratem, czy "Śmierć jak kromka chleba" - film o wprowadzeniu w Polsce stanu wojennego.

Ponadto posłem został Tadeusz Ross (PO) - aktor, satyryk i piosenkarz, znany z licznych telewizyjnych i estradowych występów, w szczególności z programu Zulu-Gula. Po raz piąty w Senacie zobaczymy również innego przedstawiciela PO - Krzysztofa Piesiewicza (wcześniej między innymi senator komitetu "Blok Senat 2001"). Piesiewicz, mimo iż od początku lat 90. zaangażowany jest w politykę, wciąż pozostaje przede wszystkim wielkim twórcą kina. Jest współautorem scenariuszy filmowych do 17 filmów Krzysztofa Kieślowskiego w tym - "Dekalogu", "Podwójnego życia Weroniki", czy trylogii "Trzy kolory".

Za medialną gwiazdę można już właściwie uznać Nelly Rokitę. Rozpoznawana przez Polaków dotychczas, jako żona popularnego polityka - Jana Rokity zasłynęła już kilkoma kontrowersyjnymi wypowiedziami. Z pewnością bardzo charakterystyczny w Sejmie będzie też akcent Nelly - jest ona bowiem z pochodzenia Niemką, urodzoną w Rosji. Nelly Rokita startując z drugiego miejsca na liście w Warszawie, zdobyła niewiele ponad 6 tysięcy głosów, ale dzięki głosom oddanym na całą listę będzie mogła po raz pierwszy dostać się do Sejmu.

Wysportowana Platforma

Wśród polityków zasiądą też znani działacze sportowi, zawodnicy i trenerzy - głównie parlamentarzyści PO. Wieloletni trener i selekcjoner reprezentacji Polski, która w 1982 roku zajęła trzecie miejsce na mistrzostwach świata w piłce nożnej - Antoni Piechniczek będzie reprezentował w Senacie Platformę Obywatelską. Były trener dostał się do parlamentu z okręgu katowickiego zdobywając 207 tysięcy głosów. Piechniczek będzie mógł podzielić się swoim spojrzeniem na piłkę nożną chociażby z posłem PO Romanem Koseckim. Kosecki zasiadał już w Sejmie poprzedniej kadencji, bardziej znany jest jednak jako wielokrotny reprezentant Polski i zawodnik takich klubów, jak Atletico Madryt, czy FC Nantes.

Obu trenerów wesprze dziennikarz i zarazem działacz sportowy Andrzej Person wybrany do Senatu z list Platformy. Pojawią się też reprezentanci innych dyscyplin sportu, jak wielokrotna mistrzyni Świata i Europy w kick-boksingu i boksie, pierwsza kobieta w polskim boksie, która podpisała zawodowy kontrakt - Iwona Guzowska, która została posłanką PO. W Senacie znajdzie się też kolejny przedstawiciel Platformy Andrzej Szewiński - działacz sportowy, były siatkarz, syn znanej biegaczki Ireny Szewińskiej (3 złote medale na igrzyskach olimpijskich).

Kadra naukowa w parlamencie

Do Sejmu i Senatu kandydują też osoby kojarzone raczej z praca naukową, czy karierą prawniczą - słynni profesorowie z najlepszych uczelni w kraju, czy wzięci adwokaci. W parlamencie zasiądzie między innymi profesor Leon Kieres - prezes Instytutu Pamięci Narodowej w latach 2000 - 2005, który startował we Wrocławiu z ramienia PO. Obok niego zobaczymy też wybitnego karnistę z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, profesora Mariana Filara (LiD), szefa krakowskiego oddziału IPN-u Ryszarda Terleckiego (PiS), czy z ramienia LiD znanego prawnika Jana Widackiego (reprezentował między innymi Jana Kulczyka).

Nowe pokolenie

W nowym parlamencie znajda się też młodzi posłowie i posłanki, którzy mogą odegrać znaczącą rolę w przyszłej kadencji. Z list PiS-u do parlamentu dostał się znany już na Wiejskiej - Jan Dziedziczak. Rzecznik rządu Jarosława Kaczyńskiego ma 26 lat. Przed dołączeniem do obozu braci Kaczyńskich był instruktorem Związku Harcerstwa Rzeczypospolitej, a później rzecznikiem tej organizacji. Kolejnym młodym posłem jest Michał Marcinkiewicz. 23-latek będzie najmłodszym posłem tej kadencji. Michał Marcinkiewicz to działacz społeczny, były pracownik Parlamentu Europejskiego, student Uniwersytetu Szczecińskiego, od 2006 roku radny Szczecina (najmłodszy w historii miasta). Nie będzie jednak najmłodszym posłem w ogóle. W momencie wyboru młodszy od niego był poseł LPR ubiegłej kadencji Krzysztof Bosak.

Beckham i drużyna barowa

misza
2007-10-23, ostatnia aktualizacja 2007-10-23 18:49

Zobacz powiększenie
David Beckham w meczu z meksykańską Pachucą doznał kontuzji, która na prawie dwa miesiące wykluczyła go z gry
Fot. DANNY MOLOSHOK REUTERS

Blamaż sportowy, sfrustrowani kibice i wielki sukces marketingowy. Tak wyglądał pierwszy sezon Davida Beckhama w Los Angeles Galaxy.

ZOBACZ TAKŻE
W niedzielę Galaxy przegrało 0:1 z Chicago Fire i nie zakwalifikowało się do play-off Major League Soccer. - Czułem się jak w drużynie złożonej z kumpli z pubu, która gra z Chelsea - powiedział bramkarz LA Joe Cannon. Beckham, który kilka dni wcześniej wyleczył kontuzję, zagrał tylko 32 minuty. Był to dopiero jego piąty występ w MLS od sierpnia. W sumie zagrał tylko 252 minuty, miał dwie asysty. Gola zdobył w spotkaniu Pucharu Ligi. Przez większość czasu leczył kontuzje. - W życiu nie miałem tylu urazów w tak krótkim okresie - mówi 32-letni gwiazdor. Te tłumaczenia nie trafiają do kibiców z Dallas, Toronto, New England, Colorado, Salt Lake City i Kansas City, którzy zapłacili za bilety setki dolarów, a Becksa zobaczyli nie na boisku, ale na trybunach.

Ale i tak pierwszy sezon Beckhama był rekordowy pod względem marketingowym. Sprzedaż koszulek Galaxy wzrosła o 700 procent, koszulek klubów MLS - o 300 procent. - W większości przypadków graliśmy przy pełnych trybunach. To sukces, ale ja jestem sfrustrowany, bo nie mogłem występować w każdym meczu - powiedział Beckham.

Z powodu kontuzji Beckhama Galaxy obiecało kibicom, którzy wykupili karnety, że w następnym sezonie będą je mogli kupić po takich samych cenach.

Co dalej z Beckhamem? MLS wznawia rozgrywki dopiero w kwietniu. - Lubię trenować codziennie. Nie wiem, co będę robił do tego czasu, bo nigdy nie miałem dłuższej przerwy między sezonami niż trzy tygodnie - powiedział Anglik. O brak nudy zadba klub i żona piłkarza Victoria. Galaxy jedzie w listopadzie na tournée po Australii, w grudniu Victoria ze Spice Girls zaczyna serię koncertów.

Na razie Beckham ma uratować reprezentację. Anglicy muszą wygrać z Chorwacją i liczyć na potknięcie Rosji w spotkaniu z Izraelem. W innym razie nie pojadą na Euro. "Gdyby Becks grał w każdym meczu eliminacji, bylibyśmy liderem grupy" - napisał jeden z kibiców na forum BBC. Pomocnik Galaxy zagrał tylko w dwóch (wygranych) meczach eliminacji. Wcześniej trener Steve McClaren nie chciał go powoływać, później przeszkadzały mu kontuzje.