sobota, 1 marca 2008

Jarosław Kaczyński: musimy bić głową w mur

alx, PAP
2008-03-01, ostatnia aktualizacja 2008-03-02 01:50

O sposobach "przełamania kryzysu polskiej inteligencji" dyskutowali w sobotę uczestnicy zorganizowanej przez PiS konferencji intelektualistów. Prezes PS Jarosław Kaczyński wzywał do "zburzenia murów" i nadania inteligencji nowej formuły. Zapowiedział też zwołanie "wielkiego kongresu inteligencji" - również pod auspicjami jego partii.

Zobacz powiekszenie
Fot. Wojciech Olkuśnik / AG
Jarosław Kaczyński przemawia w trakcie konferencji


- To jest początek, dobry początek - powiedział po zakończeniu sobotnich obrad J.Kaczyński.- To jest nasze zaplecze, które będziemy rozbudowywać, będą kolejne konferencje i - jak Bóg da - mniej więcej za rok, może za półtora będzie wielki kongres inteligencji polskiej - mówił dziennikarzom.

Konferencja "Polska inteligencja a życie publiczne po wyborach 2007" odbywała się w warszawskiej Akademii Muzycznej. Została przygotowana przez sekretarza stanu w Kancelarii Prezydenta, b. ministra edukacji w rządzie PiS prof. Ryszarda Legutkę oraz senatora PiS prof. Ryszarda Terleckiego. Zgromadziła w warszawskiej Akademii Muzycznej kilkaset osób. Obecni byli także czołowi politycy PiS

Nowa formuła polskiej inteligencji

Jak mówił prezes PiS, trzeba przedstawić nową formułę polskiej inteligencji. - To bardzo trudne zadanie, ale my uważamy, że ten kryzys inteligencji polskiej trzeba przełamać takimi metodami jakie są dostępne. Dać jakiś znak, jakiś sygnał, pierwsze pchnięcie, które doprowadzi, że bardzo wielu polskich inteligentów zrozumie, że można myśleć inaczej, niż to jest w tej chwili powszechnie przyjęte, narzucane - mówił.

Jak wyjaśnił, chodzi o "różne mechanizmy wymuszania, różne ostracyzmy, które powodują, że każdy, kto myśli i mówi inaczej, może się spodziewać różnych negatywnych konsekwencji".

Kaczyński podkreślił, że sobotnia konferencja nie jest działalnością sensu stricto partyjną, ale PiS będzie brało w niej udział, będzie chciało ją "w możliwym zakresie animować, w żadnym razie nie próbując zawłaszczyć".

- My nie chcemy czynić z tego czegoś, czym partia będzie się chwaliła w kampanii wyborczej, chcemy by doszło do pewnych zmian, bez tych zmian budowa IV RP będzie bardzo trudna -dodał.

Kryzys polonizmu

W swoim wystąpieniu w trakcie debaty prezes PiS przekonywał, że formuła III RP jest właśnie wynikiem kryzysu polskiej inteligencji, a ten jest wynikiem kryzysu polonizmu, czyli poczucia przynależności narodowej.

Jego zdaniem, kryzys polonizmu jest w dużym stopniu konstruowany przez "suflowanie" niewłaściwego stosunku do narodu i tradycji przez środowisko lewicowej inteligencji. Podkreślił jednak, że przyczyny są znacznie głębsze i wynikają z uwarunkowań historycznych. Jego zdaniem, większą szkodę dla poczucia przynależności narodowej niż okupacja niemiecka i nawet komunizm przyniosła naszemu społeczeństwu postawa służalczości wobec narzuconej władzy. Jego zdaniem, w wolnej Polsce zaskutkowała ona syndromem inteligencji "obsługującej interesy establishmentu".

Prezes PiS apelował do inteligencji o odwagę cywilną. - Musimy próbować złamać, zburzyć pewne mury, podjąć wielki wysiłek - powiedział. - Nie mamy wielkich środków, ale mamy głowy - dodał i zacytował marszałka Józefa Piłsudskiego, który mawiał, że jeśli "nie ma czym bić w mur, to trzeba bić głową". To bijmy głową, może go rozbijemy.

J.Kaczyński przekonywał, że sobotnia konferencja "może mieć ogromne znaczenie i może być wspominana przez historyków, jeśli będzie zaczynem pewnego przedsięwzięcia, które będzie zmierzało do tego by przedłożyć polskiej inteligencji nową formułę". Prezes PiS przekonywał, że warto spróbować to zrobić, "przełamując przy tym różnego rodzaju ograniczenia i tabu, które ograniczają dyskurs publiczny".

Przeciw uzurpacji

Przed konferencją prof. Legutko powiedział, że "w ciągu ostatnich dwóch lat doszło do swoistej uzurpacji słowa "inteligencja" i faktycznie pewna część tego środowiska uznała się za jedynych i wyłącznych przedstawicieli tego środowiska inteligencji polskiej i zakrzyczała - mówiąc brutalnie - resztę. Zakrzyczeni już mieli dość i postanowili się spotkać". Wśród kilkuset uczestników konferencji - według niego - przeważają "akademicy, profesorowie, adiunkci wyższych uczelni". - Zainteresowanie jest ogromne, nawet nie przypuszczaliśmy że będzie tak wielkie - ocenił.

Według Legutki, konferencja jest "początkiem czegoś, co można by nazwać długofalowym projektem namysłu nad Rzeczpospolitą".

- To nie tylko spotkania, ale również zespoły analityczne, koncepcyjne, które mam nadzieję z tego spotkania się wyłonią -powiedział.

Otwierając konferencję Legutko powiedział z kolei, że przed polską inteligencją nadal stoi zadanie stworzenia nowej formuły państwa, alternatywnej dla tej panującej po 1989 roku. Według niego, poprzednia koncepcja została skompromitowana w roku 2005 roku i od tego czasu nie stało się nic, co unieważniałoby tę diagnozę. W jego opinii, ostatnie wybory nie przyniosły żadnego nowego bodźca rozpoczętym dwa lata wcześniej (po wygranej PiS) zmianom. I dlatego - jak mówił - zadanie, które realnie stanęło przed polską inteligencją w roku 2005, nadal czeka na realizację.

piątek, 29 lutego 2008

Ropa drożeje, akcje Lotosu i Orlenu zniżkują

Andrzej Kublik
2008-02-29, ostatnia aktualizacja 2008-02-29 21:01

Ceny ropy naftowej biją kolejne rekordy, co zwykle poprawia notowania koncernów paliwowych. Ale akcje Grupy Lotos i PKN Orlen tracą na wartości po ogłoszeniu wyników, które nie zadowoliły analityków.

Za baryłkę amerykańskiej ropy naftowej z dostawą w kwietniu w piątek rano na giełdzie w Nowym Jorku trzeba było zapłacić 103,05 dolara. Pierwszy raz w historii za baryłkę ropy trzeba było zapłacić ponad 103 dolary. Szalony wzrost cen na światowych rynkach paliwowych zaczął się w czwartek, kiedy podczas sesji amerykańskiej giełdy ropy ceny surowca w kontraktach terminowych, z dostawą za miesiąc, podskoczyły aż o 3 proc. Galopadę cen analitycy tłumaczyli osłabieniem dolara, głównej waluty w światowych rozliczeniach za ropę naftową.

Chociaż cena ropy w dolarach rośnie, to dzięki osłabieniu kursu dolara do złotego polskie koncerny nie powinny płacić więcej za import surowca. Z reguły jednak wzrost cen ropy naftowej doceniają inwestorzy i kursy akcji koncernów paliwowych rosną. Ale tym razem ta reguła nie dotyczyła polskich koncernów.

W poniedziałek na zakończenie sesji warszawskiej giełdy akcje Lotosu wyceniono na 38,8 zł. Ale od wtorku zaczęła się przecena i na zakończenie sesji w piątek za jedną akcję firmy z Gdańska trzeba było zapłacić 35,59 zł. Notowania Orlenu wahały się, ale od czwartku też wyraźnie zniżkowały. Na zakończenie poniedziałkowej sesji za akcję Orlenu trzeba było zapłacić 41,5 zł, w piątek - 39,9 zł. Z przeceny korzystają inwestorzy, bo obroty akcjami obu firm pod koniec tygodnia wyraźnie wzrosły.

Wpływ na to mogły mieć ogłaszane w tym tygodniu wyniki koncernów. W czwartek Grupa Lotos podała, że jej zysk netto w czwartym kwartale 2007 r. wyniósł 231 mln zł wobec 99 mln zł rok wcześniej. Przychody firmy w ostatnim kwartale 2007 r. wzrosły do 3,99 mld zł wobec 3,15 mld zł rok wcześniej. Ale analitycy zaczęli kręcić nosem nad zyskiem operacyjnym Grupy Lotos, czyli profitami z wydobycia ropy, jej przerobu i handlu paliwami. Zysk operacyjny Grupy Lotos w ostatnim kwartale 2007 r. wzrósł do 159 mln zł z 78 mln zł rok wcześniej. Ale analitycy liczyli na więcej, czyli 256 mln zł.

Grupa Orlenu podała wczoraj, że w czwartym kwartale 2007 r. zanotowała 601 mln zł czystego zysku wobec straty 198 mln zł rok wcześniej. Ten zysk był dwa razy wyższy, niż przewidywali analitycy. Ale zysk operacyjny 164 mln zł, jakim zakończył Orlen ostatni kwartał 2007 r., nie zadowolił analityków. Wiceprezes Orlenu Waldemar Maj zapewniał, że w tym roku wyniki firmy powinny być dużo lepsze. Po ukończonych remontach rafinerii na Litwie i w Czechach koncern o 19 proc. chce zwiększyć przerób ropy, który w zeszłym roku wyniósł 23,1 mln ton.

Do spadku kursu Orlenu mogła też przyczynić się decyzja rady nadzorczej, która w czwartek wieczorem zawiesiła prezesa Piotra Kownackiego, zarzucając mu polityczne wypowiedzi, które nie służą wizerunkowi firmy. W poniedziałek Kownacki oskarżył ministra skarbu Aleksandra Grada, że próbował wywrzeć presję w sprawie odwołania Adama Glapińskiego ze stanowiska prezesa operatora telefonii komórkowej Polkomtel. Ministerstwo Skarbu nie ma żadnych akcji Polkomtela, a Orlen - prawie 20 proc. Minister Grad odrzucał jednak zarzuty szefa Orlenu i sam oskarżył Kownackiego, że chce sprowokować swoją wcześniejszą dymisję, bo wtedy dostałby odprawę.

Źródło: Gazeta Wyborcza

Eksplozja cenowa na rynku ropy naftowej

tm, PAP
2008-02-29, ostatnia aktualizacja 2008-02-29 08:43

Ceny ropy na największym na świecie rynku amerykańskim eksplodowały w czwartek do poziomu nowych rekordów wszech czasów, zyskując w ciągu jednej sesji 3 dol., czyli 3 proc.

Cena ropy po raz pierwszy w historii przekroczyła też granicę 103 USD. Został on ustanowiony podczas transakcji elektronicznych przeprowadzanych w piątek rano w Azji.

W elektronicznym handlu posesyjnym na giełdzie nowojorskiej cena na krótko osiągnęła 103,05 USD za baryłkę, bijąc poprzedni rekord wszech czasów 102,97 USD za baryłkę, ustanowiony zaledwie kilka godzin wcześniej w trakcie sesji czwartkowej na New York Mecantile Exchange.

W transakcjach dokonywanych w piątek rano w Azji ceny ropy w kontraktach na kwiecień cały czas utrzymują się w trendzie zwyżkowym, powyżej czwartkowego, rekordowego zamknięcia na nowojorskiej giełdzie NYMEX, wynoszącego 102,59 USD za baryłkę, a także powyżej czwartkowego, również rekordowego, zamknięcia na londyńskiej giełdzie ICE Futures, wynoszącego 100,90 USD za baryłkę.

Cena ropy w dostawach na kwiecień na giełdzie NYMEX w Nowym Jorku w handlu elektronicznym wynosiła nad ranem 102,80 USD za baryłkę.

Cena ropy Brent w piątek rano na ICE Futures Exchange w Londynie na kontrakty kwietniowe wzrosła o 37 centów, czyli o 0,4 proc. do 101,27 USD za baryłkę.