piątek, 7 marca 2008

Godzina 12.13

Maciej Rosalak 06-03-2008, ostatnia aktualizacja 06-03-2008 14:01

Zegar Biblioteki Uniwersytetu Warszawskiego wskazuje na tym zdjęciu, wykonanym 8 marca 1968 roku, godzinę 12.10. Za trzy minuty przez bramę od Krakowskiego Przedmieścia wtoczy się na dziedziniec UW osiem autokarów z napisem „wycieczka” i wysypie się z nich „aktyw robotniczy”, czyli ormowcy z pałkami ukrytymi w rękawach.

Pamiętam to dokładnie, bo od początku znanego wiecu, który rozpoczął się w samo południe, stałem wraz z kolegami przed wejściem do Instytutu Historii i od czasu do czasu spoglądałem na zegar. O godzinie 12.00 rozpoczął się wstęp do znaczącego rozdziału dziejów Polski, ale początek owego rozdziału ujrzałem na własne oczy 13 minut później, kiedy ordynarnym słowem, pałką, pięścią i kopniakiem zaczęto uczyć studentów moresu. I to od tego momentu potoczyły się wydarzenia, które przekroczyły wyobraźnię zarówno organizatorów samego wiecu, jak i jego pacyfikatorów. Następnego dnia, w sobotę, 9 marca, wielotysięczną manifestację studentów pod Politechniką Warszawską rozgromiły gazem i pałkami ciężkozbrojne oddziały MO. W poniedziałek 11 marca na Krakowskim Przedmieściu doszło do zażartych walk. Protesty studentów – i nie tylko studentów – rozprzestrzeniły się na inne miasta. Manifestacje i strajki studenckie w obronie godności i wolności obywatelskiej objęły Warszawę, Kraków, Poznań, Łódź, Gdańsk, Wrocław, Lublin i inne miasta... Późniejsze represje objęły tysiące osób. Haniebne było zwłaszcza wyszczucie z ojczyzny licznych Polaków pochodzenia żydowskiego. Wszystkie te sprawy przypominamy na kolejnych stronach dodatku wydanego w 40. rocznicę Marca

Źródło : Rzeczpospolita

432 tysiące od prezesa TVP

Była szefowa TVP1 dostanie za odejście prawie pół miliona złotych

Zmieniony tuż po wyborach przegranych przez PiS kontrakt pozwolił dyrektor "Jedynki" wzbogacić się o ogromną sumę. Jak ustalił DZIENNIK, TVP i jej prezes Andrzej Urbański słono zapłacą za odejście Małgorzaty Raczyńskiej. Zwolniona szefowa "Jedynki" może otrzymać od telewizji aż 432 tysiące złotych.

DZIENNIKOWI udało się dotrzeć do szczegółów umowy Raczyńskiej, którą prezes TVP Andrzej Urbański podpisał na początku listopada ubiegłego roku, tuż po przegranych przez PiS wyborach parlamentarnych. Odwołana we wtorek szefowa telewizyjnej "Jedynki" przez najbliższe trzy miesiące będzie na okresie wypowiedzenia. W tym czasie - ponieważ została zwolniona z obowiązku świadczenia pracy - w ogóle nie musi pojawiać się na Woronicza. I tak będzie otrzymywać swoją pensję w wysokości 24 tys. zł plus jedną piątą premii.

Ale to nie koniec. Po trzech miesiącach wypowiedzenia byłej dyrektor "Jedynki" zostanie dodatkowo wypłacona odprawa w wysokości sześciomiesięcznych zarobków. A jeżeli w tym czasie Raczyńska nie podejmie pracy u konkurencji, co biorąc pod uwagę kiepską opinię o jej kwalifikacjach, jest prawdopodobne - będzie dodatkowo dostawała także swoją pensję. Wychodzi więc na to, że przez najbliższe miesiące była szefowa TVP 1 dostanie od telewizji ponad 430 tys. zł brutto.

O zmianę warunków kontraktu Raczyńskiej, który pierwotnie miał obowiązywać aż do końca maja 2009 r., wnioskował sam prezes telewizji publicznej. To jego podpis widnieje pod tym dokumentem. Urbański zgodził się także na to, aby w razie utraty pracy Raczyńska otrzymywała odprawę w wysokości pełnej pensji, a nie - jak umawiali się wcześniej - tylko jej część. Zgodził się również na podniesienie jej płacy o 2 tys. zł.

"To, że kontrakt dyrektor został zmodyfikowany po wyborach, świadczy o tym, że chciała ona zabezpieczyć swoje interesy. Nie wątpię, że kontrakt pani Raczyńskiej jest na pewno zgodny z prawem. Pozostaje jednak jeszcze kwestia gospodarności i interesu spółki. Myślę, że nadawcy komercyjni nie rozdają pieniędzy tak hojną ręką" - uważa prof. Tadeusz Kowalski, wiceszef rady programowej TVP i były przewodniczący rady nadzorczej za prezesury Jana Dworaka.

Telewizja publiczna nie odpowiedziała na pytania DZIENNIKA w tej sprawie. "Szczegóły kontraktów z pracownikami TVP są tajemnicą spółki i są chronione ustawą o ochronie danych osobowych" - poinformowała Aneta Wrona, rzeczniczka TVP.

Patrick Swayze chory na raka

awe, Reuters
2008-03-06, ostatnia aktualizacja 2008-03-06 18:08

Partick Swayze - aktor i tancerz, gwiazdor filmów "Dirty Dancing" i "Duch" jest chory na raka trzustki - informuje agencja Reuters.

Zobacz powiekszenie
Fot. LEFTERIS PITARAKIS AP
- Nowotwór trzustki u 55-letniego aktora stwierdzono miesiąc temu - potwierdził dziennikowi New York Post jego rzecznik. - Postęp choroby nie był zaawansowany. Patrick dobrze znosi leczenie - powiedział. - Te wszystkie doniesienie mówiące, że Patrickowi zostało niewiele czasu, że jest w fatalnej kondycji psychicznej są całkowitą nieprawdą - napisał lekarz aktora George Fischer w oświadczeniu opublikowanym przez portal internetowy TMZ.com.

Media informowały, że stan zdrowia aktora jest bardzo zły i pozostało mu jedynie kilka tygodni życia. W oświadczeniu dla portalu TMZ.com przedstawiciele aktora twierdzą, że cieszy się on z zainteresowania jego stanem zdrowia i stara się normalnie wypełniać swoje zobowiązania. Rzecznik aktora nie chciał udzielać dalszych komentarzy.

Pamiętna rola w "Dirty Dancing"

Rola instruktora tańca Johnny'ego Castle w filmie "Dirty Dancing" z 1987 roku przyniosła aktorowi największą popularność. Swayze zagrał w nim u boku Jennifer Grey. Film stał się kasowym hitem i przyniósł obojgu aktorom nominacje do nagrody Złotego Globu.

W 1990 aktor wystąpił u boku Demi Moore w romansie "Uwierz w ducha". Film okrzyknięty "wyciskaczem łez" wszechczasów był kolejnym w jego karierze kasowym hitem. "Uwierz w ducha" zdobył nominację do Oscara w kategorii Najlepszy Film Roku.

Urodzony w Teksasie aktor swoje pierwsze kroki na scenie stawiał w szkole baletowej założonej przez jego matkę. Karierę tancerza porzucił jednak na rzecz ról filmowych i występów w telewizji.