piątek, 21 marca 2008

Rekordzista Europy zostanie ukarany za polityczną demonstrację

kris, Reuters
2008-03-20, ostatnia aktualizacja 2008-03-20 21:46
Zobacz powiększenie
Fot. Michael Sohn AP

Serb Milorad Cavic, który w środę pobił rekord Europy na 50 m stylem motylkowym na uroczystość dekoracji założył koszulkę z napisem "Kosowo je Srbija" (Kosowo to Serbia). Pływak może zostać surowo ukarany za tę demonstrację.

Zobacz powiekszenie
Fot. WOLFGANG RATTAY REUTERS Zobacz powiekszenie
Fot. Michael Sohn AP
SERWISY
Europejska Federacja Pływacka otrzymała list wyjaśniający sprawę Cavicia. - Federacja po konsultacjach zadecydowała, że przekaże sprawę komisji dyscyplinarnej, która zastanowi się nad ukaraniem pływaka- oznajmił przedstawiciel związku.

Kosowo ogłosiło niezależność 17 lutego. Niepodległość kraju uznało już ponad 30 europejskich krajów, m.in. Polska.

Kondrat:: "Kaczyńscy nie potrzebują Europy. Ja tak"


Marek Kondrat: Kaczyńscy nie potrzebują Europy. Ale ja tak

W dzisiejszej otwartej Europie ludzi, którzy się rozumieją, odwiedzają, wymieniają kulturą i osiągnięciami naukowymi, wreszcie dają sobie nawzajem pieniądze na wyrównanie szans - w takiej Europie gry wojenne braci Kaczyńskich są anachronizmem i błazenadą. Ale im Europa nie jest potrzebna - pisze w DZIENNIKU aktor Marek Kondrat.

W każdym kraju powinno istnieć wyspecjalizowane ciało, które w wyjątkowych sytuacjach powie, że pewne rzeczy są niemożliwe. Niestety, nie było ciała, które alarmowałoby, że niepojęte jest, by w jednym kraju premierem był brat bliźniak prezydenta. A konsekwencje tego są niebezpieczne, bo jeden jest zakładnikiem drugiego.

Jeden robi, co pomyśli drugi, a zresztą i tak myślą tak samo. I choć brat prezydenta premierem już nie jest, wciąż odciska przemożne piętno na naszym życiu. Tym razem robi wszystko, byśmy jako pierwsi odrzucili traktat z Lizbony, który właśnie nam najbardziej może się przydać.

Dla mnie moment zmiany ustrojowej 19 lat temu, przypieczętowany przystąpieniem Polski do układu z Schengen i rzeczywistym otwarciem granic, jest spełnieniem radości życia. Spełnieniem marzeń, o których sądziłem, że spełnienia nie dożyję. Podróżowałem w swoim życiu sporo i zawsze doznawałem uczucia, że nie przynależę do świata ludzi normalnych, cywilizowanych, zadowolonych. Konsumujących życie na miarę swoich aspiracji i potrzeb. Chciałem im wykrzyczeć, że też jestem wykształcony, że znam ich języki.

Dziś już nie muszę. To się dokonało: przynależymy do miejsca, w którym zawsze chcieliśmy być. Należymy do związku państw Europy, którego naczelnym zadaniem i najpiękniejszą ideą jest ochrona samych siebie. Taki twór udało się stworzyć po raz pierwszy na naszym kontynencie. Europa dzięki Robertowi Schumanowi stanęła naprzeciw siebie, podała sobie ręce i podniosła graniczne szlabany. Dla młodego pokolenia taki stan jest oczywisty – dla mnie nie był.

Jest dla mnie wielką radością, że zajmując się tym, co lubię - winem - mogę swobodnie podróżować po Europie. To Europa nauczyła mnie, że wino jest ciszą i spokojem. Tam nie trzeba rozmawiać z ludźmi o polityce, bo oni od wielu lat nie muszą już się tym zajmować. Europa już nauczyła się, że nie każdy rząd musi zaczynać od zera i z wielkim hukiem. Najlepiej sprawdzają się drobne kroki, poprawki wprowadzane cierpliwie i rzetelnie.

Dla mnie Europa jest intelektualnym wyzwoleniem, kolebką tej myśli, którą czuję najlepiej, i miejscem intelektualnie wartościowym. Na całym świecie ślad europejski przywieziony przez emigrantów zawsze jest najwyraźniejszy. To kolebka świata, która jest wzorem i przykładem dla innych krajów i narodów. My, będąc w jej środku, najbliżej jak to jest możliwe powinniśmy siedzieć i uczyć się, jak żyć w normalności, bez ciągłego stanu wyjątkowego i rewolucji moralnej.

Nie rozumieją tego ludzie, którzy rządzili Polską przez ostatnie dwa lata. Ludzie żyjący w oderwaniu od rzeczywistości, którzy nigdy nie wyjeżdżali za granicę i żyją od dziecka swoimi grami wojennymi.

W dzisiejszej otwartej Europie ludzi, którzy się rozumieją, odwiedzają, wymieniają kulturą i osiągnięciami naukowymi, wreszcie dają sobie nawzajem pieniądze na wyrównanie szans - w takiej Europie gry wojenne braci Kaczyńskich są anachronizmem i błazenadą. Ale im Europa nie jest potrzebna. Oni mogą – zupełnie niespodziewanie i całkiem destrukcyjnie – wzniecić burzę wokół europejskiego traktatu, bo nie mają w sobie potrzeby kontaktu z innymi ludźmi, nie znają języków, nie zamierzają wyściubiać nosa ze swojej zagrody, a już na pewno nie wpuszczą do niej żadnego Niemca czy pedała.

czwartek, 20 marca 2008

5 milionów dla każdego (NIE 47/2007)

Poruszaj myszką, by się wzbogacić.

Ameryka ma Bonnie i Clydea – legendarną parę obrabiającą banki. Od dziś Polska też będzie mogła się pochwalić genialnym duetem: Michał i Eliza rąbnęli 5,1 mln zł z banku.

Eliza jest 53-letnią inżynier budownictwa obdarzoną zjawiskową urodą, która z wiekiem wcale nie przeminęła. Kobietą majętną i od pewnego czasu samodzielną, w trakcie rozwodu. Michał jest inżynierem górnictwa, specjalistą od BHP. Całe życie ciężko pracował w kopalni. To właśnie Michał przesłał do redakcji „NIE” nietypowy list w formie pliku audio nagranego na pendrive’ie. Oddajmy mu głos:

„Mam 52 lata. Od 2 lat jestem emerytem górniczym. Większość z tych 2 lat mieszkałem z Elizą pod Warszawą w jej pięknym domu. A historia ta dotyczy naszej dwójki oraz banku Polbank. W czerwcu zeszłego roku Eliza chciała zrobić przelew z konta w Polbanku, żeby zapłacić za drzwi. No więc ona robi ten przelew, robi, robi i nie może zrobić. Popatrzyłem na monitor, kliknąłem ze dwa razy i wtedy już w ogóle nic się nie dało zrobić. Jeszcze mi się dostało, za to co zrobiłem. Na drugi dzień znowu zaczęła robić ten przelew i też go nie umiała wysłać. Zadzwoniła więc do firmy i mówi, że ona ich przeprasza, ale nie da się zrobić tego przelewu. A główna księgowa mówi, że przelew doszedł. Wyszło na to, że firma ma kasę, a z konta w Polbanku nic nie zeszło. Postanowiliśmy sprawdzić to dziwadło, ten nonsens, który nie mieścił nam się w głowie, bo jak może być, że pieniądze są tu i tam.

Eliza przelała pieniądze na moje konto. Przelew doszedł prawidłowo następnego dnia na moje konto. Wówczas, tak dla zgrywy, weszliśmy na stronę Polbanku, na ten właśnie przelew i znowu tam dwa razy kliknąłem w tę opcję »odwołaj«. Wszystko jest na filmikach, które załączyłem. Kasa była i tu, i tu. Jakby to powiedziała młodzież, masakra jakaś.

Zaczęliśmy robić te przelewy, założyliśmy konta w bankach i tak to szło. Co przelew, to byliśmy bardziej zdziwieni. Jak to jest możliwe, że bank robi takie jaja. Robiliśmy to na spokojnie, powoli, jakoś tak, że tak powiem radośnie. Nic nie stało na przeszkodzie, żeby robić kilka przelewów dziennie. Gdybyśmy tak robili, to przekręcilibyśmy ten bank na... no sam nie wiem, na jakąś astronomiczną kwotę. Chociaż 5 baniek to też nie licho. Nie usprawiedliwiam się, broń Boże, wiem że to jest przestępstwo i Eliza już siedzi, no a ja będę siedział.

Wreszcie jak »odwołaliśmy« te 5 milionów złotych, postanowiliśmy ten przestępczy proceder przerwać. Podkreślam, że zrobiliśmy to sami w okresie, gdy jeszcze można to było dalej robić. Jak długo jeszcze było to możliwe, nie wiem, tak samo jak nie wiem, od kiedy było to możliwe, zanim myśmy na to wpadli. Metodę tą nazwałem »dwoma kliknięciami«. Później zmieniłem na lepszą nazwę, czyli »ciastko«, bo chyba byliśmy z Elizą pierwszymi ludźmi, którzy ciastko zjedli i ciastko mieli”.

Na pendrive’ie znaleźliśmy dokładny film instruktażowy pokazujący, jak Michał i Eliza ogołacali bank. Widać na nim monitor komputera, na którym kolejne operacje na kilku kontach kończą się pełnym sukcesem – forsa cudownie się rozmnaża. Michał opisuje to tak:

„Z Polbanku przelewa się jakąś kwotę na inne konto w innym banku. To dochodzi na drugi dzień. Wtedy wchodzi się na stronę Polbanku, na swój rachunek i klika się w tę opcję »odwołać przelew«. Forsa jest i tu, i tu, na jednym i na drugim koncie. Można sobie tak odwracać w nieskończoność”.

Z jakichś powodów para naszych bohaterów się rozstała. Michał pojechał szaleć nad morze, Eliza została pod Warszawą. O tym, że sprawa się wydała, Michał dowiedział się przez telefon od Elizy. Zadzwoniła, by mu powiedzieć, że w domu jest prokurator i policja. Michał w rozmowie z synem Elizy ustalił, że wspólniczka trafiła do aresztu:

„Prokuratorzy i policja przyszli do niej kilkanaście dni temu. Ma podobno areszt na 3 miesiące. Po mnie przyszli do Katowic, ale mnie nie zastali. Na moją komórkę zadzwonił jakiś gościu, przedstawił się, powiedział, że z Komendy Wojewódzkiej w Katowicach i powiedział, żebym do niego przyszedł. Ale do tej pory jakoś nie przyszedłem. Od razu z tej komórki wyciągnąłem baterię i nie gadam z niej do dzisiaj. Nie chcę być namierzony, przynajmniej na razie”.

Michał kończy swoje nagranie stwierdzeniami, które dają do myślenia:

„My jesteśmy na pewno przestępcami, ale tak sobie myślę, co z tym Polbankiem? Ci prezesi, wiceprezesi, dyrektorzy, nie znam ich struktury organizacyjnej, ale przecież musi być tam jakiś dział informatyczny, przecież ci ludzie za coś odpowiadają. Mają ekstra wypasione pensje. Miliony ludzi zawierzyły im swoje oszczędności, być może oszczędności życia. Ja się pytam, czy nie ma winnych w Polbanku? Ludzie powinni wiedzieć, jak oni działają, komu powierzają swoje pieniądze w najlepszej wierze. Już były w Polsce banki i kasy, które padały, ludzie mieli konta pozamiatane, a winni sytuacji, znani z imienia i nazwiska, z reguły mają się dobrze.

W każdej chwili mogę zostać zatrzymany. Miałem już takie momenty, że chciałem iść na policję i mieć święty spokój, niech mnie już zatrzymają. Taki ze mnie haker. Dwa kliknięcia i coś koło ósemki (czyn, którego dopuścili się Eliza i Michał, jest zagrożony karą pozbawienia wolności do lat 8 – przyp. A.R.). Nie sądzę, żebym z tego pudła wyszedł, bo jestem poważnie chory.

W mediach głośno jest ostatnio o tym, że służby specjalne, konkretnie CBA, zbyt nachalnie dają łapówki różnym ludziom. Tak sobie pomyślałem, że jak ktoś przede mną otwiera bank i mówi weź sobie kasę, to ja sobie też wziąłem i już.

Na koniec coś na wesoło, choć wesoło wcale mi nie jest. Jest taki kultowy polski film, w którym Kargul i Pawlak płyną »Batorym« przez ocean. Pawlak gra na »jednorękim bandycie« i w pewnym momencie wysypuje się strumień żetonów. Ktoś do Pawlaka mówi: – Rozbił pan bank! A on na to: – Ja tylko pociągnąłem. Tak sobie pomyślałem, że jak prokurator powie do mnie: – Okradł pan bank, to ja powiem: – Ja tylko kliknąłem”.

Udało mi się spotkać z Michałem, który ukrywa się gdzieś w Polsce i zmienia często miejsce pobytu. Dowiedziałem się, że para dzieliła się łupem w ten sposób, że jedna część przypadała dla Michała, a dwie części dla Elizy. W sumie udało im się wyprowadzić z Polbanku 5,1 mln zł. Pieniądze z kont w innych bankach podejmowali w gotówce. Eliza swoją dolę pakowała w plastikowe czarne worki i okręcała taśmą klejącą. Każda paczuszka zawierała dokładnie 100 tys. zł. Z zagrabionych pieniędzy nie wydała ani złotówki. Jak już zaznaczyłem, jest kobietą majętną, nie miała takiej potrzeby. Mówiła, że w razie czego, jak przyjdą, to wszystko odda – opowiada Michał. Gdzie chowała pieniądze, Michał nie wie, ale przypuszcza, że zgodnie z zapowiedzią wszystko oddała w momencie zatrzymania. W przeciwieństwie do Elizy Michał korzystał z niespodziewanego bogactwa. Imprezował z kumplami, rozbijał się po całym kraju taksówkami. Żył jak król, chociaż większość jego otoczenia mogła niczego nie zauważyć.

Michał, emeryt górniczy ze skromną emeryturą 2 tys. zł, dorabiał jako ochroniarz w supermarkecie Alma. Wspomina, jak bardzo często po zakończeniu służby, za którą mu płacono 6 zł na godzinę, wędrował do pobliskich banków, z których podejmował gotówką 20, 30, a nawet 50 tys. Upychał grube pliki banknotów w kieszeniach. Sporą część wpłacał na lokaty w bankach, co z perspektywy czasu okazało się bardzo nieroztropnym posunięciem. Teraz boi się sięgnąć po „oszczędności” spodziewając się, że zostanie nakryty przez policję.

Po blisko tygodniu usilnych próśb udało nam się wydobyć stanowisko Polbanku w tej sprawie. Pytaliśmy, czy bank potwierdza sytuację, czy zna skalę zjawiska itp. W odpowiedzi przeczytaliśmy: ... obowiązujące przepisy prawa nie pozwalają bankom na komentowanie informacji prasowych dotyczących spraw tego rodzaju. Generalnie, w oparciu o obserwacje doniesień prasowych w podobnych sprawach możemy powiedzieć, że systemy i procedury kontrolne banków oraz ścisła współpraca banków z policją połączona ze skutecznością organów ścigania, owocuje właściwie całkowitą wykrywalnością sprawców przy jednoczesnym braku negatywnych konsekwencji finansowych dla klientów banków.

Ciekawiło nas też, kto jest autorem aplikacji służącej do obsługi kont Polbanku przez internet. Paweł Maliszewski, dyrektor Departamentu Marketingu i PR, oświadczył, że Polbank EFG używa systemu informatycznego FLEXCUBE opracowanego przez I-flex Solutions, renomowanego producenta oprogramowania bankowego. Spółka I-flex Solutions jest kontrolowana przez Oracle, jedną z największych na świecie firm programistycznych ze Stanów Zjednoczonych, będącą liderem w sektorze projektowania infrastruktury informatycznej używanej przez wiodące instytucje finansowe. Używany przez Polbank EFG system informatyczny został wielokrotnie sprawdzony w warunkach rynkowych będąc wdrożonym przez wiele banków na świecie, w tym banki zaliczane do największych w Polsce. Jeśli to prawda, stanowiłoby to poszlakę, że nie tylko z Polbanku wybierać sobie można miliony klikając od niechcenia.

Redakcja zna nazwiska Elizy i Michała. Pan Michał zgodził się na podanie jego personaliów i opublikowanie fotografii. Postanowiliśmy jednak bohaterów tej relacji nie ujawniać ze względu na dobro ich niczemu niewinnych rodzin.

Autor : Andrzej Rozenek