czwartek, 1 maja 2008

Półfinał p. UEFA: Fiorentina - Rangers 0-0

Kartki:

Ujfalusi - żółta

Skład:

Frey - Jorgensen, Ujfalusi, Gamberini, Gobbi; Donadel (42. Kuzmanovic), Liverani, Montolivo; Santana (94. Semioli), Pazzini (79. Vieri), Mutu

Trener: Cesare Prandelli


0 : 0

0
:
0

0
dogrywka
0
2
karne
4

1 maja 2008 godz. 20:45
Artemio Franchi - Florencja
Sędzia: Frank De Bleeckere (Belgia)

Kartki:

Thomson, Weir, Cousin - żółte; Cousin - czerwona (109.)

Skład:

Alexander - Broadfoot, Cuellar, Weir, Papac, Whittaker, Ferguson, Hemdani, Davis (81. Novo), Thomson; Darcheville (65. Cousin)

Trener: Walter Smith



Rangers w finale Pucharu UEFA! Co zrobił Vieri?
misza
W finale Pucharu UEFA Zenit Sankt Petersburg zagra z Glasgow Rangers. Szkoci pokonali w czwartek po rzutach karnych Fiorentinę 4:2
Zenit - Bayern 4:0 - relacja z klęski Niemców

Rangers to prawdopodobnie jeden z najgorszych zespołów jaki kiedykolwiek zagrał w finale europejskiego pucharu.

Przez 210 minut pojedynku z Fiorentiną Szkoci oddali cztery celne strzały. Pierwszy w 77 minucie czwartkowego spotkania.

Trener Walter Smith chciał wzmocnić atak, w drugiej połowie wpuścił na boisko Daniela Cousina. Napastnik z Gabonu nie stworzył ani jednej okazji, a na dziesięć minut przed końcem dogrywki uderzył głową Fabio Liveraniego i dostał czerwoną kartkę.

Rangersi nie istnieli w ofensywie, ale nieźle się bronili. Błędy popełniali rzadko, a jeśli już ratowało ich szczęście, albo bramkarz Neil Alexander.

Fiorentina atakowała, częściej strzelała, wykonywała rzuty rożne i była przy piłce (61:39), ale wynikało z tego niewiele. W dogrywce sam Christian Vieri zmarnował kilka świetnych okazji.

W serii rzutów karnych w Rangers pomylił się Barry Ferguson, we Fiorentinie Liverani i Vieri, dawna wielka gwiazda, która już podchodząc do piłki miała taką minę, jakby wiedziała, że za chwilę kopnie w trybuny. Vieri podrobił kroczki, zaczął zwodzić bramkarza i... oczywiście strzelił ponad bramką.

Rangers ciągle mają jeszcze szanse na zdobycie poczwórnej korony. Wygrali już Puchar Ligi, walczą o Puchar, mistrzostwo Szkocji i Puchar UEFA. Dotychczas poczwórną koroną może pochwalić się tylko Celtic, który w 1967 oprócz trzech krajowych trofeów wywalczył Puchar Europy

Półfinał p. UEFA: Zenit - Bayern 4-0

Bramki:

Pogrebniak (4., 73.), Zyrianov (39.), Faizulin (54.)

Kartki:

Pogrebniak - żółta

Skład:

Viaczesłav Małafiejew - Roman Szirokov, Aleksandr Gorszkov, Ivica Krizanac, Aleksandr Aniukov, Anatoli Tymoszczuk, Igor Denisov (90. Ionov), Konstantin Zyrianov, Alejandro D. Dominguez (89. Lee Ho), Victor Faizulin, Pavel Pogrebniak

Trener: Dick Advocaat


4 : 0

2
:
0


1 maja 2008 godz. 18:30
Petrovsky - St Petersburg
Sędzia: Tom Henning Ovrebo (Norwegia)

Bramki:

-

Kartki:

Toni, Lell - żółta

Skład:

Oliver Kahn - Philipp Lahm, Lucio, Martin Demichelis, Marcell Jansen (46 Lell), Mark van Bommel, Ze Roberto (46. Podolski), Bastian Schweinsteiger, Franck Ribery, Luca Toni, Miroslav Klose (62. Sosa)

Trener: Ottmar Hitzfeld



Puchar UEFA: Bayern na kolanach w Petersburgu
misza
Zenit Sankt Petersburg rozgromił Bayern Monachium 4:0 i pierwszy raz w historii zagra w finale Pucharu UEFA. Bayern nigdy nie przegrał wyżej w europejskich pucharach!
Drugi półfinał Fiorentina - Glasgow Rangers (wynik pierwszego meczu 0:0)

Najbogatszy rosyjski klub, finansowany przez Gazprom z rocznym budżetem sięgającym 120 mln dolarów, nie dał w czwartek żadnych szans słynnym i faworyzowanym Niemcom.

Początek spotkania był wymarzony dla gospodarzy. Już w 4. minucie rzut wolny z około 25 metrów wykonywał Pogrebniak, który bardzo mocno uderzył w kierunku bramki Kahna. Błąd popełnili piłkarze Bayernu stojący w murze, którzy przepuścili piłkę. Golkiper Bayernu mógł tylko wzrokiem odprowadzić wpadającą do bramki piłkę. Potem było jeszcze gorzej.

Rosjanin Paweł Pogrebniak strzelił dziewiątego i dziesiątego gola w Pucharze UEFA i dogonił w klasyfikacji strzelców niewidocznego Lukę Toniego.

Piłkarz roku w Rosji Konstantin Żyrianow sprawiał lepsze wrażenie niż gwiazdor reprezentacji Niemiec Bastian Schweinsteiger. Warty 7 mln euro Argentyńczyk Alejandro Dom~nguez dokonywał cudów, na które nie było stać kupionego przed sezonem za 25 mln euro Francka Ribery'ego.

To właśnie Dominguez był bohaterem Zenitu. Zaliczył dwie asysty, niemiłosiernie ogrywał Marcella Jansena i Ze Roberto. Ta dwójka została zmieniona już w przerwie. Nic to nie dało, bo Zenit był szybszy, lepiej zorganizowany, grał bardziej zespołowo.

A przecież po ubiegłotygodniowym remisie 1:1 w Monachium trener Ottmar Hitzfeld twierdził, że jego drużyna, wzmocniona Tonim (pauzował za kartki) może strzelić i dwa gole w Sankt Petersburgu...

Nie była w stanie i to w czasie, gdy Zenit, mistrz Rosji, z zapewnionym miejscem w fazie grupowej przyszłorocznej Ligi Mistrzów, w swojej lidze zawodzi. Z sześciu meczów tego sezonu wygrał jeden, strzelił tylko siedem goli. Do lidera Rubina Kazan traci już 14 punktów.

Tymczasem Bayern w Bundeslidze jest liderem, do mistrzostwa potrzebuje punktu. Kilka tygodni temu zdobył Puchar Niemiec, w klubie zaczęto mówić o potrójnej koronie. Nie udało się. A przecież po kompletnie nieudanym poprzednim sezonie (czwarte miejsce w Bundeslidze) monachijczycy kupili aż ośmiu piłkarzy. Oprócz Ribery'ego także Toniego za 11 mln euro i beznadziejnego w czwartek Miroslava Klose za 15 mln euro.

Latem trenerem Bayernu zostanie Juergen Klinsmann i pewnie znów dostanie wielki budżet transferowy. Ale kto wie, czy jeśli Zenit nie wygra Pucharu UEFA to trener Dick Advocaat nie będzie miał jeszcze większego.

środa, 30 kwietnia 2008

Angielska prasa zachwycona: Lampard to diament, przepraszamy Avrama

mk
2008-05-01, ostatnia aktualizacja 2008-05-01 14:54

Angielska prasa jest wyjątkowo zgodna po środowym półfinale Ligi Mistrzów. Chelsea było wyraźnie lepsze i zasłużyło na awans. Najważniejszymi postaciami spektaklu byli Frank Lampard, noszący żałobę po śmierci matki, Didier Drogba, bezpardonowo zaatakowany przed meczem przez Rafę Beniteza oraz... izraelski trener gospodarzy, Avram Grant.

Zobacz powiekszenie
Fot. Alastair Grant AP
Piłkarze Chelsea cieszą się z pierwszego gola w meczu z Liverpoolem.
SERWISY
Relacja z meczu Chelsea-Liverpool

Liverpool żegnam ciepło - blog Rafała Steca

Z czuba: Finał marzeń w Lidze Mistrzów

"Siedzibą wielkiego angielskiego dramatu nie jest już West End, ale niebieski zakątek zachodniego Londynu. Na gola w takim półfinale czeka się latami, a tu naraz dostaliśmy ich aż siedem" - pisze "Daily Mail".

Dziennik zauważa także błąd sędziego, który - według gazety - powinien podyktować karnego za faul Drogby na Hyypii. "I co z tego, wtedy nie byłoby desperackiego strzału Babela" - konkluduje jednak.

Fani Liverpoolu z pewnością przez ostatnie cztery minuty chcieliby oglądać na boisku Torresa, który swoją dynamiką mógłby jeszcze odmienić losy końcówki.

"The Times" zastanawia się, co się stało z piłkarzami Chelsea w szatni, że po przerwie Chelsea było bliskie upadku. Liverpool przejął inicjatywę, ale głównie przez ulewę i stan boiska mecz stracił na efektowności. "W końcówce drugiej części wydawać się mogło, że obserwujemy mecz z lat 70. Okropna murawa i zdesperowani, słaniający się na nogach gracze" - czytamy w "Timesie".

Postaci meczu: Frank Lampard - diamentowy nadczłowiek

Lamparda zabrakło w sobotnim meczu z Manchesterem United. Umarła jego matka i nikt nie oczekiwał występu tego zawodnika - podobnie w środowym rewanżu Ligi Mistrzów. Lampard trenował jednak w samotności i zagrał, mimo że w piątek odbędzie się pogrzeb matki.

"Co za zawodnik, co za człowiek, co za diament. Krytycy nie mogą go teraz dotknąć. Nie po wczorajszej nocy. Nie po tym karnym. On wygrał, oni przegrali. On stał wielki, oni kulili się gdzieś za jego plecami" - pisze "The Times".

Daily Mail także zauważył niezwykłe poświęcenie pomocnika reprezentacji Anglii: "Już wyjście na boisko musiało wymagać czegoś wielkiego. Wykonanie karnego w sześć dni po śmierci matki wymagało czegoś nadludzkiego. Jak on to zrobił? Pewnie on sam nigdy się nie dowie. Nikt nie mógł go powstrzymać. A już na pewno nie Liverpool" - konkluduje "Daily Mail". "Frank Senior stał tam na Stamford Bridge, uśmiechając się do syna. Bez wątpienia jego matka, Pat, robiła to samo."

Przed meczem Steven Gerrard wręczył Lampardowi bukiet kwiatów, ale ten zachował spokój i nie rozkleił się. Zupełnie inaczej było po golu, kiedy zerwał czarną opaskę z ramienia i ucałował ją.

Postaci meczu: Didier Drogba - seryjny morderca

"Nurek utopił nadzieje Beniteza na kolejny finał" - podsumowuje "The Times". "Nie notoryczny nurek, lecz notoryczny morderca" - uświadamia Benitezowi "Daily Mail". Właśnie tak miał on bowiem nazwać napastnika z Wybrzeża Kości Słoniowej na przedmeczowej konferencji prasowej, mając na myśli, że ma nagranie z kompilacją wszystkich udawanych wywrotek zawodnika.

"Guardian" przypomina, że już w 32. sekundzie wczorajszego meczu Drogba przewrócił się teatralnie po ledwo zauważalnym starciu z Xabim Alonso, ale miała to być zapewne riposta na stwierdzenie hiszpańskiego trenera. Tym bardziej, że potem strzelec dwóch bramek we wczorajszym meczu nie wywrócił się co najmniej przez godzinę. "Benitez powinien zrozumieć, że prawdziwy powód do obaw jest wtedy, kiedy Drogba trzyma się na nogach" - zauważa po meczu "Independent".

Wszystkie gazety wypominają Benitezowi, że widział on wczoraj Drogbę na kolanach jeszcze tylko, kiedy ten celebrował zdobycie bramki wślizgiem, zakończonym blisko ławki trenerskiej Beniteza. Trener Liverpoolu nie dopuszcza jednak możliwości, że fenomenalny występ napastnika może zawdzięczać swojej wypowiedzi: - Nie wydaje mi się, żeby to moje wypowiedzi go podpaliły. Raczej perspektywa gry w finale Ligi Mistrzów. To wystarczająca motywacja - cytuje Hiszpana "Guardian".

"Podobno Rafa Benitez zna odpowiedzi na wszystkie futbolowe pytania. Zimny, londyński deszcz nauczył go jednak czegoś nowego. Nigdy, przenigdy nie próbuj karkołomnych sztuczek PR przeciwko takiemu napastnikowi" - pisze "Daily Mail".

"Guardian" jest bardziej bezpośredni: "Dla Beniteza lepiej byłoby chyba trzymać język za zębami."

"Independent" dodaje, że w perspektywie całego meczu, mając na uwadze grę bez Babela od pierwszej minuty, niezrozumiałe było zdjęcie Torresa i nie wpuszczenie na boisko Croucha: "Czasem trenerowi Liverpoolu udaje się przechytrzyć nawet samego siebie."

Postaci meczu: Avram Grant - podrzutek bez licencji

"Był wyśmiewany, był podrzutkiem. Izraelczykiem, który nie ma prawa zastąpić Jose Mourinho. Tak było na Stamford Bridge, tak było na naszych łamach" - sypie głowę popiołem "Daily Mail". "Teraz musi się to zmienić. I wcale nie tylko dlatego, że dokonał czegoś, co nie udało się Mourinho. Nie tylko dlatego, że pokonał Liverpool w Lidze Mistrzów i dotarł do finału. Nie tylko dlatego, że dał Romanowi Abramowiczowi okazję pochwalić się przed przyjaciółmi, że jego ukochana zabawka jednak działa. Jeśli nawet Mourinho był "tym wyjątkowym", to i tak nie wygląda już tak wyjątkowo w oczach rosyjskiego właściciela Chelsea" - czytamy dalej w "Daily Mail".

"The Times" zauważa, że Avram Grant wcale nie jest trenerem Chelsea. Nie posiada odpowiedniej licencji UEFA. W protokołach meczowych widnieje nazwisko asystenta Mourinho, Stevena Clarka. Podobną sytuację znamy dobrze z boisk Orange Ekstraklasy. "Co, jeśli trener bez uprawnień zdobędzie obydwa wielkie trofea, które są w jego zasięgu? Cóż to za paskudny dowcip dla komisji licencyjnej UEFA. Zapowiadają się dla niej nerwowe dni" - konkluduje "Times".

O trenerze Chelsea w kontekście jego związków z Polską, holocaustem i wizytą w naszym kraju czytaj także tutaj oraz na blogu Michała Pola

Nie ujmując Chelsea... pomógł jej sędzia - blog