sobota, 24 maja 2008

Rosyjska gazeta straszy, że Polacy chcą 22 mld dol. za Katyń

Wacław Radziwinowicz
2008-05-24, ostatnia aktualizacja 2008-05-24 01:06

Rehabilitacja ofiar Katynia może sprawić, że rodziny pomordowanych będą się domagać od Rosji 22 mld dol. odszkodowań - straszy "Niezawisimaja Gazieta".

Zobacz powiekszenie
Fot. Dariusz GORAJSKI/ AG
28 kwietnia 2006. Cmentarz Centralny. Uroczystości z okazji 66. rocznicy zbrodni katyńskiej
Pisząc o rozpoczętym w czwartek przed moskiewskim sądem procesie, na którym kilku przedstawicieli rodzin ofiar Katynia domaga się odtajnienia materiałów śledztwa w sprawie zbrodni, dziennik wyjaśnia, że w grę mogą wchodzić duże pieniądze.

Zdaniem gazety krewni żądają ujawnienia dokumentów i wznowienia śledztwa zamkniętego cztery lata temu przez główną prokuraturę wojskową Rosji po to, by uzyskać rehabilitację rozstrzelanych, a samym dostać status poszkodowanych. To dałoby im prawo domagania się odszkodowań.

Zdaniem "Niezawisimej" te roszczenia to milion dolarów za każdego z rozstrzelanych, co razem dawałoby 22 mld dol.

Jako dowód potwierdzający swą tezę gazeta cytuje wypowiedź prezydenta Lecha Kaczyńskiego o tym, że "dobre stosunki Polski z Rosją powinny być takie, by coś przynosiły Polsce".

Zdaniem dziennika wypłacenie odszkodowań rodzinom ofiar Katynia stanowiłoby niebezpieczny precedens, w wyniku którego „Rosję zalałby potok żądań mających pokryć straty poniesione przez ofiary głodu, represji, tłumienia powstań antykomunistycznych, »okupacji « itd.”. Słowem rehabilitacja ofiar Katynia mogłaby doprowadzić Rosję do bankructwa.

Tezę o tym, że Polacy uparcie przypominają sprawę Katynia, by wyciągnąć od Rosji pieniądze, od lat powtarza publicysta Jurij Muchin, dowodzący też, że sprawcami zbrodni byli nie przywódcy ZSRR, lecz hitlerowcy.

- Nam, krewnym ofiar zbrodni z 1940 roku od dawna już próbują przypiąć taką łatkę - mówi "Gazecie" Andrzej Skąpski, prezes Zarządu Federacji Rodzin Katyńskich. - Ja nie domagam się żadnego odszkodowania dla siebie, tylko prawdy i sprawiedliwego osądzenia winnych. Jeśli już, to odszkodowanie mogłoby być symboliczne. Rosjanie mogliby na przykład zbudować w Polsce szpital imienia ofiar Katynia - uważa prezes Federacji Rodzin Katyńskich.

Co o tym sądzisz? Napisz: listydogazety@gazeta.pl

Źródło: Gazeta Wyborcza

Nawet szóste miejsce może dać awans do ekstraklasy!

Grzegorz Kubicki
2008-05-24, ostatnia aktualizacja 2008-05-24 11:05
Zobacz powiększenie
Fot. Damian Kramski / AG

- Jest o co grać, bo uwzględniając degradację Zagłębia, fuzję Śląska z Groclinem i surowy proces przyznawania licencji, awans do ekstraklasy może dać w tym sezonie nawet szóste miejsce - mówi Zbigniew Koźmiński, członek zarządu PZPN.

W sobotę ostatnia kolejka II ligi. Zgodnie z regulaminem awansują dwie drużyny, trzecia zagra w barażu z 14. zespołem I ligi, czyli Jagiellonią Białystok. Pewna gry w ekstraklasie jest już Lechia Gdańsk. O drugie i trzecie miejsce walczą Znicz Pruszków, Śląsk Wrocław, Prokom Arka Gdynia i Piast Gliwice. W sobotę wszystkie zagrają na wyjeździe: Znicz z Podbeskidziem Bielsko-Biała, Śląsk z Wartą Poznań, Arka z Motorem Lublin, a Piast z Polonią Warszawa (wszystkie mecze o godz. 17). W tym roku sprawa awansu do ekstraklasy jest jednak skomplikowana. Z pięciu powodów:

1. Degradacja Zagłębia Lubin

Zagłębie zostało zdegradowane za korupcję już po raz drugi. Klub ma 14 dni na złożenie odwołania, a sprawa ostatecznie rozstrzygnie się do 10 czerwca. Jeśli degradacja zostanie utrzymana, bezpośredni awans bez gry w barażu uzyska także trzeci zespół II ligi. Problem w tym, że baraże zaplanowano na 28 i 31 maja, a do tego czasu sprawa Zagłębia się nie wyjaśni. - Jeśli degradacja Zagłębia zostanie utrzymana, anulujemy wynik barażu, a Jagiellonia oraz trzeci zespół II ligi zagrają w ekstraklasie - mówi Koźmiński.

2. Fuzja Śląska i Groclinu Grodzisk

- Jeśli fuzja będzie oficjalnie zatwierdzona, pozycja Śląska nie będzie brana pod uwagę. W tym przypadku na drugie miejsce w II lidze zostanie przesunięty zespół z trzeciej pozycji, i on awansuje bezpośrednio, a na trzecie - drużyna z czwartej pozycji, i ona zagra w barażu - mówi Wojciech Jugo, przewodniczący wydziału gier PZPN.

3. Dodatkowy mecz Arka - Znicz

Nie można wykluczyć sytuacji, że po ostatniej kolejce dwie drużyny - Znicz i Arka - będą miały tyle samo punktów, po 62. Nie jest to jedyna możliwość, ale zdecydowanie najciekawsza. W dwóch spotkaniach Znicza z Arką był remis 2:2, a więc nikt nie jest lepszy w bezpośrednich meczach. Gdyby chodziło o pozycję w środku tabeli, o tym, kto byłby lepszy, decydowałby bilans bramek z całej ligi (lepsza jest Arka). Przepisy PZPN mówią jednak, że w przypadku walki o miejsce, które daje awans lub udział w barażu, przy identycznych wynikach bezpośrednich spotkań bramki się nie liczą i trzeba rozegrać dodatkowy mecz na neutralnym boisku!

- Jeśli tak będzie, to w poniedziałek podejmiemy decyzję o przesunięciu barażów i wyznaczymy szybko termin rozegrania dodatkowego meczu Arka - Znicz - tłumaczy Jugo.

4. Licencje

Nigdy nie zdarzyło się, by klub nie zagrał w lidze z powodu braku licencji. Niejasności było mnóstwo, ale PZPN przymykał oko. Teraz - zdaniem Koźmińskiego - związek będzie surowy. - ŁKS, Polonia Bytom czy w razie awansu Znicz, będą miały duże kłopoty, by dostać licencję. W takim przypadku ich miejsce zajmą kolejne drużyny z II ligi, zwłaszcza że w tym sezonie na zapleczu ekstraklasy nie brakuje solidnych klubów. Arka czy Polonia w każdej chwili są gotowe grać w I lidze.

5. Kolejne degradacje

Z nieoficjalnych informacji wynika, że jeszcze przed rozpoczęciem rozgrywek z I ligi mogą być zdegradowane kolejne drużyny, m.in. Korona Kielce czy Jagiellonia.

- W tym przypadku jakiekolwiek spekulacje nie mają sensu, bo nie dostaliśmy nowych materiałów z prokuratury z Wrocławia. Dlatego jest mało prawdopodobne, że wydział dyscypliny podejmie decyzje o kolejnych degradacjach jeszcze przed rozpoczęciem nowego sezonu - ucina Koźmiński.

Złotka jadą na igrzyska

Skład:

Brakocevic (18), Krsmanaovic (6), Tomasevic (15), Vesovic (13), Simanic (4), Vlejkovic (10) oraz Cebic (libero), Nesvoic (4), Ognjenovic (0)

2 : 3

18
14
25
25
10
:
25
25
18
22
15


24 maja 2008 godz. 6:05

Skład:

Skowrońska (24), Dziękiewicz (11), Podolec (15), Glinka (3), Bednarek (14), Sadurek (1) oraz Zenik (libero), Ciaszkiewicz (1), Barańska (1), Rosner (6), Skorupa

mik, PAP
Po 40 latach polskie siatkarki zagrają w turnieju olimpijskim. Awans na sierpniowe igrzyska w Pekinie wywalczyły po zwycięstwie z Serbią 3:2 (25:18, 25:14, 18:25, 22:25, 15:10) w meczu przedostatniej, szóstej kolejki zawodów interkontynentalnych w Tokio.
Rywalki z Bałkanów, które podobnie jak gospodynie eliminacji olimpijskich - Japonki, wcześniej zapewniły sobie "przepustkę" do stolicy Chin, przystąpiły do sobotniego spotkania w rezerwowym składzie, bez Jeleny Nikolić, Ivany Djersilo, Vesny Citaković, a także Mai Ognjenović (zagrała tylko w dwóch ostatnich setach).

Polskie zawodniczki bardzo dobrze grały w pierwszym oraz drugim secie i wydawało się, że dwukrotne mistrzynie Europy szybko uporają się z brązowymi medalistkami mistrzostw świata. Znakomicie w ataku prezentowała się zwłaszcza Katarzyna Skowrońska, świetnie spisywał się blok drużyny polskiej.

Niespodziewanie trzecia partia rozpoczęła się od prowadzenia Serbek 5:0. Źle funkcjonowało przyjęcie zagrywki przez polskie siatkarki, a przeciwniczki utrzymywały wysoką przewagę. Po wejściu na boisko Anny Podolec i jej skutecznych atakach Polki przegrywały 10:17, a następnie 13:18 i 16:20, ale ostatecznie wysoko przegrały seta.

Czwarta odsłona przebiegała pod dyktando Polek, które wygrywały 4:1, 8:4, 14:12. Serbskie siatkarki po raz pierwszy wyszły na prowadzenie w końcówce (18:17) i nie oddały go do końca. Wydawałoby się łatwy mecz dla Polek zamienił się w mały horror. W tie-breaku podopieczne włoskiego trenera Marco Bonitty znów grały dobrze, a chyba decydującym o końcowym sukcesie był powrót na parkiet Małgorzaty Glinki.

W niedzielę, na zakończenie kwalifikacji olimpijskich w Tokio, reprezentacja Polski zagra z Portoryko.