piątek, 8 sierpnia 2008

Tego nie możesz przegapić na olimpiadzie! » Tego nie możesz przegapić na olimpiadzie! Zamknij X Tego nie możesz przegapić na olimpiadzie!

Tego nie możesz przegapić na olimpiadzie!

Ruszają igrzyska olimpijskie w Pekinie. Pojechało na nie aż 263 reprezentantów Polski, ale kto z nich ma największe szanse na medal? Kto nas zaskoczy, a kto zawiedzie? Zobacz, kiedy czekają nas wielkie emocje.

Siatkarze:

Polacy są faworytem spotkania otwierającego dla nich igrzyska i kandydatem do medalu olimpijskiego. Czy się uda? Porażka z Niemcami może im zamknąć drogę nawet do ćwierćfinału, zwycięstwo stworzyć medalową szansę.

10 sierpnia: Polska - Niemcy, 16:00
12 sierpnia: Egipt - Polska, 6:00
14 sierpnia: Polska - Serbia, 8:00
16 sierpnia: Brazylia - Polska, 14:00
18 sierpnia: Polska - Rosja, 6:30
20 sierpnia: 1/4 finału
22 sierpnia:1/2 finału
24 sierpnia: finał i mecz o 3. miejsc

Siatkarki:

"Jedziemy do Chin po medal dla Agaty" - zapowiadała po wywalczeniu przez nasze siatkarki awansu do turnieju olimpijskiego Małgorzata Glinka. Być może medal, o jaki chcą powalczyć w Pekinie Polki zadedykują nie swojej koleżance z drużyny, ale jej małej córeczce, Lilianie.

9 sierpnia: Polska - Kuba, 8:30
11 sierpnia: Chiny - Polska, 14:00
13 sierpnia: Polska - Japonia, 16:00
15 sierpnia: Wenezuela - Polska, 6:30
17 sierpnia: Polska - USA, 6:30
19 sierpnia: 1/4 finału
21 sierpnia: 1/2 finału
23 sierpnia: finał i mecz o 3. miejsce

Piłkarze ręczni:

Nasi szczypiornści nie są faworytami do tytułu, jednak my liczymy, że z krążkiem wrócą. W Pekinie rywalami Polaków będą Brazylijczycy, Hiszpanie, Francuzi, Chińczycy i mistrzowie olimpijscy z Aten - Chorwaci. "Uważam, że najtrudniejsza przeprawa czeka nas z Chorwatami. Spotkaliśmy się z nimi niedawno na dwóch sparingach, jeden z nich wygraliśmy. To pokazuje, że możemy nawiązać walkę z najlepszymi" - ocenił Tkaczyk.

10 sierpnia: Polska - Chiny, 13:00
12 sierpnia: Hiszpania - Polska, 9:45
14 sierpnia: Polska - Brazylia, 4:45
16 sierpnia: Chorwacja - Polska, 13:00
18 sierpnia: Polska - Francja, 14:45
20 sierpnia: 1/4 finału, 6:00
22 sierpnia: 1/2 finału, mecz o miejsca 5-8
24 sierpnia: finał, mecz o 3. miejsce, mecz o 5. miejsce, mecz o 7. miejsce

Leszek Blanik:

Brązowy medalista olimpijski w skoku i mistrz świata sprzed roku jest jednym ze sportowców, z którym wiążemy największe nadzieje medalowe podczas igrzysk w Pekinie. Blanik zamierza walczyć o złoty medal w skoku przez... stół, który w gimnastycznych ewolucjach zastąpił konia. Gimnastyk przygotowuje dwie ewolucje, obie noszące nazwy od pierwszych wykonawców: tsukuharę i blanika, czyli skok wymyślony przez niego i jego ukraińskiego trenera Andrija Lewita.

9 sierpnia: 06:00-08:12, eliminacje - grupa 1.
18 sierpnia: 13:30-14:00 - finał

Agnieszka Radwańska:

Dziewiąta rakieta rankingu WTA Tour nie chciała przed wyjazdem do Pekinu zapowiadać zdobycia medalu, ale nie ukrywała, że na to liczy. "Przy dobrym losowaniu i dobrej grze, jest szansa na medal. Nieważny będzie tutaj kolor medalu" - powiedziała.

10 sierpnia: Agnieszka Radwańska - Yung-Jan Chan (Tajwan)

Monika Pyrek:

"Jelena też się myli. Niedawno w Sztokholmie skoczyła 4,85 m. Wyżej nie dała rady. Gdzieś tam cień szansy jest... Ale nie nastawiam się na konkretny cel. Nikomu nie będę obiecywać, że jadę na igrzyska, by przyczaić się na Jelenę. Jadę tam po to, by zrealizować samą siebie" - powiedziała w rozmowie z DZIENNIKIEM polska tyczkarka.

16 sierpnia: 04:10-04:40, kwalifikacje
18 sierpnia: 13:20-15:50, finał

Otylia Jędrzejczak, Paweł Korzeniowski, Mateusz Sawrymowicz:

Trener naszych pływaków Paweł Słomiński przyznał, że szanse na zdobycie olimpijskiego medalu mają Otylia Jędrzejczak, Paweł Korzeniowski i Mateusz Sawrymowicz. "Bądźmy szczerzy. Dla pozostałych sukcesem jest już sam wyjazd na igrzyska. Jeszcze większym byłby awans do finałów" - mówi.

9 sierpnia: 100 m st. motylkowym, eliminacje (13:01-13:24, Otylia Jędrzejczak), 400 m st. dowolnym, eliminacje (13:28-14:14, Paweł Korzeniowski)

10 sierpnia:
100 m st. motylkowym , 1/2 finału (04:10-04:18, ew. Otylia Jędrzejczak), 400 m st. dowolnym, finał (ew. Paweł Korzeniowski), 400 m st. dowolnym, eliminacje )14:40-15:07, Otylia Jędrzejczak)

11 sierpnia: 100 m st. motylkowym, finał (04:21-04:25, ew. Otylia Jędrzejczak), 400 m st. dowolnym, finał ( 05:24-05:30, ew. Otylia Jędrzejczak), 200 m st. motylkowym, eliminacje (13:08-13:31, Paweł Korzeniowski)

12 sierpnia: 200 m st. motylkowym , 1/2 finału (05:01-05:11, ew. Paweł Korzeniowski), 200 m st. motylkowym, eliminacje (13:14-13:40, Otylia Jędrzejczak)

13 sierpnia: 200 m st. motylkowym, finał (04:18-04:22, ew. Paweł Korzeniowski), 200 m st. motylkowym, 1/2 finału (04:25-04:35, ew. Otylia Jędrzejczak)

14 sierpnia: 200 m st. motylkowym, finał (04:29-04:33, ew. Otylia Jędrzejczak)

15 sierpnia: 1500 m st. dowolnym, eliminacje (12:57-14:31, Mateusz Sawrymowicz)

17 sierpnia: 1500 m st. dowolnym, finał (04:06-04:25, ew. Mateusz Sawrymowicz)

Wioślarze:

Czwórka podwójna: Marek Kolbowicz (AZS Szczecin), Adam Korol (AZS AWFiS Gdańsk), Michał Jeliński (AZS AWF Gorzów), Konrad Wasielewski (AZS Szczecin) to murowani faworyci do medalu.

10 sierpnia: 10:50-11:20, eliminacje
12 sierpnia: 11:20-11:30, ew. repasaż
14 sierpnia: 10:30-10:50, ew. 1/2 finału
16 sierpnia: 09:10-09:20, ew. finał B
17 sierpnia: 10:50-11:00, ew. finał A

Krzysztof Wiłkomirski:

To najbardziej zmotywowany polski zawodnik. W Pekinie nasz judoka będzie walczył nie tylko o medal, ale także o życie swojego ciężko chorego synka. Malutki Franek ma wadę serca. Przeszedł już kilka operacji, ale cały czas potrzebne są kolejne zabiegi. A te są kosztowne. By zdobyć potrzebne pieniądze, nasz judoka z igrzysk będzie musiał przywieźć medal. Za złoto polscy sportowcy dostaną od PKOl po 200 tysięcy złotych. Srebro warte będzie 150, a brąz 100 tysięcy. Wiłkomirski będzie się więc bił w Pekinie jak szalony.

11 sierpnia: 06:00-10:30, kategoria 73 kg, eliminacje/repasaże, 12:00-13:30 - o 3. miejsce, 12:00-13:30 - finał

Kaczyńscy zaszyli się na Helu

Kaczyńscy zaszyli się na Helu

Morze, plaża, spacery po lesie - zazdrości wakacji prezydentowi Lechowi Kaczyńskiemu "Fakt". Prezydent wypoczywa w swojej rezydencji na Helu. Oczywiście z bratem.

czytaj dalej...
REKLAMA

Nierozłączni nawet podczas urlopu bracia Kaczyńscy na spacerze po prezydenckim molo w Sopocie wyglądali po prostu jak lustrzane odbicia. Tak identyczni, że można by pomyśleć, że to przywidzenie - pisze "Fakt".

Jednak na zapowiadany od dawna urlop w swojej nadmorskiej rezydencji prezydent Lech Kaczyński nie mógł nie zaprosić swojego brata i byłego premiera - Jarosława. Jedni z najważniejszych polskich polityków na Helu stali się nierozłączni.

Kaczyńscy zaszyli się na Helu
A tak niewiele brakowało, by wakacyjne plany braci Kaczyńskich w ogóle nie doszły do skutku. Wszystko przez nieoczekiwaną i przymusową wizytę seniorki rodu Kaczyńskich w szpitalu. Niepokój o stan zdrowia matki zatrzymał braci w Warszawie. Na szczęście okazało się, że dolegliwości pani Jadwigi Kaczyńskiej nie były tak groźne, jak mogło się to z początku wydawać i cała rodzina z trzydniowym opóźnieniem udała się na upragnione i zasłużone wakacje - czytamy w "Fakcie".

Wydaje się, że to prezydent szybciej zaaklimatyzował się w ściśle strzeżonym ośrodku na Helu. Porzucił codzienny oficjalny wizerunek i przechadzał się po molo, ubrany na luzie oraz zgodnie z najnowszą wakacyjną modą. W uwielbianych przez gwiazdy Hollywood lekkich i przewiewnych crocsach - butach z mieszanki pianki i gumy - zauważył "Fakt".

Tymczasem Jarosław Kaczyński nawet na wczasach stara się trzymać sejmowy fason i styl. Krok w krok za bratem szedł bowiem ubrany w czarny garnitur. Tylko co jakiś czas z zazdrością zerkał na funkcjonariuszy Biura Ochrony Rządu kontrolujących wody zatoki na superszybkim skuterze.

Nie od dziś przecież wiadomo, że rajdy quadami po lesie i mierzenie się z morskimi falami na skuterze to cicha pasja lidera Prawa i Sprawiedliwości. Co innego lubi prezydent. On już wcześniej zapowiadał, że urlop to najlepsza okazja do wyciszenia się, nadrobienia zaległych lektur oraz relaksujących wycieczek rowerem po lesie. Tak więc bracia Kaczyńscy tylko wyglądają jak dwie krople wody. A okazuje się, że temperamenty mają diametralnie różne - stwierdza "Fakt".

Korweta bez dna

Sławomir Sowula, Gdańsk
2008-08-08, ostatnia aktualizacja 2008-08-07 19:41

Marynarka Wojenna od siedmiu lat buduje korwetę. Będzie kosztować tyle co dwa nowe okręty kupione w USA lub Niemczech. MON: przerwanie programu byłoby marnotrawstwem

Zobacz powiekszenie
Korweta to okręt wielozadaniowy. W przypadku Gawrona zdolny do służby na Bałtyku i poza nim. W razie konfliktu zbrojnego podstawowym zadaniem tego okrętu jest ochrona szlaków żeglugowych przed nieprzyjacielskimi okrętami nawodnymi, podwodnymi oraz samolotami i śmigłowcami. Dzięki swojemu wyposażeniu korweta może też przeciwdziałać nieprzyjacielskim desantom czy atakom terrorystycznym, np. na instalacje naftowe. Jej podstawowe uzbrojenie to rakiety klasy woda-woda, ale też silne uzbrojenie przeciwlotnicze w postaci rakiet i artylerii zdolnej zwalczać również nieprzyjacielskie rakiety. Do niszczenia okrętów podwodnych wyposażona jest w torpedy. Na jej pokładzie może też znajdować się śmigłowiec zwiększający zasięg poszukiwania nieprzyjacielskich jednostek.
Gawron - typ korwety trudno wykrywalnej przez radary, uzbrojonej w rakiety i torpedy - został zaprojektowany pod koniec lat 90. z myślą o modernizacji naszej floty. Jest ona niezbędna, gdyż według ujawnionego przez "Gazetę" raportu dowództwa Marynarki Wojennej aż osiem z jedenastu polskich okrętów uderzeniowych po 2015 r. trzeba będzie wycofać ze służby. Są po prostu przestarzałe, a ich eksploatacja zbyt kosztowana.

Na nowe okręty potrzeba ok. 16 mld zł. Marynarka nie dysponuje takim budżetem, dlatego chce, aby rząd stworzył specjalny program - taki jak przy zakupie samolotów F-16. MON ma jednak pilniejsze potrzeby, choćby te związane z profesjonalizacją armii, która w najbliższych latach pochłonie ok. 3-4 mld zł.

Tymczasem na budowaną od 2001 r. korwetę wydano już ponad 360 mln zł, a gotowy jest zaledwie kadłub. Jej dokończenie będzie kosztować co najmniej trzy razy tyle. Jeszcze na początku br. departament zaopatrywania MON szacował koszty na 1,15 mld zł. Już wtedy niezależni specjaliści przekonywali, że suma jest zaniżona.

- Może osiągnąć nawet 1,5 mld zł. Za te pieniądze można kupić nawet dwie korwety produkowane za granicą - w Niemczech czy Stanach Zjednoczonych - mówi Tomasz Grotnik z "Nowej Techniki Wojskowej".

Rzeczywiście MON źle oszacował ostateczną cenę. W piśmie, które "Gazeta" otrzymała wczoraj z MON, jest już nowa kwota - 1,5 mld zł. Dlaczego tak dużo?

- Gdyby pomysłodawcy od początku wiedzieli, jakiego chcą okrętu, cena byłaby niższa. Najpierw miała to być korweta na podstawie niemieckiego projektu. Pod koniec lat 90. kupiono nawet licencję. W 2001 r. stępkę pod okręt położył premier Leszek Miller. Potem wersję niemiecką zarzucono, zmieniały się koncepcje. W 2006 r. zatwierdzono obecną wersję projektu - tłumaczy Grotnik.

- Stocznia musiała ponieść koszty związane z przygotowaniem produkcji. Szukamy teraz możliwości ich obniżenia, choćby poprzez sprzedawanie tego typu okrętu innym marynarkom - mówi asystent ministra obrony narodowej Robert Rochowicz. - O przerwaniu programu nie ma mowy. To za daleko zaszło. Byłoby to zwyczajne marnotrawstwo. W planie modernizacji polskich sił zbrojnych na lata 2009-18 powinny się znaleźć pieniądze na kolejne korwety. Są potrzebne, bo mamy zobowiązania sojusznicze wobec NATO i obowiązek posiadania okrętów eskortowych, które mogą pływać poza Bałtykiem.

Sytuacji z ukończeniem Gawrona nie ułatwia fakt, że korweta to zaledwie prototyp. Niemieckie okręty typu K-130 czy amerykańskie odpowiedniki kosztują mniej - 250 mln euro i 100 mln euro - bo budowane są w długich seriach. Ważne jest też doświadczenie tamtejszych stoczni. Tymczasem Gawron powstaje w Stoczni Marynarki Wojennej w Gdyni specjalizującej się w remontach i budowie mniejszych jednostek.

Kiedy i czy w ogóle jednostka będzie gotowa? Morskie próby mają rozpocząć się w 2010 r. Do służby korweta ma wejść w 2012 r. To data podawana przez MON. Nie uda się jej prawdopodobnie dotrzymać. 30 czerwca upłynął np. termin składania ofert na tzw. Zintegrowany System Walki - czyli elektronikę i uzbrojenie okrętu.

- Wpłynęło 13 ofert. Żadna nie spełniała wymogów formalnych. Komisja przetargowa wezwała do ich uzupełnienia. Rozstrzygnięcie przetargu może przeciągnąć się do końca roku - uważa Grotnik.

Dowódca Marynarki wiceadmirał Andrzej Karweta podkreśla, że chce mieć nowoczesne okręty, wszystko jedno - polskie czy zagraniczne. Widzi jednak zalety budowania ich w kraju.

- Ma to duże znacznie dla rozwoju przemysłu stoczniowego. Ważnym elementem jest możliwość serwisowania jednostki na miejscu - mówi wiceadmirał.

Podobne zdanie ma szef MON Bogdan Klich. Podczas czerwcowych obchodów święta Marynarki Wojennej powtórzył, że Gawron wejdzie do służby za cztery lata. Minister nie sprecyzował jednak, jaka część pieniędzy przeznaczonych na modernizację armii trafi do marynarki.

Co o tym sądzisz? Czekamy na Wasze listy: listydogazety@gazeta.pl

Źródło: Gazeta Wyborcza