KD
2008-08-17, ostatnia aktualizacja 2008-08-17 18:05
Dla Amerykanina Matthew Emmonsa dramatycznie zakończył się konkurs strzelania w trzech postawach z 50 m. Przegrał ostatnim strzałem. Tak jak cztery lata temu.
W 2004 roku w Atenach Emmons prowadził przed ostatnią serią strzałów. Do złotego medalu wystarczyło, by trafił 7,2 (centralne koło tarczy liczy się za 10 punktów). Strzelił, trafił w tarczę, ale... obok. Złoto wywalczył Jia Zhanbo z Chin, a Emmons został bez medalu. Wtedy jednak - na pocieszenie - zdobył złoty medal w strzelaniu w pozycji leżącej.Wczoraj historia się powtórzyła. Emmons wywalczył już w Pekinie srebrny medal w strzelaniu w pozycji leżącej, ale chciał naprawić błąd sprzed czterech lat. Nie udało się. Przed ostatnią rundą konkursu trzech postaw amerykański strzelec o 3,3 pkt wyprzedzał Ukraińca Jurija Sukorukowa i o 3,4 pkt Chińczyka Qiu Jiana. W ostatnim strzale trafił jednak zaledwie w 4,4. W niewyjaśniony sposób karabin wypalił, zanim Amerykanin wycelował. - Po prostu sam wystrzelił - wyjaśniał Emmons, który był faworytem i w serii finałowej na dziewięć poprzednich strzałów tylko dwukrotnie nie trafił w dziesiątkę. Chińczyk nie miał takich problemów i trafił w dziesiątkę, a Sukorukow w 9,8 i to właśnie oni zajęli najwyższe stopnie podium. Emmonsa wyprzedził jeszcze rekordzista olimpijski Rajmond Debevec ze Słowenii. - Pozostaje mi tylko upić się hektolitrami piwa - skomentował zawody pechowiec.
Na pocieszenie dla Amerykanina trzeba przypomnieć, że cztery lata temu, tuż po feralnym konkursie strzeleckim, spotkał reprezentującą Czechy Katerinę Kurkovą, która wtedy zdobyła brąz w strzelaniu z karabinka pneumatycznego z 10 m. Czeszka po zakończeniu startów komentowała zawody dla telewizji i chciała poznać człowieka, który w niezwykły sposób stracił medal. W Pekinie zdobyła już złoty i srebrny medal. Tym razem jako Katerina Emmons. - Takie rzeczy nie dzieją się bez powodu. Ostatnim razem powodem była Katie. Teraz więc pewnie też spotka mnie coś dobrego - dodał na zakończenie Amerykanin.





