poniedziałek, 29 września 2008

Wałęsa: Nie mogę wskazać najważniejszych dni z mojego życia

Rozmawiała Janina Paradowska
2008-09-29, ostatnia aktualizacja 2008-09-29 12:16

- Uczestniczyłem w łańcuchu wydarzeń i jeśli wyjmę jedno ważne ogniwo, nie będzie łańcucha. Czasem małe elementy w całości znaczyły bardzo dużo - powiedział w "Poranku Radia TOK FM" prezydent Lech Wałęsa

Zobacz powiekszenie
Lech Wałęsa
Janina Paradowska: Panie prezydencie, przed panem piękny tort, na nim słowa "my naród", a nasza pani szefowa powitała pana bukietem sześćdziesięciu pięciu róż.

Lech Wałęsa: Wolałbym, żeby było dwadzieścia.

Janina Paradowska: Każdy by chciał. Jak wczorajszy mecz? Czy tylko raz kopnął pan piłkę?

Lech Wałęsa: Tak. Spieszyłem się na samolot.

Janina Paradowska: Przypomniał się panu tamten mecz Juwentusu z Lechią? Jak pan wszedł na ten mecz?

Lech Wałęsa: To było piękne zorganizowanie opozycji. Bezpieka raczej by mnie nie wpuściła. Piękna kombinacja. Ale ja nie brałem w niej udziału, byłem tylko doprowadzony. Znalazłem się w centrum kibicowania, fantastycznie przyjęty. Bez przerwy słyszałem - "Nie ma wolności bez Solidarności."- To były piękne rzeczy.

Janina Paradowska: Gdyby miał pan wybrać najważniejsze dni ze swojego życia, na które by pan wskazał?

Lech Wałęsa: Każdy może wskazać, ale nie ja. Uczestniczyłem w łańcuchu wydarzeń i jeśli wyjmę jedno ważne ogniwo, nie będzie łańcucha. Czasem małe elementy w całości znaczyły bardzo dużo. Nigdy się nad tym nie zastanawiałem i wybranie jest raczej niemożliwe. Robiłem różne rzeczy, które składały się na całość.

Janina Paradowska: W jakich okolicznościach dowiedział się pan, że dostał nagrodę Nobla?

Lech Wałęsa: Chociaż ludzie tego nie lubią, muszę to powiedzieć. Nasz ruch był tak piękny, a zwycięstwo tak wielkie, że musiały doczekać się Nobla. Spodziewaliśmy się rok wcześniej. Ale, jak wiemy, władza ludowa zrobiła wszystko, abym go nie dostał.

Janina Paradowska: Mówi pan o tych fałszywkach, które na pan wysyłano.

Lech Wałęsa: Nie wiedziałem, że władza ludowa zrobiła coś takiego. Słyszałem propagandę, ale nic nie wskazywało, że posuną się tak daleko - do fabrykowania. Spodziewaliśmy się, świat się spodziewał, że dostaniemy Nobla w 83 r. W tamtym okresie nacisk był już tak duży, że mój dom- żona i dzieci- nie wytrzymywał. Żeby ich odciążyć wyciągnąłem wszystkich na ryby, gdzieś na Kaszuby. Tam doszła do nas wiadomość.

Janina Paradowska: A jakąś rybę, oprócz Nobla, złapał pan wtedy?

Lech Wałęsa: Muszę powiedzieć, że nie. Na Kaszubach mają piękne jeziora, ale trzeba je znać. Wybraliśmy takie z niezłym widokiem, ale rybę trudno było złowić.

Janina Paradowska: Kiedy tak naprawdę uwierzył pan, że wygrał? Często mówi pan, że wierzył w zwycięstwo. Ale czy był taki moment, że powiedział pan: No tak, to ja już na pewno wiem, że wygraliśmy.

Lech Wałęsa: Jeżeli "pierwszy" nie wierzy, to nie ma mowy o sukcesie. Nie mogło być żadnego zwątpienia. Zastanawiam się dzisiaj: dlaczego wierzyłem? Nie było podstaw, a ja naprawdę wierzyłem. Mało tego, ponieważ bardzo się przejmowałem, starałem się wyprzedzać wydarzenia. Na moim wystąpieniu na bramie mówiłem: Cieszycie się, ale teraz dopiero się zacznie. Ci co przynieśli mnie na ramionach, później mogą rzucać we mnie kamieniami. Wiedziałem, że jeżeli zostaniemy tylko przy Okrągłym Stole, przegramy. Dlatego po cichu starałem się zdjąć generała, który nie mógł wyjść z Układu Warszawskiego i iść do NATO. Nie wypadało mu.

Janina Paradowska: Nigdy nie miał pan myśli: "Ze względów politycznych powinienem zostać prezydentem. A może jednak nie powinienem. Jestem niewykształcony, jestem działaczem."

Lech Wałęsa: Naprawdę nie chciałem. Mój dramat w tamtych czasach polegał na tym, że nie mogłem tego powiedzieć. Próbowałem zachęcić kolegów do zmiany generała. Obawiałem się, że Rosja podniesie się, zacznie przeszkadzać i nie zdążymy. W ostatnim momencie zrobiłem to co zrobiłem. Coś mnie prowadziło. Głęboko wierzyłem, że muszę to zrobić.

Janina Paradowska: Niektórzy powiedzieli, że prowadzili pana bracia Kaczyńscy, Jarosław Kaczyński i jego ambicje.

Lech Wałęsa: Oczywiście, coś tam kombinowali. Ludzie myślą, że zależało mi na stanowisku i wycinałem mądrzejszych, żeby mi nie zagrażali. Nic z tych rzeczy. Byłem fanatykiem koncepcji, a wszyscy rozpatrują mnie jakby mi zależało na stanowisku.

Janina Paradowska: Sam pan mówił, że ma naturę wodza.

Lech Wałęsa: Zawsze ją miałem. Przewodziłem w domu, wojsku, szkole. Trafiono na określone warunki, określone predyspozycje, w określonym czasie. Zdarzyło się to mnie.

Janina Paradowska: Miał pan szczęście.

Lech Wałęsa: Przypadek, zrządzenie losu.

Janina Paradowska: Niektórzy powiedzieliby, patrząc jak pan dziś jest atakowany, że pech.

Lech Wałęsa: Często zarzucają mi, że spóźniłem się na strajk. Proszę wziąć UB-eckie papiery. To co planowaliśmy, było nie do wykonania. Miałem obstawę SB-ecką. Nie było żadnych szans iść na strajk do stoczni.

Janina Paradowska: Czy uważa pan, że powinno się obniżyć emeryturę gen. Jaruzelskiemu?

Lech Wałęsa: Mam sprzeczne uczucia. Ojciec Św. na każdym naszym spotkaniu pytał o generała. Czasami byłem nawet z tego niezadowolony.

Janina Paradowska: Miał jakiś szczególny stosunek do generała?

Lech Wałęsa: Coś musiało być. Ale to ludzie z zasadami a pewne rzeczy nie są do wiadomości. Co do innych generałów to naprawdę wierzyli, że nie mamy żadnych szans. Każdemu pokazywano makietę świata, gdzie w każde miasto Polski wycelowana była rakieta. Widzieli, że nie mamy szans. Jako polityk nie biorę się za żadne rozliczania. Wolny kraj niech się oczyszcza, rozlicza, zabezpiecza. Politykom nic do tego.

Janina Paradowska: Mówią, że to przez pana nie ma rozliczeń.

Lech Wałęsa: Gdym miał w tamtym czasie ludzi, prawo i struktury, żeby rozliczyć, to bym to zrobił. Nic więcej, nic szybciej w tamtych warunkach nie mogłem. Nie mieliśmy nic. Trzeba było improwizować.

Janina Paradowska: Ale dobrze poszło. Czy wierzy pan w demokratyczne zmiany na Białorusi? Czy Polska postępuje dobrze próbując nawiązać kontakty z Białorusią taką jaka jest.

Lech Wałęsa: Jako praktyk demokrata chcę powiedzieć, że demokracja jest po to by zwyciężali najmądrzejsi ludzie i najlepsze programy. Czy rzeczywiście wygrywają i czy idzie to ku lepszemu? Często rozmawiam z Białorusinami:- "Słuchajcie. Dzisiaj Europa jednoczy się i wam nie pomoże, a jesteście tak uzależnieni od Rosji, że jak będziecie niegrzeczni to wam przykręcą i sami na kolanach pójdziecie prosić i przepraszać. Róbcie demokracje, ale w sposób mądry"

Janina Paradowska: W takim razie co powinna zrobić białoruska opozycja?

Lech Wałęsa: Musi mieć mądrzejsze programy, rozwiązania i zaangażowanie ludzi.

Janina Paradowska: Czy polityka wyciągania ręki przez Polskę i Unię jest dobra?

Lech Wałęsa: Tak jak w naszej walce powinny być dwie drogi. Jedni powinni być za, a drudzy przeciw. Gdybyśmy mieli zbyt duże poparcie, Sowieci na pewno by się nie zgodzili. Za mało, upadlibyśmy i też byłoby źle.

Janina Paradowska: Czyli ostrożność i pragmatyzm Lecha Wałęsy. Trudne dni przed panem.

Lech Wałęsa: Co zrobić. Jestem od trudnych dni.

Janina Paradowska: Mówię o obchodach. Czy to miłe?.

Lech Wałęsa: Bardzo miłe. Ale zdaje sobie sprawę, że dzisiaj jako elektryk przechodzę na rentę. Jednocześnie myślę o wielkim dziele mojego pokolenia, że Polacy słuchali, dali sobie przewodzić. Szczególnie dzisiaj zastanawiam się czy można było inaczej. Nie szliśmy budować monopolu, ale demokrację i pluralizm.

Janina Paradowska: W sobotę powstała nowa partia z prezydentem Wrocławia i panem Ujazdowskim. Wróży im pan powodzenie?

Lech Wałęsa: Nie bardzo. Mniej afiszowania a więcej mądrości programowej.

Janina Paradowska: Z okazji urodzin i jubileuszu życzymy wszystkiego dobrego

Źródło: TOK FM

Pogrom na GPW, KGHM w dół o ponad 11 proc.

tm, ISB, PAP
2008-09-29, ostatnia aktualizacja 2008-09-29 18:48

Początek tygodnia na warszawskiej giełdzie rozpoczął się przeceną wszystkich spółek z WIG20. Giełdy europejskie negatywnie zareagowały na spadki kontraktów na amerykańskie indeksy, a słabe otwarcie w Stanach mocniej w dół pchnęło indeks największych spółek GPW.

Zobacz powiekszenie
Fot. Jerzy Gumowski / AG
Siedziba warszawskiej giełdy
ZOBACZ TAKŻE
Dzisiejsza sesję WIG20 rozpoczął od spadku o 0,42% z poziomu 2.447,4 pkt, a WIG stracił 0.25% wobec poprzedniego zamknięcia i osiągnął poziom 38365.49 pkt

"Niestety zniżkujące kontrakty na amerykańskie indeksy nie pozostawiły graczom europejskim zbytnio pola manewru. Niemiecki DAX oraz francuski CAC40 zaczęły znacząco tracić na wartości opadając na sesyjne minima tuż po otwarciu. Ich los podzielił również WIG20 notując w tym czasie spadek o 2,84%, który doprowadził go do poziomu 2377,8pkt"- ocenił Marcin Stebakow, analityk Beskidzkiego Domu Maklerskiego.

W trakcie sesji indeks największych spółek warszawskiego parkietu pozostawał w dolnych granicach wskazań. Wsparciem dla większych spadków okazały się poziomy się wyznaczone podczas zeszłotygodniowej (wtorkowo-środowej) konsolidacji. Względny spokój na europejskich parkietach utrzymywał się do godz. 15.30 kiedy to rozpoczęto handel za Oceanem.

"W ciągu paru chwil indeksy na Wall Street zostały gwałtownie przecenione, reakcja europejskich inwestorów mogła być tylko jedna. Zeszłotygodniowe wsparcia nie były w stanie stawić czoła przecenie. Warszawski parkiet zapikował na południe podobnie jak francuski CAC40 wyznaczając nowe minima sesji, które ukształtowało się na poziomie2341pkt"- dodał analityk.

Wszystkie spółki z WIG20 zanotowały dziś straty, najwięcej - KGHM, który spadł o 11,69%, Bioton (-10,20%) oraz Polimex (-9,77%). Najmniejszy spadek zanotowała TP S.A. (-0,71%).

WIG20 sesję zakończył ze stratą 5,03% na poziomie 2334,2pkt, a WIG stracił 4,18% i wyniósł 36.854,78 pkt. Obroty na rynku akcji wyniosły 1,15 mld zł.

Spadki indeksów w Europie i w USA

Na europejskich parkietach spadły podstawowe indeksy giełdowe. Niższe były na otwarciu giełdy w Nowym Jorku w poniedziałek indeksy - Dow Jones i Nasdaq. Silne spadki notowań akcji odczuły rosyjskie giełdy - RTS i MICEX.

Na zamknięciu giełdy w poniedziałek: DAX spadł o 4,23 proc., do 5.807,08 pkt. Brytyjski - FTSE 100 na spadł o 4,97 proc., do 4.835,45 pkt. Francuski indeks CAC 40 obniżył się o 5,04 proc., do

3.953,48 pkt.

Węgierski indeks BUX na zamknięciu spadł o 3,55 proc. do 18.713,79 pkt. Polski WIG 20 na poniedziałkowej sesji spadł aż o 5.03 proc. i osiągnął poziom 2.334,21 pkt.

Silnymi spadkami akcji zakończyły poniedziałkowe sesje na dwóch największych giełdach w Rosji - RTS i MICEX. Indeks RTS stracił 7,11 proc. i wyniósł na zamknięciu 1.194,11 pkt. Z kolei indeks MICEX zjechał o 5,5 proc. - do poziomu 1.095,51 pkt.

Na otwarciu nowojorskiej giełdy - Dow Jones Industrial spadł o 0,32 proc. do 11.102,99 pkt, Nasdaq Comp. spadł o 1,66 proc. do 2.147,16 pkt. S&P 500 spadł o 0,35 proc. do 1.209,07 pkt.

Indeks Nikkei 225 spadł na zamknięciu o 1,26 proc. i wyniósł 11.743,61 pkt.

Poniżej kilka najważniejszych dziś dla giełd informacji o sytuacji w europejskim sektorze bankowym:

Niemcy

I tak, dziś rano w Niemczech podano, że kilka tamtejszych banków otworzyło opiewającą na miliardy euro linię kredytową dla monachijskiego konsorcjum bankowego Hypo Real Estate.

Hypo, specjalizujący się w komercyjnych kredytach hipotecznych, jest pierwszą niemiecką instytucją finansową, która popadła w poważne tarapaty w związku z kryzysem na rynkach.

Jak poinformowała w poniedziałek agencja dpa, także niemiecki rząd jest gotów udzielić gwarancji grupie Hypo. Nie ujawniono liczby ani nazw banków, które udzieliły wsparcia dla Hypo, jak również wysokości kredytu ratunkowego.

Wielka Brytania

Znajdujący się w tarapatach bank hipoteczny Bradford & Bingley (B&B) został rozparcelowany; jego oddziały i operacje przejmie hiszpański Santander, zaś udzielone przez niego kredyty hipoteczne i pożyczki zostaną znacjonalizowane - potwierdził w poniedziałek brytyjski rząd.

Suma 41,3 mld funtów, na którą oceniana jest łączna wysokość kredytu hipotecznego udzielonego przez B&B, zostanie dodana do brytyjskiego narodowego długu, zaś ryzyko niewypłacalności tej sumy bierze na siebie podatnik. Uprzednio rząd brytyjski przejął inny bank hipoteczny - Northern Rock.

Belgia, Holandia, Luksemburg

Z kolei Belgia, Holandia i Luksemburg przejęły w niedzielę wartą ponad 11 mld euro część aktywów obecnego także w Polsce banku Fortis, który znalazł się w tarapatach, gdy jego akcje w minionym tygodniu dramatycznie poszybowały w dół z powodu obaw o płynność finansową.

Każdy z krajów Beneluksu przejął część aktywów banku na swoim terytorium. W pierwszych komentarzach podkreśla się, że interwencja ta wskazuje, iż także w Unii Europejskiej, podobnie

jak w USA, panuje przekonanie o konieczności udziału państw w ratowaniu instytucji finansowych, by zapobiec rozszerzeniu się skutków trwającego kryzysu.

Irlandia

Również rząd Irlandii może wesprzeć największe irlandzkie banki, gdyby okazało się to konieczne z powodu kryzysu kredytowego na świecie - pisze "The Irish Independent".

Minister finansów Brian Lenihan już przeprowadzał rozmowy z przedstawicielami irlandzkiego sektora finansowego.

Według źródeł rządowych w irlandzkim sektorze bankowym są "obciążone aktywa", szczególnie tam, gdzie banki koncentrowały swoje działania na kredytowaniu deweloperów i młodych ludzi -

klientów nabywających domy.

Pod uwagę brane są różne sposoby pomocy sektorowi finansowemu, w tym możliwość utworzenia funduszu dla ratowania spółek w trudnej sytuacji finansowej.

Niebieskie oczy Hollywood

Barbara Hollender 28-09-2008, ostatnia aktualizacja 28-09-2008 21:14

Zagrał w ponad 60 filmach, zdobył dziewięć nominacji do Oskara i jedną statuetkę. Przystojny, miał talent, poczucie humoru i niezwykłe niebieskie oczy

Paul Newman jako agent Joseph Rearden w thrillerze
źródło: warner bros/reuters
Paul Newman jako agent Joseph Rearden w thrillerze "Człowiek Mackintosha" (1973) w rezyserii Johna Hustona
źródło: AFP
"Kotka na gorącym, blaszanym dachu" (1958) z Taylor
źródło: AP
"Butch Cassidy i Sundance Kid" (1969) z Redfordem

– Codziennie rano patrzę w lustro z zachwytem i zdziwieniem, myśląc: "Chryste Panie, żyję!". To rzeczywiście cud, że przetrwałem cały ten życiowy harmider, wyścigi samochodowe, nałogowe palenie papierosów, stresy związane z karierą – powiedział w wywiadzie kilka lat temu, kończąc 80 lat. Ale niedługo potem zaczął chorować. Miał raka płuc. Niedawno przeszedł chemioterapię, która nie przyniosła oczekiwanych skutków. Wyszedł ze szpitala na własne życzenie, bo chciał umrzeć w domu.

Paul Newman był wielką gwiazdą kina XX wieku. Dokonał rzeczy dla artysty najtrudniejszej: zaistniał w wyobraźni kilku pokoleń.

Od klęski do Oscara

Urodził się 26 stycznia 1925 r. w Cleveland. Studiował aktorstwo w słynnym Actor's Studio w Nowym Jorku, ale w pierwszych latach grywał głównie w filmach i serialach telewizyjnych. Na dużym ekranie zadebiutował jako 30-latek. I w kostiumowym filmie "The Silver Chalice" poniósł taką klęskę, że chciał się wycofać z zawodu. Nie pozwolili mu szefowie Warnera, którzy podpisali z nim pięcioletni kontrakt i zaczęli go lansować jako "drugiego Brando" i "nowego Deana". Po tym ostatnim odziedziczył nawet pisany dla "buntownika bez powodu" scenariusz – "Somebody up There Likes Me". No i zaskoczyło. W 1958 roku za rolę w "Długim gorącym lecie"dostał nagrodę w Cannes, a rok później, za kreację w "Kotce na gorącym blaszanym dachu" – nominację do Oscara.

W ciągu całej kariery Paul Newman grał w westernach (m.in. w "Buffalo Bill i Indianie"), w filmach sensacyjnych (m.in. u Hitchcocka w "Thorn Curtain"), w dramatach obyczajowych ("Kotka na gorącym blaszanym dachu", "Długie gorące lato", "Bilardzista", "Werdykt", "Pan i pani Bridges", "Naiwniak"). Jego popularność osiągnęła apogeum w latach 60. i 70., gdy wystąpił, razem z Robertem Redfordem, w filmach "Butch Cassidy i Sundance Kid" i "Żądło". Razem stworzyli fantastyczny duet.

W 1986 roku Akademia uhonorowała Newmana Oscarem "w uznaniu wielu znakomitych, pozostających w pamięci ról oraz za oddanie, z jakim uprawia swój zawód". Po roku odebrał Oscara dla najlepszego aktora za rolę starego bilardzisty w "Kolorze pieniędzy".

Lubił swoje postacie

Nie chciał być na ekranie herosem. Często grywał antybo-haterów, ludzi zgorzkniałych, zniszczonych przez życie. Wcielał się w drobnych przestępców, łobuzów. Ale nie w bandziorów. Bo lubił swoje postacie i tą sympatią zarażał widzów.

Spotkał się na planie z Pennem, Hitchcockiem, Rittem, Hustonem, Lumetem, Scorsesem. Sam też stanął za kamerą. Zadebiutował jako reżyser w 1986 roku filmem "Rachel, Rachel" (nominowanym do Oscara), potem zrealizował m.in. "Bezbronne nagietki", "Szklaną menażerię", "Sometimes a Great Notion", "Harry'ego i syna". We wszystkich stworzył wnikliwe studia psychologiczne kobiet. We wszystkich też zagrała Joanne Woodward.

Z Woodward – swoją drugą żoną – Newman przeżył ponad 50 lat. W wywiadach powtarzał: "Mam w domu fantastyczny stek, po co mam szukać na mieście hamburgerów?". Mieli trzy córki. Aktor miał też dwie córki z poprzedniego związku. Jego pierworodny syn Scott zmarł w 1978 roku, w wieku 28 lat, na skutek przedawkowania narkotyków. Może dlatego przykładał wielką wagę do działalności społecznej. Cały dochód (dziś już przekraczający 200 mln dolarów) z firmy Newman's Own produkującej sosy, dressingi, lemoniadę i popcorn, przeznaczył na leczenie dzieci chorych na raka i narkomanów.

Newman nie był nigdy uzależniony od Hollywood. Mieszkał z żoną w Connecticut, a jego wielką pasją były wyścigi samochodowe. Jeszcze jako 70-latek brał udział w wyścigach w Daytona.

Ostatni raz widzieliśmy go na ekranie w "Drodze do zatracenia", potem jeszcze udzielił głosu jednemu z bohaterów animacji "Cars".

Kochał Connecticut. Wkładał czapkę z daszkiem i włóczył się po ulicach Westport, będąc dla mieszkańców miasteczka nie gwiazdą, lecz lubianym sąsiadem. Umarł na swojej farmie, świadomie i godnie, w otoczeniu najbliższej rodziny.

I do końca pozostał młody. Nawet gdy był już bardzo wyniszczony przez chorobę, w niebieskich oczach zachował iskierkę buntu.

Sidney Poitier, aktor

Jego życie było ważne, bo pokazał, czym są najpiękniejsze ludzkie odruchy. Był zawsze nastawiony na dawanie, a nie branie.

Julia Roberts, aktorka

Był moim bohaterem.

Martin Scorsese, reżyser

To wielka strata. Historia kina bez Paula Newmana? To nie do pomyślenia. Jego osobowość, piękno, jego emocjonalna złożoność, które potrafił oddać poprzez swoje aktorstwo w tylu filmach... Gdzie bylibyśmy bez niego? W "Widoku z tarasu", "Bilardziście", "Butch Cassidy i Sundance Kid", "Werdykcie" czy w "Naiwniaku" stał się czymś więcej niż ikoną. W tych filmach, podobnie jak w wielu innych, stworzył bohaterów, którzy będą trwać. Jest wyrazistość, jego perfekcyjne wyczucie aktorskiego rzemiosła stworzyły w kinie nowe standardy. Okres naszej współpracy podczas kręcenia "Koloru pieniędzy" został mi w pamięci jako czas niezwykle cenny i pełen radości. Ale Newman był nie tylko wielkim aktorem, lecz również wspaniałym człowiekiem. Będzie mi go bardzo brakowało.

Tim Robbins, aktor

Świat stracił anioła. Filantropa, humanistę, człowieka pełnego współczucia i odwagi. Inteligenta ciekawego świata, z otwartym umysłem, pięknym sercem i wielkim poczuciem humoru.

Fantastycznie było z nim grać, śmiać się i siedzieć w fotelu pasażera, gdy prowadził samochód 100 mil na godzinę.

Susan Sarandon, aktorka

Paul był wielkim aktorem, ale też kimś, kogo rzadko się dzisiaj spotyka: dobrym człowiekiem. Nauczył mnie lubić wyhodowane w domu pomidory, mistrzostwa w badmintonie i muzykę kameralną.

Mario Andretti, kierowca wyścigowy

To wielka strata. Był moim przyjacielem przez wiele lat. Spotkaliśmy się w 1967 roku, gdy zakładał team Newman/Haas. Przez 12 lat jeździłem dla niego i Carla Haasa, mam same dobre wspomnienia.

Robert Redford, aktor

Są takie chwile, kiedy człowiekowi nie starcza słów. Straciłem prawdziwego wielkiego przyjaciela. Moje życie i ten kraj stały się lepsze dzięki temu, że on był.

George Clooney, aktor

Ustawił poprzeczkę nieosiągalnie wysoko. Nie tylko dla nas, aktorów, dla wszystkich.

"USA Today"