czwartek, 2 października 2008

Mecze Bayernu z Zenitem w Pucharze UEFA pod lupą wymiaru sprawiedliwości

Puchar UEFA
PAP, kd
2008-10-01, ostatnia aktualizacja 2008-10-01 17:33
Zobacz powiększenie
Oliver Kahn puszcza jedną z bramek w półfinale
Fot. MICHAEL DALDER REUTERS

Hiszpański wymiar sprawiedliwości zajmie się sprawą możliwego "ustawienia" wyników meczów między Bayernem Monachium a Zenitem Sankt Petersburg w półfinale poprzedniej edycji piłkarskiego Pucharu UEFA. 12 maja mistrz Niemiec doznał w Rosji najwyższej od 30 lat porażki w europejskich pucharach - 0:4 i odpadł z rozgrywek.

SERWISY
Szczęsny: U bukmacherów postawiłbym na Wisłę »

Rzeczniczka hiszpańskiego Sądu Najwyższego potwierdziła w środę, że zostało wszczęte postępowanie w tej sprawie.

W środę madryckie gazety "El Pais" i "ABC" napisały, że postępowanie zostało wszczęte w oparciu o podsłuchane rozmowy telefoniczne bossów rosyjskiej mafii w Hiszpanii. Zatrzymany już Giennadij Pietrow miał w jednej z rozmów telefonicznych chwalić się, że "zatroszczył się" o awans do finału zespołu z Sankt Petersburga. Na sukces Zenitu miał jak sam powiedział wydać 50 milionów.

Zatrzymany wiosną na Majorce Pietrow uchodził za szefa działającej w Sankt Peterburgu mafii "Tambowska". Temat zmanipulowania półfinałowej rywalizacji w Pucharze UEFA miał się pojawiać w jego rozmowach z kilkoma różnymi osobami. Jego prawa ręka - Leonid Krystoforow - miał nawet w jednej z rozmów powiedzieć, że Zenit wygra rewanż 4:0.

UEFA poinformowała niedawno, że prowadzi dochodzenie w sprawie 25 meczów, których wyniki mogły zostać "ustawione". Według "El Pais", w tej grupie jednak nie ma żadnego ze spotkań Bayernu z Zenitem.

W finale Pucharu UEFA w sezonie 2007/08 Zenit St. Petersburg wygrał z Glasgow Rangers 2:0.

Senat uchwalił rządowy plan ratowania banków

PAP, ab
2008-10-02, ostatnia aktualizacja 2008-10-02 07:21

Amerykański Senat uchwalił rządowy plan ratowania systemu finansowego przez wykupienie długów banków inwestycyjnych kosztem 700 miliardów dolarów, odrzucony wcześniej przez Izbę Reprezentantów.

Zobacz powiekszenie
fot. AP
Henry Paulson
Ustawa wprowadzająca w życie plan przeszła w środę wieczorem (czasu lokalnego) większością głosów 74 do 25. Za było 40 senatorów demokratycznych, 33 republikańskich i niezależny senator Joe Lieberman. Występujący po głosowaniu przed kamerami TV senatorowie podkreślili, że uchwalenie planu jest owocem ponadpartyjnej współpracy Demokratów i Republikanów. Za planem głosowali obaj kandydaci na prezydenta: Barack Obama i John McCain.

Znaczna większość, jaką uzyskał rządowy plan, stwarza poważny nacisk na Izbę Reprezentantów, aby poszła w ślady Senatu. Izba ma głosować nad nim w piątek. Dochodzą z niej sygnały, że opozycja przeciw planowi słabnie.Izba odrzuciła pakiet w poniedziałek, głównie głosami Republikanów. Wywołało to gwałtowny spadek na giełdzie nowojorskiej - wskaźnik Dow Jones dołował ponad 700 punktów, najwięcej w jej historii (w liczbach absolutnych).

Prezydent George W. Bush, który po głosowaniu w Senacie podziękował mu za decyzję, wezwał do uchwalenia planu przez Izbę. Ponownie przypomniał, że zastrzyk gotówki do banków jest niezbędny, aby ponownie udzielały kredytów; w przeciwnym razie biznes może wstrzymać działalność, co doprowadzi do masowych redukcji zatrudnienia.

Plan uchwalony w Senacie znacznie różni się od pierwotnego planu, przedstawionego przez ministra skarbu Henry'ego Paulsona. Liczył on tylko trzy strony maszynopisu i sprowadzał się do wykupienia długów banków na koszt podatnika. Plan w tej postaci wywołał falę krytyki, głównie dlatego, że opinia publiczna odczytała go jako "ratowanie Wall Street", czyli chciwych i nieodpowiedzialnych bankierów, zamiast pomocy zwykłym ludziom, tracącym domy wskutek niemożności spłaty kredytów hipotecznych.

Fala bankructw i przymusowych sprzedaży banków silniejszym konkurentom zaczęła się jako efekt nagromadzenia przez nie "toksycznych aktywów", czyli papierów wartościowych opartych na długach hipotecznych. Administracja uzupełniła plan o zapisy o ubezpieczeniu dłużników i przyszłym nadzorze nad bankami; nie zadowoliło to jednak większości izby Reprezentantów.

Do ustawy ratunkowej dodano następnie powiększenie ze 100 tysięcy do 250 tys. dolarów puli ubezpieczenia depozytów bankowych z kasy federalnej, limit na płace i odprawy szefów wielkich banków - co ma zapobiec "złotym spadochronom" dla chciwych i nieodpowiedzialnych bankierów - oraz przedłużenie obowiązywania rozmaitych ulg podatkowych, łącznej wartości 110 miliardów dolarów, dla przedsiębiorstw, co powinno stymulować wzrost gospodarczy.

W tej rozszerzonej postaci plan - mający w końcowej formie objętość 45Śstronicowej książki - trafił do Senatu.

Sarah Palin zdała egzamin

Piotr Gillert 04-10-2008, ostatnia aktualizacja 04-10-2008 07:26

Obserwatorzy są zgodni: kandydatka republikanów na wiceprezydenta wyszła obronną ręką z największej próby w całej jej karierze

Joe Biden i Sarah Palin zakończyli debatę w pogodnych nastrojach
źródło: Reuters
Joe Biden i Sarah Palin zakończyli debatę w pogodnych nastrojach

– Miło mi pana poznać. Czy mogę mówić do pana Joe? – spytała na powitanie z rozbrajającym uśmiechem Palin starszego o 22 lata Josepha Bidena, nadając ton całemu spotkaniu.

Starcie Bidena z Palin w St. Louis pozbawione było atmosfery wrogości i agresji, jaka towarzyszyła niedawnej debacie prezydenckiej. Było od niej żywsze i swobodniejsze, nie tylko za sprawą osobowości obojga kandydatów na wiceprezydenta, ale też obranej przez nich strategii. Unikali bezpośrednich ataków na rywala, wręcz wyrażali wzajemny szacunek i sympatię, koncentrując negatywną energię na przełożonym przeciwnika.

Zwolennicy Palin, której blask przygasł nieco po dwóch telewizyjnych wywiadach, w których gubernator Alaski nie ustrzegła się serii gaf, mogli być zadowoleni. Nawet demokraci przyznawali, że Palin wypadła dobrze i nie popełniła poważnego błędu. – Konserwatyści odetchnęli zapewne z ulgą. Sarah Palin odrobiła pracę domową i zdała test – mówiła znana demokratyczna komentatorka i działaczka Donna Brazile.

Niektórzy prawicowi obserwatorzy chwalili panią gubernator za to, że udało się jej odbudować wizerunek twardej, zdecydowanej kobiety mówiącej do Amerykanów językiem małych miasteczek.

„Ona była gwiazdą, on był dobrodusznym przyjacielem dominującego przywódcy” – skwitowała publicystka „Wall Street Journal” Peggy Noonan, zauważając, że przez większość debaty Palin zamiast odpowiadać na pytania moderatorki czy dyskutować z Bidenem, mówiła wprost do telewidzów. Gdy pytania, na przykład o tematyce gospodarczej, nie bardzo jej pasowały, przechodziła nad nimi do porządku dziennego, mówiąc o tym, na czym się zna – na przykład o polityce energetycznej.

Umiejętnie dystansowała się od senackiego wizerunku rywala, podkreślając własny status outsidera. – O rany, to takie oczywiste, że jestem spoza Waszyngtonu i nie jestem przyzwyczajona do waszych metod działania – rzuciła z ironicznym uśmiechem w reakcji na długi wywód Bidena, który w zawiły sposób wyjaśniał, dlaczego głosował za inwazją na Irak, a teraz jest przeciwny wojnie.

Większość widzów pytanych o opinię tuż po zakończeniu debaty przyznała jednak zwycięstwo Bidenowi. Doświadczony senator trzymał swój słynny temperament na wodzy, unikał zgryźliwych uwag pod adresem rywalki, nawet gdy przekręciła nazwisko amerykańskiego głównodowodzącego w Afganistanie. Spór o wojny w Iraku i Afganistanie był jednym z nielicznych momentów, gdy posypały się iskry, choć stanowisko żadnego z kandydatów nie było zaskakujące. Biden podkreślał, że wojna w Iraku niepotrzebnie odciągnęła uwagę od głównego frontu walki z al Kaidą, jakim są Afganistan i Pakistan. Zapowiedział wycofanie wojsk znad Eufratu w ciągu niespełna półtora roku. Palin powtórzyła za Johnem McCainem, że Irak jest istotnym frontem wojny z terrorystami. To, że wyszła obronną ręką z debaty, jest dobrą wieścią dla republikanów, ale nie zmienia sytuacji McCaina, który w sondażach ma wyraźną stratę do Obamy.

Więcej o kampanii w naszym wydaniu online www.rp.pl/usa_wybory

Rzeczpospolita