środa, 3 czerwca 2009

Nie ma ugody w słynnym procesie ws. aborcji

fot. Grzegorz Michałowski
PAP

Przed katowickim sądem okręgowym rozpoczęła się druga rozprawa w procesie z powództwa Alicji Tysiąc przeciwko redaktorowi naczelnemu "Gościa Niedzielnego" i wydawcy tego katolickiego tygodnika. Stronom nie udało się wynegocjować ugody.
Tysiąc, która przed Trybunałem Praw Człowieka w Stasburgu wywalczyła odszkodowanie za odmowę prawa do aborcji, poczuła się dotknięta sugestiami gazety, że chciała zabić dziecko. W pozwie przeciw tygodnikowi domaga się przeprosin za naruszenie dóbr osobistych i zadośćuczynienia finansowego.

Po pierwszej rozprawie, która odbyła się 18 marca, strony nie wykluczały ugody. W toku negocjacji przedstawiciele tygodnika zaproponowali w jej ramach opublikowanie oświadczenia z podtrzymaniem swego stanowiska, lecz przeprosinami wobec osób, które mogły poczuć się urażone wcześniejszą publikacją. Alicja Tysiąc nie zgodziła się na takie rozwiązanie.

Przed rozpoczęciem środowej rozprawy, przed katowickim sądem demonstrowała kilkudziesięcioosobowa grupa zwolenników naczelnego tygodnika ks. Gancarczyka, a także kilku przeciwników. Na rozprawę weszła kilkunastoosobowa publiczność - m.in. poseł Marek Jurek i klerycy z katowickiego seminarium.

Po pierwszej rozprawie ks. Gancarczyk mówił dziennikarzom, że obowiązkiem katolickiego tygodnika jest zabieranie głosu w obronie życia i że autorzy jego gazety świadomie nazywają aborcję zabójstwem.

Pełnomocnik Alicji Tysiąc, mec. Marcin Górski przypominał, że proces nie dotyczy kwestii światopoglądowych, ale naruszenia dóbr osobistych. Innego zdania jest strona pozwana. W opinii ks. Gancarczyka proces dotyczy problematyki aborcji, jednak przede wszystkim chodzi w nim o kwestię wolności słowa.

Mimo tej rozbieżności stanowisk podczas pierwszej rozprawy strony nie wykluczyły ugody. Żaden z pełnomocników nie chciał jednak, by sprawa została skierowana do mediacji, strony negocjowały bez udziału mediatora.

W marcu 2007 roku Trybunał w Strasburgu uznał, że Polska naruszyła artykuł 8. Konwencji Praw Człowieka, dotyczący prawa do poszanowania życia prywatnego, odmawiając Alicji Tysiąc usunięcia ciąży. Trybunał nakazał zapłacenie kobiecie 25 tys. euro zadośćuczynienia oraz 14 tys. euro za poniesione koszty postępowania.

Alicja Tysiąc, matka dwójki dzieci, cierpiała od wielu lat na poważną wadę wzroku. Kiedy w 2000 roku zaszła w ciążę, trzej okuliści uznali, że może dojść do pogorszenia jej wzroku. Odmówili jednak wydania zaświadczenia zalecającego usunięcie ciąży ze względów zdrowotnych. Po porodzie wzrok kobiety pogorszył się znacznie; przyznano jej pierwszą grupę inwalidzką.

ABW wykryła pralnię pieniędzy Al-Kaidy?

Jacek Harłukowicz, Maciej Nowaczyk, tan
2009-06-03, ostatnia aktualizacja 36 minut temu

O pranie brudnych pieniędzy podejrzewa wrocławska Prokuratura Apelacyjna Irańczyka Alego Dadressana. Wczoraj w Krakowie i Wrocławiu ABW wkroczyło do jego spółek, których głównych udziałowcem jest fundusz od lat wiązany z finansowaniem Al-Kaidy. Według RMF FM właśnie to jest faktycznym zarzutem wobec spółek Irańczyka, który w Polsce wydał blisko 1 mld złotych.

Ali Dadressan we wtorek rozmawiał z dziennikarzami pod siedzibą swojej wrocławskiej firmy
Fot. Łukasz Giza/AG
Ali Dadressan we wtorek rozmawiał z dziennikarzami pod siedzibą swojej wrocławskiej firmy
Strona internetowa Verity Development
Fot. strona internetowa Verity Development
Strona internetowa Verity Development
Nikomu na razie nie postawiono zarzutów. Nikt nie został także zatrzymany.

- W toku tego postępowania w dniach 2-3 czerwca 2009 roku na terenie Wrocławia i innych miast, zostały wykonane przez funkcjonariuszy Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego niezbędne czynności procesowe w kilku podmiotach gospodarczych oraz kancelariach prawnych, mające na celu zabezpieczenie materiału dowodowego, między innymi w postaci dokumentów i nośników danych informatycznych. Dowody te zostaną poddane analizie, której wyniki - łącznie z innymi ustaleniami śledztwa - umożliwią weryfikację tezy o praniu pieniędzy - czytamy w komunikacie wydanym w środę przez Prokuraturę Apelacyjną we Wrocławiu. Śledztwo w tej sprawie prowadzi jej V wydział, zajmujący się zwalczaniem przestępczości zorganizowanej, korupcji i terroryzmu.

Przeszukania we Wrocławiu i w Krakowie

ABW wkroczyło we wtorek rano do siedzib spółek związanych z Dadressanem w kilku miastach Polski, m.in. we Wrocławiu i Krakowie. Faktycznym ich właścicielem jest międzynarodowy fundusz DMI Trust (Dar al-Maal al-Islami Trust, czyli "dom pieniędzy islamskich"), jedna z najważniejszych islamskich instytucji finansowych.

"New York Times" i "Chicago Tribune" od 11 września 2001 r. zarzucają DMI, że finansuje Al Kaidę. DMI wytoczył obydwu dziennikom proces, ale niedawno służby specjalne wkroczyły do spółek DMI w Szwajcarii i USA.

Założona w 1981 roku spółka jest największym islamskim inwestorem, który działa według zasad Zakat - islamskiej bankowości. Założyciel DMI Ibrahim Kamel, był jednym z głównych finansistów egipskiego Bractwa Muzułmańskiego.

RMF: Dadressan finansuje Al-Kaidę

Jak informuje RMF FM, wersja śledztwa przyjęta przez prokuratorów zakłada, że Ali Dadressan może mieć związek z finansowaniem Al-Kaidy.

W rozmowie z "Gazetą" Dadressan zapowiedział, że do działań prokuratury odniesie się w czwartek.

Źródło: Gazeta Wyborcza Wrocław

Były szef GROM zarobił 392 tysiące

Tak się zarabia w polskich firmach

Były szef GROM zarobił 392 tysiące

Nie ma to jak trafić do rady nadzorczej polskiej spółki giełdowej. Rocznie można zarobić prawdziwe miliony, i to niezależnie od wyników firmy. Na pierwszym miejscu najlepiej zarabiających jest Eli Alroy, który dostaje 2,8 miliona. W zestawieniu znalazł się też były dowódca GROM, Sławomir Petelicki, który dostał 392 tysiące za to, że w Pol-Aqua był sekretarzem rady.

Eli Alroy, szef nadzoru Globe Trade Centre przez rok zasiadania w radzie nadzorczej deweloperskiej spółki dostał 2,8 mln zł. To i tak ponad dwa miliony mniej niż rok temu - ujawnia "Puls Biznesu". Nie może też narzekać Zenona Kwiecieć z Wistilu. Dostała aż 1,1 miliona... a spółka straciła 124 miliony.

>>>Prezesi polskich banków zarobili miliony

Na 16 miejscu listy znalazł się były dowódca polskich komandosów z GROM - Sławomir Petelicki, który do maja 2009 był sekretarzem rady nadzorczej firmy Pol-Aqua. Dostał 392 tysiące złotych, czyli około 32 tysiące miesięcznie.


Oto 27 najlepiej zarabiających nadzorców w 2008 r.

1. Eli Alroy – GTC 2806 tys. zł

2. Zenona Kwiecień – Wistil 1104 tys. zł

3. Jacek Domogała – Famur 597 tys. zł

4. Mirosław Kalicki – FAM 657 tys. zł

5. Arkadiusz Krężel – Boryszew 557 tys. zł

6. Adam Szewczyk – Triton Development 550 tys. zł

7. Alfred Sutarzewicz – Indykpol 420 tys. zł

8. Feliks Kulikowski – Indykpol 420 tys. zł

9. Stanisław Kurnik – Stalprodukt 414 tys. zł

10. Kazimierz Szydłowski - Stalprodukt 403 tys. zł

11. Maria Sierpińska – Stalprodukt 402 tys. zł

12. Janusz Bodek – Stalprodukt 398 tys. zł

13. Janusz Smoleński - Stalprodukt 398 tys. zł

14. Augustine Kochuparampil – Stalprodukt 397 tys. zł

15. Sanjay Samaddar - Stalprodukt 397 tys. zł

16. Sławomir Petelicki – Pol Aqua 392 tys. zł

17. Przemysław Koelner - Koelner 380 tys. zł

18. Heather Potters - Sygnity 377 tys. zł

19. Quentin Spicer – Atlas 362 tys. zł

20. Krzysztof Jasek – Żywiec 351 tys. zł

21. Małgorzata Wiśniewska – PBG 339 tys. zł

22. Andrzej Tekiel – Synthos 338 tys. zł

23. Dariusz Bąkowski – Wandalex 338 tys. zł

24. Sławomir Bąkowski – Wandalex 315 tys. zł

25. Maciej Leśny – BRE Bank 315 tys. zł

26. Michael John Stockwell - Atlas 308 tys. zł

27. Andrzej Koźmiński – TP 304 tys. zł

Dużo więcej przeczytasz w dzisiejszym "Pulsie Biznesu"