niedziela, 28 listopada 2010

"Mam talent": Zwycięzcą...


2010-11-27 22:01:46
fotZaskoczeni? Chyba nie mogło być inaczej - trzecią edycję programu "Mam talent" zgodnie z oczekiwaniami wygrała 11-letnia wokalistka Magda Welc.

Przypomnijmy, że pierwszą serię "Mam talent" wygrał gimnastyczny duet Melkart Ball, natomiast drugą - akordeonista Marcin Wyrostek.

Trzeci sezon "Mam talent" jest wyjątkowy - w finale znalazło się aż ośmiu wokalistów, co jest wydarzeniem bez precedensu w tym show.

Zaczęła właśnie wokalistka - Patrycja Malinowska, która sięgnęła po piosenkę Jacksons Five. "Podoba mi się, że masz w sobie 'zadziora'. Jesteś śpiewającym afrodyzjakiem" - chwalił juror Kuba Wojewódzki.

"Angels" Sarah McLachlan to bardzo ważna piosenka w życiu Kasi Sochackiej, ale jurorzy skupili się najpierw na wychwalaniu wyglądu wokalistki. "Pięknie zaśpiewałaś, nie mam słów" - to Agnieszka Chylińska, "Ty jesteś muzyką" - nie miał wątpliwości Wojewódzki.

Taneczno-akrobatyczny duet Ania & Jacek w historii finału zapisał się tym, że ich występ w pewnym momencie kompletnie się posypał. Jednak dopingowani brawami publiczności zmobilizowali się i dokończyli show. "Pokazaliście wielkie serce" - komentował Wojewódzki, a Chylińska z uznaniem wypowiadała się o ich walce do końca.

Pierwszym z wokalnych faworytów był Piotr Lisiecki, skromny chłopak z gitarą, który zaprezentował balladę "Lost" Anouk. Publiczność słuchała oniemiała, jednak jurorzy dość zaskakująco tym razem byli stonowani w pochwałach.

"Podoba mi się twój spokój, przy tobie Adam Małysz to gaduła i histeryk" - mówił Wojewódzki, jednak jego zdaniem takim utworem nie wygrywa się finału. "To najsłabszy twój występ, ale na każdej piosence odbijasz swoje piętno" - dodała Chylińska.

Energii i żywiołowości nie zabrakło za to w występie Sabiny Jeszki, która zaśpiewała "I Wanna Dance With Somebody" Whitney Houston. "Narodziła się wielka gwiazda" - oznajmiła trzecia jurorka Małgorzata Foremniak.

Wokalnym objawieniem okazało się trio Me Myself & I z jazzowo-beatboxową interpretacją kompozycji Fryderyka Chopina. Niezwykłe zgranie, feeling, świadomość tego, co się robi to wielkie atuty wokalnej grupy. "Największe odkrycie tego programu" - Wojewódzki z uznaniem kiwał głową, a Foremniak uroniła łzy ze wzruszenia. Chylińska również była pod wrażeniem: "Zaskakujący występ, chylę czoła".

Najlepiej dobrana piosenka - tak Chylińska skomentowała wykonanie przeboju "Easy" grupy Commodores (znanego także z wersji Faith No More) przez niewidomego wokalistę i pianistę Pawła Ejzenberga. "Jesteś magikiem. Niech słuchacze nie kierują się współczuciem, a podziwem, a ty po prostu jesteś wielkim wokalistą" - nie miał wątpliwości Wojewódzki.

"Śpiewa w tobie cała dusza" - dodała Foremniak.

W ścisłym gronie faworytów bukmacherów był Kamil Bednarek, który sięgnął po przebój "Is This Love" króla reggae Boba Marleya, na wstępie akompaniując sobie na saksofonie. "Wyrywasz Polskę z zaścianka" - mówił Wojewódzki, nawiązując do internetowych sukcesów grupy Star Guard Muffin, na czele której stoi Bednarek. Jej debiutancki album "Szanuj" właśnie zadebiutował na 13. miejscu najpopularniejszych płyt w Polsce.

"Ta piosenka była zbyt oczywista, jak na twój talent" - kręcił nosem Wojewódzki. "Jesteś niesamowitym wokalistą" - Chylińska była jednak na "tak".

Drugim nieśpiewającym finalistą było taneczne Studio UDS, które raczej nie powaliło. "To wszystko już było" - oceniła Agnieszka Chylińska.

Na koniec zaśpiewała główna faworytka - 11-letnia Magda Welc z Niedrzwicy Dużej. Podczas castingu zachwyciła dojrzałym wykonaniem "Nie żałuję" Edyty Geppert i po piosenkę tej samej wokalistki sięgnęła również w finale. "Kocham cię życie" głosami telewidzów przyniosło jej nagrodę główną - 300 tys. zł.

"Zajdziesz bardzo daleko" - trafnie przewidziała po finałowym występie Agnieszka Chylińska.

W najlepszej trójce znaleźli się sami wokaliści: Welc, Bednarek i Lisiecki i taka właśnie była końcowa kolejność trzeciej edycji "Mam talent". Nagroda specjalna w wysokości 100 tys. zł powędrowała do Sabiny Jeszki.

Tak śpiewa Magda Welc - zobacz jej zwycięski występ z finału "Mam talent":

Kowalczyk druga, na Bjoergen nie ma siły


2010-11-28 11:30:58
fotJustyna Kowalczyk zajęła drugie miejsce w biegu pościgowym na 10 kilometrów techniką dowolną, który odbył się w Kuusamo. Zwyciężyła najlepsza na początku sezonu Marit Bjoergen.

Norweżka, wyprzedziła Kowalczyk o 33,6 s. Trzecia przybiegła Szwedka Charlotte Kalla ze stratą 45,7.

- Miałam na starcie przewagę. Na drugiej pętli (w sumie były cztery po 2,5 kilometra - przyp. red.) byłam już pewna, że nie mogę przegrać - powiedziała Bjoergen, która jest bardzo zadowolona ze swoich występów w ten weekend.

Norweżka wygrała wszystkie trzy części minicyklu, który odbył się w Kuusamo, a więc sprint, bieg na 5 kilometrów techniką klasyczną i na 10 kilometrów techniką dowolną. Liderka Pucharu Świata wzbogaciła się więc o dodatkowe 200 punktów. W sumie było to jej dziewiąte zwycięstwo z rzędu - wygrała wszystkie cztery indywidualne starty w obecnym sezonie oraz pięć ostatnich w poprzednim.

W niedzielę zawodniczki startowały z uwzględnieniem różnicy czasu po piątkowych i sobotnich biegach. Bjoergen wyruszyła z przewagą 26 sekund nad Petrą Majdić, 35 na Kowalczyk i 43 nad Kallą. I tylko te cztery zawodniczki miały realne szansę walczyć o podium, ale nie o pierwsze miejsce, bo Norweżka spokojnie utrzymywała wystarczającą przewagę.

Polka szybo doścignęła Słowenkę, a po chwili dogoniła je Szwedka. Następnie Kalla i Kowalczyk zaatakowały zostawiając Majdić. Obie biegły wspólnie do jednego z ostatnich podbiegów, kiedy to nasza narciarka przyspieszyła i oderwała się od rywalki. Tym samym por raz drugi w ten weekend zajęła drugie miejsce, z czego na mecie była zadowolona.

Z pozostałych reprezentantek Polski najlepiej spisała się Paulina Maciuszek (LKS Poroniec), która była 44. Ewelina Marcisz (Halicz Ustrzyki Dolne) zajęła 59. miejsce, Martyna Galewicz (LKS Poroniec) 63., a Agnieszka Szymańczak (AZS AWF Katowice) 66.

W klasyfikacji generalnej PŚ Kowalczyk awansowała na trzecie miejsce. Do drugiej Kalli traci tylko dwa punkty, a do Bjoergen 131.

Kolejne zawody zaplanowano na 4 i 5 grudnia w Duesseldorfie. Zarówno Polka, jak Bjoergen zapowiedziały jednak, że nie wezmą w nich udziału. Na starcie pojawią się tydzień później w szwajcarskim Davos.

Bieg na dochodzenie na 10 km techniką dowolną i końcowa klasyfikacja cyklu Ruka Triple w Kuusamo:

1. Marit Bjoergen (Norwegia) 29.35,9

2. Justyna Kowalczyk (Polska) strata 33,6

3. Charlotte Kalla (Szwecja) 45,7

4. Nicole Fessel (Niemcy) 1.19,3

5. Julia Czekalewa (Rosja) 1.21,1

6. Vibeke Skofterud (Norwegia) 1.25,5

7. Petra Majdic (Słowenia) 1.30,6

8. Marianna Longa (Włochy) 1.38,1

9. Arianna Follis (Włochy) 1.54,6

10. Therese Johaug (Norwegia) 1.58,6

..

44. Paulina Maciuszek (Polska) 4.18,8

59. Ewelina Marcisz (Polska) 5.56,2

63. Martyna Galewicz (Polska) 7.03,1

66. Agnieszka Szymańczak (Polska) 7.18,0

czasy biegu na 10 km techniką dowolną:

1. Therese Johaug (Norwegia) 29.24,2

5. Nicole Fessel (Niemcy) strata 4,1

3. Justyna Kowalczyk (Polska) 10,7

3. Marit Bjoergen (Norwegia) 11,7

5. Charlotte Kalla (Szwecja) 14,1

6. Julia Czekalewa (Rosja) 15,8

..

41. Paulina Maciuszek (Polska) 1.37,7

60. Ewelina Marcisz (Polska) 2.59,1

62. Martyna Galewicz (Polska) 3.55,0

63. Agnieszka Szymańczak (Polska) 4.15,7

klasyfikacja PŚ (po pięciu z 31 zawodów):

1. Marit Bjoergen (Norwegia) 440 pkt

2. Charlotte Kalla (Szwecja) 311

3. Justyna Kowalczyk (Polska) 309

4. Nicole Fessel (Niemcy) 217

5. Vibeke Skofterud (Norwegia) 206

6. Julia Czekalewa (Rosja) 188

7. Petra Majdic (Słowenia) 186

8. Arianna Follis (Włochy) 184

9. Marianna Longa (Włochy) 186

10. Therese Johaug (Norwegia) 149

piątek, 26 listopada 2010

Łzy Lady GaGi w Trójmieście


2010-11-26 23:40:34
fotNiespodzianka polskich fanów kompletnie rozbroiła Lady GaGę. Amerykanka podczas koncertu w Polsce przez dwie minuty płakała ze wzruszenia i nie potrafiła wydusić z siebie choćby zdania.

24-letnia Lady GaGa, najpopularniejsza obecnie wokalistka na świecie, wystąpiła w piątkowy wieczór, 26 listopada, w nowoczesnej, 13-tysięcznej hali Ergo Arena, znajdującej się na granicy Gdańska i Sopotu. Ekscentryczna artystka na scenę wyszła o godzinie 20.40 i występowała przez ponad 120 minut!

Wszystko za sprawą polskich fanów. GaGa otwarcie przyznała w drugiej części koncertu, że chciała w Polsce zaprezentować skrócony wariant Monster Ball Tour. Jednak wystarczyło kilkaset uniesionych w górę karteczek, by zapłakana Amerykanka zmieniła swoje "nikczemne" plany.

Tuż przed wykonaniem utworu "Telephone", gdy wokalistka zbliżyła się do publiczności, jej fani jak na komendę wznieśli do góry motto piosenkarki i zarazem tytuł jej płyty, która ukaże się w 2011 roku - "Born This Way" ("taka już się urodziłam").

GaGa osłupiała. Z początku wydawało się, że to wystudiowane, teatralne zdumienie, ale za chwilę na telebimach ujrzeliśmy, jak piosenkarka... zanosi się szlochem. "Jesteście naj... Nie wiem, co mam powiedzieć" - wydusiła z siebie po kilku dłuższych chwilach wzruszenia. Gdy już doszła do siebie, wykrzyczała w swoim stylu: "A teraz urwę wam głowy kawałkiem, który zrobiłam z Beyonce!" - chodziło oczywiście o wspomniany "Telephone".

W piątkowy wieczór GaGa wielokrotnie nawiązywała do tej sytuacji. Nowa królowa popu w rewanżu za polską gościnność wykonała premierowy utwór - "You And I". Zdradziła też, że album "Born This Way" może być "dłuższy niż się spodziewacie" - GaGa rozważa zamieszczenie na płycie ponad 20 piosenek.

Przy "You And I" dała zresztą nie lada popis - jedną nogą stanęła na fortepianie, drugą zaczęła akompaniować gitarzyście, i w ten sposób obiema nogami wykonała całkiem psychodeliczną solówkę. To nie koniec. Za chwilę z powrotem usiadła przy fortepianie i zaimprowizowała dalszy ciąg utworu. Zaskoczyła tym nawet swoich muzyków, którzy nie bardzo wiedzieli, co ze sobą począć. Gdy GaGa krzyknęła na basistę, zaczęło się kilkuminutowe, jazzowe jam session, do którego po kolei włączali się również pozostali instrumentaliści.

Stefani Germanotta dobitnie pokazała, w czym jest o wiele lepsza od Madonny - świetnie śpiewa na żywo, nawet przy intensywnym ruchu. "Chcecie wiedzieć, ile piosenek wykonałam dziś z playbacku?" - pytała prowokacyjnie. - "Ani jednej nuty! Płacicie za bilety na mój koncert i dlatego nigdy bym sobie na to nie pozwoliła!"

Lady GaGa w Ergo Arena od akcji z karteczkami w połowie koncertu wymieniła słowo "Poland" chyba kilkadziesiąt razy, a przy okazji otulała się polską flagą wręczoną jej przez fanów. Gdy w trzeciej godzinie koncertu wykonywała finałowy numer "Bad Romance", wyglądała na wyczerpaną. Nie zmęczoną. Wyczerpaną. Jak po maratonie.

Hasło "Born This Way" stało się motywem przewodnim tego show. GaGa w swoich długich i głośnych przemowach - niekiedy dość pompatycznych, ale chyba szczerych - apelowała do swoich sympatyków, by wyzwolili się z kompleksów, by nie wstydzili się być takimi dziwakami jak ona sama, by manifestowali swoją odmienność. Piosenkarka na potrzeby "Monster Ball Tour" przyjęła rolę przywódcy buntu przeciwko nietolerancji i na rzecz wolności totalnej.

Nawet jeśli odezwy Lady GaGi wydadzą się niektórym pretensjonalne, to nie sposób jej odmówić fenomenalnej więzi, jaką zbudowała ze swoimi fanami. To rzecz dziś rzadko spotykana, żeby sympatycy tak mocno identyfikowali się ze swoją gwiazdą, a gwiazda z nimi (co było widać po emocjonalnej reakcji piosenkarki). Ta obustronna identyfikacja to dziś największy kapitał Lady GaGi.

Michał Michalak, Gdańsk (i Sopot)

Występ Lady GaGi w Ergo Arena poprzedził mini koncert glamrockowego zespołu Semi Precious Weapons, zaprzyjaźnionego z GaGą. - Chcemy być największą, rockandrollową formacją świata - powiedział portalowi INTERIA.PL wokalista grupy, Justin Tranter. Wkrótce będziecie mogli na naszych stronach przeczytać zapis tej rozmowy i znaleźć więcej informacji na temat Semi Precious Weapons. Dodajmy tylko, że biseksualny Tranter, mocno kojarzony z nurtem queer, wystąpił w butach na wysokim obcasie, widzów nazwał "polish sluts" (nie obraźliwie, raczej pieszczotliwie), a najwierniejszym fanom obiecał, że będzie im świadczył "usługi seksualne". Nudno w każdym razie nie było.