niedziela, 5 grudnia 2010

Serbowie po raz pierwszy z Pucharem Davisa


Serbscy tenisiści zdobyli w niedzielę po raz pierwszy w historii Puchar Davisa. W debiutanckim występie w finale tych drużynowych rozgrywek pokonali na twardym korcie w hali Belgrad Arena Francję 3-2. Zwycięstwo zapewnił im Victor Troicki.

Serbowie z wywalczonym trofeum
Serbowie z wywalczonym trofeum /AFP

Początkowo w ostatnim meczu mieli się spotkać Janko Tipsarević i Gilles Simon, zawodnicy, którzy w piątek ponieśli porażki w swoich singlowych pojedynkach z pierwszymi rakietami obydwu krajów. Jednak kapitanowie w ostatniej chwili zdecydowali się na zmiany i w ekipie serbskiej wyszedł do gry Troicki oraz Michael Llodra.

24-letni Troicki zaskakująco łatwo uporał się z weteranem światowych kortów i wygrał z nim 6:2, 6:2, 6:3, wprowadzając blisko 17-tysięczną widownię w stan euforii. Kibice długo skandowali "Victor" i "Serbia".

- To najbardziej niesamowity dzień w moim życiu i historyczne wydarzenie dla naszej drużyny i naszego kraju - powiedział Troicki, który w sobotę wystąpił też w deblu.

Razem z Nenadem Zimonjiciem zdobyli dwa pierwsze sety, ale przegrali trzy następne z Arnaudem Clementem i Llodrą 6:3, 7:6 (7-3), 4:6, 5:7, 4:6. Po dwóch dniach bliżej trofeum byli więc Francuzi, jednak w niedzielę nie udało im się zdobyć decydującego punktu. Licząca blisko 1200 osób grupa francuskich kibiców zamilkła, podobnie jak i w sztabie reprezentacji prowadzonej przez kapitana Guya Forgeta.

- To bolesna porażka, bo byliśmy bardzo, ale to bardzo blisko celu. Nie spodziewałem się, że przegramy obydwa dzisiejsze mecze, jednak oni byli lepsi na wszystkich płaszczyznach - powiedział Forget.

W niedzielnym pojedynku z udziałem pierwszych rakiet obydwu zespołów, trzeci tenisista w rankingu ATP World Tour Novak Djoković łatwo uporał się z numerem 12. na świecie - Gaelem Monfilsem 6:2, 6:2, 6:4.

- Jesteśmy w stanie ich ograć. Jesteśmy lepsi. Musimy to tylko udowodnić dzisiaj i udowodnimy - mówił po wyrównaniu stanu rywalizacji na 2-2 Djokovic, który po raz szósty pokonał Monfilsa w ich szóstym pojedynku.

Po pierwszym dniu rywalizacji, dwóch pojedynkach singlowych, był remis 1:1. Prowadzenie objęli goście po tym, jak Monfils łatwo wygrał z Tipsareviciem 6:1, 7:6 (7-4), 6:0. Natomiast wieczorem wyrównał Djoković pokonując Simona 6:3, 6:1, 7:5.

Francuzi nie wykorzystali szansy na dziesiąty w historii triumf w Pucharze Davisa, a pierwszy od 2001 roku. Kolejną edycję rozgrywek rozpoczną w dniach 4-6 marca od wyjazdowego spotkania z Austrią. Natomiast Serbowie przystąpią do obrony trofeum podejmując drużynę Indii.

Serbia - Francja 3:2

piątek - gra pojedyncza

Janko Tipsarević - Gael Monfils 1:6, 6:7 (4-7), 0:6

Novak Djoković - Gilles Simon 6:3, 6:1, 7:5

-

sobota - gra podwójna

Nenad Zimonjić, Victor Troicki - Arnaud Clement, Michael Llodra 6:3, 7:6 (7-3), 4:6, 5:7, 4:6

-

niedziela - gra pojedyncza

Novak Djoković - Gael Monfils 6:2, 6:2, 6:4

Victor Troicki - Michael Llodra 6:2, 6:2, 6:3

wyniki finałów rozgrywek o Puchar Davisa:

1900 - USA - W.Brytania 3:0

1902 - USA - W.Brytania 3:2

1903 - W.Brytania - USA 4:1

1904 - W.Brytania - Belgia 5:0

1905 - W.Brytania - USA 5:0

1906 - W.Brytania - USA 5:0

1907 - Australia - W.Brytania 3:2

1908 - Australia - USA 3:2

1909 - Australia - USA 5:0

1911 - Australia - USA 5:0

1912 - W.Brytania - Australia 3:2

1913 - USA - W.Brytania 3:2

1914 - Australia - USA 3:2

1919 - Australia - W.Brytania 4:1

1920 - USA - Australia 5:0

1921 - USA - Japonia 5:0

1922 - USA - Australia 4:1

1923 - USA - Australia 4:1

1924 - USA - Australia 5:0

1925 - USA - Francja 5:0

1926 - USA - Francja 4:1

1927 - Francja - USA 3:2

1928 - Francja - USA 4:1

1929 - Francja - USA 3:2

1930 - Francja - USA 4:1

1931 - Francja - W.Brytania 3:2

1932 - Francja - USA 3:2

1933 - W.Brytania - Francja 3:2

1934 - W.Brytania - USA 4:1

1935 - W.Brytania - USA 5:0

1936 - W.Brytania - Australia 3:2

1937 - USA - W.Brytania 4:1

1938 - USA - Australia 3:2

1939 - Australia - USA 3:2

1946 - USA - Australia 5:0

1947 - USA - Australia 4:1

1948 - USA - Australia 5:0

1949 - USA - Australia 4:1

1950 - Australia - USA 4:1

1951 - Australia - USA 3:2

1952 - Australia - USA 4:1

1953 - Australia - USA 3:2

1954 - USA - Australia 3:2

1955 - Australia - USA 5:0

1956 - Australia - USA 5:0

1957 - Australia - USA 3:2

1958 - USA - Australia 3:2

1959 - Australia - USA 3:2

1960 - Australia - Włochy 4:1

1961 - Australia - Włochy 5:0

1962 - Australia - Meksyk 5:0

1963 - USA - Australia 3:2

1964 - Australia - USA 3:2

1965 - Australia - Hiszpania 4:1

1966 - Australia - Indie 4:1

1967 - Australia - Hiszpania 4:1

1968 - USA - Australia 4:1

1969 - USA - Rumunia 5:0

1970 - USA - Niemcy 5:0

1971 - USA - Rumunia 3:2

1972 - USA - Rumunia 3:2

1973 - Australia - USA 5:0

1974 - RPA - Indie (walkower)

1975 - Szwecja - Czechosłowacja 3:2

1976 - Włochy - Chile 4:1

1977 - Australia - Włochy 3:1

1978 - USA - W.Brytania 4:1

1979 - USA - Włochy 5:0

1980 - Czechosłowacja - Włochy 4:1

1981 - USA - Argentyna 3:1

1982 - USA - Francja 4:1

1983 - Australia - Szwecja 3:2

1984 - Szwecja - USA 4:1

1985 - Szwecja - Niemcy 3:2

1986 - Australia - Szwecja 3:2

1987 - Szwecja - Indie 5:0

1988 - Niemcy - Szwecja 4:1

1989 - Niemcy - Szwecja 3:2

1990 - USA - Australia 3:2

1991 - Francja - USA 3:1

1992 - USA - Szwajcaria 3:1

1993 - Niemcy - Australia 4:1

1994 - Szwecja - Rosja 4:1

1995 - USA - Rosja 3:2

1996 - Francja - Szwecja 3:2

1997 - Szwecja - USA 5:0

1998 - Szwecja - Włochy 4:1

1999 - Australia - Francja 3:2

2000 - Hiszpania - Australia 3:1

2001 - Francja - Australia 3:2

2002 - Rosja - Francja 3:2

2003 - Australia - Hiszpania 3:1

2004 - Hiszpania - USA 3:2

2005 - Chorwacja - Słowacja 3:2

2006 - Rosja - Argentyna 3:2

2007 - USA - Rosja 4:1

2008 - Hiszpania - Argentyna 3:1

2009 - Hiszpania - Czechy 5:0

2010 - Serbia - Francja 3:2

zdobywcy Pucharu Davisa według liczby zwycięstw:

32 - USA 1900, 1902, 1913, 1920-26, 1937-38, 1946-49, 1954, 1958, 1963, 1968-72, 1978-79, 1981-82, 1990, 1992, 1995, 2007

28 - Australia 1907-09, 1911, 1914, 1919, 1939, 1950-53, 1955-57, 1959-62, 1964-67, 1973, 1977, 1983, 1999, 2003

9 - Francja 1927-32, 1991, 1996, 2001

- W.Brytania 1903-06, 1912, 1933-36

6 - Szwecja 1975, 1984-85, 1987, 1994, 1997

3 - Niemcy 1988-89,1993

- Hiszpania 2000, 2004, 2008

2 - Rosja 2002, 2006

1 - Serbia 2010

- Chorwacja 2005

- Czechosłowacja 1980

- Włochy 1976

- RPA 1974

źródło informacji: INTERIA.PL/PAP

Vive Targi Kielce pokonały Chambery Savoie 31-25


Piłkarze ręczni Vive Targi Kielce wygrali we własnej hali z Chambery Savoie HB 31:25 (16:15) w meczu 7. kolejki Ligi Mistrzów.

Mirża Dżomba (Vive Targi, z prawej) zdobył sześć bramek/fot. Piotr Polak
Mirża Dżomba (Vive Targi, z prawej) zdobył sześć bramek/fot. Piotr Polak /PAP

Piłkarze Vive Targi tym zwycięstwem zwiększyli szanse na awans do następnej rundy LM. Najważniejsze, iż potwierdzili dobrą formę sprzed tygodnia z meczu w Barcelonie. W kolejnych spotkaniach w lutym będą szukać okazji do powiększenia dorobku punktowego.

Od początku oba zespoły uważnie pilnowały swych bramek, dobrze spisywali się bramkarze. W akcjach ofensywnych prowadzenie zmieniało się co chwilę.

Kielczanie nie popełniali błędów jak w poprzednich spotkaniach, umiejętnie rozgrywali akcje pod bramką gości, i co najważniejsze celnie strzelali. Znów pokazał swe duże możliwości Mateusz Zaremba.

Po przerwie obraz gry się nie zmienił. W 48. min piłkarze Vive Targi unoszeni dopingiem widzów, uzyskali przewagę trzech bramek. Gospodarze wykorzystali kilka błędów technicznych zawodników Chambery i przy świetnych interwencjach Kazimierza Kotlińskiego w bramce, zaświtała nadzieja na sukces w tym meczu.

Później grając nawet w osłabieniu, kielczanie zwiększali przewagę, rozstrzelał się Mirża Dżomba i ostatecznie wygrali różnicą sześciu bramek. Mimo zwycięstwa z czterema punktami nadal zajmują ostatnie miejsce w tabeli grupy A.

Następne spotkanie fazy grupowej kielczanie rozegrają 19 lutego w hali Celje Pivovarna Lasko w Słowenii.

Bogdan Wenta, trener Vive Targi Kielce: - Zespół zagrał bardzo dobrze, przez cały czas toczyła się walka. Chambery stworzył nam ogromne problemy; końcowy wynik może dawać złudzenie, że sukces był łatwy. Dobrze sisali się zmiennicy począwszy od Kazia Kotlińskiego, który zastąpił chorego Marcusa Cleverlyego; dojrzale zagrał Tomek Rosiński. Mateusz Zaremba znów jak w meczu w Barcelonie zaskoczył nas przebojowością i celnymi strzałami. Sprostał też zadaniom w obronie. Był to twardy, ale czysty mecz.

Phillippe Gardent, trener Chambery Savoie: - Rywale wygrali, bo byli bardziej zdyscyplinowani w ataku. Można było ustawić się na remis lub przegrać jedną bramką, ale wyszło tak jak na boisku bywa. Jesteśmy młodym zespołem, brakuje doświadczenia. Wojna zaczyna się od początku, zarówno my jak i Vive musimy szukać punktów, by zakwalifikować się do następnej rundy LM.

Grupa A (wyniki):

sobota

Rhein-Neckar Loewen - Celje Pivovarna Lasko 33-32 (14-16)

niedziela

KS Vive Kielce - Chambery Savoie HB 31-25 (16-15)

Vive Targi: Marcus Cleverly, Kazimierz Kotliński - Michał Jurecki 3, Patryk Kuchczyński 1, Mateusz Jachlewski, Tomasz Rosiński 6, Mariusz Jurasik 3, Rastko Stojković 6 oraz Piotr Grabarczyk, Kamil Krieger, Mirża Dżomba 6, Daniel Żołtak, Henrik Knudsen, Vitalij Nat 1, Paweł Podsiadło 1, Mateusz Zaremba 4.

Chambery: Nebojsa Grahovac, Cyril Dumoulin - Xavier Barachet, Karel Nocar 2, Bertrand Roine 3, Banjamin Gille 2, Edin Basic 8, Cedric Paty 4 oraz Laurent Busselier 5, Gregoire Detrez, Damir Bicanic, Guillame Saurina 1.

Kary: Vive Tragi - 4, Chambery - 8 minut. Sędziowie: Aleksandar Pandzić i Iwam Mosorinski (obaj Serbia). Widzów komplet 4000.

FC Barcelona - THW Kiel 32-29 (13-15)

                            M   Z  R  P  Bramki    Pkt
1. THW Kiel 7 4 2 1 219-197 10
2. Rhein-Neckar Loewen 7 4 2 1 213-195 10
3. FC Barcelona 7 3 2 2 221-202 8
4. Chambery Savoie HB 7 3 0 4 181-214 6
5. KS Vive Kielce 7 1 2 4 193-205 4
6. Celje Pivovarna Lasko 7 2 0 5 216-230 4

źródło informacji: INTERIA.PL/PAP

sobota, 4 grudnia 2010

Miedwiediew o katastrofie: Nie mogłem uwierzyć


Od początku było jasno powiedziane, że wszystkie materiały - dotyczące katastrofy smoleńskiej - zostaną przekazane Polakom; gdybyśmy czegoś nie przekazali, na dziesięciolecia stałoby się to powodem napięć w naszych stosunkach - powiedział w wywiadzie dla "Wprost" prezydent Rosji Dmitrij Miedwiediew.

Dmitrij Miedwiediew
Dmitrij Miedwiediew /AFP

W wywiadzie przeprowadzonym przez Tomasza Lisa, który ukaże się w najnowszym wydaniu "Wprost", Miedwiediew wspominał, że 10 kwietnia - w dniu katastrofy pod Smoleńskiem - zadzwonił do ówczesnego marszałka Sejmu Bronisława Komorowskiego i powiedział mu nie tylko, że Rosjanie cierpią razem z Polakami "z powodu tego, co się stało", ale też, że dołożą "wszelkich starań, by przeprowadzić rzetelne śledztwo".

"Wnioski Międzynarodowego Komitetu Lotniczego już są. Absolutnie uważam, że powinny być w pełni udostępnione wszystkim zainteresowanym. Nagrania rozmów załogi z ziemią, z wieżą kontrolną, decyzje, które były podejmowane, czynniki, które wpłynęły na podjęcie decyzji. Od początku było jasno powiedziane, że wszystkie materiały zostaną przekazane Polakom" - powiedział prezydent Rosji.

"Współpraca poprawiła nasze stosunki"

Po pierwsze - podkreślił - "dlatego, że Polacy stracili swojego prezydenta i część swojej elity, a to jest wręcz tragedią narodową". "Po drugie, trzeba mieć świadomość, że gdybyśmy czegoś nie przekazali, to na dziesięciolecia stałoby się to powodem napięć w naszych stosunkach. Dlatego - jeszcze raz powtarzam - uważam, że zrobiliśmy wszystko, co potrzeba" - powiedział Miedwiediew.

Rosyjski prezydent podkreślił w wywiadzie, że ma swoje stanowisko w sprawie polsko-rosyjskiej współpracy po katastrofie smoleńskiej.

"Uważam, że współpraca ta w sposób istotny poprawiła nasze stosunki. Owszem, to się stało w efekcie bolesnego, tragicznego zdarzenia. Niemniej współpraca ta pozwoliła zademonstrować dobre intencje strony rosyjskiej" - powiedział prezydent Rosji.

Podkreślił, że pomyślał iż "powinniśmy maksymalnie otworzyć się na wyjaśnianie przyczyn katastrofy, aby nie budziło to wątpliwości tych, którzy stracili swoich bliskich". "Ale także tych, którzy, powiedzmy to - nie bardzo sympatyzują z Rosją, aby to było jasne i zrozumiałe dla każdego Polaka" - mówił rosyjski prezydent.

Dlatego - ocenił - "ta współpraca jest rzeczywiście bardzo głęboka, współpraca między strukturami rządowymi, między prokuraturami, między naszymi służbami lotniczymi, współpraca w ramach działalności Międzynarodowego Komitetu Lotniczego".

"Nie mogłem uwierzyć"

Wspominając dzień katastrofy pod Smoleńskiem - w której zginęło 96 osób, w tym prezydent Lech Kaczyński - Miedwiediew powiedział, że nie mógł uwierzyć, że "coś takiego w ogóle jest możliwe".

"Najpierw pomyślałem, że to musi być jakaś pomyłka. Ale potem docierały do mnie kolejne oficjalne komunikaty i wtedy - ponieważ nie było już żadnych wątpliwości - zrozumiałem, że to jest straszna katastrofa, ogromna tragedia. Jako prezydent i jako zwykły rosyjski obywatel, jako człowiek po prostu, odczuwałem przede wszystkim ból z powodu śmierci tak dużej liczby ludzi" - wspomniał rosyjski prezydent.

Ta tragedia - zaznaczył - "miała jednak również bardzo złożony, symboliczny wymiar - samolot rozbił się w miejscu już w dramatyczny sposób naznaczonym przez historię".

"I oczywiście, wszystko to, nie będę tego ukrywał, powodowało, że wielka tragedia miała swój szerszy, trudny kontekst. Nasze zadanie, zadanie Federacji Rosyjskiej, polegało w tym momencie na tym, aby pokazać naszym polskim kolegom, że po pierwsze, jesteśmy razem z nimi, z całym polskim narodem, a po drugie, że jesteśmy absolutnie otwarci na zbadanie okoliczności tej tragedii" - powiedział prezydent Rosji.

Choć - dodał - oczywiście rozumiał, że "w nieuchronny sposób pojawią się ludzie, którzy będą tworzyli najdziwniejsze, paradoksalne hipotezy". "Uznałem, że tym ważniejsze jest pokazanie od razu naszej chęci dokładnego wyjaśnienia wszystkich okoliczności" - podkreślił Miedwiediew.

Trudności wynikają z przeszłości

Prezydent Rosji powiedział też w wywiadzie, że jego zdaniem trudność w stosunkach rosyjsko-polskich i w stosunkach Rosji z niektórymi innymi krajami, polega na całym zespole "tragicznych wydarzeń z przeszłości, prawdziwych, niekwestionowanych dramatów".

Więcej na ten temat

  • Wizyta prezydenta Rosji Dmitrija Miedwiediewa jest szansą "na nowy, chciałbym bardzo, aby dobry, rozdział w relacjach polsko-rosyjskich" - stwierdził prezydent Bronisław Komorowski w wywiadzie dla TVP1. Jak mówił, trzeba pamiętać, że ten nowy rozdział oznacza też "dobre wykorzystanie tego, że dzisiaj my jesteśmy silni naszym silnym członkostwem w NATO i UE". więcej »

"A jeden z nich jest tragedią szczególnie straszną - mówię o Katyniu. Przy czym w dorosły wiek weszło całe pokolenie ludzi, którzy być może o tym dramacie wiedzą niewiele. Osobiście uważam, że naszym zadaniem w Federacji Rosyjskiej jest opowiedzieć o tej tragedii prawdę. Musiałem sam to zrobić. Musiałem jasno powiedzieć, co się stało, a jednocześnie musiałem jasno ocenić to, co się stało" - powiedział Miedwiediew.

I - jak dodał - dziś może powiedzieć otwarcie, że "bardzo wielu Rosjan zgadza się z tą oceną". Prezydent Rosji przypomniał, że "Duma Państwowa w sprawie zbrodni katyńskiej przyjęła odpowiednią uchwałę". W jego ocenie, ta uchwała jest bardzo ważna.

"Wszystko to świadczy o zmianie świadomości społecznej w Rosji. Uważam jednak, że takie zmiany powinny mieć miejsce nie tylko w Rosji. Aby nasze stosunki przekształcić w relacje partnerskie, nastawione na przyszłość, i jeśli rzeczywiście ma to być trwałe, to zmiany powinny zajść także w świadomości społecznej Polski. To znaczy, że Polacy powinni umieć spojrzeć na nową Rosję" - powiedział Miedwiediew.

Podkreślił, że nie chce rozpatrywać "naszych stosunków z punktu widzenia chwilowych korzyści". "Rzeczywiście mamy złożoną historię, ale możemy zmienić przyszłość naszych relacji, jeśli tylko oprzemy je na dobrej wierze i na wzajemnym zaufaniu" - powiedział prezydent Rosji.

Na uwagę, że jego stanowisko w sprawie zbrodni katyńskiej jest jasne, podobnie jak stanowisko Dumy, ale niedawno w imieniu rządu rosyjskiego do Trybunału w Strasburgu trafiło stanowisko w sprawie tej zbrodni, w którym nazwano ją "wydarzeniem", a sprawców "nieznanymi sprawcami" i pytanie skąd ta różnica, Miedwiediew odpowiedział: "Szczerze mówiąc, nawet nie bardzo wiem, o jakim stanowisku pan mówi i kto je wyrażał".

Winny jest Stalin

"Bo jeśli chodzi o ocenę polityczną, to ona została jasno przez mnie wyrażona. Duma Państwowa znowu wróciła do tej sprawy. Za zbrodnię odpowiada Stalin i jego klika. Potwierdzają to dokumenty. Próba podważania wiarygodności tych dokumentów, mówienie, że zostały sfałszowane, jest po prostu czymś niepoważnym. Czynią to osoby, które chciałyby nie dostrzegać natury i historii reżimu stworzonego w naszym kraju przez Stalina" - powiedział prezydent Rosji.

Miedwiediew powiedział też w wywiadzie, że stosunki polsko-rosyjskie mają "swoją dosyć złożoną historię".

"W historii tej były strony jasne, ale też trudne i ciemne. Tyle że w życiu bardzo ważne jest, by starać się oddzielić historię, jakakolwiek by była, od teraźniejszości. W przeciwnym wypadku zawsze będziemy zakładnikami przeszłości. Ale jednocześnie nie możemy zapominać o lekcjach historii" - powiedział rosyjski prezydent.

"Zmiana w relacjach jest możliwa"

W jego opinii, "trzeba więc znaleźć równowagę między tym, aby pamiętać o historii i wyciągać z niej odpowiednie wnioski, a tym, by nie stawać się jej zakładnikiem". "I chyba, niestety, tej równowagi dotąd nie udawało się nam znaleźć. Cieszę się, że w ostatnich miesiącach chyba zbliżyliśmy się do sytuacji, w której możliwa jest zmiana w relacjach między Rosją a Polską" - powiedział Miedwiediew.

"Gotów jestem powiedzieć Polakom, którzy chcą wierzyć w pozytywne zmiany, oraz wszystkim obywatelom Rosji - gdyż to są zmiany czynione nie tylko dla Polaków, ale również dla Rosjan - że dzisiaj możemy podjąć decyzje, które pozwolą zlikwidować wszystko to, co stanowi pochodzącą z przeszłości barierę w naszych stosunkach. A jeśli to nastąpi, nasze relacje będą wyglądały zupełnie inaczej niż dotychczas. To jest w zasięgu naszych możliwości i to rzeczywiście powinien być wybór strategiczny, nie zaś taktyczny ruch służący osiągnięciu jakichś doraźnych korzyści" - powiedział prezydent Rosji.

źródło informacji: INTERIA.PL/PAP