środa, 4 maja 2011

"Osama ben Laden musiałby być nagi, żeby dali mu się poddać"


mig
2011-05-04, ostatnia aktualizacja 2011-05-04 17:58
Osama ben Laden
Osama ben Laden
Fot. MAZHAR ALI KHAN AP

Osama ben Laden musiałby być nagi, żeby komandosi US Navy Seals, którzy szturmowali jego rezydencję, zaakceptowali jego deklarację "poddaję się". Tak długo, jak komandosi nie byliby absolutnie pewni, że najbardziej poszukiwany terrorysta świata nie stanowi zagrożenia, mogli użyć broni - twierdzą Amerykanie.

Amerykańscy komandosi zaakceptowaliby deklarację ben Ladena o poddaniu się tylko wówczas, jeśli byliby na 100 proc. pewni, że był on nieuzbrojony i "nie stanowił żadnego niebezpieczeństwa" - tak wyjaśniał na antenie telewizji Fox News John Brennan, szef doradców Baracka Obamy ds. bezpieczeństwa, okoliczności zastrzelenia przez żołnierzy USA Osamy ben Ladena.

Według najnowszych doniesień szef Al-Kaidy w chwili śmierci nie był uzbrojony. Jak jednak stwierdził w telewizji Fox Brennan, szturmujący twierdzę terrorysty w pakistańskim mieście Abbottabad żołnierze mogliby zaakceptować deklarację terrorysty o tym, że się poddaje tylko, gdyby "byli pewni, że (...) nie ma on na swoim ciele ładunków wybuchowych, jakiejś ukrytej broni czy czegokolwiek podobnego".

Szybki kredyt w mBanku!
Gotówkę dostajesz przelewem w 15 minut na eKONTO. Sprawdź!
Tania drukarnia internetowa!
Plakaty, ulotki, wizytówki. Sprawdź ofertę drukarni Klikdruk.
FULDA SportControl
Technologia, która wyprzedza konkurencję!
Gazeta Biznes
"Miał małą szansę odezwać się, zanim dostał kulę w głowę"

Eksperci cytowani przez "Los Angeles Times" twierdzą, że chwilą, gdy między amerykańskimi żołnierzami a obrońcami willi ben Ladena wywiązała się walka i padły strzały, szanse na poddanie się i schwytanie ben Ladena żywego spadły niemal do zera. Z kolei Leon Panetta, obecny szef CIA, stwierdził, że nie wierzy, by ben Laden miał szansę powiedzieć cokolwiek przed tym, jak dostał kulę w głowę.

Typowany na nowego sekretarza obrony USA Panetta ujawnił też, że - wbrew wcześniejszym informacjom - Barack Obama nie oglądał ataku na twierdzę ben Ladena na żywo i nie widział momentu zastrzelenia terrorysty. W relacji na żywo, która docierała do Białego Domu, było 25-minutowe opóźnienie, potem nastąpiła całkowita utrata łączności, a kiedy została ona przywrócona, było już po strzelaninie, a ben Laden nie żył.

Wcześniej rzecznik prasowy Białego Domu Jay Carney zdementował niektóre z informacji, które podał wczoraj mediom John Brennan. Wbrew słowom doradcy Obamy ds. bezpieczeństwa, Carney oświadczył, że Osama ben Laden nie był uzbrojony, "nie zaangażował się w wymianę ognia" i nie użył swojej żony jako żywej tarczy. Kobieta miała sama ruszyć na atakujących Amerykanów i dostała postrzał w nogę. Carney dodał, że dwa dni temu Brennan podawał te informacje "w wielkim pośpiechu". Podtrzymał jednak linię Waszyngtonu, według której ben Laden podczas akcji "stawiał opór". - Opór nie wymaga użycia broni - podkreślił rzecznik Białego Domu.

"Musiałby być nagi, aby dali mu się poddać"

Amerykańskie wojsko obowiązuje podczas akcji kodeks postępowania, tzw. "rules of engagement", który określa jasno, kiedy i w jakich okolicznościach żołnierzom wolno użyć broni. Zapytany o jego zastosowanie w tej sytuacji doradca kongresu USA stwierdził krótko: "Musiałby być nagi, aby pozwolili mu się poddać".

Z kolei oficer sił specjalnych USA powiedział gazecie "Los Angeles Times", że "prawo do samoobrony nigdy nie może być zakazane. Jeśli ktokolwiek w takiej sytuacji jak ta odczuwa w jakikolwiek sposób, że istnieje zagrożenie...to może być ruch, albo niestosowanie się do poleceń...użycie siły byłoby zaakceptowane".

- A szturmujący (rezydencję ben Ladena - red.) są jednymi z najlepszych, najlepiej wyćwiczonych, oni trenują ratowanie zakładników - dodaje w rozmowie z "L.A. Times" pragnący zachować anonimowość wojskowy. Amerykańskich działań bronił też Tony Blair. Były premier Wielkiej Brytanii oświadczył w telewizji BBC, że cała operacja została przeprowadzona przez żołnierzy USA tak dobrze, jak to było możliwe, "w rzeczy samej wspaniale wykonana".

Żywy Osama większym problemem niż martwy

Tymczasem "Los Angeles Times" pisze, że Osama żywy byłby dla Amerykanów znacznie większym problemem niż Osama martwy. "USA musiałyby stawić czoła pytaniom o legalność pochwycenia więźnia na terytorium suwerennego państwa bez jego zezwolenia, a także kwestii tego, czy traktować go jak jeńca wojennego, czy uruchomić sprawę karną" - pisze kalifornijski dziennik.

W ubiegłym miesiącu Leon Panetta spekulował, że w przypadku schwytania ben Laden zostałby najprawdopodobniej przetransportowany do bazy Bagram w Afganistanie, a potem do Guantanamo na Kubie. Byłoby to fatalne dla wizerunku Baracka Obamy, który obiecywał, że Guantanamo zamknie. A każdy proces, tak karny, jak i wojskowy, byłby sprezentowaniem najsłynniejszemu terroryście świata możliwości kontaktu z tym światem - stwierdza amerykańska gazeta.

Córka ben Ladena: Najpierw tatę złapali, a potem zabili. Sprzeczne doniesienia nt. akcji USA


mig
2011-05-04, ostatnia aktualizacja 59 minut temu
Pierwsza strona niemieckiego ''Morgenposta'' z informacją o śmierci ben Ladena
Pierwsza strona niemieckiego ''Morgenposta'' z informacją o śmierci ben Ladena
Fot. Markus Schreiber AP

Przesłuchiwana przez pakistańskie siły bezpieczeństwa 12-letnia córka Osamy ben Ladena powiedziała, że amerykańscy żołnierze najpierw schwytali jej ojca, a dopiero potem zastrzelili - donosi telewizja Al-Arabija. Tymczasem Biały Dom zapowiada, że zdjęcia martwego terrorysty nie zostaną upublicznione.

Pakistańczyk wykrzykuje antyamerykańskie hasła na wiecu potępiającym zabicie Osamy ben Ladena
Fot. Khalid Tanveer AP
Pakistańczyk wykrzykuje antyamerykańskie hasła na wiecu potępiającym zabicie...
Narastają wątpliwości wokół tego, jak naprawdę wyglądała akcja amerykańskich komandosów w Abbotabadzie w Pakistanie. Pierwsze doniesienia z Białego Domu mówiły o szturmie oddziałów Navy Seals na willę, w której ukrywał się Osama ben Laden. W wyniku strzelaniny, która miała wywiązać się między atakującymi Amerykanami a broniącymi domu bliskimi współpracownikami przywódcy Al-Kaidy, Osama miał zginąć. Dziś Biały Dom uściślił: sam Osama nie miał przy sobie widocznego uzbrojenia, jednak komandosi nie mieli stuprocentowej pewności, czy był bezbronny.

Tymczasem - według doniesień telewizji Al-Arabija -12-letnia córka zabitego terrorysty numer 1 na świecie opisała przesłuchującym ją pakistańskim śledczym nieco inny przebieg wydarzeń.

Al-Arabija: USA schwytały żywego Osamę. Potem zginął

Po tym, jak amerykańskie śmigłowce odleciały do Afganistanu, unosząc na pokładzie ciało ben Ladena i - najprawdopodobniej - jego syna, na miejsce akcji przybyły oddziały pakistańskie, które zatrzymały pozostałe osoby znajdujące się na terenie posiadłości w Abbotabadzie.

Według CNN obecnie ludzie ci są przesłuchiwani przez Pakistańczyków. Wśród sześciorga odnalezionych na miejscu akcji dzieci miała być m.in. właśnie 12-letnia córka Osamy, która - według arabskiej stacji - na własne oczy widziała jego śmierć.

Sprzeczne informacje o akcji w domu ben Ladena

Jak relacjonuje Al-Arabija, powołując się jednak wyłącznie na "anonimowych urzędników pakistańskich służb bezpieczeństwa", ben Laden w chwili ataku przebywał na parterze swojego domu. Amerykańscy żołnierze - według Al-Arabiji - mieli najpierw schwytać Osamę żywego, a potem do niego strzelili.

Arabska telewizja podaje jeszcze jeden sensacyjny szczegół, sprzeczny z doniesieniami zachodnich mediów: otóż nikt z przebywających w domu osób nie wystrzelił w stronę amerykańskich komandosów ani jednej kuli.

Inne raporty mówią o strzelaninie, jaka wywiązała się w kryjówce ben Ladena. Informacje te oparte są jednak wyłącznie na zeznaniach mieszkańców tego domostwa.

Brak zaufania między USA a Pakistanem

Sprzeczne informacje zachodnich i arabskich mediów wpisują się w informacyjną wojnę, która rozgorzała między władzami USA i Pakistanu natychmiast po ogłoszeniu informacji o amerykańskiej akcji.

Islamabad, oficjalnie sojusznik USA w wojnie z terroryzmem, wspierający amerykańską interwencję w sąsiednim Afganistanie, poszedł na współpracę bardzo niechętnie. Pakistańska opinia publiczna nie jest przychylna Amerykanom, a wpływy talibów w tym kraju są bardzo szerokie - powiązania sięgają wysokich szczebli pakistańskich władz.

Szef CIA Leon Panetta powiedział nawet w wywiadzie dla telewizji ABC, że Pakistańczycy nie byli informowani o akcji przeciw ben Ladenowi, bo mogło to się skończyć przeciekiem. - Mogli ostrzec nasz cel - powiedział wprost Panetta.

Islamabad: współpraca USA i Pakistanu jest dobra

Tymczasem pakistański prezydent Asif Ali Zardari odrzucił jako "pozbawione podstaw" oskarżenia o to, że jego kraj jest bezpieczną przystanią dla ekstremistów (ben Laden miał mieszkać w Abbotabadzie, tuż obok jednej z najważniejszych pakistańskich baz wojskowych, ponad pięć lat). "Dekada współpracy i partnerstwa USA i Pakistanu doprowadziła do eliminacji Osamy ben Ladena, stałego zagrożenia dla cywilizowanego świata" - napisał Zardari w artykule dla "Washington Post".

Jednak niektórzy amerykańscy kongresmeni już postawili pytanie, czy w obliczu niepewności pakistańskiego sojusznika Waszyngton nie powinien zakręcić kurka z miliardami dolarów pomocy dla Pakistanu. A czołowy doradca Baracka Obamy ds. bezpieczeństwa, John Brennan, powiedział wczoraj w telewizji ABC, że amerykański rząd musi zbadać, "jakiego rodzaju sieć wsparcia mógł mieć (w Pakistanie - red.) ben Laden".

Obama: Nie udostępnimy zdjęć zabitego ben Ladena

prot, PAP
2011-05-04, ostatnia aktualizacja 41 minut temu

Zdjęcia martwego Osamy ben Ladena nie zostaną udostępnione opinii publicznej - postanowił prezydent USA Barack Obama. Jego decyzję krytykuje część opozycji.

Prezydent zgodził się z argumentami, że opublikowanie drastycznych zdjęć może podsycić nastroje gniewu i odwetu wśród ekstremistów muzułmańskich. Na zdjęciach - jak poinformowali politycy z Kongresu, którym je pokazano - widać głowę ben Ladena z otwartą raną po kuli i m.in. fragmenty mózgu terrorysty. Jedno oko pozostaje otwarte, w miejscu drugiego jest tylko dziura od kuli.

Sprzeciw Clinton

Dyrektor CIA Leon Panetta mówił, że zdjęcia "zostaną w końcu pokazane" opinii. CIA kierowała akcją w Pakistanie. Przeciwko udostępnieniu fotografii mediom wystąpili jednak: sekretarz stanu Hillary Clinton i szef Pentagonu Robert Gates. Argumentowali oni, że niemal wszyscy na świecie wierzą, że ben Laden nie żyje. Wątpliwości mają tylko najbardziej zagorzali sympatycy szefa Al-Kaidy, których nawet zdjęcia jego zwłok mogą nie przekonać.

Przeciwko publikacji zdjęć wystąpił także republikański przewodniczący Komisji ds. Wywiadu Izby Reprezentantów Mike Rogers. - Ryzyko dla wojsk amerykańskich za granicą przewyższa tutaj ewentualne korzyści. Zwolennicy teorii spiskowych na świecie będą po prostu mówić, że zdjęcia są sfabrykowane - powiedział kongresman.

Niektórzy konserwatywni komentatorzy wykorzystują jednak decyzję Obamy do jego krytyki. Powołują się na zasadę przejrzystości działania rządu i krytykują "nadmierne" - ich zdaniem - liczenie się administracji z wrażliwością muzułmanów.

Czy USA powinny pokazać zdjęcie ciała Osamy ben Ladena?. Głosuj w sondażu >>