sobota, 18 czerwca 2011

Najgorsza katastrofa w historii. Rząd Japonii ukrywał prawdę?


dzisiaj, 06:57 MŁS / aljazeera.com
Elektorwnia jądrowa - Fukushima, fot. Reauters
Elektorwnia jądrowa - Fukushima, fot. Reauters

Eksperci uważają, że katastrofa nuklearna w Japonii miała i ma daleko idące skutki, których rząd do tej pory nie ujawnił opinii publicznej. - Fukushima jest największą katastrofą przemysłową w historii ludzkości – powiedział Arnold Gundersen główny inżynier firmy konsultingowej Fairewinds Associates.

W Japonii 9-stopniowe trzęsienie ziemi w dniu 11 marca spowodowało potężne tsunami, które przyczyniło się do awarii chłodzenia w Tokyo Electric Power Company (TEPCO) - elektrowni jądrowej w Fukushimie. Doprowadziło to do eksplozji wodoru i awarii reaktora. Rząd Japonii musiał ewakuować osoby mieszkające w promieniu 20 km od zakładu.

Gundersen, licencjonowany operator reaktora z 39-letnim doświadczeniem w przemyśle energetyki jądrowej, zarządzał i koordynował projekty w 70 elektrowniach jądrowych w USA, mówi że reaktor elektrowni jądrowej w Fukushimie, jest bardziej narażony na wybuch, niż powszechnie się sądzi.

- Fukushima ma trzy reaktory jądrowe i cztery rdzenie z paliwem nuklearnym narażone na wybuchy. Pręty paliwa rozpaczliwie potrzebują chłodzenia, a niestety nie ma możliwości, aby je odpowiednio ochłodzić – powiedział Gundersen.

Firma TEPCO rozpyla wodę na reaktor i rdzenie z paliwem, ale to doprowadziło do jeszcze większych problemów, takich jak większe promieniowanie, czy generowanie setek tysięcy ton wysoko radioaktywnej wody morskiej.

- Problemem jest to, jak utrzymać chłodzenie. Nalewanie wody morskiej nie jest rozwiązaniem. Pojawia się pytanie, co zrobią z odpadami, które ten system produkuje i które będą zawierać pluton i uran. Gdzie wpompują tą radioaktywną wodę? – zastanawia się Gundersen.

Dużym problem jest teraz określenie obszaru, na którym doszło do zanieczyszczenia środowiska naturalnego.

- Dane pokazują, że jesteśmy na dobrej drodze żeby odnaleźć obszary skażone. I tak nie uda się oczyścić wszystkiego. Będą i są obszary położone bardzo daleko od reaktora, które i tak będą skażone – zauważa Gundersen.

Centrala Jądrowa w Japonii przyznała w końcu, w tym miesiącu, że reaktory 1, 2 i 3 w zakładzie Fukushima uległy całkowitemu stopieniu. TEPCO ogłosiło, że wypadek prawdopodobnie wprowadził więcej materiałów promieniotwórczych do środowiska, niż Czarnobyl, co czyni go najtragiczniejszym wypadkiem jądrowym w historii.

W USA lekarka Janette Sherman i epidemiolog Joseph Mangano opublikowali pracę, gdzie pokazują że zanotowano 35-procentowy wzrost umieralności niemowląt w miastach USA leżących na północny-zachód, od elektrowni w Fukushimie.

W badaniach analizowano osiem miast San Jose, Berkeley, San Francisco, Sacramento, Santa Cruz, Portland, Seattle i Boise, ramy czasowe raportu to dziesięć tygodni bezpośrednio po katastrofie.

Bardzo dużo promieniowania dostało się do atmosfery zaraz po wybuchu.

- Nowe obliczenia pokazują, że w ciągu pierwszego tygodnia od wypadku, uwolnione zostało 2-3 razy więcej promieniowania, niż w ciągu 80 dni po wybuchu. Odkrywamy, radioaktywne cząstki, (które mogą prowadzić do powstania raka) wszędzie w Japonii, nawet w Tokio. W ciągu ostatnich 90 dni ilość tych cząstek spada, ale i tak występują one w wysokich stężeniach – dodał Gundersen.

Radioaktywne filtry powietrza z samochodów w prefekturze Fukushima i Tokio są teraz powszechne, a Gundersen mówi, że "zgodnie z jego informacjami znaleziono takie radioaktywne filtry powietrza również aglomeracji Seattle w USA".

Zagranica bardzo szybko zareagowała na wydarzenia związane z elektrownią jądrową i wyciągnęła daleko idące wnioski. W reakcji na katastrofę z Fukushimy, Niemcy chcą wygasić wszystkie swoje reaktory jądrowe w ciągu następnej dekady. W referendum przeprowadzonym w poniedziałek, 95 procent Włochów głosowała przeciwko budowie nowych reaktorów. Niedawny sondaż gazety w Japonii pokazuje, że prawie trzy czwarte respondentów opowiada się za wycofaniem energii jądrowej z Japonii.

Niestety w Ameryce nie zostały podjęte żadne długofalowe działania. Nuclear Exelon Corporation firma obsługująca reaktor w stanie Illinois, była jednym z największych darczyńców kampanii Baracka Obamy i jest jednym z największych pracodawców w Illinois, gdzie Obama został senatorem. Exelon przekazała ponad 269 000 dolarów na kampanię prezydencką Obamy.

Dr Shoji Sawada jest fizykiem teoretykiem cząstek i emerytowany profesor Uniwersytetu Nagoya w Japonii. Jest zaniepokojony typami elektrowni jądrowych w swoim kraju, oraz faktem, że większość z nich jest projektu amerykański inżynierów.

- Większość reaktorów w Japonii zostało zaprojektowanych przez amerykańskie firmy, które nie dbają o skutki trzęsienia ziemi i myślę, że ten problem dotyczy wszystkich elektrowni atomowych w Japonii – powiedział Dr Sawada.

Korzystanie z energii jądrowej do produkcji energii elektrycznej w Japonii jest produktem polityki jądrowej USA i to według Dr Sawada stanowi duży problem.

Jako 13-letni chłopak dr Sawada doświadczył nuklearnego ataku USA na Hiroshimę. Jego dom położony był w odległości 1400 metrów od hipocentrum wybuchu.

- Myślę, że przypadek Fukushimy doprowadził do porzucenia przez japończyków mitu, o bezpiecznej elektrowni jądrowej. Teraz opinie szybko się zmieniły. Ponad połowa mieszkańców uważa, że Japonia powinna dążyć do uzyskania energii elektrycznej z naturalnych źródeł – dodał Dr Sawada.

Dr Ramana oczekuje że reaktor jądrowy zostanie całkowicie wychłodzony dopiero po dwóch latach od katastrofy. Jednak jak przyznaje - usuwanie radioaktywnych zanieczyszczeń potrwa rok lub nawet dwa lata.

- Dopóki nie będziemy wiedzieć, jak bezpiecznie pozbyć się materiałów radioaktywnych generowanych przez elektrownie jądrowe, powinniśmy odłożyć te działania, tak aby nie spowodować dalszej szkody dla przyszłych pokoleń – zauważa Dr Sawada.

(KK)

USA - Polska: wspaniały triumf Biało-Czerwonych


dzisiaj, 03:39 WD / Onet.pl
USA - Polska
fot. FIVB

Reprezentacja Polski pokonała 3:0 (25:22, 25:19, 25:20 ) USA w meczu grupy A Ligi Światowej. Biało-Czerwoni zagrali bardzo dobre spotkanie, odważnie atakowali i skutecznie bronili. Podopieczni Andrei Anastasiego odnieśli piękne zwycięstwo, podobne do tego jak na inaugurację tegorocznych rozgrywek w Łodzi.

Zdecydowanym faworytem sobotniego spotkania byli reprezentanci USA. Mistrzowie olimpijscy to bardziej doświadczony zespół, który po swojej stronie miał również atut hali. W Chicago zgromadziło się sporo kibiców, którzy dopingowali kadrę Andrei Anastasiego, ale to Amerykanie grali u siebie.

Polacy rozpoczęli spokojnie. Od początku starali się prowadzić wyrównaną wymianę, co przynosiło wymierne skutki. W jednym z decydujących momentów sprawy w swoje ręce wziął Michał Kubiak. Zawodnik AZS Politechniki Warszawskiej udanie zaatakował tuż przed drugą przerwą techniczną, co dało Biało-Czerwonym przewagę dwóch punktów.

Nasi siatkarze nie roztrwonili tej przewagi, ale skrupulatnie ją kontrolowali, a w efekcie wygrali pierwszą partię 25:22.

Drugi set rozpoczął się dla Polaków również bardzo dobrze. Amerykanie nie potrafili sobie poradzić z przyjęciem trudnej zagrywki Marcina Możdżonka, dzięki czemu podopieczni Anastasiego wypracowali sobie kilkupunktową przewagę.

Mistrzowie olimpijscy byli bezradni w długich wymianach, które zazwyczaj padały łupem naszej reprezentacji. Fantastycznie na środku spisywał się Możdżonek, wysoką skuteczność utrzymywał Bartosz Kurek, a po drugiej stronie błędy popełniał między innymi Matt Anderson. Nie szło kapitanowi reprezentacji USA Williamowi Priddy'emu. Gospodarze popełniali sporo błędów, które kosztowały ich również porażkę w drugiej odsłonie meczu. Tym razem Polacy zagrali jeszcze skuteczniej i pokonali utytułowanych rywali 25:19.

Dość ciężko dla Polaków rozpoczęła się trzecia partia. Wówczas popełnili kilka prostych błędów, między innymi na zagrywce, co przełożyło się na wynik. Na pierwszej przerwie technicznej Biało-Czerwoni przegrywali 6:8. Szybko jednak dwie akcje Kurka i Możdżonka spowodowały, że nasza reprezentacja doprowadziła do remisu, a po chwili po kontrze Zbigniewa Bartmana, wyszła na prowadzenie.

W ważnym momencie Kurek popisał się asem serwisowym, dzięki któremu Polacy odskoczyli na dwa punkty różnicy. Najlepiej punktujący zawodnik Ligi Światowej był na ustach dopingujących Polaków, którzy w sporej liczbie zasiedli na trybunach w hali w Chicago.

Trener reprezentacji USA poprosił o czas dla swojego zespołu, ale to nie wybiło przyjmującego PGE Skry Bełchatów z rytmu i po przerwie ten popisał się znowu asem. W ślady swojego klubowego kolegi poszedł Możdżonek, który serwował lekko, ale jego techniczna zagrywka siała spustoszenie w szeregach rywali. Na drugą przerwę techniczną nasi siatkarze schodzili prowadząc 16:11.

Polacy wytrzymali presję i kontrolując przebieg gry nie dali się dogonić gospodarzom. W końcówce udanie zaatakował Zbigniew Bartman i zapewnił swojemu zespołowi aż pięć piłek meczowych. Paul Lotman wprawdzie odpowiedział atakiem ze skrzydła, ale po chwili Amerykanie zepsuli zagrywkę i siatkarze reprezentacji Polski unieśli ręce w geście triumfu.

USA - Polska 0:3 (22:25, 19:25, 20:25)

USA: Matt Anderson (7), David Lee (6), William Priddy (13), Ryan Millar, Brian Thornton, Clayton Stanley (11), Richard Lambourne, Evan Patak, Paul Lotman (4), Donald Suxho, Scott Touzinsky, Russell Holmes (2).

Polska: Piotr Nowakowski (4), Bartosz Kurek (12), Zbigniew Bartman (16), Michał Kubiak (9), Łukasz Żygadło, Marcin Możdżonek (10), Krzysztof Ignaczak, Jakub Jarosz (1), Paweł Woicki.

Zobacz serwis Ligi Światowej w Onet.pl

środa, 1 czerwca 2011

Kapica: Ustawa nie zakazuje gry w pokera

O konsekwencjach nowelizacji ustawy hazardowej, tym, co w postrzeganiu hazardu zmieniła afera hazardowa i jej skutkach dla przeciętnego Kowalskiego rozmawiamy z Jackiem Kapicą, Podsekretarzem Stanu w Ministerstwie Finansów.

Mateusz Szymański: Panie Ministrze, ustawa hazardowa została przyjęta przez Sejm. Budzi jednak duże kontrowersje, zarówno wśród biznesmenów działających w branży hazardowej jak i samych graczy. Jakie korzyści przynosi ta ustawa państwu i obywatelom?

Jacek Kapica: To co wzbudza najwięcej emocji, to jasno określone zasady organizacji gier w internecie, czyli to, co do tej pory nie było wyraźnie uregulowane. Przepisy ustawy formułują wprost zakaz organizacji gier w Internecie z wyjątkiem zakładów wzajemnych, dla których określono warunki ich organizacji. Istotne są również przepisy dające narzędzia do egzekucji prawa, czego w dotychczasowym stanie prawnym brakowało. Poza tymi przepisami ustawa zawiera w większości rozwiązania przeniesione z poprzedniego stanu prawnego oraz wprowadza liberalne zasady dotyczące organizowania małych loterii fantowych, z których środki są przeznaczane na cele charytatywne.

Dlaczego zakłady bukmacherskie uznano za legalne zakłady wzajemne, natomiast poker w najpopularniejszych odmianach trafił do jednego worka z ruletką i blackjackiem? Czy rząd opierał się na konkretnych ekspertyzach w tej sprawie?

Gra w pokera jest grą hazardową opartą na elemencie losowym (rozdaniu kart), co potwierdził wyrok sądu administracyjnego. Podobnie ta gra jest traktowana w wielu krajach. Jednocześnie ze względu na bezpośrednie uczestnictwo w grze oraz następujące w jej toku rozstrzygnięcie, gra w karty buduje uzależnienia w większym stopniu niż np. zakłady wzajemne, których wynik jest ogłaszany w określonym odstępie czasowym od ich zawarcia.

Poker został zalegalizowany wyłącznie w kasynach, w odmianie turniejowej. Dlaczego tylko tam? Argument o ochronie nieletnich do mnie nie przemawia. Z doświadczenia wiem, że dużo łatwiej osobie nieletniej kupić piwo niż zarejestrować się w internetowym serwisie pokerowym, a już na pewno wypłacić z niego pieniądze.

Przy grze w pokera na pieniądze, w którym gracze grają miedzy sobą, mogą oni mieć wpływ na przebieg gry poprzez umówienie się co do rozegrania partii pokera, a w konsekwencji może dochodzić do ustawionego przekazania pieniędzy w celu ich zalegalizowania przed organami podatkowymi. Zatem wyeliminowano taki proces gry, który mógłby pozwalać na wprowadzenie do puli wygranych środków pochodzących z nieujawnionych źródeł, które w przypadku odstąpienia od gry w dowolnym czasie, stanowiłyby walory z niej wyniesione. Dlatego też zaakceptowano jedynie uczestnictwo w turniejach rozgrywanych w kasynach gry, do których wejście jest rejestrowane, przebieg gry monitorowany, a w przypadku wygranej może być wydawane zaświadczenie o legalności pochodzenia pieniędzy.

Jaki wpływ na obecny kształt ustawy miała afera hazardowa?


Pozwoliła na całościowe uregulowanie hazardu w polskich przepisach. Zwróciła uwagę mediów, jako recenzenta działań organów państwa i polityków na toczące się prace oraz wpłynęła na zapewnienie transparentności przebiegu procesu legislacyjnego.



Co z osobami, które hobbystycznie grają na pieniądze ze znajomymi, we własnych domach? Czy one również podlegają ustawie?

Zgodnie z ustawą, każdy kto organizuje gry hazardowe podlega jej regulacjom. Jednocześnie trzeba mieć świadomość, że organy państwa nie ingerują w mir domowy, chyba że uzyskają informację, że prawo jest łamane, a i wtedy muszą wystąpić istotne powody np. zorganizowana przestępczość, duża skala przestępstwa lub popełnienie przy tej okazji innego przestępstwa.

Czy nie obawia się Pan, że nowe prawo będzie martwe? Wiele osób nie przestanie grać przez internet, a pieniądze wypłaci na konto w innym kraju. Nie liczyłbym też na to, że zagraniczne serwisy udostępnią naszym służbom jakiekolwiek dane o graczach.

Zmianom legislacyjnym w tym zakresie towarzyszyła chęć jasnego uregulowania organizacji gier w sieci Internet i ograniczenia dostępu do gier nielegalnych w Internecie przy zaakceptowanych środkach egzekucyjnych. Żadne rozwiązania prawne, a zwłaszcza ograniczenia, nie wprowadzają stanu idealnego. Zawsze będzie grono osób, które będzie starało się łamać przepisy. To samo można powiedzieć o ograniczeniach prędkości i ograniczeniach przemytu. Jednak teraz te osoby, które nie będą chciały łamać przepisów, zarówno organizatorzy, jak i gracze, będą mogły działać legalnie prowadząc lub biorąc udział w zakładach wzajemnych w sieci internet.



Spodziewam się, że w większości zagraniczne serwisy oferujące gry w języku polskim dostosują się do naszego prawa, bo w przeciwnym razie w Polsce zostanie wszczęte wobec nich postępowanie w sprawie o przestępstwo karne skarbowe. Taki efekt osiągnęliśmy w przypadku wprowadzenia jednoznacznego zakazu reklamy i sankcji karnych za jego naruszenie.

Pozwoliłem sobie poprosić pokerzystów, by również zadali kilka pytań od siebie. Jeden z nich zadał następujące pytanie:

Czy jeśli zostałaby przedstawiona opinia ekspercka ws możliwości opodatkowania pokera online w sposób realnie umożliwiający zwiększenie wpływów do budżetu państwa, to poker online w dalszym ciągu byłby uznawany za grę losową, bez możliwości legalnego istnienia w naszym kraju?

Uznanie jakiejkolwiek gry za losową nie może być uzależnione od wielkości ewentualnych wpływów do budżetu. Ograniczenia w organizacji i dostępie do gier hazardowych zostały wprowadzone ze względu na uwarunkowanie społeczne, a nie budżetowe.

Od razu dodam swoją propozycję - może wystarczy podatek przerzucić na gracza?


W przypadku turnieju gry pokera podatnikami są uczestnicy turnieju. Nie kwestia podatkowa jest tu rozstrzygająca dla uznania pokera za grę losową, ale właśnie występowanie elementu losowości w tej grze.

Inny pokerzysta pyta:


Czy Pana zdaniem restrykcje wprowadzone ustawą o grach hazardowych nie grożą wzrostem szarej strefy związanej z tymi grami?

Do czasu zmiany tej ustawy wszystko odbywało się w szarej strefie. Pomimo braku zezwolenia organizowano w Internecie na zagranicznych serwerach gry w języku polskim, zagraniczne firmy zarabiały na polskich graczach nie odprowadzając u nas jakichkolwiek podatków, a problemy graczy i osób uzależnionych pozostawały do rozwiązania po stronie polskiej. Na pewno szara strefa się nie zwiększy, tylko teraz ci co w niej uczestniczą muszą mieć świadomość, że łamią prawo, a służby kontrolne mają narzędzia, aby wszcząć przeciwko nim postępowanie karne.

I na koniec pytanie również od pokerzysty, tym razem nie "techniczne", ale bardziej ideowe:

Czy nie uważa Pan że zabranianie gry w pokera, który na dodatek nie polega tylko na szczęściu tak jak np totolotek, który jest legalny, nie jest ograniczeniem wolności Polaków? Dlaczego w państwie demokratycznym człowiek nie może wydawać swoich pieniędzy na takie rzeczy?

Polska, zgodnie z Konstytucją jest demokratycznym państwem prawnym. To znaczy, że prawo kształtują demokratycznie wybrane organy, władza działa na podstawie i w granicach prawa, a ograniczenia praw i wolności obywatelskich pochodzą wprost z ustaw. Za przyjęciem ustawy o grach hazardowych w takim kształcie opowiedział się prawie cały Sejm RP. Reglamentacja działalności z zakresu gier hazardowych podyktowana została celem nadrzędnym, jakim jest ochrona społeczeństwa przed negatywnymi skutkami hazardu. Podkreślić przy tym trzeba, że ustawa nie zabrania gry w pokera, a jedynie wprowadza zasady, na jakich dopuszcza się grę w pokera, w tym organizowanie turniejów pokera.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał Mateusz Szymański, Bankier.pl