sobota, 3 września 2011

Bolesław Zapomniany

Bolesław Zapomniany (Okrutny) - analiza źródeł

argumenty przemawiające za istnieniem / krytyka

Kronika Wielkopolska (XIII/XIV w.)

Gdy [Mieszko II] umarł w roku Pańskim 1033, nastąpił po nim pierworodny syn jego Bolesław. Skoro ten został ukoronowany na króla, wyrządził swej matce wiele zniewag. Matka jego pochodząca ze znakomitego rodu, nie mogąc znieść jego niegodziwości, zabrawszy maleńkiego syna swego Kazimierza, wróciła do ziemi ojczystej w Saksonii, do Brunszwiku, i umieściwszy tam syna dla nauki miała wstąpić do jakiegoś klasztoru zakonnic. Bolesław zaś z powodu srogości i potworności występków, których się dopuszczał, źle zakończył życie i choć odznaczony został koroną królewską, nie wchodzi w poczet królów i książąt Polski.

  1. Nieprawidłowy rok śmierci Mieszka II (1033 zamiast 1034) wskazuje, iż autor Kroniki Wielkopolskiej nie korzystał w tym zakresie z najstarszych roczników (Rocznika kapituły krakowskiej, czy też Rocznika świętokrzyskiego dawnego), tylko z innego (młodszego) źródła;
  2. Gall Anonim w swej kronice inaczej opisuje wydarzenia po śmierci Mieszka II:

    Po śmierci więc Mieszka, który niedługo przeżył króla Bolesława, pozostał jako mały chłopaczek Kazimierz, z matką z cesarskiego rodu. Ale choć wychowywała ona syna w sposób odpowiadający jego godności i rządziła królestwem dbając o jego sławę, o ile to było możliwe dla kobiety, zdrajcy przez zawiść wypędzili ją z królestwa, zachowując jej syna na tronie dla oszukańczego pozoru. A skoro on sam dorósł i objął rządy, niegodziwcy z obawy, by nie mścił się za krzywdy matki, powstali przeciw niemu i zmusili go do udania się na Węgry.

    Widać w tym przypadku niezgodność relacji, przy czym należy zauważyć, że Gallus to autor znacznie bliższy wydarzeniom (I poł. XII w.), przez co jego relacja ma znacznie większą wartość źródłową. W przypadku, gdyby Bolesław miał być konkurentem Kazimierza do tronu, kronikarz nie miał powodów do ukrywania jego wad (okrucieństwo, grzeszny żywot itp.);
  3. W pochodzącym z połowy XI w. dziele Gesta Chuonradi II (Dzieje Konrada II) autorstwa Wipona, znajduje się następujący zapis:

    Po śmierci Mieszka, Kazimierz syn jego, wiernie służy do tej pory naszym cesarzom.

    Wipo również nie zna innego władcy pomiędzy Mieszkiem i Kazimierzem (co nie oznacza jednak, iż takowy nie mógł istnieć, ale jego brak w źródle z epoki jest wymowny).
    Ponadto, gdyby przyjąć jako pewnik nową teorię, iż Kazimierz powrócił z wygnania w II półroczu roku 1039, albo nawet w roku 1040, byłby to kolejny dowód przeciwko istnieniu Bolesława Zapomnianego. Cesarz Konrad II zmarł bowiem 4 czerwca 1039 roku. Kazimierz nie mógłby zatem służyć cesarzom (liczba mnoga). Musiał zatem zasiadać na polskim tronie wcześniej, za życia Konrada II. Zgadzałoby się to z wersją przedstawioną przez Galla Anonima;
  4. Kobieta ze znakomitego rodu (czyli Rycheza) przedstawiona została jako matka (biologiczna) zarówno Bolesława, jak i Kazimierza. Źródła milczą o innych synach Rychezy poza Kazimierzem. Gdyby Bolesław był pierworodnym synem Mieszka II i Rychezy, z pewnością jego narodziny zostałyby odnotowane w którymś z roczników, z uwagi na wagę wydarzenia, a także... analogię do Kazimierza. Otóż, w Roczniku kapituły krakowskiej narodziny Kazimierza zanotowano pod datą dzienną (pierwsza data dzienna w polskich rocznikach). Pozwala to przyjąć, iż to właśnie on był pierworodnym synem;
  5. Wyjazd Rychezy wraz z Kazimierzem do Brunszwiku również wydaje się informacją błędną, z uwagi na fakt, iż nie posiadała tam ona (ani jej rodzina) żadnych dóbr, w których mogłaby osiąść. Prawdopodobnie chodzi o miejscowość Brauweiler, gdzie przedstawiciele rodu Ezzonidów byli dobrodziejami miejscowego klasztoru;
  6. Oddanie Kazimierza w tym terminie (tj. po śmierci Mieszka II i ucieczce do Saksonii) na naukę było raczej wykluczone. Po pierwsze, wiadomo, iż pobierał on nauki znacznie wcześniej (od 1026 roku). Po drugie, raczej należy przyjąć, iż w tym czasie książę nie zajmował się już edukacją, tylko podejmował zabiegi w sprawie powrotu do kraju (podczas takiego właśnie poszukiwania wsparcia, został uwięziony na Węgrzech). Po trzecie, w tym czasie Kazimierz był już dorosłym mężczyzną (co najmniej 18-letnim) i "umieszczanie" go gdziekolwiek przez matkę nie mogłoby mieć miejsca;
  7. Krótki opis życia Bolesława w Kronice Wielkopolskiej jest zadziwiająco podobny do charakterystyki Bezpryma zawartej w Rocznikach hildesheimskich:

    1032. W tym roku Bezprym został zabity przez swoich, nie bez poduszczenia, braci z powodu najstraszniejszej srogości swego tyraństwa.

    Autor Kroniki Wielkopolskiej prawdopodobnie korzystał z roczników niemieckich i na ich podstawie stworzył postać Bolesława (zapewnie nie potrafiąc przyporządkować imienia Bezprym - Bezbriem - do żadnego polskiego władcy);
  8. Nigdzie nie potwierdzona jest informacja o koronacji królewskiej Bolesława - brak jakichkolwiek śladów takiego wydarzenia w źródłach niemieckich (zapewne odnotowałyby ten fakt z oburzeniem, jak to miało miejsce przy koronacjach Chrobrego i Mieszka II), a także brak insygniów królewskich, które - co jest poświadczone źródłowo - zostały wywiezione z kraju kilka lat wcześniej (w roku 1031).
Kronika klasztoru z Brauweiler (XI w.)

Królowa Rycheza, dokonawszy rozwodu z królem mężem swoim tak z powodu nienawiści i podjudzania niejakiej nałożnicy (pellex) [...] jak też ze wzgardy dla nieznośnego jednocześnie i barbarzyńskiego godnego wzgardy obrządku Słowian, przybyła do Saksonii do cesarza, przez którego została z czcią przyjęta; i on też sam nie mniej wspaniałymi darami od niej został uczczony, otrzymał od niej dwie korony, jej własną i małżonka króla [...]

Niniejszy zapisek nie wspomina nic o potomstwie Mieszka II z pellex, jak również nie poświadcza, by owa pellex pozostawała w związku z Mieszkiem od samego początku małżeństwa Mieszka z Rychezą (a to też ważna kwestia, ponieważ rzekomy Bolesław Zapomniany wskazywany jest jako syn pierworodny).
Na podstawie zapisu kroniki z Brauweiler nie można wnioskować o istnieniu Bolesława Zapomnianego, a jedynie o pozaślubnym związku Mieszka, prawdopodobnie z kobietą niskiego stanu.
Kronika polska Galla Anonima (I poł. XII w.) - oddanie Kazimierza do klasztoru

[Kazimierz] miał też nader gorliwie i pobożnie czcić Kościół święty, a zwłaszcza mnożyć zgromadzenia mnichów i świętych dziewic, ponieważ w pacholęcym wieku oddany został przez rodziców do klasztoru, gdzie otrzymał gruntowne wykształcenie w świętych pismach.

Zapis ten wskazywać ma na fakt, iż Kazimierz nie był synem pierworodnym i zamiarem rodziców było jego przeznaczenie do kariery kościelnej.

Gallus w swej kronice nie wspomina, by celem Mieszka II i Rychezy była kariera kościelna Kazimierza. Użyte sformułowanie ponieważ w pacholęcym wieku oddany został przez rodziców do klasztoru (qui monasterio parvulus a parentibus est oblatu) wskazuje, został ofiarowany (został tzw. oblatem) wyłącznie w celach edukacyjnych. Potwierdza to również zapiska z Rocznika świętokrzyskiego dawnego:

1026. Kazimierz zostaje oddany na naukę.
Kronika polska Galla Anonima (I poł. XII w.) - kastracja Mieszka II

Opowiadają też, że Czesi schwytali [Mieszka] zdradziecko na wiecu i rzemieniami skrępowali mu genitalia tak, że nie mógł już płodzić [potomstwa], za to, że król Bolesław, jego ojciec, podobną im wyrządził krzywdę, oślepiwszy ich księcia, a swego wuja. Mieszko tedy powrócił wprawdzie z niewoli, lecz żony więcej nie zaznał.

Niektórzy badacze (Danuta Borawska) wkazują, iż informacja kronikarza o kastracji księcia w rozdziale jemu poświęconym wydaje się nie pasować tematycznie do reszty tekstu i istoty całej kroniki, która miała - jak wiadomo - sławić dzieje przodków Bolesława Krzywoustego. "Anegdota" o kastracji została zamieszczona tylko po to, by usprawiedliwić rozpad małżeństwa z Rychezą (o którym pamiętano jeszcze w czasach spisywania kroniki) i, być może, zatrzeć w pamięci ślad drugiej rodziny Mieszka.

Z zapiski tej nie można wyciągać wniosków idących dalej, niż ten, że Czesi wykastrowali Mieszka. Nawiązanie do oślepienia Bolesława Rudego przez Bolesława Chrobrego wydaje się prawidłowe. Gallus we wcześniejszym opisie dokonań Chrobrego nie notuje tego wydarzenia, a z innych źródeł (Kronika Thietmara, Kronika Czechów Kosmasa z Pragi) wiadomo, iż miało ono miejsce. Jedynym zarzutem może być nazwanie czeskiego księcia wujem Bolesława - w rzeczywistości byli kuzynami.
Kronikarz w widoczny sposób próbuje zakończyć opowiadanie o Mieszku i z pewnością nie jest tu powodem jest życie prywatne, lecz upadek kraju, z którym wiąże jego rządy. Uwidacznia się w ostatnim zdaniu tego rozdziału:
Lecz zamilczmy o Mieszku, a przejdźmy do Kazimierza, odnowiciela Polski.
Kronika polska Galla Anonima (I poł. XII w.) - tzw. klątwa Gaudentego

Klęska ta [najazd Brzetysława czeskiego - przyp. wł.] zaś dlatego tak powszechnie miała dotknąć całą ziemię [polską], że podobno Gaudenty, brat i następca św. Wojciecha, z nie znanej mi przyczyny obłożył ją klątwą.

Wskazuje się, iż klątwa mogła zostać rzucona przez arcybiskupa gnieźnieńskiego (kolejnego następcę Radzima Gaudentego) właśnie na Bolesława Zapomnianego, w związku z odejściem od wiary chrześcijańskiej, albo przyjęciem innego (greckiego albo słowiańskiego) obrządku. Dowody na niniejsze twierdzenie miałyby być następujące:
  1. Notka ta zawiera błąd merytoryczny: Radzim Gaudenty nie był następcą Św. Wojciecha. Wojciech był biskupem praskim, a Gaudenty arcybiskupem gnieźnieńskim.
  2. Zapis ten nie pojawia się przy opisie dziejów Bolesława Chrobrego (za życia którego to władcy żył i działał Radzim Gaudenty), ale przy wydarzeniach związanych z najazdem Brzetysława czeskiego.
  3. Kronikarz unika uszczegółowienia sprawy, zasłaniając się niewiedzą, a przecież było to doniosłe wydarzenie religijno-polityczne i musiałoby w jakiś sposób zostać zapamiętane przynajmniej w tradycji ustnej.

  1. Sporny jest rok śmierci Radzima Gaudentego. Jan Długosz (XV w.) zanotował, iż zmarł on w roku 1006. Ta datacja jest kwestionowana z uwagi na fakt, iż o śmierci arcybiskupa nie wspomniał - rzetelny w sprawach wyższego duchowieństwa - kronikarz Thietmar z Merseburga, zmarły 1 grudnia 1018 roku. Prawdopodobnie zatem Radzim Gaudenty zmarł po tej dacie. Wydaje się jednak, iż było to jeszcze podczas rządów Bolesława Chrobrego (jego następca, Hipolit, zmarł w roku 1027 i badacze wskazują, iż to właśnie on koronował Chrobrego i Mieszka II). Jeżeli więc przyjmuje się - zgodnie ze źródłem - że to Radzim Gaudenty rzucił klątwę, to mógł to zrobić tylko w związku z konfliktem z Bolesławem Chrobrym.
  2. Jeżeli klątwę rzucił inny (późniejszy) arcybiskup gnieźnieński, to nie sposób ustalić, co mogło być tego powodem. Prawdopodobne są zarówno teorie o klątwie przeciwko Mieszkowi II (w związku z jego najazdami na Saksonię, albo posiadaniem nałożnicy), Bezrymowi (z powodu okrucieństwa, albo powrotu do praktyk pogańskich), a nawet Kazimierzowi. Sam kronikarz nie zna przyczyny nałożenia kary kościelnej i pisze o tym wprost. Relacja Gallusa jest jedynym źródłem opisującym owe wydarzenie, zatem nie ma możliwości podparcia się innymi zapiskami. Każda interpretacja inna od tej, że klątwę rzucił Radzim Gaudenty jest wnioskowaniem przeciwko źródłu.
  3. Teoria wskazująca, iż kronikarz znał szczegóły sprawy, ale unikał ich przedstawiania wydaje się bezpodstawną. Gdyby rzeczywiście tak było, to pominąłby ten wątek i skazał tym samym na wieczne zapomnienie.
  4. Kronika Czechów Kosmasa z Pragi:

    W roku od wcielenia Pańskiego 1022 w Polsce nastało prześladowanie chrześcijan.

    Część badaczy w tym fragmencie widzi opis rzeczy z lat 1031-32, wskazując, iż czeskiemu kronikarzowi nieobce było błędne datowanie niektórych wydarzeń. Inni natomiast wskazują, iż pomyłki w datacji nie ma i jest to relacja ze schyłkowego okresu panowania Bolesława Chrobrego. W tym też czasie (ok. 1022) miał właśnie klątwę rzucić Radzim Gaudenty. Stanowisko to bardzo ryzykowne, jednak gdyby przyjąć tę wykładnię za prawidłową, to byłaby to kolejna przesłanka przeciwko istnieniu echa działalności rzekomego Bolesława Zapomnianego.
Kronika Czechów Kosmasa z Pragi (I poł. XII w.) - śmierć Bolesława Rudego w roku 1037

W roku od wcielenia Pańskiego 1037. Umarł książę Bolesław, którego Mieszko [raczej Bolesław Chrobry - przyp. wł.] pozbawił był wzroku.

Kronikarz czeski miał posiadać informację o śmierci na terenie Polski jakiegoś księcia Bolesława, lecz wobec braku dostatecznych źródeł, wskazał księcia czeskiego, o którym wiedział, że miał być przetrzymywany w Polsce.

Kronikarz czeski jest dość dobrze poinformowany o losach głównych przedstawicieli dynastii Przemyślidów, dlatego też teoria zakładająca wnioskowanie wprost przeciwko źródłu wydaje się nie do przyjęcia.
Kronika Czechów Kosmasa z Pragi (I poł. XII w.) - śmierć Kazimierza przed najazdem czeskim

W tym czasie, gdy Kazimierz, najszlachetniejszy książę polski, był odebrany temu światu, a synowie jego Bolesław i Władysław [byli] jeszcze przy piersi w dziecięctwie, jedyna nadzieja zbawienia dla Polaków, uciekających na różne strony, była w nędznej ucieczce. Spostrzegłszy to książę Brzetysław w czwartym roku swego panowania uznał, że będzie najlepiej nie odkładać nadarzonej sposobności podejścia swoich nieprzyjaciół, także pomszczenia się za wyrządzane krzywdy, które niegdyś książę Mieszko wyrządził Czechom - i naradziwszy się ze swoimi postanowił uderzyć na nich, jak najrychlej będzie mógł.

Kronikarz czeski wskazuje, iż wyprawa Brzetysława została przeprowadzona po śmierci księcia polskiego, gdy w kraju panowało "bezkrólewie". Identyfikuje tego księcia (błędnie) jako Kazimierza.

Kronikarz czeski opisuję wyprawę zbrojną księcia Brzetysława, która miała miejsce podczas "bezkrólewia" po śmierci Kazimierza (Odnowiciela). Ten, jak wiadomo, zmarł dopiero w roku 1058, jednak informacja, iż synami jego byli Bolesław i Władysław nie pozostawia cienia wątpliwości, że czeski kronikarz właściwie identyfikuje polskiego księcia.
Kosmas piszący swą kronikę kilkadziesiąt lat po niniejszych wydarzeniach, nieobecność Kazimierza w Polsce wytłumaczył jego śmiercią, gdyż prawdopodobnie nie miał dostępu do informacji o jego wygnaniu, uwięzieniu na Węgrzech i późniejszym pobycie w Saksonii.
srebrny denar z napisem w cyrylicy

rzekomy denar Bolesława ZapomnianegoNiektórzy badacze łączą z okresem panowania rzekomego Bolesława Zapomnianego dość nietypowy denar, przypisywany przez numizmatyków Bolesławowi Chrobremu. Na monecie tej przedstawiona jest postać księcia i napis w cyrylicy БOЛECЛ (BOLESL). Niektóre opracowania zawierają odrysy tej monety, na których postać posiada młodzieńcze rysy twarzy.
Według najdalej posuniętych hipotez, napis w cyrylicy, a także krzyż patriarchalny na rewersie miałyby wskazywać na podporządkowanie kościoła polskiego... patriarsze bizantyjskiemu, albo supremację obrządku słowiańskiego na terenie władztwa księcia przedstawionego na monecie.

denar Bolesława Chrobrego Jeden z najwybitniejszy znawców polskiej numizmatyki - Edmund Kopicki - nieco odmiennie prezentuje przedmiotową monetę. Postać nie posiada rysów młodzieńca. Krzyż patriarchalny występujący na rewersie rzeczywiście wskazuje na wpływy bizantyjskie, podobnie jak wielkość monety (na Rusi w ówczesnym czasie wybijano monety większe), jednak w takim przypadku zaskakujące jest zastosowanie cyrylicy zamiast greki.
Prawdopodobnie denar powstał po podboju Kijowa przez Bolesława Chrobrego (w roku 1018), kiedy to polski książę sprowadził z Rusi do Wielkopolski zręczniejszych rzemieślników m.in. mincerzy (być może nawet pochodzących z Bizancjum). Pewnej analogii dostarczają tu wybijane przez żydowskich mincerzy monety Mieszka III Starego, na których widnieją hebrajskie napisy.
Roczniki małopolskie (XIV-XV w.)

Roczniki małopolskie zawierają niezrozumiałe zapisy dotyczące śmierci Kazimierza (Odnowiciela) już w roku 1038, chociaż rzeczywiście miał on umrzeć w roku 1058. Zdaniem niektórych badaczy (Borawska), zapiski te miały by pochodzić z zaginionego Rocznika dawnego, gdzie figurowały jako nekrologi młodszych synów Mieszka II zrodzonych z pellex. Zapiski pierwotne miały zostać zepsute późniejszymi dopiskami, które upodobniły Bolesława zmarłego w roku 1038 do Szczodrego.

Rocznik Traski (I poł. XIV w.):
1038. Umarł Kazimierz, który był mnichem. Po nim Bolesław Szczodry starszy syn jego królował i po tym jak zabił świętego Stanisława, wygnany został na Węgry.
1038. Śmierć króla Bolesława
[...]
1081. Król Bolesław umiera [...]

Rocznik małopolski (I poł. XIV w.):
1038. Kazimierz umarł. Po nim Bolesław Szczodry starszy syn jego królował i wygnany został na Węgry, [po tym] jak zabił błogosławionego Stanisława biskupa.

Rocznik Sędziwoja z Czechła (XV w.):
Roku Pańskiego 1038 Kazimierz król Polski umiera, po którym następuje jego syn Bolesław, zwany Szczodry i Dziki.

Najstarszy małopolski rocznik, Rocznik kapituły krakowskiej (poł. XIII w.) notuje zarówno śmierć Mieszka II (w roku 1034), Kazimierza Odnowiciela (w roku 1058), jak i Bolesława Szczodrego (w roku 1081). W roczniku tym kilkakrotnie opisuje się Bolesława Chrobrego słowem Primus (Pierwszy), Bolesława Szczodrego jako Secundus (Drugi), a Bolesława Krzywoustego wielokrotnie numeruje się jako Bolezlaus III. Bolesław Kędzierzawy przedstawiony jest jako Bolezlaus IV, co wyraźnie wskazuje, iż nie "zarezerwowano" numeru dla rzekomego Bolesława (II) Zapomnianego.

Także kolejność władców zgadza się: piewszy jest Kazimierz (informacja o jego mnichostwie zaczerpnięcia zapewnie od Wincentego z Kielczy), po jego śmierci rządzi Bolesław. Śmierć Kazimierza zanotowana pod rokiem 1038 jest to zatem mechaniczna pomyłka (zamiast 1058). Bolesław opisywany pod rokiem 1038 to bez wątpienia Bolesław Szczodry, gdyż roczniki podają jego przydomek, a także nawiązują do konfliktu z biskupem Stanisławem i ucieczce na Węgry.
Modlitewnik Gertrudy (córki Mieszka II i Rychezy)

fragment psalmu Ad Dominum Deum pro Ecclesia (Do Pana Boga za Kościół):

  1. Exaudi me, Domine,
  2. per hos psalmos, peccatricem famulam Tuam,
  3. pro parentela mea,
  4. et pro fratribus et sororibus meis [...]

  1. Wysłuchaj mnie, Panie,
  2. przez te psalmy, grzeszną służebnicę Twoją,
  3. za krewnych moich
  4. i za braci, i za siostry moje [...]

Zwolennicy teorii o istnieniu Bolesława Zapomnianego wskazują ten psalm jako dowód istnienia innych od Kazimierza braci (ale też sióstr) księżnej Gertrudy.

Większość badaczy tematu przyznaje, iż bezpośrednie autorstwo psalmów przypisywane Gertrudzie nie jest pewne. Modlitwy mają bowiem charakter konwencjonalny, wpisują się w retorykę oracji liturgicznych (cyt. za Brygidą Kürbis) i prawdopodobnie są efektem podstawienia kilku tylko danych (imię księżnej i jej syna) do opracowanego wcześniej wzorca ("formularza").
Motyw braci i sióstr występuje jeszcze kilkakrotnie w innych psalmach ujętych w modlitewniku:

Psalm Cycla Psalmorum (Cykl Psalmów):
18. Pro fratribus et sororibus nostris (za braci i siostry nasze)

Psalm Ad Christum pro Ecclesia (Do Chrystusa za Kościół):
9. et pro fratribus nostris (i za braci naszych)

Za każdym razem mamy do czynienia z uogólnieniem i zapis taki nie może być podstawą do dokonywania analizy genealogicznej. Nie tylko bowiem "dodatkowy" brat byłby tutaj nowością, ale również "dodatkowa" siostra. Badacze genealogii piastowskiej dowiedli istnienia tylko jednej siostry Gertrudy - nieznanej z imienia żony króla węgierskiego Beli I. Nie jest wykluczone istnienie innych synów i córek Mieszka II (szczególnie tych zmarłych w wieku dziecięcym), ale "odnajdywanie" ich w modlitewniku wydaje się mało uzasadnione, z uwagi na powyższe argumenty.
Kronika Polski Wincentego Kadłubka (XII/XIII w.)

Powiadają bowiem, że matka tego dziecięcia wyzionęła ducha przy samym połogu, on zaś jakby drugi Herkules jeszcze wśród zabawek zaznał macoszych rozkoszy. Ojciec zaś, jak to zwykle bywa, już to wycałowując usteczka chłopca, już to głaszcząc delikatnie piersiątka, często gorącym owiewa je oddechem; pierś jego ciche rozpierają westchnienia, potoki łez zalewają lica; choć żona zmarła, właśnie jej popioły nosi na piersi, twarz bowiem syna jest obrazem matki jego. Zauważywszy to chytra macocha knuje podstęp, zastawia zasadzkę, śmierć chłopcu gotuje, żeby rywalka (pellex), choć sama umarła, w potomku nadal niejako nie żyła, lecz żeby jej własna latorośl wstąpiła wreszcie na tron królewski. Potajemnie więc zwodzi pewnego zaufanego człowieka pieszczotliwymi słówkami, miłymi obietnicami łudzi, dukatami wabi, aby chłopca na śmierć naraził. Najsprawniejszą bowiem stręczycielką przychylności jest moneta. I nie ma rzeczy, której nie wyprosiłby ten, kto złotem dodaje wagi dowodnym słowom i je ozłaca. Jednakże człowiek ów, równie bogobojny, jak pełen mądrości, chcąc Kazimierza wybawić od śmierci, słowem tylko zgodził się na jego śmierć i uprowadziwszy go, udając, że go zabije, powierzył go pewnemu klasztorowi na wychowanie. Po krótkim czasie ojciec umiera, macochę wyganiają. Królestwo upada, ojczyzna wydana na spustoszenie, buntują się obywatele, grasują wrogowie; miasta i grody pozbawione miejscowych załóg zajmują obcy. Rozpada się kraj od tego spustoszenia, pastwą łupiestwa się staje.

W powyższym fragmencie można doszukać się echa konfliktu, który miał miejsce pomiędzy dwiema kobietami. Po śmierci jednej z nich (zidentyfikowanej jako matka Kazimierza), druga chciała zapewnić tron swemu własnemu potomstwu (zapewne synowi).

  1. Kronikarz z nieznanych powodów "uśmierca" matkę Kazimierza (Rychezę) już podczas jego narodzin (1016 rok), chociaż zmarła ona dopiero w roku 1063. Nie można też postawić Kadłubkowi zarzutu, że nie zna osoby matki Kazimierza i stąd ta pomyłka. We wcześniejszym ustępie kroniki wskazuje, iż Mieszko II z cesarskiej siostry [raczej siostrzenicy - przyp. wł.] Ottona III zrodził znakomitego Kazimierza.
  2. Kazimierz został oddany (zapewne do klasztoru) na naukę w roku 1026 oficjalnie, przez oboje rodziców i nie było to robione potajemnie, w konspiracji.
  3. W przypadku przyjęcia odwrotnej interpretacji, tzn. uznania owej zmarłej pellex za matkę nie Kazimierza, ale rzekomego Bolesława, to właśnie ów Bolesław miałby zostać oddany na wychowanie do klasztoru, a następnie powrócić i odbudować zniszczony kraj... Co więcej, skoro owa pellex miała umrzeć w połogu, to jej knowania nie powinny być powodem do rozwodu Rychezy z Mieszkiem, o czym wspomina kronika klasztoru z Brauweiler.
Jak wskazał Gerard Labuda, prawdopodobnie kronikarz wplątał w historię Kazimierza dane dotyczące Zbigniewa:


KazimierzZbigniew
1Ojciec i pierwsza żonaOjciec i nałożnica
2Syn pierworodny; matka umiera w połoguSyn pierworodny; matka nieznana
3Ojciec i druga żona Ojciec i trzecia żona
4Zła macocha - ucieczka do klasztoruZła macocha - wysłanie do klasztoru
5Śmierć ojcaPowrót dzięki wielmożom
6Wygnanie macochy przez wielmożówŚmierć ojca
7Powrót dzięki wielmożomObjęcie władzy
8Objęcie władzyWyjazd macochy
Kronika Polski Wincentego Kadłubka (XII/XIII w.) - niegodni książęta

Był zaś zebrany oddział krzepkich mężów, który mając jako twierdzę jedno tylko miasto, bronił już nie królestwa, lecz szczupłych resztek jego przeciw napadom wszystkich wrogów. Kazimierz więc, przywrócony ojczyźnie za staraniem tych mężów, wydziera ojczyznę z rąk wrogów, usuwa zewsząd samozwańcze władze, dokoła z poszczególnych prowincji wypędza niegodnych książąt i przywraca należne posłuszeństwo.

Tym "niegodnym księciem" miał być właśnie Bolesław Zapomniany.

Wyrażenie dokoła z poszczególnych prowincji wypędza niegodnych książąt wskazuje dość precyzyjnie, iż kronikarzowi chodzi o szereg (użyta liczba mnoga) samozwańczych książąt dzielnicowych, a nawet grodowych, którzy w obliczu osłabienia (braku) władzy centralnej objęli faktyczne rządy na danych terytoriach.
Kronika węgiersko-polska (I poł. XIII w.)

Henryk zwyciężył a król Alba z Kaulem ustąpili, i zabrawszy trzech królewiczów Lewantę, Belę i Piotra uszli do Polski do babki ich wielkiej księżnej całej Polski imieniem Dąbrówki (Dambrovcam), która owdowiawszy, wychowywała syna swego osiemnastoletniego Bolesława młodzieńca dorosłego, walecznego i pałającego do boju.

Na podstawie tej relacji niektórzy badacze ustalają, iż owa pellex Mieszka II nazywała się Dąbrówka (ew. Dobrawa) i wraz z synem Bolesławem miała władać w Polsce po śmierci Mieszka.

Inne węgierskie źródło opisujące emigrację synów Vazula, kronika autorstwa Szymona z Kezy opisuje to w następujący sposób:

Andrzej, Bela i Lewenta przeszedłszy z Czech do Polski, zostali przyjaźnie przyjęci przez księcia Polaków Mieszka, gdzie po zwyciężeniu w pojedynku księcia Pomorzan, została Beli oddana córka Mieszki za żonę.

Obydwa źródła węgierskie mają sprzeczne dane na temat osoby, która przyjęła wygnanych książąt.

Kronika węgiersko-polska zawiera ponadto szereg błędów merytorycznych:
  1. Synowie Vazula zostali w rzeczywistości wygnani przez króla Stefana (chociaż w "Kronice węgiersko-polskiej" opis wydarzeń dotyczy czasów po śmierci Stefana), bądź jego następcę Piotra Orseolo, a nie przez Henryka;
  2. Najstarszy z książąt-braci nazywał się Andrzej, a nie Piotr;
  3. Polska księżna nie mogła być babką książąt węgierskich, gdyż musiałaby być matką Św. Stefana, lub bł. Gizeli, a Bolesław Zapomniany musiałby być zatem bratem Św. Stefana albo nawet cesarza Henryka II...

W dalszej swej części kronika opisuje interwencję tego samego Bolesława na Węgrzech w interesie wygnanych książąt (miało mieć to miejsce po 18 latach i pobytu na wygnaniu!). Prawdopodobnie kronikarz połączył tu (i pomieszał) w dowolny sposób fakty, które miały rzeczywiście miejsce w latach późniejszych. Dąbrówka i jej syn Bolesław to najpewniej Dobroniega i Bolesław (Szczodry). W roku 1063 podjął on wyprawę interwencyjną w imieniu Gejzy i Władysława, synów zmarłego króla Beli I, wygnanych przez stryja Salomona.
Kronika ta jest zatem dziełem dość bałamutnym i nieprecyzyjnym i nie może być podstawą do wyciągania wniosków na temat istnienia Bolesława Zapomnianego.
Chronicon Augiensis Hermana z Reichenau (poł. XI wieku)

Przy opisie wydarzeń z roku 1050 (konflikt Kazimierza z Czechami i związana z tym groźba interwencji cesarskiej w Polsce) widnieje dopisek:

To jest Kazimierz, były diakon mnich z Cluny, [który] został królem Polski, zwolniony ze ślubów zakonnych przez papieża Benedykta IX.

W pierwotnym tekście kroniki imię Kazimierza zapisano jako Gazmerum, natomiast w przypisie jest to Casimirus. Przypis nie jest zatem autorstwa samego Hermannusa Concractusa, lecz pochodzi z czasów późniejszych, zapewne nawet nie ze średniowiecza, co czyni tę notatkę mało wiarygodną.
Żywot Św. Stanisława Wincentego z Kielczy (poł. XIII w.)

Autor dzieła wskazuje, iż Kazimierz był mnichem w opactwie w Cluny.

Informacja o tym, iż Kazimierz miał zostać kluniackim mnichem pojawia się po raz pierwszy dopiero w tym źródle - jest to źródło późne. Wincenty wskazuje ponadto, iż Kazimierz udał się do Cluny już po swoim wygnaniu z Polski (po śmierci ojca).
Jak ustalił Oswald Balzer, tradycja o mnichostwie Kazimierza dostała się do samego Cluny dopiero w XV wieku i to za pośrednictwem polskim. W związku z faktem, iż o pobycie na terenie Burgundii nie wie żadne inne źródło (szczególnie niemieckie czy burgundzkie), należy tę informację uznać za niesprawdzoną i wątpliwą.
Roczniki magdeburskie (XII w.)

1034. Mieszko książę Polski zmarł przedwczesną śmiercią [...] Syn jego Kazimierz, wypędzony razem z matką z kraju, długi czas żył w Saksonii, albowiem jego matka była siostrą arcybiskupa kolońskiego [...]

Na podstawie niniejszego zapisu, niektórzy badacze wskazują, iż Kazimierz wraz z Rychezą opuścili Polskę zaraz do śmierci Mieszka II (na co miałoby wskazywać również użycie terminu diu - przez długi czas przy opisie pobytu wygnańca w Saksonii). Miał to być właśnie czas (lata 1034-1038/9) rządów Bolesława Zapomnianego.

Dalszy ciąg zapisu dotyczącego roku 1034 brzmi następująco:

W tym czasie Polska [została] bardzo zniszczona przez kraje sąsiednie, a zwłaszcza przez Czechy i relikwie świętego Wojciecha, świętych Benedykta i Jana [...] zostały przeniesione.

Widać zatem, iż cały ten ustęp, poczynając od śmierci Mieszka II, opisuje zwięźle wydarzenia z lat 1034-38, gdyż kończy się na opisie zniszczeń dokonanych przez Brzetysława czeskiego. Na jego podstawie nie można określić zarówno roku wygnania Kazimierza (samo wygnanie jest faktem historycznym, należycie udokumentowanym), a w szczególności nie można wyprowadzić wniosku o istnieniu innego syna Mieszka II, który miał przejąć władzę w czasie "bezkrólewia".
Należy również wskazać, iż Roczniki magdeburskie są kompilacją stosunkowo późną i powstałą na bazie innych starszych źródeł - nie wnoszą zatem nic nowego do kwestii udowodnienia lub zaprzeczenia istnienia Bolesława Zapomnianego.
Annalista Saxo (XII w.)

W tym czasie [1039 rok - przyp. wł.] Kazimierz syn Mieszka księcia Polaków powrócił do ojczyzny chętnie podejmowany przez Polaków, wziął za żonę córkę króla Rusi i spłodził [z nią] dwóch synów Władysława i Bolesława.

Doszukiwanie się w niniejszej zapisce dowodu istnienia Bolesława Zapomnianego wydaje się całkowicie bezprzedmiotowe. Kazimierz rzeczywiście powrócił do Polski z wygnania w roku 1039 (być może jeszcze pod koniec roku 1038, ale na pewno już po odejściu wojsk Brzetysława czeskiego), rzeczywiście miał żonę Rusinkę (chociaż jej ojciec nie był faktycznie królem, ale wielkim księciem) i rzeczywiście miał z nią synów Bolesława i Władysława (ponadto, miał jeszcze dwóch innych synów i córkę).
Źródło, na którym opierał się kompilator mogło pochodzić najwcześniej z lat 1042/44 (wówczas urodził się wspomniany Władysław, syn Kazimierza). Jeżeli przyjąć, że nieznajomość innych dzieci Kazimierza wynika z faktu, iż jeszcze nie urodziły się, można zaryzykować twierdzenie, iż źródło tej zapiski pochodzi z lat ok. 1042-45. Byłoby to więc źródło niemal współczesne do wydarzeń z lat 1034-39. Gdyby zatem wygnanie Kazimierza spowodowane było działalnością jego brata (ew. brata przyrodniego), niemiecki rocznik prawdopodobnie by o tym nadmienił (zakładając, że był czasowo bliski tym wydarzeniom). Brak takiej informacji pozwala przyjąć jedynie wersję wydarzeń opisaną przez Galla Anonima.
imię Kazimierza

Skoro Mieszko I miał syna-dziedzica Bolesława (Chrobrego), a ten Bolesław miał syna-dziedzica Mieszka (II), to wydaje się wielce prawdopodobne, iż syn-dziedzic Mieszka (II) również nosił to imię, nawiązujące do wielkiego dziadka.
Tymczasem Kazimierz jest imieniem nowym - nie dynastycznym - którego istnienia w rodzie piastowskim nie odnotowano wcześniej. Jest to imię słowiańskie, stąd też pewność, iż nie mogło też pochodzić od członka rodziny matki.

  1. Duża śmiertelność wśród niemowląt i dzieci nie pozwalała z całą pewnością ustalić, iż nowo narodzony Bolesław czy Mieszko będzie następcą na tronie. Mógł bowiem taki syn umrzeć i dziedzicem stawał się ktoś o innym imieniu. W ten sposób "zaburzona" byłaby rzekoma kolejność imion tronujących (Mieszko, Bolesław, Mieszko, ...).
  2. Bolesław Chrobry, chociaż był pierworodnym (chrześcijańskim) synem Mieszka I, to jednak nie był jego jedynym dziedzicem. Po śmierci Mieszka wygnał on macochę i młodszych braci i został jedynowładcą. Mieszko II, natomiast, nie był pierworodnym synem Bolesława Chrobrego - starszy od niego był Bezprym. Wobec powyższego, trudno domniemywać, iż następstwo imion pierwszych jedynowładców piastowskich było zamierzone (skoro jest sprzeczne z wolą Mieszka I), albo związane z pierworództwem (skoro Mieszko II miał starszego brata).
  3. W przypadku pierwszych Piastów trudno mówić o pełnym katalogu imion dynastycznych. Spośród poświadczonych najstarszych imion książąt: Mieszko, Bolesław, Czcibor, Siemomysł, Siemowit, Lestek, Świętopełk, Lambert, Bezprym, Otto i Kazimierz, tylko kilka z nich zrobiło "karierę" w dynastii (Mieszko, Bolesław, Kazimierz), niektóre były wykorzystywane w sposób wtórny (np. imię Siemowita pojawiło się u Piastów mazowieckich tylko dlatego, iż wspomniał o nim Wincenty Kadłubek w swej kronice), a niektóre nie pojawiły się już nigdy (Czcibor, Bezprym). Biorąc pod uwagę powyższe, należy stwierdzić, iż katalog imion dynastycznych dopiero się kształtował i nadanie synowi imienia Kazimierza nie może świadczyć o jego ewentualnym wykluczeniu z kręgu następców.

Falstart Bolta nie zmieni przepisów. "Przez telewidzów"

17:56, 03.09.2011 /Reuters, tvn24.pl


SPRINTER JAK SAPER

Falstart Bolta nie zmieni przepisów. "Przez telewidzów"
Fot. EPANa 200 metrów wyczekał w blokach
Po sobotnim zwycięstwie na 200 metrów po Usainie Bolcie cały czas było widać, jak bardzo przeżył falstart sprzed kilku dni i dyskwalifikację na dystansie o połowę krótszym. - Byłem bardzo zawiedziony. Chciałem się dzisiaj zrewanżować - powiedział Jamajczyk. Szef IAAF twierdzi jednak, że "nie ma szans" na zmianę kontrowersyjnego przepisu o falstarcie.
To była prawdziwa demonstracja siły, a w zasadzie szybkości.

      Usain z pewnością to rozumie, ale na razie nie będziemy zmieniać przepisu      
Lamine Diack (IAAF)
W sobotę Bolt wygrał 200 metrów w czasie 19,40. To czwarty wynik w historii tego dystansu. Szybciej biegał tylko sam Jamajczyk (19,19 i 19,30) oraz Michael "Kaczka" Johnson na igrzyskach w Atlancie pobił rekord, którego jak się wtedy wydawało, nikt już nigdy miał nie poprawić (19,32).

- Jestem bardzo szczęśliwy i dumny z dzisiejszego zwycięstwa - powiedział Jamajczyk, ale od razu wrócił do finału "setki". Padł wtedy ofiarą kontrowersyjnego przepisu, wedługg którego już pierwszy falstart oznacza dyskwalifikację.
Kto myślał, że Usain Bolt wciąż rozpamiętuje falstart w sprincie, ten... czytaj więcej »


- 200 metrów było znakomitą okazją, by zostawić za sobą to co mnie spotkało. Chciałem przeprosić wszystkich kibiców - tłumaczył.

"Pomyślcie o telewidzach"

Po burzy, jaka rozpętała się po wykluczeniu Jamajczyka, IAAF obiecała dyskusję na temat przepisu. Wygląda, na to, że na razie nie ma szans na jego zmianę.

Czy jesteś za utrzymaniem przepisu o pierwszym wykluczającym falstarcie?


- Bardzo lubię i popieram tę regułę - oświadczył w sobotę prezydent międzynarodowej federacji, Senegalczyk Lamine Diack. - W przeszłości [przed 2010 rokiem - red.] lekkoatleci mogli popełnić jeden falstart, a więc w jednym biegu mogło być ich nawet osiem. Pomyślcie o telewidzach. Jakie to musiało być irytujące - tłumaczył. - Usain z pewnością to rozumie, ale na razie nie będziemy zmieniać przepisu - zakończył.



kcz\mtom

czwartek, 1 września 2011

Odpowiedzialność karna za przestępstwo składania fałszywych zeznań


Piotr Dziesiński

Kłamstwo towarzyszy społeczeństwu od najdawniejszych czasów. Życie w społeczeństwie opiera się na stosunkach, które dopuszczają pewną dozę fałszu, między innymi dlatego, że człowiek nie ma wrodzonej predyspozycji do mówienie prawdy1. Wedle potocznego rozumieniakłamstwem jest świadome i celowe głoszenie zdania fałszywego2. W nauce wyróżnia się wiele rodzajów kłamstw oraz wiele powodów, dla których ludzie kłamią. Z moralnego punktu widzenia będzie to niewątpliwie zachowanie naganne, jednak jednym z najgroźniejszych kłamstw będzie kłamstwo obywatela w stosunku do władzy publicznej, czyli kłamstwo sądowe. Ten rodzaj kłamstwa rodzi wiele negatywnych, często niebezpiecznych skutków, m.in. może prowadzić do skazania człowieka niewinnego, z drugiej strony trafność podejmowanych przez sądy oraz inne organy władzy publicznej decyzji zależy od możliwości ustalenia prawdy. Warto przypomnieć, że zasada prawdy materialnej jest jedną z podstawowych zasad polskiego procesu karnego. Słuszność decyzji podejmowanych przez organy ścigania i organy wymiaru sprawiedliwości oraz ich bezbłędna i trafna reakcja karna jest jednym z podstawowych elementów, na których opiera się ich autorytet oraz powaga. Utrata przezeń wyżej wymienionych cech, może pociągnąć za sobą jedynie negatywne skutki, w postaci utraty zaufania obywateli do szeroko pojętego wymiaru sprawiedliwości, co z kolei może prowadzić do dramatycznych i nie obojętnych z punktu widzenia prawa karnego zdarzeń np.: samosądów lub też wymierzania sprawiedliwości przez obywateli z pominięciem służb i organów konstytucyjnie i ustawowo powołanych do wykonywania tego rodzaju czynności i wykonywania służby w tym zakresie.

Przestępstwo składania fałszywych zeznań zawarte było we wszystkich polskich Kodeksach karnych, począwszy od 1932 r.3, przez rok 1969 4, kończąc na aktualnie obowiązującym Kodeksie karnym z 1997 r.5 Zmiany wprowadzone do Kodeksu karnego z 1997 r., porównując z poprzednio obowiązującym Kodeksem, są niewielkie (§ 4 i § 6), jak również granice kryminalizacji omawianego czynu w zasadzie się nie zmieniły, gdyż zasięg omawianego przepisu w obecnie obowiązującym zakresie był wcześniej wytyczany w drodze wykładni6.

Istotą przestępstwa określonego w art. 233 jest zeznawanie nieprawdy lub zatajanie prawdy, zatem omawiane przestępstwo może mieć formę działania, które polega na świadomym składaniu zeznań nieprawdziwych lub też zaniechania polegającego na świadomym zatajeniu okoliczności stwierdzających prawdę. W świetle orzecznictwa Sądu Najwyższego obywatel polski fałszywie zeznający przed sądem lub organem obcego państwa dopuszcza się przestępstwa określonego w art. 233 § 1 KK tylko wtedy, gdy zeznania te będą miały wartość dowodową w postępowaniu prowadzony przed sądem polskim lub innym postępowaniu, które jest prowadzone na podstawie polskiej ustawy7. Fałszywe zeznanie złożone przed sądem lub organem obcego państwa, które nie będzie miało służyć za dowód w postępowaniu prowadzonym przez sąd polski lub inny polski organ, nie będzie godziło w prawidłowe funkcjonowanie polskich organów wymiaru sprawiedliwości8.

Przedmiotem ochrony prawnokarnej art. 233 KK jest szeroko rozumiane prawidłowe funkcjonowanie wymiaru sprawiedliwości, zaś bezpośrednim przedmiotem ochrony jestwydanie prawidłowego orzeczenia w konkretnej sprawie opartego na dowodach potwierdzających prawdę. Jak przyjął Sąd Najwyższy: „Przedmiotem ochrony przepisu art. 233 § 1 KK jest szeroko rozumiane dobro wymiaru sprawiedliwości, w szczególności zaś wartość jaką jest zapewnienie wiarygodności ustaleń dokonywanych w postępowaniu sądowym lub innym postępowaniu przewidzianym w ustawie, a co za tym idzie ochrona prawidłowości (trafności) wydawanych orzeczeń. Dobrem prawnym, bezpośrednio naruszonym lub zagrożonym przez złożenie fałszywego zeznania, jest zatem mające zapaść w tym postępowaniu orzeczenie, nie jest nim zaś dobro prawne uczestnika postępowania, w którym zeznanie zostało złożone, chyba że działanie to narusza również inny przepis chroniący bezpośrednio dobro prawne tej osoby (np. cześć, godność osobistą, mienie). W tym pierwszym wypadku do naruszenia lub zagrożenia dobra prawnego osoby poprzez złożenie fałszywego zeznania może dojść jednak dopiero wskutek orzeczenia sądu, a więc w sposób pośredni”9.

Do znamion strony przedmiotowej przestępstwa określonego w art. 233 § 1 KK należyzeznanie nieprawdy, jak również zatajenie prawdy. W ślad za tym należy zauważyć, że omawiany występek można popełnić zarówno przez działanie, jak też przez zaniechanie. Sąd Najwyższy stwierdził: „(…) kombinacja działania z zaniechaniem jest właśnie typowa dla przestępstwa określonego w art. 233 § 1 KK i to w dwóch płaszczyznach. Po pierwsze, w większości wypadków zachowanie przestępne polegające na pozór na czynności pozytywnej, tj. na zeznaniu nieprawdy – ma niejako z drugiej strony zwierciadła – komponent zaniechania, tj. zatajenie prawdy. (…) Sformułowanie ustawowe: „Kto składając zeznanie mające służyć za dowód (…), zeznaje nieprawdę lub zataja prawdę”, zawiera w tym drugim wypadku opis pewnej postaci zachowania się aktywnego, tj. składania zeznań, w toku którego występuje również pewna postać zaniechania, tj. nie przedstawienie znanych sprawcy faktów – a więc zatajenie prawdy”10.

W cytowanej wyżej uchwale Sąd Najwyższy stwierdził też, iż bezpodstawne uchylanie się od złożenia zeznania nie jest „zatajaniem prawdy” w rozumieniu art. 233 § 1 KK. Pogląd ten wyrażany był już wcześniej przez Wacława Makowskiego11 oraz Zbigniewa Młynarczyka12. Przyjęcie takiej tezy Sąd Najwyższy argumentował tym, iż zakładając, że przestępstwo z art. 233 § 1 KK można popełnić zarówno przez działanie, jak też przez zaniechanie, nie przesądza to faktu, iż dopuścić się go można również przez bezpodstawną odmowę składania zeznań. Jednak w omawianym artykule ustawodawca użył określenia „składając zeznanie mające służyć za dowód”, zatem odmowa złożenia zeznania jest zaprzeczeniem składania zeznania. Odmowa (choćby bezpodstawna) składania zeznań nie prowadzi do uzyskania środka dowodowego. Sąd Najwyższy stwierdził również, że bezprawna odmowa złożenia zeznania nie narusza przedmiotu ochrony z art. 233 KK. Bezpodstawne uchylanie się od złożenia zeznania będzie rodziło skutki przewidziane w art. 287 KPK, a nie z art. 233 KK, gdyż przy przyjęciu innej wykładni świadek poniósłby podwójną dolegliwość za to samo zachowanie. Do osoby, która bezpodstawnie (i jawnie) odmawia złożenia zeznań w pewnym fragmencie lub bezpodstawnie odmawia odpowiedzi na pytanie będzie miała również zastosowanie sankcja porządkowa przewidziana w art. 287 KPK13.

Nie każde fałszywe zeznanie będzie rodziło odpowiedzialność karną z art. 233 § 1 KK. Spór w doktrynie dotyczący tej kwestii istniał już na gruncie art. 247 KK z 1969 r. Kwestią sporną było zagadnienie, czy odpowiedzialność karna będzie groziła świadkowi tylko wtedy, gdy fałszywie zeznaje w kwestiach istotnych, czy też w sytuacji, gdy niezgodnie z prawdą przedstawia kwestie drugorzędne, czyli kwestie, które w danej sprawie nie mają żadnego znaczenia. Ówcześnie większość przedstawicieli doktryny prawa karnego stała na stanowisku, iż wszystkie części (fragmenty) zeznań należy traktować jednakowo14.

Ten sam problem w podobnym kształcie pojawia się na gruncie art. 233 KK. Dzisiaj doktryna prawa karnego stoi na stanowisku, iż obowiązek świadka przedstawiania prawdy obejmuje zarówno okoliczności mogące mieć wpływ na rozstrzygnięcie sprawy, jak również okoliczności, które takiego wpływu mieć nie mogą. Wniosek taki można wysnuć z brzmienia art. 233 § 5 pkt 1 KK, który traktuje o tym, iż sąd może zastosować nadzwyczajne złagodzenie kary, a nawet odstąpić od jej wymierzenia, jeśli fałszywe zeznania, opinia lub tłumaczenie dotyczy okoliczności, które nie mają wpływu na rozstrzygnięcie sprawy. Zatem fakt, iż okoliczności te nie mają lub nie mogą mieć wpływu na poprawność rozstrzygnięcia nie uchyla przestępczości czynu, pozostaje jedynie podstawą możliwości zastosowania nadzwyczajnego złagodzenia kary lub odstąpienia od jej wymierzenia15.

Z treści art. 233 KK wynika, iż przestępstwo ma miejsce wtedy, gdy zeznanie, opinia, tłumaczenie albo oświadczenie ma służyć za dowód w postępowaniu sądowym lub innym postępowaniu prowadzonym na podstawie ustawy. W ślad za tym należy wysnuć wniosek, iż przestępczość czynu nie obejmuje tego, co nie ma służyć za dowód. Zatem podanie przez świadka powodów jego spóźnienia nie będzie nosiło znamion przestępstwa16, jak również nie będzie odpowiadał za składanie fałszywych zeznań świadek, który kokieteryjnie poda datę swojego urodzenia17.

Kolejnym elementem strony przedmiotowej omawianego przestępstwa jest wymóg, aby zeznanie, opinia, tłumaczenie lub oświadczenie miało służyć za dowód w postępowaniu sądowym lub innym postępowaniu prowadzonym na podstawie ustawy. Z uwagi na tak szerokie ujęcie adresata fałszywego zeznania chodzi o każdy rodzaj postępowania, jeśli prowadzone jest ono na podstawie ustawy. W ślad za tym, jeżeli postępowanie prowadzone jest na podstawie aktu prawnego innego niż ustawa, nie będzie ono chronione art. 233 KK18.

Nieodebranie przyrzeczenia lub też nieuprzedzenie o odpowiedzialności karnej za składanie fałszywych zeznań przez organ uprawniony do odbierania zeznań na określonym etapie toczącego się postępowania, wyklucza karalność czynu, nawet gdyby zeznający z racji wykonywanego zawodu wiedział o grożącej odpowiedzialności. Przyrzeczenie może być odebrane wyłącznie przez sąd lub uprawnionego sędziego, co stanowi szczególną formę zobowiązania świadka do zeznania prawdy. Traktuje o tym art. 187 KPK. Przyrzeczenie może być odebrane również w postępowaniu przygotowawczym, jeżeli przesłuchania dokonuje sąd (art. 316 § 3, art. 329 KPK)19. Jest to również obiektywny warunek przestępności czynu. Nie jest wystarczającym fakt, iż postępowanie toczy się w oparciu o ustawę, gdyż w ustawie tej musi być wyraźne upoważnienie organu do przyjmowania zeznań pod rygorem odpowiedzialności karnej za fałszywe zeznania20. Jak stwierdził Sąd Najwyższy: „Nie jest dopuszczalne przyjęcie, że upoważnienie osoby przyjmującej zeznania może opierać się na akcie prawnym nie mającym rangi ustawy”21.

Artykuł 233 § 6 KK traktuje o fałszywych „oświadczeniach”. W przepisach dotyczących różnych postępowań ustawodawca używa określeń: „podanie – kwestionariusz”, „informacja”, „deklaracja”, „wyjaśnienie”, „poświadczenie”, etc. Pojawia się zatem pytanie, jak szeroki jest zakres regulacji zawartej w art. 233 § 6 KK. Barbara Kunicka-Michalska uważa, ze chodzi o oświadczenie w ścisłym tego słowa znaczeniu22.

Sąd Najwyższy na gruncie Kodeksu karnego z 1969 r. przyjął, iż przepis prawa materialnego musi być traktowany ścieśniająco. Niedopuszczalna jest zatem wykładnia rozszerzająca, gdyż prowadziłoby to do poszerzenia odpowiedzialności karnej do zakresu nieprzewidzianego ustawą23. Wyrok ten ma również odpowiednie zastosowanie na gruncie obowiązującego Kodeksu karnego. Omawiany przepis przewiduje możliwość odebrania oświadczenia pod rygorem odpowiedzialności karnej, a nie innego rodzaju „odpowiedzialności”. W szeregu ustaw24 ustawodawca używa słowa „odpowiedzialność”, jednak bez przymiotnika karna, zatem nie będą to oświadczenia, o których mowa w art. 233 § 6 KK25.

Jak stwierdził Sąd Najwyższy: „Składanie zeznań polega (…) na przekazywaniu określonej treści intelektualnej. Złożenie zaś zeznania oznacza jego dotarcie do uprawnionego organu (…)”26. Zeznanie musi być uczynione w ustawowo przewidzianej formie. Nie są więc złożeniem zeznania informacje nieformalne, rozmowy prywatne, choćby z osobami, które mogłyby skądinąd mieć prawo do formalnego odbierania zeznań, nie jest też złożeniem zeznania udzielenie informacji podczas wywiadów lub dochodzeń bez zachowania warunków ujętych w art. 233 KK27. W paragrafie 4 omawianego przepisu mowa jest o „przedstawieniu” fałszywej opinii lub tłumaczenia, co oznacza tylko zmianę stylistyczną28.

Sąd Apelacyjny w Łodzi stwierdził, iż w ocenie wiarygodności różnych wersji zeznań świadków, które dotyczą tych samych okoliczności sąd może przyjąć za prawdę tę wersję, którą inny sąd i w innej sprawie uznał prawomocnym wyrokiem za fałszywe zeznanie29.

Roman Góral uważa, że należy przyjąć, iż składnie fałszywych zeznań jest występkiem powszechnym, szczególnie w odniesieniu do świadka, gdyż każda osoba wezwana do złożenia zeznań zobowiązana jest do stawienia się i ich złożenia30. Natomiast Maria Szewczykwyraża pogląd, iż występek określony w art. 233 jest przestępstwem indywidualnym o określonym kręgu podmiotów31. Sąd Najwyższy w uzasadnieniu do uchwały z 22.1.2003 r. zajął stanowisko, iż jest to występek powszechny32, jednak w odniesieniu do tej tezy pojawiają się wątpliwości33. Nie mniej jednak, sprawcą przestępstwa określonego w art. 233 KK może być świadek, biegły, rzeczoznawca, tłumacz oraz z mocy z przepisów procesowych strona, jeżeli może być przesłuchana w charakterze świadka, a także każdy, kto składa oświadczenie, jeżeli przepis ustawy przewiduje możliwość odebrania oświadczenia pod rygorem odpowiedzialności karnej. Podmiotem omawianego przestępstwa nigdy nie może być podejrzany, ani oskarżony, gdyż osoby te składają wyjaśnienia, a nie zeznania lub oświadczenia34. Na gruncie Kodeksu karnego z 1969 r. Sąd Najwyższy stwierdził, iż: „Nie jest dopuszczalne skazanie sprawcy fałszywych zeznań za przestępstwo określone w art. 247 § 1 KK, jeżeli w postępowaniu karnym, w którym występował jako oskarżony, złożył je uprzednio w charakterze świadka co do okoliczności związanych z zarzucanym mu czynem”35. Pogląd ten jest aktualny również na gruncie KK z 1997 r.

Zgodnie z treścią art. 177 § 1 KPK każda osoba wezwana w charakterze świadka ma obowiązek złożyć zeznania. Z treści art. 178 KPK wynika, iż podmiotem przestępstwa fałszywych zeznań nie mogą być obrońcy, którzy nie mogą być przesłuchiwani co do faktów, o których dowiedzieli się udzielając porady prawnej lub prowadząc sprawę oraz duchowni co do faktów, o których dowiedzieli się w czasie spowiedzi. Zakaz określony w wyżej wymienionym artykule ma charakter bezwzględny36Osoby obowiązane do zachowania tajemnicy państwowej mogą być przesłuchane co do okoliczności, na które rozciąga się ten obowiązek tylko po zwolnieniu tych osób od obowiązku zachowania tajemnicy przez organ przełożony. O tej kwestii traktuje art. 179 KPK.

Artykuł 180 § 1 KPK stanowi, iż osoby obowiązane do zachowania tajemnicy służbowej lub zawodowej mogą odmówić składania zeznań co do okoliczności stanowiących treść tej tajemnicy, chyba że sąd lub prokurator zwolni te osoby z obowiązku zachowania tajemnicy. Paragraf 2 przytoczonego artykułu wymienia notariuszaadwokataradcę prawnegolekarzadziennikarza jako osoby obowiązane do zachowania tajemnicy, o której mowa jest w § 1.

Artykuł 233 § 1 KK ma zastosowanie do każdego świadka, także do świadka anonimowego37, jak również do świadka koronnego38.

Nieletni w wieku od 13 do 17 lat może być podmiotem przestępstwa, jednak sąd stosuje w stosunku do niego środki wychowawcze lub poprawcze39. Warunkiem odpowiedzialnościbiegłego za złożenie fałszywej opinii jest wykazanie, iż opinia jest niezgodna z prawdą, świadomie została oparta na faktach nieprawdziwych lub też, że wysunięte wnioski są w sposób oczywisty niezgodne z uznawanymi za niewątpliwe w dziedzinie reprezentowanej przez niego specjalności40. Również rzeczoznawca, którego Kodeks postępowania karnego nazywa specjalistą, co jest dowodem na brak koordynacji między Kodeksem karnym a Kodeksem postępowania karnego, może być podmiotem przestępstwa z art. 233 KK41.

Istotą przestępstwa popełnionego przez tłumacza będzie wypaczenie sensu dokumentu lub oświadczenia, przemilczenie pewnych fragmentów, bądź też ich dopisaniu lub wyłączeniu42. Tego rodzaju praktyki grożą odpowiedzialnością karną z art. 233 § 4 KK. W paragrafie 6 omawianego przepisu mowa jest o odpowiedzialności karnej osoby, która składa fałszywe oświadczenia, jeżeli przepis ustawy przewiduje możliwość odebrania oświadczenia pod rygorem odpowiedzialności karnej. Rozwiązanie to stanowi novum w stosunku do rozwiązań przyjętych w poprzednio obowiązujących Kodeksach karnych i jest ono szeroko krytykowane w piśmiennictwie43.

Na gruncie Kodeksu karnego z 1932 r., jak również Kodeksu karnego z 1969 r., zaistniał spór w doktrynie, który dotyczył tego, czy fałszywe zeznania można złożyć tylko w zamiarze bezpośrednim, czy wystarczy zamiar ewentualny. Większość przedstawicieli doktryny na gruncie Kodeksu karnego z 1969 r. stała na stanowisku, iż przestępstwo składania fałszywych zeznań można popełnić zarówno w zamiarze bezpośrednim, jak i zamiarze ewentualnym44. Odmiennego zdania był Kazimierz Buchała45. Na kanwie aktualnie obowiązującego Kodeksu karnego pojawia się ta sama wątpliwość, jednak podobnie jak wcześniej, większość przedstawicieli nauki prawa karnego opowiada się za tym, iż przestępstwo składania fałszywych zeznań może przybrać postać zamiaru bezpośredniego, jak też zamiaru ewentualnego46.

Sąd Najwyższy w uchwale z 22.1.2003 r. stwierdził, iż zeznanie nieprawdy oraz zatajenie prawdy, łączne lub jednostkowo mają prowadzić do złożenia obiektywnie i subiektywnie zeznania nieprawdziwego47. Przestępstwa ujęte w art. 233 mogą być tylko przestępstwami umyślnymi wtedy, gdy sprawca miał zamiar zeznania nieprawdy lub zatajenia prawdy48. Nieumyślne zeznanie nieprawdy czy zatajenie prawdy nie stanowi przestępstwa49. Sąd Najwyższy na tle art. 247 § 1 KK z 1969 r. zważył, co następuje: „Dla przypisania sprawcy popełnienia przestępstwa niezbędne jest wykazanie zaistnienia znamion strony podmiotowej, w przypadku przestępstwa złożenia fałszywych zeznań – umyślności działania bądź zaniechania. Umyślność może w tym wypadku przejawiać się zamiarem bezpośrednim albo wynikowym…”. Teza ta jest wciąż aktualna w świetle obowiązującego stanu prawnego50.

Przygotowanie do popełnienia przestępstwa składania fałszywych zeznań nie jest karalne51. Usiłowanie popełnienia czynu zabronionego, określonego w art. 233 KK, możliwe jest na zasadach ogólnych, zatem zgodnie z art. 13 § 1 KK. Usiłowaniem popełnienia omawianego przestępstwa będzie sytuacja, gdyby np. biegły listownie przedstawił fałszywą opinię, który to list nie doszedłby do sądu52. Za moment dokonania fałszywych zeznań należy przyjąć chwilę definitywnego złożenia zeznania. Nie będzie to wypowiedzenie pojedynczego fałszywego twierdzenia, ale zakończenia zeznania jako całości. Jak słusznie wywodził Zbigniew Młynarczykna gruncie art. 247 KK z 1969 r.: „Wiadomo, że do chwili zakończenia przesłuchania osoba składająca zeznanie może zeznanie sprostować, w związku z czym całość zeznania będzie prawdziwa. Nie można zeznającego chwytać za słowa (…), nie można przecież karać poszczególnych tylko oświadczeń lub stwierdzeń”53. Takie stanowisko nie straciło na aktualności do dnia dzisiejszego.

W świetle art. 18 KK omawiany czyn zabroniony może być popełniony w postaci sprawstwa jednostkowego, współsprawstwa, sprawstwa kierowniczego oraz sprawstwa przez polecenie54. Możliwe jest też podżeganie oraz pomocnictwo do składania fałszywych zeznań. Podżegający (nakłaniający) do fałszywych zeznań ponosi odpowiedzialność karną na zasadach ogólnych (art. 18 § 2 KK), a także wtedy, gdy osoba namawiana nie ulegnie namowom podżegacza i nie złoży fałszywych zeznań55. Odpowiedzialność karna podżegacza, który z zamiarem bezpośrednim nakłonił sprawcę do złożenia fałszywych zeznań, rozpoczyna się w chwili nakłaniania. Przed złożeniem przez sprawcę fałszywych zeznań podżegacz odpowiada jak za usiłowanie, natomiast po złożeniu fałszywego zeznania – jak za przestępstwo dokonane przez podżeganie.

W ten sam sposób kształtuje się odpowiedzialność karna pomocnika, jednak w tym przypadku nie jest wymagany zamiar bezpośredni56.

Czyn określony w art. 233 KK w postaci ujętej w § 1, § 4 oraz w § 6 zagrożony jest karą pozbawienia wolności do lat 3. Porównując zagrożenie karne za składanie fałszywych zeznań z Kodeksem karnym z 1969 r. stwierdzić należy, iż nastąpiła istotna liberalizacja tej sankcji, gdyż na gruncie poprzednio obowiązującego kodeksu przestępstwo to było zagrożone do 5 lat pozbawienia wolności. Zmiana ta spotkała się z krytyką ze strony przedstawicieli praktyki sądowej57.

W artykule 233 § 3 KK przewidziana jest klauzula bezkarności, która stanowi, iż nie podlega karze ten, kto nie wiedząc o prawie do odmowy zeznania lub odpowiedzi na pytanie, składa fałszywe zeznanie w obawie przed grożącą odpowiedzialnością karną jemu samemu lub jego najbliższym. Klauzula ta ma również zastosowanie do fałszywych oświadczeń, o których mowa w § 6, natomiast klauzula bezkarności nie będzie miała zastosowania do biegłego, rzeczoznawcy lub tłumacza, o których mowa w § 4. Zatem określenie „z obawy przed odpowiedzialnością karną” użyte w art. 233 § 3 KK nie było i nie jest w doktrynie rozumiane jednolicie. Problemem było określenie w jakim znaczeniu ustawodawca użył pojęcia „odpowiedzialność karna”. Barbara Kunicka-Michalska jest zdania, iż Kodeks karny nie jest pisany wyłącznie dla prawników karnistów, zatem w § 3 chodzi nie tylko o odpowiedzialność za zbrodnię i występek oraz przestępstwo skarbowe (w związku z zasadą in dubio pro reo), ale także za odpowiedzialność za wykroczenie i wykroczenie skarbowe, a nawet dyscyplinarną.Ustawodawca używając sformułowania „przed odpowiedzialnością karną” nie określił zaś wyraźnie, o jaką odpowiedzialność dokładnie chodzi. Za Barbarą Kunicką-Michalską jestem zdania, iż de lege ferenda przepis ten powinien być zmieniony właśnie w tym kierunku58.

Pojęcie „najbliższych” użyte w § 3 art. 233 KK należy rozumieć zgodnie z art. 115 § 11 KK. Sąd Najwyższy w tezie do wyroku z 20.2.2003 r. zauważył, iż status osoby najbliższej ma też rodzeństwo małżonka i małżonkowie rodzeństwa oskarżonego59.

Interpretacja pojęcia „dobrowolności” stwarza trudności interpretacyjne i wywołuje spory w doktrynie. Większość przedstawicieli nauki prawa karnego stoi na stanowisku, iż pojęcie „dobrowolności” użyte w art. 233 § 5 pkt 2 powinno być rozumiane tak samo jak pojęcie „dobrowolności” w art. 15 KK60. Za dobrowolną można uznać decyzję, gdy jest ona podjęta z własnej woli, nie pod wpływem czynników zewnętrznych61.

Przestępstwo z art. 233 ścigane jest w trybie z oskarżenia publicznego.

Problem zbiegu przestępstw na tle art. 233 KK pojawia się głównie w związku z innymi przestępstwami przeciwko wymiarowi sprawiedliwości. Sąd Najwyższy w wyroku z 5.8.1982 r. stwierdził: „Fałszywe zeznanie, określone w art. 247 § 1 KK, może być składane w różnym celu. Jeżeli fałszywe zeznanie zdąża do uchronienia sprawcy przestępstwa przed odpowiedzialnością karną, to jest ono wówczas formą poplecznictwa, które obejmuje jednak w całości przepis art. 247 § 1 KK wyłączając, jako przepis specjalny, stosowanie przepisu ogólnego – art. 252 § 1 KK”62. Na gruncie aktualnie obowiązującego Kodeksu karnego teza ta jest wciąż aktualna.

Sąd Apelacyjny w Lublinie orzekł: „Przepis o przestępstwie fałszywych zeznań jest przepisem szczególnym w stosunku do przepisu o poplecznictwie, gdyż wyłącza z zakresu tego ostatniego formy pomocy sprawcy przestępstwa w postaci fałszywego zeznania. Zatem przepis art. 252 KK (obecnie art. 239 KK) może wejść w grę wówczas, gdy sprawca nie będzie mógł zostać pociągnięty do odpowiedzialności karnej na podstawie art. 247 KK (obecnie art. 233 KK)”63. W sprawie zbiegu tych przepisów zajął też stanowisko Sąd Apelacyjny w Łodzi: „Może występować kumulatywny zbieg przepisów art. 233 § 1 i 239 § 1 KK do jednego czynu. Nie każde fałszywe zeznanie jest w stanie pomóc sprawcy uniknąć odpowiedzialności karnej albo jest składane w takiej intencji, nawet jeżeli obiektywnie takowy skutek powoduje. Poza tym fałszywe zeznanie złożone choćby z myślą pomocy sprawcy nie będzie utrudniać postępowania, jeżeli podane w nim okoliczności nie mają wpływu na rozstrzygnięcie sprawy (sytuacja z § 5 pkt 1 art. 233 KK)64.

Jak przyjął Sąd Najwyższy w wyroku z 13.11.2002 r. zbieg art. 238 KK (zawiadomienie o przestępstwie niepopełnionym) z art. 233 § 1 KK będzie zbiegiem pozornym. Przyjęcie, iż te przestępstwa pozostają w zbiegu rzeczywistym będzie oczywistym, rażącym naruszeniem prawa materialnego65.

Przedstawianie fałszywej opinii lub tłumaczenia może stanowić jednocześnie inne przestępstwo, np. przestępstwo zniesławienia, określone w art. 212 KK66.

Uważam, że regulacja zawarta w Kodeksie karnym z 1932 r. dotycząca przestępstwa składania fałszywych zeznań była dotychczas najbardziej udaną konstrukcją. Trafność i przejrzystość przyjętych ówcześnie rozwiązań spowodowała, że w Kodeksie karnym z 1969 r. treść omawianego artykułu pozostała bez zmian. Kodeks karny z 1997 r. wprowadza pewne zmiany w treści i zakresie regulacji dotyczącej przestępstwa składania fałszywych zeznań, jednak zmiany te nie zawsze oceniane są pozytywnie.

Warto w tym miejscu jeszcze raz przytoczyć postulaty Barbary Kunickiej-Michalskiej, którapostuluje de lege ferenda skreślenie paragrafu 6 z art. 233 KK, gdyż wprowadzenie penalizacji fałszywych oświadczeń w przepisie, który traktuje przede wszystkim o fałszywych zeznaniach, nie jest trafną decyzją ustawodawcy oraz świadczy o nadmiernej penalizacji67oraz, że ustawodawca de lege ferenda winien dookreślić art. 233 § 3 KK i wyraźnie wskazać o jaki rodzaj odpowiedzialności karnej w przytoczonym przepisie chodzi68. W mojej ocenie, postulaty wysunięte przez Barbarę Kunicką-Michalską w pełni zasługują na aprobatę.

Uważam też, że przestępstwo składania fałszywych zeznań powinno cieszyć się większym zainteresowaniem ze strony zarówno przedstawicieli nauki prawa karnego, jak również prawników praktyków, których działalność zawodowa związana jest z prawem karnym. Zauważalnym jest fakt, że przestępstwo określone w art. 233 KK jest stosunkowo rzadko przedmiotem monografii prawniczych, artykułów oraz wszelkich prac naukowych z zakresu prawa karnego, mimo iż jest ono bez wątpienia ważnym i szalenie istotnym zagadnieniem z punktu widzenia praktyki prawniczej i dobra wymiaru sprawiedliwości oraz pośrednio uczestników każdego toczącego się procesu karnego.


1 Z. Młynarczyk, Fałszywe zeznania w polskim prawie karnym, Warszawa 1971, s. 3.

2 R. Makarowski, „Kłamstwo w procesie”, GS Nr 11/2003.

3 Ustawa z 11.7.1932 r. (Dz.U. Nr 60, poz. 571 ze zm.).

4 Ustawa z 19.4.1969 r. (Dz.U. Nr 13, poz. 94 ze zm.).

5 Ustawa z 6.6.1997 r. (Dz.U. Nr 88, poz. 553 ze zm.; dalej jako KK).

6 O. Górniok, [w:] A. Wąsek, Kodeks Karny. Komentarz, Gdańsk 1999, s. 291.

7 Uchwała SN z 26.4.1995 r., I KZP 7/95 OSNKW Nr 7–8/1995, poz. 42.

8 B. Kunicka-Michalska, [w:] A. Wąsek, Kodeks Karny, część szczególna. Komentarz, Warszawa 2006, s. 147.

9 Postanowienie SN z 1.4.2005 r., IV KK 42/05, OSNKW Nr 7–8/2005, poz. 66.

10 Uchwała SN (7) z 22.1.2003 r., I KZP 39/02, OSNKW Nr 1–2/2003, poz. 1 i cyt. tam literatura.

11 W. Makowski, Kodeks Karny, część szczególna 1933, s. 371.

12 Z. Młynarczyk, Fałszywe zeznania…, op. cit., s. 109 i 111.

13 M. Siwek, Glosa aprobująca, PS Nr 11–12/2003.

14 Z. Młynarczyk, Fałszywe zeznania…, op. cit., s. 23.

15 B. Kunicka-Michalska, [w:] A. Wąsek, Kodeks Karny…, op. cit., s. 152.

16 O. Górniok, [w:] A. Wąsek, Kodeks Karny, op. cit., s. 292.

17 J. Wojciechowski, Kodeks karny. Komentarz, Orzecznictwo, s. 452.

18 Postanowienie SN z 2.2.2004 r., V KK 168/03, OSNKW Nr 3/2004, poz. 29.

19 R. Góral, Kodeks karny, praktyczny komentarz z orzecznictwem, Warszawa 2005, s. 375.

20 L. Gardocki, Prawo Karne, Warszawa 1998, s. 271.

21 Postanowienie SN z 2.2.2004 r., V KK 168/03, OSNKW Nr 3/2004, poz. 29.

22 B. Kunicka-Michalska, [w:] A. Wąsek, Kodeks Karny…, op. cit., s. 158.

23 Wyrok SN z 25.2.1994 r., WR 22/94, OSNKW Nr 5–6/1994, poz. 33

24 Ustawa z 22.1.1999 r. o ochronie informacji niejawnych (Dz.U. Nr 11, poz. 95). Ustawa z 11.4.1997 r. o ujawnieniu pracy lub służby w organach bezpieczeństwa państwa lub współpracy z nimi w latach 1944–1990 osób pełniących funkcje publiczne (Dz.U. Nr 42, poz. 428), tekst jednolity (załącznik A).

25 B. Kunicka-Michalska, Przestępstwa przeciwko ochronie informacji i wymiarowi sprawiedliwości. Komentarz, Warszawa 2000, s. 70.

26 Uchwała SN (7) z 22.1.2003 r., I KZP 39/02, OSNKW Nr 1–2/2003, poz. 1.

27 Z. Młynarczyk, „Treść, zakres i forma zeznania”, NP Nr 12, Warszawa 1968; również Z. Młynarczyk, Fałszywe zeznania…, op. cit., s. 57 oraz B. Kunicka-Michalska, [w:] A. Wąsek, Kodeks Karny…, op. cit., s. 163.

28 B. Kunicka-Michalska, [w:] A. Wąsek, Kodeks Karny…, op. cit., s. 165.

29 Wyrok SA w Łodzi z 29.7.1992 r., II Akr 138/92, OSP Nr 3/1993, poz. 6–5.

30 R. Góral, [w:] R. Góral, O. Górniok, Przestępstwa przeciwko instytucjom państwowym i wymiarowi sprawiedliwości. Komentarz, Warszawa 2000, s. 136.

31 M. Szewczyk, [w:] K. BuchałaA. Zoll, Komentarz do kodeksu karnego, część szczególna, Kraków 1998, s. 793.

32 Uchwała SN (7) z 22.1.2003 r., I KZP 39/02, OSNKW Nr 1–2/2003, poz. 1

33 M. Kulik, „Czy bezpodstawne uchylanie się od złożenia zeznania jest zatajeniem prawdy” WPP Nr 3/2003.

34 M. Szewczyk, [w:] K. BuchałaA. Zoll, Kodeks Karny…, op. cit., s. 794 oraz podobnie B. Kunicka-Michalska, Przestępstwa przeciwko..., op. cit., s. 667.

35 Uchwała SN z 20.6.1991 r., I KZP 12/91, OSNKW z. 10–12/1991, poz. 46.

36 R. Góral, Kodeks Karny…, op. cit., s. 377.

37 Wyrok SN z 16.6.1999 r., V KKN 22/99, OSNKW Nr 9–10/1999, poz. 58.

38 B. Kunicka-Michalska, [w:] A. Wąsek, Kodeks Karny…, op. cit., s. 171 i cyt. tam literatura.

39 R. Góral, Kodeks Karny…, op. cit., s. 379.

40 Wyrok SN z 20.5.1967 r., V KRN 425/67, RPEiS Nr 1/1968.

41 B. Kunicka-Michalska, [w:] A. Wąsek, Kodeks Karny…, op. cit., s. 172.

42 Z. Młynarczyk, Fałszywe zeznania…, op. cit., s. 81.

43 B. Kunicka-Michalska, [w:] A. Wąsek, Kodeks Karny…, op. cit., s. 145.

44 B. Kunicka-Michalska, [w:] I. AdrejewL. KubickiJ. Waszczyński, System prawa karnego, Wrocław, Warszawa, Kraków, Gdańsk, Łódź 1989, s. 668.

45 K. Buchała, Prawo Karne Materialne, Warszawa 1989, s. 678.

46 R. Góral, [w:] R. GóralO. Górniok, Przestępstwa przeciwko instytucjom państwowym i wymiarowi sprawiedliwości. Komentarz, Warszawa 2000, s. 142.

47 Uchwała SN (7) z 22.1.2003 r., I KZP 39/02, OSNKW Nr 1–2/2003, poz. 1.

48 B. Kunicka-Michalska, [w:] A. Wąsek, Kodeks Karny…, op. cit., s. 172 oraz M. Szewczyk, [w:] K. BuchałaA. Zoll, Kodeks Karny…, op. cit., s. 798.

49 I. AndrejewW. ŚwidaW. Wolter, Kodeks Karny z komentarzem, Warszawa 1973, s. 778.

50 B. Kunicka-Michalska, [w:] A. Wąsek, Kodeks Karny…, op. cit., s. 173.

51 Ibidem, s. 174.

52 Ibidem, s. 174.

53 Z. Młynarczyk, Fałszywe zeznania…, op. cit., s. 117.

54 B. Kunicka-Michalska, [w:] A. Wąsek, Kodeks Karny…, op. cit., s. 174.

55 J. BafiaK. MioduskiM. Siewierski, Kodeks Karny. Komentarz, Warszawa 1987, s. 293.

56 R. Góral, Kodeks Karny…, op. cit., s. 380.

57 A. KryżeP. NiedzielaK. PetrynaT. Wirzman i in., „Kodeksy karne do poprawki”, GS Nr 7–8/1999.

58 B. Kunicka-Michalska, [w:] A. Wąsek, Kodeks Karny…, op. cit., s . 182.

59 Wyrok SN z 20.2.2003 r., II Aka 17/03, OSPriPr Nr 9/2003, poz. 24.

60 B. Kunicka-Michalska, [w:] A. Wąsek, Kodeks Karny…, op. cit., s. 183 i wskazana tam literatura.

61 I. AndrejewW. ŚwidaW. Wolter, Kodeks Karny z komentarzem, Warszawa 1973, s. 88.

62 Wyrok SN z 5.8.1982 r., II KR 162/82, OSNKW Nr 1–2/1983, poz. 9 oraz glosa do tego wyroku (krytyczna) Z. Młynarczyk, NP Nr 9–10/1983, s. 267.

63 Wyrok SA w Lublinie z 19.2.1998 r., II Aka 172/97, OSA Nr 5/1999, poz. 36.

64 Wyrok SA w Łodzi z 29.1.2002 r., II Aka 255/01, Prok. i Pr. Nr 5/2004.

65 Wyrok SN z 13.11.2002 r., V KK 43/02, niepubl.

66 R. A. Stefański, Przegląd uchwał Izby Karnej oraz Wojskowej Sądu Najwyższego w zakresie prawa karnego. procesowego za 2002 r., WPP Nr 2/2003, s. 110.

67 B. Kunicka-Michalska, [w:] A. Wąsek, Kodeks Karny…, op. cit., s. 145–146.

68 Ibidem, s. 182.

« powrót