wtorek, 6 września 2011

Nowy egzamin na prawo jazdy. Tego chyba już nikt nie zda

Decyzji o zdawaniu egzaminu na prawo jazdy lepiej nie odkładać na później. Już za cztery miesiące zmienią się zasady testu z teorii. Będzie znacznie trudniej
prawo jazdy
fot. AG
prawo jazdy
Forma egzaminu teoretycznego zostanie zmieniona w lutym przyszłego roku. Ministerstwo Infrastruktury zapowiada prawdziwą rewolucję jeśli chodzi o pytania i sposób ich udzielania. Egzamin przybierze formę gry komputerowej. Odpowiadający będzie miał tylko kilka sekund na zaznaczenie jednej, prawidłowej odpowiedzi, której nie będzie mógł już zmienić. Ma to przypominać o tym, że w rzeczywistości kierowca ma bardzo mało czasu na reakcję, gdy coś niespodziewanego wydarzy się na drodze. Pytania nie będą wcześniej znane, a ich liczba wzrośnie do 3 tysięcy. Teraz egzamin trwa 25 minut, a zdający może dość długo zastanawiać się nad każdym pytaniem. Do tej pory kursant znał zestaw pytań już wcześniej i uczył się ich w większości przypadków na pamięć. Po zaznaczeniu odpowiedzi można było zawsze do niej wrócić i ją zmienić. Zestaw składał się z puli 300 pytań, z których 18 pojawiało się na egzaminie. Aby uzyskać pozytywny wynik, wystarczyło odpowiedzieć poprawnie na 16 z nich. - Do tej pory około 99% kursantów zdawało egzamin teoretyczny za pierwszym razem. W większości przypadków nauka do niego polegała na zakuciu odpowiedzi, zdaniu i zapomnieniu o nich - tłumaczy Tadeusz Kondrusiewicz, dyrektor Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Bydgoszczy. W przyszłym roku kursanci będą musieli skupić się nad każdą odpowiedzią. - Na pewno zmiany pociągną za sobą pewne trudności dla przyszłych kierowców, ale uważam, że są zdecydowanie na plus - dodaje Kondrusiewicz.

Innego zdania są instruktorzy w szkołach nauki jazdy. - Ubolewam nad tym, że pytania będą utajnione. W innych krajach nie podchodzi się tak restrykcyjnie do części teoretycznej, a kładzie się większy nacisk na praktykę. Przewiduję, że zdawalność egzaminu teoretycznego nie przekroczy 40% - mówi Roman Kaptur ze szkoły nauki jazdy "Prafko". Przed kursantami trudne zadanie. Będą musieli rzetelnie poznać przepisy ruchu drogowego. Dzisiaj często zdarza się, że ktoś nie chodzi na zajęcia albo po prostu je przesypia. Uczyć zaczyna się kilka dni albo nawet godzin przed egzaminem i go zdaje. - U nas forma wykładów się nie zmieni, ponieważ są one prowadzone rzetelnie. Podejrzewam, że szkoły jazdy, które nie przykładają się do zajęć teoretycznych, znikną z rynku - mówi Henryk Cichacki, właściciel szkoły jazdy "Arka".

Zmianie ma ulec również sytuacja kierowców z małym stażem, ale dopiero w 2013 roku. Przez osiem miesięcy będą musieli jeździć specjalnie oznakowanym samochodem. Biała naklejka z zielonym liściem klonu znajdzie się na przedniej i tylnej szybie samochodu. Będą też poruszali się z mniejszymi prędkościami. Nie będą mogli przekraczać 50 km na godz. na terenie zabudowanym przez całą dobę oraz 80 km na godz. na drogach poza miastem. Ponadto każdego nowego kierowcę czeka dodatkowy wydatek. - Między czwartym a ósmym miesiącem od uzyskania prawa jazdy będzie musiał zgłosić się na obowiązkowe szkolenie, które obejmie 2 godziny wykładów oraz godzinę jazdy na płycie poślizgowej pokazującej niebezpieczeństwa, które mogą pojawić się na drodze - wyjaśnia Tomasz Szoch, egzaminator nadzorujący z bydgoskiego WORD-u. Osoby, które zdadzą egzamin, nie będą też mogły przez dwa pierwsze lata pracować jako kierowcy.

Nowa ustawa wprowadza również zmiany dla tych, którzy prawo jazdy już posiadają. Co dokładnie się zmieni? W 2013 roku zmodyfikowane zostaną szkolenia, które ograniczały liczbę punktów karnych. W tej chwili kierowca, który uzbiera do 24 dozwolonych punktów, może udać się na kurs, a z jego konta zniknie 6 oczek. Ta praktyka, która była deską ratunku dla piratów drogowych, zmieni formę. Kierowca zostanie skierowany na odbycie szkolenia, po którym znikną wszystkie punkty z jego konta. Jednak jeśli przez następny rok ponownie uzbiera 24 oczka, wówczas straci prawo jazdy i będzie musiał ponownie zdawać egzamin.

Więcej... http://bydgoszcz.gazeta.pl/bydgoszcz/1,35590,10220202,Nowy_egzamin_na_prawo_jazdy__Tego_chyba_juz_nikt_nie.html#ixzz1X9MoeTJV

niedziela, 4 września 2011

Kto (nie) zawiódł w Daegu? Mistrzostwa dzień po dniu

21:15, 04.09.2011 /tvn24.pl


PRZEŻYJ TO JESZCZE RAZ Z TVN24.PL

Kto (nie) zawiódł w Daegu? Mistrzostwa dzień po dniu
Fot. PAP/EPASmutek polskich sztafecistek po zgubieniu pałeczki...
Przez ostatni tydzień lekkoatletyka zawładnęła światowym sportem. Polacy z Daegu wracają tylko z jednym medalem, ale za to złotym. Kto waszym zdaniem zawiódł najbardziej? Przeżyjmy mistrzostwa świata w Daegu jeszcze raz, dzień po dniu.
Trzynaste w historii mistrzostwa świata w lekkiej atletyce ruszyły w sobotę 27 sierpnia. Pierwszy dzień nie przyniósł wielkich emocji, ale również i wpadek - do finałów pewnie awansowali 800-metrowcy Adam Kszczot i Marcin Lewandowski, młociarze Szymon Ziółkowski i Paweł Fajdek oraz tyczkarze: Mateusz Didenkow, Łukasz Michalski i Paweł Wojciechowski. Ten ostatni do Daegu przyjechał jako świeżo upieczony rekordzista kraju, ale w eliminacjach wypadł najsłabiej z całej trójki.



Dużo gorętsza była niedziela. Awans do finału tyczki wywalczyły złota i srebrna medalistka z Berlina (2009) - Anna Rogowska i Monika Pyrek. Na zakończenie dnia organizatorzy zaplanowali wisienkę na torcie - prestiżowy finał stu metrów mężczyzn. Skończyło się zakalcem - Usain Bolt popełnił falstart i został wykluczony z biegu. Wygrał jego rodak z Jamajki - Yohan Blake. Rozgorzała dyskusja, czy powinno się dyskwalifikować już po pierwszym błędzie, ale IAAF poinformowała potem, że nie zmieni zasad. Również w niedzielę złoto w skoku w dal straciła Białorusinka Mironczyk-Iwanowa. Wszystko przez za długie włosy. 



Poniedziałek polscy kibice zapamiętają na długo. Najpierw słabo wypadli młociarze, ale potem w Daegu zabrzmiał Mazurek Dąbrowskiego. Dzięki Wojciechowskiemu, który pokonał 5,90 i został pierwszym w historii polskiej męskiej tyczki złotym medalistą. Na zakończenie dnia doszło do skandalu. W finale płotkarskiego sprintu Kubańczyk Robles zablokował ręką Chińczyka Liu Xianga i po proteście "Państwa Środka" został zdyskwalifikowany.

Wtorek to jednak zawód. W finale rzuty dyskiem rozczarował Piotr Małachowski, a średniodystansowcy znaleźli się poza podium. Nie powiodło się też tyczkarkom.

Środa to tylko chód kobiet na 20 km. Bez udziału Polek.

W czwartek do finału pchnięcia kulą pewnie awansował Tomasz Majewski rozbudzając nadzieje na kolejny medal. Wieczorem (azjatyckiego czasu) na 400 metrów przez płotki triumfował Brytyjczyk David Greene. To jedyny biały triumfator biegu na MŚ! 

2 września znowu stał pod znakiem Majewskiego. Mistrz olimpijski jednak zawiódł, ale za to do finału awansowała nasza ostatnia nadzieja - Anita Włodarczyk.



Sobota to wycofanie się Grzegorza Sudoła w chodzie na 50 km i wielki rewanż Usaina Bolta. Szybciej niż 19,40 na 200 metrów biegał tylko on sam i w 1996 roku Michael "Kaczka" Johnson. 

I wreszcie niedziela - czyli jedyny na tej imprezie rekord świata (jamajskiej sztafety 4x100) i tylko piąte miejsce Włodarczyk.

Warto wspomnieć też najbardziej kontrowersyjną reprezentację, którą kibice i dziennikarze obwołali RPA. Pierwszy raz z pełnosprawnymi pobiegł Oscar Pistorius, ale nogi z tworzywa sztucznego nie poniosły go nawet do finału. Druga "enfante terrible" z RPA to Caster Semenya. IAAF cały czas nie ujawnia jej badań płci z Berlina - ale tym razem biegaczka zadowoliła się tylko srebrem.



Dwa lata temu Polacy z Berlina wrócili z aż 8 medalami i rekordem świata Włodarczyk. - W stolicy Niemiec wyszło nam wszystko, a do tego były miłe niespodzianki. W Daegu nic nam nie wychodziło, jedynie Paweł Wojciechowski spisał się rewelacyjnie. Spójrzmy na to jednak realnie. Polska lekkoatletyka jest gdzieś pomiędzy Berlinem a Daegu. Jako matematyk określiłbym, że średnia arytmetyczna wychodzi cztery i pół medalu. Prawdopodobnie jesteśmy właśnie w tym miejscu - oecnia Jerzy Skucha, szef PZLA.



- Nic w przyrodzie nie ginie, więc jeśli nam teraz nie wyszło, to dobrze powinno być w przyszłorocznych igrzyskach olimpijskich w Londynie. Taka czarna passa nie powinna nam się już powtórzyć - dodał. Trzymamy za słowo.

Vive Kielce gra o Ligę Mistrzów [NA ŻYWO]


peka
2011-09-04, ostatnia aktualizacja 2011-09-04 19:44

04.09.2011, godzina 18:00

Vive Targi Kielce

Pełny skład: Cleverly, Szmal, Gabarczyk, Tomczak, Jurecki, Tkaczyk, Zaremba, Olafsson, Jurasik, Jachlewski, Stojković, Buntić, Zorman, Rosiński
32
30
  • 51 Dogr3
  • 142 Poł16
  • 131 Poł11

Rhein-Neckar Loewen

Pełny skład: Svensson, Schmid, Gensheiemer, Roggisch, Sesum, Bielecki, Lund, Gunnarsson, Fritz, Russ, Lijewski, Groetzki, Dippe
Bogdan Wenta
Bogdan Wenta
Fot. Paweł Małecki / Agencja Gazeta

W wielkim finale kieleckiego turnieju o dziką kartę Ligi Mistrzów zespół Vive Targi gra z niemieckim Rhein-Neckar Loewen. Relacja na żywo w Sport.pl

Odśwież
KONIEC!

VIVE W FAZIE GRUPOWEJ LIGI MISTRZÓW!!! SZALONA RADOŚĆ W KIELCACH!!
Pięć sekund do końca meczu. Już nic nie odbierze zwycięstwa Vive!
70. min. 32:30JUUUUUUUUUUUUURECKI!
69. min. 31:30 Minuta i 12 sekund!


67. min. 30:29 Uff... Szmal broni w bardzo groźnej sytuacji. Wciąż jednobramkowa przewaga Vive.


Do końca spotkania zostało pięć minut!


65. min. 30:29 Niestety niemiecki zespół zdążył jeszcze zdobyć bramkę tuż przed zamianą stron.


65. min. 30:28 Tkaczyk!


64. min. 29:28 Przez chwilę bramkarze w roli głównej.


61. min. 29:27 Co za początek Vive! Najpierw Tkaczyk, a potem w indywidualnej akcji (po przechwycie) Rosiński.


KONIEC II POŁOWY

Rzut w mur... Będzie dogrywka!


60. min. 27:27 Faulowany Buntić. Mamy rzut wolny. Ależ nerwy!


59. min. 27:27 Broni Szmal!!!!!! 16 sekund do końca i piłka jest po naszej stronie.


59. min. 27:27 Myli się Rosiński! Do końca minuta, a piłkę mają "Lwy".


56. min. 25:25 Niestety znakomicie bronić zaczął Fritz. Mecz zaczyna się od nowa, a do końca tylko 5 minut.


54. min. 25:23 Najpierw gola zdobył Tkaczyk, a po chwili kapitalną paradą popisał się Szmal!


53. min. 24:23 Lijewski celnym rzutem z dystansu zmniejsza przewagę kielczan.


51. min. 23:21 Błyskawiczne ataki polskiej drużyny nie ustają. Najlepszy okres gry podopiecznych Wenty w drugiej odsłonie. Tym razem nie myli się w kontrataku Zaremba.


48. min. 22:20 I jeszcze jeden kontratak! Rosiński!


47. min. 21:20 Dwie zabójcze kontry Vive! Olafsson a potem Tomczak i mamy prowadzenie!


45. min. 19:19 Kapitalna akcja Jureckiego, który przelobował bramkarza rywali. Jest remis!


42. min. 17:19 Niestety. Dwa znakomite kontrataki "Lwów" i teraz to my musimy gonić. Do bramki wchodzi znów Szmal.


40. min. 17:17 Normalnie bardzo cieszymy się z bramek Karola Bieleckiego, ale nie tym razem. Reprezentant Polski rzutem ze skrzydła daje gościom wyrównanie.


38. min. 17:16 Kapitalny rzut z dystansu Tkaczyka! I znów jesteśmy kroczek bliżej od Ligi Mistrzów niż zespół z Niemiec.


36. min. 15:16 Przegrywamy. Szmal, który na chwilę pojawił się na boisku, nie zdołał obronić karnego.


34. min. 14:14 Piłkarze Rhein-Neckar po przerwie grają z większym animuszem. Błyskawicznie odrabiają straty.


31. min. 13:12 My zaczynamy od straty, a rywale od gola.


KONIEC PIERWSZEJ POŁOWY. Vive schodzi na przerwę prowadząc 13:11! Oby tak dalej!


29. min. 12:10 Twarda gra na pograniczu faulu na razie bardzo się opłaca piłkarzom Wenty. Rywale kolejny raz faulują w kole i Tomczak pewnie wykorzystuje "siódemkę".


27. min 11:10 Kapitalna parada bramkarza Vive!!! Odbija bombę zmierzającą w samo okienko.


25. min. 11:10 Tym razem rywale celnie z linii siedmiu metrów. Faulował Tkaczyk.


23. min. 11:9 Mieliśmy już przewagę trzech goli, ale niemiecki zespół nie daje za wygraną.


21. min. 9:7 Kolejny wykorzystany karny przez Vive. Utrzymujemy dwubramkowy dystans do Rhein-Neckar.


18. min. 8:6 Pokerowa zagrywka Wenty na razie się opłaca. Cleverly broni znakomicie. Jego vis-a-vis ma na razie więcej problemów i prowadzimy dwiema bramkami!


17. min. 6:6 Świetna akcja Stojkovicia, który kolejny raz daje Vive remis. Wcześniej jedną bramką prowadzili goście.


11. min. 4:3 Jest prowadzenie! Tym razem Tomczak.


7. min. 3:3 Stojković daje Vive wyrównanie z karnego.


2. min. 1:2 Pierwszą bramkę dla Vive zdobywa Michał Jurecki.


1. min. 0:1 Dobry początek rywali. Wynik otwiera Karol Bielecki.

Vive w składzie: Cleverly, Tomczak, Jurasik, Jurecki, Tkaczyk, Buntić. Obecność Cleverly'ego jest tu niemałym zaskoczeniem. Szmal zaczyna na ławce.