poniedziałek, 9 stycznia 2012

Prokurator Przybył postrzelił się z prywatnej broni [RELACJA NA ŻYWO]


pc, jb, PAP, IAR
09.01.2012 , aktualizacja: 09.01.2012 19:02
A A A Drukuj
Prokurator wojskowy postrzelił się podczas konferencjifot. TVP InfoProkurator wojskowy postrzelił się podczas konferencji
Prokurator wojskowy Mikołaj Przybył postrzelił się z własnej broni podczas konferencji prasowej. Dotyczyła przecieków ze śledztwa smoleńskiego i podsłuchów dziennikarzy. Trafił do szpitala. O 18 przejdzie operację. W jego sprawie wypowiadali się Prokurator Generalny i Naczelny Prokurator Wojskowy.
Odśwież
 
19:45
I na tym kończymy naszą dzisiejszą relację. W razie gdyby coś jeszcze miało się wydarzyć, oczywiście do Was wrócimy. Tymczasem dziękuję, że byliście z nami!
19:39
Zabieg płk. Przybyła miał się zacząć o godz. 18, ale ostatecznie rozpoczął się z 1,5-godzinnym opóźnieniem. Jak wyjaśnił dr Osmola, powodem jest to, że potrzebni przy zabiegu anestezjolodzy byli zajęci przy innej operacji.

Lekarze poinformują o przebiegu zabiegu i stanie zdrowia pacjenta. Ranny będzie musiał pozostać w szpitalu co najmniej do wtorku - dodał dr Osmola.
19:14
Wracając jeszcze do jutrzejszych spotkań prezydenta - gwoli ścisłości, według Joanny Trzaski-Wieczorek spotkanie z Andrzejem Seremetem odbędzie się o 10.30, a z Krzysztofem Parulskim o 14.30. Miejscem obydwu spotkań będzie Pałac Prezydencki.
19:08 I co Wy na to? Portal wPolityce.pl podaje:

W najbliższych kilkudziesięciu godzinach miała zostać ogłoszona likwidacja prokuratury wojskowej. Tak informują nasze źródła w ministerstwie sprawiedliwości. Poranna, samobójcza próba płka Mikołaja Przybyła - niemal w świetle kamer - spowodowała zawieszenie tych planów, przynajmniej jeżeli chodzi o najbliższe dni.


18:54 Na razie prezydent poprzestał na spotkaniu z ministrem obrony narodowej Tomaszem Siemoniakiem i ministrem sprawiedliwości Jarosławem Gowinem - dowiedziała się IAR. Rozmowa podobnie dotyczyła sytuacji w prokuraturze.


18:45 Przedmiotem spotkania Bronisława Komorowskiego z gen. Krzysztofem Parulskim i prokuratorem generalnym Andrzejem Seremetem, jak podaje dyrektorka prezydenckiego biura, mają być dzisiejsze zdarzenie w Poznaniu i "konflikt strukturalny w prokuraturze":

Celem spotkań jest uzyskanie informacji o przyczynach próby samobójczej podjętej przez prokuratora Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Poznaniu płk Mikołaja Przybyła oraz o źródłach konfliktu strukturalnego w prokuraturze.


18:36 
Prezydent spotka się jutro z Prokuratorem Generalnym, a następnie z Naczelnym Prokuratorem - podaje PAP.


18:28 Według informacji, które udostępnił dziennikarzom szpital, zabieg potrwa ok. godziny:

Obrażenia pacjenta są powierzchowne, nie zagrażają jego życiu. Zabieg będzie polegał na zaopatrzeniu rany i potrwa około godziny.


18:02 Właśnie ma rozpoczynać się operacja - czy według innych źródeł tylko zabieg opatrzenia obrażeń - płk. Przybyła. Tymczasem portal Rebelya.pl poprosił o komentarz w sprawie Antoniego Macierewicza z PiS. Polityk uważa, że incydent obnażył ''patologiczną atmosferę'' panującą w Prokuraturze Wojskowej:

Jest to atmosfera "obrony przez szpiegami amerykańskimi zagrażającymi niepodległości Polski". W przenośni prowadzi to do sytuacji i przekonania, że "Rosja obroni nas przed Bundeswehrą".


17:53 Obrażenia, które odniósł pułkownik z Poznania, mają być zupełnie powierzchowne:

Stan chorego nie budzi żadnych większych zastrzeżeń z punktu widzenia medycznego - dodał Osmola.


17:49 
Prok. Przybył zostanie wypisany ze szpitala już jutro?? Tak według portalu TVN24 poinformował Krzysztof Osmola, ordynator Szpitala Klinicznego im. Heliodora Święcickiego Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu.


17:42 Otrzymaliśmy takie oto sprostowanie AMW:

W związku z nieprawdziwą informacją podaną w mediach dotyczącą rzekomego stwierdzenia podczas konferencji prasowej przez Naczelnego Prokuratora Wojskowego gen. Krzysztofa Parulskiego, że ''płk Mikołaj Przybył badał nieprawidłowości w Agencji Mienia Wojskowego'' informuję, że Wojskowa Prokuratura Okręgowa w Poznaniu obecnie nie prowadzi żadnego postępowania wobec Agencji Mienia Wojskowego.
Nieprawdą jest również to, że Naczelny Prokurator Wojskowy gen. Krzysztof Parulski ''potwierdził, że jedno ze śledztw tam prowadzonych dotyczy nieprawidłowości w AMW''. Podczas konferencji prasowej padło jedynie stwierdzenie, że prowadzonych jest wiele postępowań dotyczących spraw korupcyjnych.


17:35 Daleko idące wnioski wyciąga także klub Solidarna Polska. Jego rzecznik, Patryk Jaki, stwierdził, że Polska pod rządami Platformy może być nazwana "państwem samobójczym".

To rząd PO doprowadził do zapaści polską prokuraturę. Ile jeszcze potrzebujemy prób samobójczych, aby wyciągnąć z tej lekcji wnioski? - pytał polityk.


17:24 Coraz więcej osób bije na alarm i każe rozpatrywać sprawę prok. Przybyła w szerszym kontekście.Piotr A. Maciążek z "Polityki Wschodniej", który stwierdził, że "ten strzał może stać się metaforą losu wszelkich dowodów" w śledztwie smoleńskim:

Polacy muszą sobie uświadomić, że wraz z kolejnymi wydarzeniami takimi jak próba samobójcza prokuratora Mikołaja Przybyły coraz bardziej realny staje się syndrom drugiego Katynia. Katastrofa ewoluuje w ?sprawę smoleńską?, ta natomiast może w przyszłości zdefiniować naszą politykę wschodnią, zresztą już dziś staje się gorsetem polskiej dyplomacji.


17:13 Błaszczak zwrócił uwagę, że w swoim oświadczeniu podczas konferencji prasowej prok. Przybył podkreślił sprawę prowadzonych śledztw dotyczących nadużyć, jeśli chodzi o zakup sprzętu dla polskiego wojska. I tak uzasadnił swój wniosek o informację premiera:

Nadużyć dotyczących dużych sum, w które uwikłani są wysocy funkcjonariusze państwowi. Za to, w jaki sposób działa nasze państwo, nasza administracja,odpowiedzialny jest Prezes Rady Ministrów.


17:08 PiS niedaleko w tyle za Ruchem Palikota. Szef klubu Prawa i Sprawiedliwości zwrócił się do marszałkini Sejmu z wnioskiem o informację premiera Donalda Tuska ws. próby samobójczej prok. Przybyła.


16:59 Nieprawidłowości przy przetargach na zakupy, modernizacje i remonty uzbrojenia oraz sprzętu wojskowego, także do Afganistanu, a także postępowanie dotyczące przecieku ze śledztwa ws. katastrofy smoleńskiej - to było przede wszystkim przedmiotem śledztw nadzorowanych przez płk. Przybyła.


16:52 Kalisz nie widzi przeszkód, by odbyło się wspólne posiedzenie Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka oraz Komisji Obrony Narodowej, o co apelowali politycy Solidarnej Polski. 

Ustalę z przewodniczącym Komisji Obrony Narodowej spotkanie w przyszłym tygodniu. Mam nadzieję, że uda się to zrobić na początku przyszłego tygodnia - powiedział poseł Sojuszu.


16:48 Szef sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka Ryszard Kalisz zapowiedział, że w przyszłym tygodniu zwoła posiedzenie komisji m.in. w sprawie próby samobójczej prok. Mikołaja Przybyła. Jak tłumaczył, wcześniejszy termin posiedzenia nie jest możliwy ze względu na wyjazd prokuratora generalnego Andrzeja Seremeta do Moskwy. 

Na posiedzenie komisji, oprócz Seremeta, mieliby zostać zaproszeni także: Naczelny Prokurator Wojskowy, gen. Krzysztof Parulski, a także wojskowy prokurator okręgowy w Poznaniu, płk Tadeusz Cieśla.


16:37 Klub Ruchu Palikota chce powołania sejmowej komisji śledczej ds. nieprawidłowości w MON i polskiej armii - oświadczył rzecznik klubu Andrzej Rozenek. 

- Trudno się dziwić, że dochodzi aż do tak drastycznych wydarzeń, skoro nikt nie reaguje na to bagno, które mamy w tej chwili w armii- ocenił Rozenek. Zarazem pozytywnie wypowiedział się o nowym ministrze obrony Tomaszu Siemoniaku, który - jak ocenił - jest bez wątpienia znacznie bardziej kompetentny od swojego poprzednika Bogdana Klicha.


16:30
Prokurator wojskowy płk Mikołaj Przybył postrzelił się z broni prywatnej, na którą miał pozwolenie - potwierdził w rzecznik prasowy Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Poznaniu Sławomir Schewe. 

-Broń służbowa pułkownika była zdeponowana w stosownym miejscu. Zgodnie z przepisami na teren prokuratury nie można wnosić broni palnej ani amunicji. Ten pistolet nie powinien być do prokuratury wniesiony - powiedział Schewe.


16:17 Stefan Niesiołowski, szef sejmowej komisji obrony powiedział , że nie widzi powodu, by jego komisja miała zajmować się sprawą prokuratora Przybyły.

- Jestem przeciwny. Nie bardzo wiem, co komisja miałaby zrobić. Prokuratura jest niezależna, oddzielona od Sejmu i polityki. Politycy nie mają nic do tego, co tam się dzieje - ocenił.


16:06 Wprost.pl publikuje rozmowy o prokuratorze Przybyle ze Stefanem Niesiołowskim i Beatą Kempą. Według Niesiołowskiego prokurator "jest w jakimś stopniu niezrównoważony, bo nikt w pełni normalny nie chce targnąć się na swoje życie", a według Kempy, sprawa ta pokazuj, że "jedno jest pewne - w polskim wymiarze sprawiedliwości nie dzieje się najlepiej pod rządami Platformy Obywatelskiej. W szczególności w kwestii poważnych śledztw. Na decyzję prokuratora wpłynąć mogły takie pomysły urzędników jak na przykład likwidacja 131 sądów".


16:01
- Prokurator generalny ma prawo zlecić prokuraturze cywilnej ocenę działań prokuratury wojskowej. Andrzej Seremet będzie dążył do tego, aby wyniki analizy poznała opinia publiczna. Na razie przesłano je do Naczelnej Prokuratury Wojskowej - poinformował rzecznik Prokuratury Generalnej Mateusz Martyniuk.


15:50 Szpital, gdzie trafił ranny prokurator: 



15:35 Sprzeczne reakcje prokuratur w sprawie prok. Przybyła - zobacz porównanie stanowisk.


15:28
Operacja, którą przejdzie o godz. 18 prokurator Przybył, będzie operacją naprawczą kości twarzy - informują reporterzy poznańskiej "Gazety Wyborczej"


15:28 Informację o próbie samobójczej prokuratora odnotowało BBC.


15:24 -Informacje o leczeniu i stanie zdrowia pacjenta przekazywać będzie tylko prokuratura wojskowa - poinformowała dyrektor Szpitala Klinicznego im. Heliodora Święcickiego Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu Krystyna Mackiewicz. Do tego szpitala został przeniesiony prokurator Przybył.


15:18


15:12 - Jedno ze śledztw prowadzonych w Wojskowej Prokuraturze Okręgowej w Poznaniu dotyczy nieprawidłowości w AMW - przyznał gen. Krzysztof Parulski. O śledztwach naruszających wielkie interesy majątkowe, mówił płk Mikołaj Przybył w swoim oświadczeniu, protestując przeciwko ewentualnej likwidacji prokuratur wojskowych.


15:07


15:00
O godzinie 18 prokurator przejdzie operację w jednym z poznańskich szpitali


14:59 Naczelny Prokurator Wojskowy gen. Krzysztof Parulski uważa, że nie ma podstaw do jego dymisji po próbie samobójczej płk. Mikołaja Przybyła . -Co miało by to uzasadniać; zachowanie prawego człowieka? - spytał dziennikarzy.

Dodał, że to na jego zaproszenie Przybył przeszedł do prokuratury wojskowej. Zapowiedział, że śledztwo ws. tragedii będzie przekazane do Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Warszawie.


14:54 Mikołaj Przybył, ostatnie jego zdjęcia przed tym, jak targnął się na swoje życie(fot. X-News): 



14:48
- Akceptujemy ogólną treść przekazu prok. Przybyła - powiedział szef NPW.


14:45
- Płk Przybył to człowiek honoru i prawości, pełen dynamizmu, wiary, woli życia - mówił w poniedziałek Parulski opisując osobę poznańskiego prokuratora.


14:40 Szef Prokuratury Wojskowej mówi w czasie swojej konferencji, że "po stronie prokuratury apelacyjnej padła już ocena zachowania, które powinien rozpoznać niezawisły sąd"


14:38
Przybył był ofiarą ataków na swe mieszkanie i auto, dlatego miał broń - mówi Parulski.


14:35
- Podjąłem działania w kierunku roztoczenia opieki nad rodziną płk. Przybyła - powiedział Naczelny Prokurator Wojskowy, gen. Krzysztof Parulski. Jak mówi, nie ma podstaw twierdzić, by powodem targnięcia się na życie były problemy osobiste.


14:34 "Nie zgadzam się z tezami pułkownika Przybyła". Andrzej Seremet na konferencji prasowej:



14:31 Jak wyglądała tragiczna konferencja? - pisze Jan Żytnicki z poznańskiej redakcji "Gazety Wyborczej, który brał w niej udział.


14:28 - Próba samobójcza wojskowego prokuratora musi być wyjaśniona. MON priorytetowo traktuje zwalczanie przestępczości w wojsku - powiedział w poniedziałek w imieniu szefa MON Tomasza Siemoniaka, jego doradca gen. Bogusław Pacek. 



14:22
Ilu prokuratorów popełniło samobójstwo za rządów Platformy Obywatelskiej? - pyta Zbigniew Ziobro


14:12 Zbigniew Ziobro z Solidarnej Polski też chce odwołania Naczelnego Prokuratora Wojskowego. - Chcemy zwołania wspólnego posiedzenia komisji Sprawiedliwości i Komisji Obrony Narodowej, jako żeodwołać Naczelnego Prokuratora Wojskowego może tylko prezydent na wniosek obu ministrów - mówił na konferencji prasowej.


14:01 - Prokurator generalny Andrzej Seremet miał dzisiaj ogłosić, że jednak doszło do złamania prawa w sprawie bilingów telefonicznych dziennikarzy. Prokurator Przybył chciał przed tą konferencją się wytłumaczyć, ale zadziałał przy tym bardzo emocjonalnie i stało się, co się stało - mówi w rozmowie z trójmiejską "Gazetą" pomorski poseł Prawa i Sprawiedliwości Andrzej Jaworski.


13:52
Prokurator Mikołaj Przybył został przewieziony do szpitala laryngologicznego w Poznaniu - dowiedział się reporter TOK FM. To jedna z najlepszych klinik przeprowadzających operacje twarzoczaszki w kraju


13:51 Prokurator Generalny Andrzej Seremet na konferencji:



13:44 Jan Pospieszalski z TVP pyta w czasie konferencji o zwrot czarnych skrzynek i wraku Tupolewa, a także o to, czy Prokurator Generalny zapoznał się z wynikami komisji posła Macierewicza.


13:42
Nie znam szczegółów ani okoliczności zdarzenia - mówi Andrzej Seremet pytany o to, czy strzały padły z broni służbowej.


13:41


13:40
Musimy tu wytworzyć rozróżnienie - sięganie po billingi, a zdobywanie treści smsów. W mojej opinii sięganie po billingi dziennikarzy nie jest niezgodne z prawem, jednak zalecałem ostrożność w takiej sprawie - mówi Prokurator Generalny.


13:37
- Kilka postanowień Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Poznaniu w śledztwie ws. przecieków ze sprawy smoleńskiej nie miało podstawy prawnej, ale nie można mówić, by prokuratorzy inwigilowali dziennikarzy - oświadczył Prokurator Generalny Andrzej Seremet.


13:35
Rozumiem poziom emocji, jaki towarzyszy dyskusji o prokuraturach wojskowych, ale musi on mieć jakieś ograniczenia - Andrzej Seremet


13:33
Nie zgadzam się z niektórymi stwierdzeniami pułkownika Przybyła, zwłaszcza tym, jakoby kierunek zmian w strukturach sądownictwa wojskowego miał skazywać lub degradować tych prokuratorów, a jedynym jego celem było rozwiązanie tych struktur - mówi Seremet


13:32 Konferencja rozpoczęła się.
- Jestem głęboko wstrząśnięty i poruszony tymi wydarzeniami - rozpoczął konferencję prokurator Andrzej Seremet


13:29 Konferencja prokuratora generalnego już za chwilę. Tu można oglądać ją na żywo.


13:27 Zdaniem Andrzeja Walentka, publicysty zajmującego się sprawami wojskowymi, jest wiele przykładów na to, że prokuratura wojskowa natrafia na niewyjaśnione problemy. Kłopoty - jego zdaniem - pojawiają się, gdy korupcja dotyczy wysoko postawionych urzędników w MON.

Walentek przypomina, że prokuratura wojskowa odniosła szereg sukcesów jeżeli chodzi o ściganie osób piastujących nienajwyższe stanowiska w armii. Jednak publicysta zwraca uwagę, że gdy pojawiają się zarzuty tak jak w przypadku dwóch byłych dowódców jednostki GROM, to pojawiają się problemy i nie można wykluczyć, że są związane z naciskami.

Korupcja w wojsku jest - dodaje Andrzej Walentek. W ubiegłym roku wykryto korupcję w jednostce GROM związana z zakupami samochodów - mówi publicysta - pojawiła się też korupcja w związku z zakupem systemów teleinformatycznych w marynarce wojennej.


13:24 Szef MON Tomasz Siemoniak po informacji o próbie samobójczej prokuratora płk. Mikołaja Przybyła zadeklarował współpracę z prokuraturą, Ministerstwem Sprawiedliwości oraz BBN - poinformował rzecznik prasowy MON. Resort zapowiedział wydanie komunikatu w tej sprawie.


13:22


13:20 Politycy już tutaj.


13:14 Marcin Kącki z "Gazety Wyborczej" w Radiu TOK FM: "To jest ciąg dalszy emocji smoleńskich": 


13:10 Zdaniem Bartosza Kownackiego z Solidarnej Polski, sprawa może mieć - jak to określił - drugie dno. W ocenie polityka, który jest jednocześnie pełnomocnikiem rodzin kilku ofiar katastrofy smoleńskiej, czyn prokuratora Przybyła jest dowodem na niesprawne zarządzanie prokuraturą.

Poseł Kownacki dodał, że prokurator Przybył dosyć długo mówił o nieprawidłowościach przy przetargach w wojsku. - I ja bym szukał tego drugiego dna w sprawach, które są nadzorowane przez Prokuraturę Wojskową w Poznaniu - powiedział polityk.


13:08 Ratownicy medyczni w budynku prokuratury w Poznaniu:



13:04
W związku z tym dzisiejszym wypadkiem, jak również w kontekście sytuacji wewnętrznej w prokuraturze, zamierzam w najbliższych dniach zwołać posiedzenie Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka - powiedział przewodniczący komisji, Ryszard Kalisz


Na posiedzenie komisji mieliby zostać zaproszeni: prokurator generalny Andrzej Seremet, Naczelny Prokurator Wojskowy, gen. Krzysztof Parulski, a także wojskowy prokurator okręgowy w Poznaniu, płk Tadeusz Cieśla.

Jak powiedział Kalisz, termin posiedzenia komisji uzależnia m.in. od uzgodnień z prok. Seremetem, który w najbliższą środę będzie w Moskwie. - W związku z tym komisja zebrałaby się prawdopodobnie zaraz po jego powrocie - zaznaczył poseł Sojuszu.


13:00


12:55


12:48 Andrzej Rozenek z Ruchu Palikota poprosił o zebranie prezydium partii. Na pewno będzie chcieć zwołać specjalnego zebrania Komisji Obrony Narodowej. Ruch zastanawia się nad prośbą o powołanie komisji śledczej. - Ta sprawa dalece wykracza ponad zwykłą sprawę inwigilacji dziennikarzy - mówił w TVN24. Ruch Palikota ma ogłosić decyzję o godz. 14.30


12:45 O co chodziło w śledztwie prowadzonym przez prokuratora Przybyła? Przeczytaj


12:40 Na sali pozostała włączona kamera TVN. Dziennikarze wyszli, padł strzał... 



12:30 Żandarmi, pogotowie, wyprowadzani dziennikarze - zobacz zdjęcia z prokuratury


12:25 Jak informują poznańscy reporterzy "Gazety Wyborczej", po godz. 12 prokuratura zakazała udzielania informacji o stanie zdrowia postrzelonego prokuratora


12:22 Policjanci wyprowadzają dziennikarzy z budynku Prokuratury Wojskowej w Poznaniu: 



12:20 Małgorzata Kidawa-Błońska z PO radzi, by z jakimikolwiek komentarzami na temat powodów czynu prokuratora wstrzymać się do czasu, gdy poznamy więcej szczegółów. Wszystko, co teraz powiemy to spekulacje - powiedziała posłanka dziennikarzom w Sejmie.


12:10 Relacje obecnych na konferencji dziennikarzy: 



12:07
Jak poinformował prezes szpitala centrum medyczne HCP Lesław Lenartowicz, postrzelony mężczyzna jest przytomny, jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo. - Ma uszkodzoną twarzoczaszkę i aktualnie są prowadzone badania diagnostyczne tomografem komputerowym - powiedział.


12:04 Żandarmi i pracownik prokuratury: 


12:02 Prokuratura poinformowała oficjalnie, że prokurator Mikołaj Przybył żyje. Udzielana jest mu pomoc. Jak informuje TVN24, jest przytomny. Szpital poinformował, że pacjent trafił tam w dobrym stanie.


12:02 Żandarmeria Wojskowa zabezpieczyła miejsce zdarzenia oraz bezpośrednio po zakończeniu akcji ratowniczej przystąpiono z prokuratorami wojskowymi do realizacji czynności dochodzeniowo-śledczych, zabezpieczając ślady i dowody.


12:00 - Szok i poczucie winy, ta sprawa nie jest warta ludzkiego życia - mówił w rozmowie z TOK FM Wojciech Czuchnowski 



11:55
- Wstrząsające, że urzędnik państwowy z powodu sytuacji w organie władzy państwowej podejmuje próbę samobójczą - powiedział w rozmowie z TOK FM Ryszard Kalisz z sejmowej komisji sprawiedliwości. 

- Niezależnie od tego, że prokuratura nie ma dzisiaj łączności personalnej z ministerstwem sprawiedliwości, to jako komisja sprawiedliwości zajmiemy się tą sprawą - dodał.


11:50 Prezydent Bronisław Komorowski jest zaniepokojony poniedziałkowym zdarzeniem w Poznaniu - poinformowała Kancelaria Prezydenta. 

Prezydent zlecił monitorowanie sytuacji szefowi Biura Bezpieczeństwa Narodowego Stanisławowi Koziejowi, który pozostaje w kontakcie z Prokuratorem Generalnym i szefem MON.


11:45 Pełne oświadczenie prokuratora Przybyła: 



11:44 Minister sprawiedliwości Jarosław Gowin zwrócił się do Prokuratura Generalnego o wyjaśnienia dotyczące próby samobójczej wojskowego śledczego w Poznaniu. - Z pełnym zaufaniem oczekuję wyjaśnień prokuratury, dotyczących okoliczności tego tragicznego zdarzenia. Jako Minister Sprawiedliwości ? w razie zaistnienia takiej potrzeby ? deklaruję pełną pomoc i wsparcie ? mówi Minister Jarosław Gowin.


11:42
Stabilny stan prokuratora płk. M. Przybyła. Nie ma zagrożenia życia - dowiedział się reporter Polsat News.


11:40 Żandarmi pod prokuraturą



11:35
Jak informuje TVN24, prokurator żyje. Jest w szpitalu. Jest przy nim rodzina.


11:25 - Nie wiem, co powiedzieć. Mam ściśnięte gardło i jestem w szoku - Wojciech Czuchnowski, dziennikarz "Gazety Wyborczej"

- W swoich tekstach dwukrotnie zarzuciłem pułkownikowi Przybyłowi kłamstwo. Teraz nie ma znaczenia, czy miałem rację. Teraz znaczenie ma tylko to, co pułkownik próbował zrobić. W tym momencie przygniata mnie potworny ciężar - przyznał Czuchnowski.


11:20 Jacek Cichocki, szef MSW stwierdził, że postępowanie w sprawie próby samobójczej prokuratora już trwa
W przypadku osoby takiej jak prokurator lub osoby szczególnie ważnej, bo nadzorującej śledztwo, na pewno, jestem przekonany, czynności zostaną przeprowadzone szybko i bardzo rzetelnie - dodał Cichocki.
.


11:12 Konferencja prokuratury wojskowej - nagranie 


11:10 


11:08


11:06 O 13.30 w sprawie wypowie się prokurator generalny Andrzej Seremet.


11:03 Według obecnych na miejscu reporterów prokurator został wyniesiony tylnymi drzwiami i wywieziony do szpitala. Budynek jest otoczony przez służby.


11:02 Przeczytaj tekst "Gazety Wyborczej" o podsłuchach dziennikarzy.


10:51 Rzecznik prokuratury wojskowej w Poznaniu odmówił jakichkolwiek komentarzy w ciągu najbliższych godzin


10:50 Prokurator Mikołaj Przybył w czasie konferencji (fot. TVP Info) 


10:48
- Szokującą dla nas informacją było m.in. to, że działalność wydziału do spraw przestępczości zorganizowanej właśnie tej prokuratury okręgowej w Poznaniu jest zagrożona, że najwyżsi decydenci naczelnej prokuratury chcą zlikwidować prowadzoną właśnie przez płk. Przybyła sekcję, która ma wiele sukcesów - relacjonuje reporter TOK FM.


10:47 W poniedziałek po południu Prokurator generalny Andrzej Seremet miał ogłosić swe decyzje w sprawie prokuratorów wojskowych z Poznania, którzy według mediów bez koniecznej decyzji sądu chcieli, aby teleoperatorzy ujawnili im esemesy m.in. dziennikarzy.


10:46 Prokurator Generalny miał zapoznać się z wynikami kontroli działań poznańskiej prokuratury wojskowej w śledztwie o przeciek do mediów informacji ze śledztwa ws. katastrofy smoleńskiej. Prokuratura ta sześć razy złamała prawo, żądając by operatorzy sieci komórkowych ujawnili jej treść esemesów dziennikarzy oraz prokuratorów - podała "Gazeta Wyborcza". Operatorzy tych danych nie udostępnili, bo tajemnicę korespondencji można uchylić tylko za zgodą sądu, której w tej sprawie nie było.


10:45 Relacja reportera TOK FM z konferencji - posłuchaj 


10:41
Nikogo nie podsłuchiwaliśmy. Nie łamaliśmy prawa
- stwierdzał
Protestuję przeciw wypowiadaniu słów rozstrzygających przez media i kolegów prokuratorów zanim zrobi to niezawisły sąd
- mówił
Jako prokurator nigdy nie przyniosłem wstydu Rzeczypospolitej Polskiej. Do końca będę bronić honoru żołnierza i prokuratora
- to ostatnie słowa prokuratora


10:41 Po oświadczeniu Przybył wyprosił dziennikarzy z sali "żeby ją przewietrzyć". Potem miał nadejść czas na pytania.


10:40 Płk Przybył nadzorował postępowanie w sprawie przecieku ze śledztwa smoleńskiego. W zeszłym tygodniu płk. Przybył dementował informacje "Rzeczpospolitej" i TNV24 jakoby on i jego podwładni wydali decyzję o inwigilacji dziennikarzy i nałożenia podsłuchów na ich telefony.


10:36 W trakcie konferencji Przybył mówił w czasie konferencji, że dziennikarze byli zmanipulowani przez prokuraturę wojskową w sprawach wojska.
Jesteście manipulowani, jesteście częścią walki przeciw prokuraturze wojskowej
- mówił do dziennikarzy. Mówił też, że jeden z prokuratorów rozmawiał w restauracji z amerykańskimi agentami.


10:33 Prokurator odczytywał oświadczenie wyraźnie zdenerwowany. Po jej odczytaniu wyprosił dziennikarzy na kilka minut z sali. Wówczas strzelił sobie w głowę.


10:32 Wcześniej mówił, że prokuratura wojskowa w Poznaniu miała podstawy prawne, by żądać od operatorów telekomunikacyjnych danych personalnych, danych połączeń i treści esemesów.


10:30 Pułkownik Mikołaj Przybył leży na ziemi, z jego głowy wypływa krew. Nie wiadomo czy prokurator żyje - informuje TVP Info.

piątek, 6 stycznia 2012

Zdzisław Marchwicki - seryjny morderca, czy niewinna ofiara spisku milicji


mil
2012-01-06, ostatnia aktualizacja 2012-01-06 20:50

Zdzisław Marchwicki
Zdzisław Marchwicki
Fot. TVP/youtube.com

Kiedy 40 lat temu, szóstego stycznia 1972 roku, milicja zatrzymała Zdzisława Marchwickiego, społeczeństwo odetchnęło z ulgą. Niemal wszyscy wierzyli, że wreszcie udało się złapać "Wampira z Zagłębia", który zamordował co najmniej 14 kobiet. Byli jednak też i tacy, którzy uważali, że Marchwicki to... kozioł ofiarny, na którego śledczy tylko czekali. Czy ten człowiek mógł być po prostu ofiarą zdesperowanej milicji, która przez osiem lat nie potrafiła złapać prawdziwego sprawcy i postanowiła wszelkimi sposobami wrobić kogoś w zabójstwa?

Siódmego listopada 1964 roku, w Dąbrówce Małej, zamordowana zostaje 58-letnia Anna Macek. Kobieta ginie od siedmiu ran tłuczonych, zadanych w głowę. Śledczy znajdują ją z głową całą we krwi, podciągniętą do piersi spódnicą i bielizną ściągniętą do kolan. Podejrzewają, że zabójstwo miało motyw seksualny.

Od tego dnia, na terenie Zagłębia Śląsko-Dąbrowskiego, rozpoczyna się fala morderstw. Sprawca zawsze działa w podobny sposób: idzie za ofiarą, a kiedy znajdują się w odludnym miejscu, uderza ją tępym narzędziem w głowę. Gdy kobieta upada, zadaje jej jeszcze wiele ciosów, doprowadzając do śmierci. Następnie obnaża ofiarę, bawi się jej narządami, czasami okrada z rzeczy osobistych.

"Anna"

Policja orientuje się, że ma do czynienia z seryjnym mordercą w lipcu 1965 roku. Sprawca zaatakował już w taki sam sposób cztery razy, trzy kobiety udało mu się zabić. W katowickiej komendzie zostaje powołana specjalna grupa dochodzeniowa o nazwie "Anna", która ma za zadanie złapać "Wampira". Jej naczelnikiem zostaje naczelnik Wydziału Specjalnego KW MO ppłk Jerzy Gruba. Przez podwładnych oceniany jako chorobliwie ambitny.

Wiadomość o grasującym seryjnym mordercy szybko rozchodzi się wśród mieszkańców Zagłębia i wywołuje psychozę. Kobiety boją się same wychodzić po zmroku; jeżeli już muszą się przemieszczać, to robią to pod eskortą mężczyzn. Niektóre zakłady pracy wynajmują busy, które odwożą pracownice pod domy. Wieczorami i w nocy na ulicach ciężko kogokolwiek spotkać.

Nieuchwytny sprawca

Milicja działa pod ogromną presją przerażonego społeczeństwa. Napastnik atakuje z dużą częstotliwością (w 1965 roku napada aż 11 razy), ale pozostaje nieuchwytny. Śledczy wpadają na pomysł, aby złapać go "na wabik". Wystawiają mundurowych przebranych za kobiety. Mężczyźni w sukienkach i perukach jednak się nie sprawdzają. Z całej Polski zostaje więc ściągnięta setka milicjantek, które będą udawały potencjalne ofiary. Zostają one przeszkolone z judo, wyposażone w miniaturowe radiostacje oraz specjalne pancerze chroniące głowę i uszy, a następnie wypuszczone w odludne miejsca. Takie "wabiki" również nie przynoszą oczekiwanego skutku.

Bratanica Gierka

Kolejny rok przynosi kolejne ofiary, a śledczy nadal stoją w miejscu. Kiedy w październiku 1966 roku z rąk "Wampira" ginie 18-letnia Jolanta Gierek, bratanica Edwarda Gierka, ówczesnego I sekretarza KW PZPR, robi się gorąco. Milicja wie, że władza szczególnie przygląda się teraz jej poczynaniom i liczy, że w końcu uda się złapać zabójcę. Ale ta świadomość niewiele pomaga śledztwu. Do 1968 roku liczba śmiertelnych ofiar wzrasta do 13. Grupa dochodzeniowa jest powszechnie krytykowana za nieudolność i nieskuteczność. Milicja wyznacza więc nagrodę za pomoc w ujęciu sprawcy - milion złotych.

Po tej informacji śledczy zostają dosłownie zalani donosami. Wiele z nich pochodzi od żon, chcących się pozbyć mężów, wiele od osób pragnących zaszkodzić wrogom. Milicjanci skrupulatnie wszystko sprawdzają; chodzą od domu do domu i przepytują podejrzanych.

Jaki jest "Wampir"

Na podstawie zebranych materiałów, powstaje model hipotetycznych 483 cech fizycznych i psychicznych, którymi ma wyróżniać się sprawca, a do pomocy polskim śledczym włącza się amerykański ekspert dr James Brussel. Specjalista który był m.in. profilerem w słynnej amerykańskiej sprawie Dusiciela z Bostonu, kreśli portret psychologiczny "Wampira z Zagłębia": "Jako typ paranoidalny jest on w swoich poczynaniach precyzyjny, jest ostrożny, planuje starannie swoje działania, jest schludny, lubi porządek, jest czysty" - pisze. "Trzyma się z dala od ludzi (). Jego jedynym sposobem osiągania zadowolenia seksualnego jest masturbacja lub - symbolicznie, jak ze swymi ofiarami - pewna kombinacja fetyszyzmu i zemsty na matce i całym rodzaju żeńskim (...) Ma wykształcenie średnie lub wyższe, być może o charakterze technicznym".

Wkrótce milicja wyłania ponad 250 podejrzanych.

Żona "Wampira"

Rok 1969 mija bez zbrodni, a w 1970 roku ginie 14. ofiara "Wampira" - Jadwiga Kucia. Śledczy nadal intensywnie pracują nad sprawą i przesłuchują kolejnych podejrzanych. Jeden z nich - chory psychicznie, znęcający się nad rodziną, Piotr Olszewa - zeznaje, że jest poszukiwanym zabójcą. Z braku dowodów zostaje jednak wypuszczony na wolność. 10 dni później mężczyzna zabija nożem żonę, dzieci morduje młotkiem, a następnie oblewa benzyną siebie i dom i podpala. Nie udaje się go uratować. Po latach przez wielu będzie uważany za prawdziwego "Wampira".

Przez następne dwa lata w śledztwie nie widać nadziei na przełom, a dowództwo milicji zaczyna się bać o swoje stanowiska. Ktoś w końcu musi odpowiedzieć za porażkę w sprawie złapania "Wampira". Wtedy "na pomoc" przychodzi Maria Marchwicka. Kobieta zgłasza się do śledczych i oświadcza, że jej mąż, Zdzisław (który był na liście podejrzanych), jest poszukiwanym zabójcą. Za jego ujawnienie, domaga się obiecanej nagrody.

Szóstego stycznia 1972 roku milicja aresztuje Zdzisława Marchwickiego. Kiedy po niego przyjeżdżają mundurowi, ten - nie wiedząc o co chodzi - mówi: "Dwa samochody marki Wołga no to po takiego jednego człowieka, jak ja? Ile was tu jest, jakbyście co najmniej tego wampira ujęli". Te słowa zostają później przeinaczone i do akt trafia zapis: "O proszę, nareszcie ście wampira ujęli".

Nie jest do końca jasne, dlaczego milicja tak ufnie podchodzi do informacji przekazanych przez Marchwicką, która nie przedstawia właściwie żadnych mocnych dowodów przeciwko mężowi. Dzisiaj wielu uważa, że zdesperowani śledczy, w tym szczególnie ambitny szef grupy dochodzeniowej, po prostu musieli w końcu "kogoś" złapać.

Spór o winę

Trzy dni po aresztowaniu Zdzisława, gazety informują, że "ujęto osobnika podejrzanego o dokonanie serii potwornych zbrodni" i zamieszczają przy artykułach zdjęcie Marchwickiego. Mimo, że nic jeszcze nie jest pewne, społeczeństwo oddycha z ulgą i cieszy się z sukcesu mundurowych. Milicja czuje presję, że powinna dowieść, iż za kratkami siedzi prawdziwy "Wampir".

Ale w grupie dochodzeniowej wielu nie jest co do tego przekonanych. "Anna" dzieli się na dwa obozy - wierzących w winę Marchwickiego, i w nią wątpiących. Spór zostaje rozwiązany szybko: wątpiący zostają odsunięci od sprawy, albo nawet wyrzuceni z pracy, a reszta zabiera się do zbierania dowodów, które pozwolą na przedstawienie aktu oskarżenia.

Zboczony sadysta

Zdzisław nie przyznaje się do winy. Początkowo obciążają go głównie zeznania żony. Maria Marchwicka twierdzi, że jej mąż jest sadystycznym awanturnikiem, znęcającym się nad dziećmi, a nawet je molestującym (miał je dotykać w miejscach intymnych). Dodaje, że "był zboczony", bo wykorzystywał ją, gdy miała ataki padaczki. Śledczym ten obraz pasuje do profilu poszukiwanego mordercy.

Kilka miesięcy po zatrzymaniu Zdzisława, śledczy aresztują również jego braci, Jana i Henryka oraz siostrę Halinę Flak i jej syna Zdzisława. Zatrzymany zostaje także przyjaciel Jana - Józef K. Wszyscy mają być zamieszani w sprawę "Wampira".

Jan, który był kierownikiem sekretariatu Wydziału Prawa i Administracji UŚ, ma być zamieszany w jakąś aferę łapówkarską. Jest też homoseksualistą. Według milicji, o obu faktach z życia brata Zdzisława wiedziała ostatnia ofiara "Wampira" - dr Jadwiga Kucia. Kobieta miała szantażować Jana ujawnieniem tych informacji, dlatego też zależało mu na jej śmierci. O pozbycie się Kuci, Jan poprosił Zdzisława. Do pomocy wzięli Józefa K. i Henryka, który miał stać na czatach, i zamordowali kobietę.

Halina Flak jest podejrzana o przyjmowanie rzeczy osobistych ofiar Marchwickiego, wiedząc, że pochodzą one z przestępstwa. Jej młody syn Zdzisław miał wiedzieć o zabójstwach i ukrywać to przed milicją.

"Ale to nieprawda"

Zbieranie dowodów i przesłuchania ws. "Wampira" trwają ponad dwa lata. W tym czasie do celi Henryka Marchwickiego przychodzą mundurowi i zaczynają nakłaniać go do zeznań. Twierdzą, że jego żona znajduje coraz to nowych kochanków, a on nic nie robi, żeby wyjść i tę sprawę rozwiązać. Potem kolega z celi opowiada mu, że jego dom jest okradany, a dzieci zabrano do domu dziecka. Henryk jest coraz bardziej zdesperowany. W końcu postanawia zeznawać. Przyznaje, że razem z braćmi zamordował Jadwigę Kucię. Podczas 80 przesłuchań podaje jednak aż 20 różnych wersji tego wydarzenia, które nie pasują do opisu zbrodni. W końcu podpisuje protokół, który zgadza się z dowodami zebranymi przez śledczych.

Reszta rodziny Marchwickich również jest zdesperowana. Zaczynają zeznawać, ale prawie nic się nie zgadza. W końcu proszą śledczych, aby napisali co trzeba, a oni podpiszą. Józef K. przyjaciel brata Zdzisława po obietnicy otrzymania łagodnego wyroku zeznaje, że razem z Marchwickimi zamordował Kucię i opisuje zbrodnię. Podobnie jak inni, chce jak najszybciej wyjść na wolność.

Zmęczony długimi przesłuchaniami i oskarżeniami ze strony rodziny Zdzisław w końcu przyznaje się do zbrodni. Opowiadając o rzekomych zabójstwach podaje jednak szczegóły napaści, które nigdy nie miały miejsca. Czasami podpisuje protokoły przesłuchań i dodaje dopisek "ale to nieprawda". Raz zdesperowany wyrywa oficerowi protokół i próbuje go zjeść.

Śledczy tymczasem zbierają dowody. Niektóre są tworzone na siłę, jak chociażby pejcz znaleziony u dziadka Marchwickich, którym to Zdzisław miał mordować ofiary. Pejcz będzie jednym z ważniejszych dowodów w sądzie, chociaż nigdy nie znaleziono na nim śladów krwi i był to przedmiot zbyt giętki, aby zadawać takie obrażenia, jakich doznały zabite kobiety.

Akta sprawy obejmują 166 tomów.

Wątpliwe dowody

Proces rusza 18 września 1974 roku i zostaje zorganizowany w Klubie Fabrycznym Zakładów Cynkowych "Silesia" w Katowicach. Ma być pokazowy i taki też jest. Na sali rozpraw czasami zbiera się aż 800 osób publiczności. Zdzisław Marchwicki ma odpowiadać za 14 zabójstw i sześć usiłowań.

Oskarżenie od początku stara się zohydzić całą rodzinę Marchwickich społeczeństwu. Przedstawia się ich jako degeneratów, alkoholików, zboczeńców, prostytutki. Słowem - ludzi, których nie ma co żałować.

Przed sądem przedstawiane są rzekome dowody winy Marchwickiego. Jest wśród nich m.in. portmonetka jednej z ofiar. Znalazł ją na śmietniku upośledzony umysłowo chłopak. Nie ma żadnych śladów mówiących, kto mógłby ją tam wyrzucić. Ale sąd uznaje, że skoro Zdzisław był konwojentem, mógł to zrobić.

Oskarżenie ma także odciski palców, które prawdopodobny sprawca zostawił na rowerze jednej z zamordowanych ofiar. Linie papilarne nie odpowiadają odciskom Marchwickiego. Na dodatek eksperci ustalili wcześniej, że sposób zadawania ciosów przez zabójcę wskazuje, iż był on mańkutem. Zdzisław jest praworęczny. Wcześniejsza opinia zostaje utajniona i nie pojawia się podczas procesu.

Ponadto dowody wskazują na to, że "Wampir" działał z pobudek seksualnych. Tak jak określili to specjaliści, najprawdopodobniej nie był zdolny do współżycia i miał problemy z erekcją. Satysfakcję osiągał tylko w momencie zabijania, lub bawienia się narządami ofiary. Tymczasem zeznania kochanek i żony Marchwickiego przedstawiają go jako w pełni zdolnego do kontaktów seksualnych mężczyznę.

Zdzisława poważnie obciążają także zeznania żony, opowiadającej o nim jako o brutalnym tyranie i zboczeńcu. Tę wersję potwierdzają dzieci (które po latach wyznają, że zostały do tego zmuszone, głównie przez matkę). Sama Maria powie później, że to ona ciągle biła męża, a on kochał ją nad życie.

Pod koniec procesu Marchwicki wygląda na zmęczonego i zrezygnowanego. Wszyscy obrócili się przeciwko niemu, nawet własne dzieci. Nie chce już przychodzić na kolejne rozprawy. Mówi do sędziego: "No że ja nie, ja nie chcę już po prostu zeznawać, bo nie mam nic do powiedzenia. Wiele zawiniłem, to na pewno, że tak postąpiłem, tego żałuje, no ale dzisiaj to już za późno". Sąd na to: "No to ostatnie pytanie: oskarżony przyznaje się, czy nie". Marchwicki: "No cóż, że, Najwyższy Sądzie, cóż to jest za różnica". Sąd: "Czy oskarżony jest mordercą?" Marchwicki: "No z tego co słyszałem, co się dowiedziałem, no to chyba tak". Słowa te zostają uznane za przyznanie się do winy.

Walka o dobre imię

28 lipca 1975 roku sąd uznaje Zdzisława Marchwickiego za winnego zarzucanych mu czynów i skazuje go na karę śmierci. Jego brat Jan dostaje taką samą karę za udział w zabójstwie Jadwigi Kuci. Henryk za pomoc w zabójstwie zostaje skazany na 25 lat więzienia. Pozostali oskarżeni dostają od czterech do pięciu lat więzienia.

Kiedy Zdzisław czeka na wyrok, współwięzień (za obietnicę natychmiastowego skrócenia wyroku), namawia go do napisania pamiętnika. Mówi Marchwickiemu, że im dłużej będzie pisał, tym dłużej pożyje.

Zdzisław własnoręcznie opisuje historię swojego życia, oraz zbrodni, które popełnił. Jego pamiętnik zostanie później uznany jako koronny dowód na to, że milicja złapała prawdziwego "Wampira z Zagłębia". Niewierzący w winę Marchwickiego poddadzą zaś w wątpliwość jego autentyczność. Nie tyle ręki (bo to on pisał), ile treści. Łatwo bowiem zauważyć używane podczas opisów zbrodni zwroty jak z raportu policyjnego, np. "dokonałem zabójstwa", "oddaliłem się w kierunku".

Zdzisław Marchwicki i jego brat Jan zostają straceni w garażu policyjnym w Katowicach. Skazany na 25 lat Henryk, wychodzi na wolność po 20 latach. Postanawia walczyć o dobre imię braci i przyznaje, że fałszywie ich oskarżał. Zaczyna głośno mówić o tym, że Zdzisław był kozłem ofiarnym, którego milicja musiała w końcu znaleźć. Niedługo potem umiera nagle, w - jak wielu twierdzi - niewyjaśnionych okolicznościach. Jako oficjalną przyczynę podaje się upadek ze schodów.

"Wyniki badań potwierdzają - Lepper chciał żyć"


Paulina Piekarska

Logo dostawcy wp.pl  | dodane 2012-01-05 (14:20)

fot. WP / Paulina MatysiakSzef Samoobrony Andrzej Lepper został znaleziony martwy 5 sierpnia 2011 r.

Jeśli okaże się, że Andrzej Lepper wziął leki rano, w dniu, kiedy znaleziono go martwego - a tak prawdopodobnie było, jeśli stwierdzona we krwi dawka mieści się w normie - to znaczy, że nie miał zamiaru odbierać sobie życia. Gdyby chodziło mu po głowie samobójstwo, nie brałby leków, bo po co? Skoro je zażył to znaczy, że miał zamiar dalej żyć

Janusz Maksymiuk


Wyniki badań toksykologicznych nie rozwiewają wątpliwości współpracowników Andrzeja Leppera dotyczących jego śmierci. Janusz Maksymiuk w rozmowie z Wirtualną Polską tłumaczy, że lider Samoobrony regularnie przyjmował leki przepisane mu przez lekarza. - Dawka wykryta we krwi mieściła się w normie, więc najprawdopodobniej zażył je rano w dniu śmierci. A to oznacza, że nie miał zamiaru odbierać sobie życia - przekonuje. Maksymiuka zastanawia jeszcze jedno - sekcja zwłok wykazała, że śmierć byłego wicepremiera trwała kilka minut i nastąpiła w wyniku uduszenia. - Jeśli to prawda, to nie ma cudów, żeby nie wykonywał gwałtownych ruchów, próbując się ratować. Łapałby się za szyję, machał nogami, może próbował oprzeć się o parapet. Jednak w gabinecie nie było żadnych śladów, ściana nie była pobrudzona, tak jakby wisiał nieruchomo - opowiada. 

Polecamy również: "To może pomóc rozwikłać zagadkę śmierci Leppera" 


REKLAMA  Czytaj dalej




Badania toksykologiczne krwi Andrzeja Leppera wykazały obecność w niej pewnego leku, w dawce nie przekraczającej dopuszczalnej normy. Prokuratura Okręgowa w Warszawie, która prowadzi śledztwo ws. okoliczności śmierci byłego lidera Samoobrony na prośbę rodziny nie ujawnia, o jaki lek chodzi. Janusz Maksymiuk, długoletni przyjaciel i współpracownik byłego ministra przyznaje w rozmowie z Wirtualną Polską, że regularnie przyjmował on leki zapisane przez lekarza. Jego zdaniem decydującą kwestią jest ustalenie godziny, w której Lepper je zażył. 

"Wziął leki - chciał żyć" 

– Jeśli okaże się, że wziął je rano, w dniu, kiedy znaleziono go martwego - a tak prawdopodobnie było, jeśli stwierdzone we krwi ślady są w normie - to znaczy, że nie miał zamiaru odbierać sobie życia. Gdyby chodziło mu po głowie samobójstwo, nie brałby leków, bo po co? Skoro je zażył to znaczy, że miał zamiar dalej żyć – tłumaczy. Podkreśla, że wyniki badań toksykologicznych utwierdzają go w przekonaniu, żeAndrzej Lepper nie popełnił samobójstwa. – On nie planował śmierci. Ten wynik pokazuje, że ktoś musiał mu w tym pomóc, że była ingerencja z zewnątrz – mówi. 

Maksymiuk zwraca też uwagę, że Lepper mógł dostać przed śmiercią substancje wywołujące amnezję lub utratę świadomości, które neutralizują się po kilku godzinach od zażycia. A ponieważ sekcję zwłok zrobiono dopiero po trzech dniach, ich wykrycie było niemożliwe. Były polityk za wielkie uchybienie uważa zwlekanie z sekcją. – Dlaczego zrobiono ją dopiero w poniedziałek, kiedy śmierć nastąpiła w piątek? Przecież próbki trzeba było pobrać jak najszybciej – podkreśla. 

"Nie mógł wisieć nieruchomo" 

Współpracownika Leppera zastanawia jeszcze jedno. Sekcji zwłok wykazała, że śmierć lidera Samoobrony trwała kilka minut i nastąpiła w wyniku uduszenia. Rdzeń kręgowy nie został przerwany. – Jeżeli jest prawdą to, co mówią lekarze, że mógł dusić się od kilku do nawet dziesięciu minut, to nie ma cudów, żeby nie wykonywał gwałtownych ruchów, próbując się ratować. Nie ma tak silnych ludzi. Albo łapałby się za szyję, machał nogami, może próbował oprzeć się o parapet… A w gabinecie nie było żadnych śladów, ściana nie była pobrudzona, tak jakby wisiał nieruchomo – opowiada Maksymiuk. 

Pytany, jak rodzina Andrzeja Leppera ocenia prowadzone śledztwo, przyznał, że nie kontaktował się z nią ostatnio. - Oni nadal bardzo przeżywają tę śmierć. Nie chcę rozgrzebywać ran. Jesteśmy umówieni, że jak będzie potrzeba, to pani Irena [żona Andrzeja Leppera – przyp.red.] do mnie zadzwoni. Co ja teraz mogę pomóc? – dodaje. 

Śledztwo trwa 

Śledztwo prowadzone przez warszawską prokuraturę okręgową wciąż trwa. Jej rzeczniczka informowała niedawno, że wciąż są przesłuchiwani kolejni świadkowie. Maksymiuk nie chce oceniać działań śledczych, ale za poważny błąd uważa początkowe uchybienia – późno wykonaną sekcję zwłok oraz przyjętą za pewnik już na początku tezę, że Lepper odebrał sobie życie z powodu kłopotów finansowych. – Jak można było już wtedy o tym przesądzać? Do dziś nie wiadomo przecież, co wydarzyło się 5 sierpnia w gabinecie szefa – mówi. 

Dodaje, że początkowe zaniedbania na pewno odbiją się na wynikach śledztwa. – Jeśli ktoś podał Andrzejowi Lepperowi jakieś środki w jedzeniu czy piciu, już się tego nie dowiemy. Być może są jednak inne dowody – odciski palców, ślady zapachowe – które wskażą, kto mu pomógł – zaznacza. 

Szef Samoobrony i b. wicepremier Andrzej Lepper został znaleziony martwy 5 sierpnia ub.r. w warszawskiej siedzibie partii. Polityka, powieszonego w łazience na sznurze przymocowanym do worka bokserskiego, w godzinach popołudniowych znalazł jego zięć. Oględziny nie wykazały na ciele żadnych obrażeń, poza bruzdą wisielczą. 

Wykonana 8 sierpnia sekcja zwłok nie wykazała śladów udziału osób trzecich. Mimo to Warszawska Prokuratura Okręgowa wszczęła śledztwo w sprawie śmierci Andrzeja Leppera na podstawie art. 151 Kodeksu karnego, który stanowi: „Kto namową lub przez udzielenie pomocy doprowadza człowieka do targnięcia się na własne życie, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5”. Sprawę od początku monitoruje Prokuratura Generalna. 

Śledczy przesłuchali już kilkudziesięciu świadków, w pierwszej kolejności m.in. pracowników biura Leppera i osoby, które w ostatnim czasie kontaktowały się z nim osobiście. Zabezpieczono m.in. telefon komórkowy zmarłego oraz dokumentację z biura. Wśród przesłuchanych znalazł się redaktor naczelny „Gazety Polskiej” Tomasz Sakiewicz, który przekazał prokuraturze nagranie rozmowy z Andrzejem Lepperem, który miał w niej ujawnić źródło przecieku w aferze gruntowej. Śledztwo w tej sprawie zostało umorzone w październiku 2009 r. z powodu nie znalezienia jednoznacznych dowodów na popełnienie przestępstwa. Zgodnie z Kodeksem karnym umorzone postępowanie na mocy postanowienia prokuratora może być w każdej chwili podjęte na nowo. 

Paulina Piekarska, Wirtualna Polska