piątek, 8 sierpnia 2014

Rafalala - kim jest? "Kobieta z penisem", artystka


Jest jak po­stać z fil­mów Pedro Al­mo­dó­va­ra. "Ko­bie­ta z pe­ni­sem". Od dzie­ciń­stwa Rafuś lubił się prze­bie­rać za dziew­czyn­kę - prze­stał, gdy w domu babci ni­ko­go już to nie ba­wi­ło. Po kil­ku­na­stu la­tach już Ra­fa­la­la - uma­lo­wa­na, w bia­łej su­kien­ce, czar­nych raj­sto­pach i czer­wo­nym płasz­czu - po­szła pod war­szaw­ską Ro­tun­dę, do­sta­ła od dre­sia­rzy w twarz. Gazem. Ale ona też w ryj dać może dać. I ostat­nio dała.


Rafalala, prawdopodobnie najsłynniejszy polski transseksualista Foto: Jędrzej Wojnar / Agencja Gazeta

Ra­fa­la­la czy Rafał? - Ra­fa­la­la! Bo? - Każdy ma prawo do me­dial­ne­go wi­ze­run­ku. Jest Sha­ki­ra, Doda... A moje me­dial­ne imię to Ra­fa­la­la. Od kiedy Ra­fa­la­la? - Od kiedy ob­cu­ję z me­dia­mi. Kilka lat. A pełne na­zwi­sko? - W pew­nych sfe­rach cenię sobie pry­wat­ność.

REKLAMA

Cza­sa­mi jed­nak Rafał? - Bar­dzo rzad­ko, są to mar­gi­nal­ne sy­tu­acje.

A w do­wo­dzie? Jej Per­fek­cyj­ność, zna­jo­my Ra­fa­la­li: - Nie jest to dla mnie in­for­ma­cja istot­na ani cie­ka­wa. Ale z tego, co wiem, to rze­czy­wi­ście w do­wo­dzie ma ona płeć męską i mę­skie imię.

Ma 33 lata. Po­cho­dzi z Sie­dlec. Uro­dzi­ła się w ro­dzi­nie wie­lo­dziet­nej. Rafuś - bo jesz­cze jako szkrab - lubił prze­bie­rać się za dziew­czyn­kę - przed go­ść­mi w domu.

A ten dom nie był przy­kład­ny. Matka nie pła­ci­ła za prąd, więc nie było świa­tła. A że nie pła­ci­ła za wodę, więc i kran wy­sechł. Nie­ży­ją­cą już dziś swoją matkę Ra­fa­la­la trak­to­wa­ła bar­dziej jako przy­ja­ciół­kę - Ja­dzię. Bo jako matce jej nie wy­szło.

I z taką Ja­dzią do­brze się do­ga­dy­wa­ła. W fil­mie "I Bóg stwo­rzył trans­we­sty­tę" Ra­fa­la­la sie­dzi przy jed­nym stole z Ja­dzią i swoją młod­szą sio­strą. Obie­ra­ją wa­rzy­wa na sa­łat­kę. Roz­ma­wia­ją. Ja­dzia dużo grub­szym gło­sem od śpiew­ne­go tonu Ra­fa­la­li.

Mię­dzy mar­chwią a ce­bu­lą Ra­fa­la­la pyta Ja­dzię: - A co ty po­my­śla­łaś, jak ty mnie pierw­szy raz zo­ba­czy­łaś w tych ciu­chach? - Żebyś tylko był szczę­śli­wy, Rafuś.

W innym mo­men­cie Ra­fa­la­la mówi: - Na wszyst­ko się zga­dzasz? Wszyst­ko ak­cep­tu­jesz? A co byś zro­bi­ła, gdy­bym chcia­ła być ogór­kiem.

Ja­dzia: - Jak to ogór­kiem?

- No, gdy­bym ubie­ra­ła się na zie­lo­no i miała taki zie­lo­ny ogo­nek na gło­wie.

- Oj, Rafuś, Rafuś, żebym cię nie za­ki­si­ła.

I śmiech. A jesz­cze gło­śniej­szy przy wspo­mi­na­niu dzie­ciń­stwa.

Rafuś je­chał raz ro­we­rem. Na sobie miał naj­lep­szą ko­szu­lę swo­jej mamy. I ta ko­szu­la wplą­ta­ła się w łań­cuch. Po­dar­ła się na tyłku i była w sma­rze - wspo­mi­na Ja­dzia. Na to Ra­fa­la­la: - Ale wiesz, muszę ci po­wie­dzieć, po la­tach, że to nie był rower. To był pe­do­fil - ko­niec żartu.

Inny: "stara rurko" - piesz­czo­tli­we okre­śle­nie Ra­fa­la­li na Ja­dzię też wy­wo­łu­je chi­chot.

Ale dzie­ciń­stwo było jed­nak trud­ne. Z epi­zo­da­mi w do­mach dziec­ka. Z po­zy­tyw­nych ak­cen­tów może jesz­cze ten: Rafuś miał prze­zwi­sko "Cinka". Bo prze­bie­rał się za "dziew­cin­kę". Aż przy­lgnę­ła do niego tylko koń­ców­ka.

Poseł Jacek Żalek zaatakował mnie, twierdząc, że nie jestem kobietą. W takim razie jak wytłumaczyć fakt, że lekarz specjalista, seksuolog, po serii badań i rozbudowanych testów stwierdził, że mam kobiecy mózg i że urodziłam się w nie swoim ciele. Rafalala

Ra­fa­la­la dla Onetu: - A kto w Pol­sce nie miał trud­ne­go dzie­ciń­stwa? Al­ko­ho­lizm jed­ne­go z ro­dzi­ców jest nie­ste­ty bar­dzo czę­stą normą. Nie miało to na pewno wpły­wu na mój trans­sek­su­alizm. Każdy, kto ma cho­ciaż ele­men­tar­ną wie­dzę na temat osób trans­sek­su­al­nych, wie, że takim się ro­dzisz. Poseł Jacek Żalek za­ata­ko­wał mnie, twier­dząc, że nie je­stem ko­bie­tą. W takim razie jak wy­tłu­ma­czyć fakt, że le­karz spe­cja­li­sta, sek­su­olog, po serii badań i roz­bu­do­wa­nych te­stów stwier­dził, że mam ko­bie­cy mózg i że uro­dzi­łam się w nie swoim ciele. Le­karz ten prze­pi­su­je mi hor­mo­ny i po­ma­ga w pro­ce­sie trans­for­ma­cji.

Z Sie­dlec Ra­fa­la­la tra­fi­ła - ale nie tak od razu - do te­atru Kry­sty­ny Jandy w War­sza­wie. Wy­stą­pi­ła na de­skach Po­lo­nii - i nie tylko zresz­tą - z mo­no­dra­mem "Ra­fa­la­la Show" (reż. Mo­ni­ka Po­wa­lisz, akom­pa­nia­ment Ga­brie­la Kulka). Wcze­śniej po­ka­za­ła też tam swój film do­ku­men­tal­ny "I Bóg stwo­rzył trans­we­sty­tę" - cho­dzi­ła z ka­me­rą po War­sza­wie i py­ta­ła ludzi, co sądzą o "ko­bie­cie z pe­ni­sem".

- Na na­szych oczach na­ro­dzi­ła się le­gen­da! - można było prze­czy­tać w re­cen­zjach (choć nie we wszyst­kich) spek­ta­klu. Grała tam pro­sty­tut­kę i por­no­gwiaz­dę.

W re­por­ta­żu To­ma­sza Kwa­śniew­skie­go w "Dużym For­ma­cie" - z 2007 r. - Kry­sty­na Janda wspo­mi­na­ła spo­tka­nie z Ra­fa­la­lą: - Zła­pa­łam się na tym, że kiedy Ra­fa­la­la wy­cho­dzi­ła w samo po­łu­dnie na plac Kon­sty­tu­cji, to się o nią bałam. Na szczę­ście ona jest duża, więc mo­gła­by nie­źle przy­wa­lić.

Rę­ko­czy­ny wcze­śniej by­ły­by ry­zy­kow­ne, bo naj­pierw pier­si Ra­fa­la­li to były po pro­stu pre­zer­wa­ty­wy wy­peł­nio­ne wodą. Póź­niej zro­bi­ła je sobie już pro­fe­sjo­nal­nie.

Ale teatr to nie je­dy­na sztu­ka w życiu Ra­fa­la­li. Jest też po­ezja. Jak ta:

prze­sta­łeś mnie ko­chać na chwi­le

tak jak na chwi­le wy­cho­dzi się pod­czas go­to­wa­nia do skle­pu bo za­po­mnia­ło się soli lub jajek

po­rzu­co­na bul­go­cze ze smut­ku

a prze­cież to dla mo­je­go dobra żeby było smacz­niej

Albo:

iwona była jak pies husky

nie po­tra­fi­ła szcze­kać

wyła no­ca­mi

Poza tym Ra­fa­la­la po­ezję im­pro­wi­zu­je, czyli upra­wia slam po­etyc­ki.

Oprócz pu­bli­ko­wa­nia wier­szy cza­sa­mi na blogu też ubo­le­wa np. nad wiel­ko­ścią łech­tacz­ki u hieny cęt­ko­wa­nej. Bo zbyt duża, więc sa­mi­cę trud­no od­róż­nić od samca.

I pu­bli­ku­je swoje zdję­cia. Dużo ich: poń­czo­chy, su­kien­ki, cza­sa­mi bie­li­zna, szpil­ki - pupa i nogi czę­sto znaj­du­je się na pierw­szym pla­nie. Cza­sa­mi wy­zy­wa­ją­co, cza­sa­mi z in­ten­cją ro­man­ty­zmu - z ga­le­rii han­dlo­wych, przy wy­sia­da­niu z auta i z fran­cu­skim hot do­giem, na ulicy. Pla­nów nie bra­ku­je.

Nie ma kło­po­tu z na­go­ścią. - Na okład­ce Ra­fa­la­la pre­zen­tu­je swoje pier­si, a we­wnątrz pierw­sza roz­bie­ra­na sesja zdję­cio­wa osoby trans­pł­cio­wej. W wy­wia­dzie per­for­mer­ka mówi o pod­ry­wa­niu, swoim 10-let­nim związ­ku i... pe­ni­sie - czy­ta­my w za­jaw­ce "Re­pli­ki" (ma­ga­zy­nu śro­do­wisk LGBTQ z 2010 r.). Obiet­ni­ca, że numer za­wie­ra nagą sesję Ra­fa­la­li, speł­nio­na jest już na okład­ce: pier­si Ra­fa­la­li są w peł­nej kra­sie - od­sło­nię­te. I napis: Rafa (białą czcion­ką) i lala (ró­żo­wą).

Nie ma prze­sa­dy w za­cy­to­wa­nej re­kla­mie nu­me­ru. Co wię­cej: w środ­ku pisma na zdję­ciach widać, jak łasym okiem na Ra­fa­la­lę łypie Ma­ciej Nowak - kry­tyk te­atral­ny i ku­li­nar­ny, a pry­wat­nie gej.

Ra­fa­la­la: - Po­nie­waż moja ko­bie­cość to mój wybór, je­stem świa­do­ma sie­bie i swo­je­go ciała. Nie mam pro­ble­mów z po­ka­zy­wa­niem go, bo samo ciało i na­gość nie jest grze­chem tylko to, co zrobi z tym od­bior­ca.

Nie tylko te zdję­cia po­wo­du­ją, że jej blog żąda od czy­tel­ni­ków ukoń­czo­ne­go 18. roku życia. Ra­fa­la­la otrzy­mu­je bo­wiem zdję­cia ob­na­ża­ją­cych się męż­czyzn - ze zbli­że­niem na do­wo­dy tejże mę­sko­ści. Zda­rza jej się te do­wo­dy pu­bli­ko­wać. Frazy - nie od czy­tel­ni­ków, ale od au­tor­ki, co wsty­dliw­sze osoby mo­gły­by krę­po­wać:

W lesie same po­wa­lo­ne drze­wa

Nawet te młode

Ko­rze­nie przy­po­mi­na­ją włosy ło­no­we

O sobie pi­sa­ła raz: - Lu­dzie po­strze­ga­ją mnie jako zbo­czeń­ca, jako zwy­kłą osobę, jako gwiaz­dę.

Jej Per­fek­cyj­ność mówi One­to­wi: - Ra­fa­la­la jest przede wszyst­kim ar­tyst­ką - per­for­mer­ką, po­et­ką, ak­tor­ką.

Ra­fa­la­la: - Jeśli de­fi­ni­cją słowa "ar­tyst­ka" jest ko­bie­ta zaj­mu­ją­ca się sztu­ką, to mogę tak o sobie po­wie­dzieć.

A z czego żyje? - Naj­czę­ściej są to za­rob­ki zwią­za­ne ze sztu­ką. Zro­bi­łam trzy spek­ta­kle te­atral­ne, filmy do­ku­men­tal­ne, moje prace były w mu­zeum na­ro­do­wym, do tego od lat piszę fe­lie­to­ny oraz re­cen­zje. Ale je­stem w tej kom­for­to­wej sy­tu­acji, że mój chło­pak pro­wa­dzi pro­spe­ru­ją­cą firmę i mogę ko­rzy­stać z jego za­ro­bio­nych pie­nię­dzy.

Ale taż ró­żo­wo jest nie ze wszyst­kim.

Ra­fa­la­la: - Nie­ste­ty moje życie przy­po­mi­na huś­taw­kę. Ktoś zła­pie mnie za rękę i powie mi, że je­stem wspa­nia­ła i dziel­na, ktoś inny na­plu­je na mnie. Nie­kie­dy czuję się jak Syzyf, który wta­cza ten głaz to­le­ran­cji i kiedy w końcu ma być na miej­scu, on toczy się w dół. Ale wie­rzę, że za­koń­cze­nie mitu można zmie­nić. I wska­zu­je na hi­sto­rię Afro­ame­ry­ka­nów, gejów i les­bi­jek.

W 2009 r. Ra­fa­la­la na­pi­sa­ła na blogu, że "kur­czy się" i, że wie: - Jest mało ta­kich osób jak ja.

To było tuż po tym, jak do­sta­ła po oczach od sto­łecz­nych dre­sia­rzy. Gazem.

Opi­sa­ła to tak: - Grupa mło­dych ludzi ubra­na w dresy, pię­ciu chłop­ców i dwie dziew­czy­ny za­czy­na­ją się mną in­te­re­so­wać. Szcze­gól­nie jeden chudy sza­tyn. Dzwo­ni po ko­le­gę, żeby szyb­ko przy­biegł i mnie zo­ba­czył. Ko­le­ga przy­bie­ga z pod­ziem­ni. Do­cho­dzą mnie strzęp­ki nie­przy­jem­nych słów, sta­ram się wszyst­ko igno­ro­wać. Za­czy­na­ją robić mi zdję­cia ko­mór­ką, sły­szę coraz gło­śniej­szy śmiech, nie wy­trzy­mu­ję, pod­cho­dzę do nich. Swoją twarz za­trzy­mu­je pięć cen­ty­me­trów przed twa­rzą pro­wo­dy­ra. Za­da­je mu py­ta­nie, dla­cze­go to robi? Mówię, że za­cho­wu­je się jak kre­tyn. Grupa za­czy­na się pod­śpie­wy­wać teraz z niego. Po­wo­li koń­czę swoje prze­mó­wie­nie na­uczy­ciel­ki, w ostat­nim zda­niu za­zna­czam, że nie ma prawa tak się za­cho­wy­wać tylko dla­te­go, że je­stem inna. Od­po­wia­da, że ma. Sięga po coś do kie­sze­ni. Spry­sku­je mi twarz gazem. Od­cho­dzi śmie­jąc się. (...) Twarz za­czy­na piec, oczy za­cho­dzą mgłą.

Środowisko LGBT jest jak pies, wiecznie bity kijem przez prawicowe nacjonalistyczne ugrupowania. Ten pies właśnie ugryzł. Rafalala

A to do­pie­ro po­czą­tek hi­sto­rii. - Je­stem roz­trzę­sio­na jak dolna warga Whit­ney Ho­uston - na­pi­sa­ła.

Teraz jest bo­ha­ter­ką ko­lej­nych zajść. Chcia­ła nająć miesz­ka­nie od pew­ne­go męż­czy­zny. Spo­tka­ła się z nim. Męż­czy­zna za­sko­czo­ny tym, że zo­ba­czył osobę trans­sek­su­al­ną, po­wie­dział o niej "to coś". Ra­fa­la­la dała mu w twarz, bo we­dług niej "by­dlak" ją upo­ko­rzył. I chcia­ła sa­tys­fak­cji: aby przed nią uklęk­nął i po­ca­ło­wał w rękę. Męż­czy­zna nie przy­stał na to ocze­ki­wa­nie. Potem była wi­zy­ta Ra­fa­la­li w TVN24, gdzie dys­ku­to­wa­ła z Jac­kiem Żal­kiem. Było sto­no­wa­nie. Potem w Pol­sat News - Z Ar­tu­rem Za­wi­szą.

Na­ro­do­wiec mówił: - Przy­cho­dzę do stu­dia jako przed­sta­wi­ciel nor­mal­ne­go świa­ta. Je­stem za­że­no­wa­ny, że sie­dzę w stu­dio z "tym czymś", na które nawet nie od­wra­cam swo­je­go wzro­ku.

Ra­fa­la­la wsta­ła i wy­la­ła mu na twarz szklan­kę wody. - Mamy do czy­nie­nia z męską dziw­ką - wstał i stwier­dził Za­wi­sza. - Jest pan głu­pim czło­wie­kiem, który kła­mie na wizji - od­po­wia­da­ła Ra­fa­la­la.

W roz­mo­wie z One­tem mówi teraz: - Chcia­ła­bym, żeby ta sy­tu­acja przy­czy­ni­ła się do po­pra­wy sy­tu­acji osób trans­sek­su­al­nych w Pol­sce. Po­win­ni­śmy żyć w kraju, w któ­rym każdy ma równe prawa i nie jest ich po­zba­wia­ny w za­leż­no­ści od oko­licz­no­ści. Śro­do­wi­sko LGBT jest jak pies, wiecz­nie bity kijem przez pra­wi­co­we na­cjo­na­li­stycz­ne ugru­po­wa­nia. Ten pies wła­śnie ugryzł.

czwartek, 7 sierpnia 2014

Liga Mistrzów. Legia nie zagra w decydującej rundzie? Celtic wystąpił o walkower!


Krzysztof Zaborowski, Legia.com
 
07.08.2014 , aktualizacja: 07.08.2014 20:29
A A A Drukuj

06.08.2014, godzina 20:45

 Celtic Glasgow

Kartki:van Dijk, Johansen - żółtaSkład:Forster - Matthews, van Dijk, Lustig (Griffiths 57.), Izaguirre - Biton, Mulgrew, Johansen - McGregor, Commons (Pukki 71.) - Stokes (Forrest 70.)
  • 02 Poł1
  • 01 Poł1

Legia Warszawa 

Bramki:Żyro 36., Kucharczyk 61.Kartki:Radović - żółtaSkład:Kuciak - Broź, Astiz, Rzeźniczak, Brzyski - Jodłowiec, Vrdoljak - Żyro (Bereszyński 86.), Duda (Pinto 86.), Kucharczyk (Kosecki 74.) - Radović
Celtic wystąpił o walkower w rewanżowym meczu III rundy eliminacji Ligi Mistrzów. UEFA wszczęła postępowanie wyjaśniające w sprawie udziału w nim Bartosza Bereszyńskiego.
"Klub informuje, że w związku z meczem rewanżowym III rundy eliminacyjnej Ligi Mistrzów Celtic FC -Legia Warszawa UEFA wszczęła postępowanie wyjaśniające w sprawie udziału w nim Bartosza Bereszyńskiego. Klub przygotowuje stosowne informacje i wyjaśnienia, które zostaną przesłane do UEFA w dniu dzisiejszym." - czytamy w oświadczeniu klubu na Legia.com.

Mistrzowie Polski w środę wygrali w Edynburgu z Celtikiem 2:0. W dwumeczu lepsza okazała sięLegia (6:1) i awansowała do czwartej, decydującej rundy eliminacji Ligi Mistrzów.

Bereszyński w 86. minucie zastąpił Michała Żyrę. 21-letni obrońca w ubiegłym sezonie otrzymał czerwoną kartkę w meczu Ligi Europejskiej z Apollonem Limassol, za którą miał pauzować trzy spotkania. Rewanż z mistrzem Szkocji był czwartym meczem Legii w tym sezonie europejskich pucharów. Sprawa jest o tyle poważna, że Bereszyński nie został zgłoszony do drugiej rundy eliminacyjnej LM z St Patrick's. Z tego powodu piłkarz Legii powinien pauzować w dwumeczu z Celtikiem i nie miał prawa pojawić się na boisku w Edynburgu.

Dlatego działacze ze Szkocji wystąpili do UEFA o walkower. Na razie nie wiadomo, w jaki sposób zostanie ukarana Legia.

- Wynikło nieporozumienie, ale sprawa jest opanowana. Pojawiły się już komentarze, że grozi nam walkower, ale to jest absurd. UEFA poprosiła nas wyłącznie o wyjaśnienie - powiedziała PAP rzeczniczka prasowa

Legii Izabela Kuś.

W piątek odbędzie się losowanie czwartej rundy eliminacji Ligi Mistrzów. Legia znalazła się w grupie zespołów, które nie będą rozstawione. Zwycięzcy play-off awansują do fazy grupowej. 

wtorek, 5 sierpnia 2014

Ból głowy Putina. Kreml pogrążył Jukos, teraz on zaszkodzi Kremlowi?


Andrzej Kublik
04.08.2014 , aktualizacja: 03.08.2014 20:02

Moskwa ma powody, by się zastanowić nad swoją polityką. Arbitraż w Hadze skazał Rosję na 50 mld dol. odszkodowania dla byłych akcjonariuszy koncernu Jukos, a UE i USA zaostrzyły sankcje wobec tego kraju.
Artykuł otwarty
Wyrok trybunału arbitrażowego w Hadze może przejść do historii ze względu na gigantyczną kwotę zasądzonego odszkodowania. Sędziowie jednomyślnie uznali, że władze Rosji z powodów politycznych postanowiły doprowadzić do bankructwa koncern Jukos, który na początku tego stulecia był największą rosyjską kompanią naftową. I za to Trybunał w Hadze skazał Rosję na zapłatę 50 mld dol., czyli ok. 666 dol. na każdego obywatela Rosji.

Część byłych akcjonariuszy Jukosu zapowiedziała, że może zmniejszyć kwotę swoich roszczeń, jeśli Moskwa umorzy postępowania karne wytoczone im i byłym menedżerom koncernu. A Rosja z kolei natychmiast zapowiedziała, że odwoła się od wyroku arbitrażu.

A wyrok ten jest interesujący także ze względu na ujawnione w trakcie procesu okoliczności, które wyjaśniły pewne zagadki likwidacji Jukosu, takie jak przejęcie złóż tego koncernu w Jugańsku na Syberii.

Czym Jukos podpadł Kremlowi?

Problemy Jukosu zaczęły się w 2003 r., kiedy pod zarzutem nadużyć prywatyzacyjnych popełnionych niemal dekadę wcześniej został zatrzymany szef koncernu Michaił Chodorkowski. Jak zeznał w Hadze Andriej Iłłarionow, który w tym czasie był doradcą prezydenta Rosji Władimira Putina, gospodarz Kremla uznał, że Chodorkowski "źle się zachował" i "przestał współpracować", gdyż bez uzgodnienia z Putinem zaczął rozmawiać o połączeniu Jukosu z największym amerykańskim koncernem paliwowym ExxonMobil, a także wspierał finansowo opozycję. I według Iłłarionowa już pod koniec 2002 r. w Prokuraturze Generalnej Rosji powołano zespół ok. 50 urzędników, którzy zajmowali się wyłącznie fabrykowaniem zarzutów wobec Chodorkowskiego i Jukosu.

Jednak losy Jukosu ważyły się przez kilka miesięcy po zatrzymaniu Chodorkowskiego. Rosyjski fiskus zarzucał koncernowi nadużycia podatkowe i nakładał z tego powodu kary, przynajmniej za 2000 i 2001 r. zawyżone - jak w tym tygodniu uznał Europejski Trybunał Praw Człowieka.

Ostatecznie los Jukosu został przesądzony jesienią 2004 r. We wrześniu tamtego roku tuż przed wizytą premiera Chin Wen Jiabao w Moskwie Jukos nagle wstrzymał transporty kolejowe ropy naftowej dla Chińczyków, tłumacząc, iż po zajęciu kont przez komorników nie ma pieniędzy na opłacenie ceł i przewóz cystern.

Miesiąc po tym incydencie ministerstwo sprawiedliwości Rosji ogłosiło, że aby zaspokoić swoje roszczenia wobec Jukosu, na przymusowej aukcji sprzeda największe złoża koncernu w Jugańsku, z których pochodziło 60 proc. ropy naftowej wydobywanej przez Jukos.

Zęby na te złoża ostrzył sobie Gazprom, który zamierzał je przejąć za pieniądze pożyczone od konsorcjum kierowanego przez Deutsche Bank. Jednak tuż przed aukcją sąd w USA - na wniosek akcjonariuszy Jukosu - zakazał uczestniczyć w niej Gazpromowi.

Spółka krzak kupuje złoża Jukosu

Dalsze wydarzenia zaszokowały cały świat. Trwającą pięć minut aukcję wygrała nieznana nikomu spółka BajkałFinansGrup, którą zarejestrowano dwa dni przez licytacją. Nie można było jej znaleźć w miejscu, które podała jako swoją siedzibę - w tym budynku znajdowały się tylko sklep z telefonami komórkowymi, agencja nieruchomości i kawiarnia. I owa spółka z minimalnym kapitałem zakładowym o równowartości ok. 400 dol. zaoferowała za złoża Jukosu 9,4 mld dol. (jedną czwartą ich wartości), a na dodatek zapłaciła prawie 1,8 mld dol. wadium za udział w aukcji. Trzy dni po zwycięskiej licytacji owa spółka widmo została przejęta przez niewielki do tego czasu państwowy rosyjski koncern naftowy Rosnieft. A ten na przejęcie głównych złóż Jukosu pożyczył 6 mld dol. w Chinach za pośrednictwem rosyjskiego rządowego banku VEB. Dwa lata później Rosnieft przejął też pozostałe główne złoża Jukosu, które po bankructwie tego koncernu zostały wystawione na licytację.

Do tej pory nie było wiadomo, do kogo należał BajkałFinansGrup. Zagadkę rozwiązało dopiero orzeczenie arbitrażu w Hadze. W czasie rozprawy przedstawiciele rządu Rosji utrzymywali, że BajkałFinansGrup była spółką specjalnego przeznaczenia, którą w interesach państwa rosyjskiego założyli przedstawiciele koncernu naftowego Surgutnieftiegaz i od tego właśnie koncernu pożyczyli 1,8 mld dol. na wadium za złoża Jukosu. Ale według przedstawicieli rządu Rosji Surgut nie miał pieniędzy na opłacenie reszty należności i musiał sprzedać złoża przejęte od Jukosu. Trafiło na Rosnieft.

Tajemnicza firma naftowa

W ten sposób przed Trybunałem w Hadze władze Rosji potwierdziły przypuszczenia, że w wywłaszczenie Jukosu był zaangażowany koncern Surgutnieftiegaz, który wcześniej zaprzeczał tym przypuszczeniom. A Surgut to jedna z największych i najbardziej tajemniczych kompanii naftowych w Rosji. Lwią część zysków odkłada i jego zasoby gotówki szacuje się na ponad 20 mld dol. I w razie potrzeby z dnia na dzień może sięgnąć po te pieniądze w interesie Kremla.

W 2009 r. to właśnie Surgut niespodziewanie wyłożył 1,4 mld euro, by kupić od austriackiego koncernu OMV ponad 21 proc. akcji węgierskiego koncernu paliwowego MOL. I potem Budapeszt dwa lata blokował Surgutowi prawo do skorzystania z tych akcji, aż wreszcie Rosjanie ustąpili i sprzedali je Węgrom.

Teraz zaskórniaki firm takich jak Surgut mogą mieć jeszcze większe znaczenie dla Moskwy. Od sierpnia inwestorzy z Unii Europejskiej nie mogą przyznawać nowych pożyczek na ponad 90 dni największym rosyjskim bankom Sbierbank, VTB, Gazprombank, VEB i Rossiełchozbank. Takie same sankcje na te banki - poza Sbierbankiem - nałożyły Stany Zjednoczone, dodatkowo zakazują przyznawania pożyczek na ponad 90 dni koncernom paliwowym Rosnieft i Novatek. To oznacza wielką presję finansową na rosyjskie banki, które do końca przyszłego roku muszą spłacić ponad 50 mld dol. zagranicznych długów. Rosyjskie giganty bankowe nie będą też mogły pożyczyć w UE i USA pieniędzy, by pomóc rodzimym koncernom w spłacie ich zadłużenia. A rosyjskie koncerny w ciągu czterech lat muszą zwrócić 112 mld dol. zagranicznych pożyczek. Rosyjskie banki i koncerny będą musiały szukać pieniędzy w kasie państwa i we własnych rezerwach. To oznacza dla nich i dla całej Rosji rezygnację z wielu planów rozwoju i międzynarodowej ekspansji. A wyrok arbitrażu w Hadze może przysporzyć władcom Kremla dodatkowego bólu głowy, jeśli akcjonariusze Jukosu będą próbowali go wyegzekwować.

Read more: http://wyborcza.biz/biznes/1,101716,16423492,Bol_glowy_Putina__Kreml_pograzyl_Jukos__teraz_on_zaszkodzi.html#BoxBizTxt#ixzz39SmpGSNl