sobota, 9 sierpnia 2014

Arcybiskup Głódź dostał ćwierć miliona odprawy!


Szokujące dochody polskiego arcybiskupa! Duchowny, który powinien żyć skromnie, mieszka jak prawdziwy władca. Na utrzymanie ma emeryturę w wysokości 10 tys. zł miesięcznie. Ale to jeszcze nic. Gdy Sławoj Leszek Głódź (69 l.) odchodził z wojska, jako były biskup polowy w stopniu generała otrzymał aż... 250 tysięcy złotych odprawy! I jak ma się to do słów papieża Franciszka, który nakazuje, by księża zamienili limuzyny na rowery i obniżyli sobie pensje?

zdjęć (2)
Głódź dostał ćwierć miliona odprawy
Sławoj Leszek Głódź (69 l.), arcybiskup metropolita gdański
Agencja foto: Super Express (fotomontaż)
fb udostępnij tweet udostępnij g+ udostępnij nk udostepnij

Arcybiskup Sławoj Leszek Głódź znany jest z zamiłowania do luksusu. Pod dom zajeżdża czarną limuzyną, którą prowadzi wynajęty szofer. Choć domem trudno to nazwać. Duchowny mieszka w ogromnej rezydencji w Gdańsku. Zabytkowa siedziba otoczona jest wielkim ogrodem o powierzchni trzech tysięcy metrów kwadratowych. Na jego terenie Sławoj Leszek Głódź założył hodowlę danieli.

Zobacz: Rekompensaty dla Polski za embargo Rosji

Ale najbardziej porażają zarobki tego kapłana. Sławoj Głódź jako generał zarabiał około ośmiu tysięcy złotych. Kilka lat temu arcybiskup przeszedł na emeryturę. Ale nie klepie biedy, jak większość polskich ubogich seniorów, którzy co niedziela składają część swoich oszczędności na tacy. Co miesiąc arcybiskup otrzymuje generalską emeryturę sięgającą ok. 10 tys. zł. A - jak podała "Gazeta Wyborcza" - na odchodne z wojska Sławoj Głódź otrzymał około 250 tysięcy złotych odprawy generalskiej.

Ciekawe, co by na to powiedział papież Franciszek, który próbuje przekonać duchownych do skromniejszego życia. - W ciągu 25 lat ktoś w polskim Kościele zgubił zdrowy rozsądek. Wśród księży jest ogromna dysproporcja. Jedni kapłani ledwo wiążą koniec z końcem, a drudzy jeżdżą limuzynami.

Niestety, są tacy biskupi, którzy zdają się być przywiązani wyłącznie do  luksusu - ocenia dla "Super Expressu" ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski (58 l.).

Microsoft też wykrył pedofila, skanując pliki na OneDrive





, 07-08-2014, 15:12

Mężczyzna z Pensylwanii został zatrzymany po tym, jak Microsoft wykrył pedofilskie pliki na jego koncie OneDrive. Jak wcześniej wspominaliśmy, nie tylko Google robi takie rzeczy.

Na początku tego tygodnia Dziennik Internautów opisywał przypadek mężczyzny, który został zatrzymany po tym, jak Google wykrył pedofilskie zdjęcie na jego koncie Gmail. Google dał cynk organizacji NCMEC, następnie informacja o pliku trafiła do policji. Ta zorganizowała przeszukanie i znalazła dowody na posiadanie pornografii dziecięcej.

Wiele osób było zszokowanych tym, że Google skanuje pliki użytkowników pod kątem treści pedofilskich. Dziennik Internautów zaznaczył jednak, że podobne rzeczy robią Microsoft i Facebook. Firmy te korzystają z technologii PhotoDNA, która pozwala na automatyczne rozpoznawanie pedofilskich zdjęć. 

Kolejny zatrzymany, ale dzięki Microsoftowi

Wczoraj BBC podało informację, która potwierdza to, o czym pisaliśmy. Kolejny mężczyzna podejrzany o posiadanie pornografii dziecięcej został zatrzymany w Pensylwanii, ale tym razem na podstawie informacji pochodzącej od Microsoftu. Firma wykryła pedofilski plik na koncie OneDrive i dzięki temu uruchomiono postępowanie (zob. BBC, Microsoft tip leads to child porn arrest in Pennsylvania).

Ujawnienie dwóch takich przypadków w krótkim czasie zwróciło uwagę mediów na to, że giganci IT walczą w ten sposób z pedofilią. Jak już wspomnieliśmy, nikt nie robił z tego tajemnicy. Firmy Google, Microsoft, Facebook już przed laty opisywały na swoich blogach te antypedofilskie technologie. Wiadomo zresztą, że antypedofilskie działania firm łączy jeden partner - organizacja National Center for Missing and Exploited Children (NCMEC).

Poznajcie PhotoDNA

Co ważne, te technologie nie wymagają udziału człowieka w przeglądaniu obrazów. Nie jest również tak, że analizują one nieznane obrazy. Po prostu na podstawie baz zidentyfikowanych wcześniej materiałów pedofilskich tworzy się unikalną sygnaturę każdego obrazu. Ta sygnatura umożliwia znalezienie tego samego obrazu automatycznie.

infografika

PhotoDNA może rozpoznać nawet obraz, który był poddany edycji. Dzieje się tak, ponieważ sygnatura jest tworzona na podstawie czarno-białej wersji obrazu, która jest przeskalowana i dzielona na części.

Sonda
Czy giganci IT są przejrzyści jeśli chodzi o stosowanie antypedofilskich skanerów?
  • tak
  • nie
  • trudno powiedzieć
wyniki  komentarze

A było w regulaminie!

Nie można obecnie powiedzieć, że Google czy Microsoft absolutnie nie informowały o swoich antypedofilskich działaniach. Niemniej te działania wzbudzają zastrzeżenia. Wielu ludzi dowiedziało się o nich w ostatnich dniach. Dlatego obrońcy prywatności apelują o to, aby firmy wyraźniej informowały o tym, w jaki sposób traktują dane użytkowników. Tutaj należy dodać, że Microsoft zastrzega w swoich regulaminach możliwość skanowania czy nawet przeszukiwania kont, ale informacje w regulaminie z zasady traktujemy jak nieistotny prawniczy bełkot.

Najlepszym rozwiązaniem byłoby chyba zastąpienie regulaminów zestawem krótkich i czytelnych informacji, tak jak proponowała


piątek, 8 sierpnia 2014

Rzecznik abp. Hosera utrzymuje, że homoseksualizm się leczy. ''Tak jak leczy się traumy. To działa''

Krzysztof Lepczyński
08.08.2014 , aktualizacja: 08.08.2014 09:00
A A A Drukuj
Mateusz Dzieduszycki

Mateusz Dzieduszycki (PRZEMEK WIERZCHOWSKI)

Można leczyć z homoseksualizmu - o tym przynajmniej jest przekonany rzecznik kurii warszawsko-praskiej, Mateusz Dzieduszycki. W TOK FM przekonywał, że skuteczną "pomocą" dla osób homoseksualnych są metody, które... leczą traumy.
Gościem Dominiki Wielowieyskiej w Poranku Radia TOK FM był Mateusz Dzieduszycki, rzecznik prasowy kurii warszawsko-praskiej.

Dominika Wielowieyska: Nie rozumiem komunikatu kurii, że to co mówił ks. Wojciech Lemański na Przystanku Woodstock, było niezgodne z nauką Kościoła. Co konkretnie było niezgodne?

Mateusz Dzieduszycki: - Kilka rzeczy. Przede wszystkim to, co mówił o cierpieniu. Ks. Wojciech przeprosił za to, przyznał, że powiedział za dużo. To nie chodzi o to, żeby powiedzieć, że cierpienie jest czymś dobrym. Nie, jest czymś złym. Ale jeżeli ono nas spotka, rzeczą centralną w naszej religii jest to, że ono ma sens. Może być włączone w cierpienie Chrystusa, który umarł za nas na krzyżu. Jeśli ksiądz wskazuje na to, że cierpienie nie ma sensu, to albo czegoś nie rozumie, albo padły dwa słowa za dużo. I nie słowa o biskupach, tylko to jest najbardziej budzące wątpliwość. Ale to niejedyne słowa.

Kwestia cierpienia jest naprawdę obiektem głębokiej debaty w Kościele. Oskarżenie Lemańskiego za to, że tu wyraził swe zdanie jest czepianiem się...

- To niejedyne zastrzeżenie. Ksiądz bp Marek Solarczyk po przesłuchaniu taśm z wystąpienia ks. Lemańskiego wynotował kilka stron uwag.

Problemem jest także twierdzenie, że wierni mogliby wyjść z kościoła, jeśli ksiądz zajmuje się polityką w trakcie kazania?

- Są inne formy wyrażenia swojego niezadowolenia. Można porozmawiać z księdzem po kazaniu. Można nawet zmienić kościół. Nikt nie każe chodzić do kościoła, w którym słyszy się głupie kazania. Też słyszałem w swoim życiu kilka niemądrych kazań. Ale nigdy nie przyszło mi do głowy, żeby wyjść z kościoła, bo wiem, że tam jest Jezus Chrystus w swojej osobie. Ja tam przyszedłem dla Niego, a nie dla żadnego mądrzejszego czy głupszego księdza. I jeżeli inny ksiądz do tego namawia, coś tu jest nie w porządku.

W Poznaniu wierni wyszli z kościoła, ale nie spotkali się z potępieniem hierarchów, z jakim spotyka się ks. Lemański. Więcej, czytałam wywiad z ks. Józefem Klochem, rzecznikiem episkopatu, który przyznał, że to nie było dobre na mszy. A ks. abp Stanisław Gądecki nawoływał, by księża w czasie kazań stronili od polityki.

- Zgadzam się. Ambona to nie jest miejsce do kazań politycznych. Można wyrażać opinie na temat życia publicznego, co jest moralne a co niemoralne, ale nie można robić kampanii wyborczej. Warto z księdzem, który się do tego ucieka, chwilę porozmawiać.

Rozumiem taką reakcję wiernych, ale jej nie popieram. Jest różnica między wiernym, który wychodzi z kazania w akcie gorącego afektu, a księdzem, który go do tego namawia. To są dwie różne sprawy, dwa różne ciężary gatunkowe.

Jakoś w Niemczech kard. Walter Kasper może mówić o takich rzeczach jak komunia święta dla osób rozwiedzionych, co jest niezgodne z nauką Kościoła. I nie spotykają go żadne restrykcje. A na Lemańskim koncentrują się wszelkie restrykcje. To jakaś fundamentalna różnica między Kościołem polskim i niemieckim, u nas duchowny musi ważyć każde słowo.

- Jest taka różnica między Kościołem w Polsce i w Niemczech. Dlatego Kościół w Niemczech świeci pustkami. Tam się zamyka parafie, Kościół się zwija.

U nas też coraz mniej ludzi chodzi do kościoła, może warto wyciągnąć z tego wnioski.

- Bogu dzięki jest różnica na naszą korzyść. W Polsce są kolejki do konfesjonałów i komunii świętej, w Niemczech ich nie ma. Warto się zastanowić, czy przypadkiem nie dlatego.

Może warto się zastanowić nad otwarciem Kościoła, by zapobiec ubywaniu wiernych?

- Ubywa tam, gdzie ten Kościół się "nadmiernie" otwiera. W cudzysłowiu, bo Kościół oczywiście powinien być otwarty.

Zaskoczyła nas pańska wypowiedź w TVN24, że statystycznie geje żyją 20 lat krócej. Mam wrażenie, że cytowanie takich danych ma na celu poniżenie osób o odmiennej orientacji seksualnej.

- Broń Boże. Byłem kiedyś na takiej sesji terapeutycznej dla osób, które chciały wyjść z homoseksualizmu. Rozmawiałem z tymi ludźmi, a także z lekarzami, którzy od lat prowadzą terapie dla osób, które chcą porzucić homoseksualny styl życia. To zmieniło moje podejście do tych ludzi. Bardzo im współczuję, jako człowiek również ułomny.

Wielu z nich nie chce, żeby pan im współczuł, oni mają inną orientację seksualną.

- Być może. Mają do tego prawo.

Odkąd istnieje nasza cywilizacja, są osoby o innej orientacji seksualnej.

- Na tamtej sesji widziałem zdjęcia tomografii mózgu, gdzie były pokazane obszary, które są pobudzone elektrycznie w czasie pobudzenia seksualnego u osób hetero- i homoseksualnych. To są inne ośrodki. Pani się może z tego śmiać. Ale to zdjęcia i u osób homoseksualnych to rejony odpowiedzialne za traumę. Dlatego skutecznym leczeniem, pomocą osobom homoseksualnym są metody, które leczą traumy. To działa.

Czyli upiera się pan przy tym, że homoseksualiści żyją krócej?

- Ja się nie upieram. To są fakty.